misiabela 06.12.01, 20:34 No i stało się. Ni z tego ni z owego, po 7 latach udanego w moim mniemaniu, małżeństwa, kompletnym przypadkiem, dowiedziałam się,że jest jakaś panienka. Banał? Banał. Ale boli jak cholera. :-(( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ronia Re: zdrada IP: *.etob1.on.wave.home.com 06.12.01, 20:56 Cholera,wspolczuje Ci . Przezywam cos podobnego. Odpowiedz Link Zgłoś
misiabela Re: zdrada 06.12.01, 21:04 Le my postanowiliśmy sklejać, lepić, niby podziałało na chwilę, ale teraz mam manię prześladowczą - wiesz taką z przeszukiwaniem kieszeni. Przecież to idiotyczne. Zamiast, cholera, zająć się czymś konstruktywnym. Odpowiedz Link Zgłoś
sabe-na Re: zdrada 06.12.01, 21:32 misiabela napisał(a): > Le my postanowiliśmy sklejać, lepić, niby podziałało na chwilę, ale teraz mam > manię prześladowczą - wiesz taką z przeszukiwaniem kieszeni. Przecież to > idiotyczne. Zamiast, cholera, zająć się czymś konstruktywnym. Dopoki kochasz - bolec nie przestanie. Ale czasem moze to co sklejone jest trwalsze niz przedtem bylo. Czy macie dzieci? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: zdrada 07.12.01, 08:20 Wcale nie jest idiotyczne. Dlaczego masz mu ufać, skoro zawiódł twoje zaufanie? Kiedyś może przestaniesz go sprawdzać, ale myslę, że nieprędko i jest to, moim zdaniem, zupełnie normalne zachowanie z twojej strony. Nie rób sobie z tego powodu wyrzutów, ani nie pozwól, żeby on ci to wyrzucał. Zdrada ma swoje następstwa i wszyscy ludzie wiedzą, jakie. Twój mąż też wiedział. Odpowiedz Link Zgłoś
misiabela Re: zdrada 07.12.01, 08:42 Dzięki. Tak, mamy dzieci, ale nigdy nie zdecydowałabym się na klejenie wszystkiego "dla ich dobra".Wydaje mi się, że w ten sposób bardziej na tym ucierpią. Gorzej ,że to kompletnie podkopało moje poczucie własnej wartości.Pomyślałam:cholera, jest tyle atrakcyjnych kobiet, a ja? "Opatrzyłam się".Napiszcie mi coś o "życiu po zdradzie". Jak to się robi? Bo błądzę po omacku.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emi Re: zdrada IP: 157.25.86.* 07.12.01, 09:52 Ja tez cos wiem na ten temat. Nie jestem jeszcze mezatka i nie mam dzieci, ale przezylam to dwa razy. Zanim cos wiecej napisze, chcialabym wiedziec, czy znasz te panienke i wazne jest czy to byla przypadkowa znajomosc. Przepraszam z gory ze o to pytam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy w poprzek IP: 157.25.130.* 07.12.01, 10:18 A ja zapytam przewrotnie, ale nie do końca: czy możliwe jest życie bez zdrady? Życie całe, kilkadziesiąt lat z jedną osobą? Ja mam wrażenie, że nadmiernie ograniczamy wierność do seksu. Ile to jest takich przypadków, gdy wszystko jest martwe, ale nikt nie kruszy kopii bo nie było zdrady w seksie. Moim zdaniem wytworzony ideał wierności seksualnej aż po grób jest sztuczny i szkodliwy, bo potem oczekujemy od siebie wzajemnie niemożliwego. I nie mówcie, że tylko faceci są tacy. Przeczytajcie sobie artykuł w ostatnim Forum o kobietach mających kochanków, o w miarę stałym 10% udziale dzieci nieślubnych w związkach, gdzie faceci są tego nieświadomi. Tak, wiem, zaraz obrońy wyższości kultury nad naturą odpowiednio mnie zaklasyfikują, ale to przeciw ich tyranii występuję właśnie. Szczególnie przeciw tyranii osób młodych, nie mających doświadczeń życiowych i pewnych swej moralnej wyższości. Bardzo proszę o wypowiedzi osób co najmniej po 30., z długim stażem małżeńskim - ponad 10 lat. Z dziećmi trudno mi się dyskutuje. Kłaniam się, P.S. Jeśli ktoś powie mi, że jest to nawoływanie do totalnej rozpusty to tylko przekona mnie, że nie będę z nim rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: w poprzek 07.12.01, 10:41 Czy ja, jako panna, mogę się wypowiedzieć? ;) Uważam, że istotnie narzucenie wierności ogranicza człowieka w tym sensie, o którym ty mówisz (więc nie będę cię cytować). Jednakże istnienie małżeństw (również stałych konkubinatów) i związanej z nimi wierności jest bardzo korzystne społecznie. Małżeństwo bardzo porządkuje świat, pozwala na normalne rozwijanie się naszych dzieci. Wydaje mi się, że skoro taki model został przyjęty, to musiał istnieć powód / powody, które przeważyły na jego korzyść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emi Re: w poprzek IP: 157.25.86.* 07.12.01, 10:43 Drogi Panie! Być moze zle zrozumialam Panska koncowa aluzje, ale wydaje mi sie iz jest ona skierowana m.in. do mnie. W zwiazku z tym pragne Pana poinformowac, iz lepiejbyloby zalozyc konto i prosic o wiadomosci na swoj wlasny adres. Forum jest ogolnodostepne i kazdy kto tylko ma cos do powiedzenia, co moze pomoc innym, powinien to zrobic. Jesli zas chodzi o Panska teorie, to przykro mi, ze Pan tak uwaza. Mysle, ze pisze Pan tak, bo nie jest Kobieta i moze dlatego, ze nie wie jak to jest kiedy sie kocha na prawde. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy no właśnie Emi IP: 157.25.130.* 07.12.01, 11:02 > Mysle, ze > pisze Pan tak, bo nie jest Kobieta i moze dlatego, ze nie wie jak to jest kiedy > sie kocha na prawde. Emi, zgodziłbym się z Tobą, gdyby nie fakt, że kobiety też zdradzają. I jak wiele wskazuje nie ustępują w tym mężczyznom. Tak przynajmniej wynika z badań ostatnich lat. Załóżmy jednak, że zdradzające kobiety to wybryk natury i totalna mniejszość, że zdradza 50% facetów i 1% kobiet. No to z kim ci faceci to robią? Pedały? Kłaniam się, Chudy P.S. Każdy ma prawo się wypowiedzieć ja jednak zwracam uwagę, że brak pewnych doświadzeń życiowych czyni dyskusję trudną. Ze mną o wychowaniu dzieci też się trudniej gadało zanim nie zostałem ojcem. Kurczę jaki mądry wtedy byłem i jaki doskonały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emi * IP: 157.25.86.* 07.12.01, 11:18 Szczerze przepraszam za moja napasc. Wracajac jednak do tematu. Ja rowniez zgadzam sie z tym, ze zdrady wystepuja czesto i bez wzgledu na plec. Dobrze, ale czy gazety, w ktorych mozna zapoznac sie z takimi statystykami, czy one opisuja jakie byly relacje miedzy tymi ludzmi. Nie wiemy tez kim sa i co robia np. kobiety z ktorymi zdradzaja mezczyzni. Moze one sa wolne i dla nich nie jest wtedy to zadna zdrada. Ja juz to przezylam dwa razy. Sprawa dotyczyla seksu, ale co mi po tym, ze mowil, iz nadal kocha. Zdrady nie da sie tak latwo sklasyfikowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy Emi IP: 157.25.130.* 07.12.01, 11:31 ciągle jednak sugerujesz, że te kobiety zdradzające to są inne niż zdradzający faceci, że jednak faceci to żonaci, a kobiety głównie wolne. Daj spokój, przecież nawet nie będąc formanie w związku ma się często kogoś. Nie szukaj proszę na siłę. Dla mnie istota rzeczy polega na realności oczekiwania wierności po grób bo w moim odczuciu więcej szkody niż pożytku to przynosi. Właśnie koresponuję z kobietą, która ma i swoje i męża zdrady koncie i myślisz, że ona z tego robi tragedię? Swoje przeżyła i mówi, że zawsze sobie wzajemnie z mężem pomagają jak są kłopoty. Właśnie jak są kłopoty to mogą na siebie liczyć. Ona nazywa to przyjaźnią. I tu się zgodzę. Przyjaźń jest ważniejsza od fascynacji erotycznej, bo ta druga to zmienna cholera jest. Kłaniam się, Chudy Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Emi 07.12.01, 12:40 > Dla mnie istota rzeczy polega na realności oczekiwania wierności po grób bo w > moim odczuciu więcej szkody niż pożytku to przynosi. > > Właśnie koresponuję z kobietą, która ma i swoje i męża zdrady koncie i myślisz, > że ona z tego robi tragedię? Swoje przeżyła i mówi, że zawsze sobie wzajemnie z > mężem pomagają jak są kłopoty. Właśnie jak są kłopoty to mogą na siebie liczyć. > Ona nazywa to przyjaźnią. No wiesz, jeśli oni mają taki układ, to wszystko w porządku. Ale my rozmawiamy chyba o zdradzie, czyli takiej, kiedy ktoś jest oszukiwany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy Ależ Kini IP: 157.25.130.* 07.12.01, 13:06 Czy to co napisałem nie pokazuje, że ona też to przeżyła, też miała ból, też czuła się oszukana? No daj że spokój bo sobie pomyślę ... Hej kini napisał(a): > > Dla mnie istota rzeczy polega na realności oczekiwania wierności po grób b > o w > > moim odczuciu więcej szkody niż pożytku to przynosi. > > > > Właśnie koresponuję z kobietą, która ma i swoje i męża zdrady koncie i myś > lisz, > > że ona z tego robi tragedię? Swoje przeżyła i mówi, że zawsze sobie wzajem > nie z > > mężem pomagają jak są kłopoty. Właśnie jak są kłopoty to mogą na siebie li > czyć. > > Ona nazywa to przyjaźnią. > > No wiesz, jeśli oni mają taki układ, to wszystko w porządku. Ale my rozmawiamy > chyba o zdradzie, czyli takiej, kiedy ktoś jest oszukiwany. Odpowiedz Link Zgłoś
misiabela Re: w poprzek 07.12.01, 11:31 Zaraz - moment. No bądźmy poważni. Małżeństwo to pewien kontrakt, jednym z jego warunków jest WIERNOŚĆ do cholery ciężkiej!Ja tego kontraktu przestrzegam,bez bólu nawet.A on? Co - nie dotyczy?Poza tym moim zdaniem zdrada to nie tyle kwestia przespania się z kimś, ile nieuczciwość, bycie nie fair, kłamstwo - po prostu. Jak budować swoje życie na kłamstwie? I po co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy Misiabelu IP: 157.25.130.* 07.12.01, 11:45 > Zaraz - moment. No bądźmy poważni. Małżeństwo to pewien kontrakt Tak. To prawda. To kontrakt i próba zadekretowania stałości emocji !!!! Kultura mówi oto mój patent na stałość, na brak zmian, na doskonałość. I co z tego wychodzi? Oddzielam Twój ból od faktów. Wiem, że mogę brzmieć Ci teraz zimno i nieprzyjaźnie, ale nie chcę Cię atakować, tylko ew. skłonić do spojrzenia na sprawę z innej strony. Ty jesteś wierna i możesz za swoje postępowanie odpowiadać, ale czy możesz za innego? A kłamstwem jest tu dla mnie przede wszystkim taka kultura właśnie. To jest kultura nieludzka bo nie liczy się z naszą rzeczywistą konstrukcją. Tak samo jak socjalizm u podłoża którego leżało założenie, że wszyscy jesteśmy dobrzy w dobrych warunkach. A człowiek to egoista i to egoizm rozsadził piękne ideały. Tak samo jest tutaj. Możesz tupać ale nie zmienisz tego co się kształtowało przez miliony lat. Możesz też tupać na mnie, ale zamknięci mi ust nie zmieni rzeczywistości. A czy jedyne czego oczekujesz od męża to wierność w łóżku? A inne elementy? Wspieranie się, pomaganie, wspólne zajmowanie dziećmi? Wiesz jak trudno jest samemu z dzieckiem? Ja akurat wiem. Chudy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emi Zastanawiam sie IP: 157.25.86.* 07.12.01, 12:21 No wlasnie moi drodzy zastanawiam sie, czy z ta wiernoscia nie jest tak, ze to czy jestesmy wierni czy nie zalezy tak naprawde od nas samych w tym sensie, ze niewiernosc nie jest spelnieniem oczekiwan naszej podswiadomosci, ktorej nie jestesmy w stanie odmowic? Czy to nie jest tak, ze jak nie chcesz to czegos nie zrobisz? Wiem, ze jest to trudna sztuka, ale tez wiem z doswiadczenia, ze moze sie udac, pozostac wiernym pomimo pokus i jednoczesnie nie cierpiec z powodu niespelnionej zachcianki. Jesli sie myle, prosze poprawcie mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: Zastanawiam sie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 12:35 brawo zauważyłaś, że człowiek ma wolną wolę, dzięki której może SAM kierować swoim życiem, wybierając drogę, którą pójdzie. Są też różne definicje bycia razem i zdrady, z których można wybrać i tu rodzi się problem. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Misiabelu 07.12.01, 12:44 No tak, ale mąż Misiabeli jednak tę wierność przysięgał. Wiedział, że jest taka formuła w przysiędze małżeńskiej. Mógł się na nią nie godzić i po prostu się nie żenić. Moim zdaniem Misiabela poruszyła bardzo ciekawy aspekt tej sprawy jako kontraktu, wzajemnej umowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy Kini IP: 157.25.130.* 07.12.01, 13:02 > No tak, ale mąż Misiabeli jednak tę wierność przysięgał. Wiedział, że jest taka > formuła w przysiędze małżeńskiej. Mógł się na nią nie godzić i po prostu się ni > e Wszystko to pięknie brzmi w teorii, a ja wam mówię popatrzcie na życie. Zdejmijcie z oczu idealizujące okulary. Bo to trochę brzmi jakbyście chcieli powiedzieć, że człowiek jest wolny absolutnie i ma absolutnie wolną wolę. To tak jakbyśmy rodząc się mieli wpływ na język jakiego nauczą nas rodzice. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini 07.12.01, 14:11 Gdyby wszyscy kierowali się realizmem, to nikt by nie składał przysięgi małżeńskiej, bo byłaby ona nagminnie łamana. Wybacz mi to pytanie, ale odpowiedz, czy ty kiedyś kogoś zdradziłeś? Bo twoje argumenty można zrozumieć jako usprawiedliwianie się, racjonalizowanie własnego postępowania. Odpowiedz Link Zgłoś
taira Re: Kini 08.12.01, 15:33 Szukania wymówki do swojego postępowania, tłumaczenie, że zdrada powinna być obecna w naszym życiu bo nikt nie wytrzyma tyle lat z jednym partnerem. To po co i jaki jest sens małżeństwa – przysięgi jaką wypowiadamy patrząc sobie w oczy.??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwomi Re: w poprzek IP: *.kwidzyn.ext.ids.pl 07.12.01, 14:42 Po części się z Tobą zgadzam. Będąc panienką i świeżo upieczoną meżatką myślałam: zdrada, nigdy, przenigdy nie wybaczę, to koniec; i wiele jeszcze tego typu haseł. I co się okazało , człowiek całe życie się uczy,łamiąc swoje zasady. Teraz kiedy mój staż małżeński wynosi prawie 11 lat, mam dwójkę dzieci, nie jestem taka pewna czy po zdradzie męża wszystko przekreśliłabym ( co kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia). Zdaję sobie sprawę, że ciężko odbudować zaufanie o ile to możliwe. Ale chyba warto , o ile ta druga połowa jest po części chociaż tego warta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Czy wolno mi? IP: *.man.polbox.pl 10.12.01, 09:59 Czy mogę zabrać głos, będąc dziecięciem ćwierćwiecznym? Czy pozwolisz wierzyć mi w uczciwość, szczerość i miłość, czy mam prawo oczekiwać od życia, że poprowadzimy je tak (a nie ono nas), aby nie unurzać się w błocie? Czy nie lepiej na początku założyć sobie prawdę i szczerość, niż dawać sobie na starcie przyzwolenie na syf - bo "życie takie bywa"? Świat jest piękną mozaiką kolorów, ale niektóre rzeczy są i powinny być - czarno - białe. Skoro godnie przeżyłam 25 lat, to i do setki w tym sanie dociągnę. Głęboko w to wierzę i wierzyć mi nie zabraniaj, tylko dlatego, ze masz parę dekad więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: zdrada 07.12.01, 11:03 A ja w przypadku zdrady zadaje sobie pytanie, czy ten fakt szkodzi mi w jakis sposob, czy tylko uraza moja dume. Jezeli facet zdradza przez kilka lat, a kobieta tego nie zauwaza i jest szczesliwa mezatka to znaczy, ze otrzymywala od meza wszystko co jej bylo potrzebne. Potem nagle dowiaduje sie, ze zdradzal i nagle staje sie nieszczesliwa? Bo zdradzil zaufanie i tak dalej tak? A czy gdyby nie zdradzal to ona bylaby przez te lata szczesliwsza? A moze on bylby przez caly czas marudny i nieznosny? To samo dotyczy zdrady w druga strone oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik do Chudego ofiary nieludzkiej kultury IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 12:12 Trochę generalizujesz, pisząc, że taka jest nasza konstrukcja i natura, sądzisz tak prawdopodobnie po sobie,pisząc o nas, piszesz tez o sobie. Ja mam swoj pogląd,po prostu są różni ludzie z różnymi poglądami na życie, niektórzy mają jakieś ideały, inni słuchają głosu natury. Każdy ma prawo żyć według własnych zasad ale sądze, że ważne jest, by nie robił krzywdy innym. Myślę też, że w wieku, kiedy decydujemy się na tak poważny krok jak małżeństwo wiemy co nieco o sobie.Kierując się tą prostą zasadą, ty np.wiedząc, że "kultura nieludzka bo nie liczy się z naszą rzeczywistą konstrukcją" jak rozumiem powiedziałeś uczciwie o tym przyszłej żonie i tym samym ustrzegłeś ją od bólu.Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy Króliku IP: 157.25.130.* 07.12.01, 12:49 Gość portalu: królik napisał(a): > Trochę generalizujesz, pisząc, że taka jest nasza konstrukcja i natura, sądzisz > tak prawdopodobnie po sobie,pisząc o nas, piszesz tez o sobie. Ja mam swoj > pogląd,po prostu są różni ludzie z różnymi poglądami na życie, niektórzy mają > jakieś ideały, inni słuchają głosu natury. Każdy ma prawo żyć według własnych > zasad ale sądze, że ważne jest, by nie robił krzywdy innym. Myślę też, że w > wieku, kiedy decydujemy się na tak poważny krok jak małżeństwo wiemy co nieco o > sobie.Kierując się tą prostą zasadą, ty np.wiedząc, że "kultura nieludzka bo > nie liczy się z naszą rzeczywistą konstrukcją" jak rozumiem powiedziałeś > uczciwie o tym przyszłej żonie i tym samym ustrzegłeś ją od bólu.Prawda? O tak droga Pani, jak się z kimś nie zgadzamy to najprościej odsądzić go od czci i wiary. Jak łatwo wtedy uzyskuje się spójny i bezpieczny obraz świata. Zresztą w amerykańskich masowych filmach tak właśnie rozwiązuje się wszelkie konflikty poprzez eliminację nosiciela niezgody. I wtedy problem polega jedynie na tym kto będzie szybszy. No cóż kultura rewolwerowców. Pozdrawiam serdecznie, Chudy satyr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: Króliku IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 15:32 no może drogi panie! Ty wiesz lepiej wszystko o innych, miałam wrażenie, że takiego postępowania(zgodnego z naturą, zakazanego przez kulturę) nie potępiasz a nawet się z ną utożsamiasz. Nie potępiam nikogo, kto kieruje się w życiu swoimi poglądami ale nie chciałabym dowiedzieć się po kilku latach od męża, że zdradził mnie ale to przecież oczywiste i zgodne z jego poglądami i co prawda coś tam przysięgał ale to ta zła kultura go zmusiła, on jest ofiarą. Czy to tak trudno zrozumieć, chyba nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy Króliku IP: 157.25.130.* 07.12.01, 16:07 Gość portalu: królik napisał(a): > miałam wrażenie, że > takiego postępowania(zgodnego z naturą, zakazanego przez kulturę) nie potępiasz > a nawet się z ną utożsamiasz. Układ jest taki, że jak zauważyła Reggina po wielu latach małżeństwa, jak się ma dzieci to trochę inaczej się patrzy na swe młodzieńcze deklaracje. Jeśli żona by mnie zdradziła to raczej wątpliwe żebym tylko z tego powodu niszczył wszystko, rozwodził się, narażał dziecko na rozłąkę rodziców. Dla mnie ludzie redukujący rolę małżeństwa do wierności w łóżku brzmią obco. No i w porządku, pójdzie do łóżka z kimś, no i co? Nie wiem, czy moja tak zrobiła i ani mi się śni o to pytać bądź dociekać. Jakby tak się stało i ktoś by mi coś sugerował to bym go zbeształ, żeby się zajął własnym życiem. Ważniejsze jest dla mnie bycie sobie oparciem jak się zachoruje, jak się straci pracę, pomaganie w osiąganiu satysfakcji w życiu. A najbardziej, żeby mnie żona lubiła, a ja ją. A co do kultury jeszcze to moim zdaniem kultura ta, w której się wychowujemy jest nierealistyczna. Po prostu ludzie nie są święci, mają prawo się mylić i sami siebie krzywdzimy biorąc wysokie ideały za dobrą monetę, że się to łatwo i przyjemnie da osiągnąć. A potem żal i rozpacz. Są takie miejsca gdzie lepiej oczekiwać mniej niż za dużo. Ot i mój pogląd. Pozdrawiam, Chudy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elektra Re: Króliku IP: 213.158.197.* 18.12.01, 10:13 Chudy - zaimponowales mi. Nic dodac, nic ujac. masz całkowita racje Pozdraiwam, E. Odpowiedz Link Zgłoś
luiza-w-ogrodzie Re: zdrada - DO WSZYSTKICH 07.12.01, 12:22 Temat zdrady zostal obszernie omowiony na watku zalozonym pod FORUM KOBIETA -> WYSOKIE OBCASY, p.t. "Czy bylas zdradzana zona lub kochanka". Naprawde warto zajrzec, jezeli borykacie sie z tym problemem! Moze przemyslenia wielu innych ludzi okaza sie dla Was pomocne? Luiza-w-Ogrodzie Odpowiedz Link Zgłoś
misiabela Re: zdrada - DO WSZYSTKICH 07.12.01, 12:32 Dzięki :) Bardzo terapeutyczne doświadczenie. Dobrze też zdać sobie sprawę z tego jak różne poglądy macie na tę sprawę. Nie zdążyłam Wam napisać o pewnym paradoksie - otóż mimo tego braku zaufania i bólu, jest jakby...noo, może nie "lepiej" ale na pewno "inaczej". Może to głupie co powiem, ale cała ta historia w pewien sposób mnie obudziła, wytrąciła z tego błogiego kokonu "małej stabilizacji" nagle poczułam, że żyję, że czegoś mi się chce. Na przykład pojeździć na snowboardzie. Gupia, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: zdrada - DO WSZYSTKICH IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 12:37 to świadczy o tym, że bardzo przeżywasz to co się stało. bardzo Ci współczuję i życzę, żeby to było to złe, z którego wychodzi dobre.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarek Re: zdrada IP: 65.128.156.* 07.12.01, 13:58 Mowienie ze czlowiek to egoista jest mala wiara w czlowieka, albo raczej odzwierciedleniem natury Chudego. I nie jest to tylko kwestia generalizacji, ale rowniez niezdolnosci do akceptacji innosci: Innych opini i zdan, doswiadczen. Sam jestem facetem, ktory byl zdradzany, a nigdy nie zdradzal. Zaznalem wiele krzywd od dwoch kobietek. Nie tylko seksualnych. Staralem sie nie reagowac odwetowo, ale bronic sie trzeba. Walczyc o swoja godnosc. Tez wydawalo mi sie ze jesli przekroczymy kwestie seksualna, bedziemy ponad nia, dopuszczajac do jakiejs tam wolnej milosci, przepalajac te doswiadczenia milosci posiadajacej, w czysta przyjazn, ze wowczas bedzie lepiej, bardziej po ludzku. Ale, nie zgadzam sie, jest to bardzo ponetne kuszenie, niestety diabelskie i wlasnie egoistyczne. Bo wobec takiego popuszczania sobie, zycie czlowieka ulega powierzchownosci. Milosc dwojga, prawdziwa, czyli wspol- czujaca, odpowiedzialna, a nie tylko spijajaca soki rozkoszy dla siebie (ten niby naturalny egoizm ludzki), uczy prawdziwego czlowieczenstwa, wyzwala z egoizmu i wzosi nas ku glebszej rzeczywistosci. Zdolnosc do niespelniania wszystkich zachcianek, szczegolnie tych egoistycznych, umozliwia czlowiekowi rozwoj (wyobrazniowy, duchowy, po prostu ludzki). A co do osoby zdradzajacej, to uwazam ze jest niedorosla do odpowiedzialnosci za innych (chyba ze znajduje sie w zwiazku z kims destrukcyjnym, a wiec stara sie wyzwolic i odnalezc zdrowy, milosny uklad) i dokonuje najzwyklejszej destrukcji swojego i czyjegos zycia (szczegolnie jesli sa dzieci) i, co gorsze, byc moze, pod tym wszystkim kryja sie doswiadczenia z dziecinstwa, ktore manifestuja sie w takiej destrukcyjnosci (jako niezdolnosc do kochania zycia w sobie i w drugich). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy CHUDY prostestuje !!!!! IP: 157.25.130.* 07.12.01, 14:55 Osoby zakładające, że skoro tak mówię to jestem zdrajca, że puszczam się na prawo i lewo zamiast zmierzyć się z problemem..., zamiast pomyśleć o innych interpretacjach rzeczywistości niż swoje własne - uciekacie w obrażanie mnie i nic ponadto. Mnie interesuje dyskusja, a was ??? Pozdrawiam was na wysokości waszych ideałów. Kłaniam się Chudy Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Chudy - zuczku biedny... 07.12.01, 17:21 Sluchaj, to troszke nie tak. 1. Oczywiscie, seksualnie po jakims czasie moze byc nudno, tylko ja troche nie wiem, jak ma to zmienic inna kobieta? Ze tak jak inny samochod? Do dobra, ten nowszy model moze i zrywniejszy, i dynamiczniej sie prowadzi, ale kierownica kreci sie tak samo, prawda? 2. Sprowadzanie sprawy do absurdu (ja biedny zuczek, nic nie moglem poradzic) to jest podejscie bardzo wygodnickie... Co prawda nie mam malzonki, obecnie nawet nie mam partnerki, ale zdarzylo mi sie gdy zainteresowaly sie mna dwie dziewczyny, obie interesujace... Z tym ze mam jakos zakodowane w psychice, ze nie robie innemu co mi nie mile, wiec nie bede oszukiwal jednej, ze nie spotykam sie z druga... wiec trzeba bylo wybrac jedna, a z druga sie grzecznie rozstac... ale najwazniejsze tu jest podejscie, do siebie i swiata - jesli nie lubisz byc oklamywany, i w zwiazku z tym sam nie oklamujesz (albo przynajmniej starasz sie), to jak sobie wyobrazasz? "Kochanie, znudzilo mi sie, ide sobie do pubu poflirtowac z jakas mlodka!" - chyba cos takiego trzeba by bylo oglosic. W innym przypadku jest to zwykle oszustwo - niezaleznie, czy laczy was slub, czy nie. Owszem, mozna sie zakochac w kims innym, nie przecze - ale wtedy uczciwiej jest wziac rozwod (nie baczac na wygodne konsekwencje typu podzial majatku itp.), i zyc z ta druga. Albo, jesli skaczesz z kwiatka na kwiatek, po prostu nie brac slubu, i informowac kolejna partnerke, ze zwiazek na stale Cie nie interesuje - tak tez mozna... Chodzi natomiast o to, aby nie krzywdzic tej drugiej osoby. Jesli zona akceptuje ekscesy erotyczne, nalogowe flirty, to w porzadku, jesli nie - to trzeba wybrac - flirtowanie albo zona... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: Chudy - zuczku biedny... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 22:59 kwieto ty jeseś facetem? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Chudy - zuczku biedny... 07.12.01, 23:42 Tak, a czemu pytasz? Choc wole okreslenie "mezczyzna" niz "facet" :")) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: do kwieto IP: *.hartford-11-12rs.ct.dial-access.att.net 08.12.01, 02:43 kwieto napisał(a): > Tak, a czemu pytasz? Choc wole okreslenie "mezczyzna" niz "facet" :")) wprawdzie to nie ja pytalam ale sie wtrace parafrazujac "gdybym byl mlodszy dziewczyno, gdybym byl mlodszy...na "gdybym byla mlodsza chlopaku / mezczyzno" - z tego co piszesz jawisz sie jako dojrzaly i wartosciowy kandydat na staly zwiazek to tylko taki moj "feedback" - pozytywny u Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: Chudy - zuczku biedny... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.12.01, 15:14 sorry, facet krócej się pisze... a chodzi o to, że masz poglądy, których by ze świecą szukać u męszczyzn, niestety :( z wyrazami sympatii Królik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: królik Re: Chudy - zuczku biedny... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.12.01, 15:18 i przez Ciebie z nerwów napisałam męszczyzn :((( i znowu muszę przepraszać a tak pisze szybciutko facet, a tak swoją drogą jak piszę na kompie to zdarza mi się często pisać fonetycznie dziwne?! Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Chudy - zuczku biedny... 08.12.01, 15:29 pytaj lingwisty, ja piszac piorem zaczynam pisac bez polskich liter :((( facet ma dla mnie zabarwienie ujemne, zreszta ono sie wywodzi zdaje sie z zargonu wieziennego, gdzie ma tez jakies niezbyt mile konotacje... Ja wiem, ze stalo sie powszechne, ale jakos nie lubie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chudy O mój Boże IP: 157.25.130.* 10.12.01, 09:45 Chudy się kłania w pokorze, jestem malutki taki, biedny, dziękuję za sprowadzenie mnie z manowców, życzę wszystkim otwartym dyskutantom jak najmilszych chwil w sosie własnym pozostaję z szacunkiem, i życzę miłego czytania dalszych komentarzy, ale już beze mnie Odpowiedz Link Zgłoś
tijo Re: zdrada 07.12.01, 14:40 Misiabelu tylko nie popełnij tego błędu co ja. Nie pozwól facetowi wracać do siebie wierz mi nawet jak wraca przeprasza przysięga że nigdy więcej to nie prawda. Ja do tej pory mam taką obsesję każdy telefon każde spojrzenie na inną od razu wymyślam sobie że znowu się zaczęło. Niby teraz wszystko w porządku ale ja nadal nie potrafię mu zaufać. Byłam zdradzona przez jednego faceta kilka razy, jestem z nim bo go kocham i to bardzo ale jak długo tak wytrzymam? Może i on się zmienił bo tak mówi że to było kiedyś był młody i głupi ale ja już jestem inna i nie potrafię zaufać. Odpowiedz Link Zgłoś
misiabela Re: zdrada 07.12.01, 15:01 tijo napisał(a): > Misiabelu tylko nie popełnij tego błędu co ja. Nie pozwól facetowi wracać do > siebie wierz mi nawet jak wraca przeprasza przysięga że nigdy więcej to nie > prawda. Ja do tej pory mam taką obsesję każdy telefon każde spojrzenie na inną > od razu wymyślam sobie że znowu się zaczęło. Niby teraz wszystko w porządku ale > > ja nadal nie potrafię mu zaufać. Byłam zdradzona przez jednego faceta kilka > razy, jestem z nim bo go kocham i to bardzo ale jak długo tak wytrzymam? Może i > > on się zmienił bo tak mówi że to było kiedyś był młody i głupi ale ja już > jestem inna i nie potrafię zaufać. Nie, to chyba nie mój przypadek. Mieliśmy wiele trudnych rozmów i myślę, że wyjasniliśmy sobie parę rzeczy. Dałam mu szansę, ale i postawiłam ultimatum.Wiem że to co jest i było dotąd między nami, jest tego warte i jestem gotowa pracować na to równie ciężko jak on. Ale szansa może być tylko jedna. Chyba, że człowiek chce/lubi się oszukiwać. Ja nie chcę. Nie wiem czy potrafiłabym tak jak Ty, chociaż kocham tego faceta do bólu i od wielu lat, mamy świetne dzieciaki,wspólny dom i mnóstwo nas łączy. Dzięki i życzę Ci żebyś jeszcze umiała i chciała zaufać. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biedula Re: zdrada IP: *.u.mcnet.pl 07.12.01, 16:04 misiabela napisał(a): >Mieliśmy wiele trudnych rozmów i myślę, że > wyjasniliśmy sobie parę rzeczy. Dałam mu szansę, ale i postawiłam ultimatum. Zrobiłam tak samo. I on wybrał "ją", skoro ja nie mogę tolerować kogoś jeszcze w naszym związku. Chyba myliliśmy pojecie przez tyle czasu, czym dla nas jest związek i małżeństwo. Szkoda, że nie wyjaśniliśmy sobie tego przed ślubem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: zdrada IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 17:09 tak to prawda - ale bywa - że taka zdrada ma też aspekt uzdrawiający małżeństwo, ba, czasem je nawet ratuje Pozdrawiam B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewawo Re: zdrada IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 11:01 Mam 44 lata, z tego 22 małżeństwa, 4 dzieci od (13 do 20). Wierzę w jedną jedyną miłość na całe zycie i sens wierności aż po grób. I jestem bardzo, bardzo szczęśliwa. Podobnie ułożyło się moim siostrom i rodzeństwu męża. Może mamy jakiś defekt rodzinny? Bo od ślubu inni mężczyźni przestali dla mnie istnieć jako obiekty erotyczne. Odpowiedz Link Zgłoś