potvorna
29.06.06, 19:36
Bożenka jest moja przyjaciółka od 15 lat. zawsze trzymałysmy się razem, choć
byłyśmy przeciwieństwami. Ja towarzyska, z dużym gronem znajomych, ona zawsze
niesmiała i miała tylko mnie. Po maturze poszłam na studia, znalazłam dobrą
prace i szczęśliwie wyszłam za mąż a Bożenka została przy rodzicach. Nie
chciała iśc do pracy, jedynym jej celem było szybkie zamążpójście a jedynym
problemem brak kandydata. Problem przerodził się w desperację. Godzinami
wysłuchiwałam jej, radziłam...Bałam się jej opowiadac o miom szczęśliwym
związku, bo widziałam, ze jej przykro, a nawet, że jest zazdrosna. Kiedy na
randkach internetowych poznała Grzeska, który nie zachwycił jej, ale ważne,
że był cieszyłam się razem z nią. Niestety związek szybko zmienił sie w
koszmar, facet, który okazał się panem w średnim wieku stwierdził,że
przyjaciele nie są jej potrzebni, że powinna poswięcać czas tylko jemu. Aby
go przekonać zaprosilam ich oboje na imprezę. facet okazał sie zwykłym chamem
bez kultury, obraził kilka osób a po wyjściu z imprezy nie zostawił na mnie i
pozostałych znajomych Bożenki suchej nitki. Przyjaciółka powiedziała mi
później, że był od początku na NIE jeszcze nas nie znając. Koszmar się zaczłą
jak Bożenka zaszła w ciążę. Jej ukaochany postanowił że się z nią nie ożeni.
Mimo to zxamieszkali razem. Zaczłą traktowac ją koszmarnie. Zaabsorbowała
mnie problemami, skończyło się tym, że facet jej zabrał telefon , przeczytał
smsy i zakazał kontaktów, a ja omal nie naraziłam sie na impertynencje. Ślub
jednak odbył się. Po slubie Bozenka odmienila się, twierdzi, ze jest
szczęśliwa bo lepszy nie trafiłby się jej, zaczęła zadzierać nosa i zgrywać
dumną mężatkę (nie wiem czemu, przecież ja też mam męża). Miałam wrażenie, że
odbiła jej palma, że się zachłysnęła. Jednak spokojnie mówiłam, że cieszę
siez jej szczęścia. Bożenka przestala się ze mną kontaktować. Nie wiem czemu,
nie odpowiada na smsy, nie odbiera telefonów. Z pozostałymi znajomymi zerwała
kontakt wcześniej. Podejżewam, że jest to wpływ jej męża, który chce mieć ją
tylko dla siebie i nie akceptuje nie tylko jej znajomych, ale także jej
rodziny. czy powinnam walczyc o ta przyjaźń, Piszę, dzwonię i nic...Nie wiem
czemu to robi...Kiedy pierwszy raz Grzesiek zabronił się jej ze mna spotykać
mówiła, ze nic nie zniszczy naszej przyjaźni. Co mam robić? A może się nie
narzucać? Powoli przestaję wierzyc w przyjaźń.