hatroha
21.08.06, 18:03
Coraz czesciej w telewizji jest wywiadów ( na niemieckich kanałach) z ludzmi którzy decyduja się na kosmiczną zmianę.
Ludzie mieszkający w duuużym doooomu zmieniają mieszkanie na klitkę w nowej zelandii pośród orlich gór, inni na ranczo w texasie, bez języka, pracy, z małymi dziećmi....
DOM w starym moim postrzeganiu to problemy...każdy zakorzenia się i umiera w nim jakby był budowany jako grobowiec.
DOM to JA. DOM to nie jest życie, ani nie rodzina, to kur.....wa beton jeno.
Przynajmniej dla mnie- to jest moje własne zdanie. jeśli ktoś chce się wtopić w fundamenty - ok.
Czy to jest ucieczka od życia codziennego?
Uważam że jak ktoś osiada w domu jak stary pierdziel to UCIEKA WŁASNIE OD ZYCIA- umiera pośród garnkow, i przeciekającego dachu.