arturo48
06.11.06, 10:01
Witam.
Nasz związek przeżywa poważny kryzys.
Ciężko jest przerwać ten impas, bardzo złe jest to, że ranimy się słowami. Ja
czepiam się, często o byle co krzyczę, obrażam. Partnerce też puszczają
hamulce. Nakręca się błędne koło wyzwisk, oskarżania, wypominania. Po paru
godzinach lub po przespaniu problemu się uspokajam i wydaje mi się, że sprawę
można zupełnie inaczej okazując np. trochę dyplomacji. Tego typu reakcje nie
naprawiają problemu tylko tworzą dodatkowy dystans.
Zastanawiam się czy są jakieś „techniczne” sposoby na radzenie sobie z tym
problemem. Dobrze by było policzyć do trzech ;)i zastanowić się za nim się
powie coś niepotrzebnie – ale to nie jest takie proste :( Jak zachować
spokój? Jak ten trudny moment – chęć powiedzenia czegoś niepotrzebnie -
przeczekać?
Pozdrawiam
Artur