Dodaj do ulubionych

aborcja- z zycia wziete...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 01:01
W zeszlym roku moja najblizsza przyjaciolka musiala to przezyc. Ja razem z
nia. I nawet jesli sprobuje wam to opisac- nie jestescie w stanie poczuc
tego,
co si ewtedy dzialo.... tego bolu. Ona myslala o swojej mamie (ktora by tego
chyba doslownie nie przezyla), o dziecku, o tym facecie, ktory jej to
zrobil. Myslala o tym, co bedzie dobre dla nich.
A o sobie .. hmmm-chce tylko w przyszlosci moc miec dziecko! NIe ma dnia,aby
o
tym nie myslala. Wiec nie wkurwiajcie mnie moralizatorstwem- sa sytuacje,
gdy
nie ma sie wyboru. Ona nie mogla podjac innej decyzji.
Znala goscia kilka godzin, to jest przyjaciel mojego przyjaciela. MNie
zmozylo
i poszlam spac (dzialo sie u mnie). NIe przyszloby mi do glowy, ze on polozy
sie z nia. Ona tez nie- ostro zabalowalysmy i ona po prostu obudzila sie
obok
niego..... Ona, ktora NIGDY nie nie uprawiala seksu poza zwiazkiem. Zadnych
przygod. I od razu tragedia.....
Obserwuj wątek
    • farsa Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 01:07
      Gość portalu: moni napisał(a):

      > Ona tez nie- ostro zabalowalysmy i ona po prostu obudzila sie
      > obok
      > niego..... Ona, ktora NIGDY nie nie uprawiala seksu poza zwiazkiem. Zadnych
      > przygod. I od razu tragedia.....

      taaa, a wszystkiemu winne ostre balety. pewnie bez baletek. a spódniczki
      baletniczkom też przeszkadzały, więc...
      taaa...
      • Gość: natailii Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 01:18
        Straszne... Kazdy czasem sie zapomina, ale nie kazdy placi taka cene....
        Przykra sprawa
    • cossa Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 01:22
      nie jestem radykalna, ale nie tlumacz swojej kolezanki -
      grunt, by sama przed soba umiala to wytlumczyc. kazdemu
      sie moze zdarzyc, ale nie kazdy prowokuje takie
      sytuacje.. gdy bylam wcieta wracalam do domu, a nigdy nie
      bylam pijana na tyle, by nie kojarzyc co sie ze mna
      dzieje.. wiesz dlaczego? by uniknac podobnych sytacji...
      ale juz po ptokach. nie ma sensu nikogo tlumaczyc...

      zycze szczecia i Tobie i kolezance:)
      cossa
      • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 01:31
        Ona nic nie prowoowala. NIe wracala do domu, tylko spala u mnie. Gosciu
        obiecel mi , ze bedzie spal w innym pokoju. Myslalam,ze jest na tyle dorosly i
        odpowiedzialny, ze moge mu zaufac. Tym bardziej,ze znalam go kilka lat.
        A najwiekszy zal mam do niego o to,ze wiedizal,ze sie spuscil (sorki za
        okreslenie) I NIE POWIEDZIal. Wtedy unikneliby tej tragedii.
        Oboje sa inteligentnymi ludzmi, ona jest bardzo dojrzala emocjonalnie i
        psychicznie. Ja do dzis nie moge tego pojac...
        • Gość: dodo Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.sympatico.ca 16.01.03, 03:42
          no taaak... a to wszystko z wilgoci...
          • Gość: Ta Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 144.139.176.* 16.01.03, 05:39
            jak kolwiek sie stlo, cokolwiek sie stalo...
            Czy i kto mial przyjemnosc/wieksza przyjemnosc...
            Konsekwencje i tak ponosi KOBIETA - usunie, czy nie usunie...
            Zyciowe i konkretne (fizjologiczne czy w sensie pozniejszej odpowiedzialnosci
            za dziecko) albo moralne - bo moze sie gryzie tym co zrobila, albo sie gryzie
            tym ze sie nie gryzie..., albo , jak w tym przypadku, cala masa tych
            porzadnych, ktore: NIGDY BY SIE AZ TAK..., albo: ZAWSZE WIEDZA DO KTOREGO
            MOMENTU..., lub: PODEJMA PELNA ODPOWIEDZIALNOSC I PONIOSA KONSEKWENCJE ZA
            SWOJE CZYNY...

            A czasami sie po prostu nie chce podejmowac CALEJ odpowiedzialnosci za swoje
            czyny ktore ktos inny wykorzystuje by sie troche nieodpowiedzialnie POSLIZGAC
            DLA RADOCHY...

            Przynajmniej kobiety niech zejda w tym watku z kazalnicy.
            • Gość: liza Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 217.153.31.* 16.01.03, 08:11
              jak to mawia moja mama....nie ma bledow i porazek..sa
              tylko informacje zwrotne..
              zycze powodzenia
            • ta_ Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 20:40
              Dla jasnosci . Pisała to inna Pani.
              Ta_
    • Gość: oak Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 09:02
      Gość portalu: moni napisał(a):


      > Znala goscia kilka godzin, to jest przyjaciel mojego przyjaciela. MNie
      zmozylo i poszlam spac (dzialo sie u mnie). NIe przyszloby mi do glowy, ze on
      polozy sie z nia. Ona tez nie- ostro zabalowalysmy i ona po prostu obudzila sie
      obok niego..... Ona, ktora NIGDY nie nie uprawiala seksu poza zwiazkiem.
      Zadnych przygod. I od razu tragedia..... <

      ???????????
      Chwila, to brzmi jak jakieś sience-fiction.
      Tak, zakonczyło się dramatem, na pewno, ale sama geneza to jakaś farsa.
      "ona poprostu obudziła się obok niego ..." i od tego snu zaszła w ciąże, a może
      on zapładnia wzrokiem.
      "nie przyszloby mi do glowy, ze on polozy sie z nia".... od samego pokładania
      się obok nic się jeszcze nie dzieje.
      No i w dodatku bidulka jeszcze żadnej przyjemności z tego nie miała bo nawet
      nic nie pamieta, jak można sądzić z tej wypowiedzi.
      Jedyną ofiarą tego kretynizmu jest to dziecko, nie ta biedna Pani co to się
      uchlała ciutek ponad swoje możliwości i której zaszło się sama nie wie z kim
      albo z tym facetem albo z ufoludkami.
      Ja się pytam dlaczego stan upojenia alkoholowego jest traktowany jako argument
      dodatkowo obciążajacy w przypadku pobicia czy innej "uprzejmości" , a w tym ma
      być usprawiedliwieniem wszystkiego.
      Za chwilę przeczytamy: "ona tylko siedziała obok tej flaszki"

      Ja rozumiem że to jest tragedia, ale dorabianie teorii, "że zrobiło się, samo
      się.." jest żenujące.
      • naturella Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 09:30
        Też troszkę nie rozumiem... on obiecał, że będzie spał gdzie indziej... i co,
        ona tak mocno spała, że nie zauważyła niczego? Czy też jest jakąś nimfomanką,
        która, gdy tylko ktoś się obok położy, to zaraz się na niego rzuca? Czy też
        była tak pijana, że nie kojarzyła? Poza tym... to facet musi mówić kobiecie,
        że "się spuścił"? Czy ona rano nadal była tak otumaniona? Nie rozumiem tego
        wszystkiego... Słowem winien jest facet, bo nie dość, że się położył, to
        jeszcze nie powiedział, że skończył - a ona, nieświadoma istotka, nie dość, że
        w ogóle nie brała w tym udziału, to jeszcze nie wie, czym jest seks i jak sie
        objawia męski wytrysk. Boże, żal mi tylko tego dziecka. Ona leżała, on
        obietnicę złamał, ona nie wiedziała, co robi i zaspanymi oczętami mrugała, a
        dziecko zostało zamordowane. Mówcie sobie co chcecie, ale rzygać mi się chce,
        jak czytam takie historie, jak czytam o bezmyślności, usprawiedliwianiu się w
        ten sposób, znajdowaniu winnych i jeszcze tekst: nie miała innego wyjścia. Bo
        co? Jest niepełnosprawna? Chora psychicznie? Nie ma co jeść? Wątpię.
        Możecie mnie teraz zbluzgać, trudno. Ja się nie wstydzę swoich poglądów, a to,
        co zrobili ci ludzie, jest dla mnie obrzydliwe. A najgorsze jest to tłumaczenie.
    • Gość: kamfora Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 62.29.248.* 16.01.03, 10:09
      Gość portalu: moni napisał(a):
      Wiec nie wkurwiajcie mnie moralizatorstwem- sa sytuacje,
      > gdy nie ma sie wyboru. Ona nie mogla podjac innej decyzji.

      ??????
      Jeśli w ogóle podjęła decyzję, to znaczy, że wybór miała!

      Nawet, gdyby się miało najbardziej luzackie podejście do
      życia, do siebie - to i tak w końcu przychodzi dzień, kiedy
      trzeba ponosić konsekwencje. Człowiek jest tylko człowiekiem,
      ale też AŻ człowiekiem.

      A najsmutniejsze z tego wszystkiego są słowa:
      "bo jej mama by chyba tego nie przeżyła..."

      Dzieci chcą być na siłę dorosłymi, ale bez odpowiedzialności...

      Pozdrawiam


    • Gość: Terry Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 5.3.* / 167.178.112.* 16.01.03, 10:20
      Niezła puszczalska jest ta twoja kumpela. Co tu dużo pisać. Uważaj żeby ci
      twojego tzw przyjaciela nie użyła. Albo on jej.
      • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 10:36
        Gość portalu: Terry napisał(a):

        > Niezła puszczalska jest ta twoja kumpela. Co tu dużo pisać. Uważaj żeby ci
        > twojego tzw przyjaciela nie użyła. Albo on jej.

        a ty jestes niezly prostak. i tyle. świętojebliwy- pewnie seksu
        przedmałżeńskiego nie uprawiasz, co?
        • Gość: Terry Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 5.3.* / 167.178.112.* 16.01.03, 14:59
          Gość portalu: moni napisał(a):

          > Gość portalu: Terry napisał(a):
          >
          > > Niezła puszczalska jest ta twoja kumpela. Co tu dużo pisać. Uważaj żeby ci
          >
          > > twojego tzw przyjaciela nie użyła. Albo on jej.
          >
          > a ty jestes niezly prostak. i tyle. świętojebliwy- pewnie seksu
          > przedmałżeńskiego nie uprawiasz, co?
          == To ty jesteś prostacka. Sama piszesz, że chlasz a potem nawet nie wiesz co z
          kim, za ile, po co. Masz też wspaniałą kumpelę. Co ma do tego to czy uprawiam
          czy nie ? Taki sposób życia jak opisujesz jest zwykłym łajdaczeniem się.
          Znasz taką zaszadę dynamiki: ciało raz puszczone puszcza się stale.
          Możesz jeszcze sobie przy kolejnym kielichu powiedzieć: no to siup w ten głupi
          dziób.
          A kumpela może cię któregoś dnia wyręczyć. I co wtedy ?
    • Gość: Alla Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.a2000.nl 16.01.03, 10:42

      Czy bycie w ciazy jest tragedia?? szczegolnie dla osoby, jak piszesz,
      dojrzalej??
      Takie sytuacje sie zdarzaja w najlepszych rodzinach, nie ma co obrzucac
      dziewczyny blotem, to nie ma nic do rzeczy.
      Gdyby zlapala AIDSa to bylaby tragedia.


      Bardzo mnie denerwuje podejscie do ciazy jako do zla koniecznego, zyciowej
      tragedii, zalamania planow, konca kariery, przeszkody w "samorealizacji",
      rodzinnego dramatu itp itd. Ludzie sami sobie przesrywaja i dobijaja sie masa
      zakodowanych w mozgownicach IDIOTYZMOW. Idiotyzmow najbardziej szkodliwych dla
      nich samych.
      Stalo sie, trudno, jeden sie puszcza codziennie i nic, drugi tylko raz i ciaza,
      tak bywa, nie ma co rodzierac szat, obwiniac sie, kombinowac i unieszczesliwiac
      jeszcze bardziej. Bywa.

      Ciaza w zadnym wieku nie jest tragedia, to ludzie robia z tego tragedie w imie
      jakichs glupich przekonan, tradycji, "szczescia rodzinnego", "co ludzie
      powiedza", "zmarnowanego zycia" itp. Uwazam ze wieksza tragedia jest nie moc
      miec dzieci.
      • Gość: gdelft Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.wbmt.tudelft.nl 16.01.03, 12:08
        Chcialbym tylko zgodzic sie z opiniami oak, naturelli i kamfory. Ja rozumiem,
        ze byc odpowiedzialna osoba nie jest latwo ale dlaczego jak sie popelni blad o
        jakim mowa ma za to zaplacic niwinne dziecko swoim zyciem

        Pozdrawiam zalozycielke watku i jej przjaciolke.

        Gdelft

        PS Tylko prosze nie piscie, ze dzieckiem to tenplod jest od... tygodnia.
        Pozwolcie mi miec (nawet jesli naukowo nieuzasadnione) na to wlasny poglad. A i
        ten watek nie po to stworzono.

        • mea25 Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 13:07
          Ciekawe, że jak zwykle nikt nie napisał złego słowa (żadnego słowa) na tego
          faceta. To ONA jest puszczalska, to ONA morderczyni dzieci. A on co?
          • Gość: oak Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 14:28
            mea25 napisała:

            > Ciekawe, że jak zwykle nikt nie napisał złego słowa (żadnego słowa) na tego
            > faceta. To ONA jest puszczalska, to ONA morderczyni dzieci. A on co?

            Kobieto !!! opamietaj się nawet nie wiesz czy on o tym śp. dziecku wie. A co do
            puszczalskiej, to była tu tylko taka jedna wypowiedź. Możemy nad nią poboleć,
            Ale to co powipisywała autorka wątku to jakaś paranoja rodem ze strefy 11.
            "Zapłodniona podczas snu przez przybyszy z Marsa".

            Co zas złego słowa to może ja napisze: "Faceci to szubrawcy", lepiej Ci ... a
            teraz idź i zgłoś się na leczenie.... maskulinofobio dyplomowana
            • mea25 Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 15:21
              Ty jesteś nienormalny. To ty masz kompleks. Tak samo, jakby gromy leciały tylko
              na faceta, to zapytałabym się - a ONA niewinna?
              Ja wiem, ty jesteś z tych, przy których nie można złego powiedzieć na męski
              ród, bo zaraz zostanie się wyzwanym od feministek i innych ciekawych określeń.
              Strach się bać.
              A w ogóle czy ja kogokolwiek obraziłam epitetem? Zapytałam się tylko "a on co?"
              To ty uzywasz określeń.
              • Gość: oak Re: aborcja- z zycia wziete... IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 16.01.03, 15:55
                hi.. i co jeszcze niby mam.
                Wolę jednak swoją nienormalność, niż taką normalność, która w drugim poscie
                wypiera się swego pierwszego postu i odwraca kota ogonem.

                "Ciekawe, że jak zwykle nikt nie napisał złego słowa (żadnego słowa) na tego
                faceta." ... i kto tu generalizuje, chodzący wzorze delikatności wypowiedzi,
                taktu i umiarkowania. /polecam szczególnej uwadze kapiący od "serdeczności"
                zwrot "jak zwykle"/
                • mea25 Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 16:08
                  Nie chce mi się grać w ping-ponga.
                  Ty wiesz swoje, ja swoje.
          • lili.z Re: aborcja- z zycia wziete... 18.01.03, 12:55
            mea25 napisała:

            > Ciekawe, że jak zwykle nikt nie napisał złego słowa (żadnego słowa) na tego
            > faceta. To ONA jest puszczalska, to ONA morderczyni dzieci. A on co?

            jest takie nieładne przysłowie:
            "jak suka nie da to pies nie weźmie"

            niestety większość kobiet po spożyciu większej ilości alkoholu nie potrafi
            zapanować nad sobą, pozwalając sobie na zbyt wiele.
            Najgorsze w tej całej historii jest postawa tej kobiety nie potrafiła
            odpowiedzieć za swój czyn, zabawiła się kosztem i życiem DZIECKA, MALEJ
            ISTOTKI, która niczemu nie była winna.
            Jest mnóstwo wyjść z takiej sytuacji, aborcja to ostateczność dla niektórych
            niestety najwygodniejsza.
    • Gość: Wenus Bezmyslnosc - z zycia wziete........ IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.01.03, 14:23
      Gość portalu: moni napisał(a):

      > W zeszlym roku moja najblizsza przyjaciolka musiala to przezyc. Ja razem z
      > nia. I nawet jesli sprobuje wam to opisac- nie jestescie w stanie poczuc
      > tego,
      > co si ewtedy dzialo.... tego bolu. Ona myslala o swojej mamie (ktora by tego
      > chyba doslownie nie przezyla), o dziecku, o tym facecie, ktory jej to
      > zrobil. Myslala o tym, co bedzie dobre dla nich.
      > A o sobie .. hmmm-chce tylko w przyszlosci moc miec dziecko! NIe ma dnia,aby
      > o
      > tym nie myslala. Wiec nie wkurwiajcie mnie moralizatorstwem- sa sytuacje,
      > gdy
      > nie ma sie wyboru. Ona nie mogla podjac innej decyzji.
      > Znala goscia kilka godzin, to jest przyjaciel mojego przyjaciela. MNie
      > zmozylo
      > i poszlam spac (dzialo sie u mnie). NIe przyszloby mi do glowy, ze on polozy
      > sie z nia. Ona tez nie- ostro zabalowalysmy i ona po prostu obudzila sie
      > obok
      > niego..... Ona, ktora NIGDY nie nie uprawiala seksu poza zwiazkiem. Zadnych
      > przygod. I od razu tragedia.....

      Najlepsze z calego postu jest: "Wiec nie wkurwiajcie mnie moralizatorstwem".
      A czego sie spodziewasz? Po pierwsze piszesz o jej sytuacji, czyli mowisz
      za nia, a po drugie opisalas to tak "tragikomicznie", ze mi sie smiac chce a
      nie wspolczuc, bo zdaje sie wspolczucia oczekujesz. Nie daj Boze skrytykowac,
      ale pochwalic jak najbardziej, tylko co pochwalic? Co zrozumiec? Totalna
      glupote was wszystkich na tej prywatce czy balandze? Zabawna jestes i Ty i
      kolezanka - szkoda dziecka tylko, naprawde szkoda! Ale co zrobic, madry czlek
      po szkodzie - wspolczuje dziecku! Nikt inny tu na wspolczucie chyba nie
      zasluzyl.......
      • ann.k Re: Bezmyslnosc - z zycia wziete........ 16.01.03, 14:56
        Gość portalu: Wenus napisał(a):

        > - szkoda dziecka tylko, naprawde szkoda! Ale co zrobic, madry czlek
        > po szkodzie - wspolczuje dziecku! Nikt inny tu na wspolczucie chyba nie
        > zasluzyl.......

        Czego Ci szkoda? Ze sie nie urodzilo? Wolalabys zeby sie urodzilo jako ciezki
        wyrzut sumienia wlasnej matki? Jako obiekt niecheci i przyczynek wszelkich
        niepowodzen swojej mamusi? Z opisu sytuacji wyglada, ze tak by wlasnie bylo.
        Czasami jednak warto sie zastanowic co jest tzw. mniejszym zlem. A gadanie, ze
        dziecko ma sie urodzic chocby znienawidzone od samego poczecia, jest jakas
        cholerna hipokryzja. Jesli juz traktowac plod jako czlowieka, to moze tak ze
        wszystkimi konsekwencjami. Jesli jego prawem ma byc zycie, czyli narodziny, to
        rowniez narodziny oczekiwane, a wiec opieka, milosc i oboje rodzice. Zycie to
        nie tylko oddychanie. A czlowiek to nie jest to cos, czemu bije serce.

        A swoja droga ciekawa jestem ile z tych kobiet, ktore glosno protestuja
        przeciwko aborcji, spodziewalo sie dziecka lub wlasnie spodziewa.
        A ciaza moze byc tragedia i to nie tylko z powodu "a co ludzie powiedza". Zycie
        nie sklada sie z sytuacji czarnych i bialych. Niestety.
        • Gość: Wenus Re: Bezmyslnosc - z zycia wziete........ IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.01.03, 15:35
          I po co sie tak unosisz? Gotowas mnie zaraz ukrzyzowac w dodatku niewiadomo za
          co? Naprodukowalas sie strasznie a wystarczylo zapytac "czego Ci szkoda"?
          Odpowiedzialabym Ci, ze bolu unicestwienia. To na pewno boli, cholernie boli.
          Narodziny i smierc bardzo bola fizycznie, dlatego dalekam od wykrzykiwania,
          zeby ciaze niechciane usuwac, ale tez zdaje sobie sprawe jaki okrutny los czeka
          niechciane dzieci na tym ziemskim padole. To potnecjalni kandydaci na terapie w
          przyszlosci, na zakladanie "chorych" rodzin. Kwestia: urodzic czy usunac zawsze
          pozostanie tematem kontrowetrsyjnym, bardzo dyskusyjnym i niech kazdy
          rozstrzyga go wedle wlasnego sumienia.
          W tym watku szkoda mi dziecka i tylko dziecka, bo jaka by opcje nie wybrac jest
          zla dla dziecka wlasnie! I dlatego zwyczajnie po ludzku zal mi tego dziecka, bo
          dla niego kazdy wybor okazalby sie zly!

    • nell26 skad przekopiowalas te tekst? 16.01.03, 14:34
      chyba czytalam juz to kiedys, gdzies, albo moze to deja vu...


      Gość portalu: moni napisał(a):

      > W zeszlym roku moja najblizsza przyjaciolka musiala to przezyc. Ja razem z
      > nia. I nawet jesli sprobuje wam to opisac- nie jestescie w stanie poczuc
      > tego,
      > co si ewtedy dzialo.... tego bolu. Ona myslala o swojej mamie (ktora by tego
      > chyba doslownie nie przezyla), o dziecku, o tym facecie, ktory jej to
      > zrobil. Myslala o tym, co bedzie dobre dla nich.
      > A o sobie .. hmmm-chce tylko w przyszlosci moc miec dziecko! NIe ma dnia,aby
      > o
      > tym nie myslala. Wiec nie wkurwiajcie mnie moralizatorstwem- sa sytuacje,
      > gdy
      > nie ma sie wyboru. Ona nie mogla podjac innej decyzji.
      > Znala goscia kilka godzin, to jest przyjaciel mojego przyjaciela. MNie
      > zmozylo
      > i poszlam spac (dzialo sie u mnie). NIe przyszloby mi do glowy, ze on polozy
      > sie z nia. Ona tez nie- ostro zabalowalysmy i ona po prostu obudzila sie
      > obok
      > niego..... Ona, ktora NIGDY nie nie uprawiala seksu poza zwiazkiem. Zadnych
      > przygod. I od razu tragedia.....
      • calusna Aborcja- z zycia wziete 16.01.03, 15:40
        Rzeczywiście pachnie tu okienkiem .. , pomyłka z nazwaniem faceta 'mężem'
        potwierdza te podejrzenia.
        Ale potraktujmy sytuację jako hipotetyczną.
        Czego oczekujesz moni? Dyskusji na temat słuszności decyzji o osunięciu ciąży?
        Współczucia? Potępienia faceta? Skarg i narzekań na niesprawiedliwość losu?
        Popełniono parę błędów i konsekwencje należało ponieść. Koniec. Kropka.
        Twojej przyjaciółce pozostała alternatywa: urodzić dziecko lub usunąć ciążę.
        Dokonała wyboru i już nic się nie da powiedzieć a tym bardziej zrobić.
        Przykro mi że tak wiele kosztowała ją lekcja pt 'Jak na imprezie pić z umiarem
        i nie sypiać z przypadkowym facetem (lub jeśli lubi - to jakie środki
        antykoncepcyjne stosować)'. Nie mówisz nic o współsprawcy całego galimatiasu.
        Czy wiedział o skutku swojego niefrasobliwego obdarowania spermą imprezowiczki?
        calusna
        ps
        oaku , ubawiłam się setnie Twoim 'zapłodniona podczas snu przez przybyszy
        z Marsa' - rzeczywiście mogła odnieść takie wrażenie! ;-)
        pozdrawiam Cię
    • Gość: Terry Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 5.3.* / 167.178.112.* 16.01.03, 15:09
      Gość portalu: moni napisał(a):

      > Wiec nie wkurwiajcie mnie moralizatorstwem

      Poziom moni. Brawo. Burzliwe oklaski. A to była prywatka ?
      Ilu było facetów ile dziewuch ? ! na 1 czy jakieś gruppen ?
      • nell26 Re: aborcja- z zycia wziete... 16.01.03, 15:23
        Gość portalu: Terry napisał(a):


        > Ilu było facetów ile dziewuch ? ! na 1 czy jakieś gruppen ?

        Ciekawosc to pierwszy stopien do piekla, terry...
        Jak ci slinka cieknie, to zaloz sobie sliniaczek. :)))
    • Gość: moni do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 18:19
      1. Ojciec dziecka oczywoscie dowiedzial sie. DO dzis utrzymuja kontakt. I on
      zyje ze straznymi wyrzutami sumienia sumienia za to, co jej zrobil. To chyba o
      czyms swiadcszy, prawda?

      2. Dlaczego zal wam dziecka??? Zal by mi bylo wszysdtkich, glownie jego, gdyby
      sie urodzilo. Nie chodzilo o wygodnictwo przyjaciolki. O los 10 osob. O i
      złamane zycie.

      3. Fajne jest jednak takie forum, co? Mozna opluwac, odcenic.... ktos cos
      zrobi raz jedyny w zyciu (szybki seks , wbrew wlasnej woli- to mialam na
      mysli, a nie ze ja zaplodnij kosmita) i od razu etykietka. Emaptia ponad
      wszystko!!!
      • maly.ksiaze Re: do wszystkich 16.01.03, 19:14
        Gość portalu: moni napisał(a):

        > 3. Fajne jest jednak takie forum, co? Mozna opluwac, odcenic.... ktos cos
        > zrobi raz jedyny w zyciu (szybki seks , wbrew wlasnej woli- to mialam na
        > mysli, a nie ze ja zaplodnij kosmita) i od razu etykietka. Emaptia ponad
        > wszystko!!!
        Wbrew jej woli? Znaczy zgwalcil ja, nieprzytomna? Piszesz tak, jak piszesz.
        Moze trzeba starac sie lepiej wyrazac swoje mysli?
        • Gość: moni Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 19:29
          maly.ksiaze napisał:

          > Gość portalu: moni napisał(a):
          >
          > > 3. Fajne jest jednak takie forum, co? Mozna opluwac, odcenic.... ktos cos
          >
          > > zrobi raz jedyny w zyciu (szybki seks , wbrew wlasnej woli- to mialam na
          > > mysli, a nie ze ja zaplodnij kosmita) i od razu etykietka. Emaptia ponad
          > > wszystko!!!
          > Wbrew jej woli? Znaczy zgwalcil ja, nieprzytomna? Piszesz tak, jak piszesz.
          > Moze trzeba starac sie lepiej wyrazac swoje mysli?

          OK. Jej wina, wszystko. To,ze on nie słuchał jej "nie" bo byla pijana i nie
          byla fizycznie w stanie nic zrobic. Jej wina, bo powinna na drugi dzien leciec
          do lekarza i spsrawdzac co sie stalo. Jej wina,ze on stal sie mily (i dlamnie
          i dla niej) dopiero gdy wydarzyla sie ta tragedia. jej wina,ze nie zastosowala
          antykoncepcji w trakcie sexu, ktorego nie planowala i nie chciala.
          Dobrze jej,jesli za kare nie urodzi wiecej dziecka. On niech ma ile chce- ona
          niech zostanie ukarana. Szkoda,ze aborcja jej nie zabila. Fajnie,ze nie ma
          dnia, kiedy o tym nie mysli . Super,ze placze w tajemnice, jak mama cos powie
          o wnukach. SZkoda jeszcze,ze nie zrujnowala zycia tym kilku osobom.
          Co za wredny babsztyl!!!
          teraz ok?
          • Gość: Sławek Re: do wszystkich IP: 213.186.93.* 16.01.03, 19:56
            Gość portalu: moni napisał(a):

            > OK. Jej wina, wszystko. To,ze on nie słuchał jej "nie" bo byla pijana i nie
            > byla fizycznie w stanie nic zrobic. Jej wina, bo powinna na drugi dzien
            leciec
            > do lekarza i spsrawdzac co sie stalo. Jej wina,ze on stal sie mily (i dlamnie
            > i dla niej) dopiero gdy wydarzyla sie ta tragedia. jej wina,ze nie
            zastosowala
            > antykoncepcji w trakcie sexu, ktorego nie planowala i nie chciala.

            Jeśli ona tego seksu nie chciała i nie planowała a on nie słuchał jej "nie" to
            to był po prostu gwałt i ona powinna nastepnego dnia pójść na policję. Wtedy
            dla niego też byłaby to tragedia.
          • Gość: maly.k No juz, no juz... IP: *.BrockU.CA 16.01.03, 20:29
            Bez histerii. Spytalem sie tylko, czy to byl gwalt.
            • Gość: moni Re: No juz, no juz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 20:37
              Gość portalu: maly.k napisał(a):

              > Bez histerii. Spytalem sie tylko, czy to byl gwalt.

              ciezko nazwac to gwaltem. ale na pewno nie byl to seks z wyboru, ządzy.... ona
              nie miala z tego ani chwili przyjemnosci. to tez jakas ironia tej sytuacji.
              • Gość: Sławek Re: No juz, no juz... IP: 213.186.93.* 16.01.03, 21:21
                Gość portalu: moni napisał(a):


                > ciezko nazwac to gwaltem. ale na pewno nie byl to seks z wyboru, ządzy....
                ona
                > nie miala z tego ani chwili przyjemnosci. to tez jakas ironia tej sytuacji.

                Skoro to nie był gwałt tylko seks bez przyjemności to o czym ta dyskusja ?
                I czy oni na pewno są dojrzali ?
                A tak na marginesie to jak jest według ciebie definicja gwałtu ?
                • Gość: moni Re: No juz, no juz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 21:28
                  Gość portalu: Sławek napisał(a):

                  > >
                  > Skoro to nie był gwałt tylko seks bez przyjemności to o czym ta dyskusja ?
                  > I czy oni na pewno są dojrzali ?
                  > A tak na marginesie to jak jest według ciebie definicja gwałtu ?

                  nie wiem. a jaka jest twoja? moze wtedy bedzi mi latwiej po prostu sie do niej
                  ustosunkowac.
                  NIe chodzi mi tylko o to,ze seks by bez przyjemnosci. seks byl bez zgody, byl
                  wykorzystaniem sytuacji. on przez cala impre swirowal, ale poniewaz jest
                  przyjacielem mojego przyjaciela, obdarzylam go minimum zufania.
                  I do dzis mam wyrzuty sumienia. Ze nie dopilnowalam tego, aby najpierw
                  rozdzielic pokoje, a potem dopiero polozyc sie spac. ona juz go nie nienawidzi-
                  ja mu tego nigdy nie wybacze!
                  • Gość: Sławek Re: No juz, no juz... IP: 213.186.93.* 16.01.03, 21:34
                    Gość portalu: moni napisał(a):

                    > NIe chodzi mi tylko o to,ze seks by bez przyjemnosci. seks byl bez zgody,
                    byl
                    > wykorzystaniem sytuacji.

                    Gwałt to właśnie seks bez zgody.
                    • Gość: moni Re: No juz, no juz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 21:52
                      Gość portalu: Sławek napisał(a):

                      > Gość portalu: moni napisał(a):
                      >
                      > > NIe chodzi mi tylko o to,ze seks by bez przyjemnosci. seks byl bez zgody,
                      >
                      > byl
                      > > wykorzystaniem sytuacji.
                      >
                      > Gwałt to właśnie seks bez zgody.

                      zgadzam sie. ale z racji mnie i mojego przyjaciela, ona by to jakos przeyla.
                      gdyby nie ta tragedia.....
                      • Gość: Sławek Re: No juz, no juz... IP: 213.186.93.* 16.01.03, 22:10
                        Gość portalu: moni napisał(a):

                        > zgadzam sie. ale z racji mnie i mojego przyjaciela, ona by to jakos przeyla.
                        > gdyby nie ta tragedia.....

                        Pas. Nic z tego nie rozumiem.
                        • Gość: moni Re: No juz, no juz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 22:23
                          chodzi o to,ze pewnie by zapomniala o tej przykrej prezygodzie, bylby to
                          pierwszy i ostatni raz, itd. ale to co sie stalo, nie pozwoli jej zapomniec
                          nigdy. o to mi chodzilo.
                          blad to blad- a tragedia to tragedia.....
              • ann.k Re: No juz, no juz... 17.01.03, 09:43
                rozumiem, ze ona sie polozyla obok niego w ubraniu, a on ja rozebral w czasie
                kiedy spala, ona _nic_ nie poczula, a zreszta i tak pewnie podejrzewala, ze
                chce byc dobrym kolega i rozbiera ja, zeby jej bylo wygodniej spac; no chyba,
                ze sama sie do tego spania rozebrala;
                jak by tam nie bylo wychodzi na to, ze dziewczyna albo ma 12 lat i jest
                kompletna szczeniara, albo ma lat wiecej, ale mentalnosc 12latki; przeciez to
                nienormalne, ze sie goly facet kladzie obok golej babki w jednym lozku i
                uprawia z nia seks;

                moni, pomysl Ty chwile zanim zaczniesz podsycac dyskusje :))
        • farsa Re: do wszystkich 16.01.03, 21:25
          maly.ksiaze napisał:

          > Piszesz tak, jak piszesz.
          > Moze trzeba starac sie lepiej wyrazac swoje mysli?

          juz wittgenstein napisał:
          "granice mego języka sa granicami mojego świata".
          to chyba wiele tłumaczy.
          • Gość: monia Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 21:35
            farsa napisała:

            > maly.ksiaze napisał:
            >
            > > Piszesz tak, jak piszesz.
            > > Moze trzeba starac sie lepiej wyrazac swoje mysli?
            >
            > juz wittgenstein napisał:
            > "granice mego języka sa granicami mojego świata".
            > to chyba wiele tłumaczy

            co ty wiesz o moim swiecie...... kolezanka puszczelskiej, prosta i pewnie
            glupia... hmmm... no tak. zebys ty wiedziala ile prac napisalam, ile tekstow
            na 5.... ile w zyciu widzialam, iliu ludziom pomoglam....
            fajnie chociaz ze znasz cytaty i moglas sie pochwalic!
            • farsa Re: do wszystkich 16.01.03, 23:26
              Gość portalu: monia napisał(a):


              > co ty wiesz o moim swiecie...... kolezanka puszczelskiej, prosta i pewnie
              > glupia... hmmm... no tak.

              hm, to są Twoje oceny, Twoje słowa i Twoje wartości.
              nie oceniłam, pół-słowem Cię nie oceniłam.

              > zebys ty wiedziala ile prac napisalam, ile tekstow
              > na 5.... ile w zyciu widzialam,

              ale nie wiem.

              > iliu ludziom pomoglam....
              > fajnie chociaz ze znasz cytaty i moglas sie pochwalic!

              serio?
              a myślałam, że to Cię zdenerwowałam.
            • farsa Re: do wszystkich 16.01.03, 23:31
              Gość portalu: monia napisał(a):


              >
              > co ty wiesz o moim swiecie...

              ***to, co sama piszesz.

              > ... kolezanka puszczelskiej, prosta i pewnie
              > glupia...

              ***to są Twoje oceny. i tylko Twoje oceny. świat Twoich wartości, o którym nie
              wspomniałam nawet półsłówkiem.


              > hmmm... no tak. zebys ty wiedziala ile prac napisalam, ile tekstow
              > na 5

              ***z interpretacji innych tekstów? w tym jesteś celująca.

              > .... ile w zyciu widzialam, iliu ludziom pomoglam....

              ***ileż ja nie wiem, ileż nie wiem...

              > fajnie chociaz ze znasz cytaty i moglas sie pochwalic!

              ***serio? a myślałam, że to Cię zirytowało.
          • Gość: moni Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 23:34
            > Piszesz tak, jak piszesz.
            > Moze trzeba starac sie lepiej wyrazac swoje mysli?

            juz wittgenstein napisał:
            "granice mego języka sa granicami mojego świata".
            to chyba wiele tłumaczy

            to nie jest ocena i opinia? a nie zalozylas,ze najciezej pisac o rzeczach,
            ktore bardzo bola, do ktorych stosunek jest bardzo emocjonalny? tlumaczyc
            rzeczy tak, aby byly jasne? moze faktycznie mi sie to nie udalo. wy nie
            rozumiecie tej sytuacji- a ja ataku na mnie i moja przyjaciolke. moze dlatego
            brak mi slow?
            • farsa Re: do wszystkich 19.01.03, 16:46
              Gość portalu: moni napisał(a):

              > to nie jest ocena i opinia? a nie zalozylas,ze najciezej pisac o rzeczach,
              > ktore bardzo bola, do ktorych stosunek jest bardzo emocjonalny? tlumaczyc
              > rzeczy tak, aby byly jasne? moze faktycznie mi sie to nie udalo. wy nie
              > rozumiecie tej sytuacji- a ja ataku na mnie i moja przyjaciolke. moze dlatego
              > brak mi slow?

              masz za bardzo emocjonalny stosunek.
              wybacz, że to zasugeruję, ale zachowujesz się tak, jakby chodziło o Ciebie, nie
              zaś o "przyjaciółkę".
              w Twoich wypowiedziach brakuje dystansu i obiektywizmu.
              nie usprawiedliwiaj nikogo na siłę.
              nie oskarżaj nikogo na siłę.
              nie szukaj winnych, choć może warto.
              ostatecznie aborcja jest formą zamachu na życie.
              skoro jej dokonano, warto zastanowić się, dlaczego.
              skoro jej dokonano, warto przejść żałobę.

              życzę Ci spokoju, dystansu i łagodności.
      • Gość: Tora Re: do wszystkich IP: granat:* / 192.168.1.* 16.01.03, 19:25
        Gość portalu: moni napisał(a):

        > 1. Ojciec dziecka oczywoscie dowiedzial sie. DO dzis utrzymuja kontakt. I on
        > zyje ze straznymi wyrzutami sumienia sumienia za to, co jej zrobil. To chyba
        o
        > czyms swiadcszy, prawda?


        O czym to świadczy? Nagle wszyscy wrażliwi i mają wyrzuty. Po co Moni napisałaś
        ten wątek? Czego się spodziewałaś? Zrozumienia? Piszesz o koleżance, czy może o
        sobie????
        • Gość: moni Re: do wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 19:32
          Gość portalu: Tora napisał(a):

          > Gość portalu: moni napisał(a):
          >
          > > 1. Ojciec dziecka oczywoscie dowiedzial sie. DO dzis utrzymuja kontakt. I
          > on
          > > zyje ze straznymi wyrzutami sumienia sumienia za to, co jej zrobil. To chy
          > ba
          > o
          > > czyms swiadcszy, prawda?
          >
          >
          > O czym to świadczy? Nagle wszyscy wrażliwi i mają wyrzuty. Po co Moni
          napisałaś
          >
          > ten wątek? Czego się spodziewałaś? Zrozumienia? Piszesz o koleżance, czy
          może o
          >
          > sobie????

          Swiadczy to o tym,ze nawet on wie,ze jest winny tej sytuacji.
          Nie pisze o sobie, ale o bardzo bliskiej mi osobie.
    • Gość: Maruda Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.nyc.rr.com 16.01.03, 21:10
      Zadziwiajace jak wszyscy sie rzucili wymyslac tej dziewczynie od puszczalskich
      - no prosze, pomyslalby, ze same swietoszki na tym forum - no i ta latwosc
      przyjmowania wersji, wedlug ktorej zapita latawica rzucila sie na biedaczka -
      no coz kazdy sadzi wedlug siebie - bardzo duzo to mowi o osobach wypisujacych
      podobne rzeczy.
      Bo oczywiscie, facet nie moze kontrolowac swoich zapedow, dlatego kobieta jest
      zawsze odpowiedzialna.
      Naprawde zadziwia mnie latwosc, z jaka pewne indywidua feruja swoje wyroki -
      oczywiscie same idealy, ktore w zyciu zadnego bledu nie popelnily i nic im sie
      w zyciu zlego nie przytrafilo.
      • Gość: Tora Re: aborcja- z zycia wziete... IP: granat:* / 192.168.1.* 16.01.03, 23:03
        Obydwoje są siebie warci. Niestety dorosłość polega na odpowiedzialności. Nigdy
        w życiu nie upiłabym się tak, że nie wiem co się dzieje i nie kontroluję
        sytuacji. Niestety to kobieta powinna być bardziej czujna, bo na faceta nie
        zawsze można liczyć. A co więcej to kobieta może ponieść konsekwencje na całe
        życie.
        • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 23:14
          Gość portalu: Tora napisał(a):

          > Obydwoje są siebie warci. Niestety dorosłość polega na odpowiedzialności.
          Nigdy
          >
          > w życiu nie upiłabym się tak, że nie wiem co się dzieje i nie kontroluję
          > sytuacji. Niestety to kobieta powinna być bardziej czujna, bo na faceta nie
          > zawsze można liczyć. A co więcej to kobieta może ponieść konsekwencje na
          całe
          > życie.

          Taaaak... a dopiero co mielismy watek o solidarnosci kobiet..... wlasnie widze
          ta solidarnosc. Dobrze chociaz ze zaden facet zamieszany w sprawe tak nie
          myslal. (to wiem, wiec prosze sie nie czepiac i nie polemizowac.)
          • Gość: Maruda Moni IP: *.nyc.rr.com 17.01.03, 01:10
            Moni, nie denerwuj sie, nie warto :-)
            Serdecznie Ciebie i Twoja przyjaciolke pozdrawiam, mam nadzieje, ze uda sie jej
            cala ta historie jakos przebolec...
            • Gość: MOni Re: Moni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 01:29
              Gość portalu: Maruda napisał(a):

              > Moni, nie denerwuj sie, nie warto :-)
              > Serdecznie Ciebie i Twoja przyjaciolke pozdrawiam, mam nadzieje, ze uda sie
              jej
              >
              > cala ta historie jakos przebolec...


              Bardzo Ci dziekuje. Denerwuje sie, bo nie moge zrozumiec oceny jej i mnie,
              jaka tu przeczytalam. ją spotyka tragedia , jakiej nikomu nie zycze, a ktos
              jej mowi ze jest puszczalska. gdyby mogla, urodzilaby. ale nie mogla. kropka.
              sa sytuacje w zyciu trudne i i trudniejsze. ta byla (jest) najtrudniejsza. tak
              skomplikowana,ze nawet nie da sie tego tu opisac. caloksztalt znaja 4 osoby,
              ktore byly przy tym od poczatku. reszta wie tylko czesc (reszta = jeszcze 2
              osoby). ona placze za kazdym razem, gdy o tym mowimy, a ludziom zal płodu.
              nie jest al czlowieka, ktory cierpi.
              gdyby swiat byl taki sprawiedliwy, to wszystkie szuje, jakie znam, nie zylyby
              teraz jak paczki w masle.
              Ale niema sprawiedliwosci. Niestety.
              • kamfora Re: Moni 17.01.03, 07:49
                Gość portalu: MOni napisał(a):

                caloksztalt znaja 4 osoby,
                > ktore byly przy tym od poczatku. reszta wie tylko czesc (reszta = jeszcze 2
                > osoby). ona placze za kazdym razem, gdy o tym mowimy,


                To co się stało - już się nie odstanie. Nie zmienia to faktu, że stało
                się zło. Więc trzeba wyciągnąć wnioski. A zacząć od powrotu Twojej
                przyjaciółki do względnej równowagi psychicznej.
                Nie wiem, jakie Twoja przyjaciółka ma układy ze swoją matką, ale myślę,
                że dobrze by było, żeby porozmawiała z nią o tym.
                Piszę tak, bo ciągle mi nie daje spokoju to zdanie: jej matka by tego
                nie przeżyła. Matka przeżyje. Chodzi o to, żeby ta dziewczyna
                przestała się bać.

                I jeszcze jedno: Przyjaciółka na pewno prosiła Cię o radę.
                Co jej radziłaś? Czy rozmawiała o tym jeszcze z kimś, kogo szanuje,
                uważa za autorytet?
                • Gość: Moni Re: Moni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 12:40
                  kamfora napisała:

                  > Gość portalu: MOni napisał(a):
                  >
                  > caloksztalt znaja 4 osoby,
                  > > ktore byly przy tym od poczatku. reszta wie tylko czesc (reszta = jeszcze
                  > 2
                  > > osoby). ona placze za kazdym razem, gdy o tym mowimy,
                  >
                  >
                  > To co się stało - już się nie odstanie. Nie zmienia to faktu, że stało
                  > się zło. Więc trzeba wyciągnąć wnioski. A zacząć od powrotu Twojej
                  > przyjaciółki do względnej równowagi psychicznej.
                  > Nie wiem, jakie Twoja przyjaciółka ma układy ze swoją matką, ale myślę,
                  > że dobrze by było, żeby porozmawiała z nią o tym.
                  > Piszę tak, bo ciągle mi nie daje spokoju to zdanie: jej matka by tego
                  > nie przeżyła. Matka przeżyje. Chodzi o to, żeby ta dziewczyna
                  > przestała się bać.

                  Spotkalam jej mame 2 tyg. "po tym". A ona do mnie "Mam nadzieje,ze X (tu imie)
                  nie zrobi nam takiej niespodzienki zyciowej jak jej brat (zenil sie z powodu
                  ciazy). Teraz to juz bym to przyplacila zawalem," Wiec chyba lepiej,ze nie
                  wie. A teraz , po fakcie juz w ogole....
                  >
                  > I jeszcze jedno: Przyjaciółka na pewno prosiła Cię o radę.
                  > Co jej radziłaś? Czy rozmawiała o tym jeszcze z kimś, kogo szanuje,
                  > uważa za autorytet?

                  W zasadzie nie mialam argumentu,aby tego nie robiula. Troche dla zasady
                  przedstawialam druga strone medalu, alwe bez przekonania. Nie nazywałam )do
                  dzis) tego "dzieckiem", bo to by jej nie pomoglo. Rozmawoiala o tym z pewna
                  kobieta, ktora tez rozumiala,ze to dziecko nie ma przyszlosci. Niestey,
                  dowiedzial sie i jej brat- i ona uaza,ze to on jest najwieksza ofiara calej
                  sytuacji. ....

        • kamfora Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 07:55
          Gość portalu: Tora napisał(a):

          > Nigdy w życiu nie upiłabym się tak, że nie wiem co się dzieje i nie
          kontroluję sytuacji.

          "Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono".
          • naturella Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 08:32
            No to jeszcze ja dołożę dwa grosze - cały czas mi tu coś nie pasuje. Moni
            pisze, że jej koleżanka na co dzień jest odpowiedzialna, ale wtedy się upiła,
            pod wpływem alkoholu kochała się z facetem, który ejakulował (przepraszam za tą
            fachowość) i nic jej o tym nie powiedział. Z tą odpowiedzialnością to lekka
            przesada. Nie wierzę, że istnieje kobieta, która nie zdaje sobie rano sprawy z
            tego, że uprawiała seks. Nie wierzę, że można się tak upić, żeby nie pamiętać
            tego faktu. Aż wreszcie nie wierzę, że istnieje kobieta, która rano nie zayważy
            w sobie męskiego nasienia. Tak więc, czy ta koleżanka jest odpowiedzialna?
            Nękana wyrzutami sumienia poszła do domu i pewnie długo się kąpała?! A
            słyszałyście kiedyś o Postinorze? Jeśli już antykoncepcja dla koleżanki nie
            jest czymś codziennym, to chociaż następnego dnia powinna w te pędy biec do
            lekarza i łykać tabletki (wiem, pewnie ktoś powie, że zaburzają gospodarkę
            hormonalną - ale czy aborcja mniej?). Nie zrobiła tego? Z głupoty?
            Bezmyślności? Z braku odpowiedzialności? Moni, sama sobie odpowiedz. Ja widzę
            tu tylko totalną beztroskę i ciemnogród. I dwie bezmyślne baby, które załamują
            ręce, że coś się stało i w napięciu czekają na efekty. Gdzie wy żyjecie?

            P.S. Nie dziwię się, że w rodzinach patologicznych i na zacofanych wsiach
            dzieją się różne rzeczy, urągające wręcz jakimkolwiek zasadom nowoczesnego
            świata na miarę XXI wieku. Jak można potępiać ciemne baby, żyjące w zapadłych
            wsiach, skoro młode, podobno wykształcone osoby, które piszą prace na 5 i mają
            dostęp do netu, doprowadzają do konieczności aborcji? Wstyd!
            • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 12:50
              naturella napisała:

              > No to jeszcze ja dołożę dwa grosze - cały czas mi tu coś nie pasuje. Moni
              > pisze, że jej koleżanka na co dzień jest odpowiedzialna, ale wtedy się
              upiła,
              > pod wpływem alkoholu kochała się z facetem, który ejakulował (przepraszam za

              >
              > fachowość) i nic jej o tym nie powiedział. Z tą odpowiedzialnością to lekka
              > przesada. Nie wierzę, że istnieje kobieta, która nie zdaje sobie rano sprawy
              z
              > tego, że uprawiała seks. Nie wierzę, że można się tak upić, żeby nie
              pamiętać
              > tego faktu. Aż wreszcie nie wierzę, że istnieje kobieta, która rano nie
              zayważy
              >
              > w sobie męskiego nasienia. Tak więc, czy ta koleżanka jest odpowiedzialna?
              > Nękana wyrzutami sumienia poszła do domu i pewnie długo się kąpała?! A
              > słyszałyście kiedyś o Postinorze? Jeśli już antykoncepcja dla koleżanki nie
              > jest czymś codziennym, to chociaż następnego dnia powinna w te pędy biec do
              > lekarza i łykać tabletki (wiem, pewnie ktoś powie, że zaburzają gospodarkę
              > hormonalną - ale czy aborcja mniej?). Nie zrobiła tego? Z głupoty?
              > Bezmyślności? Z braku odpowiedzialności? Moni, sama sobie odpowiedz. Ja
              widzę
              > tu tylko totalną beztroskę i ciemnogród. I dwie bezmyślne baby, które
              załamują
              > ręce, że coś się stało i w napięciu czekają na efekty. Gdzie wy żyjecie?
              >

              Czy ja pisze ze ona nie pamieta seksu??? Pisze,ze tego nie chciala- skoro to
              pisze, to znaczy,ze pamietala to!!! Nie wiedziala ,ze on skonczył!!!! Skoro
              jestes taka oswiecona, to musze Ci to tłumaczyc?
              Postinor znamy. I caly problem polega na tym,ze ona miala nawet jedna tabletke
              i gdyby on jej powiedizal, co sie stalo (powiedzial przerazony przyjacielowi,
              a nie jej)to cala ta tragedia nie mialaby m,iejsca.
              A z tym nasieniem to nie przesadzaj- ona zawsze miala stalego partnera i nie
              zwracala uywagi na to, co sie dzieje z jego sperma. Raz tylko sie wystraszyla-
              i stad ten postinor miala.
              Dziewie sie,ze ty tak ostro ludzi oceniasz. Jak tobie pisano,ze rozbilas
              czyjkas rodzine, to tlumaczylas,ze to nie tak. A w stosunku do innych
              stosujesz jeden szablon.
              • Gość: oak Monia dośc już tego bezczelnego lawirowania !!!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 12:59
                Gość portalu: moni napisał(a):

                > Czy ja pisze ze ona nie pamieta seksu??? Pisze,ze tego nie chciala- skoro to
                > pisze, to znaczy,ze pamietala to!!! Nie wiedziala ,ze on skonczył!!!!


                Piszesz brednie !!! Piszesz co ci slina na jezyk przyniesie. Zmieniasz
                wypowiedzi. Jedną zaprzeczasz drugiej. Dodajesz rózne osoby. Tu piszesz, że nic
                nie pamieta, tu że pamieta, tam że wbrew jej woli, teraz że wystarczyło by żeby
                jej powiedział o ejakulacji czy jak jej tam. Gmatwasz wikłasz się i nie umiesz
                się wyplątać

                BREDNIE !!!!!! KŁAMSTWA ALBO CHORA WYOBRAŹNIA !!!
                DOŚĆ !!!!!
                • Gość: moni Re: Monia dośc już tego bezczelnego lawirowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:05
                  Gość portalu: oak napisał(a):

                  > Gość portalu: moni napisał(a):
                  >
                  > > Czy ja pisze ze ona nie pamieta seksu??? Pisze,ze tego nie chciala- skoro
                  > to
                  > > pisze, to znaczy,ze pamietala to!!! Nie wiedziala ,ze on skonczył!!!!
                  >
                  >
                  > Piszesz brednie !!! Piszesz co ci slina na jezyk przyniesie. Zmieniasz
                  > wypowiedzi. Jedną zaprzeczasz drugiej. Dodajesz rózne osoby. Tu piszesz, że
                  nic
                  >
                  > nie pamieta, tu że pamieta, tam że wbrew jej woli, teraz że wystarczyło by
                  żeby
                  >
                  > jej powiedział o ejakulacji czy jak jej tam. Gmatwasz wikłasz się i nie
                  umiesz
                  > się wyplątać
                  >
                  > BREDNIE !!!!!! KŁAMSTWA ALBO CHORA WYOBRAŹNIA !!!
                  > DOŚĆ !!!!!

                  Ja wiem, jak bylo, i uwierz mi,ze nigdy nie zapomne.
                  Po prostu ktos nadinterpretuje moje słowa, wciska mi cos, czego nie
                  powiedzialam , inny sie pod tym podpisze, a kiedy ja prostuje- to ponoc sie
                  gubie.
                  Skoro tak uwaznie sa czytane posty, to mam pewnosc, ze tylko po to, aby
                  wymyslic fajne dorabanie komus.
            • Gość: taka jedna Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.prem.tmns.net.au 17.01.03, 12:52
              naturella napisała:

              cokolwiek napisalas Naturello, dziwie sie!
              Osadzona (sluysznie, czy nieslusznie, protestujaca przeciw osadzaniu ( w Twoim
              WATKU) potrafisz byc tak bezwzgledna????

              Ciebie tez osadzono wg norm mieszczanskiej moralnosci, wiesz zatem jak to boli.
              I popatrz, sama to robisz...

              Good luck Naturello, do tej pory cztalam cie tylko, teraz zastanawiam sie nad
              tym wszystkim, co npisalas.I na prawde sympatyzowalam z Toba, do tego
              momentu!!! Mysle, ze inni tez. Jesli nie chcesz byc sadzona nie sadz innych -
              jesli ich osadzasz sama zaslugujesz na osad ( a ten tylko od osadzajacego
              zalezy)

              Ciekawym zjawiskiem jest, ze kobiety zawsze PRAGNA uwazac sie za te wyjatkowe,
              te ktore ze zloczyncy uczynia aniola, z alkoholika kochajacego meza, ze
              skurwysyna Chrystusa (Przeprosiny za porownanie)


              Te, ktorym sie to nie udalo, osadzane sa zwykle drakonsko przez te, ktore nigdy
              nie byly w podobnej sytuacji.

              Panienka taka to a taka, lat 20, niezamezna, mowi Pani po 40-tce co powinna
              zrobic by jej malzenstwo funkcjonowalo poprawnie.

              Teoria versus praktyka


              od zarania dziejow

              PS> Prosze mnie nie wkorwiac/wkurwiac glupimi malolatowymi teoriami na temat:
              malzenstwo

              No chyba zes 10 lat po rozwodzie!!

              • naturella Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 13:11
                Nie podniecaj się tak. jestem bezwzględna wobec głupoty. A to wszystko to
                brednie, Moni plącze się w zeznaniach, a ta jej odpowiedź na mój post, że
                dziewczyna nie poczuła rano nasienia faceta świadczy o tym najlepiej.
                • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:13
                  naturella napisała:
                  Moni plącze się w zeznaniach, a ta jej odpowiedź na mój post, że
                  > dziewczyna nie poczuła rano nasienia faceta świadczy o tym najlepiej.

                  JKestes jednak głupsza niz myslalam!!!!! sperma is your life??? rece opadaja...
                  • naturella Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 13:27
                    O Boże, Moni... zaczynam wątpić w te twoje piątki w podstawówce...

                    Napisałam, że nie wierzę, że Twoja koleżanka nie wiedziała, że uprawiała seks.
                    Nie wierzę, żeby nie czuła rano jego spermy. Po prostu w to nie wierzę. A skoro
                    to czuła, skoro wiedziała (bo przynajesz, że wiedziała), to dlaczego nie wzięła
                    Postinoru?!
                    A Ty na to odpisujesz jakieś jeszcze bardziej plączące się brednie, że
                    wiedziała, ale on nie powiedział, że skończył, miała Postinor ale nie wzięła,
                    że miała stałego partnera, bla bla bla...
                    Idę precz z tego wątku, takie bzdury wypisujesz, że aż się zagotowałam, a jeśli
                    to wszystko prawda, to współczuję wam wszystkim - przede wszystkim GŁUPOTY! Ja
                    nie potępiam jej, że uprawiała z kimś seks - ludzka sprawa. Nie potępiam, że
                    była pijana - też ludzka sprawa. Ale potępiam głupotę - czyli wasze
                    postepowanie rano.
                    • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:38
                      naturella napisała:

                      > O Boże, Moni... zaczynam wątpić w te twoje piątki w podstawówce...
                      >
                      > Napisałam, że nie wierzę, że Twoja koleżanka nie wiedziała, że uprawiała
                      seks.
                      > Nie wierzę, żeby nie czuła rano jego spermy. Po prostu w to nie wierzę. A
                      skoro
                      >
                      > to czuła, skoro wiedziała (bo przynajesz, że wiedziała), to dlaczego nie
                      wzięła
                      >
                      > Postinoru?!
                      > A Ty na to odpisujesz jakieś jeszcze bardziej plączące się brednie, że
                      > wiedziała, ale on nie powiedział, że skończył, miała Postinor ale nie
                      wzięła,
                      > że miała stałego partnera, bla bla bla...
                      > Idę precz z tego wątku, takie bzdury wypisujesz, że aż się zagotowałam, a
                      jeśli
                      >
                      > to wszystko prawda, to współczuję wam wszystkim - przede wszystkim GŁUPOTY!
                      Ja
                      > nie potępiam jej, że uprawiała z kimś seks - ludzka sprawa. Nie potępiam, że
                      > była pijana - też ludzka sprawa. Ale potępiam głupotę - czyli wasze
                      > postepowanie rano.

                      Jesli cała dyskusja ma sie sprowadzac do czucia lub nie czucia spermy- to
                      faktycznie idz stad.
                      % mialam nie tylko w podstawowce, ale przede wszystkim ma na studiach.
                      Dobrze,ze ona nie ma takiej przyjaciolki jak Ty- bo zostala by sama ze swoimi
                      problemami.
                      • Gość: Jerk Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 212.106.159.* 18.01.03, 13:32
                        Zejdźcie z Naturelli, bo ma dziewczyna rację.
      • Gość: oak Moni, Marudzie i zwolennikom teorii gwałtu....... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 08:14
        ... "do przemyślenia" (chciałem dopisać, ale chyba zbyt wiele bym oczekiwał)


        Gość portalu: Maruda napisał(a):

        > Zadziwiajace jak wszyscy sie rzucili wymyslac tej dziewczynie od
        puszczalskich

        Zadziwiające jak NIEKTÓRYM osobom wzrok odmawia posłuszeństwa "WSZYSCY RZUCILI
        SIĘ" ... - forum okulistyczne to nie tu.

        > - no prosze, pomyslalby, ze same swietoszki na tym forum -

        Może nie świętoszki, ale na pewno nie idioci.

        < no i ta latwosc przyjmowania wersji, wedlug ktorej zapita latawica rzucila
        sie na biedaczka >

        No jak Ci to napisać ? Chyba tylko dosłownie - Jestes kretynką. Nikt tu nie
        napisał, że ona się na niego rzuciła.
        Ale fakt jest jeden. Była nawalona jak stodoła w czasie kleski urodzaju i to
        jest JEJ wina, bo NIE WIE czy się rzuciła, czy on się na nią rzucił. Jej pełna
        troski koleżanka, która najchętniej spaliła by teraz na stosie "przyjaciela
        swego przyjaciela", obok którego "tylko leżała" "poszkodowana", też nie wie jak
        to się odbyło, choć gwałtom towarzyszą zwykle bardziej ekspresyjne dzwięki,
        Utytłana w trupa nie słyszała niczego i nie widziała niczego. A teraz
        najchętniej przychyliła by się do wersji że to był gwałt. MOZE I BYŁ, ALE NIE
        WIECIE, NIC NIE WIECIE NAWET TA "BIEDNA POKRZYWDZONA" ISTOTKA TEŻ NIE WIE CZY
        ZOSTAŁA ZGWAŁCONA CZY NIE. Równie dobrze mogła rzucić się na niego ona, jak on
        na nią. A tym samym całe te swoje teorie możecie sobie w d... wsadzić, bo tak
        to już jest na tym świecie, że zarówno wobec niewinnych dzieweczek jak i
        wrednych samców wciąż obowiązuje domniemanie niewinności.


        > no coz kazdy sadzi wedlug siebie - bardzo duzo to mowi o osobach wypisujacych
        podobne rzeczy. Bo oczywiscie, facet nie moze kontrolowac swoich zapedow,
        dlatego kobieta jest zawsze odpowiedzialna. Naprawde zadziwia mnie latwosc, z
        jaka pewne indywidua feruja swoje wyroki - oczywiscie same idealy, ktore w
        zyciu zadnego bledu nie popelnily i nic im sie w zyciu zlego nie przytrafilo.<

        Wyrok to wykonał ten aniołek, któremu zdarzyło się potknąć.
        A teraz Szanowna Marudo i inne zwolenniczki gwałtu przeczytajcie sobie powoli
        to co niżej i spróbujcie się zastanowić nad czym tak naprawdę nalezy ubolewać w
        tej historii.
        ------------------------------------------------------------------------------
        Wystepują:

        jedna panienka - gospodyni, organizatorka i jednoczesnie właścicielka tancbudy
        druga panienka - biedna niewinna istotka, która chciała sobie troche pochlać,
        nie przykładając zbytnio wagi w czyim towarzystwie (no bo gdzie był ten niby
        jej jedyny partner)
        samiec zwyrodnialec - UWAGA !!!! "przyjaciel mego przyjaciela", to dlaczego nie
        pierwszy lepszy nieznajomy z dworca, co on tam robił, miał stanowić przeciwagę
        ilościową dla płci odmiennej, żeby nie było tak monopłciowo ?

        suma wieku (psychicznego) bawiących się: około 30 lat.

        Przebieg: szklana, szklana, szklana.... film się urywa, poranek
        ------------------------------------------------------------------------------

        Wspóczuć to ja mogę komuś kto został napadniety na ulicy z powodu 10 złotych,
        które miał przy sobie bo szedł po chleb i coś do popicia. Lecz na pewno nie
        temu, któ bezmyślnie otwiera na oścież drzwi swego domu i tak zostawiając je
        wyjeżdza na miesiąc na wczasy, a po powrocie leje ślozy że zastał dom pusty.

        Cała ta historia od początku brzmi jak farsa, to nie jest żaden tam błąd, to
        jest POMNIK GŁUPOTY LUDZKIEJ i co mamy usprawiedliwiać głupotę ???? W imię
        czego ? Wspóczucia ? Wspólczucie tylko dla tej nieszczęsnej małej istotki,
        którą na samych starcie tak ukarał los.

        • dundee_girl Re: Moni, Marudzie i zwolennikom teorii gwałtu... 17.01.03, 09:59
          Podpisuje sie obiema lapami i gratuluje autorowi niezlego tekstu.
          • minggu Re: Moni, Marudzie i zwolennikom teorii gwałtu... 17.01.03, 10:45
            Cała ta historia od początku brzmi jak farsa, to nie jest żaden tam
            błąd, to
            jest POMNIK GŁUPOTY LUDZKIEJ i co mamy usprawiedliwiać głupotę ????
            W imię
            czego ? Wspóczucia ? Wspólczucie tylko dla tej nieszczęsnej małej
            istotki,
            którą na samych starcie tak ukarał los


            szkoda tylko, ze on tez nie zaszedl w ciaze!!
            Byloby sprawiedliwie, nie???


            "If men could get pregnant, abortion would become sacrament" , czy jakops
            tam,nie pamietam cytatu
        • Gość: moni Re: Moni, Marudzie i zwolennikom teorii gwałtu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 12:59
          Wystepują:

          jedna panienka - gospodyni, organizatorka i jednoczesnie właścicielka tancbudy
          trzezwa, tylko zmeczona, stad polozyla sie spac.

          druga panienka - biedna niewinna istotka, która chciała sobie troche pochlać,
          nie przykładając zbytnio wagi w czyim towarzystwie (no bo gdzie był ten niby
          jej jedyny partner)
          Z jedynym rozstala sie pol roku wczesniej. Czy to,ze dwie kobiety wypija sobie
          w domku wino to zbrodnia? Nikt nie planowal tej imprezy.

          samiec zwyrodnialec - UWAGA !!!! "przyjaciel mego przyjaciela", to dlaczego
          nie
          pierwszy lepszy nieznajomy z dworca, co on tam robił, miał stanowić przeciwagę
          ilościową dla płci odmiennej, żeby nie było tak monopłciowo ?
          Byl tam, bo przyjechal do naszego wspolnego przyjaciela. znamy sie tyle lat,ze
          spontanicznie zdwonilismy si ok.24. Przyjechali razem.

          suma wieku (psychicznego) bawiących się: około 30 lat.- psychicznie to moja
          przyjaciolka czuje sie juz na ponad 30.

          Przebieg: szklana, szklana, szklana.... film się urywa, poranek
          kieliszki wina, pozna pora , zmecxzenie (caly dzien latania, bo pomagalysmy
          przy organizacji konferencji naukowej).... film sie nie urwal
        • Gość: Maruda do OAK IP: *.nyc.rr.com 18.01.03, 00:47

          > No jak Ci to napisać ? Chyba tylko dosłownie - Jestes kretynką.

          No prosze, czapki z glow , madrosc przemowila! (kozim bekiem)
          Wiesz, mozna wierzyc temu co pisze Moni lub nie, ale to co ty robisz to zwykle
          CHAMSTWO i tyle. No jak ci to napisac....moze powtorze Ci zeby do Twojej
          zakutej paly dotarlo - jestes CHAM i PROSTAK.
          Nie zamierzam z toba gadac bo nie chce znizac sie do twojego poziomu, powiem ci
          tylko, ze zadziwiajaca jest twoja znajomosc 'szczegolow technicznych'.
          Pomyslalby ktos, ze sam byles w podobnej sytuacji, to by akurat wiele
          tlumaczylo...

          Zegnam.
        • Gość: Rita OAK -100%racji!!! n/t IP: 212.122.207.* 18.01.03, 13:12
    • ajustynka Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 10:41
      No proszę, jakie moralne, idealne i mądre społeczeństwo. A ta dziewczyna jaka
      głupia ... Co ona zrobiła, nikt nigdy się nie zapomniał i nie zrobił nic
      takiego. Ideały z aureolami nad głowami.
      • Gość: Tora Re: aborcja- z zycia wziete... IP: granat:* / 192.168.1.* 17.01.03, 12:25
        Naturella i Oak - JESTEM Z WAMI!!!!!!
        • Gość: Jerk Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 212.106.159.* 18.01.03, 21:08
          Ja też! :)
    • Gość: gb Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 17.01.03, 12:54
      Hasło przewodnie: jesteśmy wszyscy bardzo roztropni ale w sprawach innych
      ludzi, w swoich z reguły nie widzimy prostych rozwiązań. Jeżeli już dana
      sytuacja miala miejsce i jest bolesna dla wszystkich w niej uczestniczacych
      osób i maja one pełną świadomość swoich czynów, to jaki jest sens pisania o
      tym na forum? Dając temat pod rozwage innym, otrzymujemy rózne opinie. Te
      które sa krytyczne i czesto agresywne najczęściej służą do rozgrzeszenia nas
      ponieważ je odrzucamy myśląc, ludzie nas nie rozumieją!!! Te natomiast, które
      są pełne zrozumienia interpretujemy; wszystkim się to mogło zdarzyć! Są także
      konkretne rady ale te sa dla nas także usprawiedliwieniem; nie wiedzieliśmy że
      tak może być, nikt nam nie powiedział a wiec w efekcie KTOŚ jest winien, w
      przyszłości będziemy mądrzejsi! A każdy z nas po takim czy innym doswiadczeniu
      powinien "głęboko się zadumać" i zrobić wszystko aby taka sytuacja nigdy
      więcej nie wydarzyła się, nigdy!!! Niestety między innymi, uczymy sie na
      swoich błędach i do tego takze mamy prawo.
      • ajustynka Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 13:03
        Gość portalu: gb napisał(a):

        > Hasło przewodnie: jesteśmy wszyscy bardzo roztropni ale w sprawach innych
        > ludzi, w swoich z reguły nie widzimy prostych rozwiązań. Jeżeli już dana
        > sytuacja miala miejsce i jest bolesna dla wszystkich w niej uczestniczacych
        > osób i maja one pełną świadomość swoich czynów, to jaki jest sens pisania o
        > tym na forum? Dając temat pod rozwage innym, otrzymujemy rózne opinie. Te
        > które sa krytyczne i czesto agresywne najczęściej służą do rozgrzeszenia nas
        > ponieważ je odrzucamy myśląc, ludzie nas nie rozumieją!!! Te natomiast, które
        > są pełne zrozumienia interpretujemy; wszystkim się to mogło zdarzyć! Są także
        > konkretne rady ale te sa dla nas także usprawiedliwieniem; nie wiedzieliśmy
        że
        Zgadzam się w 100% z gb. Każdy ma wystarczająco dużo mądrości, aby radzić w
        sprawie nieszczęścia, jakie zdarza się innym.
        > tak może być, nikt nam nie powiedział a wiec w efekcie KTOŚ jest winien, w
        > przyszłości będziemy mądrzejsi! A każdy z nas po takim czy innym
        doswiadczeniu
        > powinien "głęboko się zadumać" i zrobić wszystko aby taka sytuacja nigdy
        > więcej nie wydarzyła się, nigdy!!! Niestety między innymi, uczymy sie na
        > swoich błędach i do tego takze mamy prawo.
      • Gość: taka jedna Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.prem.tmns.net.au 17.01.03, 13:04
        powtorze, bo mi sie za bardzo w srodku wyslalo


        naturella napisała:

        cokolwiek napisalas Naturello, dziwie sie!
        Osadzona (sluysznie, czy nieslusznie, protestujaca przeciw
        osadzaniu ( w Twoim
        WATKU) potrafisz byc tak bezwzgledna????

        Ciebie tez osadzono wg norm mieszczanskiej moralnosci,
        wiesz zatem jak to boli.
        I popatrz, sama to robisz...

        Good luck Naturello, do tej pory cztalam cie tylko, teraz
        zastanawiam sie nad
        tym wszystkim, co npisalas.I na prawde sympatyzowalam z
        Toba, do tego
        momentu!!! Mysle, ze inni tez. Jesli nie chcesz byc
        sadzona nie sadz innych -
        jesli ich osadzasz sama zaslugujesz na osad ( a ten tylko
        od osadzajacego
        zalezy)

        Ciekawym zjawiskiem jest, ze kobiety zawsze PRAGNA uwazac
        sie za te wyjatkowe,
        te ktore ze zloczyncy uczynia aniola, z alkoholika
        kochajacego meza, ze
        skurwysyna Chrystusa (Przeprosiny za porownanie)


        Te, ktorym sie to nie udalo, osadzane sa zwykle drakonsko
        przez te, ktore nigdy
        nie byly w podobnej sytuacji.

        Panienka taka to a taka, lat 20, niezamezna, mowi Pani po
        40-tce co powinna
        zrobic by jej malzenstwo funkcjonowalo poprawnie.

        Teoria versus praktyka


        od zarania dziejow

        PS> Prosze mnie nie wkorwiac/wkurwiac glupimi malolatowymi
        teoriami na temat:
        malzenstwo

        No chyba zes 10 lat po rozwodzie!!


        • Gość: JO Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:10
          Mam to samo zdanie nt. Naturelli. Juz jej nie lubie i osodzam jak inni.
          • ajustynka Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 13:42
            Wyobraźcie sobie, jak teraz cięzko jej zyć. Tymbardziej, że nie znajdzie
            zrozumienia wśród bliskich. Jest sama z tą świadomością. Może to trywialne, co
            teraz napiszę, ale może ona wyobraża sobie, jak wyglądałoby jej dziecko. To
            wielka kara za chwilę głupoty. A pod wpływem alkoholu mozna stracic świadomość,
            każdy to wie. Niektórzy cały czas kontaktują, a inni po prostu nie pamiętają,
            co robili. To jest możliwe, mozna normalnie nawet rozmawiać i nie pamiętac
            tego. Wszystko zależy od organizmu.
    • Gość: JO Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:48
      Dalczego cała dyskusja sprowadza sie do momentu zapłodnienia? Do spermy! Do
      tego ile wypiła, czy nie pamieta, czy chciała, czemu nie zrobila tego i
      tamtego......
      Czy wy pamietacie wszystkie swoje stosunki seksualne w zyciu??? Ona by pewnie
      tego nie pamietala na cale zycie- ot, chwila zapomnienia- gdyby za ta chwile
      nie musiała przypłacic swoim zdrowiem psychicznym i fizycznym

      • Gość: Tora Re: aborcja- z zycia wziete... IP: granat:* / 192.168.1.* 17.01.03, 13:59
        Biedna, chwila zapomnienia. Co za pech mogłaby tego nie pamiętać. Takie jest w
        większości nasze społeczeństwo odbywają sex gdzie i z kim popadnie, upijają się
        do nieprzytomności i w dodatku twierdzą że są odpowiedzialni. Skutki niechciane
        ciąże, aborcje, dzieci pozostawione w domach dziecka. Nie mówcie, że tak nie
        jest!
        • procesor Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 14:34
          Gość portalu: Tora napisał(a):
          > Biedna, chwila zapomnienia. Co za pech mogłaby tego nie pamiętać. Takie jest w
          > większości nasze społeczeństwo odbywają sex gdzie i z kim popadnie, upijają
          się do nieprzytomności i w dodatku twierdzą że są odpowiedzialni. Skutki
          niechciane ciąże, aborcje, dzieci pozostawione w domach dziecka. Nie mówcie, że
          > tak nie jest!

          W fajnym społeczeństwie żyjesz. :)
          Wiele zalezy od środowiska w którym się żyje.
          I od tego co pokazuja w telewizji i opisuja w gazetach...

          A oprócz tego NAPRAWDĘ istnieje normalny świat. Nie zachecam by zamykać oczy na
          te mroczne strony rzeczywistości.
          Ale życie w przeświadczeniu że świat to tylko mrderstwa, gwałty, kradzieże i
          napady a ludzi esą o szpiku źli - to tez głupota.

          Hough.
          Jak mawiaja Francuzi. ;)
          • Gość: JO Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 14:51
            procesor napisała:

            > Gość portalu: Tora napisał(a):
            > > Biedna, chwila zapomnienia. Co za pech mogłaby tego nie pamiętać. Takie je
            > st w
            > > większości nasze społeczeństwo odbywają sex gdzie i z kim popadnie, upijaj
            > ą
            > się do nieprzytomności i w dodatku twierdzą że są odpowiedzialni. Skutki
            > niechciane ciąże, aborcje, dzieci pozostawione w domach dziecka. Nie mówcie,
            że
            >
            > > tak nie jest!
            >
            > W fajnym społeczeństwie żyjesz. :)
            > Wiele zalezy od środowiska w którym się żyje.
            > I od tego co pokazuja w telewizji i opisuja w gazetach...
            >
            > A oprócz tego NAPRAWDĘ istnieje normalny świat. Nie zachecam by zamykać oczy
            na
            >
            > te mroczne strony rzeczywistości.
            > Ale życie w przeświadczeniu że świat to tylko mrderstwa, gwałty, kradzieże i
            > napady a ludzi esą o szpiku źli - to tez głupota.
            >
            > Hough.
            > Jak mawiaja Francuzi. ;)

            Wyjełaś mi to z ust (komentarz)!!!!!!
            Bravo ! zaczynam sie z Toba zgadzac- czy to dobry znak? :)
      • Gość: oak Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 14:10
        A do czego niby się ma sprowadzić ? Do dysputy o beatyfikacji bohaterki ?

        I pamietam wszystkie swoje stosunki. Szczególy też Cie interesują ?

        Autorka pisze brednie, za brednią a Ty odgrywasz obronczynię "pokrzywdzonej".
        Bądź tak miła i poczytaj sobie od początku, dobrze ? A potem urządzaj sobie
        prywatne wojny z Naturellą, ale ,może w innym miejscu.

        A kto niby miałby ponieść konsekwencje takiego a nie innego ale JEJ zapomnienia.
        ja ? ty ? spoleczeństwo ? może tylko ten facet, który za cholerę nie mógł zajść
        w ciąże ?

        Moj kolega miał chwilę zapomnienia i wpadł pod samochód i już go nie ma... ale
        gdyby ten kierowca mu powiedział, że nadjeżdza to pewnie by żył... a gdyby nie
        było motorozycji to też by zył, tak jak ona nie miała by stresu gdyby mężczyzni
        zachodzili w ciąże, a nie kobiety. Tylko że wątpię, że dla mego kolegi
        zamknietoby fabryki samochodów, a dla tego "aniołka" niebiosa sprawią, że nagle
        wyrosną mi jajniki i reszta koniecznych organów.
        I pewnie ta bidulka nie zdawała sobie sprawy, że jakby co to z ich dwojga w
        ciąże może zajść ona.

        Jak ktos ma przywalone to sie doczepi że facet nie urodzi, że ziemia jest
        okrągła, woda mokra, a snieg za zimny, a sól za słona. Tak, najlepsze są
        dyskusje na temat spraw na które nie mamy żadnego wpływu. Ale za to ile można
        wtedy wylać źółci na tematy "niesprawiedliwości"
        • Gość: jo Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 14:18
          Teraz to Ty brednie piszesz- o niesprawiedliwosci, bo facet nie moze zajsc w
          ciaze. Skad to wytrzasnelas???
          Ale jesli mowimy o wienie, to oboje sa winni,a tylko ona poniosła tego takie
          konsekwencje. To ona przezyła koszmar zabiegu. To ona zyje w ciaglym
          strachu,ze byc moze nie bedzie miec dzieci.
          I nic nie obchodzi mnie społeczeństwo- to jest tragedia konkretnej osoby.
          Łatwo wrzucic wszystko do jednego wora......

          Spoleczenstwo póki co to mamy świetojebliwe- jak kobieta moze nawet nie
          probowac zrozumiec bolu innej kobiety, ktora nic nikomu zlego nie zrobila -
          poza soba.

          Chyba jednak wole jej współczuc, nioz ja oceniac.
          • Gość: oak Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 14:27
            A o czymś takim jak ironiczna forma wypowiedzi Pani słyszała (kaleka ta forma
            bo kaleka, ale moja własna).

            i oak nie była kobietą )))) wiec nie urodzi za chinskiego Boga, co można było
            wywnioskować ze zdania ".... i nie urosną mi jajniki......" ))) (widać jak
            czytasz wątki na temat których się wypowiadasz.

            Co zaś dotyczy kwestii poniesienia konsekwencji to: Wyteż wzrok, przeczytaj
            bzety Pani Moni i powiedź. Kiedy ojciec się dowiedział o swym dziecku ? Bo ja
            nie potrafię wywnioskować z takich syntetycznych informacji, tego nieistotnego
            przecież faktu.
            • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 14:37
              Gość portalu: oak napisał(a):

              > A o czymś takim jak ironiczna forma wypowiedzi Pani słyszała (kaleka ta
              forma
              > bo kaleka, ale moja własna).
              >
              > i oak nie była kobietą )))) wiec nie urodzi za chinskiego Boga, co można
              było
              > wywnioskować ze zdania ".... i nie urosną mi jajniki......" ))) (widać jak
              > czytasz wątki na temat których się wypowiadasz.
              >
              tak??? gdzie cos takliego napisalam, ze oak ma rodzic.
        • procesor Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 14:29
          Gość portalu: oak napisał(a):
          > I pamietam wszystkie swoje stosunki. Szczególy też Cie interesują ?

          Masz albo świetną pamięc
          albo niewiele do zapamietania... :)))

          Błagam nie odpowiadaj!!
          I nie opowiadaj.
          • Gość: oak Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 14:48
            opowiadań na pewno nie będzie.
            Wersja oficjalna dla Ciebie : NIEWIELE ICH BYŁO

            I pytanko. Odpowiedź możesz sobie .... zachować.
            Czy potrafisz podyskutować na jakikolwiek temat nie rozpoczynając go ad
            personam. czy tylko nick "oak" Cię zesłośliwia ?
            • Gość: Malwina Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.abo.wanadoo.fr 17.01.03, 14:51
              czyzby to byla realna paranoja ? dlaczego tak "uosobisciasz" wszystkie
              wypowiedzi ? jakis problem ?
              Malwina (ktorej zadales (-as) to samo pytanie.
              • Gość: oak Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 14:57
                hehehee ...a tak czekałem kiedy tylko sie pojawisz.
                Zapomniałaś ? To ja czytam bez zrozumienia. Nie żartuj, że nie zrozumiałaś
                tekstu Pani Prokura... sorry Procesor.
                Czołem Panie z TWA, bawcie się dobrze. Tylko uważaj by nie schodzić z tematów
                jak ja to czynię.
              • naturella Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 14:58
                O Boże, Boże, dziewczyny, zobaczcie co się dzieje. Burza w szklance wody.
                Wszyscy ze wszystkimi się kłócą. I to na wątku, którego autorka pisała, że nie
                życzy sobie moralizatorstwa... wiadomo, że każdy ma inne poglądy na aborcję,
                seks itp, ale skąd ta nienawiść wzajemna???
                • Gość: JO Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 15:03
                  naturella napisała:

                  > O Boże, Boże, dziewczyny, zobaczcie co się dzieje. Burza w szklance wody.
                  > Wszyscy ze wszystkimi się kłócą. I to na wątku, którego autorka pisała, że
                  nie
                  > życzy sobie moralizatorstwa... wiadomo, że każdy ma inne poglądy na aborcję,
                  > seks itp, ale skąd ta nienawiść wzajemna???

                  Sama niezle dolałaś oliwy do ognia. Jestem głęboko rozczarowana, ze właśnie
                  Ty. NO ale cóż...
                  • naturella Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 16:21
                    O przepraszam. Jedyne słowa, jakie kierowałam, były do Moni. Nie urządzałam
                    sobie prywatnych wycieczek do innych dziewczyn. Nie potępiam nikogo za jego
                    poglądy. napisałam również, że nie potępiam koleżanki Moni, że się z kimś
                    przespała, że była pijana - potępiam tylko bezmyślność następnego dnia rano.
                    Wszystko się może zdarzyć, wszystko. Ale w wielu przypadkach można zapobiec
                    skutkom. I wtedy też mogło się tak stać. trzeba sobie jasno powiedzieć - ta
                    aborcja to nie przez tego faceta, nawet nie przez dziewczynę, która się upiła,
                    ale przez jej brak rozsądku rano. Rozumiem, szok i te sprawy, ale przecież
                    każdej kobiecie powinno przez myśl przebiec: O Boże, a jeśli zajdę w ciążę? A
                    wtedy jeszcze było wyjście. Było nawet po paru godzinach... szkoda, że tak się
                    stało, o ile to prawda. Bo jakoś mętnie to wszystko Moni przedstawiła, naprawdę
                    trzeba się domyslać, o co chodziło.

                    I żeby było jasne - nie potępiam aborcji jako takiej. Ja sama nigdy, przenigdy
                    bym tego nie zrobiła. Ale nie potępiam dziewczyn, które się na to decydują z
                    ważnych powodów. Ale ten przypadek jakoś dziwnie wieje mi bądź podpuchą, bądź
                    zwyczajną bezmyślnością, roztrzepaniem, wiarą w to "jakoś to będzie" itp. Jeśli
                    to wszystko prawda, to strasznie mi żal tej dziewczyny. tego wszystkiego
                    mogłoby nie być, gdyby wzięła jedną, jedyną tabletkę rano.
                    • Gość: sofia Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.244.84.111.Dial1.Washington2.Level3.net 17.01.03, 23:11
                      Naturella, zgadzam sie z Toba calkowicie co do tej sprawy!
                    • Gość: J.S. Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 18.01.03, 04:19
                      naturella napisała:

                      > . Nie potępiam nikogo za jego
                      > poglądy. napisałam również, że nie potępiam koleżanki Moni, że się z kimś
                      > przespała, że była pijana - potępiam tylko bezmyślność następnego dnia rano.
                      ****
                      Mozesz wyjasnic co masz na mysli. Ja potepialbym bezmylsnosc przed a nie po. Co
                      wedlug ciebie mial zrobic nastepnego dnia rano, umyc zeby, a poczeta ciaza
                      znikla by sama. I jeszcze jedna spraw; nikt do tej pory nie zastanowil sie jaka
                      wine ponosci gospodyni. Przeciez to byla orgia, moze nie zaplanowana ale tak
                      sie skonczylo.
                      J.S.
                      • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 15:07
                        Gość portalu: J.S. napisał(a):

                        >I jeszcze jedna spraw; nikt do tej pory nie zastanowil sie jaka
                        >
                        > wine ponosci gospodyni. Przeciez to byla orgia, moze nie zaplanowana ale tak
                        > sie skonczylo.
                        > J.S.


                        No wiec musze przyznac,ze ciekawych rzeczy sie dowiaduje nt. tamtego wieczoru.
                        Jka juz pisalam bylam trzezwa, wiec pamietam, co sie dzialo i jak. I pomysł
                        orgii szczerze mmnie rozbawil!!!!!!
                        Skąd w ogóle ten pomysł??????????????????
            • procesor Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 20:57
              Gość portalu: oak napisał(a):
              > Czy potrafisz podyskutować na jakikolwiek temat nie rozpoczynając go ad
              > personam. czy tylko nick "oak" Cię zesłośliwia ?

              Jednak odpowiem, wbrew swoim zasadom. :))

              Nie nick - tylko wypowiedzi nim sygnowane.
              Są przesycone zwykle jakimś ukrytym jadem.

              Moje też?? Cóż, jestem żmiją... :))))
    • capa_negra Re: Tak was czytam... 17.01.03, 14:57
      i czytam i wiecie co - ide łyknąc swoją tabletke
      Daje mi to pewnośc, że jestem wolna od takich dywagacji i dylematów.
      • naturella Re: Tak was czytam... 17.01.03, 15:00
        Dziękuję, że mi przypomniałaś. Też sięgam do portfela :)
    • quba Re: aborcja- z zycia wziete... 17.01.03, 15:59
      co za prymityw
      • Gość: Zdzichu Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.acn.pl 17.01.03, 18:30
        Nie wiem, skąd to zaperzanie się u co poniektórych; życie składa się z sytuacji
        niezaplanowanych, często nagłych i dziwnych.

        Przyszedłem kiedyś do takiej jednej koleżanki po coś, przywitałem się z
        szanowną mamusią i przeszedłem do pokoju obok, ale jej nie było, bo brała
        akurat prysznic (mnie się nie spodziewała). Przyszła w końcu w szlafroczku, no
        i tak spontanicznie to od rączki do nóżki poszło, w każdym razie w pewnym
        momencie po prostu wsiadła na mnie i zanim ja się obejrzałem to już było po
        wszystkim.

        I co? Miałem latać po aptekach po Postinor? Policzyliśmy szybko, że ryzyko
        względnie małe i tyle. Z tą Panią nic mnie zresztą nie łączyło, ten seks był
        wyjątkiem.
        Ale oczywiście mogła być wpadka! I pewnie byłoby fatalnie do potęgi n-tej! No,
        ale takie rzeczy się zdarzają - ludzie to nie roboty i kierują się właśnie
        chwilą.
        Zdzichu
        • Gość: Tora Re: aborcja- z zycia wziete... IP: granat:* / 192.168.1.* 17.01.03, 19:58
          Gość portalu: Zdzichu napisał(a):

          > Ale oczywiście mogła być wpadka! I pewnie byłoby fatalnie do potęgi n-tej!
          No,
          > ale takie rzeczy się zdarzają - ludzie to nie roboty i kierują się właśnie
          > chwilą.

          Mądry Polak po szkodzie. Tak jak napisałam byle z kim i byle gdzie. Ludzie to
          istoty, które mają rozum i powinni z niego korzystać. Z takiej chwilki
          zapomnienia rodzą się potem dramaty. Później oczekują współczucia i zrozumienia
          ich życiowego błędu. Zdzichu ty uważaj bo drugi raz może się nie udać.
          • azafata Moni 18.01.03, 12:28
            Moni, Moni.
            Cały problem w Twojej definicji TRAGEDII i w przedstawieniu nam tej historii.
            Otóż. Gdyby to mnie przelecięli we śnie i zapłodnili kosmici - we śnie
            spowodowanym ubzdryngoleniem się jak świnia i ja zaszłabym wówczas w ciążę
            itd. - i tu powtórzyłaby się historia Twojej Przyjaciółki to nie podkreślałabym
            tu słowa TRAGEDIA, ale GŁUPOTA. Moja własna głupota.
            Nie można nazywać tragedią czegoś, co wynika bezpośrednio z naszych
            powodowanych wolną wolą czynów!!!!
            Moim zdanie to sformułowanie najbardziej drażni w całej tej historii.
            Tak to już jest na tym świecie, że trzeba wypić piwa, którego się nawarzyło i
            tyle.

            Podsumowując - jeżeli wiedziałabym, że skoki do nieznanej wody mogą spowodować
            mój paraliż, a mimo to skakałabym i w końcu zostałabym sparaliżowana - owszem,
            dla mnie byłaby to tragedia, ale najważniejsza w tym wszystkim byłaby moja
            GŁUPOTA, która do tego doprowadziła. I nie sprawiołoby to, że cierpiałabym
            mniej - BARDZIEJ właśnie wiedząc, że to moja i tylko moja wina i że ja jedna
            jestem przyczyną tej TRAGEDII. Ale nie miałabym czelności powiedzieć komuś Ach,
            jaka straszna TRAGEDIA mnie spotkała. Chciała - to ma.
            KROPKA
            Bez komentarza pozostawiam nazwanie ciąży TRAGEDIĄ.
            • minggu Re: Moni 18.01.03, 15:21
              azafata napisał(a):

              > Moni, Moni.
              > Cały problem w Twojej definicji TRAGEDII i w przedstawieniu nam tej historii.
              > Otóż. Gdyby to mnie przelecięli we śnie i zapłodnili kosmici - we śnie
              > spowodowanym ubzdryngoleniem się jak świnia i ja zaszłabym wówczas w ciążę
              > itd. - i tu powtórzyłaby się historia Twojej Przyjaciółki to nie
              podkreślałabym
              >
              > tu słowa TRAGEDIA, ale GŁUPOTA. Moja własna głupota.
              > Nie można nazywać tragedią czegoś, co wynika bezpośrednio z naszych
              > powodowanych wolną wolą czynów!!!!
              > Moim zdanie to sformułowanie najbardziej drażni w całej tej historii.
              > Tak to już jest na tym świecie, że trzeba wypić piwa, którego się nawarzyło i
              > tyle.
              >
              > Podsumowując - jeżeli wiedziałabym, że skoki do nieznanej wody mogą
              spowodować
              > mój paraliż, a mimo to skakałabym i w końcu zostałabym sparaliżowana -
              owszem,
              > dla mnie byłaby to tragedia, ale najważniejsza w tym wszystkim byłaby moja
              > GŁUPOTA, która do tego doprowadziła. I nie sprawiołoby to, że cierpiałabym
              > mniej - BARDZIEJ właśnie wiedząc, że to moja i tylko moja wina i że ja jedna
              > jestem przyczyną tej TRAGEDII. Ale nie miałabym czelności powiedzieć komuś
              Ach,
              >
              > jaka straszna TRAGEDIA mnie spotkała. Chciała - to ma.
              > KROPKA
              > Bez komentarza pozostawiam nazwanie ciąży TRAGEDIĄ.


              jak by na to nie patrzec - mezczyzni dla nas to "kosmici" cos co tylko rusz
              tylkiem i nie ma mozgu - a mu kobiety , jak juz dotkna tych naszych erogennych,
              powinnysmy tylko kopa w jaja, bo nic innego nie pozostaje

              Oni kosmici - odpowiedzialnosci nie ponosza, bo i pewnie nawet nie wiedza ze
              takowa istnieje (To mi wynika z tutejszych postow) MY matki Polki - zawsze
              gotowe wziasc odpowiedzialnossc za swiat caly... Odpowiedzialnosc to male
              piwo, gorzej ze to MUSI BYC "poczucie winy" ze strony kobiety , oczywiscie...
    • minggu Re: aborcja- z zycia wziete... 18.01.03, 15:58
      Gość portalu: moni napisał(a):

      > W zeszlym roku moja najblizsza przyjaciolka musiala to przezyc. Ja razem z
      > nia. I nawet jesli sprobuje wam to opisac- nie jestescie w stanie poczuc
      > tego,
      > co si ewtedy dzialo.... tego bolu. Ona myslala o swojej mamie (ktora by tego
      > chyba doslownie nie przezyla), o dziecku, o tym facecie, ktory jej to
      > zrobil. Myslala o tym, co bedzie dobre dla nich.
      > A o sobie .. hmmm-chce tylko w przyszlosci moc miec dziecko! NIe ma dnia,aby
      > o
      > tym nie myslala. Wiec nie wkurwiajcie mnie moralizatorstwem- sa sytuacje,
      > gdy
      > nie ma sie wyboru. Ona nie mogla podjac innej decyzji.
      > Znala goscia kilka godzin, to jest przyjaciel mojego przyjaciela. MNie
      > zmozylo
      > i poszlam spac (dzialo sie u mnie). NIe przyszloby mi do glowy, ze on polozy
      > sie z nia. Ona tez nie- ostro zabalowalysmy i ona po prostu obudzila sie
      > obok
      > niego..... Ona, ktora NIGDY nie nie uprawiala seksu poza zwiazkiem. Zadnych
      > przygod. I od razu tragedia.....


      Yepp , moni!! Twoj blad - ze probujesz usprawiedliwiac przyjaciolke a nie
      usprawiedliwiasz tego kolesia... dlaczego???
      W koncu on tak samo winny jak ona i hej, radochy mial pewnie wiecej (wiem,
      jestem wulgarna0 BO ORGAZM NIE BYL W JEGO PRZYPADKU PROBLEMATYCZNY.
      Ona, jak by na to nie patrzec - kosekwencje poniesc musi, a czy miala
      przyjemnosc ??? nikt tego nie wie. Czyli za darmoche (lub nadzieje przezycia
      orgazmu)bvmusi cierpiec fizyczny i psychiczny bol plus spoleczne potepienie.



      DLACZEGO, KUUUURRRRWWWWAAA NIKT NIC NA TEMAT FACETA I JEGO ODPOWIEDZIALNOSCI,
      TUDZIESZ WINY NIE NAPISAL????


    • anty o co w tym wszystkim naprawde chodzi? 18.01.03, 16:24

      czy o to, zeby forum oczyscilo moni i jej przyjaciolke z poczucia
      winy?
      czy moze o przyznanie przez forum prawa dla kobiet do czerpania
      przyjemnosci z upijania sie do nieprzytomnosci na rowni z mezczyznami?

      Czy wolnosc i rownosc polega na przyznaniu wszystkim prawa do
      czynienia zla? alez wszyscy maja takie prawo od wiekow.
      co nie zmienia faktu, ze nalezy dazyc do dobra.
      • Gość: moni Re: o co w tym wszystkim naprawde chodzi? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 17:39
        anty napisał:

        >
        > czy o to, zeby forum oczyscilo moni i jej przyjaciolke z poczucia
        > winy?
        >
        NIc nigdy nie pozbawi nas poczucia winy.A juz tym bardziej takie forum. NIkt
        na tym forum nawet nie sprobwal zrozumiec bólu, jakim było tydzien , w ktorym
        ciaza wyszla na jaw i od razu stało się oczywiscte, że to dziecko nie może sie
        urodzic. Bol, iz nie ma sie wyboru...
        Ból był, jest i zawsze będzie.
        A was najbardziej obchodzi moment zapłodnienia.
        • Gość: Jerk Re: o co w tym wszystkim naprawde chodzi? IP: 212.106.159.* 18.01.03, 21:40
          Nie Moni. To nie tak. Ból jest do zrozumienia. Zabicie własnego dziecka jest na
          pewno TRAGEDIĄ(!!!),nie jest natomiast tragedią zajście w ciąże. To dziecko
          mogło się urodzić. Skomplikowało by życie na pewno, przewróciło je do góry
          nogami - oczywiście, zmieniło by się WSZYSTKO. Ale mogło się urodzić, nikt mu
          nie dał tej szansy. Nie potępiam Twojej przyjaciółki, absolutnie nie. Ja jej
          współczuję. Dlaczego, bo stchórzyła. Po prostu. Nie była w stanie podnieść
          ciężaru swoich czynów. Na pewno było by to baaaaaardzo trudne, może
          najtrudniejsze do przejścia w całym jej życiu. Ale miała wybór. Miała.
          Nazywanie jej puszczalską czy jeszcze jakoś w tym stylu nie ma sensu! Różne się
          rzeczy w życiu przytrafiają. Każdy (!) nie raz zrobił jakąś totalną głupotę (co
          też wcale nie świadczy o jego głupocie). Tylko że na tym polega dojrzałość, że
          umie się stawić czoła odpowiedzialności. Była za słaba. To też się zdarza. Nie
          obrzucajmy jej błotem. Sama przed sobą odpowie za to, co zrobiła. Nie raz
          jeszcze poryczy się z bólu. To jest pewne. Do końca życia będzie to zawsze przy
          niej. Od takiej rzeczy nie da się uwolnić. Zapłaci za to wysoką cenę, już
          płaci z tego co piszesz Moni. Strasznie to smutna i przygnębiająca sprawa...

          Ale nie zrozumiem jednego. Nie jestem w stanie pojąć Moni dlaczego piszesz, że
          nie miała wyboru. MIAŁA!!! Dokonała wyboru. Nie potępiając i nie pochwalając
          nikogo, fakt jest taki, że były dwa wyjścia z tej sytuacji, wybrała jedną z
          nich. Cytat: "zamieniła jeden zestaw komplikacji na drugi".
          Wszyscy w tej dyskusji mają po części rację.
    • Gość: weronika Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.kopernik.gliwice.pl 18.01.03, 17:16
      Moni nie rozumiem tylko celu założenia tego wątku. Co chciałaś usłyszeć?
      Współczuje twojej koleżance. Jesli jest tak jak mówisz to miała naprawdę cholernego pecha. Ja kieeedys
      dawno temu tez lubiłam sie pobawić przy alkoholu i potem pobawic się z chłopcami, ale na szczescie
      każdy rozumiał moje nie jesli chodziło o pełny stosunek. Osobiscie uważam że to był gwałt i wielka
      szkoda że twoja koleżanka nie zażyła postinoru. Teraz musi życ dalej i niech postara sie zyc dalej mimo
      wszystko bo jak będzie sie wykanczac wyrzutami sumienia to nie bedzie w stanie zyc normalnie
      • Gość: moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 17:45
        Gość portalu: weronika napisał(a):

        > Moni nie rozumiem tylko celu założenia tego wątku. Co chciałaś usłyszeć?
        > Współczuje twojej koleżance. Jesli jest tak jak mówisz to miała naprawdę
        choler
        > nego pecha. Ja kieeedys
        > dawno temu tez lubiłam sie pobawić przy alkoholu i potem pobawic się z
        chłopcam
        > i, ale na szczescie
        > każdy rozumiał moje nie jesli chodziło o pełny stosunek. Osobiscie uważam że
        to
        > był gwałt i wielka
        > szkoda że twoja koleżanka nie zażyła postinoru. Teraz musi życ dalej i niech
        po
        > stara sie zyc dalej mimo
        > wszystko bo jak będzie sie wykanczac wyrzutami sumienia to nie bedzie w
        stanie
        > zyc normalnie

        CHciałam tylko zobaczyć, czy w obliczu takiej tragedii (choc inni tego tak nie
        nazywaja) potrafia choc sprobowac kogos zrozumiec. Wykazac minimum współczucia.
        okazało sie,ze nie. wszyscy sa tacy idealni....
        • Gość: al_la Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 19:28
          Czytam ten wątek od początku i własnym oczom nie wierzę, że istnieją takie
          kretynki...
          Droga moni, głupoty ludzkiej nie można usprawiedliwiać (a nie mówiła mamusia-
          ucz się, ucz) a waszego zachowania inaczej nazwać nie można. Koleś nie bez winy-
          sprałabym po mordzie, ale Twoja koleżanka-szczyt głupoty, a przecież taka
          święta nie była(kobieta, która ma Postinor w torebce wie po co służy, prawda-a
          to pewnie z wcześniejszych imprezek jeszcze został się...)
          Niech modli się tylko (o ile taka potrafi), żeby po samej aboracji nie zostały
          jej jakieś przykre pamiątki po tym zabiegu, czego jej nie życzę-bo żal mi
          trochę, ze taka głupi, pewnie nie raz po dupie dostała a i tak niczego się nie
          nauczyła:(
          Ja też miałam wpadkę z pewnym gościem (nie, ciąży z tego nie było)i stasznie
          się przestraszyłam, że mogłam nabawić się jakieś choroby wenerycznej, ale 1
          wybryk dał mi do myślenia na całe życie... A wątpię, że to nauczy Twoją
          koleżankę...A poza tym, strasznie gubisz się w zeznaniach...
          • Gość: Malwina Re: aborcja- z zycia wziete... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 18.01.03, 23:38
            zebyscie mieli pojecie ile glupot mozna w zyciu zrobic ?! ile wpadek !!! ile
            bezmyslnych czynow !!! oklamujecie samych siebie, nie mam watpliwosci.
          • Gość: taka jedna Re: aborcja- z zycia wziete... IP: 144.139.175.* 18.01.03, 23:49
            Gość portalu: al_la napisał(a):

            > sprałabym po mordzie, ale Twoja koleżanka-szczyt głupoty, a przecież taka
            > święta nie była(kobieta, która ma Postinor w torebce wie po co służy, prawda-
            a

            A o co tu chodzi - dlaczego mamy taka nagla potzrzebe "swietych"

            Czy tylko "swiete" zasluguja na wspolczucie???


            Rence opadajom!!! Liscie tez
          • procesor Re: aborcja- z zycia wziete... 18.01.03, 23:49
            Gość portalu: al_la napisał(a):
            > Czytam ten wątek od początku i własnym oczom nie wierzę, że istnieją takie
            > kretynki...
            > Droga moni, głupoty ludzkiej nie można usprawiedliwiać (a nie mówiła mamusia-
            > ucz się, ucz) a waszego zachowania inaczej nazwać nie można. Koleś nie bez
            winy
            > -
            > sprałabym po mordzie, ale Twoja koleżanka-szczyt głupoty, a przecież taka
            > święta nie była(kobieta, która ma Postinor w torebce wie po co służy, prawda-
            a
            > to pewnie z wcześniejszych imprezek jeszcze został się...)
            > Niech modli się tylko (o ile taka potrafi), żeby po samej aboracji nie
            zostały
            >
            > jej jakieś przykre pamiątki po tym zabiegu, czego jej nie życzę-bo żal mi
            > trochę, ze taka głupi, pewnie nie raz po dupie dostała a i tak niczego się
            nie
            > nauczyła:(
            > Ja też miałam wpadkę z pewnym gościem (nie, ciąży z tego nie było)i stasznie
            > się przestraszyłam, że mogłam nabawić się jakieś choroby wenerycznej, ale 1
            > wybryk dał mi do myślenia na całe życie... A wątpię, że to nauczy Twoją
            > koleżankę...A poza tym, strasznie gubisz się w zeznaniach...

            Al_lu spokojnie.
            Po pierwsze z moejej umiejętności czytania tekstu ze zrozumieniem wynika że
            pigułki wtorebkach OBu pań to nie postinor tylko normalne pigułki
            antykoncepcyjne. No, można tylko ubolewac że paniom o ich zazywaniu przypomina
            dyskusja na forum a nie naklejka na lustrze w łazience. Jak tak dalej pójdzie
            to i tak będzie wpadka. :))
            A co do Postinoru. To nie pigułk ana pozbycie się kłopotó tylko tez na
            zamienienie ich na inny rodzaj. Znałąm osóbke któr a z niej skorzystała - pare
            miesięcy leczenia po totalnym rozchwianiu gospodarki hormonalnej organizmu.

            Tragedia.. Cóż. Ja tam kamieniem rzucac nie będę. Głupota była po stronie i
            dziwczyny i chłopaka. Moim zdaniem większa część winy (jeśli tak można
            określic) jest po jego stronie. Bo chyba nie był totalnie napruty by nie
            wiedzieć co robi skoro BYŁ W STANIE to zrobic! Na ogół panowie w stanie
            upojenia chęci maja duże ale możliwości praktycznie żadne.. To sugerowałoby że
            był w miarę świadom co robi!
            I nie będę tej dziewczyny opluwać. Niejedna usuwa ciaże choć może urodzić - al
            enie ma ochoty bo jeszcze trzeba to czy tamto. Ktoś tu pisał kiedyś z Wiednia -
            ze zrobiła to 2 razy choc włąściwiei nie musiała ale to jej przeszkadza w
            samorealizacji - no bo jeszcze podróże po świecie i jeszcze jeden fakultet, i
            jeszcze dom z ogrodem zamiast mieszkania - a dziecko tak strasznie
            przeszkadza!..
            Ona juz płaci. I do końca życia tego dziecka którego nie ma - nie zapomni.
            A on? Czy czegoś go to nauczyło? Czy on - OJCIEC! - czy czuje żal że swoje
            pierwsze zapewne (albo i nie??) dziecko powołał tak głupio do życia - i że je
            utracił bezpowrotnie?
            Zawsze przy aborcji skupiamy się na kobietach i ich psychice.
            A co z facetami?
            Czy cierpi psychicznie chociaz połowa tych niedoszłych ojców??
            .....................................
            • farsa Re: aborcja- z zycia wziete... 19.01.03, 16:36
              procesor napisała:


              > Ona juz płaci. I do końca życia tego dziecka którego nie ma - nie zapomni.
              > A on? Czy czegoś go to nauczyło? Czy on - OJCIEC! - czy czuje żal że swoje
              > pierwsze zapewne (albo i nie??) dziecko powołał tak głupio do życia - i że je
              > utracił bezpowrotnie?
              > Zawsze przy aborcji skupiamy się na kobietach i ich psychice.
              > A co z facetami?
              > Czy cierpi psychicznie chociaz połowa tych niedoszłych ojców??
              > .....................................

              mam pytanie, bom je chyba albo przepatrzyła w postach powyżej, albo ono nie
              padło.
              1. czy ów nieszczęsny ojciec-nieborak dziecka kiedykolwiek dowiedział się, że
              został ojcem? czy dano mu "szansę" poczucia, odczucia winy?
              2. dlaczego założono, iż "matka tego nie przeżyje" [matka młodej matki]. trudno
              zakładać a'priori jakiekolwiek reakcje ludzkie.
            • Gość: al_la Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 19.01.03, 17:00
              No właśnie niektórych trzeba rzucać kamieniem, to może zdążą się opamiętać.
              1.Jak twierdzę to ten gościu nie był tak pijany skoro był w stanie uprawiać
              seks;
              2. Ona skoro to pamiętała(tylko bronić nie miała się już sił)też o tym
              wiedziała-więc wystarczyło łyknąć Postinor, a nie czekać aż będzie ciąża i
              robić skrobankę-odrażające!
              3.Jeżeli nie zaczniemy takich spraw traktować jako normalne to większa szansa,
              że tal młode kobietki zaczną pamiętać o pigułkach, albo przynajmniej nie będą
              chlać. Sorry, ale ta dziewczyna zachowała się jak z rodzuny patologicznej i
              naprawdę BARZDO mi Jej żal...tylko, czy to ma jakieś znaczenie???
              • Gość: Malwina Re: aborcja- z zycia wziete... IP: proxy / *.w.club-internet.fr 19.01.03, 20:05
                wiec , rozumiem ze gdy sie jest z rodziny patologicznej to jest sie durna,
                chlejaca, bezmyslna idiotka ktora sie kurwi ?
                hmmmmm
    • kamfora do Moni 19.01.03, 20:33
      Nie daje mi spokoju ten wątek :-(

      Tak sobie myślę, że może Ty bardziej, niż Twoja przyjaciółka nawet,
      obawiasz się, aby nie dowiedziała się o tym wydarzeniu jej mama?

      W jakimś sensie zawiodłaś zaufanie - to wszystko stało się u Ciebie,
      a więc jesteś poniekąd za to odpowiedzialna (tak się czujesz?)

      Ale wydaje mi się, że dopóki ona nie opowie matce o wszystkim - dopóty
      "nie zazna spokoju".
    • nell26 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.03, 21:01
      Ale was sie tu namnozylo w tej dyskusji- moni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl ,
      jo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl ,natailii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Az smiech pusty ogarnia.

      • Gość: kamfora Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl IP: *.icpnet.pl 19.01.03, 21:12
        nell26 napisała:

        > Ale was sie tu namnozylo w tej dyskusji- moni IP:
        *.neoplus.adsl.tpnet.pl ,
        > jo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl ,natailii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
        > Az smiech pusty ogarnia.

        No - nie wiem, czy śmiech uzasadniony...Od jakiegoś czasu pisząc
        z domu loguję się zawsze, żeby nie było widać IP. Dlaczego?
        Bo icpnet, przez który mam dostęp do internetu, obsługuje pół
        Poznania, łącznie z kawiarenkami internetowymi. I nie chcę,
        żeby ktoś mnie "pomylił" z kimś innym - a widzę, że sporo osób pisze
        z tego samego IP co ja ;-)

        Zresztą - być może to Ty masz rację :-)

        Pozdrawiam

        Ba.

    • wierzba_b Re: aborcja- z zycia wziete... 19.01.03, 21:23
      Moni, dlaczego Twoja przyjaciółka uważała, że nie ma wyboru? Czy jej matka by
      ją z domu wyrzuciła albo coś w tym guście? Bo co do kwestii, że dziecko
      jest "przeszkodą" w realizowaniu celów życiowych - cóż, pewnie tak, ale nie
      trzeba było go zabijać, żeby tych problemów nie mieć. Wystarczyłoby w szpitalu
      podpisać papier o zrzeczeniu się dziecka i praw rodzicielskich, jest taka
      możliwość. I zaoszczędziłoby to mu domu dziecka - takie dzieci trafiają do
      adopcji od razu, bo ich sytuacja prawna jest uregulowana. Więc można było dać
      mu życie i to życie dziecka chcianego i kochanego, tyle że nie przez rodziców
      biologicznych. Wcale nie był to wybór "zabić albo będzie niechcianym
      bękartem". Ja wiem, że to decyzja trudna. Głównie dlatego, że ciążę widzą
      sąsiedzi i ksiądz proboszcz, a o aborcji można nie mówić nikomu. Kobieta,
      która odda dziecko, może zostać okrzyknięta "wyrodną matką". Ale według mnie
      to i tak lżejszy epitet niż "dzieciobójczyni". A kierować się należy raczej
      własnym sumieniem niż opinią innych. A jeśli już - to można na parę miesięcy
      wyjechać gdzieś, gdzie nie ma nikogo znajomego.
      • Gość: wika Re: Do wszystkich krytykantów IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 22:56
        Niestety , poznałam w życiu kilka takich panienek , co głośno
        krzyczały :dzieciobójstwo , a jak na nie padło , to nie miały skrupułów.Punkt
        widzenia zależy od punktu siedzenia.Najbardziej umoralniają ci , którzy
        grzeszki niezłe kryją.Od razu zaznaczam , że teoretycznie też przeciw aborcji
        jestem , ale ja nigdy w takiej sytuacji jak ta dziewczyna nie byłam - moje dość
        liczne potomstwo rodziłam , bo chciałam.Weżcie pod uwagę , że to bardzo młoda
        dziewczyna - cała ta sytuacja była szokiem.Wtedy nie działa się rozsądnie.Ona
        już poniosła straszną karę.A Moni , co by nie powiedzieć , jest dobrą
        przyjaciółką.gdyby nie to , że jest blisko , tragedia mogłaby być większa. Bo
        to jest tragedia tej dziewczyny. I jeszcze sprawa alkoholu . Urżnęłam się w
        trupa w wieku kilkunastu lat , bo nie miałam doświadczeń z siłą tego trunku.Na
        szczęście skończyło się na kacu i nauczce na całe życie.Nie używam , bo mam
        słabą głowę. Dziewczynie też zdarzyć się mogło , więc wierzę , że niekoniecznie
        od razu imprezowa i puszczalska.Błędy popełniamy wszyscy , tylko większość
        swoje trzyma w ukryciu. Moim rozsądnym kilkunastoletnim córkom mówię , że
        pewnych rzeczy się nie robi - nadmiar alkoholu,przesadne zaufanie , kierowanie
        się chwilą - ale zaznaczam , że jakby co , to dziecko - każde - będzie
        radością.W życiu nie wszystko jest matematycznym równaniem.A tej dziewczyny mi
        po prostu żal.
    • Gość: MOni Refleksje autorki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 23:11
      farsa napisała:

      > masz za bardzo emocjonalny stosunek.
      > wybacz, że to zasugeruję, ale zachowujesz się tak, jakby chodziło o Ciebie,
      nie
      >
      > zaś o "przyjaciółkę".
      > w Twoich wypowiedziach brakuje dystansu i obiektywizmu.
      > nie usprawiedliwiaj nikogo na siłę.
      > nie oskarżaj nikogo na siłę.
      > nie szukaj winnych, choć może warto.
      > ostatecznie aborcja jest formą zamachu na życie.
      > skoro jej dokonano, warto zastanowić się, dlaczego.
      > skoro jej dokonano, warto przejść żałobę.
      >
      > życzę Ci spokoju, dystansu i łagodności.
      >
      >
      Naprawde nie chodzi o mnnie. Ale eprzyjaciółka jest dla mnie jak siostra. Poza
      rtym czuje sie wciaz winna, ze w ogole do tego doszlo. To dzialo sie u mnie,
      potem akurta mieszkalysmy razem i pamietam z kilku powodow ten dzien, tydzien.
      Potem to ja poszlam z nia do lekarza, jako pierwsza dowiedzialam sie, bylam
      przy nie. O wszystkim dowiadywalam sie piewrsza. To ja bylam mediatorem (razem
      z mooim przyjacielem) miedzy nia a ojcecam dziecka.
      I w koncu to ja, jak nikt inny rozumialam, ze ona nie ma wyboru. ZE nawet nie
      moglam przedstawic jej innej opcji.
      To przy mnie do dzis placze, gdy o tym pomysli.
      CHiałam pisać o tym na forum, co obowiazuje mnei tajemnica, i nie moge z nikim
      o tym mowic.
      A tu sie okazalo, ze ludzie zazczeli sie zaastanawiac na tym, dlaczego nie
      czuła rano nasienia.... Ktos napisal,ze to nie tragedia zyciowa. A co moze byc
      dla kobiety straszniejsze niz aborcja??? W moim odczuciu nic.
      Mam emocjonalny stosunek do tego, bo to naprawde cudowna kobieta. Bo łaczy nas
      ogromna wiez. Bo spotyka ja od 2 lat pasmo nieszczesc i juz nie umiem znalezc
      pocieszenia dla niej.
      Bo jest po prostu człowiekiem- popełnia błedy, jak kazdy (choc czytajac
      wypowiedzi na forum, chyba jednak 99% to same ideały). Ale nigdy nikogo nie
      skrzywdziła. I mam nadzieje, ze nigdy nie przeczyta tych opinii na forum.

      NIkogo nie interesuje, co sie teraz nia dzieje. Interesuje tylko to, ile
      wypila wtedy, jak czesto sypia z kim i gdzie, i ta cholerna sperma....

      Absolutnie sie czegos takiego nie spodziewałam.
    • Gość: Moni Re: aborcja- z zycia wziete... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 23:12
      farsa napisała:

      > Gość portalu: moni napisał(a):
      >
      > > to nie jest ocena i opinia? a nie zalozylas,ze najciezej pisac o rzeczach,
      >
      > > ktore bardzo bola, do ktorych stosunek jest bardzo emocjonalny? tlumaczyc
      > > rzeczy tak, aby byly jasne? moze faktycznie mi sie to nie udalo. wy nie
      > > rozumiecie tej sytuacji- a ja ataku na mnie i moja przyjaciolke. moze dlat
      > ego
      > > brak mi slow?
      >
      > masz za bardzo emocjonalny stosunek.
      > wybacz, że to zasugeruję, ale zachowujesz się tak, jakby chodziło o Ciebie,
      nie
      >
      > zaś o "przyjaciółkę".
      > w Twoich wypowiedziach brakuje dystansu i obiektywizmu.
      > nie usprawiedliwiaj nikogo na siłę.
      > nie oskarżaj nikogo na siłę.
      > nie szukaj winnych, choć może warto.
      > ostatecznie aborcja jest formą zamachu na życie.
      > skoro jej dokonano, warto zastanowić się, dlaczego.
      > skoro jej dokonano, warto przejść żałobę.
      >
      > życzę Ci spokoju, dystansu i łagodności.
      >
      >
      Naprawde nie chodzi o mnnie. Ale eprzyjaciółka jest dla mnie jak siostra. Poza
      rtym czuje sie wciaz winna, ze w ogole do tego doszlo. To dzialo sie u mnie,
      potem akurta mieszkalysmy razem i pamietam z kilku powodow ten dzien, tydzien.
      Potem to ja poszlam z nia do lekarza, jako pierwsza dowiedzialam sie, bylam
      przy nie. O wszystkim dowiadywalam sie piewrsza. To ja bylam mediatorem (razem
      z mooim przyjacielem) miedzy nia a ojcecam dziecka.
      I w koncu to ja, jak nikt inny rozumialam, ze ona nie ma wyboru. ZE nawet nie
      moglam przedstawic jej innej opcji.
      To przy mnie do dzis placze, gdy o tym pomysli.
      CHiałam pisać o tym na forum, co obowiazuje mnei tajemnica, i nie moge z nikim
      o tym mowic.
      A tu sie okazalo, ze ludzie zazczeli sie zaastanawiac na tym, dlaczego nie
      czuła rano nasienia.... Ktos napisal,ze to nie tragedia zyciowa. A co moze byc
      dla kobiety straszniejsze niz aborcja??? W moim odczuciu nic.
      Mam emocjonalny stosunek do tego, bo to naprawde cudowna kobieta. Bo łaczy nas
      ogromna wiez. Bo spotyka ja od 2 lat pasmo nieszczesc i juz nie umiem znalezc
      pocieszenia dla niej.
      Bo jest po prostu człowiekiem- popełnia błedy, jak kazdy (choc czytajac
      wypowiedzi na forum, chyba jednak 99% to same ideały). Ale nigdy nikogo nie
      skrzywdziła. I mam nadzieje, ze nigdy nie przeczyta tych opinii na forum.

      NIkogo nie interesuje, co sie teraz nia dzieje. Interesuje tylko to, ile
      wypila wtedy, jak czesto sypia z kim i gdzie, i ta cholerna sperma....

      Absolutnie sie czegos takiego nie spodziewałam.
      • Gość: wiki Re: aborcja- z zycia wziete...do Moni IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 23:33
        I dlatego dobrze , że ma Ciebie.To ważniejsze niż czyjeś wypowiedzi.Ludzie
        myślą różnie i mają do tego prawo.Nie są jednak w jej skórze, dlatego łatwo
        ferwują wyroki.wierzę , że przeżywa to bardzo , a Ty z nią.masz rację -
        podjęcie takiej decyzji to koszmarne przeżycie.Mam nadzieję , że sama
        podjęłabym inną , ale nie mam takiej pewności.Nigdy nie musiałam podejmować
        takich wyborów i chciałabym , żeby moje córki też nie musiały.Im teoretycznie
        pewnie przyszłoby to łatwiej , dla mnie to po prostu byłby kolejny człowiek w
        rodzinie , czy z ojcem czy bez.One mają świadomość (mam nadzieję) , że zawsze
        przy nich będę.Tego chyba Twojej koleżance zabrakło - dobrych relacji z
        matką.pozdrawiam serdecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka