Dodaj do ulubionych

przechodzony zwiazek?

21.02.07, 13:26
mam 29 lat. Mam "chłopaka" (no trudno to inaczej nazwac) - jestesmy ze soba
ponad 6 lat. chodzi o to ze ten zwiazek sie nie rozwija - tkwimy w martwym
punkcie i ciezko mi z tym. Nie wiem , czy to jest przechodzony zwiazek, ale
mniejsza z tym. Rok temu znalazlam fajną pracę, jezdze na jakies kursy,
szkolenia, mam plany zalozyc wlasna dzialalnosc. Ogolnie, staram sie rozwijac.
Natomiast moj partner nie. Chcialabym, zebysmy zaczeli mieszkac razem,
zastanawiam sie nad jakimis kredytami, wynajmowaniem mieszkania...On natomiast
nic nie robi. jakis czas temu stracil prace, ale w obecnej chwili nie jest o
nia tak trudno, ale on nawet nie czyta ogloszen, cv zaczal rozsylac, jak
zwrocilam mu na to uwage, ze niewiele robi. ma ponad 30 lat, nic go nie
interesuje. Chce sie chyba z nim rozstac, ostatnio oklamal mnie w sprawie
pracy - powiedzialam mu o tym, a on wyskoczyl do mnie ze nie mam prawa sie
wtracac bo nie jestesmy malzenstwem. wszystkie jego plany to jakis slomiany
zapal, jak sie wkurzam to przez chwile stara sie byc ok, ale nastepnego dnia
wszystko jest po staremu. Meczy mnie to wszystko, nie wiem, czy starac sie,
pomagac mu czy dac sobie spokoj.
Obserwuj wątek
    • nelly_27 Re: przechodzony zwiazek? 21.02.07, 13:41
      Musisz sobie przede wszystkim zadać pytanie czy go kochasz? i czy chcesz być z
      nim. Znacie się uż jak przysłowiowe "łyse konie" jesteście z sobą przecież już
      6 lat - wiesz jaki ON jest , czego możesz się po nim spodziewać a czego
      nie...męczy Cie ten związek. Proponuje szczerą rozmowe z partnerem to wiele
      może wyjaśnić. Zapytaj go jak długo zamierza ciągnąć taką sytuacje, powiedz mu
      że Cie to męczy, ze przeszkadza Ci jego marazm i brak decyzyjności.

      Wiesz... z doświadczenia wiem że mężczyźni bywają często leniwi...mają wygodny
      ukłąd to rkwią w nim- często niestety bez miłosci a zprzyzwyczajenia i obawy
      bycia samotnym. Zapytaj czy on Cie tak naprawde kocha i jakie ma plany wobec
      Twojej osoby. Po tym wszystki usiądź i pomyśl o tym co od niego usłyszałaś;
      jakie masz szanse na satysfakcjonujacy związek i czy warto tkwić w układzie, co
      do którego tak naprawde nie ma się przekonania.Odpowiedź sama Ci się nasunie -
      gwarantuje!
      • nelly_27 Re: przechodzony zwiazek? 21.02.07, 13:43
        bylam w identycznej jak Ty sytuacji.... w razie konsulatcji i pytań zapraszam
        na gg: 5487657
      • body_bag Re: przechodzony zwiazek? 21.02.07, 14:02
        Dzieki:] Takie rozmowy przeprowadzaliśmy wielokrotnie i wyglada to tak, ze on
        sie zgadza, ale nie minie kilka dni i w sumie jest powrot do syfiastej sytuacji.
        Juz teraz z nim nie rozmawiam, po prostu zyje swoim zyciem , spotykamy sie 3
        razy w tygodniu - jak para nastolatkow, ktora sie zna od miesiaca. Wszyscy jego
        znajomi juz maja "poukładane" zycie, lub dążą do tego, tylko on sie wiecznie
        bawi, pozycza kase, robi z siebie ofiare, a mnie to zaczyna meczyc. Poza tym, że
        nic nie robi, to jeszcze probuje mnie kontrolowac, nie lubi jak jezdze na
        szkolenia, jak sie czyms zajmuje, bo on nie wie z kim:/ Boi sie ze kogos poznam.
        Jesli mu cos proponuje - jakies wyjazdy, koncerty, to sie nie zgadza, wiec ja
        tez nie jade...
        Nie wiem, czy go kocham. Z drugiej strony, zwyczajnie sie boje, czy jeszcze
        kogos znajde myslacego "perspektywicznie".
        • nelly_27 Re: przechodzony zwiazek? 23.02.07, 08:26
          ..oj a mnie się wydaje, że to już nie jest miłość z Twojej strony....kochać
          znaczy wiedzieć i być pewnym - to się popropstu wie. Nie trać czasu, spotkasz
          napewno meżczyzne, z którym będziesz szczęśliwa:-)!
          • aga3101 Re: przechodzony zwiazek? 23.02.07, 08:51
            Popieram jesstes młoda kobieta wiesz czego w zyciu chcesz napewno kogos
            znajdziesz a jesli by to była miłosc z twojej strony to napewno bys sie teraz
            nie zastanawiała czy go nie zostawic tylko bys za wszelka cene dążyła do tego
            aby z nim byc aby mu pomóc a z tego co ja widze to tak nie jest więc przemysl
            dobrze cała sytuacje i zrób tak jak ci podpowiada serce
    • c_y_n_i_k Re: przechodzony zwiazek? 23.02.07, 09:50
      Mam wrażenie, że sprawa jest w zasadzie przesądzona, a ty poszukujesz tylko
      potwierdzenia własnych przemyśleń. Niech i tak będzie.
      Że go nie kochasz, to jasne - wiedziałabyś o tym bez wątpienia. To upraszcza
      kilka spraw.
      Po twoim krótkim opisie waszego związku widać, że różnicie się zasadniczo dość
      wyraźnie. Trafiłaś na faceta, który jak już napisano wcześniej lubi wygodne
      układy i chętnie z nich nie rezygnuje (zastanów się czy masz ochotę utrzymywać
      go). Co więcej taki facet przeważnie podświadomie czuje, że nie jest
      wartościową osobą w takim związku i boi się samodzielności ze strony partnerki.
      W efekcie stara się ją kontrolować i wpływać na jej decyzje, z którymi wiąże
      się zagrożenie dla niego (wyjazdy służbowe, spotkania towarzyskie, szkolenia
      itp.). W efekcie stara się odciąć partnerkę od świata, tak by nie mogła spotkać
      konkurencji, z którą on nie ma szans. Dalej nie będę ciągnął tego wątku; wiesz
      chyba o co chodzi.
      Czy wasz związek jest przesądzony, trudno jeszcze powiedzieć. Myślę, że pora na
      pewną ostateczną rozmowę, w której przedstawisz mu swoje oczekiwania w stosunku
      do niego i określisz ramy związku jaki akceptujesz. Musi to być obwarowane
      nieodwołalną decyzją zakończenia tego związku. I oczywiście jeśli on nie
      potraktuje groźby, powinnaś się z nim rozstać. Jest szansa, że tak ostro
      postawiona sprawa zmotywuje go do działania i podążania w słusznym kierunku. Ja
      jednak myślę, że to nie zadziała, a jeśli to co najwyżej na krótko (znam takie
      przypadki) i facet po jakimś czasie powróci do ulubionego stylu bycia.
      Moim zdaniem nie masz czego szukać z nim przy twoim boku - zawsze będzie cię
      wyhamowywał i wytrącał z obranego kursu. Dla kogoś takiego jak ty to zwyczajna
      kula u nogi. Odetnij łańcuch i niech się potoczy w swoją stronę, ale bez ciebie.
      • rozyczkabezkolcow Re: przechodzony zwiazek? 09.03.07, 23:11
        myśle niestety to samo co cynik mam podobną sytuację,jestem ttoche
        młodsza.Radzę nie wpędzaj się w lata,znajdziesz jeszcze kogoś kto cie doceni i
        będzie na Twoim poziomie.Bardzo prawdopodobne,że po takim czasie,że pojawiło
        się u niego przyzwyczajenie.Jest mu wygodnie jak jest i tyle.Przemyś to:(zanim
        zmarnujesz następne lata a na dziecko będzie za późno.Zasługujesz na
        faceta,który będzie o ciebie dbał
    • djbunio Kochasz go... 23.02.07, 13:45
      ...postaw go przed faktem dokonanym: jeżeli nic się nie zmieni w ciągu pół roku
      to odejdę od Ciebie. Jeśli się zmieni będziesz miała fajne wakacje, jeśli nie,
      wakacje będą dobrą okazją na znalezienie kogoś nowego. Jeżeli zacznie się
      zmieniać, do doceń to, ale bez przesady. I nie wymagaj zbyt wiele. Pozdrawiam.
    • jan_stereo Korzeniowski z Zona n/t 10.03.07, 20:25
      • apple_isle bez powodu? 10.03.07, 22:17
        Hej, bylam w podobnej sytuacji, 5 lat bycia razem, zadnych planow bo bez
        zobowiazan jest prosciej. Pare miesiecy temu zbuntowalam sie, postawilam sprawe
        jasno, zaczelam stawiac warunki, pokazalam ze znam swoja wartosc i jasno dalam
        do zrozumienia czego oczekuje. Moj facet zawsze byl bardzo odpowiedzialny wiec
        nie na tym polegal problem, ale raczej na okresleniu naszych oczekiwan wzgledem
        siebie i wspolnego zycia. Efekt? Jestesmy zareczeni, mieszkamy razem, planujemy
        przyszlosc. Chodzi o to, ze czasem facet potrzebuje solidnego kopa, zeby
        przejrzyc na oczy, bierne czekanie az cos sie zmieni nic nie zdziala. Skoro
        jestescie ze soba 6 lat to cos was laczy, pytanie czy z Twojej strony to milosc
        (ok, moze troche ostudzona bo to przeciez 6 lat minelo, ale miomo wzytsko
        milosc)czy obawa przed byciem samej czy przyzwyczajenie czy jeszcze cos innego.
        Proponuje zawalczyc, ale nie za wszelka cene. Postaw warunki, niech wie jakie
        masz oczekiwania i obserwuj, jesli nadal jego zapal mdo zmiany bedzie trwal
        pare dni to chyba nie ma sensu...
        Trzymam kciuki :)
        • rozyczkabezkolcow Re: bez powodu? 10.03.07, 22:21
          apple ale jak to zrobiłaś?nie wierze ze postawiłas warunki a on nagle hop siup
          powiedział"ok zamieszkajmu razem"skoro przez 5 lat nie bylo o tym mowy
          • apple_isle Re: bez powodu? 10.03.07, 22:35
            Jasne, ze nie hop siup. Bylo cale mnostwo rozmow i byla ta ostateczna, kiedy
            jasno okreslilam: sluchaj, znasz moje oczekiwania, wiesz, ze chce miec rodzine,
            domek z ogrodkiem, faceta przy ktorym bede mogla sie zestarzec wiec woz albo
            przewoz, jesli ty tez tego chcesz to stan na wysokosci zadania, jesli nie to
            nie zawracaj mi dluzej glowy. Grozba odejscia podzialala w tym wypadku
            mobilizujaco. Nie twierdze, ze to idealny sposob, ale wiem ze na niektorych
            facetow jedyny...
            • sandra_pepper Re: bez powodu? 13.03.07, 20:40
              Miałaś apple dużo szczęścia ,
              mnie sie nie udało:((
              • jan_stereo Re: bez powodu? 13.03.07, 20:54
                sandra_pepper napisała:

                > Miałaś apple dużo szczęścia ,
                > mnie sie nie udało:((

                szczescie to w pokerka co najwyzej, tutaj to bezlistosny mechanizm ludzkiej psychologii sie liczy tylko...

                Sandra, Pepper, Inni, Macie szanse i potencjal byc na topie, grunt to sie nie dolowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka