tina1615
06.03.07, 19:53
jesteśmy młodzi, kiedy po raz drugi zaszłam w ciąże bardzo sie ucieszyliśmy a
kiedy okazało się że będzie to dziewczynka nasza radość nie znała granic,
będziemy mieli córeczkę a Nathan siostrzyczke... ciąża przebiegała
bezkonfliktowo, ale w 7 miesiącu nasza kruszynka zdecydowała że chce pojawić
się na świecie, kiedy nasza Nicol przyszła na świat, nie oddychała jedną
strona płuc, była z nami na świecie tylko 4 dni, odeszła w dzień urodzin
mojego taty...
nie potrafię tego zrozumieć, ciągle pytam i zastanawiam się dlaczego?????????
choć wiem że moje pytania na zawsze pozostaną bez odpowiedzi........... od
roku studiuje psychologię i to ja, która chce pomagać innym sama nie potrafi
otrząsnąć się z bólu i cierpienia....... czuje się strasznie... nie wiem co
mam robić.... wiem że gdyby nie mój synek zupełnie bym się załamała, tylko
jego obecność pozwala mi funkcjonować na tym świecie, jest to
straszne........ gdy pomyślę że już nigdy nie zobacze, nie przytule, nie
usłysze mojej małej Nicol...