Problemy małżeńskie

21.04.06, 20:16
mam poważne kłopoty z mężem, a tym samych z ciepłem w ognisku domowym.Do
rzeczy mąż prowadzi firmę , wpieprzył się w okropne problemy (długi,
niedokończone sprawy , interesy itd). rozumiem ,że chciał dla nas dobrze, że
miało nam być wszystkim lepiej- nie wyszło!Nie umiem mu pomóc , nie mam
pomysłu jak to wszystko wyprostować chociażby dlatego,że nie jestem o
wszystkim informowana (dla mojego rzekomego dobra)
A teraz do meritum zaraz dowiecie się dlaczego rzekomego.Otóż mąż ma tak
straszną huśtawkę nastrojów z powodu całokształtu stresa,że wykańcza mnie
psychicznie, niszczy mnie i córkę.Każdą dobrą chwilę potrafi zniszczyć ,
zatruć, wszystkie swoje żale wylać na mnie, za wszystko , za kompleksy, za
interesy,ZA ŻYCIE ! Z pełną niekonsekwencją i irracjonalizmem zmienia zdanie i
zależnie od chwili ocenia sytuację.Mam całkiem "ciekawe" pranie mózgu!!!!

Po I twierdzi ,że zamknięcie firmy jest niemożliwe dopóki nie ureguluje
zobowiązań finans.
Po II Obawiam się ,że jeśli nie zamknie pogrążymy się na amen
Po III Jak mam z nim żyć? Jak byc dobrą i wyrozumiałą żoną kiedy facet mam
mega problemy ,a jednocześnie nie zwariować przy nim i ochronic dziecko?

Czy jest tu ktoś co umie coś doradzić????? Bo mojego przyjaciółki tylko
"sapią" jak im opowiadam , po prostu nie mają słów , a ja ......jak mam nie
oszaleć?
Byliśmy na feriach 4 noce z czego 2 nie spałam ,bo mnie zaczął "atakować"
psychicznie, w domu relanium i po krzyku,a teraz juz wiem,że nawet jak gdzieś
jedziemy i ma być miło i chcę córce udowodnić ,że jest z nami ok tez muszę
faszerować się tabletą CHOLERA!
    • zosia381 Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 21:56
      Zamiana domu na mniejszy i tańszy w utrzymaniu,
      sprzedaż jednego samochodu, oszczędniesze życie
      aby spłacić bieżace zobowiązania.
    • solaris_38 Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 22:40
      mysle ze zcasem dobra jest separacja
      bo nie pomagacie mu
      zwala na was wine
      i albo zrozumie że jednak to nie wasza wina a wy bedziecie mu słuzyć jako
      obiekty do wyzywania się - i wtedy się wszystko dobrze skończy (przynajmniej na
      jakiś czas)
      albo nadal po waszym odejsciu będzie zwalał winę (cały czas to robi bo nie
      potrafi unieśc swoich błedów - co jest bardzo trudne) i tylko zobaczysz to
      wtedy w całej krasie

      bycie wyrozumiała żoną NIE polega na tym żeby tolerowac niewłaściwe zachowania

      masz poczucie winy
      i TY zamiast niego bierzesz leki
      przeciez to jest równia pochyła
      ty go tłumaczysz jakby na tym polegała miłośc
      za to sie płaci ciężką cenę
      pzreciwnie

      tylko separcaja da mu szanse
      małą ale naparwdę

      za brak decyzji sie płaci

      i powinnaś na niego czekać i wierzyć że pokona swoje problemy ale bądz
      prtzygotowana że być moze nie

      dziecku nic do tego to wasze sprawy nie mieszaj go i jesli to mozliwe nie
      pozwól aby on wmieszał
    • oko_dangmy Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 23:08
      napisałaś dużo a zarazem niewiele. Nie wiemy jak wielkie ma kłopoty finansowe,
      czy w ogóle to możliwe, żeby z nich wyszedł? Czy to, czym się zajmuje jest w
      stanie kiedykolwiek uregulować te zobowiązania. I czy w ogóle nie wpakował się
      w jakieś czarne interesy? Spróbuj sama sobie odpowiedzieć na te pytania. Jeśli
      odpowiedzi na nie będą nie za ciekawe w treści to chyba nie masz innego
      wyjścia jak uciec od niego daleko, żeby chronić siebie i dziecko.
    • omegam200 Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 23:34
      Właśnie była kolejna awantura opiszę tąsytuacje, abyście mieli pogląd co tu się
      dzieje.Poszłam po niego do pracy był z kumplem po 2 piwkach.Po alkoholu
      kompletnie mu odbija , rozemocjonowuje się na maksa.Głupio cos palnęłam o jego
      były wspólniku, który go rzekomo"zrobił" no i zaczął szaleć, przekleństwa,
      sytuacje , strzelał jak z karabinu.próbowałam go uspokoić , nie udało się,
      krzyczał,że jest zadłużony, niebotycznie.Mówię poszukajmy jkiegoś rozwiązania,
      niech się tak wściekle nie zachowuje, pow.,że jestem cyniczna.rozstalismy się w
      drodze.
      Przyszłedł do domu wpadł do córki pokoju, ona spała, ja tu byłam i darł sie
      .Corke chora obudził, wcale się tym nie przejął usłyszala ,że tatusia grób
      będzie niedługo odwiedzać,a mamusia znajdzie gacha w internecie.

      Porażka,załamka,teraz wyszedł 23.30 bo wie ,że to mnie najbardziej zaboli.
      Zwariuję, jak ja mam się w tym znaleźć,wiem,że ma kłopoty, ale dlaczego na mnie
      się wyżywa, czy my nie mamy jeść i isę ubierać, czy ja jestem winna ,że on nas
      utrzymuje?
      • solaris_38 :) nie wierzę ci ale :) nt 21.04.06, 23:39
        • omegam200 Re: :) nie wierzę ci ale :) nt 21.04.06, 23:44
          jak to???? nie rozumiem.Ty myślisz ,że sobie to wszystko wymyśliłam????Boże
          wymyśliłabym coś ładniejszego....w co nie wierzysz chętnie wyjaśnię
      • xy2 Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 23:48
        Po co dajesz sie szantażować? Będzie sie posuwać coraz dalej jak sobie pozwolisz
        • omegam200 Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 23:50
          xy2 napisała:

          > Po co dajesz sie szantażować? Będzie sie posuwać coraz dalej jak sobie pozwolis
          > z
          w czym się daję szantażować?
          • xy2 Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 23:51
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=40634348&a=40645908
            • omegam200 Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 23:54
              a Ty co bys zrobiła na moim miejscu???? ja mam średnio co drugi dzień takie
              pranko mózgownicy ,że nie wiem jak sie nazywam...
              • zosia381 Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 00:00
                Dlaczego Ty nie pracujesz?
                • magia.zemsty Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 00:02
                  Czasem gnoją nawet jak pracujesz, pomimo, ze jestes niezależna. Zarabiasz za
                  mało i jak utrzymasz emerytów?
                • omegam200 Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 00:02
                  zosia381 napisała:

                  > Dlaczego Ty nie pracujesz?
                  nie pracuje,bo oprócz dużej córki jest tez mała córka( na szczęście nieświadoma
                  jeszcze awantur)
                  • zosia381 Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 00:31
                    Mąż czuje sie pdpowiedzialny za czterosobową rodzinę,
                    nie mozesz się dziwić że tak reaguje.
                    Niektorzy męzczyźnie w takiej sytuacji popełniaja samobójstwo.
                    Idź do pracy, dziecko do żłobka czy przedszkola.
                    Twoja pensa wystarczy na skromne życie z dochodow z firmy możecie spałacać
                    zaległości.
          • magia.zemsty Re: Problemy małżeńskie 21.04.06, 23:56
            Najgorsza jest świadomosc bycia dzieckiem z "lewego łoza", jak wszyscy mówia
            jakie to straszne i daja do zrozimienia. Rzadko mówi sie jest mi źle, ale i
            takktuja to jak szantaż
    • mskaiq Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 07:03
      Jest w nim olbrzymi strach, dlatego traci kontrole nad Soba. On czuje ze
      wszystko Mu sie wymyka z rak, podejrzewam ze jego obecne dzialania w pracy sa
      bardzo chotyczne, zawsze tak jest kiedy dzialamu pod wplywem stresu, czy
      strachu.
      Sprobuj usiasc z Nim, na spokojnie, niech przedstawi Ci sytuacje finansowa,
      jest to dla Ciebie bardzo wazne bo macie dwoje dzieci, a Ty nie pracujesz. W
      Tobie nie ma takiego stresu jak w Nim, moze razem znajdziecie rozwiazanie.
    • omegam200 Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 08:48
      pogadam z nim , pewnie ,że pogadam , kolejny enty raz, bez konstuktywności, albo
      pokłócimy sie gadając, albo niewiele sie wyjasni.
      On jest chaotyczny, nieposkładany, spoźnialski - zawsze taki był , to nie są
      dobre cechy na przywódcę firmy, a teraz to juz w ogóle działa po omacku.
      "ukarał" mnie za wieczorna kłótnię - wrócił nad ranem ! i to też mój ogromny
      problem z nim, jak już gdziś "wypali" nigdy nie przyjdzie na czas , i wyłączy
      komórkę.albo "wypali" przy kłótni dla mojego złego samopoczucia(delikatnie mówiąc)

      Może my faktycznie jesteśmy zlepkiem tych złych zbiegów życia, ciągle bez pomocy
      i ciągle pod górkę....czy jak jemu w końcu sie nie powiedzie ...to co? co z
      nami? ile dziecko ma uczestniczyć w takiej patologii, jak ona sobie z tym w
      życiu poradzi?
      Wiem,że jemu jest strasznie, ale ile i jak mam tłumaczyc to,że nam tez robi
      piekło!!!Mnie jako matkę strasznie boli krzywda, która wyrządzamy dziecku, ja
      juz nie mam marzeń i pragnień, ja nie chcę księcia na białym koniu, chcę
      NORMALNOŚCI!!!!!Chciałam,żeby poszedł do psychologa, nie pójdzie , bo mówi,że
      psycholog nie zabierze mu długów....a tak naprawdę to my z córką tez już
      potrzebujemy takiej pomocy!!!
      No dobra, nie powiem ,że mi lżej , może ciuteczkę, tak w paru słowach życiłam "w
      świat" moje pieprzone życie...
      A jeszcze jedno czy ktoś wie,jak to jest wstydzić się za partnera???? Mnie to
      bardzo męczy i często mam okazje tego doświadczać, ostatnio nie bywamy już u
      nikogo ,bo mąż uskutecznia wtedy swoja agreswność, zacietrzewienie w sprawach
      zawodowych , żadne inne tematy nie wchodzą w grę on chce tylko gadać o pracy
      (wynika to oczywiście z tego,że szuka rozwiązania na swoje sprawy) tylko ,że tam
      siedzą inne osoby,które nie chca takiej rozmowy.W związku z tym nie bywamy, ja
      bywam sama z dziećmi.
      Podświadomie odcinam sie od niego ,zostawiam go z pracą samego, nie chcę go , bo
      mnie tak krzywdzi, on mnie potrzebuje, ale ciągle zasypuje wina za zło.Błędne
      koło mówię Wam - totalny pat!
      • varia1 Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 09:16
        1. to, że was utrzymuje nie daje mu prawa wami pomiatać. Czy przed kłopotami finansowymi był inny?
        2. tak, to twoja wina, że nie pracujesz. Nawet z małymi dziećmi można zrobić coś, żeby się uniezależnić finansowo, nawet gdyby to miało być bardzo skromne życie. Jest naprawdę dużo sposobów na to, żeby pracować będąc w domu. Na pewno jest coś co robisz dobrze i możesz to wykorzystać, musisz się tylko zastanowić.
        3. Bardzo mnie zdziwiło, jak w kolejnym poście napisałaś że jeszcze jest drugie dziecko, na szczęście nieswiadome... itd. Dziecko nigdy nie jest nieświadome, nie zna powodów i szczegółów, ale zawsze wyczuje "atmosferkę", której nie ukryjesz. Dlaczego chcesz chronić tylko jedno dziecko?
        4. Wiem, że wielkie stresy powodują że postępujemy irracjonalnie. Czy ty się starasz przynajmniej w tej części waszego życia, która należy do ciebie ( dom, opieka nad dziećmi itp.) zrobić wszystko bez zarzutu? nie bronię tu twojego męża, bo widać wyraźnie, że ma problem ze sobą, ale też wiem, jak pomaga w takiej chwili skupienie swojej uwagi na czymś innym, prozaicznym.
        5. kiedy "wypala" ( jak rozumiem - wychodzi z domu, tak?) nie zatrzymuj go, nie próbuj dzwonić, nie czekaj. Zajmij się tym, co masz zrobić, (nie wiem jak ciebie, ale mnie uspokaja prasowanie :)), niech wie, że zycie twoje i dzieci i tak się toczy, niezależnie od jego obecności w domu
        6. czy masz jakąś rodzinę, czy tylko te "przyjaciółki", które nie mogą ci pomóc, bo tylko "sapią" ze zdziwienia? może mogłabyś na jakiś czas do kogoś wyjechać z dziećmi? po to żeby się wyspać, odetchnąć, spokojnie przemyśleć. Nie rób tego demonstracyjnie - posprzątaj dom, ugotuj mężowi coś dobrego, powiedz mu, że chciałabyś odwiedzić kogoś tam..... i nie słuchaj żadnych argumentów. Zapytaj, czy mógłby cię tam zawieźć? jeśli odmówi, poradzisz sobie sama
        7. tysiące kobiet na świecie są w podobnie trudnych jak twoja sytuacjach. masz dzieci i musisz o nich myśleć, ale nie zapominaj też o sobie. Pokaż mężowi, że jesteś silna - i z nim, czy bez niego, jesteś dobrą matką i pania domu.
        8. wiem, że to łatwo dawać komuś rady, ale ja też byłam w bardzo trudnej sytuacji, w której musiałam sama się odbić od dna. Powodzenia:)
        • omegam200 Re: do Varia1 22.04.06, 10:47
          varia1 napisała:

          > 1. to, że was utrzymuje nie daje mu prawa wami pomiatać. Czy przed kłopotami fi
          > nansowymi był inny?
          > 2. tak, to twoja wina, że nie pracujesz. Nawet z małymi dziećmi można zrobić co
          > ś, żeby się uniezależnić finansowo, nawet gdyby to miało być bardzo skromne życ
          > ie. Jest naprawdę dużo sposobów na to, żeby pracować będąc w domu. Na pewno jes
          > t coś co robisz dobrze i możesz to wykorzystać, musisz się tylko zastanowić.
          > 3. Bardzo mnie zdziwiło, jak w kolejnym poście napisałaś że jeszcze jest drugie
          > dziecko, na szczęście nieswiadome... itd. Dziecko nigdy nie jest nieświadome,
          > nie zna powodów i szczegółów, ale zawsze wyczuje "atmosferkę", której nie ukryj
          > esz. Dlaczego chcesz chronić tylko jedno dziecko?
          > 4. Wiem, że wielkie stresy powodują że postępujemy irracjonalnie. Czy ty się st
          > arasz przynajmniej w tej części waszego życia, która należy do ciebie ( dom, op
          > ieka nad dziećmi itp.) zrobić wszystko bez zarzutu? nie bronię tu twojego męża,
          > bo widać wyraźnie, że ma problem ze sobą, ale też wiem, jak pomaga w takiej ch
          > wili skupienie swojej uwagi na czymś innym, prozaicznym.
          > 5. kiedy "wypala" ( jak rozumiem - wychodzi z domu, tak?) nie zatrzymuj go, nie
          > próbuj dzwonić, nie czekaj. Zajmij się tym, co masz zrobić, (nie wiem jak cieb
          > ie, ale mnie uspokaja prasowanie :)), niech wie, że zycie twoje i dzieci i tak
          > się toczy, niezależnie od jego obecności w domu
          > 6. czy masz jakąś rodzinę, czy tylko te "przyjaciółki", które nie mogą ci pomóc
          > , bo tylko "sapią" ze zdziwienia? może mogłabyś na jakiś czas do kogoś wyjechać
          > z dziećmi? po to żeby się wyspać, odetchnąć, spokojnie przemyśleć. Nie rób teg
          > o demonstracyjnie - posprzątaj dom, ugotuj mężowi coś dobrego, powiedz mu, że c
          > hciałabyś odwiedzić kogoś tam..... i nie słuchaj żadnych argumentów. Zapytaj, c
          > zy mógłby cię tam zawieźć? jeśli odmówi, poradzisz sobie sama
          > 7. tysiące kobiet na świecie są w podobnie trudnych jak twoja sytuacjach. masz
          > dzieci i musisz o nich myśleć, ale nie zapominaj też o sobie. Pokaż mężowi, że
          > jesteś silna - i z nim, czy bez niego, jesteś dobrą matką i pania domu.
          > 8. wiem, że to łatwo dawać komuś rady, ale ja też byłam w bardzo trudnej sytuac
          > ji, w której musiałam sama się odbić od dna. Powodzenia:)

          Odpowiadam
          1. przed kłopotami finans. był inny, zawsze bywał impulsywny i taki troche
          irracjonalny, ale było inaczej bylismy szczęśliwi
          2. masz rację bardzo źle,że nie pracuję(od IX przedszkole i będzie praca).nie
          pracowałam, bo męża nie ma i nigdy nie było przez cały dzień, cały dom (poza
          zarobkami) na mojej głowie, dosłowanie wszystko nawet ostatnio mechanik sam.
          3. tak wiem,że nawet przed 3-latkiem nie ukryje atmosfery , dziecko to i owszem
          wyczuwa ,ale nastoletnia córka to juz niestety rozumie, albo raczej nie rozumie,
          dlaczego ojeciec nagle atakuje, bez powodu
          4.tak staram sie jak mogę stworzyć dom dzieciom, przyznaję sie do uchybień i tez
          w całej tej sytuacji jestem niestety nerwowa
          5.nic mnie nie jest w stanie uspokoic ,kiedy szwęda się niewiadomo gdzie po
          nocy(tylko relanium) .nie ma sposobu ,żeby sie opamiętał , mój ojciec robił tak
          samo, czekałyśmy z mamą noce na niego.Przerabiałam to w dzieciństwie , w
          najczarniejszym scenariuszu nie widziałam tego
          jako żona i matka.
          6.nie mam niestety żadnej bliskiej rodziny , u której mogłabym sie schronic i
          odpocząć, na rodziców nie moge liczyć, nie mają pojęcia o naszych problemach,
          wiecznie mają swoje
          7.tak, jestem silna , bo dostałam porządna szkołe życia jako dziecko, gdybym nie
          była silna chyba oszalałabym już, na razie rękami i nogami staram sie czerpać z
          zycia maleńkie przyjemności
          8. dzięki varia i wszyscy za rady, nie widać sposobu ,aby odbic sie od dna .Nie
          może byc tak zawsze!!!
      • mskaiq Re: Problemy małżeńskie 22.04.06, 09:17
        Na tym polega sztuka aby nie poklocic sie, zeby zaczac dzialac razem,
        potrzebujecie Siebie, chocby ze wzgledu na dzieci.
        Jsli wiesz co powoduje w Nim wybuch, unikaj tego, chodzi o to zeby
        przeprowadzic rozmowe ktora pomoze Wam obojgu i Waszej Rodzinie. Nie szukaj
        tego co Was dzieli, szukaj tego co Was laczy.
Pełna wersja