socjolog76
13.06.06, 12:15
Czyli programowaniem neurolongwistycznym, bardzo popularnym ostatnimi czasy...
Z czystej ciekawości świata zapisałem się na kurs NLP, składający się z 9
modułów, na które przeznaczono 3 dni. Zrezygnowałem po 3 godzinach, ale to
inna bajka.
Zajęcia rozpoczynały się o godzinie 8.00, przyszedłem punktualnie. Zapukałem
do drzwi, wszedłem... poinformowano mnie, ze musze zaczekać 10 minut. W sali,
w której miało nastąpić spotkanie słychać było sztucznie głośny śmiech,
rozmowy, muzykę. Wiadomo jaki był cel- stworzenie przyjacielskiej,
sympatycznej,ciepłej atmosfery. A że ja stary wyjadacz, szkolony swego czasu
przez naprawde dobrych, na takie farmazony nabrać się nie dam...
Sesja rozpoczęła się od zadawania pytan, na które odpowiadałem zdawkowo,
manipulując rozmówcami, którzy nie byli swiadomi mojej manipulacji.
Po jakichś 10 minutach ja zacząłem zadawać pytania, na które w większości moi
rozmówcy nie byli mi w stanie odpowiedzieć:) Zdenerwowali się... jeden z nich
poinformował mnie, że jest psychologiem (nie wyglądał:)). Zadałem pytanie w
czym się specjalizuje, gdzie ukończył ten zacny kierunk. Co usłyszałem... że
nie skończył, ale się psychologii nauczył. Poczułem psychiczną przewagę i
zaczałem delikatnie miażdżyć ich pełną miłości i współczucia psyche:)
Wyprowadziłem rozmówców z równowagi, podziekowałem i spokojnie opuściłem
towarzystwo.
Do czego zmierzam?
Programowanie neurolingwistyczne to wykorzystywanie ludzkiej naiwności,
warunków życiowych, które obecnie nie są latwe i sprzyjające optymizmowi.
Zwyczajne pranie mózgu, które w szybkim tempie doprowadzi większość podatnych
do choroby psychicznej.