inna23456
24.04.06, 17:02
Mam poważny problem. Jeśli chcecie się ze mnie nabijać to sobie darujcie!
Jestem młodą kobietą, ale od kilku lat się nad tym zastanawiam. Nie czuję
odrazy do swojego ciała (co pojawia się u transseksualistów), fizycznie
podniecają mnie mężczyźni (tego jestem na 100 procent pewna), jestem trochę
nieśmiała, lubie dzieci, jestem wrażliwa i czasem słaba psychicznie. Od
dzieciństwa jednak zachowywałąm się typowo po "chłopięcu" lubiłam się bić,
grać w piłkę nożną. Gdy miałąm 15 lat stało się coś dziwnego: nie wiem czy to
można nazwać zakochaniem, ale zauroczyłam się w pewnej kobiecie (była moją
nauczycielką), nagle pokochałam szkołę, i przedmiot którego uczyła, chociaż
nikomu o tym nie mówiłam i nie okazywałam lubiłam jej obecność patrzeć się na
nią, byłąm gotowa w każdej chwili oddać za nią życie. Nie pociągała mnie
fizycznie, no ale...myślałam o niej cały czas. Potem poszłam do innej szkoły,
na szczęście to minęło, ale lubię się patrzeć na kobiety, lubie ich wdzięk,
kobiecość, choć sama chyba tego nie mam...
Nigdy w życiu nie zakochałam się w żadnym chłopaku, miałąm kiedyś dwóch, ale
z nimi zerwałąm, bo nie chciałam ich ranić.
Nie jestem niechlujem, ale przyznam się, że sprawy mody mam w nosie,
nienawidzę chodzić po sklepach z uraniami, butami, stroić się. Nienawidze też
tańczyć, szyć.
Mam 20 lat i pocieszam się, że może mam w sobie trochę więcej tej męskości,
ale kiedyś zakocham się w mężczyźnie i nie będę go tylk pożądać, ale i
kochać. Tracę już jednak powoli nadzieję.
Odpowiedzcie coś! proszę!