Dodaj do ulubionych

Promyki slońca

08.08.06, 10:43
Nie wiem czy moge napisać :wyszlam z tego. Bo pewnie nigdy się nie wychodzi.
Ale minął rok czasu odkąd jestem bez napadów. Nie wiem czy pamiętacie moj
post z zeszłego roku. Naszpikowany smutkiem, złymi emocjami. Minał rok i wiel
się zmieniło. Odkąd wyprowadziłam się z rodzinnego miasta, zmieniłam
środowisko, kompulsy z dnia na dzień zaczęły się rozmywać, blaknąć. Tak jakby
moj umysł nie potrzebowal już dodatkowej dawki przyjemności jakby wystarczały
mu bodźce dostarczane z zewnątrz. fakt faktem miałam naprawdę duzo pracy,
cięzko było utrzymać się na uczelni, cały czas żyłam pod presją że wylecę. I
na tym jakby skupiłam całą swoją energię, nie na walce z jedzeniem. Nie
odchudzałam się bo wiedziałam że musze mieć siłę na cięzką pracę, muszę
dostarczać ciału paliwo, by dobrze funkcjonowało, by logicznie myślało itp. I
takie myślenie chyba mnie wyzwoliło. Wspólokatorka zaraziła mnie pasją do
biegania. Biegałam z nią nie tak jak wcześniej by schudnąc ale dla
przyjemności wychodziłysmy pobiegac do parku, tak dobrze było się zmęczyć i
czuc później nowy przypływ energii. To chyba te magiczne endorfiny. Wszystko
razem wzięte sprawiło że jesli się dobrze zastanowię to od około 11 miesięcy
nie miałam napadu. Nie objadłam się do bólu brzucha. Zdarza mi się od czasu
do czasu zjeść całą tabliczkę czekolady ale komu ze zdrowych się nie zdarza.
Zmniejszyła mi się tolernacja na słodycze i po takiej tabliczce czuję się
przesłodzona i nic mi juz więcej nie trzeba. Wiem ze walka z kompulsami nie
liczy się na kilogramy ale gdzieś tak przy okazji schudłam 5 kg. I NIE
ZAMIERZAM NIGDY JUŻ SIĘ ODCHUDZAĆ .Żadnych diet !!! Wiem ze w moemncie gdy
zacznę znów sie koncentrować na tym co zjadłam lub czego nei zjadłam wisi
nade mną groźba nawrotu. A teraz jest dobrze tak jak jest.
Obserwuj wątek
    • donna_25 Re: Promyki slońca 08.08.06, 12:12
      Super, gratuluję!:)
      Wreszcie jakis pozytywny post:) Aż miło przeczytać.

      Czyli że musimy być czymś zajęte, mieć pracę, naukę,
      Nie odchudzać się tylko jesc normalne posiłki
      I trochę ruchu, ale dla przyjemności

      Niby nic nowego, ale jak dobrze słyszeć że działa:)
      pozdrawiam
      • girl.with.problem Re: Promyki slońca 08.08.06, 12:46
        Nic nie musimy :) tylko warto się zastanowić co tak naprawdę lubi się robić, co
        by się robiło gdyby skończyła sie walka z kompulsami i... zacząc to robic już
        teraz . Wiem ze to banał, ale naprawdę tak jest. W moim przypadku to byla
        farmacja, zawsze mnie ciągnęło do chemii,do wiedzy co jak działa na organizm i
        udało się. Teraz zaczynam drugi kierunek : analitykę med. więc myślę że będę
        zajęta jeszcze bardziej :) Marzyłam też o tym by ubierac się kolorowo ,inaczej
        we własnym stylu i odkąd wyjechałam stopniowo przestałam nosic te smutne szaro
        granatowe ciuchy. Teraz mam większośc rzeczy rózowych :0 (jakkolwiek to
        brzmi :D ) Trzeba odkryć w sobie marzenia, choć wiem że to trudne bo w zeszłym
        roku moim jedynym marzeniem było wbić się w dzinsy rozmiar 36. Smutne, ale
        prawdziwe.Wątpię że kiedyś w taki rozmiar wejdę ale na chwilę obecną to
        nieistotne, bo bardziej zajmujące są inne rzeczy ,a równie ładnie wyglądają
        dzinsy rozmiar 40 który noszę a poza tym te cyferki to tylko metka i do jasnej
        cholery czemu ona ma mną rządzić. Świat jest o wiel bardziej złożony :)
        Tobie też się uda donna słońce, jeśli nie jutro to za miesiąc ale uda się
        napewno.:*
        • donna_25 Re: Promyki slońca 08.08.06, 13:24
          Dzięki za słowa otuchy:)

          Dużo mądrosci jest w tym co piszesz.

          Moje marzenia, te zawodowe sa ciągle takie nieokreślone, sama nie wiem...
          Niby wiem co mnie interesuje, i jest to nawet zwiazane z kierunkiem studiow,
          ktory ukończyłam, ale brakuje mi wiary że mogłabym sie tym naprawde zajmować i
          być w tym dobra. A chciałabym być dobra. I móc z tego wyżyć, miec kasę na
          życie, na mieszkanie, na podróże... Może za dużo chcę?, ale nie potrafię być
          minimalistką i zadawalać się byle czym... Trudno żyć też z takim charakterem,
          bo marzę o rzeczach wielkich, mam duze oczekiwania, czasami za duze chyba...

          Dobre czuję się np. na południu Europy i marzeniem moim bylaby taka praca zebym
          mogla co jakis czas tam wyjezdzac. Znam języki. Tylko trzeba cos takiego
          znalezc...
          Ty wyjechałaś za granicę?

          • girl.with.problem Re: Promyki slońca 08.08.06, 17:40
            Nie nie wyjechałam za granicę , przeprowadziłam się tylko przez całą długośc
            Polski, jestem góralką a studiuję w Gdańsku :)
            To jest właśnie ten pefekcjonizm , który rządzi także mną. Nie chcę popelniać
            błędów chciałabym żeby wszystko czego się dotknę szło jak z płatka. A jak się
            tak nie da to rezygnuję. Ze skrajności w skrajność. Wszystko albo nic,
            rozwiązania pośrednie nie istnieją. Czasem wolę coś odpuścić nie zrobic wcale
            niż miałoby być zrobione niedoskonale. Ale walczę ze sobą , zaczynam sobie
            tłumaczyć że żeby gdzieś dojść trzeba popełniac błedy, że niby skąd mam
            wszystko wiedzieć już teraz?
            a przecież Ty osiągnęłaś juz dużo, skoro skończyłaś studia w tym kierunku,
            znasz języki to właściwa praca jest tylko kwestią czasu i poszukiwań. Ja wiem ,
            że łatwo mowić , że życie czasem bardzo szybko weryfikuje nasze marzenia,
            pokazuje nam szarą rzeczywistość, ale przecież trzeba walczyć . Deptać
            problemom palce u nóg i kopać w tyłki niepowodzenia :)Pozdrawiam :)
            • mizuho Re: Promyki slońca 10.08.06, 21:39
              ojej, tak miło mi się zrobiło..

              ja zrobiłam OLBRZYMI krok i ... powiedzialam o tym rodzicom..
              i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, zrozumieli mnie, poplakali ze mna i
              przeprowadzilam niezwykla rozmowe - glownie dzieki temu, ze moj tata interesuje
              sie psychologia.. - nie podejrzewalabym go o to.. i razem postanowilismy
              zwalczac ta obsesje - bo tak mozna to w skrocie nazwac.

              obsesja, cos co jest silniejsze od naszego umyslu.. wkracza w sfere
              metafizyczna..

              niezwykla ulga :)

              takze polecam wygadanie sie osobie, ktora WIE co mozemy przezywac..


              do tego dostalam sie na studia !!!! :D - dla wielu dosc prestiżowe - kosztowalo
              mnie to rok porzadnej nauki..

              zapisalam sie do tego na miesieczny superintensywny kurs jezykowy - od razu
              odżyłam :D

              i od pażdziernika wyjezdzam daleko daleko od rodzinnego miasta, a z tego co tu
              mowicie, to pomaga..

              dlatego powoli bede dażyla do mojego celu ( nie mowie o zadnym chudnieciu )


              uda sie nam ! musi !

              pozdrawiam
              xxx


              btw. wiele z nas ma na koncie wiele sukcesow - to jest naprawde ciekawe, jak
              potrafimy udawac, maskowac nasza obsesje/slabosc - to znaczy ze z definicji
              jestesmy silne

              i widocznie dane nam bylo przejsc przez ta "trudniejsza" drogę.. nie mamy tak
              latwo, musimy sie wiecej napracowac..

              warto sie nad tym zastanowic, moze to jest celowe i ma nas uczynic jeszcze
              silniejszymi i moze w przyslosci dzieki temu bedziemy w stanie pomoc innym

              :)
    • martop10 Re: Promyki slońca 04.12.06, 11:59
    • martop10 Re: Promyki slońca 04.12.06, 12:03
      WITAM WSZYSTKIE KOBIETY Z TEGO FORUM!
      A myślalam że problem mam już za sobą, a tu nici! nawet wizyty u psychologa nie
      wiele daja. Walka trwa od sierpia - oczywiście kolejna walka, i myślałam, że
      już jest lepiej, a tymczasem zaczyna sie żle!!!!! Kurcze cztery miesiące było w
      porządeczku, a teraz nie wiem, co się dzieje, mam znowu zwalac na pogodę?
      Przecież to bez sensu, a tak chciałam wytrwac do wiosny! nie wiem, czy powinno
      się mnie zdrowo opieprzyć, czy może wypłakac się ze mna, znowu myślę wyłącznie
      o ciastkach, czekoladzie, kolejnej kanapce;)
      • horlaa Re: Promyki slońca 13.12.06, 21:15
        hej
        jak milo czytac pozytywne posty :)
        oby tak dalej :)

        uwazajcie tylko z tym wyjezdzaniem. ja tez wyjezdzam bardzo duzo (jakos tak mi sie poukladalo, dlatego tak rzadko tu zaglądam, pol roku w pracy, pol roku zimowania w Polsce) - i widze jakie to może byc złudne. TAM jest inaczej, kocham ten kraj, ludzi, mam adoratorow, ostatnio milosc zycia, zajecia - prace itp itd.
        zadnej sekundy nie marnuje, bo mi szkoda zycia.
        i wydaje sie ze wszystko jest ok.

        a potem wraca sie na "stare smieci" i tu mozna szybko wpasc w pulapke... dlatego uwazajcie... zmiana musi byc glebsza i moze byc trudno po powrocie (nawet krotkim powrocie, np. swieta czy wakacje). nie mozna sie zalamywac chwilowym spadkiem formy, tylko wierzyc, ze po prostu to jest slabszy moment i bedzie potem dobrze. nie mozna dzielic zycia na "tam" i "tu". wszedzie powinno byc mniej wiecej tak samo.

        wiem dobrze, bo wlasnie z tym walcze... jest coraz lepiej, bo przynajmniej jestem juz JEDNAKOWA OSOBA gdziekolwiek i z kimkolwiek bym nie byla (a kiedys mialam milion twarzy i zachowywalam sie inaczej w zaleznosci od np. otoczenia). teraz jestem inna, mądrzejsza, dojrzalsza, a jednak upadki nadal mam...
        dlatego powtarzam - uwazajcie.

        nie wyskakujcie za bardzo z radosci w powietrze i pod slonce,
        bo potem mozna upasc, i to bardzo bolesnie.

        znalezc zloty srodek - wiadomo. najtrudniejsze.

        powodzenia i sciskam wszystkie cieplutko!!!!
        horlaa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka