sabe-na Re: Co myślicie o związkach na odległość? 07.12.01, 22:23 Zalezy o jakie zwiazki chodzi. Raz odleglosc jest plusem a innym razem wielkim minusem. Podaj wiecej konkretow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emka Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.02, 22:07 tez nie wierzylam, dopoki nie przytrafilo mi sie obecne szczescie. wszystko zalezy na ile jest silny .... on. wydaje mi sie ze kobieta jest z regoly sklonna do poswiecen, ma cos z penelopy... jakos wydaje mi sie ze zwiazki na odleglosc to domena studentek filologii obcych, ktore cierpia na brak kontaktu z plcia przeciwna z racji sfeminizowanych studiow. potem na zagranicznych wyjazdach poznaje sie i ...zakochuje sie. mam za soba taki nieudany zwiazek. ale znam dwa co sie skonczyly szczesliwym malzenstwem, ktore poprzedzaly 2 lata rozlaki polska-stany. teraz moj osmiomiesieczny zwiazek na odleglosc zostanie sfinalizowany wspolnym zamieszkaniem i nie moge byc szczesliwsza... wiem ze w takich zwiazkach na odlegllosc jest cos z iluzji, spotykacie sie i zawsze jest pieknie, nie ma czasu sie kiedy poklocic i dopiero wspolne bycie ze soba 24h na dobe rzyca prawdziwe swiatlo na ukochana osobe. zyczcie mi sszczescia.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lina Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.ceu.hu 07.12.01, 22:41 Wszystko zalezy w jakiej fazie zwiazku jestescie. Czy ona, on teraz ma wyjechac gdzies dalej, czy poznaliscie sie na odleglosc. Czy w dalszej ( jak dalekiej) perspektywie macie szanse szanse mieszkac razem, jak czesto mozecie sie widywac itp. A nawet wtedy nie ma przeciez generalnej jednej zlotej recepty, tyu uda sie nie uda. pozdrawiam i zycze powodzenia lina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 195.150.224.* 08.12.01, 00:19 nie wierze w zwiazki na odleglosc - wszystkie mi znane sie rozpadly choc nie wykluczam, ze jak sie dwoje ludzi uprze, to poradza :-) tylko po co? przeciez chodzi o to, zeby byc razem, tu i teraz nawet na stabilne juz zwiazki sytuacja, gdy ktores z partnerow np. pracuje gdzies daleko przez trzy miesiace i rzadko w domu bywa ma fatalny wplyw pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
taira Re: Co myślicie o związkach na odległość? 08.12.01, 00:25 Poznałam go rok temu, widywaliśmy się, kilka razy mieszka w Niemczech około 800km, a pochodzi z tej samej miejscowości co ja. Chyba masz racje. Pozdrawiam taira Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.01, 20:12 zgadzam sie w 100% Wlasciwie, to zawsze bylam zdania, ze zwiazki na odleglosc sa mozliwe - tak, jak wszystko, jesli tylko sie wierzy i bardzo chce. A teraz jestem w Warszawie, na studiach, a moj chlopak zostal - 500km ode mnie... i zwiazek sie rozpada. Nie dlatego, ze zabraklo milosci. Masz racje - zwiazek to bliskosc, czulosc, dotyk, spojrzenie w oczy, rozmowa pozbawiona trzaskow w sluchawce, bliskosc... tym wlasnie karmi sie milosc. Jesli sa perspektywy na wspolna przyszlosc, to mozna, a nawet trzeba sprobowac wytrzymac odleglosc i rozlake, ale jesli nie...nie polecam, bo z bycia z druga osoba pozostaje tylko swiadomosc bycia - i nic poza tym. Troche sie rozpisalam Pozdrawiam empsi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi do fnolla IP: *.cm-upc.chello.se 08.12.01, 20:22 fnoll, od kiedy Ty mieszkasz w Warszawie, noooo i nie wiedzialam, ze masz chlopaka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: do Toi IP: 195.150.224.* 08.12.01, 22:21 i od kiedy podpisuje sie "empsi" i mam warszawskiego IPa? hmmm.... pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Co myślicie o związkach na odległość? 10.12.01, 10:18 Byłam w podobnej sytuacji. Niemcy, odległość - 1000 km. Wytrzymałam półtora roku, a teraz widzę, że to i tak długo. Odpowiedz Link Zgłoś
mcinek Re: Co myślicie o związkach na odległość? 11.12.01, 01:34 Ja z kolei byłem w związku, w którym odległość wynosiła około 170 km. Jeździłem do niej co weekend, więc widywaliśmy się dość często. Niestety, rozjechało się to po 4 miesiącach... Panna stwierdziła, że lepiej jej będzie ze znajomym z jej miasta... Pomimo, że ja w planach miałem już przeprowadzkę. Myślę, że związek na odległość może się udać jako etap przejściowy, początkowy, kiedy wiadomo, że obie zainteresowane osoby wkrótce zamieszkają blisko siebie.. pod warunkiem, że oboje są dojrzali emocjonalnie i nie szukają 'odskoków'... ale to już osobna historia. PS. W mojej rodzinie były 2 przypadki związków na odległość - oba przetrwały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JA Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 29.03.02, 06:23 NIEPRAWDA JA MIALM ZWIAZEK NA ODLEGLOSC PRZEZ 6 MIS. ON 13000 KILOMETROW ODEMNIE PRZETRWALO DZISIAJ MIJA JUZ ROK OD CZSU JAK WZIELISMY SLUB A 6 LAT OD CZASU JAK SIE POZNALISMY JAK CHCESZ I KOCHASZ TO POCZEKASZ !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: witch1 Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.02, 00:57 Dlaczego nie? Tylko nie wolno się zbyt wiele po nich spodziewać. Ja na przykład nie spodziewałam się niczego, a przypadkiem po pewnym czasie dość rzadkich spotań coś jednak z tego wyszło i jesteśmy razem. Wiem, że to nie tylko z tego powodu, że on tak bardzo mnie kocha, ale tak się ułożyło, że zamieszkał w Polsce i podoba mu się "tu" bardziej, niż "tam". No cóż, czasem tak się układa. Może powodem było też to, że nic nie było na siłę. Chyba nie mozna dyskryminować związków tylko dlatego, że istnieją jakieś tam "obiektywne" przeszkody. Oboje nauczyliśmy się przez to, że jak się naprawdę czegoś chce to można. Tylko trzeba naprawdę chcieć. Noi mieć trochę szczęścia w życiu, bo w naszym przypadku zadziałało wiele czynników. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rouen Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 22.12.01, 22:56 To b.złożona sprawa.Jeżeli związek ma za sobą pewną przeszłość, to odległość może stanowić całkiem ciekawą próbę charakterów i... wierności. jezeli zas relacja jest od poczatku zdana na rozłąkę partnerów jest szalenie trudna do utrzymania. Myślę że zakładając trwałość związku winnismy dążyć do jak najlepszego poznania drugiej osoby, a "spotkania weekendowe" nam tego nie zapewniają. Polegają one zazwyczaj na funkcjonowaniu w jakichś określonych sceneriach, takich jak dom jednej z osób,jakiś pub,dyskoteka czy kawiarnia, kino,etc. A drugą osobę poznajemy najlepiej przez wspólne działanie w zwyczajnych warunkach. Spotykając się w takim "sztucznym" otoczeniu można przez długi czas budować iluzje co do swojego prawdziwego charakteru. Osobom,które wahają sie co do decyzji o utrzymywaniu takich "związków na odległość" radziłbym jak najczęstsze wyjazdy - w warunkach bojowych poznacie lepiej drugiego człowieka. A wszystkim czytajacym zyczę Wesołych Świąt! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ally Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.12.01, 23:10 A ja nadal bede wierzyc w bajki o drugiej polowie jabluszka i chocbym miala czekac na to szczescie 100 lat i byc 100000000000000 km z dala od niego- dam rade!! Poczekam i wytrwam w tym przekonaniu! Przykladem moga byc moi rodzice,ktorzy oddaleni od siebie o 450 km potrafili podtrzymac swoje uczucie przez 10 lat,a potem zdecydowac sie na wspolne zycie i dzieki temu jestem na tym swiecie! Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czart Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.12.01, 18:59 Jesli macie jakiegos jurnego golabka, ktoremu nie beda straszne zawieje i zamiecie sniezne - Odpowiedz Link Zgłoś
repo Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.12.01, 16:59 Jeśli taki zwiazek rozpada się, odległość nie była jedyną przeszkodą. Ale to jak z przyczyną rozwodu: nigdy wina nie jest jednoznaczna i nie ponosi jej jedna osoba. Poświąteczne życzenia noworoczne dla forumowiczów: szczęśliwego Nowego Roku. Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziejka Re: Co myślicie o związkach na odległość? 19.03.02, 18:57 odpowiadajac romantycznie /za Wergiliuszem/: "milosc wszystko zwyciez" (nawet odleglosc) odpowiadajac praktycznie /za QUITARDem/: "zbyt dluga rozlaka zabija badz kochanka, badz milosc" (a jak odleglosc to i rozlaka) ot co .... a tak bez cytatow: chcialabym, ale nie bardzo wierze w przetrwanie takiej milosci pozdrawiam czaro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madlaine Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.pl / 10.1.2.* 19.03.02, 19:27 Trudna miłość, ale warto próbować... Przecież zabijać miłość moze tez praca, jeśli ktoś z kimś mieszka, ale ta druga strona wiecznie w wyjazdach jedyny dzień razem to część soboty bo jest uczelnia i znowu praca-to chyba tak asytuacja bardziej zaboija miłość niż kilometry. Tak było w moim przypadku, nie można się poznawać i pielęgnować miłości będać razem tylko 24 godz. w ciągu tygodnia. Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziejka zona marynarza itp 19.03.02, 19:33 ech, ja nie umialabym byc zona marynarza lub tp., ktory wyjezdza na kilka miesiecy .... ja nie umialabym byc zona kogos, kto przez dluuuuuuuugie dniiii bylby ze mna tylko slowem (przez telefon lub list) .... ech, nie umialabym byc zona, ani narzeczona, ani corka, ani ... "milosc potrzebuje obecnosci" pzdrwm melancholijnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka_s najdalsza odległość IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.03.02, 20:29 czarodziejka napisał(a): > ech, > ja nie umialabym byc zona marynarza lub tp., ktory wyjezdza na kilka > miesiecy .... > ja nie umialabym byc zona kogos, kto przez dluuuuuuuugie dniiii bylby ze mna > tylko slowem (przez telefon lub list) .... > ech, > nie umialabym byc zona, ani narzeczona, ani corka, ani ... > "milosc potrzebuje obecnosci" Tak, miłość potrzebuje obecności. Ale moja miłość odeszła najdalej jak się da, poza śmierć - a ja zostałam z moim uczuciem tu, po tej stronie. Wiele osób pocieszało mnie : jestes jeszcze młoda ułożysz sobie życie. Najpierw w ogóle do mnie to nie docierało - a teraz zastanawiam sie czy ja chciałabym ułożyć sobie życie z kims innym, czy umiałabym? W czasach gdy ludzie rozwodza sie czasem kilkakrotnie, gdy przysiąg nie traktuje się poważnie, gdy konkubinat jest uznany za forme równie dobrą dla związku jak małżeństwo (bo łatwiej się rozstac...) - czy mozna w ogóle zastanawiac sie nad "zachowaniem wierności" gdy ukochany umrze? Ciekawe co ja sama będę o tym mysleć za rok, za dwa, za pieć.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madlaine Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.pl / 10.1.2.* 19.03.02, 19:40 Samotnośc w związklu jest gorsza niż dzielące nas kilometry. Usmiecg drugiego kochanego serca jest ważny i samo bycie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilag Re: DO INKI IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 22:44 Inko bardzo uważnie śledze Twoje watki,razem zTobą dziele Twoj boli i rozpacz nigdy jednak nie dolaczylam sie do dyskusji chociaż wiele razy chcialam Cie pocieszyc ale doskonale robili to inni, aż do dzisiaj do przeczytania tego postu. Tez uwazam ze milosc potrzebuje obecnosci. Jednak czy zachowujemy ja wobec ukochanej osoby ktora przeszla juz na drugi swiat nawet jezeli ulozymy sobie zycie z kims innym zalezy chyba tylko od nas samych i potegi tej milosci. Moj dziadek zostal wdowcem w wieku 33 lat, babcia zmarla majac 28 lat. Dziadek zostal z dwojgiem malych dzieci 2 i 4 lata. Wyobraz sobie mezczyzna i dwoje malych dzieci. Ozenil sie ponownie, ale nigdy nie pozwolil swoim dzieciom zapomniec o matce a one nam wnukom o babci. Regularnie odwiedzal jej grob. Szanowal zawsze swoja druga zone i mysle ze na swoj sposob tez chyba dazyl ja jakims uczuciem .Pochowal ja na trzy lata przed swoja smiercia, a wiesz o co prosil na lozu swojej smierci (w wieku ponad 70 lat), pamietajcie pochowajcie mnie na grobie waszej matki (czyli swojej pierwszej zony)On ja przez tyle lat naprawde nadal KOCHAL. Dlatego mysle ze niezaleznie od tego co ty bedziesz myslec o wiernosci wobec zmarlego meza za rok, dwa czy pięc lat w swietle tego jak dalej ułożysz sobie zycie to w Twoim zyciu zawsze bedzie obecna ta piekna prawdzwa milośc do osoby ktora kochalas WIELKA MILOSCIA ( bo z tego co sie doczytalam to byla i jest WIELKA). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka_s uczciwość małżeńska IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.03.02, 23:06 Dziękuję ci za te słowa. Historia twojego dziadka jednak utwiedza mnie w jednym: ta miłość pozostaje. I to jest ten problem - bo wiążąc sie z kolejną osobą ślubuje jej miłość , wierność, i uczciwość małżeńską. Teraz ta miłość i wierność czasem kończą się bardzo często - a o uczciwości małżeńskiej - tej zwykłej UCZCIWOŚCI to juz się w ogóle nie zauważa. Nie wiem czy będę umiała przysięgać komus - jeśli przysięgasz to trzeba dotrzymać (nasza małżeńska przysięga była dość nieoczekiwana, to mała historyjka, ale pamiętam swoja myśl: o rany co ja zrobiłam?! przysięgłam! to juz do końca życia!!! i nie miało znaczenia że nie było świadków, tylko my i Bóg - nie myslałam : a w razie czego nikt nie wie... POtem juz w obliczu wszystkich bliskich potwiedzaliśmy te przysięge - i my wiedzieliśmy że to tylko dla nich ). Myslę tu o uczciwosci wobec tej drugiej osoby- drugiego męża czy drugiej żony. Wyobrażasz sobie kochać kogoś, starać sie dla niego, żyć z nim ze świadmością że on w sercu ma cały czas kogoś innego - że jeśli nawet kocha to jakby w drugiej kolejności? Nie wiem czy chciałabym sie znaleźć na miejscu takiej drugiej żony. Ale może sie mylę... Tylko czas mi na to odpowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick Re: uczciwość małżeńska IP: 192.39.188.* 20.03.02, 14:27 Gość portalu: inka_s napisał(a): > Myslę tu o uczciwosci wobec tej drugiej osoby- drugiego męża czy drugiej żony. > Wyobrażasz sobie kochać kogoś, starać sie dla niego, żyć z nim ze świadmością > że on w sercu ma cały czas kogoś innego - że jeśli nawet kocha to jakby w > drugiej kolejności? taka refleksja mi się nasunęła - kocha się nie za coś. romantyczne i raczej z przeszłości opowieści mówią o mężczyznach zakochanych w mężatkach i przez lata ukrywających te uczucie. miłość nie zależy od odwzajemniania. tak być powinno. ale patrzę na to co napisałem i nie wiem, czy umiałbym to zastosować do siebie. w każdym razie uważam za pożyteczne zastanowienie się nad tym rick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka_s Re: uczciwość małżeńska IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.03.02, 22:20 No rick zastanów się: jak byś sie czuł będąc drugim mężem swojej żony, wcześniej owdowiałej. I gdyby ona będąc z toba wyskakiwała co jakis czas z tekstem: o, tu pierwszy raz powiedział mi że mnie kocha, albo: te lody lubił najbardziej, albo przez sen wołałaby jego imię...Że nie wspomnę o innej ewentualności... Zazdrość o zmarłego męża też jest chyba możliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick Re: uczciwość małżeńska IP: 192.39.188.* 21.03.02, 11:04 Gość portalu: inka_s napisał(a): > No rick zastanów się: jak byś sie czuł będąc drugim mężem swojej żony, > wcześniej owdowiałej. > I gdyby ona będąc z toba wyskakiwała co jakis czas z tekstem: o, tu pierwszy > raz powiedział mi że mnie kocha, albo: te lody lubił najbardziej, albo przez > sen wołałaby jego imię...Że nie wspomnę o innej ewentualności... > Zazdrość o zmarłego męża też jest chyba możliwa. mocny przykład. trudny do dyskusji. ale spróbuję, bo... bo nie sądzę, żeby tak musiało być. popatrzę na to ze strony tej drugiej osoby. ludzie rozstają się nie tylko na skutek śmierci. byłem niegdyś bardzo zakochany i szczęśliwy. skończyło się. na użytek tej dyskusji przyjmijmy, że los tak chciał. bolało długo.. teraz znów jestem zakochany i szczęśliwy. kiedyś przyłapałem się na myśleniu o tej poprzedniej, wspomnieniu jakiegoś wydarzenia, gdy byłem z nią. i popatrzyłem, na moją ukochaną, która spała obok mnie i zrobiło mi się .. wstyd. że wracam do przeszłości, kiedy teraźniejszość jest tak piękna.. wstyd, że na chwilę zapomniałem, że żyję tu i teraz i że jestem z tą, którą kocham - tu i teraz. czy to znaczy, że tamte uczucie było .. mniej ważne , gorsze ? nie. było najważniejsze na świecie, ale.. wtedy. stało się częścią mnie i było jednym z czynników, który sprawił, że jestem teraz , jaki jestem. sądzę, że jeśli ja jestem w stanie tak myśleć, to ktoś inny też. może to samo można pomyśleć wobec uczuć do osoby, która odeszła.. może. rick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorkasz Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 217.98.233.* 19.03.02, 19:47 moim zdaniem to z gory jest skazane na porazke. nic dodac nic ujac - po prostu nie zaczynac. Odpowiedz Link Zgłoś
allycja Re: Co myślicie o związkach na odległość? 19.03.02, 23:40 Gość portalu: dorkasz napisał(a): > moim zdaniem to z gory jest skazane na porazke. nic dodac nic ujac - po prostu > nie zaczynac. Właśnie podciąłeś mi skrzydła Panie D.... Pzdr. „upadła” Ally Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick związki ??? na odległość? IP: 192.39.188.* 20.03.02, 14:19 chyba żartujesz. jedno zdanie od nieznajomego burzy Twoje marzenia ? a czy rozbudziło je inne zdanie od kogoś ? a tak na poważnie - zdziwiłem się, że na hasło zaczynające wątek wszyscy jako związek zrozumieli i zdefiniowali związek miłosny. czy nie istnieją inne, czy też te inne nie są nikomu potrzebne ? wygląda to na .. no właśnie na co ? rick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka_s przyjaźń na odległość? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.03.02, 22:16 Tak rick, wszyscy rzucilismy się na związki miłosne. A są przeciez rodziny rozdzielone oceanami i takież przyjaźnie. Jeśli chodzi o pytanie czy jest możliwa przyjaźń na odległość odpowiadam stanmowczo TAK!!!! Moja przyjaźń liczy sobie juz tak ze 20-22 lata (tak ze dwie trzecie mojego życia...). Nie zaszkodziły jej różne osobiste przejścia nas obydwu i inne nasze przyjaźnie - al enie tak bliskie. I gdy odległość miedzy nami wzrosła ze 100 metrów do paru tysięcy kilometrów - trwa nadal. A rozłąka to juz 10 lat z malutkimi przerwami. Wiem że te dziewięć godzin później to samo słońce zaświeci mojej przyjaciółce. Tęsknię za nią (teraz szczególnie ale cóż...) - ale błogosławimy internet! I tak bedzie az do smierci, hough (tak mówili Indianie w książkach Maya?). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick Re: przyjaźń na odległość? IP: 192.39.188.* 21.03.02, 10:45 Gość portalu: inka_s napisał(a): > Tak rick, wszyscy rzucilismy się na związki miłosne. według niektórych teorii mówiłoby to coś o dyskutantach. czyżby aż tak bardzo brakowało wszystkim miłości ? tylko czy w takim stanie rozmawianie o tym pomoże. wniosek, jaki można wysnuć po przeczytaniu postów z tego wątku, to że miłość na odległość nie ma szans. wniosek w zasadzie oczywisty. > A są przeciez rodziny rozdzielone oceanami i takież przyjaźnie. > Jeśli chodzi o pytanie czy jest możliwa przyjaźń na odległość odpowiadam > stanmowczo TAK!!!! > Moja przyjaźń liczy sobie juz tak ze 20-22 lata (tak ze dwie trzecie mojego > życia...). Nie zaszkodziły jej różne osobiste przejścia nas obydwu i inne nasze > > przyjaźnie - al enie tak bliskie. I gdy odległość miedzy nami wzrosła ze 100 > metrów do paru tysięcy kilometrów - trwa nadal. A rozłąka to juz 10 lat z > malutkimi przerwami. Wiem że te dziewięć godzin później to samo słońce > zaświeci mojej przyjaciółce. Tęsknię za nią (teraz szczególnie ale cóż...) - > ale błogosławimy internet! I tak bedzie az do smierci, hough (tak mówili > Indianie w książkach Maya?). tak mówili :) takie indiańskie amen dopracowaliśmy się na razie dwu związków - miłość i przyjaźń. to jeszcze nie wszystko. koleżeństwo, znajomość - to też związki, poniewierane co prawda w szybkożyjącym społeczeństwie internetowym. mam paru znajomych, z którymi czasem prowadzę interesujące rozmowy. i są częścią mojego życia. nie redukowałbym liczących się w życiu wartości jedynie do miłości i przyjaźni. dla mnie takie życie byłoby uboższe hough rick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inka_s Re: przyjaźń na odległość? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.03.02, 11:05 > tak mówili :) takie indiańskie amen > dopracowaliśmy się na razie dwu związków - miłość i przyjaźń. to jeszcze nie > wszystko. koleżeństwo, znajomość - to też związki, poniewierane co prawda w > szybkożyjącym społeczeństwie internetowym. mam paru znajomych, z którymi czasem > prowadzę interesujące rozmowy. i są częścią mojego życia. nie redukowałbym > liczących się w życiu wartości jedynie do miłości i przyjaźni. dla mnie takie > życie byłoby uboższe > hough > rick Och w życiu wszystkei związki sa istotne - bo albo daja nam coś pozytywnego albo wprost przeciwnie. Tyle że "zwykłe" znajomości raczej nie przeżywaja rozstań na dłużej i dalej... A jeśli przetrwaja to czy to jest zwykła znajomość czy zalążek przyjaźni? Mam takich znajomych nie widzianych od lat - i mam przekonanie że gdybym z nimi się znowu odnalazła to gadalibysmy bez skrępowania i poczucia obcości, nadrabiając stracony czas. A są tacy których widze dość często i nie jestem zainteresowana zaciśnieniem więzi. Ciekawe że ci dawno niewidziani znajomi to w większości faceci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rick Re: przyjaźń na odległość? IP: 192.39.188.* 22.03.02, 11:36 Gość portalu: inka_s napisał(a): > > Och w życiu wszystkei związki sa istotne - bo albo daja nam coś pozytywnego alb > o > wprost przeciwnie. Tyle że "zwykłe" znajomości raczej nie przeżywaja rozstań na > dłużej i dalej... jakoś mniej jest w tej dyskusji głosów mówiących o radości. 'zwykłe' znajomości najwyraźniej takowej nie dają, podobnie jak nie smucą zbytnio, gdy się kończą. albo szukając wielkich emocji pomijamy te drobniejsze, z których utkana może być codzienność. > A jeśli przetrwaja to czy to jest zwykła znajomość czy zalążek przyjaźni? udało Ci się kiedyś stwierdzić, w którym momencie zaczęła się przyjaźń ? częściej się mówi 'jesteśmy przyjaciółmi' niż 'stajemy się przyjaciółmi'. wyższe uczucia jakoś wymykają się czasowi. wiemy, gdy są. nie wiemy kiedy się stały rick Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1 Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 217.168.131.* 26.03.02, 08:30 ale przeciez 180 Km to zadna odleglosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewka Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 217.97.139.* 26.03.02, 11:40 ja nie mysle,to boli i powoduje urojona idealizacje! Odpowiedz Link Zgłoś
dalla Re: Co myślicie o związkach na odległość? 19.03.02, 23:15 Nie moge jednoznacznie stwierdzic, ze milosc na odleglosc nie ma szans - chociaz moja nie przetrwala. Dopoki bylismy w jednym miescie - bylo dobrze, kiedy wyjechalam wszystko zaczelo powoli sie konczyc. Ja po prostu nie umiem zniesc odleglosci,tesknota mnie powoli zabija. Ciagle chce wiecej: maili, telefonow, rozmow na czacie, az ta druga osoba ma dosc (takze udowadniania, ze mnie nadal kocha, teskni, ze zalezy). I juz drugi raz nie chce czegos takiego przechodzic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frik Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.gda-pro.leased-e.ids.pl 26.03.02, 12:04 To zabawne, bo przed chwilą rozmawiałam o tym z koleżanką. Jeśli jeszcze studiujesz, to związek ma szansę przetrwać, bo później zwykle ludzie zamieszkują razem. Jeśli weszłaś już w życie tzw. dorosłe: praca, dom, obowiązki, zobowiązania, to nie wierzę, że coś takiego ma przyszłość. To złudna bajka - spotkania weekendowe, albo i rzadsze, brak prawdziwej konfrontacji z osobą, którą myślisz, że znasz, cały czas "niedziela". To nierealne. Po jakimś czasie albo on, albo Ty znajdziesz kogoś na codzień. Naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piglet Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.inet.pl 27.03.02, 09:11 Kazda chwila gdy mozemy się widzieć - to swięto. Nic nas nie dzieli - no bo co to jest 700 km???, Czekamy na siebie. On na mnie a ja na niego. Piszemy do siebie piekne listy, o miłości i trwaniu. To jeszcze tylko pół roku, rok. Ile trwa?? Juz prawie dwa lata. Okupione płaczem gdy odjeżdża wieczory, samotne noce. Wrzask dzikiej radosci i zbieganie po schodach, aby rzucić się mu na szyję. Gdy bedziemy razem - a oboje do tego dążymy, zawsze docenimy ciepło kochanej osoby. To jedyne , nienazwane, gdy można zasnąc całkowicie zaspokojonym, ufnym w ciepłych ramionach.... Piszemy to razem...wybaczcie, ale musimy uciekac..:)))) mamy siebie jeszcze tak mało, i dużo do zrobienia. wszystkim "odległościowcom" zyczymy wiary i powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ry_benka Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 09:25 Bardzo dobrze Was rozumiem... też to przeżyłam:)) To wstawanie o 4 rano i nasłuchiwanie kroków na schodach, spotkania w połowie drogi, gdy z całego weekendu można było ukraść tylko dzień, radość z najmniejszej chwilki spędzonej razem, oszczędzanie ostatnich groszy na bilet, ważny każdy szczególik... Nie, odległość nie jest przeszkodą, gdy jest miłość i gdy dwie osoby pragną wzajemnej bliskości... Tylko, gdy taki związek trwa długo i z jakiś przyczyn (niekoniecznie odległości) się rozpada, to ból jest straszliwy... Wraz z tym człowiekiem traci się jego rodzinę, która w pewnym momencie staje się własną, przyjaciół i to drugie miasto, które stało się równie bliskie sercu, jak rodzime... Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 12:00 Sporo ludzi tutaj pisze w bardzo romantycznym tonie - wieczne oczekiwanie, radość spotkania, łzy przy rozstaniu, miłość pokona wszystko i tak dalej. Ja chciałabym poruszyć praktyczne aspekty takiego związku. Chciałabym zaznaczyć, że przeżyłam taki związek, ale zakończył się on już ponad dwa lata temu, więc piszę bez emocji. Uwaga, zaczynam: Dopiero po jakimś czasie od zakończenia tego związku zastanowiłam się nad tym, ile tak naprawdę pieniędzy pochłonęły ciągłe podróże, hotele i tak dalej. Między innymi z powodu mojego chłopaka rzuciłam pracę i wyjechałam do niego, żeby być z nim przez 3 miesiące. W tym czasie moje fundusze spadły do zera, bo tylko wydawałam, a nic nie zarabiałam. Do tego sprawa z urlopami - nie wiem, który pracodawca jest na tyle litościwy, że regularnie w piątki dawać urlop lub zwalniać wcześniej z pracy, bo musicie zdążyć na pociąg. Już nie mówię o tym, ile czasu spędziłam w różnych środkach transportu, żeby się z NIM spotkać. Wiem, że to straszliwie przyziemne, ale weekend spędzony z nim, to w zasadzie był tylko 1 pełny dzień i noc - sobota. Chciałabym również poruszyć problem idealizowania swojego obiektu uczuć. Prawdziwego oblicza człowieka nie poznaje się spotykając się z nim raz na miesiąc lub spędzając z nim dwa tygodnie urlopu. Żeby kogoś poznać od podszewki, najlepiej z nim trochę pomieszkać. Ja zaczęłam widzieć wady w swoim chłopaku o wiele później, niż gdybym widywała go na co dzień - jest to całkowicie naturalne ze względu na częstotliwość i charakter spotkań. Nie chcę tutaj dać do zrozumienia, że takie związki są skazane na porażkę - ale na pewno wymagają o WIELE większego wysiłku. Przede wszystkim ważne jest to, żeby był jasno określony cel - mamy być razem, czyli któraś ze stron musi się wyprowadzić do drugiej, porzucić całe swoje dotychczasowe życie (bo niestety miłość na odległość wymaga od jednej ze stron całkowitego poświęcenia). Dlatego w tym momencie trzeba się zastanowić, czy stać nas na to, żeby poświęcić wszystko dla tej osoby, czy jesteśmy absolutnie pewni swoich uczuć, czy to nie będzie ogromny błąd, czy wreszcie, jeśli okaże się to błędem, będziemy mieli do czego wrócić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fe niemożliwe???? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 13:20 W związku na odległośc wystarczy troszkę wytwałości, cierpliwości, zrozumienia, ufności i miłości (tak jak w każdym związku) a opinie typu "nie wierzę że związek na odległość może wytwać" śmieszą mnie- jestem z chłopakiem (moim pierwszym i jedynym) od 14 lat razem - i coraz bardziej go kocham a on coraz bardziej okazuje mi swoje uczucie - wierzcie lub nie dzieli nas odległość 200 km.. Ale ja jestem szczęśliwa i nie chciałabym żadnego innego chłopaka na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: niemożliwe???? 27.03.02, 15:47 14 lat??? I przez tyle czasu nie udało wam się razem zamieszkać? Nie mogę tego zrozumieć! Do czego wy właściwie dążycie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fe nie każdego STAĆ na wspólne mieszkanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 13:56 Tu nie chodzi o wspólne mieszkanie - nie rozumiesz my coraz mocniej jesteśmy ze sobą związani uczuciowo bez wspólnego mieszkania. A tak przy okazji nie stać nas na wspólne mieszkanie - nie każdy zarabia średnią krajową - my zarabiamy najniższą krajową - wiesz ile to jest??? Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: nie każdego STAĆ na wspólne mieszkanie 28.03.02, 15:22 Dalej nie rozumiem, ale podziwiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fe no właśnie tu się nie rozumuje tu się kocha IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 09:54 Ta może dziwna sytuacja (wiele osób tak twierdzi, baaarrrrdzo dużo osób i każdy pyta kiedy się ożenimy - a to nie jest nasz cel ożenić się - może też ale nie za wszelką cenę - my po prostu nie mamy warunków - może odwagi też, ale najważniejsze dla mnie jest to jest jestem z wspaniałym facetem, dobry z którym mogę porozmawiać na każdy temat, wiem że mnie kocha, wiem że ja go kocham, jetseśmy tak długo, przeżyliśmy razewm wiele dobrego i złego i odległość nam w miłości nie przeszkadza. Tytuł wątku był - czy możliwa miłość na odległość (czy coś podobnego) - więc ja jestem dowodem na to że TAK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ann Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.inet.pl 27.03.02, 13:25 kini napisał(a): Droga Kini. wiele jest racji w tym co piszesz, i owszem Praktyczne aspekty tego zwiazku dzieli sie na dwa. Pomimo tego, ze jest to faktycznie ogromna kasa - hotel doba np. Poznan to 250 zł. bilety....Ale to on dba, aby finansowo mnie to zbytnio nie nadszrpneło. Pracodawca nie musi cie zwalniać z pracy....w piatki. Wyjasniając dodam, ze pracuje co druga soboę, a w nastepne dwie studiuje zaocznie. Wolne soboty są dla mnie nieosiągalne. ale mozna do wrocławia dotrzec, na godz. 22.00 w sobotę, i wyjechać w niedzielę np. o 1 7 bodajze z groszami, nieważne. Zgadza sie , weekend, to czesto jedna noc i kawałek dnia. > Chciałabym również poruszyć problem idealizowania swojego obiektu uczuć. A wiesz, co na to napisze??? Mój facet znosi moje chandry i jeki przez telefon, a dzwoni codziennie. Znosi równiez napady smutku bo umiera mi ktos bliski. Jest ze mną na święta, te ważne dla nas, znam jego prawdziwe oblicze, bo wymienilismy tysiace listów. Drugiego człowieka nie pozna się nigdy do końca. To raz, dwa, wymieniamy ze soba tyle myśli, ile nie wymieniają przecietni ludzie, mieszkajacy ze sobą. Ja nie musze z nim mieszkać żeby widziec jego wady. Znam je, ponieważ bywalismy w różnych sytuacjach, i mogłam zobaczyć na własne oczy, jak zachowuje sie mój Mężczyzna. > Nie chcę tutaj dać do zrozumienia, że takie związki są skazane na porażkę - ale > > na pewno wymagają o WIELE większego wysiłku. Przede wszystkim ważne jest to, że > by > był jasno określony cel - mamy być razem, czyli któraś ze stron musi się > wyprowadzić do drugiej, porzucić całe swoje dotychczasowe życie (bo niestety > miłość na odległość wymaga od jednej ze stron całkowitego poświęcenia). Dlatego > w > tym momencie trzeba się zastanowić, czy stać nas na to, żeby poświęcić wszystko > > dla tej osoby, czy jesteśmy absolutnie pewni swoich uczuć, czy to nie będzie > ogromny błąd, czy wreszcie, jeśli okaże się to błędem, będziemy mieli do czego > wrócić. i pod tym podpisuję się całym sercem. Ja mam szczęscie. To on przeprowadzi sie do mnie. Mam nadzieję, że stworzymy szczęsliwy dom. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 16:12 > Jest ze mną na święta, te ważne dla nas, znam jego prawdziwe oblicze, bo wymienilismy > tysiace listów. Drugiego człowieka nie pozna się nigdy do końca. To raz, dwa, > wymieniamy ze soba tyle myśli, ile nie wymieniają przecietni ludzie, mieszkajac > y ze sobą. > Ja nie musze z nim mieszkać żeby widziec jego wady. Znam je, ponieważ bywalismy > w > różnych sytuacjach, i mogłam zobaczyć na własne oczy, jak zachowuje sie mój > Mężczyzna. Chyba nie mogę się z tutaj z tobą zgodzić. Listy i sporadyczne spotkania to za mało, żeby kogoś bardzo dobrze poznać. Niektóre cechy naprawdę ujawniają się dopiero w momencie, kiedy jesteście ze sobą na przykład przez dwa miesiące non- stop. Wtedy, kiedy minie już euforia z tego powodu, że w ogóle się widzicie, kiedy już ukochana osoba wam troszkę spowszednieje. Ja dopiero, jak zamieszkałam u swojego chłopaka, zaczęłam dostrzegać takie cechy jego charakteru, których wcześniej nie widziałam. Życzę ci powodzenia i pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
agniecha_72 Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 21:39 Wszystko chyba zalezy od tego na jakim etapie jest zwiazek i czy sa szanse na to, zeby zwiazek na odleglosc przestal byc zwiazkiem na odleglosc. Przy "zwiazkach stalych" wyjazd drugiej osoby (np. na rok, dwa) czasami nie tylko niczego "nie psuje", co pozwala na uzmyslowienie nam jak wiele ta druga osoba dla nas znaczy, jak bardzo nam jej brakuje, co w niej jest tak bardzo cenne i jakimi jestesmy szczesciarzami, ze jestesmy z ta wlasnie osoba... A jakie cudowne sa potem powroty ... Takie zyciowe uswiadomienie sobie genialnych slow Twardowskiego "spieszmy sie kochac ludzi tak szybko odchodza"... w troszke innych warunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malgosia Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 195.224.164.* 03.04.02, 15:28 A dla mnie ten zwiazek sie sprawdzil. 5 lat na studiach musialam czekac zeby z nim zaqmieszkac. Przed slubem moze bylismy razem 5 miesiecy, liczac jego i moje przyjazdy i zawsze w sytuacjach wakacyjnych gdzie mielismy czass tylko dla siebie. Jestesmy razem juz od dawna, spodziewmay sie dziecka i dla mnie ten zwiazek jest najwazniejszy. Mile i kilometry nie zaszkodza prwadziwej milosci Odpowiedz Link Zgłoś
mel1 Re: Co myślicie o związkach na odległość? 03.04.02, 16:21 Ostatnio na podobny temat rozmawiałam z koleżanką. Ona studiuje na męskim kierunku- jest w grupie jedyną dziewczyną.Jest traktowana bardziej jak kumpel niż jak kobieta. Mówi że nie wierzy w męską uczciwosć. Czemu? Bo większość jej kolegów ma dziewczyny w innych miastach. I nie przeszkadza im to sypiać z panienkami po imprezach. Nie widzą problemu by w Warszawie posiadać jedną dziewczynę a w rodzinnej miejscowości drugą. I nie są to wyjątki. Ona zupelnie nie wie wobec kogo ma być fair! Czy wobec kumpli, ktorzy liczą na jej dyskrecję, czy wobec ich dziewczyn, które nie wiedzą że są oszukiwane. ( Niektóre z nich poznała) Większość ludzi ufa swoim partnerom, tylko powiedzcie mi, jeśli moja kuzynka widuje się ze swoim chlopakiem raz na 3 miesiące, bo on mieszka w innym kraju, to jaką ma pewność, że te wszystkie wieczory i noce on spędza sam lub tylko z kolegami? Wiem że to bardzo śliski temat, każdy może zarzucić ,że nawet mieszkając pod jednym dachem nie można być pewnym zdrady. Ale czy wierzycie że mlodzi ludzie- zwłaszcza 20 letni chłopcy są w stanie wyrzec się kontaktów z płcią przeciwną? Czy wiedząc że następny raz z ukochaną będzie dopiero za 3 miesiące, nie mają ochoty na skok w bok? I że tego w 100% nie robią? Bo o ile pamiętam swoich kolegów w takim wieku, to mieliby wielkie klopoty z utrzymaniem takiej wstrzemięźliwości. Natomiast zupelnie nie wiem w jaki sposob kuzynce wytłumaczyć, że taki związek ma happy end tylko w kinie. Choć życzyłabym i jej takiego zakończnia. Lecz w szczęście na odleglość nie potrafię uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
lukas86 Re: Co myślicie o związkach na odległość? 09.09.24, 08:46 Jestem w takim związku, dzieli nas 50 km ja mam 5 letnią córkę ona nasletnią (14) i syna (20), jesteśmy dwa lata w tej dziwnej relacji, ja próbowałem odejść kilka razy ale ona uważa że to są normalne relacje takie na odległość. Dziwne to trochę niby razem a osobno, tęsknię za nią każdego dnia, widujemy sie raz, dwa razy w tygodniu trochę z dziećmi trochę bez. (Technicznie nei możemy narazie ze sobą zamieszkać) ale w przyszłości są takie plany tylko nie wiem kiedy .... może na emeryturze i to mnie wkurza w tym wszystkim.... Trochę żeśmy się zżyli ale ile można pisać .... facet chyba potrzebuje na codzień kogoś do kogo może się przytulić albo powiedzieć zwyczajnie jakieś słowo (dzień dobry, dobranoc). Jej wystarczam raz na jakiś czas i wtedy napisze że tęstkni.. Próbowałem szukać kogoś z bliskiej okolicy ale bez skutecznie, mamy z placu zabaw chcą tylko przygody, ja chce stabilności więc jak się nie uda to po prostu skupię się na sobię i dziecku bo szkoda się naginać. Samotność jest chu....wa Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Co myślicie o związkach na odległość? 12.09.24, 13:28 Czasami tak jest, że ludzie, szczególnie po przejściach, mają swoje blokady przed bliskością, mieszkaniem razem. A czasem mają różne wizję przyszłości, formalizacji związku itp. Odpowiedz Link Zgłoś