grzehuu
11.09.06, 23:26
pewnie to mi nie wyjdzie na dobre ze tak kamufluje swoje uczucia , chodzi
glownie o te negatywane - moje smutki , problemy itp . Jestem ze znajomymi
zawsze osoba wesoła i rozrywkowa i tak jestem ogolnie postrzegany ale niekt
nie wie co sie kryje za tą "maską szczescia", nigdy sie nie zwiezalem z
problemow ale nie przez to ze nie mam przyjaciol tylko dlatego ze nie
potrafie. Nie wiem ale jestem w jakis spob dwu-licowy tzn . bawic i smiac sie
moge ze wszytkimi ale jezeli chodzi o oproblemy to najchetniej wole sobie
pojsc na morze i w nie patrzec godzinami i tak sobie myslec i myslec nad
sensem istanienia. Co myslicie o tym ? Czy dobrze ze to tak wszytko dusze w
sobie ? Przyznam sie jako chłopak ze kiedys gdy probowalem mowic o tych
problemach prawie sie niie popłakałem :(