Dodaj do ulubionych

chwalenie sie dozwolone

12.02.03, 22:29
nie wiem, czy taki watek tu juz byl, ale proponuje podzielic sie
najpiekniejszymi komplemenatmi, ktore w zyciu uslyszeliscie. Zeby sie
usmiechnac troche. Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • joanna_1 Re: chwalenie sie dozwolone 12.02.03, 23:05
      Zapisałam się na kurs prawa jazdy, nadeszły pierwsze dni jazdy po mieście i
      klapa totalna. Powiedziano mi, że zero umiejętnosci, ino chęci. Instruktor cały
      czas się wkurzał, a że nie zredukowałam, a ze patrze się tylko w szybę przednią
      a trzeba jeszcze na boki, manewry na poziomie raczkującym - i koniec wiary w
      siebie. Kurs niby ukończony, a samochód jak gasł na swiatlach tak gasł dalej(
      mikra). Wykupiłam dodatkowe jazdy w innym ośrodku, wyjeździłam tyle godzin, ze
      nawet przez sen przyszlo mi kiedys prowadzić i zmieniać biegi :)
      Okazało się, że z instruktorem mozna całkiem logicznie porozmawiać, bez krzyku,
      bez wysłuchiwania dokuczliwych uwag, bez eskalacji uczuć.
      Poszlam na egzamin praktyczny, manewry z głowy i przyszło do gorszej częsci
      egzaminu - jazdy po miescie. Wsiadłam, odpaliłam jak rakieta, przejechałam
      różne podpadziowskie trasy.
      Po wyłączeniu stacyjki na koniec usłyszałam od sztywnego egzaminatora " no pani
      X, podobała mi sie pani jazda, będzie z pani dobry kierowca, czuje pani
      samochód". To był najmilszy komplement jaki wtedy usłyszałam do 27 roku zycia,
      za moja włozona pracę, wytrwałość i wiarę. Powiem nieskromnie, to lubię :)
      Dziś jeżdżę jak rajdowiec i szczerze współczuję kursantom gasnących samochodów
      na światłach, straaaaszny obciach :(
    • Gość: Imagine Re: chwalenie sie dozwolone IP: *.unl.edu 12.02.03, 23:18
      starshine napisała:

      > nie wiem, czy taki watek tu juz byl, ale proponuje podzielic sie
      > najpiekniejszymi komplemenatmi, ktore w zyciu uslyszeliscie. Zeby sie
      > usmiechnac troche. Co wy na to?

      Drazni mnie to chwalenie sie. Czym i za co ? jest cos niemoralnego w tym.
      Ci co sie chwala, tak naprawde nie maja zadnego powodu do chwalenia. Co z tego
      ze ktos mnie pochwali za dobrze zrobiona robote. Przeciez kazda robota powinna
      byc zrobiona dobrze. Dawno juz zauwazylem ze jakiekolwiek pochwaly nie maja
      sensu, no moze z wyjatkiem dzieci, ktore zmuszone sa zyc w swiecie wykolejonych,
      odmozdzonych doroslych.
      Pozdr, Imagine.
      • kamfora Re: chwalenie sie dozwolone 12.02.03, 23:44
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Dawno juz zauwazylem ze jakiekolwiek pochwaly nie maja
        > sensu,

        Chwalenie, czyli aprobowanie kogoś i ganienie - dezaprobata,
        jest wyrażane w sposób przeróżny, ale jest podstawą komunikowania
        się ludzi! Jak więc możesz mówić, że nie mają sensu???
        (no, chyba, że dla Ciebie pochwała w dalszym ciągu kojarzy się
        z pogłaskaniem po główce, a nagana z klapsem na pupę ;-)
    • Gość: Wenus Re: chwalenie sie dozwolone IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.02.03, 23:40
      Pamietam jak kiedys pracowalam w Urzedzie, po jakims czasie mialam jednak
      dosc tej nudnej i oglupiajacej pracy, jedynie kontakt z ludzmi byl tym co
      lubilam najbardziej. Przyszedl do mnie kiedys petenent, starszy czlowiek,
      bardzo sympatyczny i gdy wychodzil powiedzial mi "na ucho", ze ja jestem
      inna od pozostalych kolezanek. Oczywiscie odparlam, ze wszystkie jestesmy
      w porzadku bez wyjatku. Odparl mi na to, ze absolutnie sie z tym nie zgadza.
      Pamietam do dzis jak powiedzial "pani ma zupelnie inna wrazliwosc, inna aure,
      pani nie pasuje do tych ludzi tutaj i wydaje mi sie, ze to nie jest najlepsze
      zajecie dla pani". Potraktowalam to jako komplement wlasnie i z wrazenia omal
      nie upadlam, bo on nie wiedzial, ze ............przed jego przyjsciem zlozylam
      wymowienie z pracy. Mial racje, tylko skad on to wiedzial? ;-)

      pozdrawiam
    • Gość: ToeToe Re: chwalenie sie dozwolone IP: *.ihug.net 12.02.03, 23:57
      Tez odnosnie pracy. Bede monotematyczna... Po zlozeniu wypowiedzenia o prace,
      szef na kolanach!! prosil mnie zebym nie odchodzila :))(A komplement mial tym
      wieksza wartosc, ze to on poltora roku wczesniej odrzucil moja kandydature przy
      staraniu sie o prace, zatrudnila mnie inna osoba z tej firmy, do innego dzialu,
      po jakims czasie trafilam do jego dzialu:))
      • Gość: Sławek Re: chwalenie sie dozwolone IP: 212.160.66.* 13.02.03, 04:57
        Kiedyś w podstawówce grałem w piłkę w małym lokalnym klubie w drużynie
        trampkarzy. Byłem bramkarzem. Początkowo byłem rezerwowym lecz nadszedł
        pierwszy zagrany w całosci mecz. Sędzia z Okręgowego Związku, karty zawodnicze,
        kolorowe stroje. Zapachniało wielkim futbolem. Do bramki wszedłem taki
        zdenerwowany i stremowany że połowy meczu nie zapamiętałem. Przegraliśmy 0:1 bo
        w pierwszych minutach puściłem bramkę między nogami. To spotęgowało
        zdenerwowanie ale przetrwałem do końca meczu. Po umyciu się chciałem zwiać do
        domu ale czekało nas omawianie meczu z trenerem. Siedziałem czerwony ze
        wzrokiem wbitym w ziemię. Trener rozpoczął "Zaczniemy od bramkarza. Wprawdzie
        puścił bramkę ale potem zrobił swoje". To był jeden z piękniejszych
        komplementów jakie pamiętam.
      • Gość: Sławek Re: chwalenie sie dozwolone IP: 212.160.66.* 13.02.03, 04:59
        Kiedyś w podstawówce grałem w piłkę w małym lokalnym klubie w drużynie
        trampkarzy. Byłem bramkarzem. Początkowo byłem rezerwowym lecz nadszedł
        pierwszy zagrany w całosci mecz. Sędzia z Okręgowego Związku, karty zawodnicze,
        kolorowe stroje. Zapachniało wielkim futbolem. Do bramki wszedłem taki
        zdenerwowany i stremowany że połowy meczu nie zapamiętałem. Przegraliśmy 0:1 bo
        w pierwszych minutach puściłem bramkę między nogami. To spotęgowało
        zdenerwowanie ale przetrwałem do końca meczu. Po umyciu się chciałem zwiać do
        domu ale czekało nas omawianie meczu z trenerem. Siedziałem czerwony ze
        wzrokiem wbitym w ziemię. Trener rozpoczął "Zaczniemy od bramkarza. Wprawdzie
        puścił bramkę ale potem zrobił swoje". To był jeden z piękniejszych
        komplementów jakie pamiętam.
      • Gość: Sławek Re: chwalenie sie dozwolone IP: 212.160.66.* 13.02.03, 05:00
        Kiedyś w podstawówce grałem w piłkę w małym lokalnym klubie w drużynie
        trampkarzy. Byłem bramkarzem. Początkowo byłem rezerwowym lecz nadszedł
        pierwszy zagrany w całosci mecz. Sędzia z Okręgowego Związku, karty zawodnicze,
        kolorowe stroje. Zapachniało wielkim futbolem. Do bramki wszedłem taki
        zdenerwowany i stremowany że połowy meczu nie zapamiętałem. Przegraliśmy 0:1 bo
        w pierwszych minutach puściłem bramkę między nogami. To spotęgowało
        zdenerwowanie ale przetrwałem do końca meczu. Po umyciu się chciałem zwiać do
        domu ale czekało nas omawianie meczu z trenerem. Siedziałem czerwony ze
        wzrokiem wbitym w ziemię. Trener rozpoczął "Zaczniemy od bramkarza. Wprawdzie
        puścił bramkę ale potem zrobił swoje". To był jeden z piękniejszych
        komplementów jakie pamiętam.
    • amidala Re: chwalenie sie dozwolone 13.02.03, 11:03
      Przez całe liceum byłam gnębiona przez mojego matematyka, który publicznie
      komentował moje nerwowe podrygi pod tablicą - jak ktoś nie ma talentu, to niech
      się nie pisze do klasy mat.-fiz., albo niektórzy coś mają w mózgach, inni, jak
      widać nie, i tym podobne kwiatki. Wpędził mnie niemal w nerwicę ciężką, do tego
      stopnia, że postanowiłam na maturze zdawać matematykę. Tak, wiem, masochistka
      jestem. Kułam się parę miesięcy, pisemny zdałam na piątkę, przed wysoką komisją
      (ustny) zaliczyłam na drugą piątkę, i usłyszałam od drugiego szkolnego
      matematyka: "Dziewczyno, ty masz naprawdę matematyczny, ścisły umysł. Nie
      chcesz zdawać na matematykę?" Ha, ha, ha... do tej pory widzę minę
      mojego "psora"... I to mnie cholernie cieszy, że udowodniłam coś sobie, i
      poszło w pięty, tej zasuszonej mumii, komuniście staremu, niereformowalnemu...
    • Gość: asplund Re: chwalenie sie dozwolone IP: 213.231.15.* 13.02.03, 14:04
      Już dwa razy w zyciu usłyszałem, że ktoś chciałby mieć takiego tate jak ja.
      Ciekawe czy mój synek bedzie zadowolony z tego, ze jestem jego tatą
    • re_ne Re: chwalenie sie dozwolone 13.02.03, 22:32
      Choc komplementy spelniaja pozytywna role, to jednak nie upajam sie nimi, bo
      nigdy nie wiadomo na ile sa one szczere.

      Raz tylko w calym swoim zywocie zdarzylo mi sie dostac komplement, ktory pomimo
      ze byl juz dawno temu, to do dzis go pamietam, i zrobil on na mnie spore
      wrazenie.

      Bylo to w szkole, w 1 kl ogolniaka. Nauczycielka w ktorej podkochiwali sie
      chyba wszyscy chlopcy, i ktora podobala sie nawet niektorym dziewczynom,
      powiedziala kiedys do mnie przy calej klasie, ze uwaza, ze mam bardzo mila
      twarz, i porozmawia o mnie z dyrektorem, bo bardzo by chciala, zebym byl
      konferansjerem na akademiach szkolnych.
      Uslyszec cos takiego z jej ust, i byc wyroznionym na cala szkole, to byl nie
      lada komplement, na co chetnie przystalem, bo przed taka akademia bylo zawsze
      wiele prob, i ona wlasnie to wszystko organizowala. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka