Dodaj do ulubionych

Przesądy, zabobony....;-))

13.02.03, 19:50
...ktoś się urodził 13tego, ktoś inny 7mego, komuś czarny kot drogę
przeleciał, ktoś inny kobitę na pokład statku zabrał i........co?
Czasem łapię się za guzik kiedy widzę kominiarza, ale jakoś mi się życzenia
nie spełniają.
Wierzycie w przesądy?
Sprawdzaliście ich wpływ na Wasze życie?
Obserwuj wątek
    • Gość: inka_s Re: Przesądy, zabobony....;-)) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.02.03, 22:56
      Czy wierze w przesądy?
      Chyba nie... Ale chyba...
      Bo przeciez całkiem odruchowo odpukuje w niemalowane, bo gdy czarny kot
      przebiegnie droge to mówie że to lubie :) i lubie.
      Lubie 13 i 7. Jak się wrócę do domu to nie przysiadam na chwile...
      Przełaże pod "rozkraka" czyli moge przejść pod drabina lub słupem o takim
      kształcie...
      Tak jakby na przekór.
      No właśnie. Ale mam świadomość że takie a nie inne przesądy istnieją - i
      działąjąc im na przekór - utrwalam pamieć o nich.
      Dziedzictwo kulturowe. :)

      A jakie jeszcze przesądy są obecne nadal?
      • Gość: Mevillian Re: Przesądy, zabobony....;-)) IP: *.blich.krakow.pl / 192.168.0.* 14.02.03, 21:59
        witam -

        Gość portalu: inka_s napisał(a):

        >
        > A jakie jeszcze przesądy są obecne nadal?
        gwizdanie w domu - wypedza dobre duchy. przesad jeszcze z czasow starozytnego
        Rzymu. U mnie zakazane. :>
        a czarne koty sa takie slodkie... i zawsze zatrzymuja sie, zeby jeszcze
        zamiauczec ;>
        pozdrawiamiauuuu.
        Mevillian
    • annais Re: Przesądy, zabobony....;-)) 14.02.03, 23:18
      13 to moja szczęśliwa liczba i równie szczęśliwa data. Wiele miłych zdarzeń
      miało miejsce 13-tego. Mieszkałam pod 13-tką w czasach studenckich,później
      miałam w adresie stałym trzynastkę i zawsze były to szczęśliwe miejsca.
      Mam czarnego kota który setki razy przebiega mi drogę i nic złego mi się
      nie przytrafia , wręcz uwielbiam kiedy plącze mi się przy kostkach,łasząc
      się całym ciałkiem wokół nich.Płynęłam na statku (jako jedna z kobiet wprawdzie)
      i cało dopłynęliśmy do celu. Przechodzę pod podwójnym słupem, zupełnie
      świadomie i nic się nie zdarza niemiłego. Kiedy wracam po coś do domu
      przysiadam i żegnam się ale bardziej na wspomnienie Babci niż z przekonania
      że coś się stanie jeśli tego nie zrobię.Łapię się za guzik na widok kominiarza
      ale tylko po to żeby widział jak "wielkie" wrażenie na mnie robi niż po to żeby
      mi przyniósł szczęście , niech mu będzie miło że ma taką moc. ;-)
      Kupuję jemiołę na Boże Narodzenie i trzymam ją przez cały rok bo to gwarantuje
      pomyślność finansową. Boję się kobiet z dużym , pustym naczyniem (nie wiem
      dlaczego?). Nie odmawiam kobiecie w ciąży jeśli o coś prosi (ze strachu o moje
      skórzane buciki które mogą być zjedzone przez myszy , hi , hi!).
      Rzucam kilka łusek z karpia wigilijnego w miejsca w które rzadko zaglądam (nie
      wiem dlaczego ale Babcia tak robiła). Nie lubię kiedy w Wigilię kobieta jako
      pierwsza odwiedza mój dom ( podobno wróży to brak szczęścia przez cały rok ale
      po takich odwiedzinach nieszczęścia nie zanotowałam!). Więcej grzechów nie
      pamiętam. ;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka