Dodaj do ulubionych

Wcyiągając ręce do samotności

22.07.06, 13:39
Uczę się objąć ramionami i mocno do siebie przytulić moją samotność. Uczę się
nie oczekiwać niczego od nikogo. Starałam się bardzo, nie udało się, dlatego -
jedynym wyjściem z samotności jest jej ukochanie.
Chciałam to tylko napisać, ot co/
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Wcyiągając ręce do samotności 22.07.06, 13:50
      Mnie pomogła ksiązka Wojciecha Kruczyńskiego
      "Wirus samotności".
      Pozdrawiam :-)
      • glassempire Re: Wcyiągając ręce do samotności 22.07.06, 14:22
        Ja bardzo lubię być sama. Często celebruję te chwile. Moge bez "przeszkadzaczy"
        z zewnątrz wsłuchac się w siebie, zadać sobie kilka pytań... Poszukać
        odpowiedzi...
        Lubię iśc gdzieś samotnie - do lasu na spacer, w góry. Kontakt z przyrodą
        sprzyja doładowaniu akumulatorów. Mam takie swoje miejsca które szczególnie
        lubię, gdzie czuję pełnię siebie i cichą wewnetrzną radośc że żyję.
        Samotnośc to zrozumienie że z nikim nie jesteśmy w stanie podzielić siebie do
        końca. Zrozumienie, zaakceptowanie i pokochanie swojej samotności. Czyli siebie.
        Kiedyś zauważyłam że z największym sentymentem wspominam chwile kiedy byłam
        gdzieś sama, kiedy słuchałam jakiejś muzyki - bez czyjejś rozpraszającej
        obecności, mogłam wtedy przeżyć tę chwilę dogłebnie. Cała sobą.
        Jestem z natury trochę mizantropem, takie moje dziwactwo.
        Na wakacje mam zwyczaj wyjeżdżać sama i spędzać je sama. Chodzę, zwiedzam co
        chcę, kiedy chcę i gdzie chcę, nie musze sie z nikim liczyć - że woli iśc gdzie
        indziej albo co innego robić. To jest właśnie odpoczynek bo na codzień przecież
        wspólpracujemy z innymi ludzmi, zyjemy w rodzinie i musimy pójść na kompromis,
        dostosowac się i jest to całkiem normalne.
        • abasia471 Re: Wcyiągając ręce do samotności 22.07.06, 14:37
          Samotność z wyboru, oky, ale samotność z przymusu jest paskudna. Radziłabym
          złapać oddech i po odpoczynku dalej iść do ludzi.
          • 7zahir Re: Wcyiągając ręce do samotności 22.07.06, 14:47
            Mysle, że nawet samotność z przymusu jest OK.
            Jest czyms w rodzaju lekcji do przerobienia
            i daje nam na to czas.
            Nauczyłam nie uzalać się nad sobą
            tylko zadaję sobie w takiej sytuacji
            pytanie: czego to ma mnie nauczyć?
            • navojkaa Re: Wcyiągając ręce do samotności 22.07.06, 18:23
              E tam, takie banialuki. Człowiek potrzebuje równowagi, trochę samotności i
              trochę bycia z i wśród ludzi. Przesada ani w jedną ani drugą stronę nie jest
              dobra. Jest też tak, że introwertycy czują się dobrze sami ze sobą i łatwiej
              znoszą samotność a extrawertycy czerpią energię z kontaktu z innymi ludźmi i do
              samotności się nie nadają. Samotność się przydaje, gdy jest się na jakims
              rozdrożu życiowym i trzeba sobie coś przemyśleć i przewartościować. Samotność z
              przymusu na pewno nie jest ok, prowadzi do depresji i wielu chorób. Nie bez
              przyczyny ludzie w związkach są zdrowsi i żyją dłużej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka