kruszynka_85
25.09.06, 12:00
Rok temu zakonczylam zwiazek ktory trwal niecale dwa lata. Ja i J.
dogadywalismy sie swietnie i wszyscy uznawali nas za doskonaly zwiazek. No i
faktycznie bylaby idylla gdyby nie probelmy w lozku. J. ma bardzo niska
samoocene i wszystkie rozmowy dotyczace tego co powinien zmienic by mnie
uszczesliwic w lozku konczyly sie fiaskiem, bo ona czul sie gorszy a ja
mialam wyzuty sumienia ze on czuje sie przeze mnie gorszy.W koncu
zdesperowana zostawilam go dla innego. Za szybko to sie potoczylo bo nie
zdarzylam zamknac tamtego rozdzialu w swoim zyciu, zreszta kochalam J. ale
czulam sie coraz gorzej wiedzac ze ktos na kim mi zalezy czuje sie przy mnie
gorszy. Z tym innym bylam kilka miesiecy i nasza znajomosc ktora opierala sie
glownie na dzikim seksie sie skonczyla. Wtedy odezwal sie J., chcial zebym
wrocila, a ja myslac o tym co robilam przez ostatnie kilka miesiecy podjelam
decyzje ze to nie jest dobry pomysl bo wiedzialabym ze cokolwiek nowego
bedzie w moim zachowaniu w lozku to J. by w koncu wykonczyl sie myslami i
swoimi wyobrazeniami. Po miesiacu pojawil sie moj obecny chlopak, z ktorym
jestem 3 miesiace. Musze przyznac ze czasami zachowuje sie on dla mnie
niezrozumiale.. jest bardzo niezaleznym facetem, lubi jak wszystko idzie tak
jak on chce, w ten o to sposob weekendy spedzamy zazwyczaj osobno bo on ma
jakies spotkanie z kumplami i pija do upadlego, lub jedzie na ryby.. musze
przyznac ze czuje sie w tym wszystkim pokrzywdzona,bo chcialabym by ten
jedyny dla nas obydwu wolny czas byl czasami tylko nasz i bysmy czasem
zrobili to na czym mi zalezy.. a zazwyczaj konczy sie to tak ze kazdy z nas
oddzielnie robi to na co ma ochote,i np. ja ide na impreze,a on na
ryby.Wkurzaja mnie tez inne jego zachowania, to ze musze mu przypominac ze
obiecal ze w tym miesiacu on kupi tabletki, to ze zawsze musze placic za
siebie, a przyznaje ze czasami lubie jak facet postawi mi po prostu piwko lub
kupi jakis mily drobiazg, ot tak bez okazji zeby tylko pokazac mi ze o mnie
mysli, ze mysli w jaki by tu sposob sprawic mi przyjemnosc. Ale moj obecny
chlopak to nie ten typ, dla niego to nic nieznaczace drobiazgi. W ten sposob
u mnie nagromadza sie poczucie pokrzywdzenia i frustracja. Najgorsze jest to
ze kiedy on tak postepuje zawsze mysle "J. by sie tak nie zachowal i ze J.
zawsze byl moim Aniolem, wiedzial kiedy mnie na cos nie stac, wiedzial jak
poprawic mi humor, wiedzial co lubie i zawsze byl kiedy go potrzebowalam".
Ciagle nie zamknelam tamtych drzwi i tesknie. Wiem ze J. caly czas czeka na
mnie a ja po prostu boje sie do niego wrocic. No i przede wszystkim jestem
teraz z kims komu na mnie zalezy choc okazuje to wedlug mnie w dosc dziwny
sposob. Zwiazek z nim to dla mnie prawdziwa hustawka emocjonalna, czasem jest
cudownie, a chwile pozniej czuje sie odrzucona, przy nim musialabym zupelnie
zmienic swoje oczekiwania wobec Partnera a nie wiem czy to jest mozliwe? No
i .. J. i te niezamkniete drzwi.