Dodaj do ulubionych

wybaczyć zdradę?

17.05.06, 11:59
Nie mam pewności, że doszło do zdrady, ale wszystko na to wskazuje.
Jesteśmy ze sobą ok 10 lat, 6 lat małżeństwem, mamy 4 letniego syna.
Od ok 1,5 roku dość często i systematycznie utrzymywaliśmy towarzyskie
kontakty ze znajomymi w towarzystwie, których czuliśmy się bardzo dobrze.
Ci znajomi to para żyjąca w wolnym związku mają 5 letniego syna. Ona jest
koleżanką mojego męża z pracy, bardzo się do niej zbliżyłam, nazywała mnie
swoją przyjaciólką.
Od pewnego czasu, ok 3 msc jesteśmy w jakims konflikcie z mężem, jednak ze
znajomymi wciąż dość często się spotykaliśmy. Zaczęła mi ciążyć ta znajomość,
zbyt intensywna, zbyt otwarta. Zwierzałam się mojej "przyjaciółce" z naszych
problemów małżeńskich, ona bywało, że w pracy rozmawiała o tym z moim mężem,
chcąć nam niby pomóc. Z czasem poprosiłam ją, żeby więcej tego nie robiła,
czułam, że coś się dzieje za moimi plecami Mąż tydzień temu powiedział mi, że
już nie czuje do mnie tego co dawniej, że nasze małżeństwo się rozpada i że
nie ma ochoty i siły o nie walczyć. Było jeszcze kilka dziwnych zbiegów
okoliczności, nasz kryzys z mężem się zaostrzył. Aż ostatecznie kilka dni
temu postanowiliśmy, jeszcze ratować nasze małżeństwo i dzień póżniej
dostałam przypadkiem sms-a, który skierowany był do mojego męża od naszej
koleżanki,o treści lekko spiskującej na mój temat, oraz zdanie "naprawde
coraz mniej mi się to wszystko podoba". Wieczorem tego dnia krótko
rozmawialiśmy o tym z mężem, tłumaczył, że to nic takiego ale czułam jakieś
zażenowanie z jego strony. Postanowiłam zadać pytanie wprost, spokojnie
zapytałam czy ma z nią romans lub czy łączy ich coś o czym nie wiem. Mąż
zaprzeczył ale jednocześnie potwornie się zmieszał, zrobił się niespokojny.
Powiedziałam, że mu wierzę choć tak naprawdę jego zachowanie od tamtego dnia
jest dziwne i raczej jestem przekonana, że coś ich łączyło. Chcę wytrwać i
utrzymać go w przekonaniu, że mu ufam. Tak naprawdę nie wiem czy dobrze
robię, jak powinnam się dalej zachować, kocham go bardzo mimo wszystko i
zależy mi na nim i naszej rodzinie. Liczę na opinie i waszą pomoc.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 12:49
      Mysle ze lepiej nie podejrzewac, lepiej wierzyc. Wczesniej czy pozniej wyjasni
      sie wszystko, pozwol aby wyjasniilo sie to bez Twoich podejrzen.
      Co dalej, uwazam ze najlepsze rozwiazania pojawiaja sie kiedy kierujemy sie
      miloscia. Mysle ze milosc moze ocalic Wasze malzenstwo, jesli wybierzesz zal do
      Niego lub Siebie, rewanz, zlosc to szansa ocalenia Waszego malzenstwa bedzie
      bardzo mala.

    • wenus2006 Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 12:51
      Musisz najpierw upewnić się czy rzeczywiście to romans i czy masz co
      wybaczać.Bądź czujna,kłamstwo ma krótkie nogi - wpadnie wczesniej czy poźniej.A
      może podziel sie swoimi spostrzeżeniami z facetem waszej koleżanki ,może on też
      coś wie.....

      A czy wybaczyć??? Niestety Ty tylko znajdziesz odpowiedź na to pytanie.tylko Ty
      wiesz czy będziesz umiała z ta wiedzą żyć,kochać się ,dotykać go i dzielić z nim
      zycie...Kwestia wybaczenia dużo, dużo zależy od osoby ,której mamy wybaczyć.Od
      tego czy przyzna się otwarcie , bez kłamstw i ściemniania i czy "padnie na
      kolana" prosząc i zapewniając o chęci naprawy Waszego związku.
      Pozdrawiam kochana , trzymaj sie mocno, bądź dzielna i twarda....pisz wszystko
      jak tam się układa i przede wszystkim czy Twoje przypuszczenia są słuszne.

      Żal mi tak cholernie Was dziewczyny zdradzone , zdrady się boję najbardziej na
      świecie (jak diabeł święconej wody)....pa
      • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 13:24
        Dziękuję bardzo za każde słowo otuchy, jest mi to teraz bardzo potrzebne.
        wenus2006 napisała
        .A
        > może podziel sie swoimi spostrzeżeniami z facetem waszej koleżanki ,może on
        też
        > coś wie.....

        Bardzo bym chciała z nim porozmawiać ale byłby to" gwóżdż do trumny" dla nas
        wszystkich. Facet tej dziewczyny jest chorobliwie o nią zazdrosny a ona z
        jednej strony podporządkowuje mu się a z drugiej strony ma na swoim koncie
        kilka długofalowych romansów z których zresztą mi sie zwierzała, tym razem
        padło na mojego męża. Także sytuacja jest nieciekawa bo;
        jeśli mąż chciałby się nawet do tego romansu przyznać to pewnie boi się, żebym
        ja w swojej złości, w zemscie nie powiedziała o tym jej facetowi a to natomiast
        zaszkodziło by naszej koleżance czego mój mąż z pewnością by nie chciał.
        • m.n Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 13:50
          Dlaczego masz chronić jej tyłek? Nie rozumiem, może ten gość w końcu przejrzy
          na oczy. Jesteś dobrą duszą i cierpisz tylko Ty. Oni sie razem zabawiają, a Ty
          masz skrupuły, że jej zaszkodzisz. A ona Ciebie nie zawiodła? Kradnie Ci męża,
          włazi w Twoje życie i jeszcze ją będziesz głaskać?
          Myślę, że musisz męża przycinąć do muru i otwarcie z nim porozmawiać. Poza tym
          myślę, że On też boi się partnera swojej "przyjaciółki".
          • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 14:15
            Droga m.n., wiesz jestem dopiero na etapie, gdzie jeszcze usiłuję walczyć o
            męża, nie chcę takim zachowaniem go do siebie zrazić, a tak na pewno by się
            stało. Pozatym to są na razie tylko moje podejżenia, że był to romans, nie mam
            niezbitych dowodów.
            Mój mąż jeśli ma coś na sumieniu to z pewnością boi się tego gościa.
            I myślę, że jeśli tylko nie będę już miała czego ratować a dowody się znajdą,
            to nie zachowam nic w tajemnicy.
            • iwona334 Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 14:37
              Jezeli wiec jeszcze walczysz o meza, to nie szukaj na sile dowodow zdrady -
              gdyz to wzajemnie sprzeczne cele.
              I Odpowiedz sobie na pytanie: chcesz byc z mezem, czy dosjc calej prawdy,
              nawet gdy moze to zaowocowac rozwodem?

              Nie bardzo tez rozumiem, jak mialyby sie znalezc te dowody, skoro obie strony
              wiedza juz, ze sa sledzone.
      • shangri-la Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 09:59
        To nie zdrady należy się bać najbardziej......ludzie są słabi, błądza i
        popełniają błędy.
        Najgorsze jest kłamstwo, brak wyrzutów sumienia i brak przyznania się do winy,
        który mógłby stanowić pierwszy krok od odbudowania więzi.
        Są ludzie, którzy nigdy nie przyznają się do winy i nie proszą o
        przebaczenie....takich należy skreślać bez zbędnych skrupułów.
        Dla nich wybaczenie jest dowodem słabości zdradzonego i wówczas następuje
        eskalacja.
        • jezor_trolla A jak ktos nie chce 16.07.06, 10:00
          odbudowania z toba zadnych wiezi? Az tak ciezko ci to pojac?
        • nattaszaa Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 10:12
          shangri-la napisała:

          > To nie zdrady należy się bać najbardziej......ludzie są słabi, błądza i
          > popełniają błędy.
          > Najgorsze jest kłamstwo, brak wyrzutów sumienia i brak przyznania się do
          winy,
          > który mógłby stanowić pierwszy krok od odbudowania więzi.
          > Są ludzie, którzy nigdy nie przyznają się do winy i nie proszą o
          > przebaczenie....takich należy skreślać bez zbędnych skrupułów.
          > Dla nich wybaczenie jest dowodem słabości zdradzonego i wówczas następuje
          > eskalacja.


          Powinnas wiedzieć jendo, o eks albo mówi się dobrze, albo nie mówi się w ogóle
          • shangri-la Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 10:30
            nattaszaa napisała:

            Powinnas wiedzieć jendo, o eks albo mówi się dobrze, albo nie mówi się w ogóle



            Jeśli chcesz się bawić w adwokata diabła, to każ napisać te słowa na ścianie
            swojemu klientowi i czytać je tyle razy, ile przyjdzie mu ochota straszyć mnie
            publikacją zmontowanych fotek i poniżać obrzydliwymi mailami.
            Poczytaj też jego wpisy na forum pod moim adresem , zobaczysz do czego jest
            zdolny i jak bardzo ma w poważaniu powyższe słowa.
            • nattaszaa Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 10:32
              shangri-la napisała:

              > Jeśli chcesz się bawić w adwokata diabła, to każ napisać te słowa na ścianie
              > swojemu klientowi i czytać je tyle razy, ile przyjdzie mu ochota straszyć
              > mnie publikacją zmontowanych fotek i poniżać obrzydliwymi mailami.
              > Poczytaj też jego wpisy na forum pod moim adresem , zobaczysz do czego jest
              > zdolny i jak bardzo ma w poważaniu powyższe słowa.

              Jakieś nieporozumienie, ja nie mam klientow
              • shangri-la Do adwokata diabła 16.07.06, 10:39
                nattaszaa napisała
                • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 16.07.06, 10:41
                  Ja nawet nie wiem, kogo masz na myśli, napisalam ogólnie
                  • shangri-la Re: Do adwokata diabła 16.07.06, 10:56
                    nattaszaa napisała:

                    > Ja nawet nie wiem, kogo masz na myśli, napisalam ogólnie


                    Szach i matt.....
                    Tymbardziej nie zabieraj głosu w sprawie, o której nie masz pojęcia a "pisząc
                    ogólnie" nie pouczaj mnie jak mam postępować wobec kogoś , kto od pół roku
                    wyżywa się na mnie na wszelki możliwy sposób.
                    • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 16.07.06, 10:57
                      shangri-la napisała:

                      > Szach i matt.....
                      > Tymbardziej nie zabieraj głosu w sprawie, o której nie masz pojęcia a "pisząc
                      > ogólnie" nie pouczaj mnie jak mam postępować wobec kogoś , kto od pół roku
                      > wyżywa się na mnie na wszelki możliwy sposób.

                      Ja nie pouczam Cie, ale pisząc to wszystko na forum, tym bardziej go
                      prowokujesz. Po co?
                    • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 11:21
                      shangri-la napisała:

                      > Szach i matt.....
                      > Tymbardziej nie zabieraj głosu w sprawie, o której nie masz pojęcia a "pisząc
                      > ogólnie" nie pouczaj mnie jak mam postępować wobec kogoś , kto od pół roku
                      > wyżywa się na mnie na wszelki możliwy sposób.

                      Ja go nienawidze sto razy bardziej, niz Ty
                      • shangri-la Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 14:50
                        nattaszaa napisała:
                        Ja go nienawidze sto razy bardziej, niz Ty



                        Po pierwsze JA GO NIE NIENAWIDZĘ tylko kocham , a przynajmniej on sobie tak
                        myśli;))))))

                        A po drugie.....przecież mówiłam, że Ci nie zapłaci za rwanie szat na forum,
                        hihihiih
                        • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 15:02
                          shangri-la napisała:

                          > Po pierwsze JA GO NIE NIENAWIDZĘ tylko kocham , a przynajmniej on sobie tak
                          > myśli;))))))
                          >
                          > A po drugie.....przecież mówiłam, że Ci nie zapłaci za rwanie szat na forum,
                          > hihihiih

                          Ja niczego od niego nie chce, tak, ze nie licz, ze szaty bede rwała na forum i
                          zakladała watki podobne do Twoich.
                          • shangri-la Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 15:12
                            nattaszaa napisała:

                            > Ja niczego od niego nie chce, tak, ze nie licz, ze szaty bede rwała na forum
                            i
                            > zakladała watki podobne do Twoich.



                            Jak zacznie podrabiać Twój nick i będzie Ci wysyłał po 30 sms-ów z
                            przekleństwami dziennie to na pewno pójdziesz na policję.
                            Tak więc nie osądzaj mojego postępowania wobec niego, zwłaszcza , że jak widzę,
                            nie możesz się zdecydować, czy go lubisz czy nienawidzisz.
                            • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 15:14
                              shangri-la napisała:

                              > Jak zacznie podrabiać Twój nick i będzie Ci wysyłał po 30 sms-ów z
                              > przekleństwami dziennie to na pewno pójdziesz na policję.
                              > Tak więc nie osądzaj mojego postępowania wobec niego, zwłaszcza , że jak
                              > widzę, nie możesz się zdecydować, czy go lubisz czy nienawidzisz.

                              Niech wysyla, to odeśle mu takie, że mu sie odechce wysyłania.
                              • shangri-la Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 15:23
                                nattaszaa napisała

                                --> Niech wysyla, to odeśle mu takie, że mu sie odechce wysyłania.



                                Obawiam sie, że pod tym względem nie masz z nim szans;(
                                Nie wiem, gdzie on tak sie wyszklolił, ale w buzganiu przekleństwami na pewno
                                nie ma sobie równych....pod względem obłudy też.
                                Ten mail, który opublikowałam to tylko mała próbka jego możliwości....mam w
                                skrzynce jeszcze trochę tego i jeśli nadal będzie na mnie tutaj napadał,
                                opublikuję je po kolei.
                                Poza tym poinformowałam go, że spotkam się z jego pracodawcą i zrobię to, jeśli
                                nadal będzie mnie gnębił.

                                Cóż za pożytek z oczu, gdy serce jest ślepe?
                                • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 15:33
                                  shangri-la napisała:

                                  > Obawiam sie, że pod tym względem nie masz z nim szans;(
                                  > Nie wiem, gdzie on tak sie wyszklolił, ale w buzganiu przekleństwami na
                                  pewno
                                  > nie ma sobie równych....pod względem obłudy też.
                                  > Ten mail, który opublikowałam to tylko mała próbka jego możliwości....mam w
                                  > skrzynce jeszcze trochę tego i jeśli nadal będzie na mnie tutaj napadał,
                                  > opublikuję je po kolei.
                                  > Poza tym poinformowałam go, że spotkam się z jego pracodawcą i zrobię to,
                                  jeśli
                                  >
                                  > nadal będzie mnie gnębił.
                                  >
                                  > Cóż za pożytek z oczu, gdy serce jest ślepe?


                                  Po co mam bawic sie w cos takiego, mnie nie bluzga. Poza tym, nie ma sensu,
                                  zebys szla do pracodawcy, bo to nie jego sprawa. Tak mi sie wydaje
                                  • shangri-la Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 15:50
                                    Jest sens, ponieważ jak pokażę te maile i sms-y w miejscu pracy to będą
                                    wiedzieć , co o nim myśleć.
                                    Poza tym, on szuka sobie kobiet w swoim rewirze , aby sypiać u nich i żywić się
                                    podczas delegacji a od firmy bierze kasę na ten cel.
                                    Taki proceder na pewno się szefowi nie spodoba, zwłaszcza, że ja mogę podać
                                    daty:)
                                    On wie, że powinien się mnie bać i lepiej niech więcej nie podszywa się pode
                                    mnie na forum i nie pisze mi obrzydliwych maili....na policję zawsze mam czas
                                    zajść , ale jeśli wyczerpię wszytkie inne środki to niewykluczone.
                                    • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 16:00
                                      shangri-la napisała:

                                      > Jest sens, ponieważ jak pokażę te maile i sms-y w miejscu pracy to będą
                                      > wiedzieć , co o nim myśleć.
                                      > Poza tym, on szuka sobie kobiet w swoim rewirze , aby sypiać u nich i żywić
                                      > się podczas delegacji a od firmy bierze kasę na ten cel.
                                      > Taki proceder na pewno się szefowi nie spodoba, zwłaszcza, że ja mogę podać
                                      > daty:)
                                      > On wie, że powinien się mnie bać i lepiej niech więcej nie podszywa się pode
                                      > mnie na forum i nie pisze mi obrzydliwych maili....na policję zawsze mam czas
                                      > zajść , ale jeśli wyczerpię wszytkie inne środki to niewykluczone.

                                      Rob co chcesz, lecz wydaje mi się, że nie jest to mądry pomysł. Pracodawca może
                                      wziąć Cie za świra:)
                                      • shangri-la Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 16:13
                                        Bez obaw , są kumplami z moim bratem:)
                                    • nattaszaa Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 16:06
                                      Poza tym, sa gorsze rzeczy niz bluzgi, bo z nimi mozna sobie poradzic.
                                      Najgorsza jest manipulacja, z tym sie nie wygra:(
                                      • shangri-la Re: Do adwokata diabła 17.07.06, 16:16
                                        A czym innym są te bluzgi jak nie manipulacją?
                                        Ten typ manipuluje już tak kobietami na forum od stycznia 2005.
                                        Wiesz, ile jest ofiar jego gierek?
                                        Każdą tak traktuje, jak przedmiot, ale ja nie pozwolę sobą pomiatać!
                                        Ani tutaj, ani w życiu...dlatego dostał kopa!
                                        A ta dziwa też podobno go olała.....hih
            • jezor_trolla Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 18:12
              shangri-la napisała:

              > Jeśli chcesz się bawić w adwokata diabła, to każ napisać te słowa na ścianie
              > swojemu klientowi i czytać je tyle razy, ile przyjdzie mu ochota straszyć
              mnie
              > publikacją zmontowanych fotek i poniżać obrzydliwymi mailami.
              > Poczytaj też jego wpisy na forum pod moim adresem , zobaczysz do czego jest
              > zdolny i jak bardzo ma w poważaniu powyższe słowa.


              Skoro sa to montaze, czego sie obawiasz?:)
        • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 10:20
          shangri Dziękuję, to bardzo mądre co piszesz.
          Taki jest mój mąż.
    • belladyna Re: A gdzie masz dowody, ze zdradzano..... 17.05.06, 15:53
      Bujasz się w bujnej fantazji, wymyślasz najprawdopodbniej historię. Skąd
      wiesz,że ci dwoje mają jakiś romans?Przyłapałaś ich na gorącym uczynku? Nie,
      więc po co wymyslasz sobie cokolwiek? Zapewne jest to sposób na szukanie
      powodów do rozpadającego się małżeństwa poza sobą. Najłatwiej jest zrzucić winę
      na tę 'drugą' niż odważnie spojrzeć w swoją stronę i zobaczyć dlaczego ta
      twoja 'orkiestra' domowa nie gra jak powinna.Nawet jeżeli by cię zdradzał to
      widać coś pomiędzy wami jest nie tak, skoro szuka szczęscia na boku.
    • karolinnu Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 15:55
      Zdaje sie - choc niewiele napisalas konkretow - ze Twoj maz rzeczywiscie zblizyl
      sie do kolezanki i ma z nia romans. Ufaj swojej intuicji! Sama widzisz i czujesz
      najlepiej co sie dzieje i nie boj sie spojrzec w oczy faktom, nawet jesli
      mialabys poswiecic rodzine... miej swoja godnosc, przeciez nie chcesz byc
      zdradzana i wychowywac dziecko w klamstwie... Nie sadze, zebys przesadzala. Poki
      co obserwuj rozwoj sytuacji, prawda predzej czy pozniej wyjdzie na jaw! Zwracaj
      uwage na gesty, spojrzenia, zmieszanie - zreszta co ja bede gadac, sama wiesz
      najlepiej. Musisz poznac prawde - albo okaze sie, ze jednak troche przesadzalas,
      albo ze mialas racje. Jesli nie doprowadzisz do konfrontacji, to taka sytuacja
      prawdopodobnie sie bedzie ciagnela jeszcze sporo czasu, zwlaszcza, ze oni ze
      soba pracuja! A jej nie ufaj - wiesz jakie sa dziewczyny... niestety w
      wiekszosci... szukaja potwierdzenia wlasnej wartosci w oczach mezczyzn, a sama
      przyznalas, ze ta panna ma kilka romasow na boku na swym koncie! Zaloze sie, ze
      wszystko co jej mowilas ona wykorzystala przeciwko Tobie w rozmowach z Twoim
      mezem, aby w ten sposob sie do niego zblizyc.
      • facio.z.jajami Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 15:56
        Hehehehehehe zdradzone, porzucone hahahahha
    • purecharm Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 16:02
      Ja tu czegos nie rozumiem. Masz podejrzenia, ze maz Cie zdradza i gdyby to
      okazalo sie prawda, to zamiast go wypieprzyc z chaty, to Ty sie boisz cos
      powiedziec mezowi kochanki, bo jeszcze zdradzajacy mezus sie zrazi do Ciebie???
      Ludzie, czy brak szacunku do siebie to jakas epidemia wsrod kobiet?? Co Ty
      chcesz ratowac?
      • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 16:47
        Jeszcze raz dziękuję za wszystkie listy i zainteresowanie. Narazie będę
        obserwować, każdemu w życiu może się noga podwinąć, chcę ratować to małżeństwo
        ale wierzcie nie za wszelką cenę. Swój honor też mam.
    • solaris_38 Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 18:41
      niezaleznie czy cie zdardził czy nie warto powalczyć jesli to fajny facet i
      jesli go kochasz
      Facet moze nie czuć tego samego ale jest idiota jesli myśli że4 z kimkoliwker
      będzie czuł to samo po wielu latach

      Może ma ochotę na przygodę znuzył sie wiernościa i potzrebuje odmiany i przygód
      bywa
      ale wazne jest to czy to wartościowy człowiek i czy warto z nim byc bo nawet
      wartościowym ludziom zdarzają się z potzrby bodzców błędy i głupstwa które
      nijak sie mają co całości tego czego naprawde pragną
      ale dobzre by było gdyby facet potrafił sie zdecydowac bo juz wie gdzie go
      prowadza jego ścieżki
      jesli tertasz postawisz sprawę jasno że chcesz walczyc o związek ale musicie
      to robić oboje i jesli on chce to RAZEM powalczc ie o ten wziązek
      a jesli uzna że NIE WARTO TO LEPIEJ ABYC ODESZłA

      bo on może wtedy jeszcze oprzytomnieje a jesli nie - nie żałowałąbym ani trochę

      żal tylko wartościowych ludzi a jesli on tak ma że musi sobie zmieniac to
      wczęsniej czy póżniej cię zostawi
      a wtedy poczujesz sie znacznei gorzej


      • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 21:48
        dziękuje solaris
        Dużo jest racji w tym co piszesz. Tak też sprawe postawiłam, powiedziałam mu,
        że chcę walczyć o ten związek ale tylko jeśli on też tego będzie chciał.
        Zgodnie postanowiliśmy, że będziemy się starać, jednak ciągle widze jakąś jego
        niechęć do mnie. Niby chce a nie chce, on sam nie wie czego chce. Zrobię
        pierwsza krok, zabiorę dziecko i wyniosę się od niego, bo dłużej tego nie
        zniosę ja też mam swoją godność nie pozwolę się przestawiać z miejsca na
        miejsce, musi się w końcu określić.
      • purecharm Re: wybaczyć zdradę? 17.05.06, 22:30
        A czy facet, ktory zdradza zone z jej kolezanka, zaprzecza wszystkiemu, gdy ta
        pyta czy ma kogos, jest wartosciowy? Nie sadze...
        • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 18.05.06, 11:20
          Jestem totalnie zrezygnowana, czuje się podle. Biorę dziecko i wyjeżdżam.
          Wracam w poniedziałek, on ma wtedy ostatecznie się okreslić. Tyle, że ja już
          mam dosyć tej huśtawki. Powoli zaczynam realnie myśleć o życiu we dwójke z
          synem i już nie chcę być z mężem. Nie dał nam nawet ostatniej szansy na
          ratowanie rodziny. Musiałby prosić na kolanach o powrót a to do niego zupełnie
          nie pasuje, myśli tylko o sobie.
          • mskaiq Re: wybaczyć zdradę? 18.05.06, 12:52
            Mysle ze mowi zal przez Ciebie. Musisz wybrac pomiedzy zalem, poczuciem krzywdy
            a miloscia.
            Dla mnie nie istnieje krzywda ktora moglaby wywolac u mnie zal nad soba, wiem
            ze zal przyniesie mi wiecej szkody niz sama krzywda.
            • purecharm Re: wybaczyć zdradę? 18.05.06, 14:41
              Wiesz co, przestan gadac bzdury. Ci z 'Depresji' chyba maja racje, Ty po prostu
              tymi swoimi radami mozesz komus zaszkodzic...

              Manio, popatrz na te sytuacje z boku, tak jakbys oceniala pare obcych
              ludzi...Co bys doradzila takiej kobiecie? Jezeli maz raz Cie zdradzil z Wasza
              wspolna kolezanka, a Ty mu wybaczysz mimo, ze nawet skruchy nie okazuje, to
              zrobi to po raz kolejny. Nie ludz sie, ze bedzie inaczej. Na pewno jest Ci
              strasznie ciezko, szczegolnie jak kochasz tego czlowieka. Jednak zastanow sie
              czy chcesz poswiecic w imie milosci swoje szczescie i zycie...

              Pozdrawiam.
              • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 26.05.06, 16:19
                Nie odzywałam się długo gdyż do dziś nie wiem co myśleć o tym całym zdarzeniu.
                Wyjechałam z synem na kilka dni, prosząc męża żeby w tym czasie się ze mną nie
                kontaktował, a on miał ostatni raż wszystko przemyśleć i ostatecznie podjąć
                decyzję co dalej. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu już na drugi dzień dostałam od
                męża sms-a, że przeprasza i prosi o ostatnią szansę aby ratować nasz związek,
                że będzie się starał i wogóle. Wróciłam, odbyliśmy jeszcze jedną długą rozmowę,
                zapytałam poraz drugi o romans, zaprzeczył, i postanowiliśmy jeszcze spróbować
                wszystko odbudować. Na dzień dzisiejszy ja staram się walczyć ze swoimi wadami,
                on też widać, że się stara, jeszcze daleko nam do okazywania wielkich czułości
                ale może z czasem...? Mimo wszystko jednak czuje ogromny niesmak, nie potrafię
                do końca zaufać i wiem,że jeśli całej tej sprawy nie zamknę za sobą to może nam
                się nie udać.
                • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 08.06.06, 10:37
                  Minął już jakiś czas a ja ciąglę tkwię w jakiejś niepewności. Jesteśmy ze sobą
                  ale bardzo oddaleni od siebie. Jako, że to mnie bardziej zależy na tym związku,
                  staram się i próbuje walczyć, mąż zachowuje się jakby dalej nie wiedział czego
                  chce, są chwile, że się stara a za moment jest oziębły i lekceważący. Bywa, że
                  czasami rozmawiamy spokojnie o całej tej sytuacji, mąż wygląda tak jakby bał
                  się na nowo zaangażować, zachowuje ogromny dystans. Zastanawiam się czy to
                  dobrze, że brnę w to wszystko, czy ten człowiek jest wart naszej rodziny,
                  przecież zadaje mi taki wielki ból a za chwilę i tak nas pewnie zostawi. Gdyby
                  nie to, że mamy syna już dawno bym sobie go odpuściła. Oboje jesteśmy z
                  rozbitych rodzin z tą różnicą, że ja bardzo cierpię myśląc, że mogę to samo
                  zafundować mojemu dziecku a mąż ma takie podejście, że przecież to całkiem
                  normalne, że ludzie się rozwodzą.
                  • mskaiq Re: wybaczyć zdradę? 08.06.06, 11:57
                    Pojawila sie nieufnosc pomiedzy Wami. Nieufnosc to strach, wtedy nie ma
                    milosci, oboje boicie sie uwierzyc Sobie.
                    Jesli wybierzesz strach to ten zwiazek nie przetrwa, strach dzieli, laczy tylko
                    milosc. Mysle ze i Twoj Maz rowniez rozumie krzywde jaka mozecie wyrzadzic
                    Dziecku. Musisz wybrac pomiedzy zalem ktory masz do Niego i strachem a milosia
                    do Niego i do Dziecka.
                    To podstawowe pytanie, czesto w zyciu musimy podjac decyzje co jest dla nas
                    wazniejsze, milosc czy zal, strach, nienawisc.
                    • max-chamisko Re: wybaczyć zdradę? 08.06.06, 12:01
                      Czy ty musisz zamęczac wszystkich swoim jękiem?
                      • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 09:30
                        Witam wszystich zainteresowanych i tych, którzy służyli do tej pory dobrą radą.
                        Piszę bo od pierwszego mojego listu mija już dwa msc i jestem nadal w punkcie
                        wyścia tyle, że znacznie mocniejsza bo z dużym bagażem doświadczeń. Nadal nie
                        mam pewności co do zdrady choć jej nie wykluczam, mąż nadal nie wie czy chce
                        odejść odemnie czy nie. Teraz pragnę tylko spokoju z nim lub bez niego. Wynoszę
                        się z dzieckiem w odległości od niego o 100 km i wróce albo do mieszkania bez
                        niego albo jeśli będzie prosił na kolanach inna ew nie wchodzi w gre. Każdy ma
                        swoją godność, a moja już za bardzo została naruszona. Bardzo pomogly mi
                        rozmowy z prawdziwymi przyjaciółmi, to forum i wasze rady nawet te mniej
                        przyjemne, spotkania z psychologiem, deprim i jestem dumna z siebie, że dość
                        dzielnie to wszystko zniosłam i zrobiłam wszystko co było w mojej mocy, żeby
                        ratować ten związek. Jestem gotowa na wszystko a czas leczy rany.
    • leon_xyz Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 10:34
      Nie. Facetowi nie.
      • ciociaiwujek Re: wybaczyć zdradę? 16.07.06, 20:29
        Dlaczego facetowi nie?
        A kobiecie można?
    • ewaaa06 nie ufaj kobietom:) 16.07.06, 21:59
      ..zwłaszcza koleżankom swojego męża..bo okaże się, że to nie tylko koleżanka
    • wierny4 Przemyśleć swoją postawę! 17.07.06, 13:13
      Nigdy od ślubu nie miałem żadnej przygody z inną kobietą. Nie było seksu nie
      było romansu, nie było potajemnych spotkań itp.
      Zdarzyło mi się, że niktóre znajome kobiety darzyłem uczuciem głębszym niż
      sympatia ale były to uczucia platoniczne bez wyznań i jakichkolwiek czynów.
      Owszem marzyłem o seksie z niejedną znaną rzeczywiście lub sławną kobietą.
      Zaznaczam NIGDY nie zdradziłem żony a małżeństwo trwa około 30 lat.
      Żona jest przekonana, że ją zdradzam i racjonalizuje swoje przekonanie szukając
      dowodów na moją niewierność.
      Gdy czytałem Twoją wypowiedź to tak jakbym ją słyszał. A ja cierpiałem jakbym
      był Twoim mężem.
      Nie napisałas niczego co by świadczyło o tym, że Twoi bliscy Ciebie zdradzają.
      Jeśli znajomi są przyjaciółmi to może mąż powiedział im o swoich z Tobą
      problemach. Od tego są przyjaciele.
      Małżeństwo w ten sposób nie uratujesz a zniszczysz.
      Roawiązanie sprawy - wizyta w poradni zdrowia psychicznego.
      Mojażona nie pójdzie. Ja popadłem w depresję. Poszedłem, korzystam z pomocy
      psychologów , biorę prozak i staram się przeżyć to przeklęte życie.
      Chcesz coś dobrego zrobic to się lecz!
    • wierny4 Ty nie wiesz co znaczy kochać!!!! 17.07.06, 13:28
      Przeczytałem wszystkie wpisy w tym wątku. Mam sporo wniosków. Zrozumiałem, że
      męża traktujesz jak swoją własność. Jak posiadaną rzecz. Trudno Ci się z nim
      rostać bo jest użyteczny. Zarobi, zapewni ochronę a i jakiś orgaźmik się od
      czasu do czasu trafi. Tyle tylko, że chciałabyś nim zawładnąć całkowicie.
      Wiedzieć wszystko co robi myśli, czuje...
      Miłość jest ofiarowaniem siebie drugiej Osobie. Celowo piszę z dużej litery
      gdyż druga osoba jeśli także Ciebie pokocha i wybierze do wspólnego życia to
      tylko z wolnego wyboru. Również z wolnego wyboru dochowa wierności.
      Miłość to także zaufanie. Dlaczego nie wierzysz gdy mówi, że jest Ci wierny?
      Przecież nie ma żadnych faktów.
      Po co to piszę. Z tego i tak nic nie wyniknie. Pójdziesz nie za faktami i
      rozsądkiem a swoimo urojeniami.
      Żal mi Ciebie ale wsólczuję mężowi. Ja wiem jakie to przekleństwo miec taką
      żonę. Tobie nie współczuję, zalecam leczenie.
      • mania77 Re: Ty nie wiesz co znaczy kochać!!!! 17.07.06, 15:00
        Myślę, że bardzo żle trafiłeś ze swoimi osądami, tymbardziej, że w sumie i tak
        niewiele wiesz o sprawie.
    • maureen2 Re: wybaczyć zdradę? 17.07.06, 16:25
      co w tym złego,że sypia z inną kobietą, przcież nie jest chłopem panszczyżnia-
      nym.
    • witch-witch Re: Łatwo radzić... 17.07.06, 16:41
      pisać i dyskutować. Jednak coś widać wykluwa się z przyjaźni twojego męża i
      jego koleżanki z pracy. Przykre i bolesne są takie sytuacje dla żon....
      • maureen2 Re: Łatwo radzić... 17.07.06, 16:59
        przyjażń przyjażnią,seks seksem,a żona to żona. Nie należy mylić pojęć i prze-
        kraczać uprawnien.
        • maureen2 Re: Łatwo radzić... 17.07.06, 17:21
          a teraz dosyć gadania,posprzątać w domu,zrobić obiad i przywitac męża ciepłym
          uśmiechem.No.
    • maureen2 Re: Do shangri-la 17.07.06, 18:03
      tu wypowiadały się same kobiety,poza mną
    • shangri-la Do pseudomężczyzny... 17.07.06, 18:37
      Ostrzegałam Cie, że jeszcze jedno przekleństwo pod moim adresem a pożałujesz.
      Więc pożałujesz, wampirze ....
      • maureen2 Re: Do pseudomężczyzny... 17.07.06, 18:47
        eeee
    • mania77 Re: wybaczyć zdradę? 23.08.06, 15:49
      Witam ponownie. Dziś już mam pewność. To był romans, znalazł się dowód. Teraz
      tkwimy w jakimś dziwnym zawieszeniu. Mąż romans zakończył, ja czuję się
      oszukana i nie mam na razie ochoty niczego ratować, potrzebuję czasu. Nie
      rozmawiamy ze sobą, mieszkamy osobno i tak naprawdę nawet nie wiem co on dalej
      zamierza. Być może już nigdy razem nie będziemy.
      • gixera Re: wybaczyć zdradę? 23.08.06, 16:57
        Brzydze sie zdrada, a tym bardziej zdrajcami.Twoj maz jest nic niewartym
        tchorzem, uloz sobie zycie i nie zastanawiaj sie nad jego losem. To moja rada,
        ja chyba bym tak postapila.

        PS. Jak sie dowiedzialas?
        • brylancik1 Re: wybaczyć zdradę? 23.08.06, 17:20
          musisz byc silna i myslec logicznie , to dobry pomysl daj sobie czas i przemysl
          wszystko aby pozniej nie zalowaz ale zdrada bardzo boli :( ale mam nadzieje ze
          dasz rade i ułozysz sobie zycie ...
          a jak sie dowiedzilas powiedzila Ci ?
      • maaciek11 Re: wybaczyć zdradę? 30.08.06, 10:18
        mania nie wiem kto i jak ci doradza ja nie lubie doradzać powiem ci tylko ze
        jestem w podobnej sytuacji zdradzony i cialem i duchem 7 lat romans nie mam nic
        zeby sie oprzec w jej obronie chyba tylklo to ze powiedziała sama wpradzie
        przycisnieta do muru ale powiedziała.Ja prubuje wybaczyć wiem ze to trudne ale
        jezeli ona załuje jezeli widze troche winy mojej znając kobieca nature troche
        mnie to nie dziwi bo jezeli trafia sie na kogos bliskiego ideałowi kto mowi
        wiersze kto potzrega ja jak zjawisko wielbi ja wychwala to pokusa staje sie dla
        was niedoodparcia.A wiem jedno że znienawidzic jest bardzo łatwo wybaczać
        trudniej byc dobrym mimo wszytko i ponad wszytko.W moim przypadku zwycieza
        dobro dobro ktore jest we mnie nie ma nienawiści nie ma zemsty to płytkie
        uczucia i nie sugeruj sie tymi chorymi radami.W sumie nie wiem jak daleko
        zajdziemy ale wiem ze jestesmy teraz blisko że wiele zrozumialem duzo czytam i
        bardziej dbam o nią.siła dobra jest niezmierzona i to moze bardziej zmienic
        twojego męża niz zło.
        • faustyna80 Re: wybaczyć zdradę? 31.08.06, 08:46
          moj ojciec tez nalezy do tego typu mezczyzn, ktory nie wie, czego chce,
          chcialby, ale sie boi...jako dziecko zawsze marzylysmy zeby rodzice sie
          rozstali, zeby wreszcie byl spokoj...i zawsze doradzalam swojej mamie - mysl o
          sobie, chcesz spedzic zycie z kims, kto nie wie, czego chce??? wtedy mnie nie
          sluchala, dzis zaluje...poprawic sie mozna TYLKO wtedy, gdy bardzo sie tego
          chce, twoj maz musi sam do tego dojsc, ze to TY I WASZ SYN jestescie dla niego
          najwazniejsi, inaczej nic z tego nie bedzie...a z doswiadczenia widze, ze
          najwiekszy szacunek wzbudzaja kobiety dbajace w pierwszej linii o
          siebie...czego i tobie zycze...pokaz pazury, pokaz swoje mocne strony,
          udowodnij mu, ze nie mozna z toba bezkarnie igrac, ze masz uczucia i bedziesz
          ich bronic...ze jestes mloda i atrakcyjna, ze potrzebujesz czasu, ale z
          pewnoscia ulozysz sobie jeszcze zycie z kims, kto jest PRZEKONANY, ze chce z
          Toba byc...
          Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka