kryskaedka 10.04.07, 14:44 smutek poprzeplatany chwilami szczescia..czy radość z dołkami gdzieniegdzie? a moze jeden wieklki ..... co np? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewag52 Re: wasze historie 10.04.07, 14:48 jeden wielki...a jak już górka, to łopatą przez leb. Można się zahartowac. 0klepane, ale prawdziwe: co cie nie zabije, to cie wzmocni Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: wasze historie 10.04.07, 14:52 u mnie to: radosc radosc radosc..łup..i dółłł i tak cyklicznie..ale ogólnie to co cie nie zabije to cie wzmocni to prawda jest. strasznie chce mi sie bawic na tym swiecie..i michę cieszyć:)) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_adam Re: wasze historie 10.04.07, 14:50 u mnie wielkie bum a później armagedon, o dziwo przeżyłem , czuję się nieśmiertelny, pozbawiony strachu kuję życie na gorąco! Zaczęło się od śmierci mojej dziewczyny, dachowania, gdzie żona poroniła, spalenia firmy i życiu na dworcu pkp...to było jak bum a później ...ale zostawię to dla siebie... pozdrawiam tych co kilka razy zaczynaja dosłownie od zera... Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: wasze historie 10.04.07, 14:54 może nie od zera ale w kompletnie innym kieunku..to ja np....też pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yagiennka A gdzie tam 10.04.07, 18:19 Sama radocha :)) Ja jestem szczęśłiwa, zadowolona, jakoś mi się wiedzie, plany powoli realizuję. Ja nie wiem czemu to forum psychologia takie smutne jest jakby to było conajmniej forum deprecha! Odpowiedz Link Zgłoś
markus.kembi Re: wasze historie 10.04.07, 19:01 W życiu jak to w życiu - są wzloty i upadki. Ale nie w moim - jakichkolwiek wzlotów brak. Tylko pustka, marazm, stagnacja, od czasu do czasu kolejna porażka. Nie ma jednej, wielkiej katastrofy, tylko co jakiś czas porażka mniejsza, w poszukiwaniu pracy zwłaszcza. Nie ma więc żadnych ataków rozpaczy czy frustracji, raczej obojętność, czasami smutek, częściej złość na samego siebie. Dużo przypadkowości jest w tym co robię. Wszystko bez jakiegoś planu, pomysłu, bez celu, bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: wasze historie 10.04.07, 20:11 jedni szczesliwi drudzy dołuja, a czy nie jest tak ze doluja ci co mniej skupiaja sie na dobrych sprawach a rozgryzaja ciagle smutki? Odpowiedz Link Zgłoś
markus.kembi Re: wasze historie 10.04.07, 20:26 kryskaedka spytała: > jedni szczesliwi drudzy dołuja, a czy nie jest tak ze doluja ci co mniej > skupiaja sie na dobrych sprawach a rozgryzaja ciagle smutki? ________________________________________________ Doły łapią tych, którzy skupiają się na sobie. Ja akurat zdaję sobie z tego sprawę, ale niewiele mogę poradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
shrink Re: wasze historie 10.04.07, 20:29 Ja caly czas w dole a raczej dolinie, ale dookola szczyty sa wiec nie trace nadziei ze sie wreszcie na jakis wdrapie. Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: wasze historie 10.04.07, 20:35 co nas pcha na górę? poszukiwanie miłości? dobrobytu? samorealizacja a moze chec pomocy innym? Odpowiedz Link Zgłoś
ewag52 Re: wasze historie 10.04.07, 21:29 kryskaedka napisała: > co nas pcha na górę? poszukiwanie miłości? dobrobytu? samorealizacja a moze > chec pomocy innym? przyzwyczajenie do życia. Albo przywiazanie, jak kto woli. a jeszcze jak sie jest niezbędnym, dla innych...to nie ma innego wyjscia, trzeba trwac i nie dawac sie. Odpowiedz Link Zgłoś
ala.l Re: wasze historie 10.04.07, 21:31 gehenna ,trauma ,dochodzenie do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: popatrzcie na odpowiedzi 10.04.07, 23:19 czasem zastanawiam sie czy lepiej byc czlowiekiem po przejsciach (jak adam np.) i miec zbroję ze stali na sobie ..czy tez uchowac sie w szczesliwym zakatku bez wiekszych ran na duszy (latwosc zranienia?) Odpowiedz Link Zgłoś
ewag52 Re: popatrzcie na odpowiedzi 11.04.07, 07:56 ta zbroja kryska, nas troche chroni. Ale nie do końca. Faktem jest,że nie mamy pojęcia na jakie traumy jestesmy gotowi. To, co teoretycznie, zdawało sie niemozliwe w praktyce, zostało oswojone. Ta poprzeczka naszych przeżyc, podnosi się coraz wyżej i wyżej...a my, nabieramy coraz wiekszego rozpedu, by ją przeskoczyc. Pewnie,że można rozbić łeb, ale przynajmniej wiemy,że umiemy już skakać. Odpowiedz Link Zgłoś
incogn Re: wasze historie 10.04.07, 23:46 Dodam Wam moja historie do Waszego ogrodka. Pisze szczerze, bo znow naduzylam a.., wiec jestem szczera /tak, nawet tutaj czlowiek normalnie sie kontroluje, ach ta kultura sukcesu!!!!/. Tak, mysle, ze wiekszosc tu przychodzacych trawi smutek. Sa to smutki roznego rodzaju Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: wasze historie 11.04.07, 09:41 a instynkt samozachowawczy? moj pierwszy maz mnie zdradzil i rozwiodlam sie z nim natychmiast.. kochalam go naprawde.. ale nie pozostawilam tej milosci bo by mnie zabila.. teraz jest drugi maz i tez go kocham ta sama miloscia. Mysle jednak ze jak ktos nie chce naszej milosci to instynkt samozachowawczy podpowiada nam : daj spokój.. jest wiele innych ludzi co pragna z toba byc i kochac cie namietnie i duchowo Odpowiedz Link Zgłoś
ewag52 Re: wasze historie 11.04.07, 14:08 kryskaedka napisała: > a instynkt samozachowawczy? chyba jest i działa. Gdyby go nie było, nic dobrego by nie wynikło, ani dla mnie, ani tym bardziej dla bliskich? Ten instynkt siedzi sobie cicho i specjalnie sie nie pcha na świecznik. Ale w odpowiednim czasie, daje cwaniak znac,że czuwa Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: wasze historie 11.04.07, 12:31 kryskaedka napisała: > smutek poprzeplatany chwilami szczescia..czy radość z dołkami gdzieniegdzie? > a moze jeden wieklki ..... co np? Udało mi się , dzieki prawie 4-ro letniej pracy nad sobą osiągnąc spokój - tak jakbym z ciemnego lasu wyszła na ukwieconą łakę. Nauczylam się obserwowac swoje emocje i przeciwdziałać sinusoidalnym wahaniom, bez katowania siebie. Odnalazłam poczucie bezpieczeństwa, ponieważ już wiem jak zyć w zgodzie z sama sobą. Bardzo ułatwiło mi to kontakty z otoczeniem, jest tak jakby oddziaływał na nich mój spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: wasze historie 11.04.07, 12:38 zazdraszczam .. no bo wstapiłaś jakby na wyzszy poziom swiadomosci.. a to trudne jest ..ale do zrobienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: wasze historie 11.04.07, 13:03 kryskaedka napisała: > zazdraszczam .. no bo wstapiłaś jakby na wyzszy poziom swiadomosci.. a to > trudne jest ..ale do zrobienia:) Iiii tam zaraz na wyższy poziom :-) Mam czas nareszcie na odkrywanie siebie na nowo i tyle. Nic nadzwyczajnego,choć przyznam - fascynujące baaaardzo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kryskaedka Re: wasze historie 11.04.07, 16:55 ja jestem jeszcze na tym nizszym co to..mozna odkrywac siebie...ale głownie w kontaktach miedzyludzkich...jak mnie ktos raz na jakis czas porzadnie nie skrytykuje to w samozachwyt popadam;)))) Odpowiedz Link Zgłoś