IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 19:47
co mam zrobić aby babsztyl zostawiła mojego męża .Już raz z nią rozmawiałam
ale ona jest głupia ( 40 lat)a mój mąż 31 i jeszcze bardziej głubszy ,a mamy
2 dzieci .Ludzie po studiach a słoma z butów wychodzi. Poradzcie
Obserwuj wątek
    • Gość: strach na wróble [...] IP: *.realestate.net.pl 25.01.07, 19:49
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: PIK Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 19:51
      Może trochę więcej ciepła i namiętności w łóżku , a może więcej zainteresowania
      jego potrzebami duchowymi ? Trudno udzielać rad osobie której się nie zna.
    • Gość: gość 111 Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 19:55
      dzieki za pomoc podoba mi sie z suszarką ,ale powaznie to naprawde mam dosyć
      • Gość: lena Re: zdrada IP: 195.116.125.* 25.01.07, 21:25
        Są kobiety,które nie mogą zrozumieć,że zadając się z żonatym mężczyzną
        wyrządzają krzywdę przynajmniej trzem osobom:sobie,facetowi i jego żonie,i może
        jeszcze swojemu mężowi.Rzucają się w wir miłosnych uniesień,po których zostają
        cierpienia i ból.Nie zdają sobie sprawy,że to one muszą potem spuszczać wzrok
        na oskarżające i szydzące spojrzenia ludzkich oczu...
        • Gość: leda Re: zdrada IP: *.trustnet.pl 25.01.07, 22:58
          Rozmawiałas z nia i nic nie wskurałas ,czy czujesz sie zagrozona,czy ona w czyms
          nad Tobą góruje?przecież to jeszcze Twoj mąż ,wiec walcz i zastanow sie czym
          jest ona lepszym dla niego?
          • Gość: doświadczona Re: zdrada IP: *.trustnet.pl 25.01.07, 23:14
            Pomyśl o sobie. Chyba też Ci się coś od zycia należy. Powydawaj pieniądze męża
            na fitness, kosmetyczkę, ciuchy, a potem sprawdź czy twój mąż to na prawdę ten
            jedyny. Może jest ktoś, kto bardziej na Ciebie zasługuje i kto potrafi Ci dać
            szczęście. Pamiętaj - to twoje życie. dzieci kiedyś dorosną i założą własne
            rodziny, a ty musisz mieć kogoś, z kim będziesz mogła spędzić resztę życia.
            Powodzenia.
            • Gość: leda Re: zdrada IP: *.trustnet.pl 26.01.07, 00:10
              doswiadczona wychodzisz z załozenia ze kobieta ktorą dotyka zdrada nie dba o
              siebie,może tak samo to spotyka piękne kobiety dbające o siebie -tylko?tylko
              nigdy nie wiadomo o co chodzi tym facetom
              • Gość: doświadczona Re: zdrada IP: *.trustnet.pl 26.01.07, 00:28
                Niczego takiego nie sugerowalam. Chodziło mi tylko o to, żeby robiła coś, co
                będzie dla niej przyjemne, bez zawracania sobie głowy beznadziejnym mężem i
                jego kochanką. Zamiast kosmetyczki niech będzie choćby wyjazd w Bieszczady z
                dziećmi. Chodzi o to, żeby zauważyła, że jej mąż nie jest centrum wszechświata
                i że bez niego też można żyć, jeśli nie lepiej, to chociaż nie gorzej.
                • Gość: zainteresowany a ja mam ochote poznac kobiete wieku 35-45 IP: 80.54.168.* 26.01.07, 09:33
                  sa chetne pisac dawidczewa@interia.pl mam 28 latek
                  • misiakilla Re: a ja mam ochote poznac kobiete wieku 35-45 26.01.07, 09:37
                    Skoro Twoj maz jest bardziej "głubszy" od jego kochanki - zasluguja na siebie ;)
                  • Gość: faco Re: a ja mam ochote poznac kobiete wieku 35-45 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 09:42
                    Dawidek a facet może być??? jak chcesz mogę cię nieco przerusztować ...
    • Gość: radca Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 10:01
      Rozwiedź się dostaniesz alminety zajmij się swoim życiem a ich olej bo nie
      zsługują na nic innego. Zajmij się sobą i dziećmi.
    • Gość: gość 111 Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 11:16
      bardzo dziękuje za dobre słowa ,czytając to zdałam sobie sprawe że to nie tylko
      moja wina , bo dotychczas tak własnie myślałam ,nieraz warto z kimś pogadać
      nawet tym nieznajomym.
      • Gość: driver Re: zdrada IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.01.07, 11:45
        Postaraj sie z nim porozmawiac.Namowic go aby sie nawrocil.Pewnie, zyl jakis
        czas bez Pana Boga.
      • Gość: X.Y.Z. Re: zdrada IP: 89.174.23.* 26.01.07, 11:46
        ....zdradzający zrzucają winę na wszystko i wszystkich, tylko nie chcą
        przyznać,że robią to sami z własnej nie przymuszonej woli i powinni wziąć za to
        odpowiedzialność. ZDRADA JEST NIE WYTłUMACZALNA !!! I PAMIETAJ NIE POZWóL SIę ZA
        TO OBWINIć !!!(...nie zwracaj uwagi na tę dziwkę zapomnij o niej) istotne jest
        to co robi Twój mąż (choć wiem,że trudno go nazwać mężem) a ta zdzira odczepi
        się sama jesli zobaczy,że on chce być z tobą. Nie słuchaj też rad w stylu "idź
        do kosmetyczki, czy coś tam..." to działa tylko na chwilę i zamazuje faktyczny
        stan waszego związku. Zdradzający to dzieciaki , ludzie z zaburzeniami
        emocjonalnymi i często nie zdolni do uczuć wyzszych dlatego przed ślubem, kazdy
        powinien przejść własną terapie, być moze wam tez mogła by pomoc.Wiele z tego co
        tu piszę znam z własnego doświadczenia i naprawdę bardzo Ci
        wpółczjuje.Pozdrawiam i trzym się !!
        • Gość: gość Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 05:57
          masz rację XYZ tylko wszytiego nie da sie tak zapomnieć,ja ma 30 lat i tez mnie
          to odtknęło,nie wiem jak sobie z tym poradzić.Mąż wrócił i
          przepraszał,stwierdził że zgłupiał i chce to jeszcze naprawić ale jak mu
          wierzyć?ma któraś jakąś radę? wiem że zdrada jest niewytlumaczalna, ale gdzieś
          pozostaje cień w sercu że może to moja wina a z drugiej strony że ja na to nie
          zasłużyłam,ja nic nie zrobiła, i jeszcze prałam mu gacie,gotowałam itp.gdzie w
          zyciu jest sprawiedliwość???powiem szczerze że wstyd mi znajomych wspólnych,nie
          wiem jak im spojrzeć w oczy,wiem że obgadują mnie a napewno jego. Mąz zostałw
          domu mamuy dwoje wspaniałych dzieci,córeczke i synka i tak naprawdę jestem w
          kropce.Ta d...dzwoni ,albo pisze sms,on twierdzi że dla niego to nic nie
          znaczy,problem w tym że nie moze zmienic nr.telefonu i to wszystko codziennie
          jest świeże,jak z tym żyć?Macie jakies rady.?
          • Gość: XYZ Re: zdrada IP: 89.174.23.* 29.01.07, 08:55
            ...niestety nie mogę Ci wiele pomoc,bo sam borykam sie z tym od kilku lat, mam
            wrażenie,że stan upodlenia i osmieszenia zostal wpisany w moje życie i ciagle
            pojawia sie to pytanie "dlaczego ?" Tez mamy dwójkę dzieciakow a żona "staje na
            głowie" żeby to naprawić żebyśmy o tym zapomnieli, ale to jest chyba nie możliwe
            czasem wystarczy dowcip lub zwykła reklama w telewizji żeby mieć cały dzień z
            głowy, na szczęście nie mam problemu z "tamtym" ale pewnie dlatego,że zarówno
            jemu jak i przede wszystkim mojej"cudownej żonce" postawilem sparawę jasno i
            dlatego moge chyba powiedzieć,że JEżELI tAMTA ZDZIRA STARA SIę NAWIAZYWAć
            KONTAKTY TO OZNACZA,ZE TWóJ Mąż POZOSTAWIL JEJ CIEń NADZIEI. Piszesz "...Ta
            d...dzwoni ,albo pisze sms,on twierdzi że dla niego to nic nie znaczy,problem w
            tym że nie moze zmienic nr.telefonu.." nie tłumacz w zaden sposób swojego męża
            bo stajesz się mimo woli odpowiedzialna za to co robił czy robi to do niego
            należy ruch a tamta dzwoni bo wie ,że może ,ze nic przykrego jej nie spotka
            (..czy twój mąż martwil się o Ciebie o to co Ty czujesz kiedy Cię zdradzal
            ???)nie miej zadnych skrupułów, talefon to jest szczegól (z resztą łatwo można
            zdobyć również nowy numer) to co on teraz mówi to są tylko słowa MASZ PRAWO
            OCZEKIWAć DOWODóW I KONKRETóW A NIE "ZAPEWNIEń" POWIEDZ MU JASNO,żE NIE żYCZYSZ
            SOBIE ZADNYCH FORM JEGO KONTAKTU Z TAMTą I GUZIK CIę TO INTERESUJE W JAKI SPOSóB
            ON TO ZROBI, a z Twojej strony - jeden sms = jedna karczemna awantura, jedna ich
            rozmowa = ciuchy za oknem (...może to pomoże mu się okreslić) dopiero na tak
            oczyszczonym przedpolu mozna zacząć mowic o ewentualnej naprawie związku i
            ratowaniu tego co jeszcze zostalo. BąDź STANOWCZA I ZDECYDOWANA, JEżELI TWóJ Mąż
            NAPRAWDE CHCE NAPRAWIć TO CO SPIEPRZYł TO NIE ZAWACHA SIE POWIEDZIEć TAMTEJ
            "ODWAL SIE " I TO BEZ SłOWA PRZEPRASZAM !!!( ...bo przepraszać to on bedzie miał
            kog jeszcze przez długi czas) Zycze powodzenia i trzymam kciuki
            • Gość: gość Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 09:18
              dzięki za słowa otuchy .ja z tym borykam sie miesiąc i to wszystko jest świeże,
              problem w tym że razem pracują i prawda jest taka,że maja dobra pracę ,a on
              jest udupiony bo jak pójdzie ona z tym do sądu to wygra każdą sprawę choćby o
              molestowanie.dlatego zmiana nr.tel nic nie zmieni bo musza ze sobą rozmawiać
              gdyż są to stanowiska nierównorzędne tylko podwładny podwładna.i tu jest
              ogromne koło.mąz mi obiecał że poszuka innej pracy ale tego niestety nie da sie
              zrobic od razu.powiedział jej jasno prosto w oczy ze nie che być z nią mam
              dowód bo nagrał ta rozmowe dla mnie ale i tak wisze w próżni.pozdrawiam
              • Gość: XYZ Re: zdrada IP: 89.174.23.* 29.01.07, 18:36
                Kolega czy koleżanka z pracy to chyba jakiś standard i przekleństwo zarazem w
                moim przypadku było bardzo podobnie zmiana pracy również była bardzo ryzykowna
                no ale cóż (?). Z Twoich słów wynika,że faktycznie mężowi zależy na Tobie ale
                sama musisz zdecydować co z tym zrobisz z własnego doświadczenia (choć wiem,że
                nie jest to żadne pocieszenie) mogę Ci powiedzieć,że po tych wszystkich
                bolesnych przejściach po tym jak obecnie (minęło 7 lat) zachowuje sie moja żona,
                mogę (paradoksalnie z resztą) stwierdzić,że ufam Jej jak nigdy wczesniej a muszę
                zaznaczyć,że zawsze starałem się być liberalny, co potem zarzucalem sobie
                (błędnie) jako jedną z przyczyn tego co sie stalo) i choć wiem,że nieodwracalnie
                utraciliśmy to "coś" i choć wiem,ze nigdy nie będzie tak jak mogło być, to
                jednak coraz częściej wierzę,że dobrze zrobiłem nie odchodząc od niej i zaczynam
                wierzyć,że jest troche prawdy w powiedzeniu "nie ma tego złego co by na dobre
                nie wyszlo" (..chyba ,że tylko tak sobie tłumaczę ?) Ale zdaje się,że nie można
                mieć w zyciu wszystkiego ? Gorąco pozdrawiam i życzę powodzenia
          • Gość: ciekawy Re: zdrada IP: *.sol2.cable.ntl.com 29.01.07, 09:06
            witam
            mam tez ten sam problem,wiosna wyjechalem za chlebem za granice a zona wysylala
            mi smski ze kocha ze teskni,kaske slalem i jak patrzylem na wyciagi z konta to
            wlos sie jezyl,jak zapytalem po co tyle wyplacila to pewnego razu uslyszalem ''
            a co to cie obchodzi '' w koncu oswiadczyla ze sie rozwodzi bo poznala mena co
            zabierze ja do paryza , mena juz nie ma paryza tez zato w lutym sprawa
            rozwodowa z ktorej to bardzo sie ciesze. teraz biedaczce ciezko bo kaski nie ma
            na kosmetyki i ciuszki ,szkoda tylko naszej coreczki ktora musi przez to
            przechodzic.

            MOJA RADA : kobieto !! jesli Cie zdradza to kopinij go w dupe !! ludzie
            zdradzajacy nie sa warci nic !! ja mam wiekszy szacunek dla psiej kupy
            lezacej na chodniku niz dla wlasnej (jeszcze) zony

            Pozdrawiam
            • Gość: ciekawy Re: zdrada IP: *.sol2.cable.ntl.com 29.01.07, 09:09
              aaaa jeszcze zapomnialem dodac : nie szukaj zemsty w ten sam sposob ,na sile
              ,to nie pomoze a milosc kiedys przyjdzie sama
          • Gość: gość 111 Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 18:51
            gdy czytałam twój wątek to jakbym widziała własne odbicie,też mam 30 lat 2
            dzieci i ta 3osoba,która burzy cała rodzine.Mam jej naprawde dość .
    • Gość: kaja Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 11:56
      Ja miłam podobny problem-tylko nie mam dowodów zdrady męża.Pewna kobitka
      wypisywała smsy,że tęskni za nim itp.Bardzo dużo przykrości mnie to kosztowała
      i do dziś często o tym myśle.Gdybym odkryła po raz kolejny coś takiego to
      odeszłabym od niego.Pamiętaj, ywoje szczęście jest najważniejsze.Wiem,że są
      dzieci ale jak one się czują między rozdartymi rodzicami.Nic nie usprawiedliwia
      takiego zachowania.Coś jest nie tak skoro ona nadal pisze do niego-albo się
      kochają albo ona robi na złość-Twój mąż ja uwiódł i porzucił:ona teraz rozwali
      jego związek.Można walczyć o miłosć tylko pamiętaj:nie poniżaj się trzymając
      męża za nogawke spodni i prosząc-nie zostawiaj mnie.Nikogo nie zmusisz do
      miłości.Taka sytuacja jest dla kobiety bardzo przykra-ja często po tym
      wszystkim nocami uronioe pare łez.....
    • Gość: la Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 12:23
      wyrzuc na zbity pysk mężą.Wszystko przerwbuiałam o czym piszesz.Też muslałąm,ze
      to kochanka jest winna dopóki sobie nie uswiadomiłam,że to on lata do niej a
      nie ona do niego.Co jej o mnie naopowiadał to inna sprawa,stereotyp to " nic
      mnie z nią
      nie łączy tylko dzieci,nie rozumiemy sie nie współzyjemy nie,nie nie.....
      wstaw co tam chcesz.Wytrzymałam z tym bardzo długo wierząc ze jest
      mądry ,Traktowałam do jako wypadek przy "pracy".Dzisiaj wiem ze byłam g ł u p
      i a(podkreslic 6 razy,to jest tyle ile lat wytrwałam w swojej naiwności).Dopóki
      cos nawet najmniejszego was łaczy,wywal go zeby terapia szokowa zastosowana
      przez ciebie zmusiła go do myslenia.Nie wierz,ze to tylko ona jest winnaa.
      • Gość: iskierka:) Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 13:09
        gdy suka nie da........pies nie ruszy. Nie ma usprawiedliwienia dla takiego
        łachmyty. Oboje są winni, a skąd będziesz miała pewność że nie robi tego mężulek
        tego ponownie. Za każdym jego wyjściem z domu będziesz zastanawiała się co jest
        grane. Ja gnoja spakowałam choć było to bardzo trudne. Teraz już sama wychowuje
        dwoje dzieci, poznałam super faceta i jest dobrze. Powoli odbudowywuje swoje
        życie. Powodzenia i trzymam kciuki za trafne decyzje.
    • Gość: qża tfaż Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 19:18
      Nic nie usprawiedliwia Twojego męża. On Ci składał przysięgę i do niego masz prawo mieć pretensje. Zdziry niestety są i zawsze będą. On powinien być odporny na wdzięki innych kobiet, ale najwyraźniej nie dorósł do życia w związku i nie zasługuje na Ciebie. Po prostu masz męża palanta, chyba, że swoim zachowaniem dalaś mu jakieś powody do takiego zachowania. Zawsze warto spojrzeć też obiektywnie na siebie i zastanowić się czy samemu nie popełnia się jakiś poważnych błędów.
      • Gość: facet Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 21:03
        A ja myślę ze gdyby on miał chleb w domu to po bułki by nie chodził-coś w tym
        musi być... pozdrawiam!
        • Gość: chrupiąca buleczka Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 21:10
          no cóż ja znam wielu takich, którzy z ciekawości wpiep..ają chleb kiepskiej
          jakości,tylko po to żeby się dowartościować
          • Gość: qża tfaż Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 23:14
            Chrupiąca bułeczka niestety ma rację. Tylko czy to jest dowartościowanie, czy wręcz przeciwnie?
            • Gość: lena Re: zdrada IP: 195.116.125.* 29.01.07, 23:24
              czemu kobiety decydują się na romans z żonatym facetem,skoro wiedzą że czeka
              ich miano najgorszej?
              • Gość: qża tfaż Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 23:54
                Bo mają w d.... to miano.
                • Gość: Q Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 09:40
                  bo każda czasem musi ... a jak nie ma wolnego to chociaż jest żonaty. Ku..s
                  jest zawsze ku..s
                  • Gość: XYZ Re: zdrada IP: 89.174.23.* 30.01.07, 10:29
                    Masz dużo racji trzeba nazywać po imieniu, a przypisywanie do tego ideologi jest
                    tylko próbą zagłuszania własnego sumienia.(...zdrada zawsze tylko pogarsza
                    kryzys lub wręcz uniemożliwia jego rozwiązanie jeśli komus nie odpowiada zycie w
                    danym związku niech zwyczajnie odejdzie i nie krzywdzi partnera czy partnerki ,
                    choćby w imie wspólnie przezytych chwil.(.. tylko malutcy depczą to co
                    wczesniej tworzyli !) Pozdr...
      • Gość: XYZ Re: zdrada IP: 89.174.23.* 30.01.07, 10:18
        No to jak w końcu cyt."..Nic nie usprawiedliwia Twojego męża. On Ci składał
        przysięgę i do niego masz prawo mieć pretensje.." czy cyt."..chyba, że swoim
        zachowaniem dalaś mu jakieś powody do takiego zachowania." Przepraszam czegoś tu
        nie rozumiem, ale jestem zdania,że nie ma zadnego racjonalnego wytłumaczenia dla
        zdrady, wszelakie tłumaczenia są tylko próbą zrzucania odpowiedzialnosci za
        swoje postepowanie na kogoś innego. Pozdr..
    • Gość: jagna Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 11:10
      Nie wydaje mi sie żeby to wszystko było takie proste, mam wrażenie że większośc
      ma na myśli fizyczna zdradę. A co wtedy gdy w grę wchodzi zaangażowanie
      uczuciowe, nawet bez fizycznej zdrady? czy to nie jest bardziej niebezpieczne
      dla związku? Gościu 111, zastanowiłas sie czego twoj mąż szukał poza
      małżeństwem: seksu czy może zrozumienia. No i jeszcze jedna b. ważna rzecz:
      jesli możesz mu wybaczyć, to sprobuj, jeśli uważasz, że warto wasz związek
      jeszcze ratować (bo zapomnieć, to pewnie nie zapomnisz). Masz z nim dzieci, ale
      ważniejsze jest czy jeszcze do niego coś czyjesz, czy chcesz z nim być. To tak
      łatwo powiedzieć: wywal go na zbity pysk. Dzisiaj ludzie coraz szybciej i
      łatwiej podemuja decyzje o rozwodzie a trudniej poradzić sobie z tym wszystkim
      i spróbować cos ratować. powodzenia!
      • street_pop Re: zdrada 31.01.07, 17:31
        Myslę, że jak przetrwa się zdradę i bardzo poważny krysys z tym związany, to to
        bardzo dobry znak na przyszłośc. Tylko jest pytanie: czy męża i CIebie na to
        stac wewnętrznie, psychicznie. Uważam, że wyjścia sa 2:
        1) albo jest próba ratowania tego małżeństwa, on autentycznie żałuje i chce to
        naprawiac, ale tu musisz dobrze go znac bo albo się autentycznie poprawi i nigdy
        więcej tego nie zrobi, albo dasz mu przyzwolenie na kolejne numery jesli
        wybaczenie przyjdzie Ci zbyt łatwo i szybko,
        2) albo trzeba zaprzestac tej walki bo byc może za dobrze mu ze świadomością, że
        pomimo swoich grzechów czuła zonka i ciepły obiadek na niego zawsze czekają.
        Może powinien stracic to poczucie bezpieczeństwa, które ma i postawic go przed
        wyborem: "albo rybki albo akwarium" - czasami ta strategia "obucha w łeb"
        przynosi lepsze efekty niz "sztuka dyplomacji".

        Byc może szukał poza małżeństwem czegoś, czego w nim nie miał, a byc może jest
        narcyzem z cechami donżuanizmu, który poprzez skok w bok "dowartościowuje się"
        (może były jakieś wcześniejsze "skoki").

        W kazdym razie, jesli chodzi o rozwody, uważam, ze jest cała masa innych
        powodów, duzo większych niż jednorazowy "skok w bok", by się nań decydowac.
        Wszystko zalezy od indywidualnej sytuacji i od tego czy ludzie potrafią się
        komunikowac. Nic nie jest ani białe ani czarne...
    • jan_stereo Re: zdrada 31.01.07, 18:04
      Gość portalu: gość 111 napisał(a):

      > co mam zrobić aby babsztyl zostawił mojego męża.Już raz z nią rozmawiałam
      > ale ona jest głupia (40 lat)a mój mąż 31 i jeszcze głupszy,a mamy
      > 2 dzieci.

      A co ten babszyl robi Twojemu mezowi i czego od niego chce ?
      No i pytanie odwrotne,czego chce Twoj maz od tego babsztyla ?
    • alfika Re: poproś o radę yagiennkę :)))) 31.01.07, 19:29
      ona naprawdę jest niezawodna i pomocna w takich sytuacjach... ;)
      • kawitator do XYZ 08.02.07, 20:28
        Nie wiem czy gość XYZ jeszcze tu zagląda ale przeglądając sobie to forum
        zastanowiło mnie coś takiego:
        napisał On :
        = sam borykam sie z tym od kilku lat, mam wrażenie,że stan upodlenia i
        osmieszenia zostal wpisany w moje życie i ciagle pojawia sie to pytanie "dlaczego ?

        A zaraz chwile potem:
        = choć wiem,że nieodwracalnie utraciliśmy to "coś" i choć wiem,ze nigdy nie
        będzie tak jak mogło być, to jednak coraz częściej wierzę,że dobrze zrobiłem nie
        odchodząc od niej i zaczynam
        wierzyć,że jest troche prawdy w powiedzeniu "nie ma tego złego co by na dobre
        nie wyszlo" (.

        To juz sam nie wiem czy ja jestem niekumaty czy autor niedokładnie coś opisał
        Jak dla mnie ciągły stan upodlenia i ośmieszenia nie za bardzo zgadza się z
        pozytywna oceną pozostania w związku
        Jeśli zaglądasz to może wyjaśnisz gdzie tkwi haczyk ;-))
    • stokrootka40 Re: zdrada 10.02.07, 21:30
      jeżeli Cię zdradza, to znaczy, że czegoś mu w Waszym związku brakowało.
      Przemyśl to!!! A rozmowa z rywalką, to jest najgłupsza i najbardziej poniżająca
      rzecz, jaką może zrobić zdradzana kobieta.
      Musisz zachować się z godnością, żeby zachować szacunek dla samej siebie.
    • coill Re: zdrada 26.02.07, 00:56
      zagrozic rozwodem z udowodnieniem jego winy. jak uslyszy jakie alimenty ma placic na rodzinke moze mu sie odechce. znajoma miala taki sam problem,zrobila podobnie i szybko sie skonczyl romansik.
      2.zastanwoci sie(i porozmawiac z nim)DLACZEGO to robi,brakuje mu czegos czegos? w tej kwestii niestety wina czesto lezy po dwoch stronach.
      • awena31 Re: zdrada 28.02.07, 10:32
        a dla mnie zdrada to zdrada bez z znaczenia czy dałam powody do zdrady czyni....
        jeżeli jest komuś źle z druga osobą na tyle ,że szuka pocieszenia w ramionach
        innej..... to wolna droga .Ja bym nie walczyła...bo i po co to nie ma
        sensu.....chyba ,że byłby to jednorazowy wyskok chwila zapomnienia idt. to
        jestem w stanie to wybaczy ,ale nie chciałabym o tym wiedzieć.Ja powiedziełam
        mojemu mężowi ,że gdyby coś takiego się zdażyło to ma się nigdy,ale to
        przenigdy nie przyznawać.Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal....i to święta
        prawda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka