Dodaj do ulubionych

Jak przebrnąć przez rozstanie?

24.04.06, 22:35
Wolę zapytać zanim będzie za późno, może ktoś ma jakieś dobre rady :) Jak
przebrnąć przez rozstanie po kilku latach bycia razem? Dosyć ciężko przeżywam
takie rzeczy, poprzednim razem było przygnębienie, wyrzuty, głęboka depresja,
dwa nałogi z których bardzo ciężko było wyjść (alkohol+prochy) i ogólnie mało
ciekawie, nie obyło się bez pomocy psychologa. Co robić żeby to jakoś
rozsądnie przeżyć i się nie wykończyć ? Ze znajomych nie mogę wziąć dobrego
przykładu, bo wszyscy którzy przeżyli rozstanie po długim czasie bycia razem
przeżywali to równie długo, nieciekawie i bez planu. Czy człowiek może się
"uodpornić" na takie rozstania? A może lepiej wogóle się nie angażować?
Obserwuj wątek
    • belladyna Re: Angazowac sie! Ale z rozsadkiem 24.04.06, 23:02
      Najlepszym wyjsciem z problemow sercowych jest nauka. Proste, cala te energie
      daj na nauke. Ucz sie czegos co sprawia ci radosc i ciekawi.Nie wazne jakiego
      typu kursy to sa, wazne bys robil cos co cie angazuje. To zajmie twoje mysli, a
      jak bedzie dobrze szlo to i poczucie wlasnej wartosci wzrosnie tak,ze sie nie
      dasz ludziom malo wartosciowym.Odzyskasz optymizm i pogode
      ducha....WYPROBOWANE, na wlasnej skorze i dziala jak ulal. Teraz nie wyobrazam
      sobie zycia bez studiowana jakiegokolwiek intersesujacego mnie
      przedmiotu...;=)))
      • jakison Re: Angazowac sie! Ale z rozsadkiem 24.04.06, 23:18
        Ciężko się będzie uczyć bo mi się zaczynają ręcę trząść i oddech jakiś taki
        mniej równy, ale spróbuję :) Tylko że mam do zdania jeszcze tylko jeden
        przedmiot który sobie odkładałem przez połowę studiów bo go nie cierpię ;/ Może
        teraz go polubię ? heh
        • agunia_29 Re: Angazowac sie! Ale z rozsadkiem 24.04.06, 23:37
          >Najlepszym wyjsciem z problemow sercowych jest nauka. Proste, cala te energie
          >daj na nauke. Ucz sie czegos co sprawia ci radosc i ciekawi.Nie wazne jakiego
          >typu kursy to sa, wazne bys robil cos co cie angazuje. To zajmie twoje mysli


          Nie zgadzam sie. Może to i dobra rada jak ktoś obcy radzi!! Jednak jak człowiek
          w nerwach, stresie i myslami gdzie indziej to ani nauka ani zajęcie chwilowe
          nie pomoże. Sama wiem, wystarczy że mam mysli zaprzątniete czymś innym to mi
          nic nie idzie. Nauka, czytanie książki - nie można się nawet skupić. Wole jak
          jestem sama w domu, pokrzycze troche do księżyca, popłacze sobie, potem pójde
          na aerobik albo siłownie i bardzo intensywnie ćwicze. Najlepsze na rozładowanie
          emocji. A potem jak sie troszke zapomni i uspokoi można umówić sie z kumpelą na
          ploty. Dalej jakoś idzie.... zaczynam się angażować w zajęcia dopiero ze
          spokojną głową i własnym sumieniem
    • mskaiq Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 25.04.06, 03:35
      Zwykle kiedy konczy sie zwiazek staramy sie pozbyc dobrych wspomien i milosci.
      Na to miejsce wprowadzamy zle odczucia, nienawisc, niechec. To przynosi wiel
      bolu powoduje cierpienie, depresje.
      Nie pozbywaj sie dobrych wspomien i milosci, czas zablizni pamiec o tej osobie,
      zostanie Ci milosc i wspomienia. Wtedy nie bedziesz cierpial.
      • realaustin Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 25.04.06, 07:58
        Z doświadczenia wiem, że na początku jest jakby łatwiej, człowiek jest prawie
        pewny swoich wyborów, racjonalnie podchodzi do rozstania choć tęskni. Z czasem
        przypomina sobie wielkie plusy związku, wobec otaczającej go samotności i wtedy
        zaczynają grać emocje. Dobra rada na to? Nie wiem, naprawdę bo w moim wypadku
        różnie to bywało - sport, bardzo fajna rzecz, zmęczenie prawie do upadłego.
        Najgorsza rzecz to używki i inne znieczulacze- taka ucieczka na sprężynie,
        odskoczysz ale wracasz z podwójną szybkością w to samo miejsce.
        Myślę, że ważny jest drugi człowiek i nawet nie musi być to kolejna miłość bo
        czasem nie ma na to sił ale niech nim będzie przyjaciel, który rozumie i czuje
        prawie jak Ty.
        • jakison Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 28.04.06, 03:10
          Wybór nie jest mój, jeszcze kilka dni temu wszystko co robiłem było z myślą o
          przyszłości tego związku, a tu nagle sens znika. Bo jak samiec ma sam dla siebie
          wić gniazdko ? ;) Boli nieźle, bo cokolwiek robię to się zastanawiam "po co",
          wcześniej wiedziałem. Próbuje mnie to zeżreć, ale mam takie przebłyski że się
          uśmiecham :) Chyba kilka radykalnych zmian w życiu, może nawet wyjazd na dłużej
          - żeby nie oglądać codzień tych drzewek co żeśmy je razem zasadzili. Przecież
          nie mogę z dnia na dzień zacząć być wśród nich z kimś innym, muszę się chyba
          zdystansować do tego wszystkiego. Ze sportem to mam tak, że idę w ekstrema, a po
          zupełnym zmęczeniu wspomnienia też potrafią wrócić i nieźle dokopać. Nie
          myślałem, że kiedyś przez to będę jeszcze przechodził - i myślałem że da się na
          to uodpornić. A okazuje się że nie bardzo, że to tak samo boli jak kiedyś, i
          jeszcze dodaje zwątpienia.
          • hatroha Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 28.04.06, 03:16
            w sumie nic ci nie pomoże - kazdy musi tą tablete przełknąc....
            czas jedynie zaciera, to co boli
            (jeszcze nie śpisz?)
            • jakison Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 28.04.06, 03:34
              Ale uczucie takie samo jakby mi ktoś bliski nagle umarł ;/ Czuję jakby była
              gdzieś blisko ale jej nie ma. A jak to że jej nie ma dociera, to jest taka
              pustka jakby połowę człowiekowi urwało i gdzieś zabrało, otwiera oczy, rozgląda
              się - i nic, pusto.

              Jakoś to chyba będzie, byleby przejść przez to na 2 nogach.

              Teraz idę spać :) Rzadko z kimś rozmawiam, ale właśnie uciąłem sobie długą
              pogawędkę i to naprawdę pomogło, chociaż tematyka zupełnie inna. Uf. Sen, sen, sen..
              • shachar a jak sie obudzisz 28.04.06, 04:51
                • shachar Re: a jak sie obudzisz 28.04.06, 04:55
                  to jej znowu nie bedzie
                  i jakby ciebie ubylo troche
                  ale to nie na zawsze:))
                  serio
    • ooptymistka Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 28.04.06, 06:42
      Te uczucia mijają, zacieraja się z czasem. Pewnie Cie to niespecjalnie
      pocieszy, ale u mnie zacieranie trwało 5 lat(ale jestem bardzo wrażliwą kobietą
      i nie wiedziałam co i jak robić, by było lepiej i dopiero po 5 latach odwazyłam
      się na kolejnego faceta w moim życiu) u Ciebie pójdzie szybciej :-).
      To boli, bardzo boli, boli po 12 latach, ale juz mniej.
      Mnie pomagała medytacja, muzyka, taniec-szczególnie spontaniczny-sama w pokuju
      i niech ciało robi to na co ma ochotę :-), ruch, góry, pływanie w jeziorze,
      krzyczenie i wycie do księżyca.
      • shangri_la Straszne..... 28.04.06, 06:57
        Jakie to straszne, cierpieć z powodu kogoś nieodpowiedzialnego przez 5, 10, 12
        lat......(!)
        Jacy okrutni bywają dla nas ludzie, którzy tak bardzo w swoim czasie zabiegali
        o nasze względy(!)
        Szkoda życia.....
        • fajka13 Re: Straszne..... 03.05.06, 21:07
          szkoda życia...masz rację.Gdybyśmy tylko to wiedzieli wcześniej...że jest taki
          właśnie "nieodpowiedzialny"...Kiedy mówi,że kocha,kiedy ty juz pokochasz,wydaje
          się,że to właśnie ta jedna jedyna istota,ta jedyna "dla ciebie".Kiedy czujesz
          sie juz bezpiecznie,kiedy czujesz,że masz juz przyjaciela na dobre i
          złe...nagle okazuje się,że nie było warto,że szkoda było życia...nie ma dobrej
          rady jak z tym żyć dalej,ale przecież jakoś trzeba..
      • jakison Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 28.04.06, 14:32
        Mną po poprzednim rozstaniu pare lat telepało, tak że teraz muszę zagryźć wargi
        bo i jakoś to w sobie zdusić bo już mi tak wiele młodości nie zostało. Tylko
        czy to się da stłumić w sobie czy trzeba jednak jakoś odreagować ?
    • shangri_la Nic z tego nie rozumiem..... 28.04.06, 06:55
      W jakim celu rozstawać się z osobą , na której Ci zależy? Jaki sens ma
      razstanie, skoro cierpisz z tego powodu?
      Jeśli to Twoja decyzja wynikła z nieporozumienia, warto porozmawiać i wszytko
      wyjaśnić a wówczas Wasz związek nabierze nowej wartości.
      Jeśli jednak Twoja partnerka postanowiła Cię porzucić, to zastanów się nad Jej
      motywami. Sam fakt, że ktoś po długim czasie odchodzi od osoby tak
      przywiązanej, jak Ty się wydajesz być, już żle świadczy o Twojej kobiecie.
      Nie warta jest pięciu minut cierpienia! Zapomnij o kimś , kto nie dba o Twoje
      uczucia ! Zdewaluowała swoją wartość dla Ciebie takim postanowieniem i prędzej
      lub póżniej ktoś inny odpłaci jej pięknym za nadobne. Życie bywa sprawiedliwe...
      Trzymaj się!:))))
      • jakison Re: Nic z tego nie rozumiem..... 28.04.06, 14:30
        To nie ja odchodzę, tylko ona. Klasyczne "kocham cie, ale jako przyjaciela, juz
        od 6 miesiecy". Jej i moja rodzina mowia ze moze chodzi o to ze nie mamy slubu i
        dzieciakow, ale z tego co ona mowi to to raczej nie jest powod. W sumie to jej
        pomoglem stanac na nogi, pokazalem wiele rzeczy, pomoglem sie w jakims stopniu
        usamodzielnic - no i teraz papa. Moze jak juz sie znajdzie kobiete to ja trzeba
        pod kloszem w domu trzymac w jak najwiekszej ciemnocie ? :( A ja chcialem miec
        fajna kobiete, ktora sama cos potrafi zdzialac. Fajna koncowke rozmowy
        telefonicznej niedawno slyszalem po obudzeniu "-Jest.. jest.. no nie wiem kiedy
        pojedzie" - a potem odrazu przyszla sprawdzic czy spie ;/
        • shangri_la Nie przesadzaj:) 28.04.06, 18:46
          "Moze jak juz sie znajdzie kobiete to ja trzeba
          pod kloszem w domu trzymac w jak najwiekszej ciemnocie ? "

          A może niech się po prostu znajdzie KOBIETA, taka co pod niczym trzymać jej nie
          będzie trzeba, ale sama pomoże Ci w trudnych chwilach? Taka kobieta-przyjaciel
          na dobre i złe czasy....:)
          Życzę Ci takiej;)))))
          • jakison Re: Nie przesadzaj:) 30.04.06, 13:50
            No bardzo bym chcial z taką być, bo wiadomo że można dużo dla drugiego zrobić
            ale samemu też się czasem potrzebuje podparcia, a tu raczej tego nie było :(
            Zresztą jako jeden z powodów powiedziała "bo ty jesteś dla mnie taki dobry, we
            wszystkim mi pomagasz, a ja dla ciebie nic nie robię". No i w sumie to prawda,
            nawet na głupią herbatę nie bardzo mogłem liczyć ;/ Tylko czy coś z tego wynika
            ? Może po prostu nie ma takich kobiet i jednak trzeba te które są trzymać pod
            kloszem, drzeć się na nie, na nic nie pozwalać i ciągle sprawdzać?????? Może to
            jedyny sposób na trwały związek, małżeństwo i dzieci ??? :( Marny.

            Możecie polecić mi jakieś środki antydepresyjne, jeśli takie wogóle są ? Bo
            ciężko mi normalnie egzystować a póki jeszcze coś kojarzę to wolałbym się jakoś
            pozbierać, bo potem może być za późno. Coś co chociaż troche poprawi humor i
            pozwoli się przemóc żeby zacząć coś robić. Biorę od paru dni różne rzeczy na
            uspokojenie ale to mi nie poprawia nastroju, a jeszcze trochę i zacznę ciągle
            spać, a tego nie chcę.

            A tak wogóle, to to boli jakby ktoś najbliższy umarł. Tylko że np. przeżycie
            śmierci rodziców jest naturalne, i człowiek się może na to przygotować
            psychicznie - a na takie rozstanie w taki sposób ciężko się za wczasu uodpornić,
            chyba że się człowiek od początku nie angażuje w związek ;/
            • alfika Re: Nie przesadzaj:) 30.04.06, 16:49
              bardziej dla mnie naturalne jest rozstanie po nieudanym, nieszczęśliwym związku
              • jakison Re: Nie przesadzaj:) 30.04.06, 19:27
                Dla mnie to byl udany i szczęśliwy kilkuletni związek który moim i wszystkich
                naszych znajomych i rodziny zdaniem powinien był zakończyć się ślubem i
                potomstwem, i jeszcze 2 tygodnie temu byłem pewny że my już na zawsze będziemy
                razem. Wszyscy myślą że to jakaś mała kłótnia, ale my się nigdy nie kłóciliśmy,
                i teraz też nie było do tego żadnego powodu. Prawdziwa jest ta piosenka "Nie
                wierz nigdy kobiecie (..) Nie odpuszczaj na krok, bo przepadłeś z ketesem, nim
                zrozumiesz swój błąd".
                Kupiłem sobie Deprim, może chociaż trochę pomoże bo mam momentami niezłe
                załamania i trzęsawki ;/
                • aneczka.24 Re: Nie przesadzaj:) 02.05.06, 21:20
                  A co ja mam powiedziec? Zostalam sama po 5 latach. Tez nie bylo zadnych klotni,
                  wszystko niby ok. Nie powiem ze pieknie jak w bajce bo czulam ze sie oddalamy i
                  pozwolilam na to. Nie wiem czemu nie walczylam? Teraz wiem ze gdybym sprobowala
                  to bylibysmy razem. Tyle lat sie znamy ze jestem tego pewna.
                  Ale stalo sie tak a nie inaczej i teraz czuje ze umieram, kazdego dnia po
                  kawalku. To juz 2,5 miesiaca i jest coraz gorzej. Zastanawiam sie jak dlugo
                  wytrzymam? Kiedy juz mysle ze gorzej byc nie moze to okazuje sie ze jednak
                  moze. I jest gorzej.
                  Najgorsze jest to ze nie chce sobie ukladac zycia bez niego. Nie chce ...

                  Trzymaj sie. Mam nadzieje ze sie pozbierasz. Co do antydepresantow to bez
                  recepty dostaniesz tylko ziolowe - nie wiem czy dzialaja. Watpie zeby lekarz
                  przepisal Ci cos mocniejszego. Dla nich rozstanie to nie jest powod zeby brac
                  takie leki. Moze maja racje ale ktos kto w danej chwili ma zlamane serce mysli
                  inaczej.
                  Jest jedno lekarstwo, bez recepty ale dziala powoli - to czas.
                  Powodzenia.
                  • realaustin Re: Nie przesadzaj:) 02.05.06, 21:31
                    aneczka.24 - pięknie napisane - czas płynie i łagodzi rany, tylko trzeba mu dać czas
    • fajka13 Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 03.05.06, 20:45
      Wtrącę się choć nie dam żadnej rady bo rady na "dobre" rozstanie nie ma-zresztą
      jeśli juz kiedys to przeżyłes to to wiesz.Jeśli czujesz sie skrzywdzony to
      będzie boleć długo-nie ma się co oszukiwać.I musisz to sobie sam poukładać.Ktoś
      zostawił mnie z dnia na dzień-bez uprzedzenia.Byłam w szoku.Jestem od 7 juz
      miesięcy.Nadal boli tak samo mimo iż staram się zyc normalnie.Normalnie?co to
      znaczy?pracuję,uśmiecham sie do ludzi,a co mam wewnątrz?czy ktos jest w stanie
      to poczuć tak jak ja czuję?wciąż niedowierzanie,że to sie stało,że przydarzyło
      sie mnie.Ktos tu juz napisał,że miłość i dobre wspomnienia zmieniają się w coś
      przeciwnego-nienawiść,złość,niechęć-to prawda.Tak właśnie czuję,ale trudno z
      tym walczyć,kiedy nie do końca zrozumiało się "dlaczego".Nie pamiętam nic z
      tego "dobrego"choć wiem,że było.I choć sobie juz "poukładałam",ze tak musi być-
      nadal nie pamiętam.Może istotnie to czas jest potrzebny?-dla każdego inny jego
      wymiar.Uodpornić się nie da,a nie angażować się?to po co właściwie warto żyć?
      Trzymaj się w każdym razie.Pozdrawiam
    • pawelhks Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 03.05.06, 23:16
      I ja dorzuce swoje 3 grosze...
      Rozstalismy sie (faktycznie ona sie spakowala i wyprowadzila bez slowa
      wyjasnienia) 3 tygodnie przed slubem. Potem jakos sie tlumaczyla, ale dla mnie
      to byl jeden belkot.
      Bolalo strasznie, boli troche do dzis, ale juz coraz mniej.
      Miaj wlasnie 11 miesiecy od tamtego pamietnmego dnia.
      Co mi pomoglo?
      Generalnie wyciszenie sie, ucieczka w wlasny swiat, we wlasne mysli, rozmowa z
      soba.
      I teraz juz jest lepiej, powli dochodze do siebie, wychodze do ludzi do swiata.
      Zaczynam zyc na nowo, glowa znowu pelna pomyslow. Tylko powstaje jeden problem:
      panicznie boje sie, ze gdy nawet poznam kogos, to nie bede w stanie tak sie
      zaangazowac i poza tym nie wiem czy nie bede obsesyjnie staral sie uniknac
      rozstania brnac w jakas paranoje.

      A co do bycia " za dobrym" tpo zgadzam sie z Jakisonem w 100%. Lepiej byc
      zwyklym sku...synem do kobiet, to moze wtedy czlowiek zdobedzie sobie milosc i
      szacunek. Ale co zrobic skoro tak nie potrafie?!
      • aneczka.24 Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 03.05.06, 23:36
        > A co do bycia " za dobrym" tpo zgadzam sie z Jakisonem w 100%. Lepiej byc
        > zwyklym sku...synem do kobiet, to moze wtedy czlowiek zdobedzie sobie milosc
        i
        > szacunek. Ale co zrobic skoro tak nie potrafie?!

        I bardzo dobrze.
        Ja stracilam taka "dabra" osobe i cierpie ale ja tez byla z tych "dobrych"
        Ze zwyklym sku.... nie bylabym nawet chwili. Ja kochalam go wlasnie za ta
        doroc, cierpliwosc wyrozumialosc. Za to w jaki sposob mnie kochal, jak
        traktowal. Odwzajemilam to uczucie i staralam sie kochac w te sam sposob.
        Nie wyszlo jednak, moze za malo sie staralam a moze czasem uczucie wygasa
        niezalezie od naszego dzialania? W to chce wierzyc. Musze. Tak mialo byc i czas
        polata moje serce.

        Przysięgam wam, że płynie czas!
        Że płynie czas i zabija rany!
        Przysięgam wam, przysięgam wam,
        Przysięgam wam, że płynie czas!
        Że zabija rany przysięgam wam!

        Dajcie czasowi czas,
        (Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
        Po was, przez was i między ustami,
        I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
        One już daleko, daleko za górami!)
        Tylko dajcie mu czas,

        Dajcie czasowi czas,
        Bo bardzo, bardzo,
        Bardzo szkoda
        Byłoby nas!"
        E.Stachura
        ----------------------------
        Serce umiera powolną śmiercią.
        Traci nadzieje, jak liście.
        Aż pewnego dnia jej nie ma.
        Żadnej nadziei.
        Nic nie pozostaje.
        • realaustin Re: Jak przebrnąć przez rozstanie? 04.05.06, 00:20
          Wielki utwór, pana Steda. Ten kawałek pozwala odbierać czas inaczej i nasz świat. aneczko.24 dziękuję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka