cito1
11.10.06, 17:47
Wróciłam zmęczona z pracy, córka siedziała w kuchni paliła papierosa:
- Możesz wyjść z tym petem?
- A co?
- Chcę obiad zrobić.
- Przecież zrobiłam- wskazała głową obrane ziemniaki i rozmrożone mielone.
- Acha - powiedziałam.
Córa wyszła na chwilę, ja zaraz za nią. Gdy byłam na osiedlowej stołówce
dopadł mnie sms " kiedy będziesz?" Nie odpisałam , zaraz drugi " kiedy
wracasz, bo jadę na lekcje " Wróciłam na ostatni moment jak już miała
wychodzić, mówię:
- Umawia się wcześniej, mogło mnie nie być.
- A bo Ty zawsze w domu jesteś po co miałam mówić. A gdzie byłaś?
- Kupić sobie obiad.
Córka dziś miała wolny dzień w pracy i nie dość, że "zagospodarowała " mi
popołudnie to jeszcze " ugotowała " obiad tak, że jeszcze w tej chwili
siedziałabym w kuchni.
:) grunt to uwierzyć, że niczego nie muszę, i przestać się w końcu przejmować
wszystkimi, robić za trzech. Pokazać luz. I ja to dziś zrobiłam. Chociaż
ciężko było.