Dodaj do ulubionych

czy zostaje tylko rozwód?

IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 12.01.03, 14:49
Mój mąż jak się wkurzy (a wkurza się łatwo) strasznie na mnie krzyczy i klnie
przy tym (używając słów typu kurwa, huj itp). Nie dzieje się to codziennie
ale jednak. A ja teraz jestem w ciąży i jestem przerażona co bedzie jak się
dziecko urodzi i bedzie to słyszało, jakby się chowało w melinie pijackiej
jak nie gorzej. Ja tak nie potrafię u mnie w domu nikt się tak do nikogo nie
odzywał. Normalne rozmowy nie skutkują, bo on mnie przeprasza, obiecuje,że
więcj nie będzie a potem od poczatku. CO ROBIĆ?
Czy to może być moja wina? że pozwala sobie tak się odzywać do mnie? Czy
inną kobietę by szanował a mnie z jakiegoś powodu traktuje jak szmatę?
Był już kiedyś zonaty, ona go zostawiła po 15 latach, nie mogła mieć dzieci,
ukoiłam jego żale po rozstaniu, zaszłam w ciążę, myślałam,że będzie
przeszczęsliwy a on się tak zachowuje co robić? czy tylko rozwód pozostaje?
bo istnienie takiej sytuacji w dalszym ciągu wykluczam...
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 12.01.03, 15:00
      najbardziej mi sie podoba (!)ze najpierw dziecko zmajsterkowaliscie a potem
      sobie pytania egzystencjalne zadajesz ...
      i co tu wobec tego napisac ...? wiec nie pisze nic :-(
      • Gość: żona Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 12.01.03, 15:14
        No a co mam zrobić? Dziecko nie zmajstrowaliśmy (to okropne słowo) tylko dość
        długo się o nie staraliśmy, i teraz jak jestem w ciąży on zrobił się taki
        nerwowy. Jesteśmy kilka lat po ślubie, było ok. Życzę ci,żeby Tobie wszystko
        wyszło co sobie zaplanujesz ale jeśli tego jeszcze nie wiesz to życie czasami
        zaskakuje. Jest na tym świecie mnóstwo kobiet, które by nigdy wcześniej nie
        pomyślały, że je facet bedzie np. zdradzał. Widzę ,że bardzo prosto widzisz
        życie ale ja dziś jestem dostatecznie skopana więc mi już nie dokładaj więcej,
        jak nie stać cię na ludzki odruch po prostu nie zabieraj głosu.
        • Gość: Malwina Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 12.01.03, 15:25
          ok, przepraszam
      • Gość: Terry Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 15:51
        Zmajstrowaliście a nie zmajsterkowaliscie jak już.
        A jak nie masz nic do powiedzenia to nie pisz.
    • ta_ Re: czy zostaje tylko rozwód? 12.01.03, 15:38
      Żona zostawiła go po 15 latach małżeństwa z powodu ,że nie mogła mieć dzieci?
      Mało prawdopodobny ten argument, czy aby prawdziwy?
      A on "nagle" stał się wulgarny i agresywny?
      Nieprawdopodobne.

      Stresowa sytuacja w jakiej się znajduje mogła tylko nasilić jego agresywne
      zachowania. Oszacowałam jego latka, ma ich już trochę i na pewno zostanie ojcem
      to dla niego nie lada wyzwanie.
      Niestety nie mam dla ciebie dobrych wieści. Nie będzie lepiej.
      Ta_
    • re_ne Re: czy zostaje tylko rozwód? 12.01.03, 15:39
      Jest wiele kobiet gnebionych przez swoich mezow, sa nawet przez nich bite, i
      nie zawsze maja ta mozliwosc rozstania sie z nim. Kiedy na nic sa juz rozmowy i
      przekonywanie takiego ze zle postepuje, nie pozostaje nic innego jak tylko
      uciec sie tez do przemocy. Masz moze brata? Jesli nie, to szkoda! Ale jestem
      pewien, ze gdybys dobrze rozejrzala sie wokol siebie, na pewno znalazlabys
      kogos, kto z nim po mesku porozmawia...
      Uwierz mi! To bardzo pomaga!!!

      To powodzenia! :)

      Rene



      • Gość: żona Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 12.01.03, 15:45
        Jeśli chodzi o rozwód to rozstali się, bo ona znalazła majętniejszego kochanka
        (rozmawiałam z nią i też to potwierdziła), no ale nie to jest najistotniejsze.
        Czy myślicie,że porozmawianie z jego rodzicami miałoby sens, może jak ojciec mu
        zmyje głowę to pomoże?
        • Gość: Malwina Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 12.01.03, 16:28
          niby nic nie mialam mowic ale twoj pomysl nie jest dobry ! ile on ma lat ???!!!
          • Gość: dodo Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.sympatico.ca 12.01.03, 16:37
            jakos mi okienkiem zapachnialo ale... moze jestem zbyt podejrzliwa, hmmm...
            jesli sie myle i post jest uczciwy to droga zono, poszukaj dobrego prawnika
            rodzinnego. zanim podejmiesz jakies kroki ostateczne, dowiedz sie jakie mosz
            mozliwosci i niemozliwosci. prawnik powinien tez wiedziec, co ewentualnie
            podpwiedziec twojemu mezowi - spotkanie z psychologiem? ksiedzem? innym
            prawnikiem?
            zawsze jest tez mozliwosc, ze twoj maz jest chory. niespodziewane i gwaltowne
            zmiany charakteru moga sugerowac rozne dolegliwosci somatyczne, chocby guza
            mozgu (ca na pewno jest diagnoza przesadzona!) wiec jest jeszcze lekarz.
            • sheana Re: czy zostaje tylko rozwód? 12.01.03, 17:19
              Ludzieeeeee! Co Wy tu wypisujecie??!!
              Guz na mózgu , porada prawna , "męska" rozmowa w znaczeniu wpieprzyć mu??
              A wszystko dlatego bo facet klnie?

              Żono , pogadaj z nim , przy okazji miłej rozmowy na inny , luźny , relaksujący
              Was oboje temat. Nawiąż do tych przekleństw , powiedz że nie nawykłaś do
              takiego traktowania i boli Cię kiedy on używa niecenzuralnych , obraźliwych słów
              Poproś żeby spróbował się powstrzymać od ich używania , żeby poskromił swój
              niewyparzony jęzor a potem powiedz mu to co nam , że poza tymi przekleństwami
              jest świetnym gościem i kochasz go i jest Ci z nim dobrze i tak bardzo się
              cieszysz tym maleństwem które wkrótce jemu i sobie urodzisz.
              Myślę że to wystarczy żeby zmienił swój słownik a gwarantuję że nie potrzeba
              ani jemu ani Tobie prawnika , on nie ma guza na mózgu i nikt nie musi
              "po męsku" z nim pogadać.
              Ech , forum psychologiczne!
              • Gość: żona Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 13.01.03, 15:36
                Miła rozmowa niewiele da dlatego,że już kilka razy przynosił mi kwiaty po
                awanturze i przepraszał a potem robił swoje. Muszę chyba zrobić coś
                radykalnego,żeby zrozumiał,że to nie przelewki i co może stracić.
                na razie zadzwoniłam do jego rodziców za waszą radą,że ktoś powienien z nim
                pogadać, i się od teściowej dowiedziałam,że to moja wina, bo ja też umiem się
                złościć. ja jej nato,że nigdy nie używałam takich słów w stosunku do niego a
                teraz w ciąży to już w ogóle staram się być spokojna,żeby dziecku nic się nie
                stało. a ona na to,że ja spojrzeniem potrafię człowieka wkurzyć. Więc wychodzi
                na to,że tak czy inaczej to będzie moja wina. nie zainteresowało ją to jak się
                odzywa tylko, że skoro dążę do rozwodu to moja sprawa. Boże dopiero dzisiaj
                zobaczyłam,że kobieta mnie nienawidzi, bo wylała na mnie kubły pomyj za sprawy
                z przeszłości, że jestem prymitywem itd.
                niektórzy z was piszę,że to podpuchy, nie życzę nikomu,żeby coś takiego
                przeżył, to niestety prawda!
                • Gość: agat1 Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: 195.116.92.* 13.01.03, 15:55
                  Szkoda, że za późno, ale stanowczo odradzałabym kontakt z teściową w tej
                  sprawie. Jesteś prędzej jej wrogiem ( w jej rozumieniu oczywiście) niż
                  sprzymierzeńcem, więc Ci nie pomoże, a na pewno nie przyjmie do wiadomości, że
                  jej synek jest zły.
                  Zastanów się, czym ta złość (agresja?) męża jest spowodowana, jakie sytuacje
                  doprowadzają do tych wybuchów? Czy staje się taki po alkoholu czy bez? Może nie
                  być łatwo zmienić tę sytuację, może on od dawna już taki był, w swoim pierwszym
                  małżeństwie, o czym Ty nie wiesz? Jedno jest pewne, nie możesz sie na to
                  zgodzić, na takie traktowanie. A straszenie rozwodem to też niedobry pomysł - a
                  co, jeśli on się zgodzi? Naprawdę chcesz go zostawić, czy tylko postraszyć?
                  Dobrze się zastanów.Radziłabym też rozmowę z psychologiem, może najpierw sama z
                  nim porozmawiaj, a potem spróbuj namówić męża (myślisz, że chętnie tam
                  pójdzie?).

                  Życzę pomyślnego rozwiązania problemu i dużo zdrowia Tobie i maleństwu
                  • Gość: żona Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 13.01.03, 17:28
                    Jestem w razie czego nastawiona na rozstanie, tzn. chcę porozmawiać i
                    powiedzieć mu, że jeśli jeszcze raz się to zdarzy to wniosę sprawę o separację.
                    To nie jest tylko straszenie, jak ma się tak odzywać do mnie przy dziecku to
                    wolę rozstanie.
                    a jeśli chodzi o to co to powoduje to sama nie wiem. 2 tygodnie temu
                    nastawiałam telewizor, bo aster city pozmnieniała kanały i nawrzeszczał na
                    mnie że głupio robię i jakby był taki głupi jak jak to"by sobie torbę
                    pochlastał"-cytat, a jak mu pokazałam,że jednak dobrze nastawiłam to zaczął
                    wrzeczeć, że "huj go to obchodzi" więc zupełnie nie wiem co go denerwuje, bo ja
                    ani nie podniosłam głosu, ani nie byłam zła, po prostu mieliśmy to zrobić i ja
                    zaczęłam ustawiać program a on się wściekł, nie wiem dlaczego?
                    • re_ne Re: czy zostaje tylko rozwód? 13.01.03, 18:47
                      Zono, po Twoim ostatnim poscie wycofuje to co poprzednio powiedzialem.
                      Odnioslem wrazenie, ze masz moze doczynienia z panem i wladca typu macho, ale
                      po tych cytatach widze ze jest to zwyczajny prostak! Nie zmienia go zadne
                      rozmowy, i nie licz na to, ze kiedykolwiek sie zmieni. Jesli tylko masz
                      mozliwosc, to pakuj walizki, i trzymaj sie od niego jak najdalej!

                      Powodzenia!
                    • Gość: baba Jestes ofiara przemocy IP: *.208.164.109.Dial1.Washington2.Level3.net 14.01.03, 00:35
                      Skoro zadne rozmowy i prosby nie dzialaja to rzeczywiscie musisz chyba podjac
                      bardziej radykalne srodki w obronie swojej i dziecka. Takie wulgarne wyzywanie
                      to forma przemocy ktora trzeba albo leczyc albo od niej uciekac jak najdalej.
                      Juz teraz zadajesz sobie pytanie czy to moze Twoja wina itp. Za kilka lat takie
                      poczucie winy moze sie znacznie pognebic i zjesc Cie od srodka, zwlaszcza ze
                      rodzina meza nie wydaje sie gotowa stanac po Twojej stronie. Nikt nie ma prawa
                      tak Cie traktowac, nawet wlasny maz! (A czy przed ciaza tez tak sie zachowywal?)
                      • Gość: żona Re: Jestes ofiara przemocy IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 14.01.03, 09:48
                        Przed ciążą to w ogóle było inaczej, bo jak się kłóciliśmy to aktywnie w tym
                        uczestniczyłam, ale nigdy sie tak nie odzywał jak teraz. Teraz z uwagi na
                        dziecko staram się nie odzywać, żeby się bardziej nie denerwować i on ma pełne
                        pole do popisu i jest coraz gorzej. Muszę postawić ostre ultimatum i egzekwować
                        to. Powiem mu,że albo się zmieni albo wypad! Rozmawiałam z mamą i
                        powiedziała,żebym się nie przejmowała bo mi pomoże i że czasami tak jest,że z
                        małym dzieckiem trzeba odejść od męża :(
                        • malini Re: Jestes ofiara przemocy 14.01.03, 12:22
                          Wydaje mi sie,że Tówj mąż nie umie się komunikować. Sporo facetów ma problem z
                          mówieniem,więc często zamiast powiedzieć o co im chodzi klną i...biją.
                          Na Twoim miejscu - zanim podjęłabym decyzję o rozstaniu - postarałabym się
                          (choćby z czystej ciekawości) dowiedzieć co też ten twój luby nie może z siebie
                          wyksztusić, czyli jaki problem go męczy. Przy okazji można spróbować go nauczyć
                          mówić (bo zapewne Tata i Mama zapomnieli o tym w procesie wychowania). Nie rób
                          tego sama -w sprawie opisanej polecam mediację - trzecia, bezstronna i
                          wyszkolona osoba pozwoli się wam porozumieć (zadzwoń do Polskiego Centrum
                          Mediacji tel.0-prefix-22 8260663 i powiedz,że szukasz informacji o mediacji
                          rodzinnej, bo oni na ogół skupiają się na mediacji między sprawcą i ofiarą
                          przestępstwa).Jak się już dowiesz na czym polega mediacja (i czy twój przypadek
                          może być rozwiazany na drodze mediacji), zadzwoń też do Polskiego Centrum Praw
                          Kobiet - może prowadzą lub wiedzą o szkoleniach dla facetów typu:wyrażamy
                          emocje słowami. Następnie zanalizuj zebrane informacje pod kątem - czy to Ci
                          odpowiada (uważasz,że może to pomóc) i jeżeli tak - zaproponuj mężowi takie
                          rozwiązanie. Możesz się spodziewać,że koleś uzna to za "pranie brudów poza
                          domem" - zaproponuj,żeby sam zebrał informacje, tj. zadzwonił tam,gdzie ty
                          i "na własne uszy" dowiedział się o co chodzi (a nie chodzi bynajmniej o to,że
                          ktoś za was będzie decydował!). Zaznacz,że dodtychczasowe porozumienia
                          przypieczętowane kwiatami nie były trwałe, że nie jesteś sama w stanie dociec z
                          jakiego powodu, zatem widzisz potrzebę hm...systemowego rozwiązania
                          problemu.Wyjdź też z założenia,że ty nie nie jesteś jedyną odpowiedzialną za
                          sytuację w domu. Jeżeli mu się to nadal nie podoba - niech zaproponuje jakieś
                          rozwiązanie (daj mu czas np. 1 dzień do namysłu, bo z mety zastrzeli cię jakąś
                          bzdurą, lub zbagatelizuje problem). Założę się że nic ciekawszego nie "wyduma"
                          i przyzna ci rację (jeżeli zależy mu na zwiazku).
                          I tak na koniec - ku pokrzepieniu serc- "kolo" jest zapewne ekstrawertykiem,
                          cholerykiem itp. "Wentyluje się", czyli wywala frustrację tak jak umie,
                          czyli... rzucając kurwami. To lepiej, niżby dusił wszystko w sobie. Coś tam
                          jednak dusi, skoro mu się to nasiliło od momentu twojego zajścia w ciążę.Pewnie
                          przejął się,że zostanie tatusiem.
                          Acha - absolutnie nie są to porady i diagnozy profesjonalisty.To tylko moje "co
                          ja bym zrobiła na twoim miejscu".
                  • alfika Re: czy zostaje tylko rozwód? 14.01.03, 14:05
                    A poza tym piszesz, że zapewniasz o miłości, a tu straszenie rozwodem??? Zwykle
                    człowiek postraszony w taki sposób potrzebuje potem dowodu na to, że jednak
                    jest kochany i - po prostu niczego nie zmienia.
                    Ja jestem za spokojną rozmową - nawet setną na ten sam temat, w końcu dotrze.
                    Jeśli dochodzi do rękoczynów, to powyższe nie wystarczy - koniecznie albo oboje
                    do psychologa, albo zadzwoń na Niebieską Linię. Telefon podadzą pod 913.
    • Gość: ela Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 14.01.03, 13:35
      Wydaje mi się z tego co piszesz, że złość Męża nasiliła się w momencie kiedy Ty
      zmieniłaś sposób reagowania na wasze potyczki. Został sam na placu boju
      ponieważ Ty starasz się nie wchodzić w konflikt. Być może jest tak, że
      nasilając swoją agresję chce sprowokować Ciebie do reakcji takich jak
      poprzednio.
      Jeżeli tak jest to wystarczy dać mu trochę czasu, żeby przyzwyczaił się do
      Ciebie inaczej reagującej. Wtedy także kwiaty i przeprosiny można uznać za Jego
      próbę "pracy" nad sobą. Ale jeżeli jest inaczej to oczywiście musisz podjąć
      decyzję czy należy związek z awanturnikiem ciągnąć dalej tylko dla samego
      związku.
      Pozdr.
      • Gość: żona Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 14.01.03, 17:37
        Posłuchajcie rozmawiałam dziś z mężem (na roboczo czeka nas długa rozmowa o nas
        po jego powrocie do domu) widać, że to przeżył i sądzę, że się zgodzi na to co
        zaproponuję. Nie wiem tylko czy go zapytać czy poradzi sobie z tym sam czy
        żądać spotkania z psychologiem.
        Generalnie zrozumiał chyba swoją winę i nie postępuje tak jak jego matka,że
        próbuje zwalać winę na mnie. Teraz mam kilka dni czasu przed jego powrotem,żeby
        zastanowić się na jak najlepszym rozegraniem tej sytuacji.
    • chonorata Re: ten sam problem? 16.01.03, 14:12
      mój problem jest bardzo podobny, różnica polega na tym, że nie jestem w ciąży
      (na szczęście) i nie jesteśmy małżeństwem, tylko mieszkamy ze sobą od 4 lat

      w skrócie problem polega na tym, że od jakiegoś czasu mój partner reaguje na
      wszystko niezwykle agrsywnie - byle co wyprwadza go z równowagi i zaczyna się
      litania bluzgów... Oczywiście mnie również obrzuca obelgami w trakcie kłótni
      a czasami nawet małych sprzeczek. Ostanio zdarza się to w zasadzie prawie
      codziennie.
      Wielokrotnie próbowałam już z nim na ten temat rozmawiać (dla mnie takie
      zachowania są po prostu niedoposzczalne!), ale za każdym razem dowiaduję się,
      że się czepiam, że jego obelgi pod moim adresem spowodowane są tym, że go tak
      wyprowadzam z równowagi, a nie pod moim adresem tym, że jest cholerykiem i
      przecież za chwilę mu przechodzi, więc nie ma chyba problemu.......
      Zdaje sobie sprawę, że może jest to spowodowane jakimś problemem o którym nie
      wiem, ale on nie chce o tym rozmawiać i mówi, że nic takiego nie ma.
      Mój partner jest człowiekiem wykształconym, pracuje w dobrej firmie, pochodzi
      z normalnej rodziny, gdzie nikt nie używa takiego słownictwa.

      Bardzo proszę o radę co mogę zrobić, żeby uratować nasz związek. Może znacie
      jakąś dobrą poradnię/psychologa, do którego moglibyśmy się razem udać
      • Gość: żona Re: ten sam problem? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 16.01.03, 20:10
        Daj znać czy jesteś z warszawy wtedy mogłabym ci pomóc z psychologiem. mój mąż
        zgodził się pójść więc przetrzemy szlaki.
        • chonorata Re: ten sam problem? 17.01.03, 09:19
          tak jestem z Warszawy
          napisz jeśli chcesz na priva kiedy idziecie i jak zareagował twój mąż na tą
          propozycję

          dzięki i bardzo mocno Cię pozdrawiam,
          Honoratka
          • Gość: żona Re: ten sam problem? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 17.01.03, 10:19
            Po pierwsze to zobaczył, że to nie są przelewki (nie spałam w domu tylko u
            mamy, nie odpowiadałam na jego telefony). Jak wrócił i rozmawialiśmy to
            powiedziałam mu, żę sytuacja stała się na tyle poważna,że musimy porozmawiać i
            żeby też się zastanowił nad moim postępowaniem, czy jest coś co go wkurza we
            mnie (sama wiem,że nie jestem świętoszkiem i potrafię mu dać do wiwatu-
            szczególnie teraz w ciąży). Nie musiałam go szczególnie namawiać na psychologa,
            po prostu powiedziałam mu, że chciałabym abyśmy obydwoje tam poszli, bo jak
            każdy przedstawi swoje rację to ktoś kto stoi z boku łatwej wyciągnie wnioski i
            nam pomoże.
            Ja będę narazie próbować z kasy (ul. Sobieskiego 112, Twarda 1)-nie trzeba
            skierowania tylko dowód. Jeżeli jednak chciałabyś prywatnie to polecam
            Laboratorium Psychoedukacji, ul. Katowicka 17. Mają tam dwoje psychologów,
            którzy specjalizują się w problemach związków. Życzę ci powodzenia, daj znać
            jak poszło :)
    • Gość: ewa Re: czy zostaje tylko rozwód? IP: *.pkesa.com 17.01.03, 11:58
      chciałabym sie z wami podzielic co mnie ostatnio spotkało od takiego własnie
      faceta.
      Szlam pierwsza za mna szedł mąż bo zamykal jeszcze samochod a przedemna starszy
      pan mi powiedzial; Dzien dobry stara kurwo;moj mąz podszedl i mowi ty tak do
      mojej zony od razu facet wytrzezwial i przysiegal ze tak nie powiedzial .
      Oczywiscie oberwal ale naszla mnie refleksja jak wroci do domu to jak sie
      odzywa do wlasnej żony?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka