Dodaj do ulubionych

Życie po smierci

02.06.07, 17:32
wierzyć czy nie?
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: Życie po smierci 02.06.07, 18:21
      warto założyć
      • taisy Re: Życie po smierci 02.06.07, 18:38
        i co oni o nas tutaj mysla?
        • ja_adam Re: Życie po smierci 02.06.07, 18:44
          czasami nie znasz odpowiedzi...
          czasami warto do niewidomej podstawić zmienną dzieki której wiesz czy cos jest w
          plucie czy minusie.

          Myślę, że bardziej szanujemy życie przy założeniu, że nasze obecne decyzje
          procentują na pszyszłość
          • ja_adam Re: Życie po smierci 02.06.07, 18:44
            haha pszyszłość
            :)
            • taisy Re: Życie po smierci 02.06.07, 18:52
              W sumie i wierze i nie wierze, jednak przestaje wierzyc, gdy katolicy zaczynaja
              mi czytac fragmenty z biblii.
              • ewag52 Re: Życie po smierci 02.06.07, 19:27
                nie wierzyć w życie po smierci, to tak jakby to wszystko było na darmo.
                Niepotrzebne.
                Nic? Kompletnie, nic?
                Nasi najbliżsi, którzy po prostu zniknęli, jakby ich nigdy nie było?
                Wspomnienia, pamięć, to za mało.
                Nie wyobrażam sobie, żebym nie wierzyła, że kiedys sie spotkamy.
                Ta wiara, niewiara, stale nas fascynuje. Jest jedna wielką niewiadomą, tajemnicą.
                Brakowało mi kiedys tej całej mistyki. To tak, jakby nie było punktu odniesienia.
                Życie, jest etapem. Przejściówką. Wtedy, ma sens
    • scarlett_80 Re: Życie po smierci 02.06.07, 20:40
      zgadzam sie ze zycie ma sens tylko wtedy jesli nie jest czyms ostatecznym.a
      jesli jest to naprawde nie wiem czym ono by bylo.jakims czarnym humorem
      chyba.nie wyobrazam sobie siebie funkcjonujacej ze swiadomoscia ze potem nie ma
      nic.w koncu zycie jest takie krotkie.no i na co bylby ten nasz caly
      wysilek,trud,wyrzeczenia?
      • lsilanow Re: Życie po smierci 06.06.07, 18:22
        czarnym Vonnegutowskim humorem, świadomością pustki i bezsensu
        obserwacją marności
        ulotności
      • czarna.kredka Re: Życie po smierci 06.06.07, 19:50
        w koncu zycie jest takie krotkie.no i na co bylby ten nasz caly
        > wysilek,trud,wyrzeczenia?

        zapewnie nie taka byla intencja autorki tego postu, ale to troche brzmi jak
        "staram sie po to aby potem bylo mi lepiej" czyli robie dobrze, aby mi potem
        bylo dobrze.
        ja generalnie mam problem z koncepcja duszy, zwlaszcza z wyrazonym w tej
        dyskusji pogladem ze "psychologia jest nauka o duszy". czy moze istniec nauka o
        czyms co empirycznie jest nie do zweryfikowania?
        ja wierze w mozg :-) a fakt, ze po smierci moze byc wielkie NIC daje mi sile
        napedowa tutaj. po prostu nie marnuje czasu :-)
        pozdrawiam,
        kredka
    • bumbak Re: Życie po smierci 03.06.07, 08:13
      Wiele religii twierdzi, że należy poświęcić obecne życie dla przyszłego.
      Twierdzę jednak, że człowiek widząc obecne życie winien poświęcić przyszłe dla
      tego. Hitler poszedł tam gdzie jest Wojtyła, taki to świat piękny, nie ustalony,
      wspaniały. I słowo do religii - wypie..j!
      • czlowiek_powazny Re: Życie po smierci 03.06.07, 10:56
        bumbak napisał:

        > Hitler poszedł tam gdzie jest Wojtyła, taki to świat piękny, nie
        > ustalony,
        > wspaniały. I słowo do religii - wypie..j!

        Raczej bylo odwrotnie:)
    • taisy Re: Życie po smierci 03.06.07, 10:37
      jest tyle roznych teori chocby relacje osob po tzw. smierci klinicznej.
      Jedne przezywaja cos co nazwac mozna rajem inni z kolei cos strasznego- pieklo.
    • scarlett_80 Re: Życie po smierci 03.06.07, 10:52
      a skad mozesz wiedziec gdzie jest hitler a gdzie papiez?widzisz tylko dotad
      dokad pozwala ci twoj wzrok.i co to znaczy poswiecic zycie przyszle dla tego? bo
      cos mi to zlowrogo brzmi.i nie mieszaj do tego religii.natomiast co do przezyc
      ludzi w smierci klinicznej to slyszalam tylko o tych pozytywnych.
    • taisy Re: Czy w ogole istnieje smierc? 03.06.07, 12:29
      Czy my jako czsti Jednej Wielkiej Swiadomosci jestesmy smiertelni?
      Przeciez swiadomosc przenika zarowno materie jak i antymaterie.
      Swiadomosc jest niemiertelna.

      "Świadomość była na początku. Zanim jeszcze powstała materia, energia, zanim
      powstał Wszechświat, świat, ziemia, człowiek - istniała już świadomość. To, co
      teraz twierdzę nie ma nic wspólnego z teorią istnienia Boga w takim rozumieniu
      jak nam podaje większość religii naszego świata. Chyba, że tę odwieczną
      mądrość, świadomość istnienia i PLAN ISTNIENIA WSZECHŚWIATA , zawarty w każdym
      atomie, w każdym kwancie energii, w każdym fotonie, barionie i gluonie nazwiemy
      Bogiem. Dlaczego więc ten Bóg nie objawi się nam, nie kontaktuje z nami ?
      Myślę, że odpowiedź zawarta może być w pytaniu: dlaczego my, ludzie nie
      kontaktujemy się z bakterią ? Przecież jest taka inteligentna- potrafi szczepić
      inne... Ale w takim rozumieniu ten pierwotny ABSOLUT mądrości i ŚWIADOMOŚCI
      który jest zawarty w każdym kamieniu, każdej roślinie, drobinie i w całych
      galaktykach, jak również i w każdym człowieku-żywym czy umarłym- taki Bóg nie
      potrzebuje wyznawców, ofiar ani religii.

      A przede wszystkim nie potrzebuje całej ogromnej rzeszy pośredników, szamanów i
      wszelkiej maści kapłanów utrzymywanych przez oszukiwanych i naiwnych wyznawców.
      My, ludzie sami jesteśmy cząstką tego ABSOLUTU -do czego więc potrzebni są nam
      pośrednicy, którzy zbudowani są z takich samych jak my cząstek tego samego
      ABSOLUTU.

      Dowody na istnienie tego pierwotnego Absolutnego Intelektu spotykamy na każdym
      kroku, tylko nie umiemy ich dostrzegać. O niektórych powiedziałem wyżej.
      Dodatkowe zawarte są w każdej cząstce otaczającej nas materii, a także w każdej
      naszej myśli, ruchu, odczuciu, oddechu. W każdym prawie natury, które już
      odkryliśmy i które czekają na nasze odkrycie , / jak tajemnica pól
      grawitacyjnych/, i wiele, wiele innych."
      Autor. Andrzej Krasinski.
      • bumbak Re: Czy w ogole istnieje smierc? 03.06.07, 12:49
        Pewien mułła dał swojej żonie mięso, by przygotowała obiad dla gości. Pojawiły
        się różne potrawy, ale w żadnej z nich nie było mięsa. Żona powiedziała, że kot
        zjadł całe 3 kilo mięsa. Mułła położył więc kota na wadze, kot ważył dokładnie 3
        kilo. Mułła zastanawiał się, "Jeśli to jest kot, to gdzie jest mięso? Z drugiej
        jednak strony, jeśli to jest mięso, to gdzie jest kot?".

        A mięso zjadła żona!
    • solaris_38 Re: Życie po smierci 04.06.07, 00:47
      jakiekolwiek życie jest lub nie po śmierci będę sie martwić kiedy mi sie to okaże

      a teraz ważne jest aby piękne i wartościowe było to które jest w naszej mocy


    • funix Mam prośbę ;) 04.06.07, 22:11
      Ponieważ forum to nazywa się jednak Psychologia a nie np. Wiara, chciałbym
      prosić, żeby czy ktoś ze zwolenników „teorii” o życiu po śmierci odważył się
      bliżej określić, co miałoby po śmierci fizycznej stanowić kontynuację jego
      osobowości.
      Mnie po „spisaniu na straty” mego ciała z DNA, „zapisanej” w mózgu pamięci,
      hormonów i zmysłów.... nie pozostaje już chyba nic z czym miałbym chęć się
      identyfikować. Jakaś abstrakcyjna dusza, pozbawiona tych - fizycznie
      uwarunkowanych! - sfer MEGO ziemskiego życia obchodzi mnie tyle, co – proszę o
      wybaczenie ;)) – ostatnie gazy jakie się ze mnie wydobędą.
      Pytanie o życie po śmierci to pytanie o to CZYM jesteśmy. Dla mnie, jeśli ktoś
      widzi w sobie tylko Jasia Kowalskiego czy Marysię Kwiatkowską (który/która ma
      przetrwać na wieczność?!), to widzi ... raczej baaaardzo niewiele.
      A więc: CZYM jesteście ( tylko odważnie...), co miałoby przetrwać?
      • e_w_a_g_5 Re: Mam prośbę ;) 04.06.07, 22:17
        nie ma takiej potrzeby, by cokolwiek "bliżej" okreslac.
        To sprawa, indywidualna każdego.
        I do niczego osobiście, nie zamierzam przekonywac
        ani jasia kowalskiego, ani marysi kwiatkowskiej
        • funix Re: Mam prośbę ;) 04.06.07, 22:28
          e_w_a_g_5 napisała:

          > nie ma takiej potrzeby, by cokolwiek "bliżej" okreslac.
          > To sprawa, indywidualna każdego.

          To znaczy, że to forum jednak tylko NAZYWA SIĘ Psychologia ;))
          • e_w_a_g_5 Re: Mam prośbę ;) 04.06.07, 22:33
            czy przekonywanie do wiary, powinno być zajęciem psychologicznym?
            Autorka, nie robiła tego i nie w tym celu, załozyła ten wątek.
            Ona zapytała, jak jest u nas?
            Więc nie rozumiem Twego drązenia
            • ja_adam Re: Mam prośbę ;) 04.06.07, 22:41
              Psychologia to nauka o duszy ludzkiej...
              • ewag52 Re: Mam prośbę ;) 05.06.07, 07:52
                ja_adam napisał:

                > Psychologia to nauka o duszy ludzkiej...

                dotąd psychologie, traktowałam, jak naukę o emocjach ludzkich.
                Motywach/motorach postepowania.
                Badaniu przyczyn takich, nie innych reakcji.
                Duszami, zajmują sie osoby do tego powołane, jak np.duchowni (jak nazwa
                wskazuje).

                Co psycholog, może wiedzieć o mojej duszy?
                Mniej, niż ja sama. Czyli NIC
                Nawiasem mówiąc, duchowny też, niewiele więcej...

                Dusza, jest tak nieuchwytna, nie poddająca sie żadnym spekulacjom, że
                śmieje się z nas do rozpuku, patrząc, na te nieudolne próby.

            • funix Re: Mam prośbę ;) 04.06.07, 23:03
              e_w_a_g_5 napisała:

              > czy przekonywanie do wiary, powinno być zajęciem psychologicznym?

              Ani nie przekonuję do wiary ani przeciw. I niczego takiego nie oczekuję.
              Do pytania Taisy: „wierzyć czy nie?” dodałem swoje: „jeśli tak, to dlaczego?”
              Czy to nietakt?

              > Autorka, nie robiła tego i nie w tym celu, załozyła ten wątek.
              > Ona zapytała, jak jest u nas?

              Nie wiem w jakim celu autorka założyła ten wątek. Wątpię jednak, aby tylko
              zbierała dane statystyczne i wynik (np): 5 wierzy, 3 nie wierzy, ją zadowalał.
              Ale może się mylę ;)

              > Więc nie rozumiem Twego drązenia

              Pytanie, czy umieramy „ostatecznie” jest jednym z ważniejszych jakie KAŻDY
              człowiek sobie kiedyś zadaje i szuka na nie odpowiedzi. Na jakim forum stosowne
              jest Twoim zdaniem je dalej drążyć, jeśli nie na Psychologii?

              Wybacz, ale odpowiedź :”To sprawa, indywidualna każdego“ jest w tym kontekście
              tak banalna, jakby autorka pytała o to, czy lepiej jest na śniadanie pić kawę
              czy herbatę?...
              • ewag52 funix 05.06.07, 08:16
                nie rozśmieszaj duszy.
                Żaden najbardziej wnikliwy umysł, jej nie ogarnie.
                Zajmij sie sprawami ziemskimi, tu i teraz. ONA jest ponadto
                • funix Re: funix 05.06.07, 22:42
                  ewag52 napisała:

                  > nie rozśmieszaj duszy.

                  Mnie to wygląda na trochę tanią erystykę ;))

                  > Żaden najbardziej wnikliwy umysł, jej nie ogarnie.

                  Zgoda! Wymyślone (i to bardzo nieprecyzyjnie!) idee dają się bardzo źle ogarnąć
                  umysłem, np. cud...

                  > Zajmij sie sprawami ziemskimi, tu i teraz.

                  Czyżbym dał podstawę do przypuszczeń, że tracę czas spekulując o losie mej duszy
                  w niebie?? Przeciwnie! Perfidnie sam się tym nie zajmuję, a chętnie się
                  dowiem, do czego doszli ci, którzy w to wierzą!

                  > ONA jest ponadto

                  No, chyba, że JEJ nie ma ;))



                  www.Archeologia.glt.pl

      • piotr2284 Re: Mam prośbę ;) 04.06.07, 23:02
        Wierzę, że świadomość przetrwa. Mimo, że mózg umrze.
      • solaris_38 to wielka prośba była 05.06.07, 01:28
        a jeśli podczas życia
        można wytworzyć rodzaj świadomości która nie jest związana z osobą (Kasią
        Kowalską) ? hmm ...

        podobno nawet za życia oświeceni ludzie potrafią wiązać swoją świadomość z
        tym bezosobowym stanem który wszak ma świadomość

        nie wiem jak jest

        jednak w dziedzinie świadomości szanuję zdanie ludzi oświeconych także choć z
        ciekawością przyglądam się badaniom naukowym nad świadomością

        jednym słowem mistycy twierdzą ze nasz aspekt Kasi Kowalskiej z którym się
        całkowicie utożsamiamy jest jedynie punktem startowym


        czasami bardzo rzadko spontanicznie zdarzają mi się takie stany (halucynacja ?
        wizja?) kiedy zachowując świadomość nie jestem związana z ciałem ani myślami
        (choć potem o tym rozmyślam)

        wtedy myślę o mistykach :)
        i choć nie mam pojęcia czy mistycy rację ani jeśli tak to w jakim stopniu
        ale podoba mi się że niezależnie od czasów religii i kultury - zawsze mówią
        to samo

        Ponieważ nie wiem zakładam ze możliwe jest wszystko

        zatem po śmierci nie bezie kontynuacji osobowości
        osobowość to jest ta cześć która musi umrzeć abyś ty w tym nowym ujęciu
        świadomości bezosobowej mógł przetrwać

        właściwie to nie wiem po co pisze bo zdaje mi się że ty nie dociekasz tylko
        chcesz wykazać bzdurność rojeń o życiu po śmierci
        ale na wszelki wypadem gdybyś jednak się nad tym zastanawiał pisze aby okazać
        temu szacunek

        chyba wolę świat w którym moja śmierć jest definitywna i całkowita
        to nadaje temu życiu wyjątkowość i wielką wagę każdej chwili

        jednak lubię myśleć ze energia jest pewnego rodzaju wirem , zakrzywianiem
        przestrzeni

        i ze pod czas życia transformuję
        od maszynki do łez ewoluuję w kierunku maszynko do aktywnego nagradzającego
        uczestnictwa w różnorodnych przeżyciach (nie koniecznie miłych i łatwych i
        konsumpcyjnych)

        może w miejscu mojego urodzenia był wir zraniony i negatywny
        a teraz przetransformowałam go na leczący i pozytywny
        i może po moje śmierci taki wir będzie sobie fruwał gdzieś nad ludzkimi
        snami kojąc je i dodając radości tak jak teraz dodaje mnie


        jednak żadne istnienie czy nie po śmierci
        nie zmieni mojego głębokiego przekonania ze trzeba być dobrym bo tylko to
        daje człowiekowi radość i sens

        kto mówi że choć dobrze postępuje podczas gdy źle postępujący są nagradzani
        nie zrozumiał czym jest dobro, lecz jedynie zazdrości źle czyniącym rzekomych
        korzyści

        może być jednak tak ze śmierć jest jedynie złudzeniem które z punktu widzenia
        większej ilości wymiarów jest jedynie utrata pewnych wymiarów

        trochę głupio wypowiadać się na tematy tak .. mgliste
        to tylko moje fantazje

        jednak pozdrawiam ciebie i duchy naszych wspólnych
        • solaris_38 do Funixa to było nt 05.06.07, 01:29
          • taisy Re: do mnie tez 05.06.07, 10:08
            Bardzo ciekawie pieszesz Solaris. Lubie ciebie czytac.:=))))
            • solaris_38 uśmiecham sie :) nt 06.06.07, 03:27
              • solaris_38 taisy 06.06.07, 03:43
                ten watek to było wyzwanie

                wiem ze nie umiem pzrekazać moich mglistych i często sprzecznych wyobrażeń
                jednak postanowiłam odpowiedzieć i ejstem z tego zadowolona

                ten watek to było wyzwanie

                wiem ze nie umiem przekazać moich mglistych i często sprzecznych wyobrażeń
                jednak postanowiłam odpowiedzieć i jestem z tego zadowolona

                chyba nie boję się idei śmierci

                ale boję się śmierci

                kiedyś myślałam że się nie boję ale ..
                kiedy o mało co nie wpadłam pod samochód i poczułam SMIERTELNY strach to ..
                zrozumiałam ze bardzo boję się

                kiedyś mi się także przyśniło że miałam umrzeć. Byliśmy jakimś skazanymi w
                więzieniu i .. bałam się/ W tym wiezieniu tez myślałam ze się nie boję a jak
                przyszła pora na mnie to .. tak powoli szłam

                wszystko bym oddala żeby JESZCZE NIE TERAZ

                to był piękny sen ;)

                jednej z najpiękniejszych

                nie wystarczy ze w życiu otarłam się o śmierć

                musiała mi się jeszcze przyśnić żebym zrozumiała że
                bać się jej to tyle
                co mieć wciąż w swym ciele dość energii która chce się jeszcze kotłować

                jak energii brak człowiek być może spokojnie umiera
                nie ma sił
                nawet jak mu się zdaje ze nie ma sił to już chce się, umierać :)

                jak cudnie mi się żyje teraz

                • taisy ReSolaris 06.06.07, 07:34
                  Ja nienawidze smierci Solaris, bardzo sie jej tez boje.
                  • solaris_38 Re: ReSolaris 06.06.07, 18:08

                    nasze zadanie to miedzy innymi unikać śmierci

                    takie reguły gry

                    kto sie w to nie bawił ... nie pozostawił swoich genów :) :) ;)

                    kto bał sie bardzo unikał gorliwie nawet jej prawdopodobieństwa
                    i przekazał swoje geny

                    ja tez chcę przekazać moje geny dalej i dalej

                    niech i inni sie zabawią w uciekanie przed nieistnieniem :) jesli czują że
                    warto istnieć


                    choć chyba czasem są rzeczy ważniejsze niż własne istnienie ?
                  • funix dla Taisy - oswoić śmierć... i sensowniej żyć ;) 18.06.07, 20:30
                    Mitch Albom „Wtorki z Morriem” ; film jest absolutnie znakomity, a książka
                    ...jeszcze lepsza.
                    www.filmweb.pl/Wtorki+z+Morriem+1999+o+filmie,Film,id=36244
                    ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=40204

                    Tiziano Terzani „Koniec jest moim początkiem“
                    Książka jest wywiadem jakiego udziela Terzani swemu synowi Falco, na krótko
                    przed śmiercią na raka w 2004. W ciągu pierwszych 3 miesięcy została sprzedana
                    we Włoszech w ilości 440 tys egzemplarzy. Właśnie ukazała się w Niemczech i jest
                    na 5 miejscu listy bestsellerów „Spiegla”. Pewnie wkrótce się w Polsce ukaże ( a
                    może już?)
                    www.amazon.de/Das-Ende-ist-mein-Anfang/dp/3421042926
                    en.wikipedia.org/wiki/Tiziano_Terzani
                    pozdrawiam :)
                    • toja_maja Re: dzieki funix 18.06.07, 22:16
                      Zmienialm nicka z taisy na "toja maja" po ostatnim wlamaniu do mojej skrzynki.

                      Poczytam sobie te lekture jak tylko znajde.
                      Pozdrawiam.
                • lsilanow Re: taisy 07.06.07, 02:33
                  czy boisz się teraz śmierci?
                  a może bałaś się wtedy, w tych dwóch razach, a teraz się nie boisz?
                  takie przeżycia skłaniają do wielkiego szacunku nad darem, jakim jest życie ;)
        • scarlett_80 Re: to wielka prośba była 05.06.07, 10:43
          ,chyba wole swiat w ktorym smierc jest definitywna i calkowita,to nadaje temu
          zyciu wyjatkowosc i wielka wage kazdej chwili'
          jasne byc moze dla ciebie tak jest ale sproboj to powiedziec dziecku ktore
          umiera na raka'nie ma zycia po smierci wiec tym bardziej docen kazda chwile'albo
          komukolwiek kto ma przesrane zycie,np jest sparalizowany.dla niektorych zycie po
          smierci jest jedyna pociecha i teoria co do pelniejszego przezywania zycia
          dzieki definitywnej smierci po prostu nie ma sensu.przynajmniej dla wielu ludzi.
          • solaris_38 scarlet 06.06.07, 03:26
            własnie to mówię dziecku choremu na raka i uwierz ze dziecko woli jak mu sie
            mówi o tym co MA a nie o tym co traci i to z ponura przerażoną miną i płaczem
            ;) :) :)

            tym bardziej ostanie chwile dziecka powinny mieć w sobie radość

            co ciekawe dzieci wydają sie o tym wiedzieć
            dorośli nie
        • funix ;)) 05.06.07, 22:48
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23383&w=22707790&a=22707790
          ;)

        • lsilanow Re: to wielka prośba była 06.06.07, 18:27
          wchodzę w tą głebie, podpisawszy swą zgodę na liście u wejścia obiema rękami
          my nie umieramy, nie wszystek z nas umiera
          częśc ( i czesc ) zawsze zostaje w świadomości (i nieświadomości innych)
          czytaliście artykuł o neuronach lustrzanych w "Racjonaliscie"? teraz już rozumiecie, że my bez innych, i inni bez nas nie możemy życ, i razem stanowimy jedną rodzinę, jeden organizm, jedną zbiorową świadomośc :)
          • solaris_38 Isi 06.06.07, 18:49
            też tak mam ale tylko na ułamki

            nie chodzi że tylko wtedy to wiem ale tylko tak rzadko to czuje


            kiedyś popatrzyłam na kota i zadziwiła mnei wielka przyjemnośc jaką odczuwam na
            sam widok kota
            specyficzna i bardzo charakterystyczna
            jakbym spotkała ... znajomego
            zrozumiałam ze każdy kot którego spotykam to ten sam kot w różnej swojej funkcji

            jakiegokolwiek kota nie spotkam to ten sam
            jego jaka s macka wyrostek w czasie i przestzreni

            tak jak ja jestem wyrostkiem ciebie a ty jakiegokolwiek innego
            • lsilanow Re: Isi 06.06.07, 20:51
              powiedziałaś KotA?
              macka wyrastająca z czasu i przestrzeni? ot, to dokładnie jest to
              a jak często to Ci się zdarza?
              ja średnio mam takie "cuś" trzy, cztery razy w tygodniu...
              • solaris_38 Re: Isi 06.06.07, 23:27
                to jesteś lepszy :)

                ja to latami oddzielone pojedyncze olsnienia
                • lsilanow Re: Isi 07.06.07, 03:09
                  Nawet dzisiaj mi się to zdażyło, po obejrzeniu kolejnego znaczącego dla mnie filmu.

                  Stałem sobie na osiedlu w trampkach i czapeczce bejsbolówce, i razem z przypadkowym, anonimowym kotem (niestety, nie wylegitymował się swoim dowodme osobistym) nasłuchiwaliśmy dźwięków płynących z otoczenia. A dźwięki były róźne. Od wesołych "szantów" płynących z pobliskiego śmietnika, gdzie mieszkający tam panowie urządzili sobie piknik, do rozmów na ulicy położonej 100 metrów dalej. Gdy kot, siedzący na jeszcze ciepłym kamieniu, dał mi znac, że już nie chce, bym był, poszedłem sobie, machając mu na dowidzenia.
                  Po czym poczułem cisze, cisze w duszy.
                  Tak mi jej brakowało.
                  Jaki to był znaczący film? Ano przypadek Harolda Cricka. Cos w sam raz dla mnie, ponieważ ja sam miałem przekonanie, że wiem, kiedy umrę. Cały czas mam poczucie, że odgrywam ustaloną już przez kogoś historię. Tylko czasami z niej zbaczam i zaczynam błądzic. A cała historia z Marzeną jest historią z pomyloną rolą i istotą Avataru, jakim była.
                  Nie, nic nie brałem. Nigdy. ;)
                  Kiedy to miałem umrzec - ano w wieku 30 lat, no może 33 ;) I jak się okazuje, można to ominąc. Po raz pierwszy na, tfu, po znaczącym dla mnie filmie śmiałem się, choc łzy chciały mi napłynąc ze wzruszenia.
                  Po czym poczułem cisze. Cisze w duszy.

                  Mój byt jest poprzetykany takimi wydarzeniami, znaczącymi filmami, sztukami teatralnymi, "przypadkowymi" spotkaniami, czyimiś "niespodziewanymi" interwencjami, uśmiechami od losu, kwiatami położonymi przez nie wiadomo kogo na wycieraczce, znalezionymi pieniędzmi na ulicy w chwili największej rozpaczy, korkami w całym mieście, gdy chciałem zamówic taksówkę, by pojechac na most i popełnic samobójswto rzucając się z niego, psuciem się czegoś w ważnych momentach, niespodziewanymi sms'ami od przyjaciela, gdy mi smutno było. Dziecko szczęscia chyba ze mnie. :)
                  To chyba Gombrowicz powiedział, że szkopułem Polaków jest poczucie ich wyjątkowości i misji, jaką mają do wykonania.
                  Oby mnie to nie spotkało. Nigdy.
                  Już zmęczony jestem. Już teraz wiem. Wszystko trwa, dopóki sam tego chce. I wiem, że powinienem traktowac siebie z czułością.
                  Dobranoc
                  • solaris_38 : Isi 07.06.07, 18:11
                    czasem mała dziurka wystarczy aby wyciekała przez nią siła

                    masz jakieś dziurki

                    trzeba by je załatać

                    po co cierpieć z upływu siły i być zdanym ana interwencję

                    kiedyś bardzo bolałay mnei plecy
                    latami
                    lekarze nic nie pomagali
                    myślałam ze widać ja tak mam
                    aż kiedyś przeszło

                    miałąm kiedyś problem z katarem
                    latami
                    aż kiedyś przeszło

                    nasze latami nieuleczalne słabości potrafią odejść tak nagle że aż strach
                    pomyśleć jak łatwo sie godzimy na poczucie bezsiły

                    w każdym razie gdybyś miał smutne myśli pisz na priva albo zadzwoń
                    • lsilanow Re: : Isi 07.06.07, 18:31
                      to prawda, zbyt łatwo
                      leczenie kręgosłupa to jedna z nałatwiejszych rzeczy na świecie, ale wymaga to jednego - zaczęcia dbania o siebie
                      bo to głównie mięśnie i zła postawa boli, kręgosłup tylko się mądrze dostosowuje do niemądrych warunków, w których pracuje :)
                      niektórzy nazywają to zmianą stylu życia i to ich przeraża
                      miałem kiedyś problem z katarem
                      aż kiedyś przeszło
                      teraz mam problem z plecami
                      bo nie dbam o siebie i siedze godzinami wlepiając oczy w ten głupi monitor, który jak sądze, jak w horrorze Poltergeist, wysysa mą duszę... ;)
                      • solaris_38 wysysanie 07.06.07, 23:31
                        to prawda ze wysysa
                        :)
                        jednak ofiaruje szanse poznania rożnych dziwnych ludzi i zawiłych ścieżek ich
                        myślenia o sobie i ich kreacji postaci

                        także tu poznałam klika ciekawych osób
                        z trzema sie nawet przyjaźnię

                        a to nie koniec
                        ;)
                        wiec dajmy sie trochę wysysać

                        widać mamy za dużo energii z która nie umiemy zrobić nic lepszego ;)
        • lsilanow Re: to wielka prośba była 06.06.07, 18:29
          świadomośc to magia, życie to oświecenie
          po za tym - śmierc
    • jan_stereo Re: Życie po smierci 04.06.07, 22:58
      taisy napisała:

      > wierzyć czy nie?

      A co Ci zalezy, musisz sobie to jakos fajnie poukladac w spojna calosc tak zeby
      siebie oszukac troche tu i owdzie i jedziesz z ta wiara..z czasem to juz sie
      pogubisz czy to wiara czy prawda.
    • scept89 duszyzm 04.06.07, 23:04
      Sprobuj wyobrazic sobie kilka rzeczy:
      - zygote
      - zygote w wieku lat 8, na poziomie gumy i trzepaka
      - zygote po latach dwudziestu jako 20-letniego jurnego mlodziana/wdzieczna
      bialoglowe
      - zygote czterdziestoletnia, powiedzmy docenta astrofizyki
      - zygote 60/80 letnia, nie wiedzaca ani kim jest ani kim byla (uraz mozgu albo
      Alzheimer)

      Wg duszystow wszystki owe stwory maja dusze (albo jak wolisz 'zyja posmiertnie')
      i jakims cudem ich zycie posmiertne ma sens. Bardzo zabawne.

      Jak myslisz w jakiej postaci zostaniesz odtworzona posmiertnie? Jako zdemenciala
      umierajaca 80-latka masz umyslowosc szczezui ktora to tozsamosci miec nie moze.
      Z drugiej strony masz miliardy dusz-zygotek ktore to nawet gaworzyc nie zaczely.
      Powspominasz czasy w macicy i jajowodzie po aramejsku? A moze dorosniesz
      bezwspomnieniowo?

      A co w takim razie z malarzami jaskin zyjacymi 30tys lat temu? Tez wspominaja
      mamuty po aramejsku?

      A moze jest jeszcze jakas posmiertna stacja naprawcza? Cos w stylu 'prosilbym o
      dusze kiedy mialem 35 lat, chce zapamietac moje kochane dzieciaki ale juz nie
      rozwod. Aha, ta nieszczesna popijawe w Zadlutowicach tez prosze mi wyciac. No i
      dolac, dolac IQ do pelna'...

      • taisy Re: Scepty ty to masz poczucie humoru:=))) 05.06.07, 10:11
        I czy 89 to data twojego urodzenia? Jezeli tak tos Ty blyskotliwy jak szkielko
        w binoklu.=))
        Madrys chlopie.
        • taisy Re: Scepty ty to masz poczucie humoru:=))) 05.06.07, 11:05
          mam ciut wiecej czasu wiec dopisze.

          Czasami zastanaiwaiam sie podobnie gdy patrze na osoby ciezko chore. Gdzie
          czesci mozgu przestaja dzialac osoba traci kontakt z swiatem rzeczywistym.
          Wtedy tez mysle co bedzie dzialo sie z taka osoba po jej smierci w jaki "kanal"
          swiadomosci wpadnie, ten czy tamten.
          /Jest wiele zebranych dowodow naukowych, na ktore swiat lekarzy nie ma
          wytlumaczenia, nauka nie wie dlaczego, tak sie dzieje.Sa osoby, ktore po
          wypadkach maja uszkodzona czesc mozgu, jednak ich organizm calkiem normalnie
          dziala, a sa to uszkodzenia, ktore powinny odbic sie na pracy ruchu, miesni
          itp./

          Pojecie czasu mamy my zyjacy na ziemi. Sama jednak Swiadomosc czasu nie ma.
          Jest poza czasem.
          Energia ktora stworzyla te osobowosc powraca do swojej Swiadomosc na jakims jej
          etapie.
          Wedlug wielu teoretykow zajmujacych sie sprawami Swiadomosci, zycia po smierci
          i zebranych dowodow osob umierajacych na smierc tzw. kliniczna, to zycie w
          takiej czy innej formie to droga w glab Swiadomosci, ktora tworzy ten
          Wszechswiat, a przenika wszystko zarowno materie jak i niematerie.Cialo
          czlowieka to aparat pozwalajacy na odzwieciedlenie obrazu danej energii
          wysylanej z Swiadomosci.I w zaleznosci na jakim etapie Swiadomosci owa energia
          jest tak sie uzewnetrznia.
          Pojecie czasu nie istnieje poza naszym obszarem myslenia. Stad wielu uwaza, ze
          jest jedna wielka Terazniejszosc, gdzie wszystko odbywa sie Teraz. Stad byloby
          wytlumaczenie dla mozliwosci jasnowidzenia i dokladnego wyczucia przez wiele
          osob przyszlosci.

          Dlaczego zadaje te pytanie?
          Bo na forum psychologia sa ludzie, z ktorymi idzie o tym pogadac. Bo temat mnie
          interesuje, ciekawi chce wiedziec zawsze dalczego i jak zrozumiec najwieksza
          tajemnice ludzkosci.Wiem, gornolotne ambicje.Ale jak nie byc ciekawym zjawiska
          smierci, wiedzac ze zyjemy na codzien patrzac w ciemne gwiezdziste niebo i
          wiedzac ze te gwiazdy, ktore tam ogladamy juz od dawna nie istnieja.
          • e_w_a_g_5 taisy 05.06.07, 11:21
            często zdawałam sobie pytanie, dlaczego nasz los, nasze traumy sa
            obojetne tym, którzy odeszli.
            W naszej teraźniejszosci w swojej cielesności w której sie spotkalismy,
            żyli naszym życiem.
            Były to naczynia połączone.
            I co? Śmierć i nagle znaleźlismy sie w innych wymiarach.
            Jakaś część, poza naszym odczuwaniem/postrzeganiem -niektórzy zwą to energią-
            jednak tu zostaje.
            Tak sobie tłumacze, wszelkie zjawiska nadprzyrodzone.
            Wszelką ingerencję w nasze życie.
            Nie czują jak my. To ich już nie dotyczy, ale siła ziemskich uczuc, musi
            byc na tyle wielka, że sie przenikaja te dwa, czy wiecej-światy.

            Nie pojmiemy, jak i na ile moc ziemskich uwikłań, powiązan, jest znacząca,
            dla nich.
            Poza granicami ludzkiego umysłu.
            Człowiek chciałby bardzo, to wszystko sprowadzic do pułapu racjonalnej
            wytłumaczalności.
            Ale dopóki nie umrzemy, jestesmy tymi, którzy nie wiedza.
            Wiedza Oni. I to jest ta najwieksza cena tajemnicy.

            Tak ja to czuję.
            Moge być w błędzie
            • taisy Re: Mysle ze da sie poznac te 05.06.07, 13:11
              tajemnice nawet za zycia.
              jednak dzielenie sie z innymi swoimi spostrzezeniami moze okazac sie smutne w
              skutkach.;=)))

              Ludzie odsuwaja sie od takich osob. Uwazajac je za "INNE"albo zwyczajnie bez
              klepek w mzogu.Faktem jest, ze to czego sie nie przezylo, z realcji drugiej
              osoby brzmi nieprawdopodbnie.
              Mialam znajoma ktora widziala ....no wlasnie, latajacy objekt. I mimo to ze
              jestem otwarta na wiele spraw to przyjmuje to z niedowierzeniem. Mi sie wydaje
              ze ona zmysla.

              Wymiary czasem sie "przecinaja". Sama bylam kiedys swiadkiem takiego przeciecia
              wymiarow.
              Otoz wiele lat temu, gdy szukalam szczescia na innym kontynencie, moi znajomi
              zabrali mnie do jednej z bardziej slynnych w tym kraju "Jasnowdzacych"
              Pojechalismy wiec do niej, mieszkala w poblizu Grand Canion.
              Weszlismy do ogrodka. Po prawej stronie byly drzwi do domu, po lewej bylo okno
              z widokiem do srodka duzego pokoju, gdzie owa jasnowidzaca przyjmowala swoich
              klientow.W pokoju siedziala klientka, ubrana w szary kostium, szczupla
              szatynka, do ktorej zwracala sie jakas starsza kobieta. Kobieta jak sie
              domyslilam-owa jasnowidzaca, ubrana byla w huste w kawiaty,zarzucona na
              ramiona, byla strsza dosc otyla, miala ciemno szare wlosy, zawijane w koczek na
              karku. Osoba ta siedziala i dawala rady swojej klientce, rozkladajac karty.
              Stalismy za domem, ja niecierpliwie zagladajac przez okno kiedy sesja
              poprzedniczki sie skonczy, abysmy my mogli wejsc do domu, poza tym upal w
              okolicach byl dokuczliwy.
              Po chwili sesja klientki sie skonczyla i owa wyszla z domu, byla tak ubrana jak
              ja opisalam wczesniej. Po jakis paru minutach drzwi przed nami sie otwarzyly i
              w nich ukazala sie PRZEPIEKNA JASNOWLOSA BLONDYNKA, SZCZUPLA OGROMNIE ZADBANA!
              Mysle sobie pewnie jakas pomoc domowa owej jasnowidzacej i pytam sie:" ...gdzie
              owa jasnowidzaca..." Odpowiedz spadla jak z jasnego gromu:"TO JA:::" Tam nie
              bylo nikogo innego poza nia. WIEC KOGO JA WIDZIALAM?
              Sytuacja mnie tak wystraszyla, ze odebralo mi to ochote na jej przepowiednie.
              Tamci skozrystali ja siedzialam cicho w poczekalni nie mogac sie nadziwic sobie
              samej.

              Co o tym myslec? Ja nie mam i nigdy nie mialam halucynacji wzrokowych.A gdybym
              takowa wtedy miala, to dlaczego widzalam klientke taka jaka ona byla?
              Mysle, ze jest wiele innyh osob, ktore maja podobne przezycia, gdzie przezyly
              wstrzas, wtedy gdy owe wymiary sie przenikaja.
              Zycie to zgadka, ktora jeszcze dlugo niepoznamy, bedziemy ja odkrywac wiekami.
              Smierc jest tez taka zagadka.
              Jednak posiadanie wlasnej filozofii smerci pozwla wielu ludziom na lepszy
              stosunek do zycia. I chocby dlatego jest warto czasami zadac sobie to skromne
              pytanie :"Wierzyc czy nie wierzyc w zycie po smierci?"
            • lsilanow Re: taisy 07.06.07, 02:44
              bo oni nie żyją
          • scept89 argument butelkowy i pudlo dla chirurga 05.06.07, 12:45
            BTW, napisalem to co napisalem bo przyszlo mi do glowy ze przydaje sie w
            dyskusjach uscislic pojecia, poslugiwac sie jakimis wspolnymi, w miare spojnymi
            definicjami. Widac nie masz tej potrzeby...

            taisy napisała:

            > /Jest wiele zebranych dowodow naukowych, na ktore swiat lekarzy nie ma
            > wytlumaczenia, nauka nie wie dlaczego, tak sie dzieje.

            Nauka nie wie wielu rzeczy. Nie oznacza to ze kazda proponowana bzdura na ich
            wytlumaczenie ma sens.

            >Sa osoby, ktore po
            > wypadkach maja uszkodzona czesc mozgu, jednak ich organizm calkiem normalnie
            > dziala,

            Zdecyduj sie czy wchodzisz w 'I am not my brain' czy tez jednak przyznajesz
            zgodnie ze wszystkim co nam w nauce wiadomo ze mozg jednak jest koneiczny do
            zaisnienia swiadomosci.

            >a sa to uszkodzenia, ktore powinny odbic sie na pracy ruchu, miesni
            > itp./

            Wpadnij na oddzial neurologiczny ludzi w wylewami.

            Albo jak wolisz zastosuj eksperyment butelkowy: wystarczy butelka wodki. Wypij
            200g. Zobacz czy materialny alkohol wplywa na Twoja niematerialna swiadomosc.
            BTW, naukowcy dalej sie maja mgliste pojecie jak dzialaja poszczegolne
            narkotyki/alkohol na mozg. A ze dzialaja to wiemy od tysiecy lat.

            W skrajnym przypadku proponuje aby ktos walnal cie butelka najpierw w tylek a
            nastepnie w potylice. Dla nie materialnej swiadomosci nie powinno to miec
            wiekszego znaczenia. Zdecydowanie odczujesz owa roznice jesli przyjmujemy ze to
            w mozgu owa swiadomosc sie miesci.

            > Pojecie czasu mamy my zyjacy na ziemi. Sama jednak Swiadomosc czasu nie ma.
            > Jest poza czasem.
            > Energia ktora stworzyla te osobowosc powraca do swojej Swiadomosc na jakims
            >jej etapie.

            Poza zaspiewkami z New Age masz cos powiedzenia?

            Ale nie martw sie jest dla Ciebie szansa. Jesli istnieje owe 'dowody' to nic
            prostszego tylko zgloscic sie po odbior 1 miliona $$$ do Fundacji Randiego.
            Mozna przeprowadzac eksperymenty na salach operacyjnych np pokazujac na malym
            ekraniku niewidocznym ani dla operowanego pacjenta ani dla lekarzy np. ciag cyfr
            (takie proste wysokie na 3m pudlo otwarte do gory z ekranem na dole). Jesli
            bajdurzenia o wedrowkach i o smierci klinicznej sa prawdziwe (osoba obserwuje
            sale operacyjna z gory) to owa zmartwychstala osoba odtworzy ow ciag cyfr i
            liter i wraz z badaczami zgarnie ow milion dolcow w prosty sposob.

            I jak, dzwonisz do Randiego?
            • taisy Re: Dość agresywny jesteś, scepto. 05.06.07, 14:19
              I skad ta agresja sie bierze?

              Gdyby było mniej wyjazdu ad/persona, moze byloby o czym z toba dyskutowac.
              Co do obkladania sie butelka?....Wedlug nowej teorii fizykow nawet i ona ma
              Swiadomosc.Pomysl co taka butelka "czuje" gdy kogos 'obklada'?
              • scept89 Re: Dość agresywny jesteś, scepto. 05.06.07, 14:36
                taisy napisała:

                > Co do obkladania sie butelka?....Wedlug nowej teorii fizykow nawet i ona ma
                > Swiadomosc.Pomysl co taka butelka "czuje" gdy kogos 'obklada'?

                Moze pomysl co czuje osobnik ktory czytal Pinkera i Denetta jesli ktos wali go
                stwierdzeniem ze _butelka_ ma swiadomosc. To jak, jest tez zycie wieczne
                butelek? Czy moze chodzi jedynie o nabijanie w butelke naiwniakow?

                Aha, linki do fizykow stwierdzajacych podobne brednie mile widziane.
            • lsilanow Re: argument butelkowy i pudlo dla chirurga 06.06.07, 20:54
              Tak Randi, stary magik, nikt mu nie podskoczy, nawet Kaszpirowski się boi. ;)
              • scept89 Randi i asphyxophilia 06.06.07, 22:37
                lsilanow napisał:

                > Tak Randi, stary magik, nikt mu nie podskoczy, nawet Kaszpirowski się boi. ;)

                Taki bicz na szarlatanow. Nawiasem mowiac to zdarzyl sie przypadek kiedy Randi
                uznal niezwykle zdolnosci uczestnika proby: gosc chwalil sie ze potrafi
                rozpoznac utwory muzyczne na podstawie obserwacji plyt gramofonowych i zdolal
                tego dokonac. Tyle ze spec od plyt nie potrzebowal do tego duchow z zaswiatow
                ani Zeusa.

                Co do radosci powracajacych ze smierci klinicznej/out of body experience to
                zamiast walic z grubej rury [== pacjent zrobil przechadzke do niebios, wypil
                brudzia ze Sw Piotrem czy tez Cerbera nad Styksem poglaskal, kosc mu rzucil a po
                kawie wrocil na Ziemie bo mu sie w owych niebiosach znudzilo...] wystarczy
                postudiowac (TYLKO TEORETYCZNIE DO CHOLERY BO INACZEJ MOZNA LATWO UMRZEC!!!) co
                sie dzieje jesli mamy niedokrwienie mozgu (patrz wisielcy oraz asphyxophilia):

                en.wikipedia.org/wiki/Asphyxophilia
                Do nieba i z powrotem widac mozna 'przejsc' z foliowa torba na glowie.
                • lsilanow Re: Randi i asphyxophilia 07.06.07, 02:37
                  [== pacjent zrobil przechadzke do niebios, wypil
                  brudzia ze Sw Piotrem czy tez Cerbera nad Styksem poglaskal, kosc mu rzucil a po
                  kawie wrocil na Ziemie bo mu sie w owych niebiosach znudzilo...] :D :)
                  No i połączył się z Brahmą, a jakoś źle tak, byle jak, więc cząstka energii stanowiąca jego istotę na skutek siły odśrodkowej odpadła od Brahmy i wylądowała znów na sali operacyjnej C9 w Sziptalu Mieskim w Phoenix. :)
          • lsilanow Re: Scepty ty to masz poczucie humoru:=))) 07.06.07, 02:42
            Ale jak nie byc ciekawym zjawiska
            > smierci, wiedzac ze zyjemy na codzien patrzac w ciemne gwiezdziste niebo i
            > wiedzac ze te gwiazdy, ktore tam ogladamy juz od dawna nie istnieja.
            Tak, wyjśc poza ten krótki okres, wynikający z rozdzielania przez nasz mózg jedno zdarzenia od drugiego. Zatopic się w teraźniejszości. Znam ten ból.
      • lily26 Re: duszyzm 05.06.07, 10:14
        o matko co za belkot.
        • ja_adam Re: duszyzm 05.06.07, 10:16
          zwierzęta słuchając sposób komunikacji ludzi
          - pewnie tak samo myslą...ale bełkot...
          • lily26 Re: duszyzm 05.06.07, 10:22
            tak w ogole to chcialam tylko zaznaczyc ze ten watek jest kompletnie bezsensu i
            nie wiem co ma do niego psychologia? przeciez ta dyskusja i tak do niczego nie
            prowadzi.bo jedni nie przekanaja drugich do swoich racji.to jest tylko i
            wylacznie kwestia WIARY a nie wiedzy czy inteligencji.tak wiec nie rozumiem o co
            w tej dyskusji chodzi?o przebijanie sie z argumentami za i przeciwko zyciu po
            smierci?nie mozemy udowodnic ze zycie po smierci jest ani ze go nie ma wiec o
            czym tu rozmawiac? naprawde to forum czasem mnie zadziwia.
            • ewag52 lily, 05.06.07, 10:25
              ale to chyba dobrze,że zadziwia?

              Przeszkadza Ci to jakos szczególnie?
              Kazdy ma cos do powiedzenia i w tym celu sie tu pojawia.
            • ja_adam Powiem więcej 05.06.07, 10:29
              Znam lekarzy medycyny i wcale nie alternatywnej, którzy badają dusze zwierząt...
              no czy są...
              • ewag52 Re: Powiem więcej 05.06.07, 10:31
                ważą?
                mierzą?
                a może wąchają?
                tez zajęcie. Dobre, jak każde inne.
                Grunt,że wierzą w to co robią
            • scept89 Re: duszyzm 05.06.07, 12:51
              lily26 napisała:

              > tak w ogole to chcialam tylko zaznaczyc ze ten watek jest kompletnie bezsensu i
              > nie wiem co ma do niego psychologia? przeciez ta dyskusja i tak do niczego nie
              > prowadzi.bo jedni nie przekanaja drugich do swoich racji.to jest tylko i
              > wylacznie kwestia WIARY a nie wiedzy czy inteligencji.tak wiec nie rozumiem o c
              > o
              > w tej dyskusji chodzi?

              Nie przyszlo Ci do glowy ze aby moc mowic o czymkolwiek, np o zyciu po smierci
              winnismy podac jakakolwiek nie wewnetrznie sprzeczna definicje o czym mowimy?
              Dlatego dla mnie ciekawym jest jak to sobie wyobrazaja duszysci.

              A poza tym masz racje -> NTG.
              • lsilanow Re: duszyzm 06.06.07, 18:21
                dlaczego ktokolwiek ma przekonywac w dyskusji kogos do czegos?
                przynajmniej wiem, jakie są poglądy znajomych z forum
                jak również sam mogę się dowiedziec czegos nowego :)
                pozdrawko
          • ewag52 Re: duszyzm 05.06.07, 10:22
            zwierzeta, nie myśla.
            Kieruja sie instynktem i szczerościa. O tyle wyżej stoja od człowieka.
        • scept89 Re: duszyzm 05.06.07, 17:13
          lily26 napisała:

          > o matko co za belkot.

          Ty nigdy nie zastanawialas sie jak wyglada zycie posmiertne nieszczesnika z
          zespolem Downa?

      • lsilanow Re: duszyzm 07.06.07, 02:50
        w wieku lat tylu w ilu umarłem, ale bez chorób i wspomnień o bólu
        fajnie byc taką zygotką
        Dolac IQ do pełna, jak również werwy, hartu, gibkości, wdzięku, młodości, własnej akceptacji, zdrowia i mądrości. A czemu nie?
        Tylko tą nieszczęsną popijawę w Zadlutowicach wyciąc, co obłapiałem siostre przyjaciela pod niebecnośc żony mojej, wytnij Boże. :(
        Podziwiam Cię, myślisz, kojarzysz fakty z różnych dziedzin, nie poprzestajesz na dogmatach, i to jak... :)
        • scept89 dzusz koncepcje 07.06.07, 19:05
          Dzieki za uznanie ;-)

          Po prostu zamiast uprawiac Tfurczosc przez duze TFU (koniecznie kapitalizujac:
          Energia, Swiatlo, Byt, Wibracja, Splot, Wir, Wielka Niewiadoma albo jak juz
          chcesz jeszcze bardziej bombastycznie: ABSOLUT ABSOLUTU ABSOLUTEM) wole sie
          zastanawiac czy jakas spojna koncepcja duszy.

          Jednym z czestszych pomyslow jest ze jak umieramy to nam ktos taki odcisk glowy
          to jest swiadomosci w boskiej glinie robi i ze dusza jest lustrzanym odbiciem
          naszej osobowosci. Fajnie sie wtedy gaduli o spotkaniu z dawno zmarlymi dziecmi
          albo jak nam wuj Szymon z chmurki usmiechy anielskie posyla. Tyle ze wtedy
          musielibysmy zalozyc ze spora czesc niebios wypelniona jest istotami
          gruchajacymi ga-ga przez wiecznosc cala, katatonikami, umyslami uposledzonymi
          etc. oraz ze istnieja specjalne niebianski paleolityczne rezerwaty dla
          praprzodkow co to zestawem slow w liczbie 200 sie poslugiwali. BTW istnieje
          sztuczny jezyk o 118 slowach:
          en.wikipedia.org/wiki/Toki_Pona
          Jesli zalozymy iz byloby to calkowite zdziczenie obyczajow posmiertnych to aby
          'wyrownac szanse' musimy wprowadzic dojrzewalnie dusz oraz warsztaty naprawcze
          przy drogach do nieba co oczywiscie w kierunku kolejnych absurdow prowadzi
          opisanych powyzej.

          Wreszcie jest pominieta calkowicie w moich dotychczasowych rozwazaniach
          koncepcja iz dusza to taka nalepka przyklejana przez Stworce w/g wspolczesnych
          pogladow do zygoty a nastepnie odklejana w momencie rozwalcowania pnia mozgu.
          Komplikuje to jednak sprawe bo albo cala nasza osobowosc jest w owej
          nieuchwytnej, niematerialnej nalepce zawarta w momencie startu albo czym nalepka
          za zycia nasiaknie tym po smierci traci (-> w drugim przypadku bez stacji
          obslugi dusz wyrownujacych szanse tez sie nie obejdziemy).

          Rozwiazanie iz cala nasza osobowosc jest zapakowana Na Gorze jakos kloci sie z
          wizja ze to co nas okresla i odroznia jako ludzi to odrebne trajektorie zyciowe.
          Odbierz komus wspomnienia jak w psychozie Korsakova
          en.wikipedia.org/wiki/Korsakov%27s_syndrome
          i nie bardzo wiadomo kim jest. Przeszlosc dla tychze pacjentow to konfabulacje.

          Mysle ze na razie wystarczy ;-)

          Pozdr
          • lsilanow Re: dzusz koncepcje 07.06.07, 19:32
            a znasz to:
            "Bóg umarł", podpisano: scept89
            "scept89 umarł", podpisano: Bóg
            ;)
            jesteś na dobrej drodze, nadal Cie podziwiam, choc zaczynasz używac, jednego przykładu, za to w róźnych wariacjach ;)
            spróbuj podejśc do sprawy inaczej
    • mamadawida2 Re: Życie po smierci 05.06.07, 11:00
      Jest takie forum na Goldenline.pl które własnie porusza ten temat. Zapraszam
      www.goldenline.pl/forum/zycie-po-smierci-reinkarnacja-parapsychologia
      • taisy Re: :=))) 05.06.07, 11:21
        jezeli to mial byc zart. To uszczypliwy:=)))
        • wiu Re: :=))) 05.06.07, 13:26
          wierzyć, bo dzieki temu lepiej sie czujemy
        • mamadawida2 Re: :=))) 06.06.07, 20:26
          Przepraszam. Dopiero zauwazyłam ze link , który podałam jest nieaktywny.
          W takim razie , trzeba wejść na
          goldenline.pl
          A póżniej poszukać forum życie po smierci. Przedtem jednak nalezy zarejestrowac
          sie na goldenline.pl

          Przepraszam raz jeszcze.
    • ewiku Re: Życie po smierci 05.06.07, 14:49
      może nie życie bo to jest tylko na ziemi ale rodzaj trwania na pewno...
      do następnego razu...



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • iwucha Re: Życie po smierci 06.06.07, 12:22
      Ja wierzę. Ludzie po śmierci klinicznej, wracający do życia TU, ponoć wracają z
      wielkim spokojem i bez lęku wobec ziemskiej rzeczywistości. Na pewno z jakiegoś
      powodu. Ja wierzę choć to pewnie argument dla niewierzących w Boga.

      Wierzę, że jest jakaś druga strona i błogostan, o jakim nie śni mi się na ziemi.
    • jszhc Re: Życie po smierci 06.06.07, 13:19
      trudno powiedziec....ale wymedytuj mnie, jak juz umre, to ci powiem;)
      • taisy Re: Życie po smierci 06.06.07, 13:26
        jszhc napisała:

        > trudno powiedziec....ale wymedytuj mnie, jak juz umre, to ci powiem;)

        ..
        Tylko nie strasz i podpowiedz te cyferki w totka:=)
    • narko_manka Re: Życie po smierci 06.06.07, 22:28
      Trudno powiedziec. Ja wychodze z zalozenia, ze utrzymanie genow w postaci
      naszych dzieci pozwala nam zyc wiecznie.
    • shangri.la Re: Życie po smierci 06.06.07, 22:38
      Jeśli "po śmierci", więc to już nie "życie", przynajmniej nie w znanej nam formie.
      Jakaś inna, wyższa forma ISTNIENIA....bezcielesna, czyli doskonalsza.....
      Trochę tak, jak na necie....;)
      • outsider888 Re: Życie po smierci 07.06.07, 19:47
        Kwestia zycia po śmierci jest problematyczna.
        Jedni wierzą,że go nie ma z końcem naszej ludzkiej egzystencji,
        inni wierzą w coś ale dokładnie nie potrafią sprecyzować w co.
        Nie lepiej zastanowić się nad ziemskim bytem i istnieć tu i teraz,
        bez zastanawiania się co,gdzie i jak?Koniec naszej egzystencji tutaj
        może być równoznacznym ze znalezieniem się w innej rzeczywistości, taką mam koncepcję.Można wierzyć też ,że to w jakiej rzeczywistości się znajdziemy, a raczej nasz duch ,może zależeć od naszej tutejszej egzystencji.Trochę to smutne byłoby ,gdyby się okazało,że tutaj jest koniec i kropka.Szczególnie w obliczu świadomości śmierci.
    • funix W zasadzie... 07.06.07, 22:26
      Kwestia życia po śmierci w zasadzie zupełnie mnie nie interesuje ;)
      Ażeby jednak pchnąć dyskusję w zamierzonym kierunku, zrobiłem krok do tyłu i
      sformułowałem swą prośbę do wierzących w „życie pozagrobowe”. Miałem nadzieję,
      że i bez mego aktywnego udziału ( jak to zrobił Scept89, z którym się w pełni
      zgadzam ;)) wierzący Forumowicze przyznają, że chcąc być w zgodzie z
      ustaleniami nauki nie da się znaleźć najmniejszych przesłanek przemawiających
      za jakąkolwiek kontynuacją osobowej, indywidualnej świadomości po śmierci.
      ( Zwróćcie proszę uwagę, że o ile kwestę istnienia boga można pozostawić za – z
      definicji! – nie rozstrzygniętą, o tyle o „duszy” można mówić TYLKO wówczas, gdy
      potrafimy się z nią zidentyfikować...)
      Wydaje mi się, że sprawa jest dość prosta: życie po śmierci ( i dusza, i...)
      to absolutny anachronizm. Pytanie: czy robienie szpagatu pomiędzy ideą sprzed
      2000 (?) lat i współczesną wiedzą o człowieku ma jakiś sens? Czy jeszcze coś
      daje, czy aby już nie szkodzi? Ale wiara w duszę i życie po śmierci pełniły
      kiedyś bardzo pozytywną rolę tak w życiu człowieka jak i w społeczeństwie! Może
      więc nadszedł już czas, żeby je czymś zastąpić, CZYMŚ, co nie kłóci się ze
      współczesną wiedzą i zaspakaja potrzeby współczesnego człowieka i nowoczesnego
      społeczeństwa? ( Jeśli nie zrobimy tego na czas, pozostanie pustka; już
      powstaje... )
      Uważam to za możliwe ( i dopiero ten temat mnie interesuje ;))
      ( mam nadzieję, że Taisy nie weźmie mi tego za złe ;)

      pozdrawiam :)

      www.Archeologia.glt.pl
      • scept89 dualizm do kwadratu 11.06.07, 09:28
        Mysle ze zbyt optymistycznie podchodzisz jesli chodzi o rozpanoszenie sie
        racjonalizmu. Jesli sie nie myle pisales poprzednio iz zmartwychwstanie cial
        jest obecnie jakby mniej popularne, jednak np. w USA spora czesc born-again
        christians wierzy w nadejscie Rapture (qrcze nie wiem jak to jest po polsku ->
        Kres Swiata?) gdzie otworza sie groby a zyjacy sprawiedliwi jako te barany
        wpedzone zostana do Nieba o ile sie nie myle w quasi-cielesnej postaci.
        Jak zauwazyl Harris (autor: 'The end of faith'), skoro po Holokauscie Zydzi
        dalej twierdza ze sa narodem wybranym to potwierdza to teze iz religie sa nie
        weryfikowalne doswiadczalnie czy tez logicznie.

        Mozna takze bawic sie w dualizm do kwadratu: obok (obalonego przez
        neurobiologie) dualizmu duszy i ciala wprowadzasz dualizm duszowy (dusza z dwoch
        czesci) i twierdzic iz podobnie jak w realny funix nie istnieje bez postulowanej
        duszy tak postulowana dusza nie istnieje/jest wewnetrznie sprzeczna bez
        'super-duszy' funix'a. Taka dodatkowa boska nakladka na Twoja osobowosc.

        Ponad to zawsze istnieje zdanie wytrych: "sprzecznosci sa jedynie obecne w
        ludzkim rozumowaniu, Latajacy Potwor Spagetti (LPS) wie co robi".

        Pozdr
      • lsilanow Re: W zasadzie... 11.06.07, 10:08
        zgadzam się, ale jest to idea starsza, niż 2000 lat, i ma nie wiele wspólnego z z religią starohebrajską i pierwotnym chrześcijańskim
        jeżeli Boga uznamy za żródło energii to wszystko, co po nas pozostaje, nie ma już tyle energii, co znajduje się w żywym organiźmie
        zostaje ona odprowadzona do otoczenia
        w tym sensie dech Boży wraca do tego, który go dał
        dla mnie jednak świat materialny nie jest Bogiem
        został przez niego stworzony, wykreowany
        Bóg daje, zbiera i sprawuje pieczę
        no cóż, za pewne nie każdy zgodzi się ze mną, że Bóg stworzył świat po to, by podzielic się pięknem istnienia
        natomiast życia po śmierci nie ma, to fakt
        jak i nie ma wiecznej duszy
        my jesteśmy duszą, Anime, czyli ruch, życie, to my
        pozdrawiam :)
        • scept89 Ziggi Stardust 12.06.07, 22:20
          lsilanow napisał:
          > jeżeli Boga uznamy za żródło energii to wszystko, co po nas pozostaje, nie ma j
          > uż tyle energii, co znajduje się w żywym organiźmie
          > zostaje ona odprowadzona do otoczenia
          > w tym sensie dech Boży wraca do tego, który go dał

          Jestes pylkiem powstalym z popiolu wypalonych supernowych. Za pare miliardow lat
          wszystkie Twoje atomy wchlonie rozszerzajace sie Slonce i pewnie czesc z nich
          anihiluje w reakcjach termojadrowych i oddali sie jako fotony w sina dal. Jak
          widac nawet atomy nie sa wieczne. Zaden z uciakajacych fotonow nie bedzie
          naznaczony 'scept89' ani 'lsilanow' ani niczego z naszych zywotow nie spamieta.

          • lsilanow Re: Ziggi Stardust 12.06.07, 22:59
            ale ja to powiedziałem, tylko ty lepiej to wyraziłes :)
            • lsilanow Re: Ziggi Stardust 13.06.07, 01:32
              pamiętasz Wielki Wybuch? ja pamiętam ;)
              jeżeli przyjąc Boga za żródło energii, to Słońce NIE JEST źródłem energii
              co ty na to?
              oczywiście znasz teorię rozszerzania-kurczenia się wszechświata, teorię wielkiej kraksy...
              jak sądzisz, ten proces, który leży u podstaw, iskra, która zapaliła zapałkę, jest samoistny, czy wynika np: z zasad teorii kwantów?
              • lsilanow Re: Ziggi Stardust 14.06.07, 17:34
                bum! bum!
                • inner_child Re: Życie po smierci 15.06.07, 17:06
                  Kiedy bylam mala nie moglam sobie wyobrazic, ze moze mnie nie byc. Nie w sensie
                  cielesnym, ale ze mozna zlikwidowac swiadomosc bycia i niebycia. To tak jakby
                  ktos wylaczyl telewizor i przestal istniec. I pomyslalam sobie wtedy ze to jest
                  niemozliwe, zeby nasza swiadomosc sie urywala i rozplywala w chmurach.
                  Przestajemy czuc i koniec.
                  • lsilanow Re: Życie po smierci 16.06.07, 19:38
                    kiedys, gdy byłem mały, patrzyłem w niebo i patrzyłem, jak piękne ono jest
                    i wtedy ogarnęło mnie przerażenie
                    ponieważ zdałem sobie sprawę ze swojej śmiertelności, ze swojej nikłości wobec tego nieba, ale także tego, że to się kiedyś, nieodwołalnie skończy
                    zniknięcie byłoby wielką niesprawiedliwością
                    pokazywałoby całą bezsensownośc ludzkiego życia
                    (i wtedy zacząłem myślec o bezsensowności, bezcelowości ludzkiego życia)
                    całe życie szukałem odpowiedzi
                    przestajemy czuc i koniec, to jest pewnik
                    nie ma nas
                    ale czy jest cos poza tym? Bóg?
                    nie ma Boga, Bóg to zło
                    ale czy jest cos poza tym? jakaś siła, energia, która zapoczątkowała powstanie wszechświata?
                    nie ma, fizyka kwantowa i zaawansowane równania matematyczne dowodzą, że doszło do tego samoistnie
                    ale czy jest cos poza tym? kto to do cholery wymyślił, jesteśmy mieszkańcami planety, krążącej wokół słońca, przeciętnej gwieździe, jednej z 1000 000 000 gwiazd, w jednej z 1000 000 000 galaktyk, w jednej z 1000 000 000 super gromad galaktyk, w jednej 1000 000 000 strumieni materii wystęujących we wszechświecie

                    przez chwilę pomyślałem sobie, że może to coś, to
                    piękno

                    przypominam w tym mojego psa, który, kiedy jest zirytowany, znudzony, lub swędzą go paznokcie
                    drapie dywan w dużym pokoju
                    w poszukiwaniu kości, których wcale nie ma pod podłogą...
                  • piotr2284 Re: Życie po smierci 16.06.07, 21:46
                    Też tak myślę, że świadomości człowieka nigdy nie umiera. To jest niemożliwe do
                    wyobrażenia i wbrew intuicji. Chyba nawet trudniej jest uwierzyć w całkowitą
                    śmierć świadomości niż w istnienie życia wiecznego.
                    • funix Re: Życie po smierci 17.06.07, 14:29
                      Z wiarą nie można (i nie należy!) polemizować, więc i ja tego nie robię ;)
                      Wierzy się w to, w co ma się silną potrzebę wierzyć - nie jest się irracjonalnym
                      z „wolnego” wyboru.

                      Dopóki to nie jest dla Ciebie problem....
                      • piotr2284 Re: Życie po smierci 17.06.07, 14:57
                        Właśnie, nie należy z wiarą polemizować. Z tym, że wiara nie ma nic wspólnego z
                        nauką czy racjonalnością. To są zupełnie różne rzeczy i wzajemnie się nie
                        wykluczają. Wiara ma też dwie strony: można wierzyć w życie po śmierci albo
                        można wierzyć w całkowitą śmierć świadomości człowieka. Jeśli ktoś nie potrafi
                        uwierzyć w całkowitą śmierć świadomości, to siłą rzeczy wierzy w życie wieczne.
                        • narko_manka Re: Życie po smierci 17.06.07, 14:59
                          A ja wierze, ze dusza naszych najblizszych przechodzi do kogos z nas i daje
                          sile, pozytywna energie, wiare, nadzieje i wszystko, co najlepsze.
                        • funix Re: Życie po smierci 18.06.07, 00:45
                          Mylisz się. To dusza jest przedmiotem wiary. Świadomość jest przedmiotem nauki.
                          Bezpodstawne zatarcie tych granic nie przydaje pojęciu duszy racjonalnego sensu.
                          O duszy ( jak o poezji ;) możesz wszystko (czyli: „ile dusza zapragnie:))! O
                          świadomości – nie, bo negując to, co już wiadomo, wykazujesz jedynie ignorancję.
                          Nikt Ci wprawdzie nie broni wierzyć, że na odłączonym od sieci, zezłomowanym
                          kompie ze sformatowanym dyskiem, bohaterowie gier żyją nadal swym własnym
                          życiem, ale ...czy aby na pewno warto się przy tym upierać?

                          PS
                          >Też tak myślę, że świadomości człowieka nigdy nie umiera. To jest niemożliwe do
                          wyobrażenia i wbrew intuicji.

                          Ciekawe, czy nie używano takiego „argumentu” broniąc ziemi płaskiej jak
                          naleśnik i przykrytej kloszem z przyklejonymi gwiazdkami, przeciw bzdurnej i
                          fałszywej teorii (będącej podszeptem szatana!), że jest okrągła jak piłka,
                          wiruje i kręci się wokół jednej z wielu miliardów gwiazd. Co za nonsens!! ;)))
                          • piotr2284 Re: Życie po smierci 18.06.07, 21:33
                            funix napisał:
                            > Nikt Ci wprawdzie nie broni wierzyć, że na odłączonym od sieci, zezłomowanym
                            > kompie ze sformatowanym dyskiem, bohaterowie gier żyją nadal swym własnym
                            > życiem, ale ...czy aby na pewno warto się przy tym upierać?

                            Tylko że człowiek nie jest kompem i nauka nie potrafi do końca wyjaśnić jak
                            działa ludzki mózg (więcej jest niewiadomych niż wiadomych).

                            > Ciekawe, czy nie używano takiego „argumentu” broniąc ziemi płaskie
                            > j jak
                            > naleśnik i przykrytej kloszem z przyklejonymi gwiazdkami, przeciw bzdurnej i
                            > fałszywej teorii (będącej podszeptem szatana!), że jest okrągła jak piłka,
                            > wiruje i kręci się wokół jednej z wielu miliardów gwiazd. Co za nonsens!! ;)))

                            Gdy udowodniono, że Ziemia jest okrągła, to problem ten przestał być kwestią
                            wiary, a stał się kwestią nauki (chociaż kościół nie chciał się z tym pogodzić -
                            to był ich błąd). Jednak dotychczas nikt nie udowodnił, że nie ma życia po śmierci.
                        • scept89 Re: Życie po smierci 18.06.07, 15:47
                          piotr2284 napisał:

                          > Właśnie, nie należy z wiarą polemizować. Z tym, że wiara nie ma nic wspólnego z
                          > nauką czy racjonalnością. To są zupełnie różne rzeczy i wzajemnie się nie
                          > wykluczają.

                          Chcialbys. Oczywiscie ze sie wykluczaja. Ja rozumiem ze Ty w swojej gorliwosci
                          wiary podobnie jak derwisz kiwajac sie dlugo jestes w stanie 'uwierzyc' ze Maria
                          jest matka Jezusa a Jezus ojcem tej samej Marii ale nawet teolodzy zwykle
                          stwierdzaja ze Boga ogranicza logika. Jesli w rzeczywistosci religijnej 2+2=5 to
                          to pakujemy sie w 'z nonsensu -> cokolwiek'.
                          • lsilanow Re: Życie po smierci 18.06.07, 22:02
                            zaraz zaraz, to ojcem Marii był Jezus?
                            Jehoshua ibn Josef?
                            skąd to wiecie?
                            myślałem, że był to izraelita, nie wymieniony po nazwisku...
                            a może Ojciec, i ojciec to dwa różne pojęcia?
                            jestem ciekaw, jak Jezus mógłbyc ojcem, skoro był Synem?
                            a może chodzi tutaj o cos, co zostało sprowadzone do ludzkiej logiki...
                            zrozumiałej w tamtych czasach...
                            może i Ojciec, i Syn, to osoby, które trudno ze sobą złączyc??
                            hmm,
                            a może Ojciec, i Syn są w naprawdę w relacji, którą nam zwierzakom, tak naprawdę trudno pojąc... :)
                            • scept89 Re: Życie po smierci 18.06.07, 23:02
                              lsilanow napisał:
                              > zaraz zaraz, to ojcem Marii był Jezus?

                              Nie tylko ojcem ale takze synem. Jesli nie musisz byc racjonalny to mozesz isc
                              na calosc: Maria miala takze siostre Jezusa a Jezus brata Marie.

                              Ale gdziezby my takowe relacje naszymi jakze ulomnymi musghami pojac chcieli.
                              Toz nic nie musi miec sensu skoro wywalilismy jedyne narzedzie do odsiewania
                              nonsensu jakie mamy za burte: racjonalizm.


    • hubkulik Re: Życie po smierci 18.06.07, 01:19
      To, w co na pewno wierze to "tu i teraz". Widze tu i teraz, slysze tu i teraz,
      czuje tu i teraz. Trwa to i trwa.
      • ollaboga77 Re: Życie po smierci 18.06.07, 15:58
        wlasnie być swiadomym chwili i skupiac się na niej.
        A to czy Bóg jest czy nie ma go... i czym jest swiat i skad się wział.. to
        bardzo trudne tematy. Ale to co jest bezsprzecznie to energia... która jest
        myślą mową czynem itp.

        Myślę jednak, że nie ma Boga. jest umysł i by zachować go w jasnosci i
        klarownosci trzeba znim pracować- patrz buddyzm !
        • hubkulik Re: Życie po smierci 18.06.07, 19:11
          Wlasnie wczoraj bylem na sesji medytacyjnej buddyzmu Zen. Wspaniale, ubogacajace
          wewnetrznie doswiadczenie.
          A co do tego calego Boga. To zwroc uwage na to, ze niektorzy sie zabijaja w Jego
          imie, a niektorym nadaje sens zycia i czyni go tak wspaniale uporzadkowanym, ze
          jest wtedy miejsce raczej na konstrukcje niz na destrukcje. Poczucie ze jest
          harmonia w tym swiecie, ze jest doskonalosc i opieka nad tym wszystkim. Ze
          jednak mimo wszystko, to w dobrym kierunku zmierza itp.
        • lsilanow Re: Życie po smierci 18.06.07, 22:04
          bo jest ;)
          Bóg też jest...
    • lilajka Re: Życie po smierci 18.06.07, 18:31
      A po co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka