Dodaj do ulubionych

Boję się

15.04.07, 13:29
Od kilku miesięcy jestem w dołku. Nie umiem sobie z tym sama poradzić.
Zaczynam unikać ludzi. Nie wiem dokładnie kiedy to się zaczęło. Zastanowiłam
się nad tym po raz pierwszy, kiedy złapałam się na karaniu samej siebie.
Impreza. Jestem już prawie ubrana, patrzę w lustro i... myślę o tym, że jestem
za chuda, ze nie umiem się ruszać, że nikt nawet nie zauważy, że mnie nie ma.
Siadam i płacze. Czekam czy może ktoś z moich znajomych zadzwoni spytać co ze
mną. Nikt nie dzwoni. Pojawiają się myśli: jesteś beznadziejna, jak możesz
wymagać od kogokolwiek żeby zadzwonił po takie zero. Po godzinie dzwoni
przyjaciółka. Chce jej powiedzieć jak się czuję ale widzę że i tak mnie nie
słucha. Opowiada jak tam fajnie się bawią. Próbuje się uspokoić, biorę
prysznic. Kładę się spać. Jak sie domyślacie nie mogę zasnąć. Oni tam się
dobrze bawią. Tak lubiłaś tańczyć. Byłaś kiedyś duszą towarzystwa. Dzisiaj
nikt nie zauważyłby gdybyś nie wstała rano.
W domu jestem tą gorszą córką. Tą mniej radosną, bardziej zamkniętą w sobie.
Zawsze czegoś mi brakuje. Wróciłam ze średnią 5.3 i usłyszałam, że mogło być
lepiej.
Jestem szczupła. Nie odchudzam się. Mam taką budowę. Nie muszę chyba mówić, że
wiąże się to z różnymi, mniej lub bardziej chamskimi komentarzami na mój
temat, szczególnie od dziewczyn. A ponieważ grubej dziewczynie nikt nie powie,
że jest gruba, a po mnie można pojeździć, bo przecież nic to nie znaczy, z
każdym dniem czuję się coraz gorzej.
Boje sie każdego dnia. Nawet jeśli wstaje w dobrym nastroju to w szkole jest
coraz gorzej. Jeśli nie jakiś komentarz o mojej figurze, to o stroju albo
słaba ocena. Zastanawiam się, czy oni nie mają racji. Czy może naprawdę jestem
głupia, za chuda, może faktycznie nic nie jestem warta. Wracam do domu,
zamykam się w pokoju. Jest wtedy trochę lepiej. Tak prosto jest powiedzieć:
uwierz w siebie. Ja wierze. Do czasu kiedy ktoś mnie nie zachwieje.
Obserwuj wątek
    • sloneczna_polana Re: Boję się 15.04.07, 13:46
      Tez jestem za chuda; jak bylam w szkole to mi to nie przeszkadzalo - panowal
      kult modelki "skora i kosci" wiec raczej wzbudzalam zazdrosc.
      Moze teraz jest inaczej w szkolach.
      Teraz jak skonczylam i szkole i studia wiem ze wiecej ciala wyglada lepiej i na
      sile ale troche przytylam, moze dla swietego spokoju tez sprobuj, to moze pomoc
      nieco jesli chodzi o komentarze ze strony ludzi i nie powinno byc bardzo
      trudne, w razie czego skonsultuj z lekarzem jak to zrobic.
      Trudniejsze zadanie czeka cie ze zmiana swojego nastawienia do tego jak
      otoczenie cie odbiera.
      Musisz miec w sobie jakis mechanizm samonapedzajacy ktory kaze ci spelniac
      oczekiwania innych - opisujesz siebie caly czas W POROWNANIU z innymi - masz
      byc co najmniej tak jak oni, a najlepiej lepsza.
      Jesli tak sie nie dzieje - nie jestes zadowolona, czujesz sie gorsza, i to sie
      na pewno daje wyczuc dlatego prowokujesz przykre komentarze ze strony ludzi.
      Sprobuj uniezaleznic swoja samoocene od wysrubowanych norm ktore nosisz w sobie
      i tracisz zycie na dosciganiu tych norm zamiast zyc w zgodzie z wlasnym rytmem.
      Dlaczego bycie wesola, otwarta dziewczyna z zaaokraglona figura ktora bawi sie
      co piatek i co sobote ma byc tym dobrym, wlasciwym zyciem?
      Dlaczego wlasnie to?
      Kto wyznaczyl ci ze tak jest dobrze a to co robisz i jaka jestes juz nie?
      Nie bedziesz szczesliwa dopoki nie uznasz ze reazlizujesz swo wlasny sposob
      zycia i on ci sie podoba.
      I uwierzysz w to.
    • k.j Re: Boję się 15.04.07, 14:33
      Nie przejmuj sie ludzmi - oni zawsze gadaja, zawsze musza miec "ofiare". Jesli
      jednak pomimo komentarzy bedziesz zyla normalnie, bawila sie, smiala itd. to w
      koncu przesrtana, bo zobacza ze ich komentarze splywaja po Tobie. Uwierz w
      siebie, bo od tego zalezy jak odbieraja Cie inni. Jesli widza, ze wszystko
      bierzesz do siebie, to czesto to wykorzystuja, to taka glupia ludzka cecha.
      Ludzi nie da sie zmienic, wiec musisz postarac sie zyc pomimo ich wrednych
      kometarzy. Nie zawracaj sobie tym glowy, bo nie warto. Dobrze by bylo, gdybys
      pogadala z przyjaciolka o swoich problemach, o tym co czujesz, ale rozumiem, ze
      trudno mowic o sobie, o swoich klopotach, kiedy kolezanka opisuje jak to dobrze
      sie bawi.. Sama rowniez w takihc momentach nie mowie co mnie gryzie. Moze warto
      napisac do niej maila badz smsa? wystarczy pare slow, moze gdy odpisze to wtedy
      uda sie Wam szczerze pogadac?? A jesli to nic nie da, to wygadaj sie tutaj badz
      z kims poznanym w sieci. Ja w taki sposob poznalam pewna dziewczyne, ktora w
      chwili obecnej jest jedna z moich przyjaciolek, takich na dobre i zle, tak wiec
      warto czasem pogadac z kims szczerze, a po czasie spotkac sie.
      Wygladem sie rowniez nie przejmuj, ciesz sie z tego jaka jestes. Na komentarze
      usmiechaj sie, tym dasz innym do zrozumienia, ze ich gadanie masz gdzies.
      Musisz czuc sie dobrze we wlasnym ciele. Kolezanki zapewne zazdroszcza Ci
      figury i stad te docinki z ich strony. Tak zazwyczaj bywa.
      Czesto powtarzaj sobie ze jestes fajna dziewczyna, ze masz dobry charakter,
      niezla figure itd. To pomaga bardziej uwierzyc w siebie, a od tego mysle, ze
      powinnas zaczac, bo inaczej kazdy komentarz dotyczacy Twojej osoby zepsuje Ci
      humor. Czesto sie usmiechaj, nawet do zupelnie obcych ludzi, to na prawde fajna
      rzecz, wyprobuj:) I nie zamykaj sie w sobie, wylej z siebie wszystkie zale i
      zyj dalej zapominajac o przykrych wydarzeniach z przeszlosci.
      Trzymaj sie i pisz co u Ciebie. Pozdrawiam
      • k.j Re: Boję się 15.04.07, 14:37
        Pamietaj takze ze sama jestes kowalem wlasnego losu, to od Ciebie zalezy jakie
        zycie bedziesz miala. Jesli bedziesz sie cieszyla chocby z najmniejszej rzeczy,
        to Twoje zycie bedzie szczesliwsze. Nie uzalezniaj swojego nastroju od opinii
        innych, to nic nie da. Musisz nauczyc sie olewac innych, to Twoje zycie, wiec
        zyj tak jak sama chcesz. Tylko Ty mozesz to zmienic.
        • kulce :) wiem... 15.04.07, 17:02
          Udawałam że mam to gdzieś. Zaciskałam zęby i uśmiechałam się sama do siebie. Ale
          tydzień temu nie wytrzymałam.
          -Nie wiem o co ci chodzi. Wczoraj widziałem dziewczynę dwa razy chudszą od
          ciebie i do tego w mini. Nie powinnaś się przejmować.
          -Konrad, gdzie ją widziałeś? Na cmentarzu?-komentarz koleżanki
          I w tym momencie zrobiło mi się nagle gorąco, przeleciałam wzrokiem po
          dziesięciu roześmianych gębach i... moje zaciskanie zębów cholera wzięła.
          Poczułam tylko jak łza spływa mi po policzku i uciekłam zanim rozkleiłam się
          zupełnie.
          • incogn Re: :) wiem... 15.04.07, 19:27
            Masz prawo byc szczupla, masz prawo byc chuda. Nie rob z siebie ofiary. Wiekszosc dziewczyn marzy o
            tym, aby byc chudymi, to przeciez ideal do ktorego bardzo wiele osob dazy, ale nigdy go nie osiagnie,
            mimo wielu wyrzeczen. Ja cale zycie bylam za gruba i niezgrabna. Staralam sie zyc tak jakbym tego nie
            zauwazala, jakby to bylo nieistotne
            • kulce ... 15.04.07, 20:39
              Moja mama miała depresję. Pamiętam jak wybuchała w domu, jak rzucała zabawkami,
              jak potem leżała w pokoju i płakała. Pamiętam jak obiecywałam sobie, że nigdy
              taka nie będę. Że nikt nie będzie przeze mnie cierpiał. Że jestem silna i
              poradzę sobie ze wszystkim. Po większej kłótni, kiedy dziadkowie stanęli po
              mojej stronie zmieszała alkohol z psychotropami. Kiedy wieźliśmy ją na płukanie,
              spojrzała na mnie półprzytomnymi oczami, uśmiechnęła się i powiedziała że jeśli
              umrze to będzie moja wina. Wyszła z tego. Nic nie pamięta, a ja nie chce do tego
              wracać. Teraz jest w miarę normalnie. Pamiętam jaka byłam na nią wściekła. Za to
              że będę ten wzrok widzieć przez całe moje życie.
              Boję się że staję się taka jak ona. Bezwładna. Że nie potrafię sobie poradzić z
              myślą, że jestem ta gorsza. Ze nie potrafię, tak po prostu, zebrać sie w sobie,
              wstać pewnego dnia rano i żyć normalnie, bez ścisku w żołądku i karania się,
              dobijania psychicznego. Że to uderza nie tylko we mnie ale i w ludzi na których
              mi zależy.
              Nigdy nie patrzyłam na to z tej strony. Po tym zdarzeniu żyłam przez dwa lata
              zupełnie normalnie. W dołku znalazłam się dopiero niedawno. Kiedy stwierdziłam,
              że nic mi nie wychodzi. Gdybym miała punkt więcej w olimpiadzie, nie musiałabym
              pisać matury. Gdybym była wartościowa moje kontakty z facetami wyglądałyby
              inaczej. Nie byłabym "towarem do przelecenia" który niestety, nie wiadomo czemu,
              nie zgadza się na sex na trzeciej randce.
              Muszę się zebrać w sobie i żyć normalnie. BO w końcu dalej jestem tą małą
              dziewczynką, która obiecywała sobie siłę.
              Tyle razy już próbowałam. Że nie będę. Że już nigdy więcej nie pomyślę o sobie
              źle.
    • babybooom Re: Boję się 15.04.07, 19:34
      jakoś mi to znajomo brzmi...
      czy w Twojej rodzinie ktoś ma problemy z alkoholem??
      • chojra Re: Boję się 15.04.07, 20:40
        Ja bym raczej zadała pytanie "czy wiesz co to jest depresja?"
    • chojra Re: Boję się 15.04.07, 20:36
      Witam,
      Nie znam Cię, nie wiem ile masz lat, ani kim jesteś, co robisz ale doskonale
      znam to o czym piszesz. Wszystko co napisałaś jest mi doskonale znane.
      Najgorsze jest to, że w takiej chwili mam ochote pomóc takiej osobie jak Ty i
      poradzić co zrobić, kiedy tak naprawde ja sama nie zawsze wiem jak mam sama
      sobie pomóc. No i jeszcze to, że doskonale wiem, że do mnie żadne formy pomocy
      słownej i innej w takich chwilach nie docierają i nie maja dla mnie żadnego
      znaczenia, sensu... Ja też wiem do czego może taki stan doprowadzić
      (przynajmniej w moim przypadku). Ponieważ jak pisałam nie znam Cię jedna radą
      moją, która kiedyś bardzo mi pomogła było "w takim stanie zmuszaj się do
      wszystkiego na co nie masz ochoty". dosłownie, nie masz ochoty iść na imprezę,
      ubierz się i mimo przewidywań, że będzie źle itd. wstań i idź. Nie masz ochoty
      z nikim rozmawiać zadzwoń do kogoś i pogadaj. nie masz ochoty wychodzić z domu
      zadzwoń do znajomych i umów się na spacer. To DZIAŁA... Najgorsze jest
      siedzenie w domu w zamknięciu i to jescze samemu i myślenie o tym jak Ci źle.
      Trzymam kciuki, żeby nadeszła szybko poprawa nastroju.
      • incogn Re: Boję się 15.04.07, 22:54
        Kochane dziecko, przeszlas straszne rzeczy, stad problemem faktycznie nie jest Twoja chudosc. A te
        traumatyczne przezycia. Nie wiem na prawde co Ci doradzic. Sa oczywiscie roznego rodzaju terapie,
        gdzie poprzez odslanianie swego problemu niejako uwalniamy sie od niego. Nie powiem nic wiecej na
        ten temat, bo nie jestem fachowcem. Ale moze poradzisz sobie sama. Przeciez ogolnie radzisz sobie
        swietnie... dobrze sie uczysz, to jest bardzo dobry znak. Moj kolega psycholog powiedzial mi ze dobre
        wyniki w nauce sa pewnego rodzaju sprawdzianem jak sobie radzimy w zyciu.
        Mysle, ze jestes dzielniejsza niz Ci sie wydaje. A ze nie ma w Tobie radosci zycia ... po takich
        przejsciach ... to naturalne...
        Bardzo dobrze ze chociaz tutaj wyrzucilas ten problem z siebie, Moze to Ci da ulge.

        Trzymaj sie dziewczyno, bardzo cieplo o Tobie mysle.
        Wiesz, ze wszystko co Cie nie zlamie, to Cie wzmocni...
        Gleboko wierze w to, ze przetrwasz ten trudny okres, i bedziesz silniejsza, tak silana jak sobie to
        wymarzylas. Bo jestes dzielna i uzdolniona, i zdeterminowana. POWODZENIA!!!!

        No i powtarzaj sobie, ze jestes niezwykle atrakcyja fizycznie, bo chuda jak najslynniejsze modelki. Tym
        sobie poprawiaj nastroj!!! I tyle kobiet Ci moze zazdroscic!!!
    • chelsea_champion Re: Boję się 15.04.07, 23:56
      Kochana,

      idz się bawić póki masz czas. Sama wymyślasz sobie problemy...wiem, bo miałam
      to samo.

      Też jestem chuda od zawsze i od zawsze słyszałam to i tamto: w szkole, poza
      nią, a teraz w pracy. Wiesz ja się z tego śmieje i zawsze coś głupiego walnę na
      ten temat: a to, że chce wyglądać jak Victoria Beckham, a to, że chce być
      modelką i muszę się odchudzać, itp. Niektórzy widzą, że śmieję się sama z
      siebie i przestali gadać. Inni poprostu zazdroszą i będą mówić. Dlaczego nie
      możesz wziąć tego za swój atut. Wiesz ile dziewczyn chciałoby być tak szczupłą.
      Mnie najbardziej śmieszą właśnie te 'grubaski', które potem lecą do domu żeby
      wymyślać nowe diety, bo chcą schudnąć. Daj spokój, nie warto tym się tak
      przejmować. A jeżeli bardzo chcesz przytyć idz do dietetyka:)

      Moja rada: zacznij żyć i n ie patrzeć na innych, bo na razie żyjesz życiem
      innym, a co z Tobą?? Zastanów się nad tym, bo im szybciej to zrozumiesz tym
      szybciej będziesz szczęśliwa:)
      • chmurka.bez.ogorka Re: Boję się 16.04.07, 09:19
        Mnie zawsze ludzie z nadwagą mówią na powitanie: Ale ty chuda jesteś !(z takim
        obrzydzeniem na gębach) I ja niby mam się z tego tłumaczyć, żeby im
        samopoczucie poprawiać :/ albo może jeszcze przytyć, żeby one się lepiej czuły
        ze swoimi ubraniami typu namiot XXL.
        Ludzie z kompleksami są okropni. Sami się źle ze sobą czują to i innym
        dopieprzają. Jak zauważysz takie uwagi to daj sobie spokój z takimi ludźmi.
        Wcześniej czy później od nich naprawdę oberwiesz. Freud miał rację ze
        stwierdzeniem, że żarty to tylko zamaskowana forma agresji. I jeśli się z tym
        źle czujesz, że sobie z Ciebie 'niewinnie' żartują to masz zupełną rację, bo to
        czysta agresja. Albo się odgryź albo znajdź sobie towarzystwo normalnych ludzi,
        którzy nie muszą innych dręczyć, żeby się dobrze czuć ze sobą.
        • chelsea_champion Re: Boję się 16.04.07, 23:00
          Bzdury gadasz!

          Po ok 15 latach sluchania jaka to nie jestem chuda myslisz, ze moge czuc
          jeszcze agresje do kogos?? Nie, nie czuje. Umiem smiac sie z siebie, nie tylko
          ze swojej chudosci, ale tez wielu innych rzeczy, moze dlatego nie interesuje
          mnie co mowia inni. Nikt nie kaze autorce, a tym bardziej Tobie sie zmieniac.
          Ale jezeli autorka nie jest w stanie zaakcpetowac siebie, a tak bardzo zalezy
          jej na opinii innych to niech poprostu przytyje.

          Co do zmiany otoczenia...tez bez sensu. Ucieczka niczego nie zmieni, bo w ten
          sposob prace/ szkole mozna zmieniac cale zycie. Wszedzie znajda sie ludzie,
          ktorzy beda mowic jaka to ty nie jestes chuda itd. I co mam jeszcze denerwowac
          sie z tego powodu...sorry, ale mam wazniejsze powody. Wole sie usmiechnac i
          olac to.
          • chmurka.bez.ogorka Re: Boję się 16.04.07, 23:02
            i tak zmieniasz otoczenie przez całe życie
            a jak ona nie może zaakceptowac uwag otoczenia to niech zmieni otoczenie, np.
            na takie w którym chudość jest zaletą
            • incogn sprawa depresji matki 16.04.07, 23:15
              Dziewczyno, odezwij sie? Martwie sie o Ciebie, odezwij sie, czy to Twoje wyznanie na temat dawnych
              problemow matki pomoglo Ci???? Czy czujesz sie lepiej??

              Na pocieche powiem Ci, ludzie nieraz mowia straszne rzeczy swoim bliskim, mnie tez sie to zdarzalo,
              tez nieraz straszne rzeczy uslyszlam od swego meza. Ale to nieprawda! Nieraz w konflikcie, w
              zacietrzewieniu mowimy to czego tak na prawde nie czujemy i nie myslimy. Nie wiem dlaczego ranimy
              tych, ktorych kochamy!! Na pewno matka nie powtorzylaby swoich slow, gdyby byla w lepszym stanie
              psychicznym. Wtedy pewnie byla skonfliktowana z Toba i dlatego chciala Cie zranic, ukarac Cie. Ale tak
              na prawde na pewno tak nie myslala, a wazniejsze
              • chmurka.bez.ogorka Re: sprawa depresji matki 16.04.07, 23:20
                incogn napisała:
                Pociesz sie, mlodosc ogolnie najczesciej nie jest okresem szczescia
                >
              • kulce Re: sprawa depresji matki 17.04.07, 19:15
                Nie martw sie. Nic sobie nie zrobię, przynajmniej dopóki dziadkowie żyją. Oni by
                sobie z tym nie poradzili. Nie wiem po prostu gdzie szukać oparcia. Nie mogę im
                powiedzieć co się dzieje, bo babcia wszystko bardzo przeżywa. To zawsze ja byłam
                ramieniem na którym się wypłakiwała. Moja przyjaciółka wie o wszystkim ale ona
                ma własne życie.
                Co do mamy wciąż mam i będę miała wyrzuty sumienia. Mimo tego co przez nią
                wycierpiałam i co dalej przeżywam. Teraz nie mam siły się stawiać, a za każdym
                razem jak słyszę, że jestem "bezmyślne ciele", "wredna żmija" czy inne takie,
                coś się we mnie łamie. Nigdy nie zostałam zwyzywana, ale to i tak boli.
                Wywalczenie jakiejkolwiek racji wiąże się z takimi kłótniami, że po prostu to
                odpuszczam. A ponieważ mam taki charakter jaki mam, odpuszczenie sobie jest dla
                mnie gorsze niż przegrana. Myślę sobie za rok się wyprowadzam, to jakoś
                wytrzymam. I zaciskam zęby a potem ryczę w poduszkę. Jak powiedziałam, że chce
                się zgłosić do psychologa to usłyszałam "jak chcesz to idź do obcych ludzi,
                skoro uważasz ze matka i ojciec są tak głupi, że nie potrafią ci pomóc. Ale jak
                nie chcesz słuchać dobrych rad to już twoja wina. Depresji nie masz."
                W niedziele dostałam w twarz, bo nie doceniłam kolacji, którą młoda
                przygotowała. Może powinnam siąść i powiedzieć "o jaka pyszna kolacyjka". Może
                tak. Mój błąd. Ale powiedziałam, że nie jestem głodna i jak będę chciała to
                sobie sama zrobię.
                Nie bolało. Nawet siniak nie został. Mama powiedziała żebym sie nie dziwiła ze
                ludzie mnie nie lubią i nie szanują, skoro tak sie zachowuje.
                To tak wygląda. ale czasem jest naprawdę dobrze. Czasem mama mnie przytula, pyta
                jak było w szkole, mówi żebym sie nie przejmowała ocenami. Nie wiem po prostu
                kto jest dobry, kto zły, komu mogę zaufać i kto mnie nie skrzywdzi.
                • incogn Re: sprawa depresji matki 17.04.07, 23:48
                  Powiem Ci, ten okres konfliktow miedzy pokoleniami jest straszny, Twoja matka na pewno nie jest
                  idealem, ale i Ty nie nauczylas sie jeszcze, ze w imie zgody nieraz nie warto udowadniac, ze sie ma
                  racje. Ta nauka przychodzi wraz z latami, wraz z wiekiem....

                  Zycze Ci szczescia, odpusc troche matce. Jest straszna, ale powiedz sobie, ze jest slabym czlowiekiem,
                  ktory nie sprawdzil sie w zyciu. Okaz jej litosc. Nie badz tez zazdrosna o siostre.. Wbrew temu co teraz
                  myslisz, sa one obie najblizszymi Ci osobami. To twoja krew, spojrz na nie z dystansu, okaz
                  wielkodusznosc, okaz ze jestes ponad przyziemne konflity. Zabaczysz jakie cudowne pozcucie
                  wyzszosci da Ci taka postawa.... I mysle, ze taka postawa radykalnie zmieni tez Twoja pozycje
                  rodzinie, zjedna Ci szacunek. Okaz dojrzalosc. Nie wdawaj sie w drobne konflkity, badz ponad...

                  Jestes dojrzala, madra, niezalezna, zobaczysz, ze wszystko dobrze ulozy sie, zle lata mina,.....

                  Zycze powodzenioa i szczescia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka