Dodaj do ulubionych

Zmiana twarzy

IP: *.unl.edu 28.02.03, 17:57
www.thisislondon.com/news/articles/3609267?source=Evening%20Standard
Powyzej podaje link do artukulu, ktory wstrasnal mna. Dla tych ktorzy nie
czytaja po angielsku podaje, ze pierwsza w historii transplantacja twarzy
odbedzie sie w brytyjskim szpitalu. Dziewczynce, ktora doznala straszliwych
oparzen twarzy w czasie explozji samochodu jej ojca, przeszczepia skore z
twarzy zwlok (4-ro godzinnych).
Nie mam zadnych komentarzy. Nie czuje sie na silach wyobrazic sobie podwojnej
tragedii tej dziewczynki. Czy macie jakies mysli na ten temat ?
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • Gość: inayat Re: Zmiana twarzy IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 18:19
      "celem Zen jesli mozna mowic o celu jest czule serce"

      mistrz Dogen

      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > <a href="www.thisislondon.com/news/articles/3609267?source=Evening%
      20Sta
      > ndard"target="_blank">www.thisislondon.com/news/articles/3609267?
      source=Evening
      > %20Standard</a>
      > Powyzej podaje link do artukulu, ktory wstrasnal mna. Dla tych ktorzy nie
      > czytaja po angielsku podaje, ze pierwsza w historii transplantacja twarzy
      > odbedzie sie w brytyjskim szpitalu. Dziewczynce, ktora doznala straszliwych
      > oparzen twarzy w czasie explozji samochodu jej ojca, przeszczepia skore z
      > twarzy zwlok (4-ro godzinnych).
      > Nie mam zadnych komentarzy. Nie czuje sie na silach wyobrazic sobie podwojnej
      > tragedii tej dziewczynki. Czy macie jakies mysli na ten temat ?
      > Pozdr, Imagine.
    • sellma Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 18:22
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > <a href="www.thisislondon.com/news/articles/3609267?source=Evening%
      20Sta
      > ndard"target="_blank">www.thisislondon.com/news/articles/3609267?
      source=Evening
      > %20Standard</a>
      > Powyzej podaje link do artukulu, ktory wstrasnal mna. Dla tych ktorzy nie
      > czytaja po angielsku podaje, ze pierwsza w historii transplantacja twarzy
      > odbedzie sie w brytyjskim szpitalu. Dziewczynce, ktora doznala straszliwych
      > oparzen twarzy w czasie explozji samochodu jej ojca, przeszczepia skore z
      > twarzy zwlok (4-ro godzinnych).
      > Nie mam zadnych komentarzy. Nie czuje sie na silach wyobrazic sobie podwojnej
      > tragedii tej dziewczynki. Czy macie jakies mysli na ten temat ?
      > Pozdr, Imagine.

      Ty, Imagine piszesz, ze nie mozesz sobie WYOBRAZIC czegos!

      Ze smiercia jej do twarzy... Koshmar.

      pzdr,
      selma
      • Gość: Imagine Re: Zmiana twarzy IP: *.unl.edu 28.02.03, 18:34
        Twarz jako taka oczywiscie moge sobie wyobrazic, ale nie jestem w stanie
        zaglebic sie w jej psychike, nawet stawiajac siebie w podobnej sytuacji.
        Raczej siebie samego, martwego potrafie zobaczyc, ale mnie pokrytego czyims
        martwym cialem ?.. brrrr. Nie myslalem do tej pory o przeszczepach serc, nerek
        i powiem szczerze, nie wywieralo to na mnie jakiegokolwiek wrazenia. Ale twarz
        jest "wypiekiem" duszy, tam, w niej odnajdujesz sie, upewniasz, ze to jeszcze
        TY. Cholera, mialo byc bez komentarzy. Znowu mi sie jezor puscil w tango.
        Pozdr, Imagine.
        • pani_domu Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 18:38
          Ona nie jest mala dziewczynka, ma 16 lat z tego, co napisano, wiec dokladnie
          wie jak Jej sie zyje z ta poparzona twarza. Zapewne uwaza, ze wszystko bedzie
          lepsze niz to, co ma teraz. Nawet twarz po kims zmarlym. Moze to jest Jej
          jedyna szansa na zycie, normalne zycie? Nie wiemy, zdjecia nie zamieszczono.
          Zapewne aby nam oszczedzic widoku tego, z czym Ona i Jej bliscy zyja na codzien.
          • Gość: Imagine Re: Zmiana twarzy IP: *.unl.edu 28.02.03, 18:43
            pani_domu napisała:

            > Ona nie jest mala dziewczynka, ma 16 lat z tego, co napisano, wiec dokladnie
            > wie jak Jej sie zyje z ta poparzona twarza. Zapewne uwaza, ze wszystko bedzie
            > lepsze niz to, co ma teraz. Nawet twarz po kims zmarlym. Moze to jest Jej
            > jedyna szansa na zycie, normalne zycie? Nie wiemy, zdjecia nie zamieszczono.
            > Zapewne aby nam oszczedzic widoku tego, z czym Ona i Jej bliscy zyja na
            codzien
            > .
            Rozumiem, ale jak owa dziewczyna powie swemu chlopcu o swej twarzy ?
            Czy jej bol teraz nie stanie sie czyms nie do zniesienia kiedys tam ?
            Pozdr, Imagine.
        • sellma Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 18:42
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Twarz jako taka oczywiscie moge sobie wyobrazic, ale nie jestem w stanie
          > zaglebic sie w jej psychike, nawet stawiajac siebie w podobnej sytuacji.
          > Raczej siebie samego, martwego potrafie zobaczyc, ale mnie pokrytego czyims
          > martwym cialem ?.. brrrr. Nie myslalem do tej pory o przeszczepach serc, nerek
          > i powiem szczerze, nie wywieralo to na mnie jakiegokolwiek wrazenia. Ale
          twarz
          > jest "wypiekiem" duszy, tam, w niej odnajdujesz sie, upewniasz, ze to jeszcze
          > TY. Cholera, mialo byc bez komentarzy. Znowu mi sie jezor puscil w tango.
          > Pozdr, Imagine.

          Ja zakumalam, Imagine, o co chodzi, ale nie chce myslec o tego typu traumach. Z
          psychiartami i psychologami to ta dziewczyna bedzie pewnie sie
          musiala "zaprzyjaznic" do konca zycia.
          pzdr,
          selma
          • Gość: Imagine Re: Zmiana twarzy IP: *.unl.edu 28.02.03, 18:45
            sellma napisała:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > Twarz jako taka oczywiscie moge sobie wyobrazic, ale nie jestem w stanie
            > > zaglebic sie w jej psychike, nawet stawiajac siebie w podobnej sytuacji.
            > > Raczej siebie samego, martwego potrafie zobaczyc, ale mnie pokrytego czyim
            > s
            > > martwym cialem ?.. brrrr. Nie myslalem do tej pory o przeszczepach serc, n
            > erek
            > > i powiem szczerze, nie wywieralo to na mnie jakiegokolwiek wrazenia. Ale
            > twarz
            > > jest "wypiekiem" duszy, tam, w niej odnajdujesz sie, upewniasz, ze to jesz
            > cze
            > > TY. Cholera, mialo byc bez komentarzy. Znowu mi sie jezor puscil w tango.
            > > Pozdr, Imagine.
            >
            > Ja zakumalam, Imagine, o co chodzi, ale nie chce myslec o tego typu traumach.
            Z
            >
            > psychiartami i psychologami to ta dziewczyna bedzie pewnie sie
            > musiala "zaprzyjaznic" do konca zycia.
            > pzdr,
            > selma
            To jasne. Nie ma idealnego wyjscia z tej sytuacji.
            Pozdr, Imagine.
            • pani_domu Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 18:56
              Ty to chyba za bardzo rozkladasz na czesci pierwsze. Ona zostala poparzona jako
              baby wiec swojej "prawdziwej" twarzy nigdy nie poznala - zna tylko poparzone
              strzepy, z ktorymi zyc nie chce. To, co otrzyma bedzie nie tyle NOWA twarza ale
              raczej PIERWSZA twarza z prawdziwego zdarzenia jaka Ona sama zobaczy w lustrze.
              Nie sadze zeby miala chlopaka, Imagine. Z wielu wzgledow. Mysle, ze przesadzasz
              w kwestionowaniu i watpieniu. Wydaje mi sie, ze dla tej dziewczyny to
              zbawienie - jestem pewna, ze Ona juz sie doczekac nie moze na sama operacje
              i na to, co potem. To jest Jej wielka szansa na normalnosc a tego pragnie kazdy
              nastolatek. Pewnie nie tylko nastolatek.
        • kamfora Re: Zmiana twarzy 01.03.03, 10:32
          Wiesz, Imagine, aż kilka razy sprawdzałam Twój adres IP, czy ktoś się
          czasem nie podszywa pod Ciebie ;-)

          Bo widzę w Twoim rozumowaniu jakiś brak logiki. Zawsze piszesz, że
          wszyscy jesteśmy jednością. Wszechogarniająca miłość, świadomość,
          życie bez śmierci itd, itp.
          A teraz pastwisz się nad tkanką wziętą od innej osoby, tkanką żywą, która
          będzie twarzą okaleczonej dziewczyny i z czasem nabierze wyrazu
          charakterystycznego tylko dla tej dziewczyny.
          Bo to ona nada swojej twarzy wyraz - w zależności od
          tego, czy będzie się częściej uśmiechać, czy płakać, czy marszczyć czoło
          myśląc, czy złoszcząc się.
          Twarz, którą ma teraz - jeszcze bardziej nie jest jej, ponieważ została
          okaleczona, czyli również była ingerencja zewnętrzna, można nawet
          powiedzieć, że "zaszczepiono" jej martwe (naprawdę martwe!) tkanki, które
          odpadły.
          Gdyby była możliwośc oznaczenia jakiejś cząstki materii, i prześledzenia jej
          drogi w świecie, to mogłoby się okazać, że raz jest ona wbudowana w ciało
          Imagine, potem w ciało jakiegoś psa, potem może nawet Kamfory(;-)
          a potem...Materia krąży.
    • re_ne Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 19:05
      Na pewno nie bedzie mogla tej trupiej skory zaakceptowac, a jak dlugo bedzie to
      trwalo, to juz od jej psychiki tylko zalezy. Kazdy podchodzi do tego inaczej.

      Moja zona miala kiedys wypadek, i miala transplantacje rogowki. Dawca byl jakis
      mlody chlopak, ktory zabil sie na motorze. Nie przeszkadzalo jej to wcale, ze
      ta tkanka pochodzila od nieboszczyka. Byla mu za nia bardzo wdzieczna.
      Natomiast to JA mialem problemy, bo zawsze kiedy bylismy razem, nie moglem
      zaakceptowac tego, ze nie jestesmy we dwoje - ale ze jest jeszcze obecny ktos
      trzeci. Koszmar! Ale z czasem jakos mi przeszlo.
      • Gość: gosc Re: Zmiana twarzy IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 22:38
        Ech, o czym wy mowicie wogole? Jakbyscie mieli doswiadczenie w tych sprawach badz umieli sie postawic w sytuacji tej dziewczynki..- a co na to jej chlopak ? bla bla.. A moze przy myciu odpadnei jej twarz? Ech szkoda mowic...A jak wyglada jej zycie teraz? Moze ona woli takie rozwiazanie? Jak wyglada mozemy sie tylko domyslac ale nie chcialbym zwracac w ten sposob uwagi na siebie...Moze ta operacja jest dla niej szansa na normalniejsze zycie?
        • Gość: Imagine Re: Zmiana twarzy IP: *.unl.edu 28.02.03, 22:42
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > Ech, o czym wy mowicie wogole? Jakbyscie mieli doswiadczenie w tych sprawach
          ba
          > dz umieli sie postawic w sytuacji tej dziewczynki..- a co na to jej chlopak ?
          b
          > la bla.. A moze przy myciu odpadnei jej twarz? Ech szkoda mowic...A jak
          wyglada
          > jej zycie teraz? Moze ona woli takie rozwiazanie? Jak wyglada mozemy sie
          tylko
          > domyslac ale nie chcialbym zwracac w ten sposob uwagi na siebie...Moze ta
          oper
          > acja jest dla niej szansa na normalniejsze zycie?

          Pewnie tak. Przynajmniej ma szanse, ze tylko ona bedzie wiedziala, co ma
          na twarzy. Dzisiaj wszyscy to wiedza. Ale nie denerwuj sie. Rozmawiamy sobie
          tylko.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: gosc Re: Zmiana twarzy IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 22:56
            generalnie chodzi mi o to, czy ona bedzie sie przejmowac tym, co ma na twarzy - czy tez ta twarz nie bedzie dla niej po prostu wlasna. No chyba ze znajda sie "zyczliwi" ktorzy jej uswiadomia jakie to jest fe i wogole ohydne. Dziewczyna dostaje jakas szanse - czy mniejsza czy wieksza to juz inna kwestia, wiadomo ze nie da sie odbudowac jej twarzy - choc moze kiedys - kto wie ? Wlasnie to mnie cieszy, ze pojawiaja sie powoli sposoby wyleczenia - ze nie najlepsze - coz, nie wszystko od razu, szczegolnie w tak skomplikowanej i delikatnej materii. Nikt z nas nie zna tej dziewczynki, nie jest ona nikogo kolezanka czy sasiadka dlatego denerwuja mnie glosy typu - ojej wolalbym chyba umrzec niz miec cos takiego na twarzy... Nikomu tez nie uda sie wczuc w jej stan, a tego typu okaleczenia nikomu nie zycze, ale troche wiecej zastanowienia przy wydawaniu tego typu sadow ....
            • Gość: Imagine Re: Zmiana twarzy IP: *.unl.edu 28.02.03, 23:00
              Gość portalu: gosc napisał(a):

              > generalnie chodzi mi o to, czy ona bedzie sie przejmowac tym, co ma na
              twarzy -
              > czy tez ta twarz nie bedzie dla niej po prostu wlasna. No chyba ze znajda
              sie
              > "zyczliwi" ktorzy jej uswiadomia jakie to jest fe i wogole ohydne. Dziewczyna
              d
              > ostaje jakas szanse - czy mniejsza czy wieksza to juz inna kwestia, wiadomo
              ze
              > nie da sie odbudowac jej twarzy - choc moze kiedys - kto wie ? Wlasnie to
              mnie
              > cieszy, ze pojawiaja sie powoli sposoby wyleczenia - ze nie najlepsze - coz,
              ni
              > e wszystko od razu, szczegolnie w tak skomplikowanej i delikatnej materii.
              Nikt
              > z nas nie zna tej dziewczynki, nie jest ona nikogo kolezanka czy sasiadka
              dlat
              > ego denerwuja mnie glosy typu - ojej wolalbym chyba umrzec niz miec cos
              takiego
              > na twarzy... Nikomu tez nie uda sie wczuc w jej stan, a tego typu
              okaleczenia
              > nikomu nie zycze, ale troche wiecej zastanowienia przy wydawaniu tego typu
              sado
              > w ....
              Nikt tu nie wydaje tak naprawde sadow. Temat jest tak kontrowersyjny i
              niezwykly, ze nie dziw sie roznym opiniom.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: gosc Re: Zmiana twarzy IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 23:05
                Gość portalu: Imagine napisał(a):

                > Nikt tu nie wydaje tak naprawde sadow. Temat jest tak kontrowersyjny i
                > niezwykly, ze nie dziw sie roznym opiniom.


                A ja nikogo nie atakuje, a jedynie wyrazam wlasne zdanie - a ze slowo pisane nie daje calosci przekazu jaki niesie ze soba rozmowa - coz bywa to przyczyna roznic w odbiorze. Chyba wszystko w temacie.
            • kwieto Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 23:04
              Takich co jej beda mowic, ze to jest fe i ochytdne, niestety znajdzie sie wielu
              (patrz powyzej). Ale argumenty sa smieszne. Bo
              1) nie rozumiem dlaczego mam sie brzydzic tym, ze jakas czesc mnie pochodzi od
              nieboszczyka? Re_ne, wybacz, Twoje rozterki sa dziwaczne
              2) nawet jesli, to cialo nie umiera w chwili zgonu (ustania akcji serca/
              niedotlenienia mozgu). Jeszcze dlugi czas potem rosna np. wlosy, paznokcie...
              gdyby cialo bylo MARTWE, nie nadawaloby sie do przeszczepu.
              • sellma Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 23:27
                kwieto napisał:

                > Takich co jej beda mowic, ze to jest fe i ochytdne, niestety znajdzie sie
                wielu
                >
                > (patrz powyzej).

                O ile sie nie myle, to jedna z powyzszych wypowiedzi byla moja. I nie
                przypominam sobie pisania, ze przeszczepy sa ochydne. Jedyne, co moze przerazac
                (i mnie przeraza) to to, ze ta dziewczyna moze miec niesamowite problemy z
                psychika. Najpierw nie ma twarzy, nastepnie ma twarz obcej, martwej osoby.
                Wsio.
                pzdr,
                selma
                • kwieto Re: Zmiana twarzy 01.03.03, 09:37
                  Nie napisalem "patrz WSZYSCY powyzej" :"))
                  • sellma Re: Zmiana twarzy 01.03.03, 15:13
                    kwieto napisał:

                    > Nie napisalem "patrz WSZYSCY powyzej" :"))
                    >
                    Ech, ja taka, ze wszystko sobie do serca biore (widzisz, nie brzydze sie;)).
              • re_ne Re: Zmiana twarzy 01.03.03, 09:20
                kwieto napisał:


                > 1) nie rozumiem dlaczego mam sie brzydzic tym, ze jakas czesc mnie pochodzi
                od
                > nieboszczyka? Re_ne, wybacz, Twoje rozterki sa dziwaczne


                Kwieto! Nie rozumiesz, bo kiepski z Ciebie psycholog. To nie jest kwestia
                brzydzenia sie, tylko nie akceptacja zyjacej czastki innego czlowieka w jakims
                ciele. Tak jak wlasnie nie mogl pogodzic sie ten czlowiek opisany przez Ta_ z
                czyjas reka. Pomimo ze przeszczep sie udal nie potrafil z tym zyc.
                Moja zona z akceptacja czyjejs rogowki nie miala zadnych problemow, za to mnie
                to strasznie przeszkadzalo, nie umialem patrzec jej w oczy, czulem czyjas
                obecnosc, i nie wiem czy nie postapilbym podobnie jak ten czlowiek z czyjas
                reka, gdybym to ja mial ten przeszczep.

                Jesli nie spotkales sie z tym w zyciu - to nie mozesz teoretyzowac!
                • kwieto Re: Zmiana twarzy 01.03.03, 09:44
                  Re_ne, rozumiem, ze ktos kto utracil jakis organ, lub nigdy go nie mial, moze czuc sie po przeszczepie dziwnie. Ale watpie, czy zyczenie odjecia przeszczepionej reki bralo sie z poczucia "obecnosci kogos trzeciego". Po prostu nie rozumiem rozumowania, z ktorego wynika, ze przeszczepiona rogowka "patrzy ktos trzeci".
                  Troche tak, jakby ta rogowka byla kims trzecim.
                  Trohche tak, jakbys boczyl sie na samochod po remoncie silnika - przeciez sporo podzespolow zostalo wymienionych, na przyklad na elementy z innego samochodu...
    • czarna33 Re: Zmiana twarzy 28.02.03, 23:15
      Czegos tu nie rozumiem.Czym sie tak bulwersujesz?Zazwyczaj przeszczepy sa
      dokononywane z organow pobieranych od osob zmarlych.Rzadko kiedy uzywa sie
      okreslenia "zwloki" bo to odstrasza.Ale taka jest prawda,najczesciej organy
      pochadza wlasnie od "zwlok"chociaz przyznaje to hmm ciezkie okreslenie.A organ
      4-godzinny? to miejmy nadzieje duze szanse na przyjecie sie go do organizmu
      osoby potrzbujacej.
    • ta_ Re: Zmiana twarzy 01.03.03, 01:39
      Myślę,że dziewczyna na tę twarz czeka i wiąże z jej otrzymaniem wielkie
      nadzieje. Rozważania nad okolicznościami przeszczepu ma zapewne za sobą i to w
      obecności wielu terapeutów ( myślę tu o psychologach i psychiatrach).
      Decyzję przecież musiała podjąć osobiście i zdaje sobie sprawę z pionierskiego
      rodzaju zabiegu. Z tego też powodu zapewne jest w stałej "obstawie" wyżej
      wymienionych specjalistów. Wszak dla nich obserwacja zachowań człowieka z nową
      twarzą będzie bardzo ciekawym materiałem badawczym z zakresu poznania psychiki
      człowieka.

      Nie chcę tworzyć plotki, więc proszę o zweryfikowanie wiadomości, które
      posiadam w sprawie przeszczepu przedramienia utraconego kilka lat wcześniej w
      wypadku. Przeszczep OBCEJ ręki się udał, pacjent nie potrafił jednak
      zaakceptować tego organu. Poprosił o odjęcie przeszczepu, co na jego życzenie
      wykonano. Fakt ten miał miejsce bodaj we Francji rok czy dwa lata temu.

      Może i tak zdarzyć się w przypadku tej dziewczyny.
      A może i całkiem inaczej, np. zaakceptuje tę twarz, ale jej organizm przeszczep
      odrzuci... Tak, czy siak, horror.

      ta_mar_ta
      • komandos57 Re: Zmiana twarzy ta_ 19.08.03, 21:26
        ta_ napisała:
        ??????? Myślę,że dziewczyna na tę twarz czeka i myślę tu o psychologach i
        psychiatrach).wiadomości, które
        > posiadam w sprawie przeszczepu przedramienia utraconego
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Przeszczep sobie pizdzisko.
    • Gość: Kowalski Re: Zmiana twarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 09:09
      Wiecie co, czytam czasami te różne posty, czasami nawet sam coś napisze, i się
      tak zastanawiam. Powiedzcie szczerze, na ile są to faktycznie wasze
      przemyslenia "na zimno", a na ile silicie się na elokwencję? Nie jestem płytkim
      człowiekiem bez żadnych emocji ale bez przesady. Dziewczyna nie ma twarzy,
      teraz ma szansę mieć,ja na jej miejscu zesrałbym sie ze szczescia i to
      wszystko. Ktoś tam wyżej pisze że przez rogówkę partnerki miał wrażenie że jest
      z nimi ten trzeci. Równie dobrze możesz chłopie doliczyć np. świnki z której
      zrobione są twoje buty, one też cię prześladują? Jakieś hollywoodzkie
      gwiazdeczki po kilku operacjach też mają twarz niepodobna do swojej i nie robią
      problemu:) Może oglądacie za dużo horrorów gdzie przychodzą duchy bo bohater
      znalazł ich ulubioną zabawkę? Jest szansa że faktycznie targają wami te
      wszystkie przemyslenia, ale w takim razie wam nie zazdroszcze. Pozdrawiam całe
      grono "nadludzi":)
    • Gość: Anka Re: Zmiana twarzy IP: *.ksk.net.pl / 192.168.4.* 01.03.03, 09:33
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > Powyzej podaje link do artukulu, ktory wstrasnal mna. Dla tych ktorzy nie
      > czytaja po angielsku podaje, ze pierwsza w historii transplantacja twarzy
      > odbedzie sie w brytyjskim szpitalu. Dziewczynce, ktora doznala straszliwych
      > oparzen twarzy w czasie explozji samochodu jej ojca, przeszczepia skore z
      > twarzy zwlok (4-ro godzinnych).
      > Nie mam zadnych komentarzy. Nie czuje sie na silach wyobrazic sobie podwojnej
      > tragedii tej dziewczynki. Czy macie jakies mysli na ten temat ?



      Mam wątpliwości, czy dobrze przetłumaczyłeś artykuł. Nie chodzi zapewne
      o "transplantację twarzy" tylko rekonstrukcyjny przeszczep kawałka skóry i ew.
      podskórnej tkanki tłuszczowej. Dotychczas do takich prac stosowało się skórę
      macierzystą, wyhodowaną laboratoryjnie, zwłaszcza gdy mięśnie nie uległy
      zniszczeniu, lub silikonową maskę. Dziwię się tylko, że zgodność tkankowa u
      dawcy i biorcy nie będzie problemem, i na tym zapewne polega nowatorstwo
      operacji. Nie pojmuję również,w jakim celu dziewczyna miałaby o operacji
      informować tego czy innego "chłopaka". To sprawa intymna i nie nadaje się do
      towarzyskiego paplania. Albo jej partner będzie ją akceptował jako kobietę,
      niezależnie od przebytych interwencji chirurgicznych, albo nie i zwłaszcza
      wtedy informowanie go o czymkolwiek osobistym nie ma sensu. Jeśli operacja się
      uda i zdecydowanie poprawi jej wygląd, dziewczyna będzie szczęśliwa ze zmiany i
      nie będzie miała problemów z akceptacją swojej twarzy.Błędnie przypuszczasz, że
      do końca życia musi być skazana na sztab psychologów i terapeutów. Jest
      młoda,psychicznie elastyczna, podatna na zmiany, w przypadku udanej operacji
      problemy psychiczne znikną niemalże z dnia na dzień. Odnoszę wrażenie, że to
      raczej Ty masz ogromne problemy z akceptacją takiej formy leczenia i jest ono
      dla Ciebie czymś szokującym.
      Anka

      > Pozdr, Imagine.
      • Gość: Renka Re: Zmiana twarzy IP: *.home.cgocable.net 02.03.03, 07:36
        O czym ja czytam.. ze twarz komus przeszczepiaja. I czytam, ze to od
        nieboszczyka. I czyjas niechec,brr..
        A od kogo ma ta twarz pochodzic? Od zywego? Kto chcialby oddac swoja twarz? A
        z czym by sam chodzil? hehehe
        Wspaniale, ze taka operacja ma miejsce.
      • Gość: jar Re: Zmiana twarzy IP: 195.136.33.* 13.08.03, 08:46
        dokladnie, nic dodac, ma dziewczyna szanse na nowe zycie


        > Mam wątpliwości, czy dobrze przetłumaczyłeś artykuł. Nie chodzi zapewne
        > o "transplantację twarzy" tylko rekonstrukcyjny przeszczep kawałka skóry i
        ew.
        > podskórnej tkanki tłuszczowej. Dotychczas do takich prac stosowało się skórę
        > macierzystą, wyhodowaną laboratoryjnie, zwłaszcza gdy mięśnie nie uległy
        > zniszczeniu, lub silikonową maskę. Dziwię się tylko, że zgodność tkankowa u
        > dawcy i biorcy nie będzie problemem, i na tym zapewne polega nowatorstwo
        > operacji. Nie pojmuję również,w jakim celu dziewczyna miałaby o operacji
        > informować tego czy innego "chłopaka". To sprawa intymna i nie nadaje się do
        > towarzyskiego paplania. Albo jej partner będzie ją akceptował jako kobietę,
        > niezależnie od przebytych interwencji chirurgicznych, albo nie i zwłaszcza
        > wtedy informowanie go o czymkolwiek osobistym nie ma sensu. Jeśli operacja
        się
        > uda i zdecydowanie poprawi jej wygląd, dziewczyna będzie szczęśliwa ze zmiany
        i
        >
        > nie będzie miała problemów z akceptacją swojej twarzy.Błędnie przypuszczasz,
        że
        >
        > do końca życia musi być skazana na sztab psychologów i terapeutów. Jest
        > młoda,psychicznie elastyczna, podatna na zmiany, w przypadku udanej operacji
        > problemy psychiczne znikną niemalże z dnia na dzień. Odnoszę wrażenie, że to
        > raczej Ty masz ogromne problemy z akceptacją takiej formy leczenia i jest ono
        > dla Ciebie czymś szokującym.
        > Anka
        >
        > > Pozdr, Imagine.
    • komandos57 Re: Zmiana twarzy 12.08.03, 23:50
      Twoja morde powinni nasadzic na korpus Renki,a Renki pyszczycho na twoj kadlub.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka