cztery.pory.roku
25.09.06, 09:11
Czesc dziewczyny :)
nie moglabym powiedziec , ze ostatnie dwa dni byly pasmem sukcesow... w sobote
wesele kolegi, wczoraj urodziny mojego Taty...
z soboty jestem b. dumna- zatrzymamalam sie na jednym kawalku tortu i nie
tknelem polmiskow z ciastem... po za tym staralam sie jesc tylko miesa surowki
i ryby.. ale wydaje mi sie ze w przyzwoitych ilosciach...
Wczoraj juz bylo znacznie gorzej- na zrazy moejgo Taty niemalze sie
rzucilam... ale tortu byl tylko jeden kawalek...
Ja walcze zyje z jedzeniem kompulsywnym od 20 bez mala lat- tylko dopiero
teraz dowiedzialam sie, ze to sie tak nazywa.
Przez ten czas uchodowalam sobie 120 kilogramow :(
zeby to zrzucic potrzebne by chyba bylo drugie wcielenie moje bo za tego zycia
to watpie... ;)
Nie mniej jednak wlasnie teraz kiedy jestem swiadomoa tego co sie ze mna
dzieje, po cichutku wierze, ze kilogramy nie beda juz przybywac w takim
strasznym tempie a moze nawet po wolutku znikac zaczna?
We wtorek ide do psychiatry (prywatnie) moze wraz z pania dietetyk pomoga mi
swiadomie wygrac z ED?
prosze Was o slowa wsparcia- bardzo mi tego potrzeba...
Pozdrawiam wszystkie forumowiczki!
Cz.P.R