Dodaj do ulubionych

boję się

IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 03.02.03, 15:07
Boję się. Boję się, moja córka (21 lat) płynie przez Atlantyk. Płynie niezbyt
dużym jachtem, jeszcze z trzema osobami. Wyliczyłam sobie, że jakiejś
wiadomości najwcześniej mogę się spodziewać w czwartek. Do czwartku jeszcze
kilka dni, masa ludzi przepłynęła Atlantyk, to nic takiego - ale to wszystko
do mnie nie trafia, od wczoraj się boję. Nie śpię, nie jem, nie pracuję tylko
się boję, boję. Nie umiem sobie z tym poradzić.
Obserwuj wątek
    • Gość: plutonka Re: boję się IP: *.acn.waw.pl 03.02.03, 15:10
      Strach ma wielkie oczy.Wszystko będzie dobrze. Myśl tylko o tym w ten
      sposób.Pomyśl także jaka ona jest w tej chwili szczęśliwa:)))
      Trzymaj się.Byle do czwartku:)
      • Gość: smutna Re: boję się IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 03.02.03, 15:16
        Dziękuje. A szczęśliwa to ona jest na pewno.
    • milena27 Re: boję się 03.02.03, 15:22
      Gość portalu: smutna napisał(a):

      > Boję się. Boję się, moja córka (21 lat) płynie przez Atlantyk. Płynie niezbyt
      > dużym jachtem, jeszcze z trzema osobami. Wyliczyłam sobie, że jakiejś
      > wiadomości najwcześniej mogę się spodziewać w czwartek. Do czwartku jeszcze
      > kilka dni, masa ludzi przepłynęła Atlantyk, to nic takiego - ale to wszystko
      > do mnie nie trafia, od wczoraj się boję. Nie śpię, nie jem, nie pracuję tylko
      > się boję, boję. Nie umiem sobie z tym poradzić.

      Po pierwsze chcę pogratulować tak odważnej córki :)
      Nie denerwuj się... wiem, że łatwo mi to pisać, ale musisz
      odnaleźć w sobie spokój w tym trudnym momencie. Do
      czwartku jeszcze tyle dni! A może odezwie się już dziś
      albo jutro? Nie siedź sama w domu, zaproś bliskie Ci
      osoby, porozmawiaj o swoich obawach. Nic złego nie może
      się stać - jeżeli wierzysz w Boga, to pomódl się za
      powodzenie tej wyprawy.
      Życzę wytrwałości :)
      Milena
    • Gość: janusz Re: instynkt kury.. IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.03, 15:25
      Hallo smutna..
      jak dlugo bedziesz sie jeszcze bac i bedziesz smutna?
      nastepnych 20 lat ?
      Nie pozwolisz Twojej corce na JEJ WLASNE ZYCIE ?..
      Nic sie nie przejmuj, zrobilem ta trase juz kilka razy i moge Cie zapewnic, ze
      o tej porze i w ta strone to jest wlasnie cos co amerykanie nazywaja: "milk way"
      bo plywaja tam cale rodziny z malymi dziecmi..
      No ale wiadomo, ze: "jak Polak orze to po co mu morze".. i taka mamy w
      spoleczenstwie swiadomosc. Utopic to sie mozna i w wannie, nie wspominajac juz
      o tych tysiacach zabitych i okaleczonych na polskich drogach.
      Chcialbym sie mylic, ale czesto jest w takich przypadkach tak, ze matki sie boja
      po prostu utraty kontroli nad swoimi dziecmi i tyle... reszta to frazy..
      Odpusc troche i ciesz sie z nia..
      pozdrawiam
      janusz
      • Gość: smutna Re: instynkt kury.. IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 03.02.03, 15:32
        Ta kura mnie oburzyła i rozwścieczyła, chyba tego mi bylo wlaśnie brak.
        Nie jestem żadną kwoką.
        Pozdrawiam - Agnieszka
        A jakimi trasami Ty pływałeś, bo ona płynie z Wysp Zielonego Przyladka na
        Trinidad.
        • Gość: Janusz Re: instynkt kury.. IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.03, 20:05
          Gość portalu: smutna napisał(a):

          > Ta kura mnie oburzyła i rozwścieczyła, chyba tego mi bylo wlaśnie brak.
          > Nie jestem żadną kwoką.
          > Pozdrawiam - Agnieszka
          > A jakimi trasami Ty pływałeś, bo ona płynie z Wysp Zielonego Przyladka na
          > Trinidad.
          ##################################
          hallo Agnieszko ,
          ciesze sie ze udalo mi sie Cie troche rozruszac...:-))))
          to juz kilka lat temu ale 2 x plynalem trasa polnocna (ze Szkocji - do USA) i z
          powrotem i to dopiero bylo swinstwo i jeden raz poludniem tzn. z Gibraltaru
          na Barbados..
          Naprawde, nie martw sie..bo sadze ze ze zupelnie falszywie oceniasz
          niebezpieczenstwo. Jasne, ze mozna wypasc za burte i to jest prawie zawsze
          pewna smierc..takich przypadkow nie ma za wiele i o dziwo zdarzaja sie z reguly
          tym doswiadczonym wlasnie - kilka lat temu w ten wlasnie sposob zginal slawny
          francuski zeglarz Tabarly. Nowicjusze z reguly sa madrzejsi i nie lekcewaza tego
          niebezpieczenstwa..
          Znacznie czyms gorszym jest niezgrana zaloga na takim rejsie, zapewniam Cie, ze
          przynajmniej tyle samo smiertelnych przypadkow na morzach i ceanach wynika z
          tego, ze ludzie zamknieci na malej przestrzeni i skazani na siebie bez
          jakichkolwiek mozliwosci zejscia sobie z drogi rozwijaja w sobie cechy o
          ktorych nikomu sie wczesniej nie snilo..
          Nie przejmj sie, ciesz sie bo gwiazdy widziane w nocy na srodku oceanu sa
          porownywalne tylko do tych widzianych z pustyni.. to zostawia slady na cale
          zycie (i wcale nie blizny)
          Mozna Ci tylko ozazdroscic corki bo nie kazda 21-latka ma tak otwarte horyzonty
          i taka ciekawosc swiata
          pozdrawiam
          janusz
          • Gość: średniosmutna Re: instynkt kury.. IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 04.02.03, 14:48
            hej Janusz
            Tak, myślę, że jest tak jak piszesz. Układy miedzyludzkie chyba są na jachcie w
            porządku, nie sądzę, że się pozabijają (co jak, sugerujesz na oceanach się
            zdarza), płyną - 2 Polaków + 2 Szkotów. 3 osoby to stała załoga, 2-3 osoby się
            co parę tygodni zmieniają. Córka ma wrócić dopiero w sierpniu lub wrześniu.
            Jak długo się płynie z Gibraltaru na Barbados?
            pozdrawiam - ag....a
            • Gość: janusz Re: 100 mil/dobe IP: *.dip.t-dialin.net 04.02.03, 20:32
              hallo agnieszko,
              jak dlugo sie plynie..?
              moze zabrzmiec dziwnie, ale to naprawde bardzo trudne pytanie..
              Jacht to nie samochod i duzo zalezy od jego wielkosci (im dluzszy tym szybszy)
              zalogi, konstrukcji, pogody, trasy i 1000 jeszcze elementow..
              Doswiadczenie wykazuje, ze srednio w normalnych warunkach na tzw.trasie
              pasatowej jachty robia ok. 100 mm/dobe (srednia 120 mm jest juz b. dobra)
              Ja plynalem z Gibraltaru na Barbados 21 dni co uwazam za bardzo dobry czas
              (2 ludzi, lodka 9 m)..
              pozdrawiam i zycze pogody ducha..
              niestety moge odpowiadac (przynajmniej na razie) tylko wieczorem na ew. pytania
              janusz
              • Gość: agnieszka Re: 100 mil/dobe IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 05.02.03, 16:23
                hej janusz
                Przeczytałam wczoraj wieczorem Twój post i zaraz odbyłam skrócony kurs, nie
                wiem jak to nazwać, obliczeń morskich?
                Wyszło mi: łódka 35 stóp, szkuner, żelbetowa - prędkość ok.5.5 węzłów (?); z
                Wysp Zielonego Przyladka na Trinidad ok. 2400 mm (miałam tylko zwykły atlas);
                to wszystko dało mi ok. 18 dni. Czyli wiadomość może być w sobotę, nie w
                czwartek (córka pisała, że będą płynąć 14-16 dni).
                Tym moim sposobem wyliczyłam też, Gibraltar - Barbados 29 dni, czyli, że 21 to
                świetnie.
                Ciekawi mnie, jak jest w takich podróżach z poczuciem czasu. Ciągle morze,
                dzień podobny do dnia, tych dni 21, wszystko się może pomylić, jak to jest?
                Czy spotkaliście po drodze jakieś zwierzęta morskie.
                Jak poznaje się, że zbliża się ląd, czy to prawda, że po chmurach i pływających
                w wodzie patykach.
                pozdrawiam - agnieszka
                • Gość: janusz Re: 100 mil/dobe..po kolei.. IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.03, 18:34
                  Halo Agnieszko,
                  wszystko robisz super, jest doekladnie tak jak wyliczylas. Nie pisalem nic o
                  prawdopodobienstwie przybycia Twojej corki w okreslony dzien, bo nie wiedzialem
                  ani jaka to lodka ani kiedy wystartowali. Ale po kolei:


                  > hej janusz
                  > Przeczytałam wczoraj wieczorem Twój post i zaraz odbyłam skrócony kurs, nie
                  > wiem jak to nazwać, obliczeń morskich?
                  > Wyszło mi: łódka 35 stóp, szkuner, żelbetowa - prędkość ok.5.5 węzłów (?); z
                  > Wysp Zielonego Przyladka na Trinidad ok. 2400 mm (miałam tylko zwykły atlas);
                  > to wszystko dało mi ok. 18 dni. Czyli wiadomość może być w sobotę, nie w
                  > czwartek (córka pisała, że będą płynąć 14-16 dni).
                  ############
                  dokladnie tak, jacht siatkobetonowy (tak sie oficjalnie nazywa ten typ
                  konstrukcji) jest, ze tak powiem juz "z domu" raczej wolny i przecietna
                  predkosc 5,5 mm/dobe jest raczej nieprawdopodobna. Prawdopodobna jest raczej
                  moja wersja: 100 mm/dobe..

                  > Tym moim sposobem wyliczyłam też, Gibraltar - Barbados 29 dni, czyli, że 21
                  to
                  > świetnie.
                  #########################
                  to bylo naprawde dobre, ale mysmy wowczas plyneli "na calego" majac prawie caly
                  czas (80 %) spinakera 120 m 2 (przy 9,5 m lodki)-to byla dosyc ciezka harowka !


                  > Ciekawi mnie, jak jest w takich podróżach z poczuciem czasu. Ciągle morze,
                  > dzień podobny do dnia, tych dni 21, wszystko się może pomylić, jak to jest?
                  ########################
                  To jest roznie, ale o dziwo nie masz prawie nigdy czasu na nude, bo
                  najwazniejsze , ze wachty MUSZA BYC TRZYMANE zawsze i zawsze jest cos do
                  zrobienia, tzn. reszta zalogi musi spac, gotowac, naprawiac drobne szkody, itp
                  iitd. Im mniejsza zaloga, lub bardziej skomplikowana lodka tym gorzej..
                  Zapewniam cie nie tracisz poczucia czasu, oczywiscie czas plynie inaczej, wiele
                  spraw staje sie po prostu niewazne (glownie to co sie dzieje na swiecie)
                  Pomylic sie nie moze nic bo musisz prowadzic nawigacje i przynajmnie raz
                  dziennie (przed kilku laty gdy sie nawigowalo tylko z sextantem) lub kilka razy
                  dziennie okreslasz swoja pozycje..



                  > Czy spotkaliście po drodze jakieś zwierzęta morskie.
                  #####################
                  oczywiscie, zdarzaja sie delfiny i duze ryby (np. makrele czy tunczyki) ale w
                  zasadzie w bliskosci ladu (tzn. 100 - 200 mm)

                  > Jak poznaje się, że zbliża się ląd, czy to prawda, że po chmurach i
                  pływających
                  >
                  > w wodzie patykach.
                  ##############################
                  zdarza sie, ze i tak chociaz najczesciej po zmianie koloru wody (robi sie w
                  poblizu brzegu brudna) i o ile wiatr sprzyja to o dziwo PO ZAPACHU !!
                  Czasami potrafi sie wywachac lad juz na 50 mm !!


                  > pozdrawiam - agnieszka

                  ja rowniez i nie wpadaj w panike gdy corka zamelduje sie pozniej niz sie
                  spodziewasz !!
                  janusz
                  • Gość: agnieszka Re: 100 mil/dobe..jest!!!!! IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 06.02.03, 16:10
                    hej
                    Jest!!! Przed chwilą dzwonila z Barbados. Co za ulga.
                    Mieli byc na Trinidadzie sa gdzie indziej, sa wczesniej niz nam wyszlo z
                    obliczen - to jakis balagan!!, ale niech juz bedzie.
                    Szczegoly poznam jak dostane maila, przez telefon nie dalo sie rozmawiac,
                    okropne trzaski.
                    Ty byles na Barbados, jak tam jest?, pewno super. Jak czlowiek schodzi po tylu
                    dniach kiwania na lad, to sie chyba przewraca, co.
                    Pozdrawiam, pa pa - agnieszka
                    Ale mam swietny humor, ide balowac chociaz wichura i sniezyca.
                    Jeszcze cos, ja mam jeszcze jedno dziecko, plci meskiej 20 l. i on chce w
                    przyszlym roku ta sama lodka plynac z USA do Szkocji, po drodze Islandia, to
                    dopiero bedzie, o rety.
                    jeszcze raz pozdrawiam - a..a
                    • Gość: janusz Re: ciesze sie z Toba... IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.03, 18:27
                      Hallo Agnieszko,
                      bardzo sie ciesze razem z toba chociaz dla mnie to bylo oczywiste i normalne
                      ale po kolei:

                      > Jest!!! Przed chwilą dzwonila z Barbados. Co za ulga.
                      > Mieli byc na Trinidadzie sa gdzie indziej, sa wczesniej niz nam wyszlo z
                      > obliczen - to jakis balagan!!, ale niech juz bedzie.
                      #####################

                      to raczej normalne i szczerze mowiac czegos takiego sie spodziewalem. Barbados
                      to pierwsza wyspa karaibska plynac z "tej strony" i dosyc daleko do pozostalych
                      karaibow. Wiele zalog korzysta z tej mozliwosci aby wlasnie tam rozpoczac
                      karaibska przygode..

                      > Ty byles na Barbados, jak tam jest?, pewno super. Jak czlowiek schodzi po
                      tylu
                      > dniach kiwania na lad, to sie chyba przewraca, co.
                      #########################################################
                      Jak sie jest pierwszy raz na karaibach to super, tukisowy ocean, plaze, palmy
                      muzyka calypso z kazdej strony.. Ona jest tam o najlepszym pogodowym okresie,
                      ale niestety to pelnia sezonu a Barbados jest drogi (jak i cale karaiby)
                      Dla kobiety jest to szczegolne miejsce bo kanadyjskie i amerykanskie feministki
                      lataja tam calymi samochodami jako "sex-turystki" (zczegolnie po 60ce i ciesza
                      sie duzym powodzeniem, zadna nie zotaje sama - nie zartuje !)
                      Odpowiednio milo so traktowane biale kobiety (mam nadzieje, ze Twoja corka byla
                      uprzedzona i nie przezyje szoku jak co drugi tubylec widzac ja bez innego
                      tubylca w towarzystwie bedzie bezceremonialnie pytal czy nie ma ochoty na
                      "pretty fuck" (pardon, ale taka jest tam rzeczywistosc)
                      Dla bialego mezczyzny wyglada rzeczywistosc Barbadosu mniej ciekawie i
                      egzotycznie..


                      > Pozdrawiam, pa pa - agnieszka
                      > Ale mam swietny humor, ide balowac chociaz wichura i sniezyca.

                      ####################
                      ja tez cie pozdrawiam i zycze pysznego balowania karnalowego..

                      > Jeszcze cos, ja mam jeszcze jedno dziecko, plci meskiej 20 l. i on chce w
                      > przyszlym roku ta sama lodka plynac z USA do Szkocji, po drodze Islandia, to
                      > dopiero bedzie, o rety.
                      > jeszcze raz pozdrawiam - a..a
                      ####################################
                      Ot i ciekawostka..
                      Pytanie: ma jakiekolwiek doswiadczenie w zeglowaniu po morzu ?
                      Bo wybral sobie wlasciwie najgorszy przelot jaki sobie mogl wybrac i jezeli
                      mialoby to byc jego pierwsze spotkanie z zeglarstwem morskim to zdecydowanie
                      odradzam.. Trasa jaka zrobila Twoja corka to moze byc poczatek cudownej
                      zyciowej przygody i fascynacji morzem, natomiast jego trasa to dla masochistow
                      albo ludzi twardych i chcacych sie przekonac ile sa w stanie wytrzymac bez
                      zalamania i nocnych placzy wpoduszke oraz gdzie leza ich granice..
                      Zaproponuj mu, aby zebral troche informacji na ten temat..
                      Ale nie odradzam w zasadzie jezeli jest odpowiednim "materialem" ludzkim.
                      Pozdrawiam cie i Twoja rodzinke Agnieszko i zycze Ci wiecej ufnosci we wlasne
                      dzieci, trzymajcie sie cieplo i "stopy wody pod kilem"....

                      janusz
                      • Gość: agnieszka Re: ciesze sie z Toba... IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 07.02.03, 17:02
                        Hej
                        Emocje opadly i cala sprawe trzeba juz traktowac normalnie, zreszta teraz to
                        juz tylko myk myk z wyspy na wyspe i z portu do portu (tak przynajmniej sadze)
                        i tak do sierpnia.
                        Z tego co piszesz, Barbados to cudaczne miejsce, ciekawe jakie beda wrazenia
                        Malgosi.
                        Taka podroz chyba bardzo zmienia czlowieka, swiadomosc ma sie zupelnie inna.
                        Ten osobnik co chce plynac z USA do Szkocji chyba ma jakies wyobrazenie o tym
                        co go czeka. Na Atlantyku jeszcze nie byl, ale Baltyk i Morze Polnocne to
                        owszem, juz kilka razy. Plywal tez kiedys po Baltyku w polowie pazdziernika. W
                        tym roku wybiera sie z trzema kolegami do Tallina. On wiec sie chyba nadaje,
                        ale jak ja to wytrzymam to nie wiem.
                        Przed chiwila zabzyczal komputer i to byl mail od corki. Pisze ze plyneli 15
                        dni, caly czas piekna pogoda i dobry wiatr i ze to bylo dosc monotonne. No cos
                        takiego, a ja tutaj od rozumu odchodzilam.
                        Bardzo pozdrawiam - agnieszka

                        • Gość: janusz Re:najlepiej taraz sie i ty tym bakcylem.. IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.03, 17:16
                          Hallo Agnieszko,
                          fajnie,ze juz jest wszystko w porzadku w Twojej duszy..
                          Wierz mi na slowo, to naprawde nie jest az takie niebezpieczne jak sobie
                          wyobrazasz. Z tego co piszesz, wynika,ze Twoj syn wie co robi i nie powinien
                          miec problemow z ta trasa polnocna. Te problemy to najczesciej: w duzej mierze
                          niekorzystne i dosc silne wiatry oraz niskie temperatury.. Poza tym jak ktos
                          sobie daje rade w pazdzierniku na Baltyku (znam to z autopsji..) oraz zeglowal
                          juz po morzu polnocnym to polnocny atlantyk dla niego pestka...
                          Plywanie po morzach i oceanach jest w rzeczy samej czasami monotonne (jak sie
                          ma lodke w dobrym stanie i zgrana zaloge - tnz. bez zadnych katastrof) wic sie
                          Twojej corce nie dziwie. Czy taka pofroz zmienia czlowieka ? Czasami tak, duzo
                          zalezy od czlowieka, widzialem juz takich ktorzy po przezeglowaniu atlantyku
                          sprzedawali sie reszcie swiata jako jawieksi i najlepsi zeglarze na swiecie,
                          niektorzy w tym stanie pozostaja na reszte zycia, inni wracaja do normalnosci..
                          Pytanie do Ciebie: skoro dwoje Twoich dzieci uprawia zeglarstwo morskie to
                          dlaczego nie Ty i skad oni sie tym zarazili?
                          Nie masz ochoty sama sprobowac ?
                          Pozdrawiam
                          janusz
                          • Gość: agnieszka Re:najlepiej taraz sie i ty tym bakcylem.. IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 09.02.03, 15:31
                            Hej Janusz.
                            Dopiero dzis usiadlam przed komputerem, piatek wieczor i sobote mialam bardzo
                            zajete.

                            Pytanie do Ciebie: skoro dwoje Twoich dzieci uprawia zeglarstwo morskie to
                            > dlaczego nie Ty i skad oni sie tym zarazili?
                            > Nie masz ochoty sama sprobowac ?

                            Mam ochote i to jeszcze jaka, ale nie widze sposobu na zorganizowanie czegos
                            takiego. Moi znajomi to tacy co to Tunezja i Chalkidiki, a dzieci nie chca mnie
                            zabrac, mowia, ze jak ja bede, to juz nikt inny nie pojedzie (?!?).
                            Moje szczytowe osiagniecie to Zalew Szczecinski. Bardzo chcialam plywac po
                            morzu, ale koniec lat 70 i poczatek 80 to nie byl dobry czas dla zeglarstwa
                            morskiego, a potem zaczely sie przedszkola, krotkie urlopy, praca, praca i
                            zrobil sie rok 2003 i jak wyzej.
                            Skad takie dzieci? Kladlam im w glowe, ze przeplynac Atlantyk to jedna z
                            ciekawszych rzeczy jaka mozna w zyciu zrobic, a Kanal Panamski to dopiero (Ty
                            byles moze w Kanale Panamskim?) No i z takim podkladem dzieci w wieku 10 i 11
                            lat trafiły do Wroclawskiej Wodnej Druzyny Harcerzy i juz wszystko szlo samo,
                            tylko sie za bardzo nie wtracac.
                            Roznie sie teraz mowi o harcerstwie, ale WrWDH to swietne miejsce, oni wszyscy
                            tam tylko kombinuja gdzie poplywac.
                            A jak sie stalo, ze Ty tyle plywasz?
                            Pozdrawiam - agnieszka
                            • Gość: janusz Re:najlepiej taraz sie i ty tym bakcylem.. IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.03, 17:47
                              Hallo Agnieszko,
                              wybacz ale nie calkiem mnie to tak przekonuje.. nadal sadze ze
                              powinnas sprobowac, mozliwosci jest wiele /zwlaszcza w internetowych czasach/
                              chociaz tez bym Ci radzil unikania takich wylacznie "malolatowych" rejsow..
                              W kazdym razie zycze Ci tego szczerze i z calego serca..

                              ************
                              co do mnie: w kanale panamskim nie bylem chociaz moglem, ale o tym moze dalej..
                              Ja zaczalem tez w latach 70-ych, pierwsze rejsy na morzu i zachlysniecie sie ta
                              "wielka swoboda" w polaczeniu z wszystkimi tymi ksiazkami podrozniczymi z lat
                              dziecinnych - to bylo to !. Poza tym jak zwykle w pewnym wieku: mozliwosc
                              sprawdzenia sie w niecodziennych sytuacjach, poznanie wlasnych granic itp.
                              Koniec lat 70-ych to wyjazd z kraju i w pierwszych latach na zachodzie nie
                              mialem soecjalnych mozliwosci do zeglowania (czas pieniadze itp.) Potem
                              przyszedl okres bardzo intesywnego zeglowania (kilka razy przez Atlantyk,
                              Karaiby itp) oraz budowa wlasnej lodzi (wspolnie z przajacielem) z mysla o
                              wyprawie dookola swiata. Po 4 ciezkich latach lodka byla gotowa, ale po
                              wspolnym dwumiesiecznym rejsie po morzu srodziemnym ja ze wspolnej wyprawy
                              zrezygnowalem. Po prostu, chociaz bylismy (i zostalismy przajaciolmi) na lodzi
                              moze byc tylko jeden kapitan, a ze jego zona w miedzyczasie rozwiodla sie z nim
                              (a moja jakos to przetrzymala) to odkupil moj udzial i mial sam sprobowac (nie
                              udalo mu sie i lodka do dzisiaj stoi w polcie na Malcie). U mnie sie natomiast
                              zeglarskie priorytety zmienily-otoz wlasnie na oceanie okazalo sie, ze ja
                              rowniez nie potrafie zmienic swjej natury i nie jestem takim melancholijnym i
                              mistycznym typem co to godzinami moze medytowac i wpatrywac sie w gwiazdy..
                              Po prostu musialem przyznac racje anglikom ktorzy twierdza ze w zeglarstwie
                              oceanicznym najlepszy jest : "drink na drugiej stronie oceanu". Dlatego tez w
                              moich karaibskich czasach (troche tam zeglowalem i skipperowalem) stwierdzilem
                              ze nie dla mnie podroz dookola swiata i od tamtych czasow staram sie uprawiac
                              zeglarstwo inaczej. Otoz jak mam czas (a pracuje jako samodzielna jednoosobowa
                              firma na wlasny rachunek) i mozliwosci to czarteruje sobie gdzies na swiecie
                              jakas mala lodke (od kilku lat najchetniej katamaran) i zegluje czasami tydzien
                              czasami dwa do upadu - juz tak zeglowalem w Kenii, w Tajlandii, W Chinach nie
                              mowiac juz o Karaibach i morzu srodziemnym.
                              To jest tansze i w sumie lepsze oraz utrzymuje czlowieka w kondycji..
                              Pozdrawiam Cie i Twoja zeglarska rodzinke najserdeczniej.
                              janusz
                              • Gość: agnieszka Re:najlepiej taraz sie i ty tym bakcylem.. IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 10.02.03, 17:58
                                W Chinach!?!, chyba masz na mysli Tajwan nie CHRL, to bardzo ciekawe, nigdy
                                jeszcze nie słyszalam o żeglowaniu w Chinach. No Marko Polo moze.
                                Tez jestem samodzielna, jednoosobowa i nigdy nie mam czasu, jak robic, zeby
                                miec czas.
                                pozdrawiam - agnieszka
                                • Gość: agnieszka jeszcze raz chiny IP: *.25.116.227.unregistered.k.pl 11.02.03, 16:00
                                  Gość portalu: agnieszka napisał(a):
                                  Hej
                                  Jestem pod nieustajacym wrazeniem tych Chin. Dlaczego wlasnie do Chin, w
                                  Chinach oglada sie Wielki Mur, Zakazane Miasto, terrakotowa armie, ale plywac
                                  na katamaranie? Gdzie sie plywa w Chinach, pmyslalam jeszcze o Hongkongu i
                                  Sigapurze. Bardzo jestem zaintrygowana.
                                  Planuje (moze sie uda) w te wakacje jechac nad Bajkal, ale ja mam tam zmiar
                                  tylko chodzic i sie rozgladac, ciekawe, czy sa tam jakies jachty.
                                  pozdrawiam - agnieszka
                                  • janusz_b Re: jeszcze raz chiny 11.02.03, 17:14
                                    Gość portalu: agnieszka napisał(a):

                                    > Gość portalu: agnieszka napisał(a):
                                    > Hej
                                    > Jestem pod nieustajacym wrazeniem tych Chin. Dlaczego wlasnie do Chin, w
                                    > Chinach oglada sie Wielki Mur, Zakazane Miasto, terrakotowa armie, ale plywac
                                    > na katamaranie? Gdzie sie plywa w Chinach, pmyslalam jeszcze o Hongkongu i
                                    > Sigapurze. Bardzo jestem zaintrygowana.
                                    > Planuje (moze sie uda) w te wakacje jechac nad Bajkal, ale ja mam tam zmiar
                                    > tylko chodzic i sie rozgladac, ciekawe, czy sa tam jakies jachty.
                                    > pozdrawiam - agnieszka

                                    Hallo Agnieszko,

                                    dlaczego wlasnie Chiny? Wbrew pozorom to bardzo proste.. po prostu pracowalem
                                    tam przez kilka miesiecy w Shanghaju i oczywiscie szukalem mozliwosci do
                                    pozeglowania. Pozostale atrakcje jak wielki mur, Peking i Xiang widzialem juz
                                    wczesniej (bylem w sumie w chinach juz 4 razy, lacznie prawie 2 lata)
                                    Chiny dzisiaj to zupelnie inny kraj niz wiekszosc szereotypow na jego temat.
                                    Ani Hongkong ani Singapur nie sa do zeglowania zbyt zachecajace (bylem tam
                                    rowniez) bo oprocz b.drogich i luxusowych marin (portow jachtowych) nie oferuja
                                    niczego dla zeglaza.
                                    Taka wlasnie mam prace, ze moge laczyc swoj zawod (dosc ciekawy) z wloczeniem
                                    sie po swiecie i wlasnie jutro lece na 2 tygodnie do rosji i nie bede sie mogl
                                    odzywac. Nad Bajkalemn ie bylem, ale bedac w Rosji moge sie popytac
                                    jak chcesz to napisz do mnie na priva bo nie wiem kiedy bede mogl sie znowu
                                    nastepny raz odezwac i mam momentalnie naprawde b. malo czasu (siedze po uszy w
                                    projekcie)
                                    pozdrawiam Cie
                                    janusz

                                    • janusz_b Re: jeszcze raz 12.02.03, 16:43
                                      dopiero jutro lece..
                                      moj adres to:
                                      janusz_b@gazeta.pl
                                      pozdrawiam
                                      janusz
    • ondrea Re: boję się 04.02.03, 21:45
      Taki jest los wszystkich matek na calym swiecie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka