Finanse w małżeństwie

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 08:52
Jak wygląda u Was w związkach kwestia finansów? Czy istnieje podział na
pieniądze żony i pieniądze męża, czy może macie wspólne konto z którego razem
korzystacie? A jeżli jest podział to jak dzielicie rachunki? I pytanie
zasadnicze: który model Waszym zdaniem jest lepszy i dlaczego?
Pozdrawiam
    • antoska Re: Finanse w małżeństwie 18.02.03, 12:29
      Mamy wspolne konto, kazdy wplaca na nie swoje pieniadze, potem korzysta z nich bez jakichs ograniczen
      (oczywiscie w granicach rozsadku:), np. kiedy ja chce isc do fryzjera, nie pytam czy moge, kiedy moj maz chce
      kupic sobie cos tam, rowniez nie pyta. Oczywiscie, wieksze zakupy planujemy wspolnie. Rachunki oplacamy
      z tych wspolnych pieniedzy. I taki model jest moim zdaniem najlepszy, bo nie ogranicza, nie powoduje, ze
      ktos czuje sie "rzadzonym" a ktos jest "rzadzacym". Kto ma pieniadze, ten ma wladze.... Kiedy moj maz nie
      mial pracy nigdy, ani jednym slowem, nie wspomnialam, ze pieniadze sa moje, bo przeze mnie zarobione.
      Pieniadze byly nasze, choc faktycznie ja je zarabialam. Wkrotce po slubie zalozylismy wspolne konto
      (niedlugo przed slubem maz stracil prace), chcialam, zeby nie czul, ze ja go jakos utrzymuje. Wlasciwie
      zastanawiam sie, czemu w wielu zwiazkach ludzie tak potwornie powaznie podchodza do kwestii finansow,
      znam zwiazki, gdzie co miesiac nastepuje dokladne dzielenie rachunkow na pol, skladka na jedzenie, zadne z
      malzonkow na dobre nie wie ile to drugie zarabia.
      • Gość: Gosia Re: Finanse w małżeństwie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 13:51
        No właśnie, ja też obserwuję taki związek. On ma swoje pieniądze, ona swoje. Co
        miesiąc dokładne rozliczenia co do rachunków. Na dokładkę ona wykonuje swoją
        pracę w domu, on jej czasem pomaga i za tę pomoc ona mu płaci. Trochę mnie to
        śmieszy.
    • Gość: magdaj11 Re: Finanse w małżeństwie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.02.03, 13:46
      A u nas jest tak, że mamy osobne konta... Wydatki dzielimy, np. czynsz za
      mieszkanie po połowie, rachunki za telefon płaci przeważnie mąż, zakupy robimy
      na zmianę...
      I tak jest dla mnie wygodnie, bo:
      - ja i tak mam małe zarobki, więc przeważnie pod koniec miesiąca nic nie
      zostaje :(
      - mąż zarabia trochę więcej i jest ode mnie bardziej oszczędny, więc na
      wakacje i inne wyjazdy zbiera on... czasem też kupi mi jakiś fajny ciuszek...
      - myślę, że gdybyśmy mieli wspólne konto, trudniej byłoby mi kontrolować
      zakupy, a tak odkładam od razu to co muszę, resztę wydaję na bierzące wydatki
      (zakupy) i coś dla siebie (jak się uda coś uciułać)
      Tak to wygląda u nas. Niestety nie mamy tych pieniędzy zbyt wiele, ale
      przynajmniej nie mamy o co się kłócić... Pozdr.
    • Gość: ryba Re: Finanse w małżeństwie IP: *.blueyonder.co.uk 18.02.03, 14:07
      U nas jest bardzo prosto. Ja zarabiam to ja tylko wydaje. Zona dostaje na
      domowe zakupy z czego musi sie dokladnie rozliczyc ( przynoszac rachunki ) i
      reszte pieniedzy musi mnie oddac. Jezeli chce cos extra to musi poprosic mnie
      albo moja corke i zazwyczaj dostaje to co chce...
      • carduus Re: Finanse w małżeństwie 18.02.03, 14:41
        Nie, no ja znowu nie wierzę. Ryba, jakiś nieświeży żartowniś z Ciebie...

        carduus
    • ann.k Re: Finanse w małżeństwie 18.02.03, 19:28
      ja mam swoje pieniadze, on swoje i jedno wspolne konto; jesli chce sobie kupic
      kiece, kupuje za swoje i on mi sie nie miesza czy mnie na to stac czy nie;
      rowniez ja nie ingeruje w to co on wydaje, ze swojego konta; wspolne konto na
      codzienne wydatki, na rachunki i inne takie; taki model wynioslam z domu
      rodzinnego i taki uwazam za najwygodniejszy;
    • Gość: Zdzichu Re: Finanse w małżeństwie IP: *.acn.pl 18.02.03, 19:38
      A co powiecie na sytuację, kiedy to nasza partnerka życiowa zajmuje się
      utrzymywaniem swojej rozlicznej debilowatej rodzinki przez co organicznie nie
      ma (przez siebie zarobionych) pieniędzy. W tej sytuacji utrzymuje ją partner,
      ale jest uzasadnione pytanie, kogo tak naprawdę on utrzymuje? Ją samą czy też
      masę (obcych de facto dla siebie) osób z jej rodzinnego kręgu?
Pełna wersja