ja_adam 10.04.07, 11:38 Wątek założony przez stałych bywalców tego forum będzie trwał wiecznie, Bo chcemy sie integrować nawet kosztem tematów stricte PSYCHOLOGIA Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewag52 Re: a nie mówiłem Richelieu! 10.04.07, 11:47 przy pewnej dozie wyobraźni, wszystko podpada pod psychologie. Ja się tylko z tym okradaniem dzieci, nie moge zgodzic. Cholera w zyciu nie okradłam żadnego dzieciaka, a ty jakis weteran mnie bedzie oskarżał. Fuj! Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: a nie mówiłem Richelieu! 10.04.07, 11:51 ewag52 napisała: > przy pewnej dozie wyobraźni, wszystko podpada pod psychologie. oczywiscie.. nawet moje uzaleznienie od forum.. to powazna sprawa psychologiczna... pomocy!!!;) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_adam Re: a nie mówiłem Richelieu! 10.04.07, 11:51 w mojej rodzinie alkoholik okradał swoje dziecko z zaobionych pieniędzy. Mieli wielkie gospodarstwo, wiec młody za ojca musiał tyrać. Chodził do szkoły i pracował, musiał bo na zasiew, na psze musi być. Jeo ojciec przeszukiwał całe mieszkanie czasami udawało mu sie coś znaleźć... Pamiętam groteskowo-dramatyczną sytuację. Zbiory pomidorów zebrano w stodole i czekano na TIR-a który to wszystko skupi. Ojciec z siekierą zachlany wszedł do stodoły i powiedział ze nikt sie nie wazy sprzedac jego pomidorów... Na szczęscie zasną snem głebokiego pijaka. Nie obudził się nawet jak tir podjechał i po cichu załadowano tira... Wszyscy byli szczesliwi jak zdechł ich ojciec i mąż 3 dzieci.. Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: a nie mówiłem Richelieu! 10.04.07, 11:54 o rany a ten to zawsze walnie taka opowiesc ze czarno sie zrobiło. no ale to uczy pokory Odpowiedz Link Zgłoś
ewag52 Re: a nie mówiłem Richelieu! 10.04.07, 11:55 ale to są ekstremalne przypadki, a okradanie dzieci autor wciska wszystkim w czambuł Odpowiedz Link Zgłoś