Dodaj do ulubionych

narkotyku u 17

07.12.01, 21:51
Hej! Problem jest prosty, jeznakze smutny. Mam kumpla w klasie, ktory zaczyna
rozkrecac sie z narkotykami. Gdy pytalem sie, dlaczego odpowiedzial : te zycie
jest do dupy, nie istnieje cos takiego jak szczescie, ci ktorzy sa szczesliwi w
rzeczywistosci tylko tak im sie wydaje.......zycie jest do DUPY, a tak jak
sobie cos przypale, zapominam o tym ze starzy sie czepiaja i jest po prostu
fajnie.........nie potrafie mu wytlymaczyc, ze zycie nie jest z gory spisane na
złe, ze moze byc fajnie. Pomozcie mi, takich jak on jest wielu.......nawet
bardzo wielu, chcialbym pomoc przynajmniej mu jednemu ;(
Obserwuj wątek
    • wredna_asia Re: narkotyku u 17 08.12.01, 01:21
      Faktycznie, przesrane. A czy widzial kiedys narkomana po kilku latach
      uzywania? Czy widzial kiedys chorego na AIDS, ktory zarazil sie przez
      strzykawke?

      Mysle, ze teraz on ciebie bardzo potrzebuje. Nie odrzucaj go, nawet, gdy to co
      robi jest dla ciebie nie do zaakceptowania. Moze dzieki twojej przyjazni,
      otworza mu sie oczy. A przy okazji, to nie daj sie wciagnac.
      • Gość: RENKA Re: narkotyki u 17 IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 07:48
        Moze zapiszcie sie do jakiegos klubu , aby troche pocwiczyc, poplywac RAZEM ?
        A moze karate? Kickboxing? Boks ? Nie bedzie czasu na "rozpamietywanie
        wlasnych smutkow"..
    • fantasia Re: narkotyku u 17 08.12.01, 08:21
      Mnie przychodzi do głowy rozwiązanie: nastraszyć!

      Ale nie bezpośrednio, nie opowiadając mu, jakie to straszliwe konsekwencje może
      mieć branie narkotyków... bo takie argumenty nie trafiają, ostatecznie co ma
      wspólnego przypalenie sobie od czasu do czasu z koszmarnym uzależnieniem od
      heroiny.

      Tylko jakimś "podstępem" :-)
      Przypomina mi się historyjka, którą opowiedział mi znajomy lekarz. W miasteczku
      (niemieckim), w którym ma on swoją praktykę, wśród nastolatek zapanowała moda
      na kolczyki w języku. Ponieważ dziewczyny przychodziły do niego tłumnie z
      kolczykami, zaczął im przekłuwać języki, przynajmniej było higienicznie i
      bezpiecznie. Ale po jakimś czasie zaczęła go ta moda denerwować. Pewnego dnia
      zatem, gdy przyszło do niego dziewczę z kilkoma już kolczykami w języku i
      zażądało zrobienia kolejnej dziury, doktorek obejrzał język, posmarował jakimś
      barwiącym paskudztwem typu gencjana i powiedział "o rety, ale zobacz, co ci się
      dzieje z językiem od tych kolczyków!" Dziewczę obejrzało sinofioletowy język w
      lustrze i wpadło w panikę. Pan doktor spokojnie wyjaśnił jej, że tak się
      właśnie dzieje, niestety, wskutek przekłuwania języka, i że to trochę
      niebezpieczne... Na pytanie "co teraz???" odpowiedział dziewczęciu spokojnie,
      że wystarczy wyjąć kolczyki, i wszystko się zagoi. Tak też się stało. W
      przeciągu kilku dni niemal wszystkie dziewczęta z kolczykami w językach
      wróciły, przerażone, do pana doktora, i kazały sobie natychmiast wyjąć kolczyki
      oraz sprawdzić, czy na pewno wszystko będzie dobrze i czy im języki nie
      odpadną. Z rozkosznym uśmieszkiem doktorek powyjmował kolczyki, a moda umarła
      śmiercią naturalną.

      No i tak sobie myślę, że może jakiś podobny "podstęp" można by zaserwować
      koledze? Jestem kiepska w obmyślaniu podobnych metod, ale może ktoś inny coś
      wymyśli. Jakoś tak chłopaka nastraszyć, żeby mu się odechciało narkotyków na
      długo...

      Powodzenia życzę! :-)
      • kwieto Re: narkotyku u 17 08.12.01, 09:59
        Pomoc, to on sobie sam musi chciec niestety... Trzeba by mu bylo pokazac, ze
        swiat nie jest taki do dupy - jak? Nie mam pomyslu. Perswazja raczej sie nie
        da. A poki bedzie trwal w przekonaniu, ze swiat jest beznadziejny, to bedzie
        mial tylko dwa wyjscia - brac albo sie zastrzelic, i nie meczyc...
        Wiec... jak go przekonac, ze swiat nie jest do dupy?
        • Gość: Toi Re: narkotyku u 17 IP: *.cm-upc.chello.se 08.12.01, 10:15
          Dowiedziec sie, dlaczego uwaza, ze jest?...
          Dac mu przyjazn?...
          • kwieto Re: narkotyku u 17 08.12.01, 10:51
            No wlasnie samo danie przyjazni jest pomocne, ale nie rozwiazuje sprawy...
            Chodzi o to, aby sam zainteresowany zauwazyl, ze jego wizja swiata
            niekoniecznie jest prawdziwa - sama przyjazn do tego chyba nie wystarczy :((
            • Gość: Maur Re: narkotyku u 17 IP: *.chello.pl 08.12.01, 11:02
              kwieto napisał(a):

              > No wlasnie samo danie przyjazni jest pomocne, ale nie rozwiazuje sprawy...
              > Chodzi o to, aby sam zainteresowany zauwazyl, ze jego wizja swiata
              > niekoniecznie jest prawdziwa - sama przyjazn do tego chyba nie wystarczy :((

              Coz... akurat moze byc dokladnie odwrotnie. zalezy, czego mu brakuje. jesli
              drugiej osoby, jej zainteresowania, itp, to sama przyjazn PRAWIE wystarczy
              (prawie, bo juz jest za pozne, zeby zupelnie wystarczyla)
    • taira Re: narkotyku u 17 08.12.01, 14:54
      Badacze zjawisk społecznych próbując wyjaśnić problem narkomanii młodzieżowej
      odwołują się z jednej strony do czynników natury prawnej, społeczno-
      ekonomicznej i kulturowej, a z drugiej strony do czynników indywidualnych
      tkwiących w jednostce oraz w jej otoczeniu społecznym - rodzinie, grupie
      rówieśniczej, szkole.

      Nieprawidłowości funkcjonowania rodziny uważane są za główne czynniki ryzyka
      używania narkotyków, lecz z drugiej strony to właśnie w rodzinie tkwi
      potencjalna siła chroniąca dzieci i młodzież przed zachowaniami ryzykownymi,
      m.in. sięganiem po środki odurzające. Siłę tę jednak trzeba uruchomić. Rodzina
      zdrowa, chroniąca, to taka, w której wszyscy członkowie otrzymują poczucie
      bezpieczeństwa i możliwość rozwoju osobistego.

      Nie zawsze się tak dzieje. Żyjemy w czasach trudnych dla wielu dorosłych.
      Zmieniające się wymagania na rynku pracy, rewolucja techniczna i obyczajowa,
      której jesteśmy świadkami powoduje, że wielu dorosłych gubi się i ma trudność z
      pełnieniem swoich ról. Mając nawet najlepsze chęci i wkładając wiele wysiłku w
      wychowanie dziecka, tracą nad nim kontrolę lub otaczają nadmierną opieką.
      • Gość: renka wypowiedz tairy IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 15:37
        Swietnie to przedstwilas, i masz ogromnie duzo racji.Zrodlo naszych sukcesow i
        porazek tkwi w rodzinie.Znam fajna rodzine, Amerykanie z pochodzeniem
        francuskim, serbskim, polskim i wloskim. Chlopiec ma 18 lat .Rodzice mieli
        niedawno kryzys( malzenski), obecnie praca jest najwazniejsza, bo trzeba
        utrzymac wszystkie "zabawki" w domu, a jest tego duzo . Wracaja okolo 8
        wieczorem do domu, wychodza o 7 rano, a mama nawet o 6 rano.To jest cena
        basenow,sauny, kilku samochodow i atrakcyjnych wakacji. Chlopiec zaczal palic
        maryche.Dziwnie sie zachowuje w rozmowach z doroslymi, uzywa( wielu kolegow to
        robi)dziwnego jezyka. Na pytanie dlaczego sie tak udziwnia, poczatkowo
        usmiechal sie tylko, potem rozluznilo sie miedzy nami i zaczal mowic.Rodzice
        nie interesuja sie nim.Brakuje mu rodzicow. ON odbiera te ich ciagla
        nieobecnosc w domu jako fakt, ze PIENIADZE SA WAZNIEJSZE OD NIEGO.Rodzina jest
        fajna , bo oni naprawde kochaja swojego syna.Tylko ..argument, ze powinni
        ZWOLNIC , jest dla nich nie do przyjecia zupelnie.Zabawki, zabawki, zabawki,
        nawet na urodziny dostal swoja zabawke nowiutki czerwony chevrolet. Jak tych
        ludzi przekonac o tym,, ze nie tedy droga ? Przeciez z takich rodzin
        wywodzili sie ci z columbine school.Byc moze podobna sytuacja jest w tym
        przypadku. Brak rodzicow na codzien.I jakie powody?Co jest wazniejsze od
        pomyslnosci dzieci?
    • taira Re: narkotyku u 17 08.12.01, 15:00
      To jest bardzo złożony problem, wydaje mi się że sam mu nie jesteś w stanie
      pomóc. Wiem to jest straszne. Profilaktyka zaczyna się od rodziców . To właśnie
      oni uczą dziecko różnych zachowań i sposobów reagowania : śmiechu , złości ,
      odnoszenia się do innych ludzi . Rodzice ustalają zasady panujące w domu ,
      wnoszą odpowiednie wartości i są wzorem , który dzieci naśladują . Wzór ten
      jest tym lepszy im bardziej konsekwentny . Jeżeli rodzice wyznają zasadę : „
      nie oszukujemy ” , to nie dotyczy ona tylko dzieci lecz również ich samych .

      Oprócz pewnych wartości , dziecko uczy się od rodziców co to znaczy być
      dorosłym . Uczą się tego obserwując ich życie i pracę . Co robią , gdy mają
      problemy ? Jak sobie radzę za stresem i zmęczeniem ? Czy odmawiają , gdy w
      czasie imprezy imieninowej ktoś namawia ich na „ jeszcze jednego
      głębszego ”? Dzieci , a szczególnie nastolatki nie wierzą w to , co mówi ojciec
      lub matka , jeżeli nie znajdą potwierdzenia tych słów w ich zachowaniu .

      Wielu dorosłych nadużywa alkoholu , pali ogromne ilości papierosów , łyka
      tabletki nasenne . „ Jeżeli dla was jest to dobre , to dlaczego nie dla
      mnie ? ” – pyta zbuntowany nastolatek . Oczywiście , że z jednej strony
      organizm człowieka dorosłego jest już w pełni ukształtowany i używki nie
      wyrządzają takich szkód jak u rozwijających się dzieci . Z drugiej jednak
      strony , dziecko uczy się pewnego przyzwolenia , tolerowania środków
      szkodliwych i konieczności uzupełnienia życia sztucznymi przyjemnościami.
      • Gość: renka Re: narkotyku u 17 IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 16:02
        Taira , ja mysle, ze on CHCE temu drugiemu pomoc. Dlategotez zaproponowalam
        wspolne spedzanie czasu. Sport, ktory odciagnalby chlopca od
        problemow.Walka.Sens walki, akurat w sporcie jest zawarta filozofia walki o
        bycie lepszym.Jemu to jest potrzebne, bo on jest zalamany, zycie dla niego
        traci sens.
        • taira Re: narkotyku u 17 08.12.01, 16:14
          Tak, ale jeśli ten chłopiec mam tak poważne problemy emocjonalne, a wynika to z
          dzieciństwa i korelacji z rodzicami – musi zrobić to podstępem. Poprosić go
          np.: o pomoc w nauce, nie wiem, może pomysł ze sportem jest dość interesujący i
          zgadzam się z Tobą. Powinien spędzać z nim jak najwięcej czasu i wspólnie
          znaleźć coś co go pochłonie, zainteresuje i zajmie mu czas. Jest teraz wiele
          klubów gdzie można poćwiczyć.
    • sabe-na Re: narkotyku u 17 08.12.01, 16:09
      hektor99 napisał(a):

      nie potrafie mu wytlymaczyc, ze zycie nie jest z gory spisane na>
      > złe, ze moze byc fajnie.

      Jedyne chyba co mozesz zrobic to pilnowac siebie zeby nie pojsc jego sladem.
      I nie probowac tlumaczyc tylko dawac przyklad.
      • hektor99 Re: narkotyku u 17 08.12.01, 20:25
        Hello! Przeczytałem wszystkie Wasze podpowiedzi i sugestie:
        a) przyjazn...........jest jednym z najbardziej wesołych ludzi w klasie, jest
        moim kumplem i nie zostawie go tak samego sobie, bo pczy okazji usmierciłbym
        siebie
        b) szkoła walki??? ludzie.......nawet nie wiecie ile w nim agresji, jezdzi na
        demonstaracje, leje sie z policją (ten to ma hobby :)
        c) przykład swoj........bede przykłądem jednym na 100, ma wielu kumpli i nie
        jest sam...jak cos z nimi pali, a sa to NORMALNI ludzie, chodz do ponoc bardzo
        dobrego liceum ale........no ale, czy rodzice zdaja sobie sprawe co i czym ich
        pociechy sie zajmuja??? ktos dobrze napisał o tej rodzinie co goni za
        pieniedzmi. Nauczycieli w szkole nie obchodza jednastki, jesli nastolatek nie
        trafi na kogos kto go jakos ukierunkuje moze to sie zle skonczyc. sa dwa
        sposoby aby kogos do czegos przekonac: przyłożyć mu spluwe do głowy i kazac cos
        zrobic lub......sprawic aby on chciał to zrobić. W tym przypadku tego
        pierwszego napewno nie zastosuje, a tego drugiego nie wiem jak wymyslic. On z
        definicji wie ze zycie jest do dupy.........
        • Gość: renka Re: narkotyku u 17 IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 22:42
          Mialam na mysli walke o lepszego ja.CZyli cwiczenie wlasnej woli, uczenie sie
          sensu walki, a nie pojscie na demonstracje z kijem i byc bohaterem wobec
          uzbrojonego po zeby policjanta.To tylko swiadczy o bolu i buncie.
          Rodzicow nalezaloby oprzytomnic rowniez.Po prostu pojsc do nich i powiedziec
          im.Bo w pogoni i zaslepieniu za sukcesem(jakim kosztem?)traca dziecko, a
          spoleczenstwo bedzie musialo "wziasc na plecy" jeszcze jednego kaleke,juz na
          poczatku jego doroslego zycia .
        • Gość: Melba Re: narkotyku u 17 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 10:27
          Jesteś wspaniały, ale potrzebujesz pomocy specjalistów. Po prostu idź po nią -
          do poradni. Na pewno pomogą, a Ty bedziesz dokładnie wiedział co robić.
    • Gość: agatka Re: narkotyku u 17 IP: *.wat.waw.pl 09.12.01, 14:45
      spróbuj zorganizowac takie klasowe wyjscie do więzienia do ludzi na odwyku.
      Konfrontacja z prawdziwymi narkomanami, którzy w większośi przypadków już
      zmarnowali sobie życie wywiera ogromne wrażenie.U nich widać determinację do
      wyjścia z nałogu, ale sznse mają bardzo małe.POza tym widać, co takie narkotyki
      robią z ludźmi.
    • Gość: Cherry Jaranie IP: *.chello.pl 09.12.01, 21:04
      Po pierwsze wiem ze to glupio zabrzmi ale dobrze ze facet tylko spala, ludzie
      otworzcie oczy, wy chyba nie wiecie ilu nastolatkow jara, dla nich to nie jest
      zaden narkotyk, po prostu gandzia daje luz i dobrze sie czuja. Teraz to
      najmodniejsza forma spedzania czasu spalic sie gdzies z kumplami czy kumpelami.
      Nie wiem jak mozna pomoc takiemu koledze bo sam musi sobie uswiadomic ze zle
      robi, ale na razie pilnowac go zeby nie siegnal po cos mocniejszego, gandzia to
      nie problem ale jesli zejdzie z tego na mocne dragi to bedzie juz gorzej. Facet
      jak prawie kazdy 17 jest w trudnym okresie i cale zycie jest do dupy,
      praktycznie wszyscy to przechodza, zadna rozmowa typu badzmy optymistami, zycie
      jednak jest fajne nic tu nie da, na razie nic zlego sobie nie robi, od gandzi
      nikt nie umarl, miec kontrole zeby nie schodzil na kwas i fete itd i jak sie da
      to zeby nie jaral codziennie bo moze zalapac dola, a gosc przejdzie przez okres
      dojrzewania ale sam, on musi zrozumiec co robi, jego decyzja o jaraniu, jego
      konsekwencje, na edukacje anty narkotykowa juz troche za pozno jak wszystko w
      tym kraju. mlodziez jara bo czuje beznadzieje zycia i im sie nudzi, zadnych
      zajec poza lekcyjnych, szkola nic nie daje, to trudne ale moze zapiszcie sie na
      karate albo jakis sport, jak tylko znajdziecie troche kasy, skoro gosc lubi sie
      bic niech gdzies ta energie sporzytkuje a przy okazji odciagnie go od jarunku.
      • Gość: Cherry jeszcze jedno IP: *.chello.pl 09.12.01, 21:24
        Jeszcze jedno, uwazam ze niektore rozwiazania podane przez niektorych odpadaja,
        po pierwsze, to ze "masz problem, chodzmy do poradni" trzeba sprawe odniesc
        przeciez do 17 letnich chlopakow ktorzy tak nie mowia, ten co ma problem
        calkowicie zlekcewazy drugiego, po prostu trawa jest tak powszechna ze malo kto
        sie z nia uda do osrodka, pomysl z wysunienciem jakiejs prelekci o narkotykach,
        najlepiej z bylym narkomanem to jest ok, pare takich spotkan na lekcji
        wychowawczej czy cos w tym stylu, szkola sama powinna to zagwarantowac, ja cos
        takiego w budzie mialam, ale wiadomo jak jest w rzadko kiedy jakas szkola sie
        pofatyguje. Ale teraz zaczyna sie problem jak zachecic wychowawce zeby
        zorganizowal spotkanie, nie wiem ale ja za malo realne wyobrarzam sobie
        podejscie do nauczycielki i poproszenie o zorganizowanie, chociaz to zalezy od
        relacji uczen - nauczyciel, oraz od relacji klasowych, zawsze mozna kilka
        dziewczyn przekabacic zeby poprosily czy cos w tym stylu, jak nie to napisanie
        jakiegos anonimu do nauczyciela :) jak kiedy w jednej szkole zrobili anonimowa
        ankiete na temat co bedziemy omawiac na lekcji wychowawczej na pierwszym
        miejscu bylo wychowanie seksualne, potem narkotyki, oczywiscie z osobami
        kompetentnymi, mlodziez tego potrzebuje, rozmowy, wiedzy na ten temat ale
        niestety tego sie jej nie daje.
      • jade Re: do Cherry 09.12.01, 21:35
        Tak, ale jak mało trzeba żeby przejsc do narkotyków twardych. A Twoim zdaniem
        to dobrze, że zaczyna jarac ? A Ty bys chcial aby Twoje dzieci palily?
        • Gość: Cherry do Jade IP: *.chello.pl 10.12.01, 17:44
          Wlasnie dla przeciwnikow narkotykow jedyny argument przeciw trawie to taki ze
          mozna przejsc do twardych i ze trawa czeste palenie trawy powiedzmy oglupia. Na
          pewno nie chce zeby moje przyszle dzieci nalogowo jaraly, ale nie mam nic
          przeciwko sprobowaniu i zapoznaniu sie z tym smakiem i uczuciem po nim,
          najwazniejsza jest edukacja, mam nadzieje ze tak je wyedukuje ze nie siegna po
          nic twardego.
          • Gość: fnoll Re: do Cherry i nie tylko IP: 195.150.224.* 10.12.01, 19:07
            bardo rozsadne to co piszesz :-) (o prewencji i edukacji)

            jak w szkole sredniej kumple (i rzadziej kumpele) spijali sie na umor czy to na
            imprezach czy na wycieczkach szkolnych i palili do paczki fajek dziennie, to
            jakos nie spotkalem sie z glosami niepokoju - "ej, czy to aby wam nie
            zaszkodzi?"

            dlaczego? bo oni sie truli legalnie, a dzis mlodziez sie truje nielegalnie i to
            juz jest niepokojace?

            i tylko niech mi nikt nie wmawia, ze alkohol jest mniej niebezpieczny od trawy

            niebezpieczenstwo zwiazane z jaraniem jest takie, ze dilerka zajmuje sie
            swiatek przestepczy (bo to nielegalne) i ryzykowne jest wlasnie wchodzenie w
            kontakty z tym swiatkiem, ktory w swej ofercie ma takze inne srodki, do ktorych
            naturalnie bedzie zachecal, bo sa bardziej oplacalne - klient uzalezniony od
            twardych narkotykow to bardzo dobry klient, regularnie i bez szemrania kupuje
            towar, a jak nie ma konkurencji, to i zaplaci kazda mozliwa cene

            zreszta ta prosta zasade "marketingu" znaja nie tylko dilerzy - do karmy dla
            zwierzat, jak gdzies wyczytalem, takze dodaje sie srodki uzalezniajace, by po
            pewnym czasie inne zarelko zwierzaczkowi juz z pewnoscia nie smakowalo, no i
            przy okazji ostatnich procesow w USA z koncernami tytoniowymi ujrzaly swiatlo
            dzienne dane, wedle ktorych do produkcji papierosow uzywa sie pare setek (!)
            dosc tajemniczych substancji, z ktorych wiele jest podejrzanych o dzialanie
            silnie uzalezniajace

            slowem - trawa moze stac sie o niebo bezpieczniejsza, gdy bedzie legalna - choc
            z drugiej strony niewiadomo i trudno to przewidziec, jak sie sytuacja rozwinie,
            gdyby powstaly wielkie koncerny marihuanowe na wzor tytoniowych

            osobiscie uwazam, ze nie ma to jak wlasna plantacja :-)

            pzdr

            fnoll

    • Gość: gosia Re: narkotyku u 17 IP: *.itpp.pl 11.12.01, 08:44
      Powiem szczerze co ma wyjarać to wyjara i mam nadzieję że zmądrzeje. Grunt żeby
      nie zaczął czegoś mocniejszego. Przypomnijcie sobie, czy w liceum nie piliście
      alkoholu, nie paliliście papierosów. Większość właśnie w tym wieku próbowała.
      Dla tego wieku też jest typowe zachowanie wszystko jest do dupy, rodzice się
      czepiają, szkoła itp. Fajne są imprezy a na imprezach wszelkie uciechy. Ktoś
      jednak powinien mu uświadomić jakie konsekwencje niesie ze sobą branie np
      heroiny. On to wie ale opowiedzieć to na przykładzie jego rodziny, jego samego.
      Jak będzie cierpiał on sam i jak trudno będzie sie mu odnaleźć, jak skrzywdzi
      rodzinę. Co do palenia-wyrośnie.
    • Gość: gosia Re: narkotyku u 17 IP: *.itpp.pl 11.12.01, 08:53
      Tak to jest że czasami na troje dzieci w szczęśliwej rodzinie jedno wpadnie w
      nałóg. Jakto wytłumaczyć. Dużo zależy od znajomych i od strachu przed
      konsekwencjami. Bardzo trudno ochronic dziecko przed narkotykami. Stanowisko
      rodziców musi byc jedno-narkotykom nieeeeeeeeeee. Ale trzeba o tym z dzieckiem
      rozmawiać. Powiedzieć że się rozumie że to kuszące ale to jest złe bardzo złe.
      Niestety nawet w najszczęśliwszych rodzinach nie ma gotowej recepty jak
      uchronić własną pociechę.
      • Gość: hektor99 Re: narkotyku u 17 IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.12.01, 19:31
        hmmmmm........troche nie rozumiem.........trawa jest dobra??? No tak, ale po
        czasie juz nie kreci, rozpocznie sie cos nowego, poszukiwanie czegos, czego
        jeszcze sie nie przezylo: oczywiscie z zalozenia jest, ze taki czlowiek
        tylko 'probuje' Ciekawe..spytac jakiegos narkomana czy jest
        narkomanem......myslicie ze odpowie ze jest??? Zalegalizowac trawe......spoko,
        kazdy bedzie mial swoj ogrodek w domu, ale dojdzie do tego ze trawa
        spowszechdnieje i wowczas mocniejszcze narkotyki beda zabronione......ale ktos
        wyskoczy ze jednak trza to zalegalizowac, bo to jest nietolerancyjne dla
        Dilerow ktorzy musza sie ukrywac. Wiele nie wykombinuje, ale mam swiadomosc ze
        takich jest wielu na swiecie 17-latkow. Ponoc trudny wiek.....ale ja pytam
        dlaczego? czy my sami jestesmy temu winni, czy otoczenie i spoleczenstwo, ktore
        sie nad tym nie zastanawia. Ktos powiedzial ze "przelapi swoje" i
        juz.......dobrze, przepali ale co z niego bedzie i czy nie bedzie juz zapozno
        na jego zdrowie ale i zdrowie np. jego dzieci..............

        hektor99@poczta.gazeta.pl
        • Gość: Cherry Re: narkotyku u 17 IP: *.chello.pl 11.12.01, 23:14
          Nie mozna kogokolwiek obwiniac za to ze w wieku 17 lat kazdy ma ciezki okres,
          bo przeciez przechodzimy to wszyscy, ja z ta wiedza ktora teraz mam i pamietnym
          tamtym okresie bede starac sie uwazac na wlasne dzieci. Oczywiscie wiele osob
          jakby nie pamieta juz jak bylo kiedys jak byli mlodzi i nie jest wyrozumiala
          dla mlodych ludzi, ale tez nie mozna pozwolic na wszystko. Jak koledze sie
          palenie podoba i robi to swiadomie to przeciez nie mozna go z tego wyrwac, jest
          juz troche za pozno, jesli sie ograniczy tylko na trawie to nic zlego mu sie
          nie stanie. Nie twierdze ze trawa jest wspaniala dobra itd, ale wszedzie
          rozpowszechniany i tolerowany alkohol szkodzi jeszcze bardziej. Z palenia trawy
          mozna wyjsc, wiele osob odstawia ja np przed egzaminami itp, niech kolega tylko
          czesto nie pali i niech nie kusi go na twarde, niech poslucha sobie np.
          HipHopu, tam wprawdzie bardzo chwala jaranie ale za to sa przeciwko wszelkim
          prochom, kwasa, twardym narkotykom itp. Trzeba sprawe postawic jasno kolega juz
          wpadl i nic tego nie zmieni, naprawde wiele moich znajomych popala na imprezach
          i moge zagwarantowac ze nic im nie jest, jednak oni nie siegaja po twarde,
          jesli Ty Hektor jestes przeciwko trawie to swietnie, widac ze rodzice Cie
          czegos nauczyli czy tez ktos inny, ale nie kazdy ma tyle szczescia.

          Ps. Pozdrówka dla Fenola, wychwalanie zalet samosiejki bardzo mi sie
          spodobało :)
    • Gość: tysia Re: narkotyku u 17 IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 26.12.01, 18:17
      szczerze to musisz być bardzo kochany, jeżeli martwisz sie o innych-nawet
      jeżeli tłumaczysz sie że pisałeś to tak o niedokońca.....
      miałam kumpla...brał i to dużo...szkoda mi było chłopaka, próbowałam mu pomóc,
      ale nie chciał tej pomocy, teraz siedzi w poprawczaku, a przecież był
      normalnym, fajniutkim chłopakiem:( żal mi go, no ale cóż, ni wszystkim do się
      pomóc
      mam nadzieję, że dalej będzie mu próbowa pomóc...bo napewno warto!
      • Gość: nat Re: narkotyku u 17 IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.01, 23:38
        wiesz co... przez trawe przechodzi teraz wiekszosc ludzi. i wyrastaja z tego.
        gorzej, kiedy siegaja po jakies chemiczne swinstwa, jak kwas. mam kumpla, ktory
        od 2 klasy liceum jara i bral kwasy. twierdzi, ze nawet orgazm nie moze sie
        rownac po jezdzie na kwasie. jest takim wspanialym, utalentowanym czlowiekiem,
        ale nic go w zyciu nie bawi i olewa wszystko. mysle, ze brakuje mu pasji. moze
        znajdz swojemu kumplowi pasje. cos, co bedzie robil i bedzie widzial, ze staje
        sie w tym coraz lepszy i lepszy.
        nie przejmuj sie jaraniem, bo tylko sie na ciebie wkurzy. nie daj mu zjesc
        kwasa.
        • malwinamalwina Re: narkotyku u 17 27.12.01, 10:54
          do czasu, kochanie, do czasu, z tym orgazmem. Potem to w slowniku trzeba znaczenie szukac, nawet
          nie wiesz do czego to podobne -nic nie funkcjonuje. tylko jedno sie liczy : cpac cpac cpac.
          przyjazn = zero
          milosc=zero
          rodzina zero
          bol=zero
          apetyt=zero
          itd itp

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka