body_bag
21.02.07, 13:26
mam 29 lat. Mam "chłopaka" (no trudno to inaczej nazwac) - jestesmy ze soba
ponad 6 lat. chodzi o to ze ten zwiazek sie nie rozwija - tkwimy w martwym
punkcie i ciezko mi z tym. Nie wiem , czy to jest przechodzony zwiazek, ale
mniejsza z tym. Rok temu znalazlam fajną pracę, jezdze na jakies kursy,
szkolenia, mam plany zalozyc wlasna dzialalnosc. Ogolnie, staram sie rozwijac.
Natomiast moj partner nie. Chcialabym, zebysmy zaczeli mieszkac razem,
zastanawiam sie nad jakimis kredytami, wynajmowaniem mieszkania...On natomiast
nic nie robi. jakis czas temu stracil prace, ale w obecnej chwili nie jest o
nia tak trudno, ale on nawet nie czyta ogloszen, cv zaczal rozsylac, jak
zwrocilam mu na to uwage, ze niewiele robi. ma ponad 30 lat, nic go nie
interesuje. Chce sie chyba z nim rozstac, ostatnio oklamal mnie w sprawie
pracy - powiedzialam mu o tym, a on wyskoczyl do mnie ze nie mam prawa sie
wtracac bo nie jestesmy malzenstwem. wszystkie jego plany to jakis slomiany
zapal, jak sie wkurzam to przez chwile stara sie byc ok, ale nastepnego dnia
wszystko jest po staremu. Meczy mnie to wszystko, nie wiem, czy starac sie,
pomagac mu czy dac sobie spokoj.