Dodaj do ulubionych

Zaskoczyl mnie

25.05.03, 19:47
Wszystkie moje zwiazki z mezczyznami konczyly sie raczej dramatycznym
rozstaniem. Wyjechal, odszedl, zostawil, niewazne w tym momencie, w jaki
sposob, istotne, ze pewnego dnia obudzilam sie, a jego nie bylo. Zamiast
niego zjawil sie bol, smutek, depresja, placz, ciezki zoladek i powieki,
wszystko to znane dobrze kazdemu, kto chociaz raz kochal i zostal
opuszczony, szczegolnie, jesli z ta decyzja sie nie zgadzal:) I nie dziwia
mnie te uczucia, rozstaniu tak jakby przypisane.
Teraz mialo byc inaczej.
Chociaz to On podjal decyzje, ja nie zaprotestowalam, to byla decyzja z
rodzaju slusznych: ja mam 40 lat, on 25, bylismy ze soba pol roku i byla to
pelnia szczescia z obydwu stron. Dlaczego sie rozstalismy? Poniewaz trudno
bylo nam mimo wszystko wyobrazic sobie nasza wspolna przyszlosc, uznalismy,
ze lepiej rozstac sie teraz niz za pol roku czy za rok, kiedy staniemy sie
jeszcze bardziej sobie bliscy. Ale wcale nie o tym chcialam mowic, temat:
Ona starsza od Niego byl jak mniemam przerabiany nie raz jeden.
Chcialam sie podzielic z Wami pewnym odkryciem. Okreslenie odkrycie brzmi
niemal zlosliwie, zwazywszy, jak bardzo cierpie.
Kiedy sie rozstawalismy, tydzien temu, to dla wielbicieli detali:), bylam
pewna, ze skoro rozumiem, dlaczego, skoro zgadzam sie z ta decyzja, skoro
wiem, ze nie moglo byc inaczej..., bylam pewna, ze bede cierpiec mniej niz w
sytuacji rozstania "dramatycznego".
Ten bol mnie zaskoczyl.
Okazalo sie, ze boli tak samo bardzo, jak w sytuacji, kiedy rozstaniu
towarzyszy niezgoda na nie, poczucie niesprawiedliwowsci, rozczarowanie, zal.
Moze nawet jest jeszcze gorzej:)
W sytuacji " On mnie zostawil" jest przynajmniej osoba, ktora za rozstanie
mozna winic:),tymczasem tutaj i teraz nie ma osoby winnej, nie mam do Niego
zalu ani pretensji, to swietny facet, ktory i po rozstaniu zachowuje sie
niezwykle w porzadku i jestem przekonana, ze zrobilby wszystko, by mojemu
bolowi ulzyc, ale ja nie wiem, czy to w ogole mozliwe.
Czytam od dluzszego czasu to Forum, bardzo mi sie podoba sposob, w jaki
reagujecie na posty innych, moze dlatego odwazylam sie odezwac. Powiedzcie
mi, prosze, czy tez cos podobnego sie Wam zdarzylo? I jak sobie z tym bolem
poradziliscie? I dlaczego boli, skoro rozumiem, ze nie moglo byc inaczej?
Tea
Obserwuj wątek
    • Gość: joanna_1 Re: Zaskoczyl mnie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.05.03, 20:05
      uczuć, odczuwania, przezywania nie da się zaprojektować
      reagujemy tak a nie inaczej, bo to jest jeden z rdzennych elementów naszej
      wrażliwości
      wprawdzie nie jestem w temacie ( taka sytuacja mnie nie spotkała) ale tak mi
      się to widzi
      • farsa Re: Zaskoczyl mnie 25.05.03, 20:59
        Gość portalu: joanna_1 napisał(a):

        > uczuć, odczuwania, przezywania nie da się zaprojektować

        i nie zależą one od wieku miłujących się osób.
        rozsądek. nie lubię go.
    • qw5 Re: Zaskoczyl mnie 25.05.03, 20:25
      Ponieważ nasz mózg jest tak skonstruowany że za myślenie odpowiada inna
      struktura niż za emocje,uczucia , to tak najkrócej :-(
      • mary_ann Re: Zaskoczyl mnie 25.05.03, 22:31
        qw5 napisała:

        > Ponieważ nasz mózg jest tak skonstruowany że za myślenie odpowiada inna
        > struktura niż za emocje,uczucia , to tak najkrócej :-(


        Trafione w sedno. Niestety...
    • yes__ Re: Zaskoczyl mnie 26.05.03, 08:20
      Gdy rozstajemy sie z rozsadku, boli gorzej, bo uczucia jeszcze nie wygasly.
      Nie ma lekarstwa na ten bol, tylko swiadomosc, ze to kiedys mija.
      Trzymaj sie.
    • Gość: Cygnus X-1 Re: Zaskoczyl mnie? IP: *.localdomain / 192.168.21.* 26.05.03, 09:52
      To właśnie jest cudowne, ta cała sfera uczuć w człowieku i to, że nie da się
      tego zaprogramować. Czy chciałabyś być przewidywalna od początku do końca? Czy
      chciałabyś móc zaprogramować swoje życie od pełnoletności aż do śmierci, gdzie
      nic nieoczekiwanego zdarzyć się nie miałoby prawa? Żyć "życiem" robota?
      Człowiek to wola, rozum i uczucia (plus opakowanie na tę zawartość), jeśli
      usuniemy jeden tylko element tego trójnogu, osoba przestaje być człowiekiem
      (nie jestem faszystą, nie odmawiam prawa do życia nikomu, także ludziom ciężko
      upośledzonym). Nie pytajmy dlaczego tak jest, przyjmijmy po prostu, że jest tak
      i już; ja na pewno nie wyrzekłbym się żadnej cząstki mego człowieczeństwa.
      Pewne rzeczy przewidzieć jednak i uniknąć można, przecież wiedziałaś od
      początku tej znajomości o różnicy wieku między wami, nie musiałaś się
      angażować, chyba że jak tonący chwyta się brzytwy, tak i Ty wiążesz się z
      każdym mężczyzną, który wykaże choćby minimalne zainteresowanie Twoją osobą. W
      takiej sytuacji pozostaje mi tylko złożyć serdeczne wyrazy współczucia.
      Nie ma tu słów pocieszenia, bo ich być nie może, lekarstwem jest następny
      związek lub czas, który zabliźni rany. Pierwszego czy drugiego Ci życzyć?
      • tea_time Re: Zaskoczyl mnie? 26.05.03, 10:37
        Bardzo dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Jest dokladnie tak, jak piszecie,
        zatem trzymam sie i wierze w dobry czas przede mna:)

        Ustosunkowujac sie do wypowiedzi Cygnusa:
        Nie chcialabym byc przewidywalna, nie chcialabym, nie jestem. Lubie jednak
        stawiac sobie pytania, lubie szukac dla nich odpowiedzi, w sobie i poza soba,
        bo kazda z nich jest stopniem do coraz lepszego poznania siebie, na czym bardzo
        mi zalezy. Mozna przyjac jakis fakt i jednoczesnie o niego pytac, zaprzeczenie
        pozornie jest tylko paradoksalne.
        Naturalnie, moglam sie nie angazowac, zwlaszcza, ze mialam watpliwosci na samym
        poczatku i chcialam sie wycofac, ale On mnie przekonal, bysmy jednak dali sobie
        szanse i ja sie zgodzilam, dostajac w prezencie od losy kilka fantastycznych
        miesiecy. Nie mozna byc pewnym, ze sie nie uda, poki sie nie sprobuje, czyz
        nie? Nie udalo sie i ja nie mam zalu do nikogo, wydawalo mi sie, ze dalam temu
        wyraz, zastanawialam sie nad innym aspektem, tez wydawalo mi sie, ze
        powiedzialam to wyraznie.
        Nas oboje zaskoczylo, ze mimo roznicy wieku, jest nam ze soba tak dobrze i z
        kazdym kolejnym miesiacem coraz lepiej, przypisanie do wieku naprawde jeszcze o
        niczym nie stanowi.
        I nie bylismy ze soba dlatego, ze nie chcielismy byc sami. Akapit o rzucanie
        sie na kazdego mezczyzne, ktory sie mna zainteresuje, wkladam do szufladki:
        brak danych = niewlasciwy wniosek:) Czlowiek nie jest gibbonem, ktory nie pusci
        galezi, poki nie schwyci kolejnej:) Zatem zycz mi przede wszystkim czasu:)
        Pozdrawiam
        Tea
        • Gość: Cygnus X-1 Gnóthi seautón IP: *.localdomain / 192.168.21.* 28.05.03, 13:22
          Chcesz (i lubisz, jak mniemam) poznawać samą siebie. Nie piszesz jednak do
          czego ta wiedza jest Ci potrzebna i w jaki sposób prawdę o sobie zdobywasz. Czy
          tylko rozmyślając nad sobą – schodząc w głąb swego wnętrza, czy też wskakując w
          wir sytuacji, które stanowią coś nowego, nierzadko wyzwanie. A może jeszcze
          inaczej? Czy taka wiedza pomaga być szczęśliwszym, czy wręcz przeciwnie -
          świadomość własnych ograniczeń, które przecież każdy posiada, przygnębia? Jak
          mawiają Amerykanie – ignorancja (niewiedza) jest błogosławieństwem (p.
          np. „Matrix”).
          Ja myślę, że kontakty z innymi ludźmi i związki damsko-męskie stanowią podporę
          w tym zbożnym działaniu, bo inni pomagają nam (czasem brutalnie) zauważyć to,
          co nam samym trudno przychodzi widzieć i zaakceptować.
          Rośnie bagaż życiowych doświadczeń, rośnie i w pewnej chwili zaczyna nas
          przygniatać. Ech, mieć znowu 16 lat i robić głupstwa w majestacie młodości
          swojej...

          Bye Lady Tea
          • tea_time Chilonie ze Slaska..:) 28.05.03, 14:36
            Zadajesz pytania i nie oczekujesz odpowiedzi?:)
            Po coz wiec odpowiadac...:)
            Tea
            • Gość: Cygnus X-1 Wykręcasz się... IP: *.localdomain / 192.168.21.* 29.05.03, 12:17
              więc już i pytać przestanę...
              Niech Ci się (z)darzy.
              • tea_time Bynajmniej, Cygnusie... 29.05.03, 16:56
                ..raczej sie troche przekomarzam:), nie unikam odpowiedzi, byc moze
                niewlasciwie, ale slowa (Bye Lady Tea) odebralam jak pozegnanie. Ciesze sie, ze
                sie pomylilam:)

                >Chcesz (i lubisz, jak mniemam) poznawać samą siebie. Nie piszesz jednak do
                czego ta wiedza jest Ci potrzebna i w jaki sposób prawdę o sobie zdobywasz. Czy
                tylko rozmyślając nad sobą ? schodząc w głąb swego wnętrza, czy też wskakując w
                wir sytuacji, które stanowią coś nowego, nierzadko wyzwanie. A może jeszcze
                inaczej? Czy taka wiedza pomaga być szczęśliwszym, czy wręcz przeciwnie -
                świadomość własnych ograniczeń, które przecież każdy posiada, przygnębia? Jak
                 mawiają Amerykanie ? ignorancja (niewiedza) jest błogosławieństwem (p.
                np. ?Matrix?)<
                            
                Probuje poznac siebie lepiej dla siebie samej, lubie czasem stanac obok i
                siebie w ten sposob obserwowac, troche na zasadzie spojrzenia obcego czlowieka,
                powtaly wowczas dystans pozwala dostrzec w sobie elementy, cechy, ktorych nie
                zobaczylabym w innej sytuacji.
                Wiedza o mnie to zrodlo, z ktorego czerpie w roznych sytuacjach, tak w znanych
                mi juz z poprzednich doswiadczen, jak i w zupelnie nowych. To troche tak jak z
                pojsciem do kina:) Za kazdym razem pierwszy raz ogladam go jako widz i bardzo
                tej zasady pilnuje, i jesli owe spotkanie nie wystarcza do zadania, ktore na
                mnie czeka, ide do kina po raz drugi, ale nigdy nie odbieram sobie przyjemnosci
                dziewiczego spojrzenia na filmowy obraz. Tak samo w zyciu; kazde nowe
                doswiadczenie, nawet jesli zawiera znajome elementy, jest dostawiadczeniem
                innym, bo inny czlowiek, inny kontekst, inna relacja, w koncu ja sama troche
                inna, bo w innym zycia miejscu. Lubie obserwowac siebie w pozornie tych samych,
                ajednak innych sytuacjach, jak sie zachowuje, jak sie zmieniam, jak czegos sie
                ucze albo jak niczego sie nie nauczylam:)
                Wieksza wiedza o sobie to tez wieksza wiedza o innych ludziach. To temat rzeka,
                a ja patrzac na las literek zaczynam sie obawiac, ze moge poplynac, zatem poki
                co, jednak znaki odpowiedzi, a nie ich rozwiniecie:)
                Zdobywam ja w dwojaki przynajmniej sposob.
                Pierwsza to naturalnie rozmyslanie, do ktorych dolaczylabym medytacje, podczas
                tych chwil dowiedzialam sie o sobie bardzo wiele. W tym samym rzedzie
                postawilabym kurs rozszerzania swiadomosci, ktory zrobilam w Nowej Zelandii, a
                dzieki ktoremu niezle namacilam w swoim zyciu, ale glowa zyskala wiekszy
                spokoj:)
                Drugie zrodlo to naturalnie wiedza z doswiadczania, o tym jest wyzej. I mam na
                mysli nie tylko doswiadczenie wlasne i doswiadczanie, ale takze doswiadczenia
                innych, ktorych bardzo lubie poznawac i rowniez ta droga sie uczyc.
                Ale rzeczywiscie, nie boje sie wyzwan, czesto ryzykuje, chyba czasem wydaje sie
                innym nieco dziwna ( chociaz duzo bardziej podobalo mi sie okreslenie mego
                chlopaka, ze ta dziwnosc jest dziwna tylko dlatego, ze swiat jest porabany, ale
                tak naprawde dziwna wcale nie jestem:) Jednak okreslenia: szalona - nie chcial
                odwolac:)
                Tak, moim zdaniem ta wiedza czyni mnie osoba szczesliwsza. A co do ograniczen?
                Hm, moim zdaniem, czlowiek ich nie ma, a jesli ma to tylko dlatego, ze sam je
                sobie narzucil albo pozwolil, by zostaly mu narzucone:)
                Nigdy nie zgodze sie z twierdzeniem, ze niewiedza jest blogoslawienstwem.
                ( a drugi Matrix jest beznadziejny:)
                Pozdrawiam cieplo:)
                Tea
                • Gość: Cygnus X-1 Czy będzie cd? IP: *.localdomain / 192.168.21.* 30.05.03, 13:28
                  Pięknie dziękuję za wypowiedź, dla równowagi powinienem odpowiedzieć równie
                  długim i szczerym listem (postem? - co za okropne słowo), ale nie mogę się
                  przemóc do wynurzeń natury osobistej na forum publicznym, dlatego proszę o list
                  na mój adres e-mailowy, który, śmiem przypuszczać, znalazłaś.
                  Pozdrawiam
                  • tea_time Gosc portalu:) 30.05.03, 14:41

                    Nie znam, aczkolwiek sie domyslam:)
                    Natomiast Ty masz pewnosc, jaki jest moj:)
                    Tea
                    • Gość: Cygnus X-1 Cygnus X-1 alias [----] alias [----] IP: *.localdomain / 192.168.21.* 02.06.03, 09:57
                      Masz rację – nie znasz mojego e-adresu, bo podawałem go pod innym nickiem niż
                      ten, którym obecnie się posługuję. Spróbuję skontaktować się z Tobą.

                      PS
                      Proszę o uświadomienie w kwestii białej herbaty, bo pierwsze słyszę :)
                      • tea_time Biala herbata 02.06.03, 14:48
                        Otrzymywana jest z młodych pączków, zrywanych recznie z krzewów tylko raz w
                        roku - wiosną. Zawiera bardzo duzo polifenolow (chronią komórki przed wolnymi
                        rodnikami), minerałow i witamin. Biala herbata oczyszcza krew, regeneruje
                        skóre, dziala przeciwzapalnie. Ma delikatny smak i kojąco wplywa na psychikę.
                        Pozdrawiam:)
                        Tea
    • tribeca Re: Zaskoczyl mnie 26.05.03, 10:16
      tea_time napisała:
      I jak sobie z tym bolem
      > poradziliscie? I dlaczego boli, skoro rozumiem, ze nie moglo byc inaczej?

      ja sobie ciagle nie mogę poradzić, choć się staram... takie "zdroworozsądkowe"
      rozstania są chyba najgorsze - nie można powiedzieć sobie "to był drań, teraz
      lepiej ułoże sobie życie". Moja metoda jest taka - było cudownie i pozostaje
      sie tylko cieszyć, że przeżyłam coś fajnego. On mnie nauczył takiego podejścia
      do życia.
      Pozdrawiam cieplo
    • mis_uszateq Re: Zaskoczyl mnie 26.05.03, 10:42
      Rozstałem się niedawno z dziewczyną. Ona jest w takiej sytuacji, w jakiej Ty
      byłaś wielokrotnie. Jest bardzo zakochana i zrozpaczona, a dla mnie rozstanie
      wydawało i wydaje się nadal najlepszym rozwiązaniem. Ale nie o powody mi
      chodzi, ale o to jak mogę jej pomóc przejść przez to w najmniej bolesny sposób?
      Masz pewne dośwadczenia w tym temacie (jeżeli można tak mówić) więc powiedz mi
      co w sytuacjach jednostronnego zerwania sprawia największą ulgę. Czy mam się z
      nią kontaktować czy zupełnie się odciąć? Porozmawiać czy wogóle się nie
      spotykać?

      Tak bardzo mi szkoda tego co było i tego kochającego serduszka, ale niestety
      nie widzę innej drogi dla siebie :(
      • tea_time Re: Zaskoczyl mnie 26.05.03, 11:03
        Uszatku, nie dam Ci jednoznaczej odpowiedzi, poniewaz dac jej nie moge, kazdy z
        nas jest inny i do konca nigdy nie wiadomo, co jest dla kogo najlepszym
        rozwiazaniem. Podziele sie jednak z Toba kilkoma wrazeniami. Rozstalismy sie w
        niedziele w nocy i jego sms nastepnego dnia rano z pytaniem: jak sie czuje?-
        zaskoczyl mnie. Odpowiedzialam i potem jeszcze smsowalismy do siebie,
        wymienilismy tez kilka mailii, ktore ja zainicjowalam prosba o przedstawienie
        jego punktu widzenia. Coz, w danej chwili, nie bylam w stanie wyksztusic
        jednego slowa:) Potem jeszcze kilkakrotnie proponowal rozmowe, ale ja nie bylam
        w stanie rozmawiac. W czwartek zamilkl i okazalo sie, ze milczenie znosze
        gorzej niz slowa. Chcialam wiedziec, co slychac u Niego, inaczej: bylo mi zle,
        ze nie wiem, co sie z Nim dzieje. Przez tych kilka miesiecy nauczylam sie go
        wszak na pamiec:) Odezwalam sie, a wowczas On powiedzial, ze zamilkl, poniewaz
        pomyslal, ze milczenie bedzie dla mnie lepszym rozwiazaniem, szybciej
        przyniesie ulge. Ale skoro tak nie jest to ok, on bedzie sie odzywal. I tak sie
        stalo. I okazalo sie, ze jest jeszcze gorzej:) Bo maile pisane po rozstaniu sa
        tak bardzo INNE, ze uderzaja po oczach:) i zamiast ulgi przynosza jeszcze
        wiekszy bol. Zatem poprosilam, by jednak wiecej juz do mnie nie pisal. Zatem
        zamilkl na moje zyczenie:) Co po-radzic Tobie, Uszatku? Jesli masz na to jakis
        wplyw, jesli sama Ona jeszcze tego nie uczynila, spowoduj, by sie nia ktos
        teraz zaopiekowal, naturalnie nie mam na mysli innego faceta, ale Przyjaciol.
        Ja jestem szczesciara i mam takich. Wystarczyla sucha informacja, ze rozstalam
        sie, by pospieszyli z pomoca. Sa moich uchem i swoimi ustami, ktore madrze,
        cieplo niezwykle, pomagaja mi ten okres przejsc. Znaja mnie dobrze, wiec tez
        wiedza, w jaki sposob mi pomoc. A przede wszystkim kochaja mnie i daja pewnosc,
        ze bede ze mna zawsze i bez wzgledu na wszystko. To jest zrodlo mojej sily nie
        tylko teraz. Jak widzisz, nie znajduje w tej chwili dla Ciebie miejsca w jej
        zyciu, chociaz jestem przekonana, ze zrobilbys bardzo wiele, by jej ulzyc. Nie
        ma dla Ciebie miejsc "fizycznie", ale to nie znaczy, ze nie jestes w ogole,
        jednak Ona potrzebuje czasu, by znalezc dla Ciebie nowe miejsce, z ktorego
        bedzie mogla znowu kontaktowac sie z Toba, smiac sie, rozmawiac, wierze, ze tak
        sie kiedys stanie. Jak ktos zauwazyl, mam pewne dostawidczenie w tej mierze:) i
        przyznam sie otwarcie, ze wszystkimi moimi Ukochanymi, bez przesady nie bylo
        ich tak wielu:), do tej pory utrzymuje wiecej niz przyjazne kontakty, coz, ja
        wierze, ze milosc nigdy nie mija, tylko czasem przechodzi przeobrazenia:)
        A sumujac ow wywod moze zbyt dlugi: moim zdaniem, nie powinienes sie z nia
        teraz kontaktowac, ale nie zaszkodziloby od czasu do czasu za czas jakis:) dac
        znak, ze sie o niej pamieta, ze nie wymazales gumka zupelnie postaci:)
        Z serdecznymi pozdrowieniami:)
        Tea
    • Gość: Imagine Re: Zaskoczyl mnie IP: *.unl.edu 29.05.03, 17:54
      tea_time napisała:

      > Wszystkie moje zwiazki z mezczyznami konczyly sie raczej dramatycznym
      > rozstaniem. Wyjechal, odszedl, zostawil, niewazne w tym momencie, w jaki
      > sposob, istotne, ze pewnego dnia obudzilam sie, a jego nie bylo.

      a iii ty. napij sie herbaty, zielonej. to piekniejsze niz marzenia o
      niesmiertelnosci. a tak wogole to : buahahahahahahahahaha. nie smiejesz sie ?
      to masz problem jednak. nic mnie tak nie uszczesliwia jak pisk opon uciekajacej
      towarzyszki zycia. radze ci przyjac taka postawe. a z tym 25 latkiem ?
      zostaw sobie te bajki o szczesciu dla swoich psiapsiulek.
      Imagine.
      • tea_time Re: Zaskoczyl mnie/do Imagine 29.05.03, 18:06
        Herbate pije - biala:), niesmiertelnosci nie pragne, zatem o niej nie marze:),
        smiac sie - smieje i to czesto, ostatni raz dwie minuty temu na widok absurdu,
        mojego ulubionego zrodla humoru:), nie mam problemow, ale pare spraw do
        rozwiazania- tak:), o szczesciu nie marze, ale je doswiadczam czasami:), mam
        jedna Przyjaciolke i Przyjaciela, ktoremu chyba nie spodobaloby sie okreslenie:
        psiapisolka:) Acha i nie ma jak 25 latek:)
        Tea
        • Gość: Imagine Re: Zaskoczyl mnie/do Imagine IP: *.unl.edu 29.05.03, 18:11
          hej, teraz juz lepiej. widzisz jaka jestes ? nie mowisz calej prawdy o sobie,
          tylko jakies parabole rodem z romansidel, a tu okazuje sie ze i biala herbatka,
          i smiech ... po co wiec tak umieralas w swoim poscie ?
          Poza tym, nie psiapisolka tylko psiapsiolka. A ta biala herbata droga ta w
          waszym aszramie ? toz to jak szampan dla win.
          Imagine.
          • tea_time Re: Zaskoczyl mnie/do Imagine 29.05.03, 18:45

            Bo czlowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce:)
            Tea
            * Herbata droga ( w kazdym tego slowa znaczeniu:)
    • Gość: Mona Re: Zaskoczyl mnie IP: *.acn.waw.pl 29.05.03, 19:16
      Nic ci nie doadze, czas koi bol.. Przynajmniej badz dumna z tego ze bylas z
      kims kto sie zachowuje szarmancko po rozstaniu. Trzymaj sie
    • komandos57 [...] 30.05.03, 17:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tea_time Zaskoczyl mnie / off 30.05.03, 17:53

        [ umie pisac, a nie potrafi czytac ]
    • neutralny_nick Re: Zaskoczyl mnie 31.05.03, 10:40
      Takie rozstania są naprawde dużo gorsze niż takie kiedy się rozchodzi w gniewie. Wtedy łatwiej to wszystko
      pukładac, zapomniec i przestać kochać. To jest taka miłość niespełniona a ta jak wiadomo jest najpiekniejsza.
    • otryt Re: Zaskoczyl mnie 02.06.03, 12:25
      tea_time napisała:

      Dlaczego sie rozstalismy? Poniewaz trudno
      > bylo nam mimo wszystko wyobrazic sobie nasza wspolna przyszlosc, uznalismy,
      > ze lepiej rozstac sie teraz niz za pol roku czy za rok, kiedy staniemy sie
      > jeszcze bardziej sobie bliscy. Ale wcale nie o tym chcialam mowic

      Małżeństwo z rozsądku, gdzie brak uczucia, wydaje się nam czymś strasznym. Ale
      to co opisujesz Tea_time jest chyba straszniejsze. Mnie samego przenika ogromny
      żal, gdy o tym czytam. To takie zabijanie miłości z premedytacją. I tak
      naprawdę, to nawet nie wiadomo, czy są ku temu jakieś racjonalne,
      przekonywujące powody. Kto powiedział, że taki związek nie szans na szczęście?
      Kto coś podobnego napisał? Ja wierzę, że to możliwe, choć może trudno mi
      wyobrazić sobie wszystkie racjonalne powody przeciwko takiemu związkowi.
      Może lepsze jednak byłoby podjęcie ryzyka i skazanie się na ewentualne
      cierpienie w przyszłości? A tak naprawdę to miłość idzie zawsze w parze z
      cierpieniem.

      Pozdrawiam
      otryt

      • tea_time Re: Zaskoczyl mnie 02.06.03, 15:15
        Wiesz, Otrycie, dzis nie jest moj najlepszy dzien, by na ten temat rozmawiac,
        probuje sie w jakos w nowej sytuacji odnalezc, ale to odnajdowanie nadal
        sinusoide przypomine. Dzis na gieldzie bessa:) Moze to zmeczenie po podrozy, a
        moze spotkanie w owej drodze sprawilo, ze Twoje slowa przyjmuje ze scisnietym
        gardlem, o emocjach nie wspomne:)
        Spotkalam po wielu latach znajomego ( moj rowniesnik), ktory jest w zwiazku (
        nie sa malzenstwem) z kobieta od siebie rowniez duzo starsza. Jejku, ale
        cudowna para:) Pogodni, szczesliwi, spelnieni, wobec siebie niezwykle czuli:)
        Naturalnie, ze WIDAC dekade( moze wiecej?) miedzy nimi, natomiast zupelnie jej
        nie czuc! Przyznam szczerze, ze przygladalam im sie z lekka zazdroscia:)Nie
        tylko im, podobala mi sie tez reakcja ludzi, z ktorymi na ten temat potem
        rozmawialam, najczesciej w odpowiedzi slyszalam: to prawda, ze jest starsza,
        ale co z tego?? Naturalnie nie musze dodawac, ze nikomu do glowy nie przyszlo,
        zeby im w jakikolwiek sposob dac odczuc "nierowne rozlozenie lat":)
        Piszesz, Otrycie, "Kto powiedział, że taki związek nie szans na szczęście?", a
        ja sobie przypominam swoje wlasne slowa: ze nie wiadomo na pewno, czy by nam
        sie nie udalo, poniewaz tak naprawde nigdy nie sprobowalismy... My/ja nie
        zabilam milosci z premedytacja, raczej nie pozwolilam jej sie narodzic.
        * Dziekuje za pelne empatii slowa.
        Tea


        • otryt Re: Zaskoczyl mnie 02.06.03, 15:38
          Tea_time !
          Nie chciałbym Cię dalej zasmucać, ale tak sobie myślę, że spotkanie, o którym
          piszesz nie może być przecież dziełem przypadku. Na własne oczy mogłaś
          zobaczyć, że można być szczęśliwym pomimo takiej różnicy wieku. Nikt z nas nie
          przekona Ciebie bardziej niż to co zobaczyłaś :-)

          Pozdrawiam ciepło
          otryt
          • tea_time Re: Zaskoczyl mnie 02.06.03, 15:54

            Otrycie, byc moze zaryzykowalabym, gdybym widziala gotowosc do takiego kroku z
            drugiej strony, ale On jej nie mial i ja to uszanowalam. Chociaz, przyznam Ci
            sie (rozmawialam na ten temat tez z Przyjacielem), ze nawet nie probowalam
            zmienic jego decyzji, oddalam pole bez walki?:)
            Nie wyobrazam sobie, zebym mogla byc z kims na sile albo zeby ktos ze mna byl
            bez calkowitego przekonania.
            Serdecznie:)
            Tea
            • otryt Re: Zaskoczyl mnie 02.06.03, 16:05
              tea_time napisała:

              >
              > Otrycie, byc moze zaryzykowalabym, gdybym widziala gotowosc do takiego kroku
              z
              > drugiej strony, ale On jej nie mial i ja to uszanowalam. Chociaz, przyznam Ci
              > sie (rozmawialam na ten temat tez z Przyjacielem), ze nawet nie probowalam
              > zmienic jego decyzji, oddalam pole bez walki?:)
              > Nie wyobrazam sobie, zebym mogla byc z kims na sile albo zeby ktos ze mna byl
              > bez calkowitego przekonania.
              > Serdecznie:)
              > Tea

              Rozumiem Cię, Tea_time. On musi być na 100 procent przekonany. I chyba musi sam
              dojrzeć do takiej decyzji. Nie wiem jak w tym wypadku mogłaby wyglądać walka,
              której nie podjęłaś?

              otryt :-)
    • komandos57 [...] 02.06.03, 12:33
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka