mania77
17.05.06, 11:59
Nie mam pewności, że doszło do zdrady, ale wszystko na to wskazuje.
Jesteśmy ze sobą ok 10 lat, 6 lat małżeństwem, mamy 4 letniego syna.
Od ok 1,5 roku dość często i systematycznie utrzymywaliśmy towarzyskie
kontakty ze znajomymi w towarzystwie, których czuliśmy się bardzo dobrze.
Ci znajomi to para żyjąca w wolnym związku mają 5 letniego syna. Ona jest
koleżanką mojego męża z pracy, bardzo się do niej zbliżyłam, nazywała mnie
swoją przyjaciólką.
Od pewnego czasu, ok 3 msc jesteśmy w jakims konflikcie z mężem, jednak ze
znajomymi wciąż dość często się spotykaliśmy. Zaczęła mi ciążyć ta znajomość,
zbyt intensywna, zbyt otwarta. Zwierzałam się mojej "przyjaciółce" z naszych
problemów małżeńskich, ona bywało, że w pracy rozmawiała o tym z moim mężem,
chcąć nam niby pomóc. Z czasem poprosiłam ją, żeby więcej tego nie robiła,
czułam, że coś się dzieje za moimi plecami Mąż tydzień temu powiedział mi, że
już nie czuje do mnie tego co dawniej, że nasze małżeństwo się rozpada i że
nie ma ochoty i siły o nie walczyć. Było jeszcze kilka dziwnych zbiegów
okoliczności, nasz kryzys z mężem się zaostrzył. Aż ostatecznie kilka dni
temu postanowiliśmy, jeszcze ratować nasze małżeństwo i dzień póżniej
dostałam przypadkiem sms-a, który skierowany był do mojego męża od naszej
koleżanki,o treści lekko spiskującej na mój temat, oraz zdanie "naprawde
coraz mniej mi się to wszystko podoba". Wieczorem tego dnia krótko
rozmawialiśmy o tym z mężem, tłumaczył, że to nic takiego ale czułam jakieś
zażenowanie z jego strony. Postanowiłam zadać pytanie wprost, spokojnie
zapytałam czy ma z nią romans lub czy łączy ich coś o czym nie wiem. Mąż
zaprzeczył ale jednocześnie potwornie się zmieszał, zrobił się niespokojny.
Powiedziałam, że mu wierzę choć tak naprawdę jego zachowanie od tamtego dnia
jest dziwne i raczej jestem przekonana, że coś ich łączyło. Chcę wytrwać i
utrzymać go w przekonaniu, że mu ufam. Tak naprawdę nie wiem czy dobrze
robię, jak powinnam się dalej zachować, kocham go bardzo mimo wszystko i
zależy mi na nim i naszej rodzinie. Liczę na opinie i waszą pomoc.