koneserkaa
11.12.06, 19:03
Piszę, bo muszę gdzieś to z siebie wyrzucić. Czuję się okropnie, tak jakby
mnie ktoś podeptał i nie umiem sobie z tym poradzić. Sytuacja następująca:
wraz z mężem jesteśmy zaproszeni do "przyszłych teściów" córki, jest tam też
córka ze swoim chłopakiem i kilka innych dobrze już dojrzałych par. Od
początku wizyty jesteśmy z mężem ignorowani przez ojca chłopaka, który
wychwalając wszelkie zalety swojej rodziny, zwraca się na lewo i prawo, a my
chociaż bardzo staramy się włączyć, jesteśmy jakby przeźroczyści. W pewnym
momencie "ojciec" wypowiadając się na temat pewnej młodej dziewczynki,
oznajmia że jest ona dla niego przyszłością. Moja córka, która chodzi z
chłopakiem kilka lat i myślą poważnie o związku (a może to tylko my
myślimy???) dosłownie sztywnieje. Mamy już dość imprezy , żegnamy się i
wychodzimy. Właściwie nie oczekuję odpowiedzi, ale musiałam to z siebie
wyrzucić. Zal mi córki i nie wiem co jej powiedzieć. Oficjalnie sprawę
ignoruję, widzę też jak ona cierpi.