Dodaj do ulubionych

Uderzyłam swojego chłopaka....

11.08.06, 07:26
a właściwie narzeczonego.Zrobiłam to juz chyba trzeci raz w naszym wspólnym
bytowaniu.Wkurzył mnie okropnie pewnym stwierdzeniem,widział,że kiedy to
powiedział to nieciekawą minę miałam,ale chyba chchiał mnie wkurzyć,ale nie
wiedział ze az taki dym bedzie z tego.Cały wieczór przekrzykiwaliśmy się kto
ma rację, myslałam,że jakoś dojdziemy do porozumienia,ale on coraz bardziej
próbowal udowodnić,że to on ma rację.Wypilismy po piwku,ja z tego wszystkiego
wypiłam drugie,do tego parę papierochów i nerwy mnie poniosły...uderzyłam i
bardzo tego żałuję.Czuję się źle,mam wyrzuty sumienia,chchiałabym wyciąć z
naszego życiorysu ten wieczór,nie chcę więcej nigdy tego zrobić!!!!Napiszcie
coś.
Obserwuj wątek
    • szczelnosc Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 11.08.06, 08:42
      nie wytniesz tego, zrobiłaś bardzo źle, i będziesz to miała nasumieniu, i tyle.
      O przebaczenie to poproś jego i porozmawiajcie na spokojnie o tym co się między
      Wami dzieje.
    • ela282 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 11.08.06, 09:12
      Ty jesteś kobietą? Pijesz, palisz i po mordzie walisz. Ja na jego miejscu bym
      się poważnie zastanowiła czy nie wziąć nogi za pas.
      • marti64 Do eli 11.08.06, 09:18
        A Ty co niby święta jesteś?
        Palę sporadycznie i mało, piwko czasami sobie wypiję ze swoim facetem lub w
        towarzystwie...Nie lubię jak ktos udaję świętoszka i wypowiada się nie na temat!
        • ela282 Re: Do eli 11.08.06, 09:29
          Święta nie jestem. Wiedziałam, że moja wypowiedź Cię zaboli.Wszytko można
          zrobić, ale tak to przedstawiłaś, że to pierwsze nasunęło mi się na myśl. Czemu
          startujesz od razu do bicia? To może przekreślić Twój związek, przecież facet
          się przestraszy. Chyba tego nie chcesz? Nie miałam na celu Cię obrażać, zresztą
          sama w taki sposób przedstawiłaś siebie, więc nie miej do mnie żalu. A na myśli
          miałam trochę terapię wstrząsową i pewnie mi się trochę udało. Przemyśl swoje
          postępowanie. Piszę to nie po to żeby Ciebie zdołować, ale żebys więcej tak nie
          robiła (chodzi konkretnie o bicie). I jeszce raz proszę nie miej do mnie żalu,
          bo ja Ci źle nie życzę.:)
    • kryzolia Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 11.08.06, 09:52
      A dla mnie to kompletny syf , zupełne dno......
    • greengrey Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 11.08.06, 11:40
      Wiesz, zdarza się,że człowieka czasem poniesie niepohamowany gniew, traci
      panowanie nad sobą w sposób, którego sie nawet nie spodziewa. Nie potrafi tego
      powstrzymać...

      Złe się rzeczy wtedy dzieją i teraz też tak się stało

      Jednak- możesz jeszcze z tego wyciągnąć lekcję dla siebie.. by więcej do tego
      nie dopuścić

      Taka rzecz może zdarzyć się JEDEN RAZ, raz można popełnić bład, jeżeli się
      jednak powtórzy, to znaczy,że zmarnowałaś okazję do nauki o sobie

      Co możesz teraz ? Poproś narzeczonego o rozmowę, przeproś i obiecaj,że się to
      nie powtórzy.Może zaufa Ci jeszcze raz

      Ale jeśli tego nie dotrzymasz..licz się z tym ,że poniesiesz konsekwencje
      tego...
    • baszi Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 11.08.06, 14:31
      przede wszystkim powinnaś zastanowić sie dlaczego to zrobiłaś. rozumiem, że
      nerwy czasem puszczaja ale cała sztuka w tym,żeby umieć je opanować zanim się
      kogoś uderzy albo mocno zrani słowami. może w domu rodzinnym były sytuacje, że
      twoi rodzice kłocili sie na śmierć i życie albo nie stronili od rękoczynów. taka
      agresja nie bierze się znikąd. może masz jakieś problemy zdrowotne np chora
      tarczycę - ona często powoduje ataki złości i agresję, może jakaś nerwica a może
      masz swojemu narzeczonemu coś za złe i podświadomie chciałaś go w ten sposób
      ukarać. myślę, że powinnaś porozmawiać i przeprosić, ale nie wycinać tego z
      zyciorysu w tym sensie, żebyś przemyślała dlaczego tak się zachowałaś i żebys
      pomyślała o konsekwencjach i pracowała nad tym, aby to się nie powtorzyło. skoro
      juz się stało to nie umartwiaj się tylko wez się w garść i naucz się kontrolować
      siebie i swoje reakcje. pomyśl też o tym, czy chciałabyś aby twój narzeczony
      cię kiedyś uderzył i zanim następnym razem zrobisz cos głupiego pomyśl, jak on
      się z tym poczuje i jak ty czułabyś się będą w jego skórze no i , że to brak
      szacunku a w związku on jest najważniejszy bo bez niego nie może być innych cech
      i uczuć.
      życzę owocnej pracy na sobą i poskromienia destruktywnych zachowań
    • justyna41 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 13.08.06, 09:50
      Też jestem zdania, żebyś zastanowiła się dlaczeo to zrobiłaś.

      Z moich doświadczeń wynika, że dochodzi do bicia, jeżeli ktoś za wszelką cenę
      chec mieć rację, a nie starcza mu już argumentów. Chce mieć przewagę,
      kontrolować sytuację i postawić na swoim.

      Drugiego człowieka nie da kontrolować (chyba, że w więzieniu czy obozie pracy),
      każdy jest wolny, prędzej czy później ucieknie.
    • gszesznica Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 13.08.06, 19:00
      nastepny przypadek ,gdzie panienka pije o jedno piffko za duzo i zachowuje sie
      w taki sposob ,ktorego sie wstydzi..

      nie pic dziewczynki,nie pic!
      • lola-j-23 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 13.08.06, 19:09
        Fatalnie...Fatalnie to świadczy o Tobie i o Twoich umiejętnościach panowania
        nad sobą.Cokolwiek by nie powiedział,akt agresji ,którego dokonałaś, niczym się
        nie da usprawiedliwić.Piszesz,że Cię wkurzył...Czy tak samo
        zareagujesz ,gdy "wkurzy "Cię dziecko???Niestety Twoja relacja każe
        przypuszczać,że tak.
        Powinnaś przemyśleć swoje zachowanie,ale chłopak ,z którym jesteś raczej
        powinien przemyśleć Wasz związek.Od siebie powiem,że agresja nie jest dla mnie
        oznaką siły,a wręcz przeciwnie-strasznej slabości.Osoby ,które podnoszą rękę na
        drugą osobę są dla mnie "za burtą".
    • julinekk Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 14.08.06, 22:01
      dziwie sie ze ci nie oddal...
    • rafcio232 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 17.08.06, 20:59
      sytuacja podobna, moja dziewczyna, kiedy jest zdenerwowana sięga po alkohol,
      pali przy tym, wstając nawet w nocy w czasie snu,
      jesteśmy razem od roku i zdarzyło się, iż sprowokowała mnie do sprzeczki i coś
      jej odparowałem, a to rzuciła się na mnie, oczywiście się przestraszyłem bo nie
      przywykłem do dogo typu zachowań, owszem w jakiś sposób poradziłem sobie dając
      się jej bić aby uspokiła sie, trzymanie jej dawało efekt odwrotny,
      po prostu jakoś to wybaczyłem
      jednakże po każdym drobnym incydencie siega po alkohol i zaczynam się jej bać,
      chciałem od niej odejść ale straszy mnie, że popełni samobójstwo i etc.
      raz po takiej jeździe (wziąłem plecak i pojechałem do domu) telefonicznie mnie
      wystraszyła, że gotów byłem wezwać do mieszkania policję i pogotowie, jednakże
      mnie roztelepało, tak, że nie zdołałem nawet numeru wykręcić, zadzwoniłem do
      jej siostry, a ona na to, że to co mówi, to trzeba podzielić na 5,
      sam nie wiem co robić, bo z jednej strony nie chcę żyć w ciągłym stresie,(nie
      upijam się, nie palę, jestem raczej spokojny)i chcę odejść bo nie widzę szans
      na dalsze wspólne życie a z drugiej strony ją kocham, ale tak żyć się nie da,
      pewnie dawno bym odszedł gdyby nie te szantaże, nie chcę aby z tego powodu coś
      sobie zrobiła
      • ela282 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 18.08.06, 13:51
        Będzie to toksyczny związek. Tym cierpiącym będziesz Ty. Na dłuższą metę będzie
        to do nie wytrzymania, ona psychicznie Cie wykończy. Rada - zostaw ją jak nie
        chcesz mieć zniszczonego zycia.
        • hatroha Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 18.08.06, 13:57
          ..tak trzymaj, polecam stereo czyli plaskacz obustronny na uszy, następnie naderwanie małżowinny od dołu, wciśnięcie chrząstki nosowej wgłąb czaszki, przesunięcie czoła lekko na plecy a wszystko będzie w ok.

          Kobiecie nie wolno pić, rżnąć sie z kolegami z pracy, ale numer z biciem chłopaka przejdzie gładko nawet u twojej teściowej...
        • rafcio232 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 18.08.06, 15:03
          myślę o tym, Ona twerdzi, że wina jest po mojej stronie, bo mam minę nie taką,
          ale niestety nie ma się czym cieszyc, kiedy ja chcę pracować ona musi wypocząć
          przy tv, generalnie spycha mnie do roli kobiety, mam sprzątać, gotować...
          wszystko ok, tylko jak to zrobić, bo albo mnie szantażuje, zazwyczaj niby zrywa
          ja już jestem zadowolony, ale ona wtedy płacze, żebym przyjechał bo cała się
          częsie, albo serce ją boli, ostatecznie błaga abym jej nie zostawiał, no i
          szkoda mi jej, ale oczywiście tej jednej strony osobowości, bo ta dresiarska
          część, którą w sobie nosi jest nie do zniesienia
          może iść razem do terapeuty rodzinnego i on jej powie, że się nie nadajemy do
          wspólnego życia, albo porozmawiać z jej matką,
          w ogóle boję się cokolwiek mówić, bo zaraz jest awantura, a oczywiście ja mówię
          same bzdury a Ona wie wszystko lepej,
          zatem trudno się dogadać i chciałbym to jakoś rozwiązać, aby jej nie robić
          krzywdy,
          • 3mocj4 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 18.08.06, 16:41
            Podziwiam Cię ... że tyle możesz znieść. Przecież jesteś w tym związku ofiarą :/... A z tym straszeniem że "ona sobie coś zrobi" to rzeczywiście panna ma niepokolei w glowie :( zamiast pielęgnować związek z Tobą, okazywać Ci uczucie miłości to traktuje Cie jak....brak słow :/ . Rada: pogadaj z nią, jak nie da to pozytywnych rezultatów to pakuj manatki i zerwij kontakt... bo inaczej bedzie Ci nachodzić straszyć itd. Przykro to pisać ale nie szanuje ani siebie ani Ciebie... a już na pewno nie szanuje związku :( to smutne. Pozdrawiam Cie i trzymaj sie :) życzę wytrwałości w dązeniu do "idelnego" związku :)
    • 3mocj4 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 18.08.06, 16:48
      marti64 napisała:

      > Zrobiłam to juz chyba trzeci raz w naszym wspólnym
      > bytowaniu.
      > Wypilismy po piwku,ja z tego wszystkiego
      > wypiłam drugie,do tego parę papierochów i nerwy

      Jak Ty nie wiesz ile razy już uderzyłas :/ wszystko wskazuje na to, że liczby razów nie pamiętasz :( Jak sie agresor Ci włącza po wypiciu alkoholu to go nie pij :) Wogóle to współczuje Twojemu partnerowi.
      Ja na Twoim miejscu nie wycinała takich momentów z życia......szybciej bym się odcieła od chlopaka ... swoją osobę wycieła z jego życia.....bo zdecydowanie na lepszą zasluguje
      • hatroha Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 18.08.06, 16:58

        Może są tacy mężczyźni....znam taką jedna bliską mi "przyjaciółke"
        Lubi dominować i trzymać faceta na dystans, jak psa.

        Jej mąż może prosić o pozwolenie seksu dopiero wtedy gdy posprząta mieszkanie.
        Powaznie!!!
        Ale nawet wtedy ma 5 minut na to by sie doprowadzić...
        Nic mi nie wspominała czy go bije czy nie...a siniaków nie miał , choc zaraz, zaraz..miał jakiś wypadek...musze pomyslec ;)
        • 3mocj4 Re: Uderzyłam swojego chłopaka.... 18.08.06, 17:35
          No ale nie robi to w wybuchu agresji plus alkohol.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka