josune
08.03.07, 18:29
Popadam w dwa stany. Są okresy kiedy szarpią mną skrajne emocje, wtedy nie
mogę spać, nie mogę jeść, co gorsza nie mogę skutecznie pracować. Uczucia
intensywne, wyobraźnia rozpalona do białości. Wtedy popadam od bajecznej
ekscytacji po czarną rozpacz ale choć na tym drugim biegunie bardzo cierpię
to w ostatecznym rozrachunku jest to stan pozytywny gdyż z całą
intensywnością czuję wtedy że ŻYJĘ. Nie odbywa się to bez kosztów, czuję że
marnieję, podupadam na zdrowiu. Tęsknię za spokojem, wyciszam się...i
znajduję pustkę, smutek i przygnębienie a jedyne uczucie to niechęć do
wszystkiego. Między tymi biegunami nie znajduję złotego środka, spokój i
radość których szukam leżą chyba w innym wymiarze, nie wiem jednak jak tam
trafić.
Może Wy znacie ten adres?:)
Może to psychoza maniakalno depresyjna;)???