julka781
13.10.06, 04:02
Widzę że wszyscy zapadli w zimowy sen. Nie ma żadnych nowych postów. A ja
poraz setny rozpoczęłam akcję "Walka z nałogiem". Oczywiście zainspirował
mnie artyków " Plasterek szynki na zranioną duszę" (www.psychotekst.com),
polecam. Niestety szans na psychologa nie mam (przebywam za granicą). I
muszę sobie radzić sama. Co ciekawego zauważyłam ostatnio to to że im dalej
jestem w abstynecji jedzeniowej tym mniejsze skłonności do objadania .
Oczywiście to wymaga czasu około 2 miesięcy., Natomiast tkwiąc w nałogu mój
apetyt się pogłebia. Po tygodniu regularnego objadania juz po otworzeniu
oczu mysle zeby się ponownie objeść. A czas płynie. Więc kobietki zachęcam
do podojmowania walki nawet jeśli setki razy zaniechaliście diety. Nie
zmarnujcie swojego życia na swoich obsesjach. Ja zmarnowałam swoje lata
studenckie. Zawsze powtarzałam sobie jak jeszcze troszkę schudnę to zacznę
chodzić na imprezy. I co studia minęły , imprezy się skończyły, a ja
zaliczyłam aż 3. Imponująca liczba . Nie odkładajcie życia na później.
Pozdrawiam Jula.