matylda_ab
24.11.01, 18:48
Od ponad dwóch lat jestem związana z kimś, kogo bardzo kocham. I wiem, że on
czuje to samo. Jest między nami pewna czarodziejska nić, która nas wciąż do
siebie przyciąga. Mamy pewien problem, ponieważ wciąż nie możemy zamieszkać
razem. Wszyscy wiedzą, że bez pieniędzy żyć się nie da, nas narazie niestać na
wynajmowanie mieszkania. Problemów przez pieniądz mamy więcej, ale nie o tym
chcę mówić. Ponieważ On jest o mnie chorobliwie zazdrosny często dochodzi do
sprzeczek. Ja nigdy nie daję powodów do zazdrości, bo kocham tylko jego! Ale
niestety męska zazdrość bywa czasem okrutna! Wczorajszego wieczoru, po wyjściu
z lokalu, doszło do kolejnej kłótni, Ja podchodzę do tego typu akcji dość
emocjonalnie, choć staram się nie doprowadzać swego stanu do histeri. Wybucham
płaczem, zapewniam o swym uczuciu, Może głupio robię tłumacząc mu się, ale nie
znam innego wyjścia, jak prawda. Niestety On wczoraj mnie odepchną i uderzył
pięścią w ramię; dziś mam całe spuchnięte i posiniaczone.
Kocham Go, ale nie chcę by mnie upokarzał, zabraniał kontaktów z innymi
wspólnymi znajomymi, no i chcę by mnie akceptował taką jaką jestem.
Wiele nocy przepłakałam, ale wczoraj coś we mnie pękło! Nie wiem jak mam dalej
żyć , boję się jego! Ale nie chcę być ofiarą jego chorobliwej zazdrości!
Czy powinnam Go zostawić?
Jak mam sobie poradzić z uczuciem?