Gość: Doti
IP: 130.94.106.*
12.04.03, 09:28
W mojej rodzinie piętrzą się ostatnio konflikty.
Myślę, że nie jesteśmy jakimś szczególnym wyjątkiem
pod tym względem, niemniej ja sama znalazłam się
ostatnio w sytuacji, w której czuję się bardzo
niezręcznie. Brat i mama zasypują się (coraz rzadziej,
bo brat przestał do mamy dzwonić) oskarżeniami, które
wywołała trudna sytuacja rodzinna. Jak to bywa w
takich przypadkach, prawda leży pośrodku, choć moim
zdaniem trochę bardziej po stronie mamy. Obydwojgu –
każdemu z osobna – starałam się tłumaczyć stanowisko
drugiej strony, choć już coraz rzadziej. Ze strony
rodzicielki widzę chęć rozwiązania problemu, brat
zacina się w swych „racjach” i złapałam go na tym, że
opacznie interpretuje moje słowa: usłyszy w całej
wypowiedzi dwa zdania, które wyrwane z kontekstu
pasują do jego wersji i trzyma się ich, jak tonący
brzytwy. Brat jest jeszcze bardzo dziecinny, choć
samodzielny już. Stwierdziłam, że nie będę już z nimi
rozmawiać na ten temat, niech sami się godzą, albo i
nie. Niestety, już po tej decyzji usłyszałam od brata
jeszcze jedną historię na temat „co się stało, jak
ktoś usłyszał, co mama mówiła”. Przyznaję, że mnie
zatkało i dopiero później, składając elementy w mniej
więcej logiczną całość, to co mi powiedział stało się
bardzo mało wiarygodne, co więcej, jego też stawia w
bardzo niekorzystnym świetle. Odnoszę wrażenie, że
zależało mu na tym abym powtórzyła tę historię mamie
(na pewno wzbudziłoby to w niej poczucie winy). Ja
tego nie zrobiłam. I zaczynam czuć się jak zdrajca: z
jednej strony, bo w ogóle go wysłuchałam i nie
nagadałam mu, co za bzdury znowu wymyśla, z drugiej,
że nie „ostrzegam” mamy. Mam zdenerwować mamę i
powiedzieć jej, czy zostawić to w spokoju, niech
wyjaśniają sobie sami? Jak mama odbierze informację od
brata – o ile jej o tym powie - że wiedziałam o
jego „nowym pomyśle”? Zastanawiałam się też nad
oględną rozmową z mamą: powiedzieć jej, że brat znów
coś wymyślił, że moim zdaniem to nieprawda i nie
wchodzić w żadne szczegóły. Ale wtedy też ją
zdenerwuję.
Zaznaczam, że logiczna rozmowa z moim bratem nie
wchodzi w grę, z powodów wyżej wspomnianych. Poza tym
nie mam żadnej gwarancji, że on krytykując mamę do
mnie, nie skrytykuje mnie do mamy – wykazuje się w tym
zakresie bardzo bujną wyobraźnią, o czym obie już się
przekonałyśmy. Staram się trzymać zasady, że nigdy o
nikim nie mówię niczego, czego nie potrafiłabym
powiedzieć mu prosto w oczy. Ale ze słowami, jak się
okazuje można zrobić wszystko.
Doti