Dodaj do ulubionych

Zdradzona po 19 latach

29.01.07, 14:47
Jestesmy malzenstwem 19 lat.Mieszkamy w Canadzie,wiec raz bylo lepiej, raz
gorzej (problemy meza z praca) ale w sumie moge powiedziec,ze nasze
malzenstwo bylo dobre.Ja zajmowalam sie domem, maz robil swoja kariere
naukowa.Mamy 2 dzieci.Zawsze tesknilam za Polska i 3 lata temu cala rodzina
pojechalismy odwiedzic rodzine i przyjaciol. I tu zaczelo sie moje pieklo.Moj
maz odwiedzil swoich przyjaciol z lat szkolnych, a szczegolnie swoje byle
milosci z liceow.Wszystkie panienki wtedy go nie chcialy, a teraz,gdy jest
juz ustawiony nagle zaczely sie nim interesowac.Szczegolnie jedna samotna
mamusia (po 2 nieudanych zwiazkach)Zaciskalam zeby (przeciez ja bylam tutaj z
nim, a one daleko) i zycie toczylo sie dalej.Az nagle na poczatku stycznia
moj maz oswiadczyl, ze jedzie sam do Polski aby pobyc troche z mamusia.
Pretekst doskonaly,chociaz przez lata nie utrzymywal z nia kontaktu.I teraz
po powrocie znalazlam zdjecia mojego pana ze swoja szkolna miloscia.Po
awanturze przynal sie sie, ze tak, spedzil z nia noc (szczegolow mi
oszczedzil).Oczwiscie moja tesciowa wszystko skretnie ukrywala przede mna.Mam
zamiar odejsc, chociaz to bedzie trudne, kocham meza, ale nie umiem wybaczyc
mu zdrady.Nie rozumiem tez tej kobiety, wiedziala,ze ma rodzine i dzieci.To
ja wykrzyczalam, ze chce rozwodu, ale widze, ze jemu taka sytacja
odpowiada.Co robic? Szkoda mi tych wspolnych lat, czuje sie za stara na
rozpoczecie zycia od nowa. Zastanawialam sie czy nie porozmawaic z Pania M,
zeby zostawila nas w spokoju. Pomozcie
Obserwuj wątek
    • facettt stuknij Ty sie i to porzadnie :) 29.01.07, 14:53
      zdrada po 20-tu latach, to jakby jej w ogole nie bylo.

      po pierwsze nie masz dowodow, ze jakas zdrada w ogole byla.
      przyznac sie, pod grozba ekskomuniki, to ja moge do wszystkiego :)))

      ciesz sie, ze Twoj maz ma taki maly "przebieg".
      niejedna by sobie takiego zyczyla.
      • polka343 Re: stuknij Ty sie i to porzadnie :) 29.01.07, 15:04
        Niestety mam dowody,zdjecia, poza tym sam sie przyznal.Dziekuje za
        pocieszenie,ze moj maz na taki maly "przebieg" Ty pewnie masz duzo wiekszy,
        wspolczuje twojej partnerce.
        • facettt Re: stuknij Ty sie i to porzadnie :) 29.01.07, 16:02
          tego "wspoczucia" slyszalem juz 100 razy :)))
          wymysl moze cos lepszego, co, Kochanie?

          nie wazne, ze zdarzyla sie jakas wpadka.
          to bez znaczenia - raz na 20 lat...

          • yagiennka Re: stuknij Ty sie i to porzadnie :) 29.01.07, 16:31
            Facettttt może dla ciebie, jako osobnika pozbawionego elementarnych zasad
            przyzwoitości i honoru. Ale dla normalnych ludzi to jest problem. Swojego
            popapranego życia w to nie mieszaj bo to twoje popapranie.
            • facettt dziewcze, zawsze padam ze smiechu :))) 29.01.07, 16:44
              (chociaz powinienem moze ze wspolczucia...)

              gdy czytam twoje posty...

              przypominam wiec:

              w/g badan socjologicznych...

              w Polsce zdradzilo (przynajmniej raz) - 50 % malzonkow

              w Europie Zachodniej - 60 %

              ERGO: jest to zjawisko normalne.
              co oczywiscie nie znaczy, ze musi Ci sie podobac, Kochanie :)))


            • alfika Re: ale... to przecież polka... 29.01.07, 16:45
              ...zaczęła o życiu facettta... :)

              czuję, że nadciąga burza
              z piorunicami...
              znowu temat się złajdaczy do poziomu pyskówki, szkoda
              • facettt ale jakiej pyskowki? 29.01.07, 16:50
                przecie tylko widze, ze Piekna ya-Gienka coraz bardziej mnie pozada....

                A ja sie przed tym pozadaniem pieknej Gieni wcale nie bronie :)))

                • alfika Re: ok :) 29.01.07, 16:57
                  Twoja wola walki z całą rzeszą budzi zdumienie, ale - każdemu wedle potrzeb...
                  :))))))))
                  • facettt bajki :) 29.01.07, 16:59
                    alez sklad.

                    przecie wiesz...

                    ze mam swoj wzor :)

                    pa.
                    • yagiennka Re: bajki :) 29.01.07, 23:41
                      "Facet" (bo do faceta to ci daleko), ja bym cie nawet czubkiem buta nie ruszyła
                      :))) Prawdziwy mężczyzna nie zdradza i zdrady nie pochwala. Ze 50% tzw. gatunku
                      meskiego nie ma z męskością nic wspólnego to nie znaczy że musze się z nimi
                      zadawać, zadaje się z tą drugą połową :) Hłe hłe. Każdemu wg. potrzeb, racja.
                      • facettt Gienia, biedactwo , ty moje :))) 30.01.07, 15:03
                        Ty-Gioenka, jako ze czesto-gesto narzekasz tu na mezczyzn, to wyrazny przecie
                        dowod, ze zadajesz sie takze z przedstawicielami rowniez tych drugich,
                        niechcianych przez Ciebie 50 %.

                        Ja ci tam, dziewcze, dobrze zycze, ale ze klamac umiem spiewajaco, moglbym sie
                        podszyc pod przedstawiciela tej pierwszej, "krysztalowej" polowy, a potem,
                        jak to Polka po szkodzie, znowu zaczela bys na ekranie plakac ludziom w rekaw
                        jacy to ci mezczyzni sa okropni :)))

                        PS. Masz racje, Kochanie, ze prawdziwy mezczyzna nigdy nie zdradza...
                        SIEBIE :)))

                        • yagiennka Chyba ci mózg wypaliło :D 31.01.07, 13:07
                          Pokaż mi gdzie ja się żalę ?:))) To twoje urojenia, nigdy nie żaliłam sie na
                          facetów bo nie mam na kogo. Z idiotami sie nie zadaje a fajnych facetów znam i
                          nie mam powodu aby się na nich użalać. Proste :) A ty jesteś żałosny z tym swoim
                          szowinizmem na pokaz. U mnie masz szanse mnie niż zero (jak w piosence) :))
                          Dotarło? To paaaaa.
                          • ja_adam Re: Chyba ci mózg wypaliło :D 31.01.07, 13:09
                            czy tu biją?
    • hellio Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 15:20
      Ciężka sytuacja i trudna,więc przede wszystkim współczuję.
      A jesli mogę coś sugerować, to przede wszystkim ustalenie, zanim zaczniesz
      działać, czego naprawdę chcesz. Bo takie gesty, jak żądanie rozwodu trudno
      pogodzić z lękiem, że jesteś już "za stara na rozpoczęcie życia od nowa" - jak
      sama piszesz. To, ze kochasz męża - nie zagra z nastawieniem, ze mu nie wybaczysz.
      Nic nie piszesz o tym, jakie właściwie plany ma twój mąż. Jestem przekonana, że
      to z nim trzeba się porozumieć - w kwestii dalszego wspólnego życia, czy w
      kwestii ewentualnego rozwodu. W rozmawianiu z panią M nie widzę sensu - ona wie,
      co o niej myślisz i raczej nie jest nastawiona na spełnianie twoich próśb.
      Życzę hartu, będzie ci teraz potrzebny - Hania
    • lolejo Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 15:21
      Wejdź na forum Rozwód ... i co dalej..myślę, że znajdziesz tam więcej zrozumienia.
      Pozdrawiam ciepło.
    • ja_adam Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 15:24
      Kolega wspomniał o przebiegu, miał rację.
      Są mężczyźni, którzy seks z wieloma partnerkami uczyli sensem swego nudnego życia.
      I nie ma znaczenia czy maja dzieci czy żony. W ogóle nie ma znaczenia!
      Także dla mężczyzny który jest grzeczny, kochający...są pewne klimaty wobec
      których nawet betonowa ściana nie moze sie oprzeć.

      O tego pierwszego nie ma sensu walczyć, zawsze będzie Ciebie robic w bambuko.

      Dla drugiego, nic nie jest łatwe. Jeśli zechcesz odejdzie, jeśli zawalczysz
      uratujesz związek.

      Mam pytanie, dlaczego stwarzasz problemy, kładziesz przed soba decyzje które nic
      nie dają? Kochasz ale chcesz odejść, chcesz zrozumieć a jednocześnie nie możesz
      wybaczyć.
      Kobieto ten problem powstał przez Twego męża, Ty możesz w tym miejscu pomóc
      mężowi podjąć rozsądną decyzję. Bądź silna, dumna!

      Szkoda ci lat? a niby czemu ? chcesz zyc wspomnieniami? Liczy sie TU I TERAZ.

      Wczorajszy dzień jest historią, dziesiejszy darem a jutrzejszy tajemnicą.

      ZA STARA? Widocznie tak skoro twój mąż przylgnął do innej. Skoro udało ci się
      urodzić i wychowac 2 dzieci, jesteś lwicą!

      Cokolwiek się stanie możesz cieszyć sie życiem. Nikt prócz ciebie samej nie jest
      tego gwarantem. Żaden tam mąż, bóg czy orgazm...Tylko TY!

      Pozdrawiam
      • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 15:54
        Dziekuje Ci za slowa wsparcia. Moze wlasnie takich slow potrzebuje.
      • magdulajda Re: Zdradzona po 19 latach 30.01.07, 00:41
        hej... twoja wypowiedź, bardzo mnie ujeła. Tak bardzo, że założyłam konto:) aby
        napisać pare zdań. Wiesz co najbardziej mi się podobało? to o tej lwicy i o
        tym, że to ona jest gwarantem:) ładnie powiedziane, tzn daje do myslenia, do
        zastanowienia się nad tym że nigdy nie jest za późno. Ja podjełam taki krok..
        czy będzie on właściwy to czas pokarze, ja jednak wierze, że będzie dobrze:)
        dla mnie jest najważniejsze to, że w końcu przejrzałam na oczy i postanowiłam
        zmienić swoje życie na lepsze:)

        pozdrawiam:)
      • no1teresa ja tez wpadlam w zachwyt 30.01.07, 01:07
        i jestem gotowa sie zakochac w Tobie, jadamie
        naprawde jestem pod wrazeniem tej wypowiedzi
      • thelma3 Re: Zdradzona po 19 latach 30.01.07, 19:40
        Kolego, szacuneczek! :)
        pozdrawiam
    • shachar Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 15:27
      trzeba bylo nie szukac tych zdjec
      • ja_adam Super 29.01.07, 15:30
        że sie dowiedziała, bo mogło sie okazac ze reszte życia żyłaby z człowiekiem
        który jej nie rozumie.
        Myslę, że ta sytuacja pozwoli wyprostowac im wiele spraw które były bez sensu.

        Może być tylko lepiej.
        • facettt nie Super 29.01.07, 16:24
          to chyba ona nie rozumie mezczyzn,
          skoro ze zdrady raz na 20 lat robi problem?
          • alfika Re: nie Super 29.01.07, 16:37
            a co ile można zdradzać, żeby to mozna uznać za problem?
            :)))
            wplątujesz się w śliską dyskusję, chciałam uprzedzić :) - dla jednych
            zdradzonych raz na 50 lat to załamanie nerwowe, dla innych raz na tydzień to
            nie problem, byle ukochany/a nie przytargał/a infekcji...
            kwestia wrażliwości, zaufania, szacunku - i co tylko dany człek sobie rozumie
            pod pojęciem wierności
            • facettt Re: nie Super 29.01.07, 16:41
              sloohaj Ty... :)

              pewien Krol Francuski powiedzial, ze: Paryz wart jest mszy...

              to chyba ta Canada tez ? :)
              • alfika Re: nie Super 29.01.07, 16:42
                nie, no bez przesady :)
                nie w tym rozumieniu proszę, bo to już się o łajdactwo ociera :))))
                • facettt Re: nie Super 29.01.07, 16:46
                  porzadni ludzie, to pse Pani, ida do Kosciola na Msze - o 17-tej :)))

                  zbieraj i Ty sie :)))
                  • alfika Re: nie Super 29.01.07, 16:48
                    wierzę, że pomodlisz się za mnie - ja zostaję, mam tu jeszcze coś do zrobienia

                    ps. popołudniowe msze bywają raczej o 18.00, hehe
                    • facettt Re: nie Super 29.01.07, 16:56
                      holender, znowu sie pospieszylem.

                      me pardonnerait :)

                      z_n mi to wynagrodzi... (w zaswiatach :)))
    • alfika Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 15:46
      kiedy o całe zło przestanie się obwiniać kochanki?
      to takie pójście na łatwiznę - to ona zaciągnęła do łóżka, to ona nie
      uszanowała przysięgi, może jeszcze nawet to ona zdradziła?...

      małżeństwo jest od tego, żeby zająć sie sobą i swoimi problemami, niezależnie
      od podjętej w efekcie decyzji czy rozwód, czy składanie do kupy - a nie od
      znajdowania tej brzydkiej winnej i jej takiej czy innej moralności
      dwie oddalone osoby to i tak zanadto
      • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 16:04
        A dlaczego jej nie obwiniac? Wiedziala dobrze, ze jej dawny wielbiciel jest
        zonaty i ma dzieci. Ale moze warto sprobowac .. a nuz teraz zostawi wszystko i
        bedzie tylko dla niej. Teraz kiedy najtrudniejsze lata na emigracji mamy za
        soba. Jest juz stala praca, wkrotce obywatelstwo. Wiec moze sie kolo niego
        zakrecic?? Sama jest po 2 nieudanych zwiazkach i 2 dzieci. Wiec mam jej nie
        obwiniac?? Wiem, ze tutaj duza wine ponosi moj maz, chlopak z biednej rodziny,
        teraz wielki pan dr z przyszloscia, wiec chcial zaimponowac i udalo mu sie.Czy
        Ty bedac samotna matka z 2 dzieci nie probowala wykorzystac sytuacji????
        • facettt bym sie nie starala, dziewcze piekne, a nadobne:) 29.01.07, 16:18
          gdy ktos po 20 tu latach wpada do kraju i nagle panienka z mlodosci mysli,
          ze jest od razu do wziecia, to jest idiotka, lub ty jestes zwykla forumowa
          prowokatorka...

          Wybieraj - co wolisz?

          I nie obrazaj mi kobiet...
          Przelecenie, to przelecenie.
          a rodzina , to rodzina.
          • polka343 Re: bym sie nie starala, dziewcze piekne, a nadob 29.01.07, 16:53
            Nie jestem idiotka, ani forumowa prowokatorka. Ladnie to powiedziales
            przelecenie to przelecenie, ja tego tak nie nazwalam
            • facettt Re: bym sie nie starala, dziewcze piekne, a nadob 29.01.07, 16:58
              to nazwij do .. hollery :)))
        • alfika Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 16:33
          nie, moja droga
          to kwestia honoru - nie być tą trzecią i nie walczyć o mężczyznę...

          ale Twój wybór
        • scept89 obwinisz prostytutke? 29.01.07, 20:58
          polka343 napisała:

          > A dlaczego jej nie obwiniac? Wiedziala dobrze, ze jej dawny wielbiciel jest
          > zonaty i ma dzieci.

          A maz Szacownej Pani o tym nie wiedzial? Zapomnial czy tak jakos? Strach takiego
          goscia wyslac do Vegas bo przez ta amnezje to by go pewnie miejscowe prostytutki
          na smierc zakopulowaly no i cala fortune by wydal.

          To co robi osobniczka X po 343 rozpadlych zwiazkach nie ma nic do rzeczy. Jej
          moralnosc lub brak tejze ma praktycznie zerowy wplyw na partnera ktory zdradza.
          Nie bedzie X bedzie Y. Moze na innej planecie nie ma kobiet/facetow ktorzy
          radosnie pokopuluja z zameznymi i dzieciatymi osobnikami plci przeciwnej lub
          tozsamej ale mey z tego swiata jestesmy. To czy partner zdradza czy nie zalezy w
          100% od partnera a nie od tego ze istnieja kobiety/faceci ktorzy czy to za $$$
          czy dobrowolne z nim sie przespia.

          >Czy Ty bedac samotna matka z 2 dzieci nie probowala wykorzystac sytuacji????
          Malzonek zostal bezczelnie zgwalcony przez owa paskude? Dostal w glowe palka i
          obudzil sie juz bez spodni?

          Przykro mi, ale maz to nie pachole niewinne ktore to q-y szubrawe wykorzystac
          zdolaly.




          • polka343 Re: obwinisz prostytutke? 30.01.07, 00:10
            Wiesz, slowo prostytutka, to za mocno powiedziane.Pani M,za mlodu nie chciala
            byc dziewczyna mojego meza, wiel dlaczego teraz kiedy na stanowisko i pieniadze
            nagle zmienila zdanie.Oczywiscie moj malzonek nie jest niewiniatkiem, wcale go
            nie bronie.Nie wyobrazam sobie natomiast zaciagniecia zonatego faceta od tak
            sobie do lozka. A moze sie myle, byla to chwila slabosci obojga.Tylko czy ja
            mam przejsc nad tym do porzadku dziennego, zapomniec??? Nie wiem co knuja w e-
            mailach,bo wiem, ze korespondencja trwa.Nie otwieram jego poczty, ale moj maz
            powiedzial mi,ze ma prawo do prywatnosci,
            • scept89 Re: obwinisz prostytutke? 30.01.07, 00:55
              Chyba sie nieprecyzyjnie wyrazilem. Dla mnie kochanka Twojego meza nie jest
              prostytutka. Powiem wiecej: nie mam zadnych powaznych przeslanek na
              kwestionowanie jej moralnosci. Ona o ile dobrze rozumiem byla wolna kobieta
              ktora moze przespac sie z kim jej fantazja (w granicach prawa) pozwoli. Nie jest
              ograniczona jakakolwiek solidarnoscia kobieca ktora to zabraniala by spojrzenia
              na osobnikow zaobraczkowanych/ojcow dzieciom/facetow majacych
              girlfriends/facetow co to przyszli na impreze z inna kobieta (niewlasciwe
              skreslic). Nie musi dbac o malzenskie losy faceta ktory wskakuje jej do lozka.
              Jego dzieci to jego problem, to on decyduje o ich losach.

              Wyobaz sobie slodkie slowa zdradzajacego meza do X:
              1) malzenstwo moje to pomylka
              2) zawsze ciebie i tylko ciebie kochalem
              3) chce byc z toba
              4) wszystko sie jakos ulozy

              Ufam ze rozumiesz iz to nie ona _musiala_ go uwodzic, calkiem prawdopodobnie
              moglo byc dokladnie na odwrot.

              Ani ja ani Ty nie wiemy co zaszlo dlatego dla mnie pakowanie winy czy
              pomstowanie na kochanke meza jest czyms emocjonalnie zrozumialym ale racjonalnie
              calkiem przeciwrozumczym.
              Przyklad z prostytutka byl jedynie aby Ci uswiadomic ze przewazajaca wina stoi
              _zawsze_ po stronie osoby bedacej w zwiazku i dokonujacej zdrady. Gdyby malzonek
              pokonawszy 100 mil samochodem zawital do przydroznego burdelu wybrawszy jedyna w
              tym czasie dostepna dziewczyne to co, tez nalezalo by obwiniac tym razem 100%
              autentyczna prostytutke ze meza "porwala"? Wolne zarty.

              Kochanka czy prostytutka to IMHO dalekorzedny problem. Problem #1 to niewiernosc
              meza, #2 Twoje uczucia do niego #3 dzieciaki #4 materialne aspekty rozwodu, #5
              pomysl na zycie 'po mezu', potem pustka jak z Vancuver Island do Toronto, potem
              dopiero kochanka.

              Jesli funkcja pierwszej(byc moze...) zony w haremie Twojego meza malo Ci
              odpowiada to albo sam wraca z podkulonym ogonem (jesli masz ochote go przyjac)
              albo separacja/rozwod. Odganianie kijami kobiet z ktorymi przeswietny malzonek
              byl laskaw sie przespac nie jest ani twarzowe ani sensowne.

              Pozdr.
              • polka343 Re: obwinisz prostytutke? 30.01.07, 01:41
                scep89
                masz racje.ona ma prawo zapraszac kogo chce.Moim problemem jest ,co ja
                powinnam zrobic.19 lat to szmat czasu. Czy powinnam wystapic o rozwod,czy
                wybaczyc, nie wiem. Narazie wyjezdzam zobaczymy jak wroce. Pozdrowienia
      • ta Re: Zdradzona po 19 latach 07.02.07, 12:59
        alfika napisała:

        > kiedy o całe zło przestanie się obwiniać kochanki?
        > to takie pójście na łatwiznę - to ona zaciągnęła do łóżka, to ona nie
        > uszanowała przysięgi, może jeszcze nawet to ona zdradziła?...
        >
        > małżeństwo jest od tego, żeby zająć sie sobą i swoimi problemami, niezależnie
        > od podjętej w efekcie decyzji czy rozwód, czy składanie do kupy - a nie od
        > znajdowania tej brzydkiej winnej i jej takiej czy innej moralności
        > dwie oddalone osoby to i tak zanadto

        Niesprawny przechodzień i dziurawa, mokra ulica, to już nadto. Po co obwiniać
        kierowcę , który człowieka potrącił na pasach...
        Ta_
    • taisy Re: jakie to smutne. 29.01.07, 16:37
      Współczuję i kompletnie nie rozumiem kobiety z Polski.
      Oczywiście porozmawiaj z nią niech zostawi twoją rodzinę w spokoju. Ale czy to
      pomoże? Jak ona uparła się rozwalić wam dom. Myśle, ze twój mąz bedzie bardzo
      załował tego zrobił. I jeszcze nie raz bedzie cie przepraszał. Kobiety tego
      typu co ta pani z Polski nie są dobrymi partnerkami.Brak im zasad wspólżycia to
      zimne i przebiegłe egoistki. Takie jest moje zdanie!
    • grazynaraj Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 17:17
      Jest to zrozumałe ,że przeżywasz tą sytuację ale myślę ,że najważniejsze to
      poukładać sobie teraz wszystko od początku .Nie mówić za dużo do męża co
      zamierzasz zrobić jakiś czas przeczekać te sytuację.Istotne w tej sytuacji jest
      to jak zachowuje się Twój mąż czy zamierza jeździc do Polski czy myśli już
      tylko dolną częścią ciała, czy jeszcze głową?Tak ważnych decyzji nie nalezy
      podejmować szybko.Ja bym zachowywała siejakby nic się nie stało natomiast
      zaczęłabym dbać o siebie wychodzić tak aby go wyprowadzić z równowagi.Rozmowa z
      ta osobą ,absolutnie nie, tylko dasz jej satysfakcję.Przecież ona znała waszą
      sytuację a mimo to spotkała się z Twoim mężem.Pamiętaj ,ze skoro jest to
      kobieta po dwóch nieudanych związkach to dla niej rutyna.Natomiast należy
      Twojemu mężowi uświadomić ,że jest kolejnym facetem w życiu tej kobiety i skoro
      jest tak naiwny ,że to miłość to mu wspólczujesz.I zażartuj ,że może bliżej by
      kogoś takiego znalazł będzie taniej oczywiście zrobić to delikatnie nie
      krzyczeć dyplomatycznie może zrozumie ,że tamta kobieta zarzuciła na niego
      sidła bo dla niej jest to dobra partia.Życzę cierpliwości bo nic tak nie
      wyprowadza przeciwnika jak spokój ofiary.pozdrawiam z Monachium
      • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 17:45
        Dziekuje masz wiele racji. Sprobuje cos zrobic.Trudno jednak postrzymac sie od
        jakis zlosliwych uwag. Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi postawilam wyjechac do
        Wloch, gdzie mam wielu przyjacol (mieszkalam tam przez 6 lat)Zabiore ze soba
        corke(ma przeciez ferie zimowe). Tam przemysle sobie co dalej robic. Dziekuje
        za slowa wsparcia
        • ja_adam Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 17:59
          Demi la verita...Chi ti ha spinto a cambiare decisioni?
          • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 19:01
            Io, non so che devo fare, non ho cambiato niente.Adesso vada a Roma poi si
            vedra.Ciao
        • grazynaraj Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 21:45
          To nie jest zły pomysł ale i nie najlepszy na tę chwilę najpierw zrób
          rozpoznanie ,nie spiesz się z żadną decyzją .Ten wyjazd to troche dezercja a
          próbowałam ci doradzić dyplomatyczną grę .Pokaż mu ,że to ty panujesz nad
          sytuacją i od ciebie wszystko zależy powinnaś zostać i doprowadzić do sytuacji
          jakby się nic nie stało i zapomniałaś o wszystkim zbić go z tropu .Wyjazd może
          odebrać ,że się obraziłaś .Zachowaj zimną krew .Pamietaj od tego jak teraz
          postąpisz moze zależeć Twoje dalsze życie.To jest bardzo ważny moment w waszym
          życiu.Pamietaj ,że jak pokazujesz złosć to dajesz mu argumenty do ręki,nie
          pokazuj ,że ta sprawa cię wogóle obchodzi bądź miłą kochającą żoną choćbyś w
          środku była wulkanem .Graj.
          • grazynaraj Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 21:50
            Nabrałam watpliwości po przeczytaniu pozostałych postów czy chcesz z nim być
            czy nie od odp.na to pytanie przybierz taktykę .Pozdrawiam.
          • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 30.01.07, 00:19
            dzieki "grazynaraj" Staram sie przyjac proponowana taktyke, ale masz racje w
            srodku kipie i najchetniej kazalabym mu sie wyniesc do niej.Niestety ze wzgladu
            na prace ,nie jest to mozliwe.Naprawde jest ciezko miec usmiech na twarzy w
            takiej sytuacji.Dziekuje za rade.Niestey juz zamowilam bilety do Rzymu, lece bo
            inaczej zwariuje widzac go przy komputerze.
            • grazynaraj Re: Zdradzona po 19 latach 31.01.07, 12:47
              OK ,w takim razie trzeba go zamrozić ,zeby to widział, Przed wyjazdem zapisz
              jego imie na kartce i włoż do wody w otwartym słoiczku jak wrócisz to wyjmij
              słoiczek tak aby to widział i powiedz mu zo z nim zrobiłas wcześniej nic nie
              mów .Jeśli to lew to proponuję go teraz szokowac do bólu.Życzę rzymskich
              wakacji i przyjemnej włoskiej kawy z przystojnym Włochem.Zrób duże zakupy i jak
              wrócisz to powiedz mężowi ,że zawsze będziesz tak robić jak sie prześpi z inna
              laską, to twoje nowe metody na jego andropausę.pa.daj znać po powrocie.
    • suonce89 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 18:05
      Jestem przerażona po tym, co tu przeczytałam.
      Lepiej nie odpisywać, jeśli sie nie ma nic
      sensownego do powiedzenia. Bez względu na to
      czy zdrada nastąpiła po 20 czy 50 latach małżeństwa,
      czy był to tylko jednorazowy "wyskok" czy trwało to
      kilka lat zawsze jest to zdradą i zawsze boli..
      Jak można się odwoływać do jakiś statystyk?
      Czy to, że połowa naszego społeczeństwa zdradziło swojego
      partnera/partnerkę, znaczy że ja też tak mogę robić?
      Zero empatii i zrozumienia.
      • ja_adam Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 18:09
        im mniej empatii
        im mniej zrozumienia
        a więcej chłodnej kalkulacji
        mniej rozwolnienia
        • ja_adam Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 18:28
          przed chwila oglądałem program o korei, kraju smacznej trawy
          jedna kobieta powiedziała cos nie w ten deseń
          grupka osób ją zgwałciła łopatą, potem zabili
          i zjedli
          To nic że to byla jej najbliższa rodzina.

          mąż mnie zdradził- tak to naprawde wielka tragedia...
          • monikaj1980 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 18:45
            dla niektorych facetow nic nie jest tragedią

            Autorko tego postu ja proponuje Ci zastanowienie czego tak naprade chcesz dalej
            w swoim zyciu,?
            Jesli naprawde meza kochasz i ci na nim zalezy,to w/g mnie powinnas przede
            wszystkim z nim porozmawiac szczerze i bez ogrodek.
            Faceci sa na niektore sprawy bardzo ograniczeni,powiedz mu otwarcie ze mocno
            cie zranił,ze zachwiał całym Waszym swiatem i podkopał fundamenty na których
            jest zbudowana wasza rodzina.
            Byc moze on sam teraz sie zastanawia co dalej powinien zrobic,byc moze ma taki
            charakter jak moj maz ze za nic w swiecie nie przyzna sie ze zle zrobil i ze
            teraz chce to naprawic?
            Byc moze jego durna męska duma nie pozwala mu teraz skamlac u Ciebie o
            wybaczenie nawet jesli nie wiadomo jak bardzo chcial wlasnie to zrobic?
            Niektorzy faceci tacy wlasnie sa,wola narazic rodzine ,zone,dzieci niz
            upokorzyc sie przed kimkolwiek,proszac o wybaczenie.
            Jesli go teraz zostawisz,wyjedziesz, byc moze sama pchniesz go otwarte ramiona
            tamtej?!
            Ona nie bedzie o nic pytala,nie bedzie sie klocila,bedzie
            slodka,kochana,spelniajaca wszystkie jego zyczenia ,po to zeby go zwabic!
            Nie zostawiaj meza,zbladzil,przydazylo sie,to boli okropnie ale -walcz
            Bo jesli ty odpuscisz on na 99% tez odpusci ...
            • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 19:11
              Monikaj1980.Tak naprawde to wiem czego chce, ale moj maz nie jest latwym
              czlowiekiem. Lubi upajac sie swoimi sukcesami, lubi byc podziwiany (lew) i to
              ja zawsze musialam go podziwiac, ja zac bylam ta,ktora nic nie robi bo nie
              pracuje. W moim malzenstwie wszystko bylo zawsze na mojej glowie, od wynajecia
              domow po reperacje samochodow. Ob tylko pracowal. Dlatego tez zastanawiam sie
              czy warto tkwic w tym zwiazku. Corka ma juz 17 lat, syn po studiach pracuje i
              moze najyzszy czas pomyslec o sobie. On uwaza,ze mam wspaniale zycie ( 12
              przeprowadzek w Kanadzie), ale jakos to ciagnelam teraz jestem zmeczona i
              muszee pomyslec co daje. Nie jest latwo.
              • monikaj1980 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 19:30
                Taka twarz twego mezczyzny zmienia co nieco obraz rzeczy.Wiem jak to jest ja
                tez wychowuje dziecko i siedze w domu "i nic nie robie" jednak moj maz ogolnie
                docenia mnie (jestesmy razem dopiero 6 lat,wiec niewiadomo jak to bedzie
                wygladalo jeszcze za parenascie?) Umiemy cieszyc sie soba poprostu rozumiemy
                sie -tak zyciowo i jest nam dobrze.
                Jednak jesli ta jego zdrada uswiadomila Ci ze tak naprawde czegos Ci brak i nie
                jestes szczesliwa,to mysle ze jednak powinnas wyjechac dotej Italii po to zeby
                pobyc bez niego i zobaczyc jak sie zyje jako "wolna" kobieta.
                Trzymam kciuki ;-)
              • shachar Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 19:53
                Powiedzialas na poczatku, ze twoje malzenstwo bylo udane
                zycie przeleci, a ty nie bedziesz wiedziala co to fajny facet, z calym
                szacunkiem, pomysl

                • ja_adam Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 20:56
                  Sicuramente vengo a trovari,ma prima...Roma, la citta eterna...mi piace Pesaro
                  Per ora ti saluto, a presto!
                  • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 23:59

                    Che significa questa frase "vengo a trovari" S.pero che ci incontriamo
          • suonce89 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 19:31
            "mąż mnie zdradził- tak to naprawde wielka tragedia..."

            Tak, tragedia. Dla całej rodziny. A rozwód może być jeszcze większą tragedią.
            Musisz być naprawde ograniczony, jeśli nie potrafisz tego zrozumieć. A może
            masz taką tolerancyjną dziewczynę/żonę, która pozwala ci na mały "skok w bok"
            od czasu do czasu?
            • ja_adam Czy jestem ograniczony? 30.01.07, 06:48
              zdrada, rozpad rodziny czy jest tragedią?

              Suonce89 dla wielu zdrada jest punktem zwrotnym, otwierają sie oczy, partnerzy
              zaczynają rozumieć do czego zostali powołani, zaczynają wierzyć w swą siłę,
              podejmują w końcu świadome decyzje. Polska jest krajem powołanym do zdrady, może
              kiedys sie to zmieni. Polacy ucza sie własnej wolnosci w ubezwłasnowolniających
              związkach. W innych krajach...koty mają więcej praw niż rodzina.

              Tragedia? Na nas spada wiele nieszczęść ale żadna z nich nie może nas
              unieszczęśliwić, gdy sami tego nie chcemy.

              Tragedią jest na siłę życie Lwicy z kundlem!

              Dla każdego zdrada, rozpad rodziny ma inny wymiar. Inni faktycznie mając cudowną
              rodzinę stracili wszystko po porostu z głupoty. Trudno się z tym pogodzić.
              Inni odzyskali życie. Tyle, ze jaki sens ma szarpanie się z emocjami?

              Moje rozstania...zawsze wyglądały jak najcudowniejsze randki, może poza 1
              przypadkiem, gdzie kobieta myślała że mnie kochała...

              Obecnie? tak, mam bardzo tolerancyjna kobietę.
              Może to zaszokuje, moge nawet teraz wsiąść w auto i umowic się z kimkolwiek
              zechcę. Daje mi całkowitą swobodę, wiedząc, że należę do mężczyzn który żywemu
              nie przepuści. Wie, że siłą żadne powroza mnie nie utrzymają...

              Jak na ironię, jest to pierwsza kobieta która na siłe nie chce mnie zatrzymać
              przy sobie. Jest Lwicą, jest zbyt dumna. To poniżej jej godności by na siłe
              trzymać pajaca, który lata za rytmicznie poruszającymi sie półdupkami. Żałosne
              wręcz. Jest kobietą która potrafi połechtać moje ego nie czyniąc mi szkody.
              Kurcze jak tu taka kobietę zdradzić?

              nie mogę zdradzić
              bo przy tej kobiecie zdradziłbym samego siebie...
              • magdulajda Re: Czy jestem ograniczony? 30.01.07, 14:39
                adam masz wspaniałą kobiete i mysle, że ją bardzo szanujesz i straszliwie
                kochasz, to piekne, że funkcjonują takie związki. Podobnie jest w moim:) super,
                że szczęśliwi są wsród nas:)

                zycze miłego dnia:)
        • remedium3 Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 18:53
          Poznałam smak zdrady więc wiem co czujesz . Różnica jest taka, że w moim
          przypadku było to w pierwszym roku małżeństwa /romans trwał przez koniec
          mojej ciąży i pierwsze miesiące macierzyństwa/ tak bardzo wtedy potrzebowałam
          mojego męża. Nie mogłam uwierzyć i nie potrafiłam mu wybaczyć !
          Potem się okazało , ze również przespał się „tylko raz „z moja „najlepszą”
          koleżanką.

          Rozwiodłam się i nie żałuję.

          Wychodząc drugi raz za mąż powiedziałam do nowo poślubionego: jeżeli mnie
          zdradzisz
          to zrób to tak , żebym się nigdy o tym nie dowiedziała , poskutkowało.
          Dziś po ponad 20 latach małżeństwo rozpada się z innego powodu.

          Moja rada, jeśli zależy Tobie na tym małżeństwie to walcz z honorem .
          Przemyśl wszystko i działaj spokojnie ,/ nie jest to łatwe / wręcz z
          premedytacją.

          To on skruszony powinien wrócić na łono rodziny bo to on , twój mąż jest winien
          zdrady a nie tamta kobieta.
          To on był głupi jak but przyznając się do zdrady chociaż nie miałaś żadnych
          dowodów ,to przez niego płaczesz , gryziesz paznokcie i nie możesz spać po
          nocach.




    • straw-berry Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 22:07
      Jelsi masz dowody zdrady to masz tez szanse na rozwod z orzeczeniem o winie,
      korzystny dla Ciebie podzial majatku i alimety. Warto zawalczyc.

      Nie pojmuje po kiego wala on jezdzil az do Polski na cizie, kanadyjskie w
      poprzek maja czy co? A moze zadna go nie chciala :)
    • jan_stereo Re: Zdradzona po 19 latach 29.01.07, 22:32
      Piszesz ze jak bys byla mlodsza to decyzja byla by latwiejsza, a tak lenistwo podpowiada przelknac owa
      zdrade czyli seks ukochanego nie z Toba. W takim seksie meza z innym czlowiekiem zapewne jest tyle zla
      ze mu nie wybaczysz tego nigdy.
      Jak nawet porozmawiasz z owa Pania M, to nie uczynisz go bardziej szczesliwym (zgaduje, 19 lat to
      szmat czasu ciezko wniesc cos nowego)obecnym zwiazkiem,przespal sie z nia dlatego ze potrzebowal sie
      przespac z innym niz Ty czlowiekiem i zapewne potrzebuje nadal tak samo jak Ty potrzebowalas byc z
      nim przez te wszystkie lata i chcesz mimo wszystko jeszcze.
      • lifelover Re: ambitny karierowicz 30.01.07, 08:37
        Wyglada na to, ze on osiagnal to, czego chcial. Zrobil kariere, stal
        sie "kims". Ty robilas za wielblada.Caly ciezar jego walki o kariere spadal na
        ciebie.Wspolczuje ci zycia w stresie, ciaglych przeprowadzek, psujacych sie
        samochodow i problemow z powodu zmian szkol dla dzieci.
        Nie sadze jednak, ze taka luna szczescia bije z tego twojego zwiazku, ze az
        musisz sie oddalic do Wloch, zeby lepiej zobaczyc. Oslepienie ci nie grozi. Tu
        raczej chodzi o brak milosci, ktora wygasla z powodu braku "zaru".
        A z ta pania M to najprawdopodobniej podobala mu sie kiedys przed 20 laty i
        odrzucila jego zaloty. On jako ambitny i zawziety czlek(bo to karierowicz) nie
        darowal jej tego upokorzenia i teraz on ja upokorzyl, a przy okazji ciebie, bo
        tego chcialas. Po co go pytalas?
        • chmurka.bez.ogorka Re: ambitny karierowicz 30.01.07, 10:39
          tak, spotkania z 'cieniami' takich ambitnych osobistości bywają przyciężkawe.
          szczególnie jak nie masz ochoty zagrać roli przydupasa, którą ci przypisali, a
          wszystkich dookoła już zdążyli poinformować, że ją grasz. Włącznie z małżonką.
          Farsa w toku. Aha, to przecież ty go uwiodłaś, biedactwo. (do niczego nigdy nie
          doszło!!!!) a ponieważ do niczego nigdy nie doszło, to trzeba się na tobie
          zemścić, zatruć ci życie. mimo, że człowieka zasadniczo lubiłaś i jego żonę
          też, ale ona była przecież przekonana, że sypiasz z jej mężem, więc cię
          znienawidziła i też zaczęła cię dręczyć. błędne koło.
          jakaś logika w tym wszystkim?
          chyba żadnej. dlatego nie mam zamiaru się już tym nigdy więcej przejmować.
    • flowerbomb5 Re: Zdradzona po 19 latach 30.01.07, 10:13
      Bardzo, bardzo ci wspołczuję.
      Decyzję musisz podjąć sama czy chcesz rozwodu czy nie.
      W tej sytuacji nie ma sensu ułatwiać facetowi życia, a jeżeli już rozwód to
      puścić kochasia w skarpetkach za zrujnowanie życia.
      Naprawdę kawał drania i niech go zaboli. Przynajmniej finansowo.
      • alfika Re: w zasadzie wiem... 30.01.07, 10:55
        ...że na takie wypowiedzi nei należy reagowac, ale co mi tam, czasu mam trochę,
        niech będzie, że odpiszę

        stuknij ty się w główkę, jeśli ją jeszcze masz, pannico-podjudzaczko
        dobrze ci z takimi tekstami?
        szerz zemstę dalej i wierz psychologom, że sobie należy wybaczać i sibie
        traktować pobłażliwie

        zachęcasz człowieka do zemsty - mam nadzieję, że zdasz sobie z tego sprawę, jak
        dorośniesz

        nie czepię się tego, że zapewne masz się za mądrego i dobrego człowieka, a
        dobro bliźniego kamieniem leży ci na sercu...

        (a jak napiszę kretynko, to pewnie wytną post... no to nie napiszę)
        • yagiennka Aaaale o so chodzi?:) 30.01.07, 16:42
          Ostatni wątek wydaje mi sie nie związany z poprzednim :)
          • facettt Alfika czasem gubi nic przewodnia :))) 30.01.07, 16:50
            Ale u niej jest to przemijajace :)))
            • alfika Re: niezwykle zabawne, doprawdy... ;P 30.01.07, 20:15
              nie spodobało mi się to, co napisała bomba kwiatowa czy jak jej tam -
              mogło? mogło, niestety

              a Wy co nie czytacie, tylko się człowieka czepiacie?
              chcecie oba po pysku?*( ja przepraszam, ale to naprawdę jest cytat z repertuaru
              Smolenia z jego świetnych czasów walki po swojemu z komuną!)

              nici przewodniej jeszcze nigdy nie zgubiłam - śpij spokojnie, przedmówco - co
              najwyżej nie spełniam oczekiwań :PPP
              • facettt Re: niezwykle zabawne, doprawdy... ;P 30.01.07, 20:35
                alfika napisała:

                > > nici przewodniej jeszcze nigdy nie zgubiłam, co
                > najwyżej nie spełniam oczekiwań :PPP

                Nic sie nie przejmuj. I tak nie chodzilo tu o moje oczekiwania :)
                • milenaj2007 Re: niezwykle zabawne, doprawdy... ;P 30.01.07, 20:54

                  facettt
                  Ty jestes kosmosowy !
                • alfika Re: niezwykle zabawne, doprawdy... ;P 31.01.07, 12:42
                  czuję się rozbrojona Twoją wrażliwością, niemniej nie przywykłam przejmować się
                  w sytuacji, gdy wystarczy komuś przybliżyć sens wypowiedzi, której z różnych
                  byc może powodów nie pojął :)

                  ... kosmosowy, hihi :))))

                  zaczyna się :)
                  idę precz :)))
          • alfika Re: Yagiennka, masz rację... 30.01.07, 20:19
            ... wydaje ci się :)
            wystarczy przeczytać post, do którego się odniosłam - i życie stanie się
            prostsze :)
            • yagiennka Ale ja nie widze powodu 31.01.07, 14:01
              takiego ataku na flowerową bombę :) Nic takiego az nie napisała, ot chciała
              puścic zdradzacza w skarpetkach, coś w tym złego?? Nalezy mu się. Ja zdrade
              uważam za coś obrzydliwego i wszelkie kary sa wskazane, łącznie z puszczaniem w
              skarpetkach :)
              No chyba że jej dowalasz za jakies inne posty bo to trochę tak brzmi.
              • alfika Re: czyś ty się szaleju najadła? :))) 31.01.07, 14:38
                jak mi o so chodzi, to od razu pisze, po co mam się nosić z uwagami za
                człowiekiem po forumie?! :)))) no, wymyśliłaś :)))

                wytłumaczę ci coś: jak ty nie widzisz powodu, żeby mieć uwagi do flower bomber -
                to ich nie masz
                jak ja widzę powody - o których piszę wyraźnie i po polsku - to ja piszę
                kto napisał post do flower? ja
                czyli prosta dedukcja - kto widział powód?
                (podpowiadam: z nas dwóch nie ty ;))
                • yagiennka Ja nie, ale może ty :D 31.01.07, 18:44
                  Taaa, tylko że poza tobą nikt nie widział powodów. A ja mam prawo uważać że
                  twoja reakcja była histeryczna i nieadekwatna do winy zaatakowanej :) I tyle.
                  • alfika Re: kwiatuszku... 31.01.07, 19:12
                    ty naprawdę mozesz sobie uważać co tylko chcesz, mnie to nie obchodzi :)

                    natomiast twoje reakcje są cudne, zacznę cię chyba tu czytywać :)))
                    świnta inkwizycja do określania, kto mądrze pisze a kto nie, hihi, w osobie
                    skromniutkiej jagusi :)))))))))))
                    • yagiennka Bleeee 31.01.07, 19:53
                      Kwiatuszku to sobie mów do swojego pieska.
                      Alez to jest moje zdanie i je wyraziłam :)) Zdaje sie że mamy wolnośc słowa. Ale
                      skoro uważasz mnie za świetą twoja wola :DD (możesz nawet zapalić kadzidło jak
                      cię to uszczęśliwi)
                      • alfika Re: Bleeee :) 01.02.07, 09:56
                        nie umiesz czytac, całkiem jak mój piesek -
                        święta inkwizycja ma troszkę inny charakter niż jakakolwiek święta,
                        kwiatuszku :)

                        a teraz pozwól, że cię porzucę, nic nie wnosimy do tematu :)
                        • marmion Re: Bleeee :) 04.02.07, 23:56
                          Kochani, ależ się uśmiałam czytając, doprawdy znakomite...
                          • alfika Re: :) 05.02.07, 11:53
                            zawsze mówię, że głupie rozmowy tez się przydają :))
    • kinekkinek Re: Zdradzona po 19 latach 30.01.07, 18:34
      ja zdradzałam go z wieloma przed i wieloma pewnie po, chociaż do niczego
      powaznego nie doszło- do jego wiedzy na ten temat. Jeszcze nie jestesmy
      małżeństwem ale i do tego pewnie nie dojdzie, bo nigdy nie myślałam o
      małżeństwie.
    • jfk3 Re: Zdradzona po 19 latach 30.01.07, 19:45
      .I teraz
      > po powrocie znalazlam zdjecia mojego pana ze swoja szkolna miloscia

      o swoim mężu mówisz "mój pan"?
      To obrazuje jakie stosunki panowały u Ciebie w domu.
      • kamcia884 Re: Zdradzona po 19 latach 31.01.07, 13:43
        Muszę sie wtrącić. Na mnie rozwód spadł jak grom . Tak kiedyś myslałam. Teraz
        Ci powiem, wsłuchaj się w to co mówi Ci Adam. Mądrze mówi.Ja poszłam tą drogą i
        nie załuję ,przeciwnie ,jestem dumna z siebie .
        • aglajajepaczyn Re: Zdradzona po 19 latach 01.02.07, 01:25
          Polka,

          przede wszystkim serdeczne wyrazy wspolczucia. Z Twojej opowisci wynika, ze maz
          jakby juz podjal decyzje- calkiem slusznie ktos zauwazyl, ze to kryzys wieku
          sredniego- przejdzie mu pewnie.. problem tylko, czy Ty chcesz na to poczekac?

          Sama mieszkam w Kanadzie i jestem po rozwodzie ... Moze moje rady zabrzmia dosc
          prozaicznie, ale musisz sie zastanowic, jak sie utrzymasz , jesli dojdzie do
          rozwodu. Przeciez nie bedziesz zyla z zapomogi socjalnej? Z Twoich
          wczesniejszych opisow wynika, ze nie pracowalas zawodowo w Kanadzie, nie wiem
          jak jest z wyksztalceniem itd, ale zaczynanie zycia od poczatku w Twoim wieku (
          bez urazy) to bedzie karkolomne wyzwanie ( choc wcale nie musi byc niemozliwe).

          Do czego zmierzam: chodzi o to,zebys sie zabezpieczyla w razie rozstania.
          Przewiduje, ze maz bedzie Cie chcial zostawic bez grosza ( skoro jest taki
          zakochany w tamtej w Polsce), wiec musisz sie nastawic na walke o swoje.

          Trzymaj sie cieplo.


    • kryzolia Re: Zdradzona po 19 latach 06.02.07, 14:28
      może cos ominełam , ale nie wiem co na to Twój mąż. Czy nadal chce być z TObą -
      na to pytanie nalezy równiez odpoiwiedzieć.
      Zdrada to jeszcze nie koniec świata. TYlko co teraz. Czy chce byc z TOba , z
      nią, czy może z nikim.
      POgadaj, ale spokojnie, nerwy moga tylko wszystko zepsuc i zagmatwać i bedzie
      wtedy wiecej do odkęcania.
      Wyjedx, odpocznij. MUsisz widzieć co każde z Was chce i cezgo pragniecie kae z
      osobna. Jeśli jednak tego samego to sie dogadacie. Jeśli nie.......
      • polka343 Re: Zdradzona po 19 latach 06.02.07, 14:51
        Niestety na to pytanie, nie umiem sobie odpowiedziec,moj maz stwierdzil,ze
        narazie nie ma mowy o rozwodzie, bo najpierw Kasia musi skonczyc high schoo
        (nasza corka) Potem pomyslimy. Tylko ja nie chce zyc w takiej
        niepewnosci.Zreszta jest mi teraz trudno spokojnie z nim rozmawiac.Czuje sie
        oszukana. W tej chwili najchetniej spakowalabym manatki i uciekla od Niego juz
        na stale. Ale teraz kieruja mna emocje. Narazie tak jak postanowilam, 14 lutego
        zabieram Kasie i wyjezdzamy do Rzymu. Mam nadzieje,ze przemysle to sobie
        wszystko spokojnie. Chociaz ciagle kieruja mna emocje,najchetniej ucieklabym od
        niego z Kasia i niech sobie robi co chce.Tylko czy to jest rozwiazanie??
        • kryzolia Re: Zdradzona po 19 latach 07.02.07, 11:08
          Bez rozmowy się nie obejdzie, należy Ci się chociaż wyjaśnienie sytuacji w
          jakiej nie z Twojej winy się znalazłaś i wpólne postanowienie : co dalej? bo w
          niepewności nie da sie żyć..
          Ale wpierw rzeczywiście odpocznij, nabierz dystansu, wycisz się .... i
          pamietaj: to TY jesteś najważniejsza........



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka