Dodaj do ulubionych

nic mnie nie cieszy

IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 09.05.03, 19:08
zastanawiam się czy to ma sens, bardzo wiele zwykłych sytuacji jest dla mnie
stresujących i wiem, że z tego powodu co pewien czas będę się czuła źle.
I właśnie tak góra, dołek, góra, dołek.
W zasadzie nic mnie nie cieszy(prawie) , bo wszytsko jawi się jako
trudność...
Wydawało mi się, że powinnam to zaakceptować, że co pewnien czas czuję się
źle i...będzie lepiej. Przezwyciężę to będę inwestować w siebie...w swoje
wnętrze...ale jak się nie dołować kiedy człwoiek jest taki zamknięty na
innych, taki nieufny a tego co mu najbardziej brakuje to właśnie uczucia...
no i jednak często się załamuję :-(
może lepiej się poddać...
Obserwuj wątek
    • Gość: Sławek Re: nic mnie nie cieszy IP: *.pke.pl 09.05.03, 19:15
      Sama to sobie z tym raczej nie poradzisz. Forum tylko da wskazówki, wsparcie.
      Najlepiej byłoby pogadać z psychologiem albo chociaż z przyjaciółmi.
      • Gość: Biedronka14 Re: ..............hey IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.05.03, 03:59
        Tak, tylko ona nie ma chyba wielu dobrych przyjaciol z ktorymi moze o tym
        porozmawiac. Gon do psychologa, to moze byc nerwica, lub lekka depresja, ktore
        przejawiaja sie wlasnie takim dolkiem i gora, niska samoocena i brakiem wiary w
        siebie. Jezeli myslisz ze to jest to, to nie wstydz sie specjalisy. Polowa
        populacji ma podobny problem. Przede wszystkim sprobuj nie okreslac siebie na
        podstawie porownan z innymi, moze dlatego masz takie zachamowania w
        nawiazywaniu znajomosci poprzez ciagle 'sprawdzanie' siebie w towarzystwie.
        Jestes slodka, delikatna, inteligentna osobka, a nad reszta charakteru mozna
        pracowac, nad odwaga takze.

        Powodzenia. S.
        • Gość: Yotta Re: ..............hey IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 11.05.03, 13:26
          Przede wszystkim sprobuj nie okreslac siebie na
          > podstawie porownan z innymi, moze dlatego masz takie zachamowania w
          > nawiazywaniu znajomosci poprzez ciagle 'sprawdzanie' siebie w towarzystwie.

          coś w tym jest...tak naprawdę to bardzo zależy mi na sympatii drugich tylko w
          ten sposób osiągam taki efekt, że się zupełnie blokuję
          mam coś takiego, że jak przez chwilę jestem "na luzie" rozmawiam z kims nie
          myślę o tym jak ktos mnie odbiera to póżniej...boję się drugi raz spotkać tą
          osobę,a jak się juz spotkamy to zaczynam zbytnio siebie kontrolować, jakby
          boję sie, że utracę tą odrobinę sympatii, którą wydaje mi się, że w kimś
          wzbudziłam...i często nie potrafię się zachować naturalnie:-( bo zbyta bardzo
          mi zalezy...
          Wiem, powinno mi przestać zależeć...może kiedyś przestanie.

          > Jestes slodka, delikatna, inteligentna osobka, a nad reszta charakteru mozna
          > pracowac, nad odwaga takze.

          eee...znamy sie...?
    • Gość: samanta Re: nic mnie nie cieszy IP: *.kabel.telenet.be 10.05.03, 05:21
      Ktos pisze na forum o swoich odczuciach a zaraz znajduje sie garstka
      psychologow , ktorzy zaganiaja klienta do guru , ktory nie jest w zyciu
      potrzebny a tylko zagarnia pieniadze i liczy na skolekcjonowane duszyczki.
      Taki "przyjaciel" na godziny i zlotowki

      Owszem , zgadzam sie , ze psychologowie sa potrzebni w przedszkolu i moze
      nawet w zakladach poprawczych gdzie sie ma do czynienia z ksztaltowaniem
      mlodziezy , ale wsrod doroslych to zwykly smiech

      Czy chcecie byc jak amerykanskie spoleczenstwo co lata na kanape
      do "psychoanalityka" i placi ciezkie pieniadze za namiastke przyjazni ?
      Jak nie macie przyjaciol i komu sie wyzalic to piszcie na forum , czatach ,na
      pewno znajdzie sie ktos z dobra rada od serca i to za darmo .

      Problem twoj nie jest odosobniony , czesto sie nic nie chce w zyciu a
      zwlaszcza jak sie wszystko wali na glowe .

      A poza tym jak sie zyje bez jakiejkolwiek kontroli (np innych osob) to
      czlowiek zapada w taka pulapke bo nie ma sie przed kim "pokazac"
      Tak jest ze wszystkim : porzadkiem w mieszkaniu czy gotowaniem, a nawet
      liczacym sie ciuchem czy samochodem itd - bez drugiego "oka " , ktore nas
      ocenia stajemy sie jakims pylem i zapadamy sie w glebie
      Potrzebni nam sa ludzie wokol ale nie psycholodzy co maja takie same problemy
      a nawet nie potrafia ich rozwiazac.

      Trzeba sobie po prostu narzucic jakis regulamin a jak to nie wyjdzie to
      przeczytac ksiazke "spoznieni kochankowie" i brac przyklad z bohaterow
      Williama Whartona - a to daje duzo do myslenia
      • Gość: Sławek Re: nic mnie nie cieszy IP: *.telpol.net.pl / 172.16.2.* 10.05.03, 09:51
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        > Ktos pisze na forum o swoich odczuciach

        Yotta pisze o problemach które utrudniają jej zycie.

        > a zaraz znajduje sie garstka
        > psychologow , ktorzy zaganiaja klienta do guru , ktory nie jest w zyciu
        > potrzebny a tylko zagarnia pieniadze i liczy na skolekcjonowane duszyczki.
        > Taki "przyjaciel" na godziny i zlotowki

        Tobie może nie jest potrzebny, innym jest.

        > Owszem , zgadzam sie , ze psychologowie sa potrzebni w przedszkolu i moze
        > nawet w zakladach poprawczych gdzie sie ma do czynienia z ksztaltowaniem
        > mlodziezy , ale wsrod doroslych to zwykly smiech

        Widzę że ty już jesteś zupełnie ukształtowana. Twoja psychika przyjęła
        ostateczną, doskonałą formę.

        > Czy chcecie byc jak amerykanskie spoleczenstwo co lata na kanape
        > do "psychoanalityka" i placi ciezkie pieniadze za namiastke przyjazni ?

        To nie przyjaźń chodzi ale o pomoc.

        > Jak nie macie przyjaciol i komu sie wyzalic to piszcie na forum ,
        czatach ,na
        > pewno znajdzie sie ktos z dobra rada od serca i to za darmo.

        Dobre rady na czacie to mogą pomóc w wywabieniu uciążliwej plamy na obrusie a
        w takich problemach jak ma Yotta powinien pomóc fachowiec.
        • Gość: Yotta psycholog IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 11.05.03, 13:06
          hejki wam
          myślę, że najlepiej jesli ma się przyjaciół, bliskich z którymi mozna
          podzielić się problemami. Ale chyba niestety są też problemy, które bliskich
          przerastają, nie potrafią nam pomóc.
          Przyznam się, że czasem bardzo chciałabym porozmawiać z kimś kto się zna na
          takich problemach jak moje i pomógłby mi je określić.
          A w takim wypadku być może wiedza psychologa by się przydała.
          Tylko może kwestia, żeby trafić do właściwej osoby...
          a to, że mam mało osbó z którymi mogę porozmawiać to racja, w zasadzie nie
          poznaje nowych ludzi, bo szybko się zamykam, uciekam...






          • zuziaw123 Re: psycholog 27.12.13, 17:09
            ja trafilam i jestem bardzo zadowolona polecam epsycholog.eu
      • Gość: Yotta Re: nic mnie nie cieszy IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 11.05.03, 13:57

        > Problem twoj nie jest odosobniony , czesto sie nic nie chce w zyciu a
        > zwlaszcza jak sie wszystko wali na glowe .

        wiesz tylko mi się cały czas nic nie chce...:-(
        chyba właśnie dlatego, że moja codziennoś jest lekko znerwicowana
        bo moje kontakty z ludżmi są troszkę "chore"
        za bardzo się boję oceny innych i dlatego się zamykam

        ] A poza tym jak sie zyje bez jakiejkolwiek kontroli (np innych osob) to
        > czlowiek zapada w taka pulapke bo nie ma sie przed kim "pokazac"
        > Tak jest ze wszystkim : porzadkiem w mieszkaniu czy gotowaniem, a nawet
        > liczacym sie ciuchem czy samochodem itd - bez drugiego "oka " , ktore nas
        > ocenia stajemy sie jakims pylem i zapadamy sie w glebie

        tak masz rację akceptacja, uznanie drugich ludzi jest bardzo wazne w życiu
        przypomnialo mi się jak moja kolezanka powiedziała kiedyś, że jak idzie na
        drugi dzień do szkoły w nowej fryzurze i nikt jej nie zwróci uwagi na to, że
        się obcieła to od razu ma zły humor;-)
        tak te drugie "oko" drugie trzecie, czwarte ;-)jest bardzo potrzebne...
        zdałam sobie z tego sprawę też ostatnio gdy komuś spodobały się zdjęcia, które
        zrobiłam od razu miałam lepszy humor
        tylko niestety wokół mnie nie ma zbyt wielu ludzi tych oczu, które mogą
        dowartościować...i to jest mój problem :-(
        ludzie są potrzebni do życia jak woda...

        > Trzeba sobie po prostu narzucic jakis regulamin a jak to nie wyjdzie to
        regulamin?

        mnie średnio wychodzi wszytsko co ma związek z dyscypliną...
        ale czasem miałam taką myśl.
        Wydawało mi się, że dzięki temu, że przykładowo "regulaminowo" ucząć się na
        przykład godzine angielskiego a nie wpadając w dołek ponieważ zdołowała mnie
        jakaś sytuacja to będę sie czuła bardiej emocjonalnie zrównoważona.
        Ale na dziesięć razy udawało się raz...
        Nie wiem może to mój słaby charakter...może powinnam trochę nad tym popracować.
        Ale myślę, że prawda lezy po środku...

        ...czy ty też masz swój regulamin...?



    • Gość: Mag Re: nic mnie nie cieszy IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.03, 14:24
      Gość portalu: Yotta napisał(a):

      > zastanawiam się czy to ma sens, bardzo wiele zwykłych sytuacji jest dla mnie
      > stresujących i wiem, że z tego powodu co pewien czas będę się czuła źle.
      > I właśnie tak góra, dołek, góra, dołek.
      > W zasadzie nic mnie nie cieszy(prawie) , bo wszytsko jawi się jako
      > trudność...
      > Wydawało mi się, że powinnam to zaakceptować, że co pewnien czas czuję się
      > źle i...będzie lepiej. Przezwyciężę to będę inwestować w siebie...w swoje
      > wnętrze...ale jak się nie dołować kiedy człwoiek jest taki zamknięty na
      > innych, taki nieufny a tego co mu najbardziej brakuje to właśnie uczucia...
      > no i jednak często się załamuję :-(
      > może lepiej się poddać...
      Yotta ja tez mam takie uczucie , ale gdzies w glebi duszy wiem , ze to mnie
      jakos umacnia , ze staje sie poprzez takie negatywne doswiadczenia silniejsza
    • komandos57 Re:Mnie tylko Slawek i Biedronka. 11.05.03, 21:19
      Slawek ze pierdoli jak maly kazio a Biedronka ze jest.Ty kup prezerwatywe i
      zasadz na pysk.Swiat w kondonie ma inne kolory.
      • Gość: Biedronka14 Ty znowu swoje? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.05.03, 00:03
        57, nie produkuj sie tak bardzo, wiury leca.
    • Gość: Y. Re: nic mnie nie cieszy IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 18:08
      ja sie boję po prostu, że ja za szybko się w zyciu poddaję...
      :-(
      • Gość: Biedronka14 Re: Yociu !! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.05.03, 18:41
        Yottko, bo nie wierzysz w Siebie. Nawet jezeli Ci sie cos nie udaje, trzeba
        probowac do skutku i uparcie wierzyc ze sie uda, wierzyc ze stac ciebie na
        zmiane. Bron Boze, nie siedz w jednym miejscu. Takie 'zasiedzenie' powoduje
        brak motywacji, a to jak wiesz do niczego nie prowadzi. Zacznij od malych
        zeczy, napisz plan co bys chciala i co powinnas zrobic w tym tygodniu aby
        osiagnac swoj cel. Niech beda to male zeczy, wrecz banaly, ale od takich
        drobnostek wszystko sie zaczyna. Te drobnostki beda na tyle proste, ze nie
        bedziesz miala problemu sobie dac z nimi rady, a napewno dodadza Ci otuchy do
        dalszego dzialania. Pozniej przyjdzie czas na konktrety bardziej ambitne.
        Wszyscy sie boja, jedyne co oddziela sukces do porazki, to chec nieustannego
        dzialania, no i moze...... troszeczke szczescie ;-)


        Ps: Dzieki Bogu ze to nie depresja, bo juz sie balam ;-)

        Powodz. i pisz dalej.

        S.
        • Gość: Yotta Re: Yociu !! IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 13.05.03, 12:11
          Troszkę się boję, że ja już troche się zasiedziałam :-(((. a motywacji to i
          owszem bardzo mi brakuje :-(((
          Ale mogę Cię pocieszyć. Są jeszcze rzeczy, które chciałabym robić, są we mmnie
          jakieś marzenia, które kiedyś jakoś zostały stłamszone!
          Jak myśle, co mogłabym robić,gdzie mogłabym pojechać to zaczynają mi
          się "świecić" oczka! To jest fajne, bo bardzo dawno tego nie czułam!
          Czasem to znów odchodzi i jest dołek:-( ale jednak jest we mnie!
          No a ten mój charakterek...boję się czasem, że za często się "usprawiedliwiam",
          sama nie wiem jak to jest, boję się, że wielu ludzi idzie do przodu mimo takich
          jak moje problemów lepiej sobie z tym radzą...a może ja też powinnam jednak
          uczyć się sobie radzić...
          tylko jak dotąd średnio mi to wychodzi...:-(
          hmm zobaczymy...
          pozdrówka ;-)



          pozdrówka ;-)




        • Gość: Yotta Re: Yociu !! IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 21:05
          Ja jednak mam problemy ze sobą...To wszytsko za długo trwa. Mam 25 lat i jest
          tak samo jak było gdy miałam 15,16...W podstawówce miałam problemy ze sobą, w
          liceum, na studiach...Nie myślę o przyszłości. Nie potrafię. Myślę sobie ze
          mną jest cos nie w porządku w ogóle nie myślę o założeniu rodziny, o pracy.
          O niczym prawie co się tyczy przyszłości, Jakoś zyję z dnia na dzień. Trwam w
          niewygodnych sytuacjach a nie próbuję ich zmienic, bo to wiąże się z lekiem.
          Mam problemy z przebywaniem wśród ludzi. Bliskośc taka zwykła jest dla mnie
          wręcz fizycznie nieprzyjemna. Nienawidzę miejsc gdzie jest dużo osób! Zresztą
          nawet jedna osoba mnie "spina"! Moim problemem była zawsze "skromność". Chyba
          tylko ktos taki jak ja wie jak to może męczyć! Inni tego nie zrozumieją.Bardzo
          mi to utrudniało kontakty z ludźmi. Było przyczyną moich chandr.Demotywowało
          mnie to do wszystkiego. "Nie czuję" przyszłości wcale. Kiedy czuję się lepiej
          to mówię sobie, że nie mam żadnego problemu , później znów jakiś kryzys i
          myśli, żeby poradzić się kogoś. Ale póżniej jest lepiej a że jestem nieśmiała
          to rezygnuję z zadzwonienia gdzieś, z pójścia do psychologa i tak w kółko,
          teraz jednak widzę, że być może powinnam chwycić za słuchawkę, iść chociaż się
          boję... przynajmniej, żeby ktoś mi pomógł określić mój problem :-( to męczy
          naprawdę...:-( normalnie kredeczki :-(
          • Gość: Biedronka14 Re: Yociu !! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.05.03, 04:03
            Kocie, gon do psychologa, ale to zaraz !!!!!
            • Gość: oak this is not America ! ))) IP: iB.rudanet.com:* 25.05.03, 21:27
              Gość portalu: Biedronka14 napisał(a):

              > Kocie, gon do psychologa, ale to zaraz !!!!!

              Spokojnie Yocia, na amerykańskie sporty narodowe - wylegiwanie się na kozetce
              u psychologa i procesowanie się, masz jeszcze dużo czasu. Tak samo na
              poddawanie się.
              Zacznij od teoretyzowania. (czy jest coś)CO MOŻE Cię ucieszyć. Może jedynie
              gwiazdka z nieba, albo królestwo i pól księcia za męża, a może coś znacznie
              banalniejszego. Jak już się dowiesz CO może Cię ucieszyć. To potem się
              zastanawiaj czy lezy to w sferze możliwości czy jedynie utopijnych marzeń.
              • just_sadness Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 00:38
                A to byłam ja 10 lat temu.
                Jeszcze jestem... Choć nie powinnam.
                Jak to było
                Nie umiem żyć a nie mam odwagi się zabic
                • brygada_ww Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 00:49
                  just_sadness napisała:

                  > A to byłam ja 10 lat temu.
                  > Jeszcze jestem... Choć nie powinnam.
                  > Jak to było
                  > Nie umiem żyć a nie mam odwagi się zabic

                  To nie Ameryka, ale poza Ameryka tez da sie zyc.
                  Po co sie zabijac?
                  • just_sadness Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 01:07
                    Bo życie nie cieszy czy to w ameryce czy tu
                  • mona.blue Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 09:48
                    Zabijać to nie, ale czasem chciałoby sie przespac jakis trudny okres.
                    • brygada_ww Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 11:53
                      mona.blue napisała:

                      > Zabijać to nie, ale czasem chciałoby sie przespac jakis trudny okres.

                      Myslisz Mona, ze ja tego nie wiem?:(
                      • mona.blue Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 14:00
                        brygada_ww napisała:

                        > mona.blue napisała:
                        >
                        > > Zabijać to nie, ale czasem chciałoby sie przespac jakis trudny okres.
                        >
                        > Myslisz Mona, ze ja tego nie wiem?:(

                        Na szczęście można w życiu znaleźć sobie jakąś rozrywke, hobby
                        Kontakt z ludźmi tez wiele daje, z życzliwymi
                    • just_sadness Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 13:25
                      Ja w zasadzie przesypiam całe życie

                      Ale miałam już tez tak że budziłam sie wczesnie rano że stresem że zaraz trzeba będzie wstać jechać daleko do pracy i być bardzo długo w tej pracy która było coraz trudniej wykonywac i długo wracać do pustego domu i rano znów to samo za pieniądze których chyba nikt oprócZ mnie się nie podjął:/
                      • gocha033 a drobne radosci ? - tez nie ? 23.01.14, 14:35
                        dobre wino, czy jazda rowerem po zoltych lisciach w jesiennym parku ?
                        • just_sadness Re: a drobne radosci ? - tez nie ? 24.01.14, 23:16
                          smak wina dążąc do sedna czyli stanu upojenia umyka
                          jazda rowerem po parku?
                          tak, chociaż jak jadę też gra we mnie gra jakaś smutna muzyka zapuszczona w moim życiu na stałe i przypomina mi, że dryfuję bez celu
                          przykurzyła się we mnie umiejętność cieszenia z rzeczy małych ...


                      • szaman.ka Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 21:34
                        A czy przez te 10 lat zrobiłaś coś dla siebie?
                        Skorzystałaś z jakichś rad
                        ?Byłaś na jakiejś terapii?

                        W mojej ocenie, z tego co piszesz o sobie, wnioskuję,że możesz mieć zaburzenie osobowości typu unikającego (kontaktów społecznych) i takie zaburzenie trzeba leczyć.Można to leczyć skutecznie.
                        • szaman.ka Re: this is not America ! ))) 23.01.14, 22:23
                          Przeczytaj :www.empik.com/zyj-pelnia-zycia-pomimo-niesmialosci-i-leku-hilliard-erika,prod57988475,ksiazka-p
                        • just_sadness Re: this is not America ! ))) 25.01.14, 00:25
                          >A czy przez te 10 lat zrobiłaś coś dla siebie?
                          trudne pytanie
                          myślę, że zawsze próbowałam coś zrobić chociaż z różnym skutkiem
                          pierwszy raz byłąm u psychologa w liceum

                          przez ostatnie lata w trudnych momentach ratowałam się antydepresatami
                          w tym roku byłam kilka razy na terapii indywidualnej
                          lecz zródła moich problemów to daleka przeszłość gdzie nauczyłam się żyć w szarości
                          a terapia koncentrowała się na teraźniejszości (psychoterapia ericksonowska)
                          było to ciekawe doświadczenie ale dość kosztowne i ze względu na kurczące się zasoby musiałam zrezygnować

                          teraz miałam możliwość uczestniczenia w terapii grupowej ale z względu na zły dojazd już prawie na 85% raczej nie
                          przeliczyłam się z siłami na dojazd :-/
                          poszarpałam się straszenie psychicznie po ostatniej wizycie w poradni i w sumie nawet nie wiem dlaczego bo nic się nie wydarzyło
                          a po wizycie wypłynęły jakieś emocje i zalały cały tydzień :-/
                          i wręcz jakaś agarofobia wypłynęła

                          Jakoś tak żyję w kokonie.

                          > W mojej ocenie, z tego co piszesz o sobie, wnioskuję,że możesz mieć zaburzenie
                          > osobowości typu unikającego (kontaktów społecznych)

                          Zgadza się w dużej mierze.





                          • szaman.ka Re: this is not America ! ))) 25.01.14, 00:54
                            Słuchaj,a co byś powiedziała na możliwość leczenia stacjonarnego? Są ośrodki,które przyjmują pacjentów z całej Polski.Terapia trwa około 3 miesiące i jest w ramach NFZ i zwolnienia.
                            Uważam,że taka forma terapii jest najbardziej skuteczna.Gdyby Cię to zainteresowało podam Ci namiary.Myślę,że warto o siebie zawalczyć.
                            • just_sadness Re: this is not America ! ))) 26.01.14, 22:55
                              dziękuję, ale myślę, że mój stan nie jest aż na tyle poważny by podjąć decyzję o takim leczeniu
                              jakoś funkcjonuję
                              może poszukam jeszcze jakiejś terapii, grupy wsparcia ale bliżej...

                • gocha033 p. lenie na antenie... 08.02.14, 08:58
                  just_sadness napisała:
                  > Nie umiem żyć a nie mam odwagi się zabic

                  pitolenie na antenie...
                  malo kto umie (zyc)
                  nie Ty dalas sobie zycie i nie Ty prosilas sie na ten Swiat.
                  sprawila to jakas wyzsza sila sprawcza (niech kazdy nazwie ja po swojemu)

                  i nie masz prawa sama pozbawiac sie obecnosci na tym padole.
                  - trzeba to przecierpiec
                  w miare godnie od poczatku do konca.

                  • just_sadness Re: p. lenie na antenie... 12.02.14, 21:53
                    Wszyscy do któregoś momentu doczłapiemy...
                    Niektórzy dofruną no tak bo są też tacy którzy czerpią radość z życia. Dziwnie się czasem czyta choć by w wątku "jak radzicie sobie z rzeczywistoscią"że niektórzy a i owszem radzą sobie i lubią tą swoją rzeczywistość.
    • 1lapaz Re: nic mnie nie cieszy 24.01.14, 23:50
      zazwycz\aj ludzie maja taki problem podbny do twojego i znajduja sobie jakas do rany przyloz osobe i ja wykanczaja ja zaszczute psy po czym czuja sie duzo lepiej, mozesz tak, albo miec w doopie innych, nikim sie nie przjmowac, niczyim wymyslaniem, jaki to cudowny i szczesliwy, tylko wracać do jakiejs ostoi spokoju i czytac ksiazke, cos o innych ludziach, podobnych, ale takich spokojnijszych, spełnionych i miec na caóla reszte wyje.......
      • just_sadness Re: nic mnie nie cieszy 25.01.14, 00:41
        myśle ze w obecnej chwili nie stosuję żadnego z tych sposobów...
      • nativeau Re: nic mnie nie cieszy 25.01.14, 13:58
        nasunelas mi chyba lepsze ujecie calej sprawy (dziekuje!):

        albo ona/on kreuje swiat albo swiat kreuje ja/jego)- tzn zalozyciela watku.
    • just_sadness Re: nic mnie nie cieszy 06.02.14, 21:34
      Tak zmęczona jestem tym szukaniem w glowie rozwiązania. Chciałabym się rozplynąć.
      Nie wierzę w siebie, nie nauczyłam się kochac ciebie. Czy lepiej byłoby gdybyś odszedł jak o to prosiłam, tyle lat temu? Może nie powinieneś zostać, jak nie przyjęłam twoich oświadczyn? A może masz rację mówiąc że sama bym w ogóle tu przepadła.
      Kolejny szary rok.
      Nie kupiłam sobie sznura pod choinkę.
      Cokolwiek się robi trzeba to zrobić szybko.
      Przejeżdżając rowerem zobaczyłam że znowu w dojściu do torów jest dziura.
      Dziś czwartek, jutro piątek muszę kupić prezent i znów lęk i pytanie czy tam dojadę.
      Czy może juz ten dzień, gdy zacznę krzyczeć w środku miasta rzucę się z pięściami na bogu winnego przechodnia, wyzwę od najgorszych kioskarkę a na koniec naga wskoczę do miejskiej fontanny..."
      • nativeau Re: nic mnie nie cieszy 08.02.14, 13:52
        fajnie sie to czyta. Lubie takie eseje, prosze pisz czesciej bo wyraznie masz wspanialy talent.
        • just_sadness Re: nic mnie nie cieszy 12.02.14, 21:17
          Pisanie to jedną z form upuszczenia emocji.
          Jak sobie popiszę to jest mi lepiej. Uchodzi ze mnie trochę smogu depresyjnego od którego często już oddychać nie mogę a który jak złośliwy duszek przygniata mnie do podłogi. I z uśmiechem czeka, czeka... No dalej, dalej już nie dasz rady, zwariujesz, zwariujesz... No już, teraz....
    • ankaskakanka14 Re: nic mnie nie cieszy 13.02.14, 08:01
      Gość portalu: Yotta napisał:

      > zastanawiam się czy to ma sens, bardzo wiele zwykłych sytuacji jest dla mnie
      > stresujących i wiem, że z tego powodu co pewien czas będę się czuła źle.
      > I właśnie tak góra, dołek, góra, dołek.
      > W zasadzie nic mnie nie cieszy(prawie) , bo wszytsko jawi się jako
      > trudność...
      > Wydawało mi się, że powinnam to zaakceptować, że co pewnien czas czuję się
      > źle i...będzie lepiej. Przezwyciężę to będę inwestować w siebie...w swoje
      > wnętrze...ale jak się nie dołować kiedy człwoiek jest taki zamknięty na
      > innych, taki nieufny a tego co mu najbardziej brakuje to właśnie uczucia...
      > no i jednak często się załamuję :-(
      > może lepiej się poddać...

      albo może przestać myśleć o sobie i coś dla innych robić?
    • duchswiety6 Re: nic mnie nie cieszy 08.03.17, 12:25
      Nigdy nic nie wypiertalam,pamięć mi nie pozwalala Znajomość swoich potrzeb jest wystarczająca,szkoda, że znalazły się śmiecie, które skutecznie mnie zniechęciły do czegokolwiek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka