24.04.03, 01:14
coś, co nazywamy ufnością, wydaje mi się najpierwotniejszym odniesieniem do
świata, z którego wynikają wszystkie nasze szczegółowe zachowania

ufnością nasiąkamy przy boku mamy w wieku niemowlęcym, ufność tracimy, gdy
coś nas kaleczy, ufność odzyskujemy, gdy odkrywamy wielość punktów oparcia

jak jest z twoją ufnością?
Obserwuj wątek
    • jmx Re: ufność 24.04.03, 01:18
      Nie ufam ludziom, którzy mówią, ze coś jest tylko białe albo czarne.
      Np. mówią, że ktoś jest tylko dobry a ktoś inny wyłącznie zły...
    • komandos57 Tylko do Fnoll'a 24.04.03, 01:20
      Pamietam cie.Kiedys cos pisalem.Opieprzylas(es) mnie,ja Ciebie tez.Ale na
      koniec powiedzialem Ci Wes.Swiat. Otrzymalem odpowiedz na poziomie.I Tobie juz
      nigdy nie oberwie sie.Czuje ze jestes kobieta.A pisze bo to rodzaj ufnosci.
    • cossa Re: ufność 24.04.03, 01:43
      nasiaklam ufnascia w dziecinstwie i chyba mi na kilka
      zywotow wystarczy:) nie ufam bezgranicznie, ale ufnosc
      jest mi potrzebna, by zyc wsrod ludzi, by czuc sie dobrze
      i bezpiecznie. a zarowki nieufnosci zapalaja sie
      zazwyczaj gdy pada wiecej slow niz powinno, badz tez jest
      zbyt pieknie:)

      pozdrawiam
      cossa

      fnoll napisał:

      > coś, co nazywamy ufnością, wydaje mi się
      najpierwotniejszym odniesieniem do
      > świata, z którego wynikają wszystkie nasze szczegółowe
      zachowania
      >
      > ufnością nasiąkamy przy boku mamy w wieku niemowlęcym,
      ufność tracimy, gdy
      > coś nas kaleczy, ufność odzyskujemy, gdy odkrywamy
      wielość punktów oparcia
      >
      > jak jest z twoją ufnością?
      • komandos57 Re: ufność 24.04.03, 01:50
        Cossa-ty naprawde jestes fajna.Trafnie.Aczkolwiek,ostrzegam przed zbytnia
        ufnoscia.Zimny prysznic zmrozi Twoje podejscie do ufnosci.P
        • cossa Re: ufność 24.04.03, 02:04
          mam cicha nadzieje, ze ow zimny prysznic nie spotka mnie
          z Twojej strony:)

          uf uf:)
          cossa
          • Gość: Renka Re: ufność co to jest ? IP: *.home.cgocable.net 24.04.03, 03:46
            Ja nie ufam nikomu. Nawet sobie.
    • Gość: Niekochana Re: ufność IP: 80.48.253.* 24.04.03, 08:42
      Ja ufam do ... pierwszego kłamstwa...

      A jeszcze niedawno ufałam... znowu ufałam... i znowu... wciąż na nowo, bo
      mówiłam sobie , że kłamstwa były lekkiego kalibru...
      a teraz... on spotkał kobiete, ja nic nie wiedziałam... po któryms z nia
      spotkaniu pod byle pretekstem rozstał sie ze mną, ale ja wciąż o niej nie
      wiedziałam... dowiedziałam się miesiac temu, ale on twierdził, z e to tylko
      koleżanka... a ta koleżanka sle mu kartki z wloch, gdzie jest na stypendium ze
      kocha i teskni...

      a ja... boje sie, że juz nikomu nie zaufam :-( tyle tych kłamstw było...
    • zet1 Re: ufność 24.04.03, 08:46
      ufam tylko sobie. Co do innych, to mam duże opory by komuś zaufać. Wiem jak
      pokrętne mogą być moje myśli i co mogę dziwnego wymyśleć, więc przekładam to na
      innych i im nie ufam... Nawet Tej, która mnie wykarmiła...
      A tak bardzo chciałbym zaufać komus bezgranicznie :(
    • alka_xx Re:ufność 24.04.03, 09:27
      z natury jestem ufna, ale jesli raz strace do kogos zaufanie, nic nie jest w
      stanie tego zmienic...
    • Gość: Imagine Re: ufność IP: *.unl.edu 24.04.03, 15:35
      Odpowiedz jest prosta. W ruchu drogowym obowiazuje niepisana zasada
      ograniczonego zaufania. Stosuje ja rowniez na innych plaszczyznach zycia.
      Pozdr, Imagine.
      • saana Re: ufność 24.04.03, 15:52
        ach Ona jest taka ufna-powiedziala Matka o corce...
        czy Matka powiedziala- ach Ona jest jeszcze taka naiwna??
        byc ufnym i ufac, zaufac.Synonimy??
        Ja ufam ze tam na gorze siedzi sobie taki ludzik ktory mnie wyciagnie ze
        wszystkich tarapatow zyciowych. Jak na razie niezle mu idzie.
        • zet1 Re: ufność 24.04.03, 15:58
          O rety! Masz jakieś namiary na tego ludzika? Podziel się nie bądź taka!
          Nie ufam Ci, pewnie ściemniasz!
          • saana Re: ufność 24.04.03, 16:16
            zet1 napisał:

            > O rety! Masz jakieś namiary na tego ludzika? Podziel się nie bądź taka!
            > Nie ufam Ci, pewnie ściemniasz!
            noooo jak jnie broisz to dam mu znac gdzie ma Ciebie szukac..
            PS na tym forum problemow to dopiero bedzie mial roboty.
            A serio byly momenty ciezkie ale jakos zawsze spadalam na cztery lapy .
    • otryt Re: ufność 24.04.03, 15:56
      Bułat Okudżawa pięknie to ujął:

      Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
      Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
      A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
      Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.

      otryt

      • Gość: Imagine Re: ufność IP: *.unl.edu 24.04.03, 15:59
        otryt napisał:

        > Bułat Okudżawa pięknie to ujął:
        >
        > Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
        > Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
        > A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
        > Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.
        >
        > otryt
        >
        Studiuj karme.
        • otryt Re: ufność 24.04.03, 16:06
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Studiuj karme.

          Dlaczego?
          • Gość: Imagine Re: ufność IP: *.unl.edu 24.04.03, 16:15
            otryt napisał:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > Studiuj karme.
            >
            > Dlaczego?

            Poniewaz w doktrynie karmy jest odpowiedz na dreczace nas pytania, chociazby
            na jedno z nich: DLACZEGO MNIE TO WLASNIE SPOTYKA ?
            Pozdr, Imagine.
            • otryt Re: ufność 24.04.03, 16:25
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > Poniewaz w doktrynie karmy jest odpowiedz na dreczace nas pytania, chociazby
              > na jedno z nich: DLACZEGO MNIE TO WLASNIE SPOTYKA ?
              > Pozdr, Imagine.

              Akurat pytanie DLACZEGO MNIE TO WLASNIE SPOTYKA ? mnie nie dręczy.
              Po latach widać czasem sens tego, co mnie kiedyś spotykało.

              pozdr,otryt
              • Gość: Imagine Re: ufność IP: *.unl.edu 24.04.03, 16:30
                otryt napisał:

                > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                >
                > > Poniewaz w doktrynie karmy jest odpowiedz na dreczace nas pytania, chocia
                > zby
                > > na jedno z nich: DLACZEGO MNIE TO WLASNIE SPOTYKA ?
                > > Pozdr, Imagine.
                >
                > Akurat pytanie DLACZEGO MNIE TO WLASNIE SPOTYKA ? mnie nie dręczy.
                > Po latach widać czasem sens tego, co mnie kiedyś spotykało.
                >
                > pozdr,otryt

                I to jest wlasnie karma at work.
                Mozna uczestniczyc w zyciu bardziej aktywnie i otwarcie jak sie zna mechanizmy
                karmy. Znajomosc karmy to raczej sztuka "zapobiegania" niz pozniejsze AHA...
                Pozdr, Imagine.
                • otryt Re: ufność 24.04.03, 16:42
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  > I to jest wlasnie karma at work.
                  > Mozna uczestniczyc w zyciu bardziej aktywnie i otwarcie jak sie zna
                  mechanizmy
                  >

                  Ciekawe. Co dla mnie byłoby najważniejsze z punktu widzenia Twojej wiedzy o
                  karmie?

                  • Gość: Imagine Re: ufność IP: *.unl.edu 24.04.03, 16:51
                    otryt napisał:

                    > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                    >
                    > > I to jest wlasnie karma at work.
                    > > Mozna uczestniczyc w zyciu bardziej aktywnie i otwarcie jak sie zna
                    > mechanizmy
                    > >
                    >
                    > Ciekawe. Co dla mnie byłoby najważniejsze z punktu widzenia Twojej wiedzy o
                    > karmie?

                    Przede wszystkim uzmyslowienie sobie, ze cos takiego istnieje wogole. To jest
                    prerekwizyt. Bez tej glebokiej swiadomosci, naprawde glebokiej, ze nic nie
                    dzieje sie w prozni, ze siec akcji i reakcji, ktora nas oplata jest polem
                    naszego dzialania, kazda rozmowa o karmie jest tylko wymiana blednych z reguly
                    definicji tej doktryny. Slowo karma stalo sie dosc czesto uzywanym slowem,
                    jednak na dobra sprawe nie ponieslibysmy zadnego uszczerbku, wyrzucajac
                    wszystko co do tej pory wiemy o niej, do kosza. Karma jest bardziej "fizyczna"
                    nizby moglo sie wydawac i nie majaca nic wspolnego z kara za grzechy.
                    To tyle na poczatek.
                    Pozdr, Imagine.
                    • otryt Re: ufność 24.04.03, 17:04
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):


                      > To tyle na poczatek.
                      > Pozdr, Imagine.

                      Czyli karma w pigułce. Dzięki ! Będę trawił.
                      otryt
                      • Gość: Imagine Re: ufność IP: *.unl.edu 24.04.03, 17:05
                        otryt napisał:

                        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                        >
                        >
                        > > To tyle na poczatek.
                        > > Pozdr, Imagine.
                        >
                        > Czyli karma w pigułce. Dzięki ! Będę trawił.
                        > otryt

                        Niech Ci droga poznania lekka bedzie.
                        Pozdr, Imagine.
      • fnoll Re: ufność 24.04.03, 16:47
        otryt napisał:

        > Bułat Okudżawa pięknie to ujął:
        >
        > Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
        > Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
        > A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
        > Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.


        bardzo piękne, bo prawdziwe, ech

        kiedyś złapałem się na tym, że często uparcie biorę za żart słowa głupie,
        okrutne, raniące, by uratować tym samym swój otwarty, czyli ufny stosunek do
        kogoś - takie śmichy-chichy właśnie, tylko potem, gdy dzień siękończy,
        markotność jakaś z ciemnych kątów mnie opadała...

        ale jak zachować ufność bez okłamywania samego siebie, w obliczu "zła"?

        chrześcijanie mówią o wybaczaniu - ale czy wybaczając człowiek przestaje się
        bać?
        • Gość: Imagine Re: ufność IP: *.unl.edu 24.04.03, 16:58
          >> chrześcijanie mówią o wybaczaniu - ale czy wybaczając człowiek przestaje się
          > bać?

          Przestaje. Wybaczenie to wyciagniecie reki, to rozpuszczenie swych wojsk
          do domow rodzinnych, to zawieszenie broni, to demilitaryzacja, to zmiekczenie
          wroga, to opuszczenie rak, to wreszcie zneutralizowanie strachu wlasnie,
          strachu, ze ktos nas skrzywdzi.
          Pozdr, Imagine.
          • jmx Re: ufność 25.04.03, 01:49
            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > Przestaje. Wybaczenie to wyciagniecie reki, to rozpuszczenie swych wojsk
            > do domow rodzinnych, to zawieszenie broni, to demilitaryzacja, to zmiekczenie
            > wroga, to opuszczenie rak, to wreszcie zneutralizowanie strachu wlasnie,
            > strachu, ze ktos nas skrzywdzi.
            > Pozdr, Imagine.

            Taaak... bo jesteśmy wtedy silni wewnetrzną siłą, mamay oparcie w sobie i nc
            nas nie przewróci...
        • otryt Re: ufność 24.04.03, 16:59
          fnoll napisał:


          >
          > kiedyś złapałem się na tym, że często uparcie biorę za żart słowa głupie,
          > okrutne, raniące, by uratować tym samym swój otwarty, czyli ufny stosunek do
          > kogoś - takie śmichy-chichy właśnie, tylko potem, gdy dzień siękończy,
          > markotność jakaś z ciemnych kątów mnie opadała...
          >
          > ale jak zachować ufność bez okłamywania samego siebie, w obliczu "zła"?
          >
          > chrześcijanie mówią o wybaczaniu - ale czy wybaczając człowiek przestaje się
          > bać?


          Kiedyś złapałem się na tym, że często uparcie biorę żart za słowa głupie,
          okrutne, raniące, bo straciłem ufność wcześnie. Gdy dzień się kończył,
          markotność jakaś z ciemnych kątów mnie opadała...

          Nie po raz pierwszy widać, że u nas wszystko odwrotnie :-)

          Pozdrawiam i ślę wyrazy szacunku
          otryt
        • Gość: Martyna Re: udo Fnolla IP: *.proxy.aol.com 25.04.03, 01:36
          fnoll napisał:

          > otryt napisał:
          >
          > > Bułat Okudżawa pięknie to ujął:
          > >
          > > Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
          > > Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
          > > A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
          > > Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.
          >
          >
          > bardzo piękne, bo prawdziwe, ech
          >
          > kiedyś złapałem się na tym, że często uparcie biorę za żart słowa głupie,
          > okrutne, raniące, by uratować tym samym swój otwarty, czyli ufny stosunek do
          > kogoś - takie śmichy-chichy właśnie, tylko potem, gdy dzień siękończy,
          > markotność jakaś z ciemnych kątów mnie opadała...
          >
          > ale jak zachować ufność bez okłamywania samego siebie, w obliczu "zła"?


          Nie rozumiem pytania . Czy ufanie nazywasz oklamywaniem siebie?
          >
          > chrześcijanie mówią o wybaczaniu - ale czy wybaczając człowiek przestaje się
          > bać?


          Wybaczyc nie oznacza zapomniec o tych wszystkich strasznych, zlych rzeczach:
          odrzucenie, zdrada ,klamstwa , oszukanie itd
          Wybaczyc oznacza bardziej odseparowanie od tych zlych rzeczy tak, ze juz
          dluzej nie jestesmy ofiarami , nasze emocje ,uczucia sa wolne od tych
          przeszlych zlych rzeczy, ktore nam wyrzadzono woec chyba rowniez przestajemy
          sie bac

          dUZO ZALEZY KOMU WYBACZAMY bo w przypadku np rodziny, bliskich przyjaciol to
          wybaczenie to rowniez wpuszczenie ich z powrotem do sego serca. Nielatwo jest
          wybaczyc trzeba to czuc gleboko w srodku , czasami droga do wybaczenia jest
          dluga.
          • otryt Wybaczanie 25.04.03, 17:01
            Gość portalu: Martyna napisał(a):

            >
            > Wybaczyc nie oznacza zapomniec o tych wszystkich strasznych, zlych
            rzeczach:
            >
            > odrzucenie, zdrada ,klamstwa , oszukanie itd
            > Wybaczyc oznacza bardziej odseparowanie od tych zlych rzeczy tak, ze juz
            > dluzej nie jestesmy ofiarami , nasze emocje ,uczucia sa wolne od tych
            > przeszlych zlych rzeczy, ktore nam wyrzadzono woec chyba rowniez przestajemy
            > sie bac
            >
            > dUZO ZALEZY KOMU WYBACZAMY bo w przypadku np rodziny, bliskich przyjaciol to
            > wybaczenie to rowniez wpuszczenie ich z powrotem do sego serca. Nielatwo jest
            > wybaczyc trzeba to czuc gleboko w srodku , czasami droga do wybaczenia jest
            > dluga.
            >

            Pięknie piszesz, Martyno o przebaczaniu.
            Dodałbym do tego, że przebaczanie nie jest zamykaniem oczu na istniejące zło.
            Przebaczanie nie wyklucza nazwania zła po imieniu. Ale oznacza po prostu
            wyzbycie się złych uczuć w stosunku do krzywdziciela. Gdy to nie nastąpi złe
            uczucia potrafią zniszczyć od wewnątrz osobę już raz skrzywdzoną. Gdy nie
            przebaczymy cierpimy dwa razy: raz z powodu krzywdy, a drugi raz z powodu
            nienawiści , która nas zżera.

            Najlepiej to widać na przykładzie byłych więźniach hitlerowskich obozów
            koncentracyjnych lub sowieckich łagrów. Znałem kilku takich ludzi. Nie byli
            przeciętni. Albo promienieli swoją wspaniałością i człowieczeństwem, albo
            zżerały ich choroby psychiczne i fizyczne a w skrajnym przypadku popełnili
            samobójstwo. Ci ostatni nie potrafili uporać się ze swoją nienawiścią w
            stosunku do oprawców, którzy ich skrzywdzili.

            pozdr, otryt
    • Gość: Martyna Re: ufność IP: *.proxy.aol.com 25.04.03, 01:46


      Ufnosc nie ma jednego stopnia , poziomu, rodzaju ale sa ich wiele. Inaczej
      ufamy lekarzowi, rodzicom, partnerowi, przyjacielowi.

      Bez zaufania jednak nie prawdziwa intymnosc i glebokie relacje z innymi sa
      niemozliwe czlowiek czuje sie wyizolowany bo nikomu nie ufa . Nie otwiera sie,
      nie daje dostepu do samego siebie, i ma wrazenie ,ze nikt nie zna jego
      pradziwego, ktory siedzi w srodku.


      Z drugiej strony w zyciu nic nie jest wiadome na 100 procent i nikt nie wydaje
      kwitka z napisem GWARANCJA.

      Gwarancji na to, ze nikt nas nie oszuka, nie zrani, nie zdradzi nie mozna
      kupic .

      Trezba to zaakceptowac i ufac samemu sobie. Ufac , ze nie wazne co sie stanie
      to po okresie rozpaczy , smutku bedziemy w stanie sie podniesc.

      Miec pelne zycie na wielu polach ( duchowosci, przyjazni, pasji, pracy,
      hobby, milosci, rodziny ) wtedy szansa ciosy zadane na przez innych nie beda
      tak bolaly i latwiej bedzie sie z nich podniesc.

      Wiele osob jednak ufa za szybko nie znajac, nie sprawdzajac ,nie zdajac pytan,
      lekcewazac niepokojace sygnaly a pozniej przychodzi rozczarowanie i bol.

    • komandos57 Re: ufność 25.04.03, 01:51
      Ufaj pojebom z forum.Jak tu potrwasz,bedziesz tez pojeb.Moze juz jestes?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka