e_w_a_g_5
23.06.07, 14:17
Na podstawie faktu.
Czasy II wojny, okupacja. W domu pewnej kobiety, znajdowała się kwatera
partyzancka.
Zbierali się tam partyzanci okolicznej grupy. Omawiali w zaufaniu, wszystkie
planowane akcje. Ale...od pewnego czasu, Niemcy udaremniali je, gdyż byli
dokładnie informowani zawczasu. Zginęło wielu młodych ludzi.
Nikt nie wiedział skąd, jak i kto jest owym informatorem.
Gospodyni natomiast, miała córke, mniej więcej 20 letnią dziewczyne.
Nikomu do głowy nawet nie przyszło, by podejrzewac kogokolwiek, ze swoich.
Kiedyś, matka wyjęła z szafy, córki żakiet. Pod klapa, tkwił przypiety
znaczek, świadczący o tym,że dziewczyna była konfidentem gestapo.
Oczywiście, szok był niesamowity. Kobieta zdecydowała,że nie bedzie taić,
swojego odkrycia i poinformuje o tym grupę.
Cóż dalej, naturalnie wyrokiem sądu polowego zapadł wyrok smierci.
Mając na wzgledzie zasługi matki, zapytano ją, czy nie chciałaby, by
w drodze wyjatku, oszczędzono dziewczyne, tylko odsuwając ją, od dalszego
uczestnictwa w spotkaniach.
Matka, nie wyraziła zgody.
Oswiadczyła, że na to jest jedyna kara. Kara śmierci.
Córke roztrzelano.
Matka zwariowała.
Co Wy na to?