Dodaj do ulubionych

Co myślicie o związkach na odległość?

07.12.01, 22:15
Obserwuj wątek
    • sabe-na Re: Co myślicie o związkach na odległość? 07.12.01, 22:23
      Zalezy o jakie zwiazki chodzi.
      Raz odleglosc jest plusem a innym razem wielkim minusem.
      Podaj wiecej konkretow.
      • Gość: emka Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.02, 22:07
        tez nie wierzylam, dopoki nie przytrafilo mi sie obecne szczescie. wszystko
        zalezy na ile jest silny .... on. wydaje mi sie ze kobieta jest z regoly
        sklonna do poswiecen, ma cos z penelopy... jakos wydaje mi sie ze zwiazki na
        odleglosc to domena studentek filologii obcych, ktore cierpia na brak kontaktu
        z plcia przeciwna z racji sfeminizowanych studiow. potem na zagranicznych
        wyjazdach poznaje sie i ...zakochuje sie. mam za soba taki nieudany zwiazek.
        ale znam dwa co sie skonczyly szczesliwym malzenstwem, ktore poprzedzaly 2 lata
        rozlaki polska-stany. teraz moj osmiomiesieczny zwiazek na odleglosc zostanie
        sfinalizowany wspolnym zamieszkaniem i nie moge byc szczesliwsza... wiem ze w
        takich zwiazkach na odlegllosc jest cos z iluzji, spotykacie sie i zawsze jest
        pieknie, nie ma czasu sie kiedy poklocic i dopiero wspolne bycie ze soba 24h na
        dobe rzyca prawdziwe swiatlo na ukochana osobe. zyczcie mi sszczescia..
    • Gość: lina Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.ceu.hu 07.12.01, 22:41
      Wszystko zalezy w jakiej fazie zwiazku jestescie. Czy ona, on teraz ma wyjechac gdzies dalej, czy
      poznaliscie sie na odleglosc. Czy w dalszej ( jak dalekiej) perspektywie macie szanse szanse
      mieszkac razem, jak czesto mozecie sie widywac itp.
      A nawet wtedy nie ma przeciez generalnej jednej zlotej recepty, tyu uda sie nie uda.
      pozdrawiam i zycze powodzenia
      lina
    • Gość: fnoll Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 195.150.224.* 08.12.01, 00:19
      nie wierze w zwiazki na odleglosc - wszystkie mi znane sie rozpadly

      choc nie wykluczam, ze jak sie dwoje ludzi uprze, to poradza :-)

      tylko po co? przeciez chodzi o to, zeby byc razem, tu i teraz

      nawet na stabilne juz zwiazki sytuacja, gdy ktores z partnerow np. pracuje
      gdzies daleko przez trzy miesiace i rzadko w domu bywa ma fatalny wplyw

      pzdr

      fnoll
      • taira Re: Co myślicie o związkach na odległość? 08.12.01, 00:25
        Poznałam go rok temu, widywaliśmy się, kilka razy mieszka w Niemczech około
        800km, a pochodzi z tej samej miejscowości co ja. Chyba masz racje.
        Pozdrawiam
        taira

        • Gość: fnoll Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.01, 20:12
          zgadzam sie w 100% Wlasciwie, to zawsze bylam zdania, ze zwiazki na odleglosc
          sa mozliwe - tak, jak wszystko, jesli tylko sie wierzy i bardzo chce. A teraz
          jestem w Warszawie, na studiach, a moj chlopak zostal - 500km ode mnie... i
          zwiazek sie rozpada. Nie dlatego, ze zabraklo milosci. Masz racje - zwiazek to
          bliskosc, czulosc, dotyk, spojrzenie w oczy, rozmowa pozbawiona trzaskow w
          sluchawce, bliskosc... tym wlasnie karmi sie milosc.

          Jesli sa perspektywy na wspolna przyszlosc, to mozna, a nawet trzeba sprobowac
          wytrzymac odleglosc i rozlake, ale jesli nie...nie polecam, bo z bycia z druga
          osoba pozostaje tylko swiadomosc bycia - i nic poza tym.

          Troche sie rozpisalam
          Pozdrawiam
          empsi
          • Gość: Toi do fnolla IP: *.cm-upc.chello.se 08.12.01, 20:22
            fnoll, od kiedy Ty mieszkasz w Warszawie, noooo i nie wiedzialam, ze masz
            chlopaka...
            • Gość: fnoll Re: do Toi IP: 195.150.224.* 08.12.01, 22:21
              i od kiedy podpisuje sie "empsi" i mam warszawskiego IPa?

              hmmm....

              pzdr

              fnoll
        • kini Re: Co myślicie o związkach na odległość? 10.12.01, 10:18
          Byłam w podobnej sytuacji. Niemcy, odległość - 1000 km. Wytrzymałam półtora roku,
          a teraz widzę, że to i tak długo.
        • mcinek Re: Co myślicie o związkach na odległość? 11.12.01, 01:34
          Ja z kolei byłem w związku, w którym odległość wynosiła około 170 km. Jeździłem
          do niej co weekend, więc widywaliśmy się dość często. Niestety, rozjechało się
          to po 4 miesiącach... Panna stwierdziła, że lepiej jej będzie ze znajomym z jej
          miasta... Pomimo, że ja w planach miałem już przeprowadzkę. Myślę, że związek
          na odległość może się udać jako etap przejściowy, początkowy, kiedy wiadomo, że
          obie zainteresowane osoby wkrótce zamieszkają blisko siebie.. pod warunkiem, że
          oboje są dojrzali emocjonalnie i nie szukają 'odskoków'... ale to już osobna
          historia.
          PS. W mojej rodzinie były 2 przypadki związków na odległość - oba przetrwały.
      • Gość: JA Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 29.03.02, 06:23
        NIEPRAWDA JA MIALM ZWIAZEK NA ODLEGLOSC PRZEZ 6 MIS. ON 13000 KILOMETROW
        ODEMNIE PRZETRWALO DZISIAJ MIJA JUZ ROK OD CZSU JAK WZIELISMY SLUB A 6 LAT OD
        CZASU JAK SIE POZNALISMY JAK CHCESZ I KOCHASZ TO POCZEKASZ !!!
      • Gość: witch1 Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.02, 00:57
        Dlaczego nie? Tylko nie wolno się zbyt wiele po nich spodziewać. Ja na przykład
        nie spodziewałam się niczego, a przypadkiem po pewnym czasie dość rzadkich
        spotań coś jednak z tego wyszło i jesteśmy razem. Wiem, że to nie tylko z tego
        powodu, że on tak bardzo mnie kocha, ale tak się ułożyło, że zamieszkał w
        Polsce i podoba mu się "tu" bardziej, niż "tam". No cóż, czasem tak się układa.
        Może powodem było też to, że nic nie było na siłę. Chyba nie mozna
        dyskryminować związków tylko dlatego, że istnieją jakieś tam "obiektywne"
        przeszkody. Oboje nauczyliśmy się przez to, że jak się naprawdę czegoś chce to
        można. Tylko trzeba naprawdę chcieć. Noi mieć trochę szczęścia w życiu, bo w
        naszym przypadku zadziałało wiele czynników.
    • Gość: Rouen Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 22.12.01, 22:56
      To b.złożona sprawa.Jeżeli związek ma za sobą pewną przeszłość, to odległość
      może stanowić całkiem ciekawą próbę charakterów i... wierności.
      jezeli zas relacja jest od poczatku zdana na rozłąkę partnerów jest
      szalenie trudna do utrzymania.
      Myślę że zakładając trwałość związku winnismy dążyć do jak najlepszego poznania
      drugiej osoby, a "spotkania weekendowe" nam tego nie zapewniają.
      Polegają one zazwyczaj na funkcjonowaniu w jakichś określonych sceneriach,
      takich jak dom jednej z osób,jakiś pub,dyskoteka czy kawiarnia, kino,etc.
      A drugą osobę poznajemy najlepiej przez wspólne działanie w zwyczajnych
      warunkach.
      Spotykając się w takim "sztucznym" otoczeniu można przez długi czas budować
      iluzje co do swojego prawdziwego charakteru.
      Osobom,które wahają sie co do decyzji o utrzymywaniu takich "związków na
      odległość" radziłbym jak najczęstsze wyjazdy - w warunkach bojowych poznacie
      lepiej drugiego człowieka.
      A wszystkim czytajacym zyczę Wesołych Świąt!
      • Gość: Ally Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.12.01, 23:10
        A ja nadal bede wierzyc w bajki o drugiej polowie jabluszka i chocbym miala
        czekac na to szczescie 100 lat i byc 100000000000000 km z dala od niego- dam
        rade!! Poczekam i wytrwam w tym przekonaniu! Przykladem moga byc moi
        rodzice,ktorzy oddaleni od siebie o 450 km potrafili podtrzymac swoje uczucie
        przez 10 lat,a potem zdecydowac sie na wspolne zycie i dzieki temu jestem na
        tym swiecie! Amen.
        • Gość: Czart Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.12.01, 18:59
          Jesli macie jakiegos jurnego golabka, ktoremu nie beda straszne zawieje i
          zamiecie sniezne -
          • repo Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.12.01, 16:59
            Jeśli taki zwiazek rozpada się, odległość nie była jedyną przeszkodą. Ale to
            jak z przyczyną rozwodu: nigdy wina nie jest jednoznaczna i nie ponosi jej
            jedna osoba. Poświąteczne życzenia noworoczne dla forumowiczów: szczęśliwego
            Nowego Roku.
    • czarodziejka Re: Co myślicie o związkach na odległość? 19.03.02, 18:57
      odpowiadajac romantycznie /za Wergiliuszem/: "milosc wszystko zwyciez" (nawet
      odleglosc)
      odpowiadajac praktycznie /za QUITARDem/: "zbyt dluga rozlaka zabija badz
      kochanka, badz milosc" (a jak odleglosc to i rozlaka)

      ot co ....

      a tak bez cytatow: chcialabym, ale nie bardzo wierze w przetrwanie takiej
      milosci

      pozdrawiam
      czaro
      • Gość: madlaine Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.pl / 10.1.2.* 19.03.02, 19:27
        Trudna miłość, ale warto próbować...
        Przecież zabijać miłość moze tez praca, jeśli ktoś z kimś mieszka, ale ta druga
        strona wiecznie w wyjazdach jedyny dzień razem to część soboty bo jest uczelnia
        i znowu praca-to chyba tak asytuacja bardziej zaboija miłość niż kilometry. Tak
        było w moim przypadku, nie można się poznawać i pielęgnować miłości będać razem
        tylko 24 godz. w ciągu tygodnia.
        • czarodziejka zona marynarza itp 19.03.02, 19:33
          ech,
          ja nie umialabym byc zona marynarza lub tp., ktory wyjezdza na kilka
          miesiecy ....
          ja nie umialabym byc zona kogos, kto przez dluuuuuuuugie dniiii bylby ze mna
          tylko slowem (przez telefon lub list) ....
          ech,
          nie umialabym byc zona, ani narzeczona, ani corka, ani ...
          "milosc potrzebuje obecnosci"

          pzdrwm melancholijnie
          • Gość: inka_s najdalsza odległość IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.03.02, 20:29
            czarodziejka napisał(a):

            > ech,
            > ja nie umialabym byc zona marynarza lub tp., ktory wyjezdza na kilka
            > miesiecy ....
            > ja nie umialabym byc zona kogos, kto przez dluuuuuuuugie dniiii bylby ze mna
            > tylko slowem (przez telefon lub list) ....
            > ech,
            > nie umialabym byc zona, ani narzeczona, ani corka, ani ...
            > "milosc potrzebuje obecnosci"

            Tak, miłość potrzebuje obecności.
            Ale moja miłość odeszła najdalej jak się da, poza śmierć - a ja zostałam z moim
            uczuciem tu, po tej stronie.
            Wiele osób pocieszało mnie : jestes jeszcze młoda ułożysz sobie życie. Najpierw w
            ogóle do mnie to nie docierało - a teraz zastanawiam sie czy ja chciałabym ułożyć
            sobie życie z kims innym, czy umiałabym?
            W czasach gdy ludzie rozwodza sie czasem kilkakrotnie, gdy przysiąg nie traktuje
            się poważnie, gdy konkubinat jest uznany za forme równie dobrą dla związku jak
            małżeństwo (bo łatwiej się rozstac...) - czy mozna w ogóle zastanawiac sie
            nad "zachowaniem wierności" gdy ukochany umrze?
            Ciekawe co ja sama będę o tym mysleć za rok, za dwa, za pieć....
      • Gość: madlaine Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.pl / 10.1.2.* 19.03.02, 19:40
        Samotnośc w związklu jest gorsza niż dzielące nas kilometry. Usmiecg drugiego
        kochanego serca jest ważny i samo bycie....
        • Gość: lilag Re: DO INKI IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 22:44
          Inko bardzo uważnie śledze Twoje watki,razem zTobą dziele Twoj boli i rozpacz
          nigdy jednak nie dolaczylam sie do dyskusji chociaż wiele razy chcialam Cie
          pocieszyc ale doskonale robili to inni, aż do dzisiaj do przeczytania tego
          postu. Tez uwazam ze milosc potrzebuje obecnosci. Jednak czy zachowujemy ja
          wobec ukochanej osoby ktora przeszla juz na drugi swiat nawet jezeli ulozymy
          sobie zycie z kims innym zalezy chyba tylko od nas samych i potegi tej milosci.
          Moj dziadek zostal wdowcem w wieku 33 lat, babcia zmarla majac 28 lat. Dziadek
          zostal z dwojgiem malych dzieci 2 i 4 lata. Wyobraz sobie mezczyzna i dwoje
          malych dzieci. Ozenil sie ponownie, ale nigdy nie pozwolil swoim dzieciom
          zapomniec o matce a one nam wnukom o babci. Regularnie odwiedzal jej grob.
          Szanowal zawsze swoja druga zone i mysle ze na swoj sposob tez chyba dazyl ja
          jakims uczuciem .Pochowal ja na trzy lata przed swoja smiercia, a wiesz o co
          prosil na lozu swojej smierci (w wieku ponad 70 lat), pamietajcie pochowajcie
          mnie na grobie waszej matki (czyli swojej pierwszej zony)On ja przez tyle lat
          naprawde nadal KOCHAL.
          Dlatego mysle ze niezaleznie od tego co ty bedziesz myslec o wiernosci wobec
          zmarlego meza za rok, dwa czy pięc lat w swietle tego jak dalej ułożysz sobie
          zycie to w Twoim zyciu zawsze bedzie obecna ta piekna prawdzwa milośc do osoby
          ktora kochalas WIELKA MILOSCIA ( bo z tego co sie doczytalam to byla i jest
          WIELKA).
          • Gość: inka_s uczciwość małżeńska IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.03.02, 23:06
            Dziękuję ci za te słowa.
            Historia twojego dziadka jednak utwiedza mnie w jednym: ta miłość pozostaje.
            I to jest ten problem - bo wiążąc sie z kolejną osobą ślubuje jej miłość ,
            wierność, i uczciwość małżeńską. Teraz ta miłość i wierność czasem kończą się
            bardzo często - a o uczciwości małżeńskiej - tej zwykłej UCZCIWOŚCI to juz się
            w ogóle nie zauważa. Nie wiem czy będę umiała przysięgać komus - jeśli
            przysięgasz to trzeba dotrzymać (nasza małżeńska przysięga była dość
            nieoczekiwana, to mała historyjka, ale pamiętam swoja myśl: o rany co ja
            zrobiłam?! przysięgłam! to juz do końca życia!!! i nie miało znaczenia że nie
            było świadków, tylko my i Bóg - nie myslałam : a w razie czego nikt nie wie...
            POtem juz w obliczu wszystkich bliskich potwiedzaliśmy te przysięge - i my
            wiedzieliśmy że to tylko dla nich ).
            Myslę tu o uczciwosci wobec tej drugiej osoby- drugiego męża czy drugiej żony.
            Wyobrażasz sobie kochać kogoś, starać sie dla niego, żyć z nim ze świadmością
            że on w sercu ma cały czas kogoś innego - że jeśli nawet kocha to jakby w
            drugiej kolejności? Nie wiem czy chciałabym sie znaleźć na miejscu takiej
            drugiej żony.
            Ale może sie mylę... Tylko czas mi na to odpowie.
            • Gość: rick Re: uczciwość małżeńska IP: 192.39.188.* 20.03.02, 14:27
              Gość portalu: inka_s napisał(a):

              > Myslę tu o uczciwosci wobec tej drugiej osoby- drugiego męża czy drugiej żony.
              > Wyobrażasz sobie kochać kogoś, starać sie dla niego, żyć z nim ze świadmością
              > że on w sercu ma cały czas kogoś innego - że jeśli nawet kocha to jakby w
              > drugiej kolejności?

              taka refleksja mi się nasunęła - kocha się nie za coś. romantyczne i raczej z
              przeszłości opowieści mówią o mężczyznach zakochanych w mężatkach i przez lata
              ukrywających te uczucie. miłość nie zależy od odwzajemniania. tak być powinno.
              ale patrzę na to co napisałem i nie wiem, czy umiałbym to zastosować do siebie. w
              każdym razie uważam za pożyteczne zastanowienie się nad tym

              rick
              • Gość: inka_s Re: uczciwość małżeńska IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.03.02, 22:20
                No rick zastanów się: jak byś sie czuł będąc drugim mężem swojej żony,
                wcześniej owdowiałej.
                I gdyby ona będąc z toba wyskakiwała co jakis czas z tekstem: o, tu pierwszy
                raz powiedział mi że mnie kocha, albo: te lody lubił najbardziej, albo przez
                sen wołałaby jego imię...Że nie wspomnę o innej ewentualności...
                Zazdrość o zmarłego męża też jest chyba możliwa.
                • Gość: rick Re: uczciwość małżeńska IP: 192.39.188.* 21.03.02, 11:04
                  Gość portalu: inka_s napisał(a):

                  > No rick zastanów się: jak byś sie czuł będąc drugim mężem swojej żony,
                  > wcześniej owdowiałej.
                  > I gdyby ona będąc z toba wyskakiwała co jakis czas z tekstem: o, tu pierwszy
                  > raz powiedział mi że mnie kocha, albo: te lody lubił najbardziej, albo przez
                  > sen wołałaby jego imię...Że nie wspomnę o innej ewentualności...
                  > Zazdrość o zmarłego męża też jest chyba możliwa.

                  mocny przykład. trudny do dyskusji. ale spróbuję, bo... bo nie sądzę, żeby tak
                  musiało być.
                  popatrzę na to ze strony tej drugiej osoby. ludzie rozstają się nie tylko na
                  skutek śmierci. byłem niegdyś bardzo zakochany i szczęśliwy. skończyło się. na
                  użytek tej dyskusji przyjmijmy, że los tak chciał. bolało długo..
                  teraz znów jestem zakochany i szczęśliwy. kiedyś przyłapałem się na myśleniu o
                  tej poprzedniej, wspomnieniu jakiegoś wydarzenia, gdy byłem z nią. i popatrzyłem,
                  na moją ukochaną, która spała obok mnie i zrobiło mi się .. wstyd. że wracam do
                  przeszłości, kiedy teraźniejszość jest tak piękna.. wstyd, że na chwilę
                  zapomniałem, że żyję tu i teraz i że jestem z tą, którą kocham - tu i teraz. czy
                  to znaczy, że tamte uczucie było .. mniej ważne , gorsze ? nie. było
                  najważniejsze na świecie, ale.. wtedy. stało się częścią mnie i było jednym z
                  czynników, który sprawił, że jestem teraz , jaki jestem.

                  sądzę, że jeśli ja jestem w stanie tak myśleć, to ktoś inny też.

                  może to samo można pomyśleć wobec uczuć do osoby, która odeszła.. może.

                  rick
    • Gość: dorkasz Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 217.98.233.* 19.03.02, 19:47
      moim zdaniem to z gory jest skazane na porazke. nic dodac nic ujac - po prostu
      nie zaczynac.
      • allycja Re: Co myślicie o związkach na odległość? 19.03.02, 23:40
        Gość portalu: dorkasz napisał(a):

        > moim zdaniem to z gory jest skazane na porazke. nic dodac nic ujac - po prostu
        > nie zaczynac.

        Właśnie podciąłeś mi skrzydła Panie D....
        Pzdr. „upadła” Ally

        • Gość: rick związki ??? na odległość? IP: 192.39.188.* 20.03.02, 14:19
          chyba żartujesz. jedno zdanie od nieznajomego burzy Twoje marzenia ? a czy
          rozbudziło je inne zdanie od kogoś ?
          a tak na poważnie - zdziwiłem się, że na hasło zaczynające wątek wszyscy jako
          związek zrozumieli i zdefiniowali związek miłosny. czy nie istnieją inne, czy
          też te inne nie są nikomu potrzebne ?
          wygląda to na .. no właśnie na co ?

          rick
          • Gość: inka_s przyjaźń na odległość? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.03.02, 22:16
            Tak rick, wszyscy rzucilismy się na związki miłosne.
            A są przeciez rodziny rozdzielone oceanami i takież przyjaźnie.
            Jeśli chodzi o pytanie czy jest możliwa przyjaźń na odległość odpowiadam
            stanmowczo TAK!!!!
            Moja przyjaźń liczy sobie juz tak ze 20-22 lata (tak ze dwie trzecie mojego
            życia...). Nie zaszkodziły jej różne osobiste przejścia nas obydwu i inne nasze
            przyjaźnie - al enie tak bliskie. I gdy odległość miedzy nami wzrosła ze 100
            metrów do paru tysięcy kilometrów - trwa nadal. A rozłąka to juz 10 lat z
            malutkimi przerwami. Wiem że te dziewięć godzin później to samo słońce
            zaświeci mojej przyjaciółce. Tęsknię za nią (teraz szczególnie ale cóż...) -
            ale błogosławimy internet! I tak bedzie az do smierci, hough (tak mówili
            Indianie w książkach Maya?).
            • czarodziejka Re: przyjaźń na odległość? 21.03.02, 00:22
              przyjazn? tak ;o)
            • Gość: rick Re: przyjaźń na odległość? IP: 192.39.188.* 21.03.02, 10:45
              Gość portalu: inka_s napisał(a):

              > Tak rick, wszyscy rzucilismy się na związki miłosne.

              według niektórych teorii mówiłoby to coś o dyskutantach. czyżby aż tak bardzo
              brakowało wszystkim miłości ? tylko czy w takim stanie rozmawianie o tym pomoże.
              wniosek, jaki można wysnuć po przeczytaniu postów z tego wątku, to że miłość na
              odległość nie ma szans. wniosek w zasadzie oczywisty.

              > A są przeciez rodziny rozdzielone oceanami i takież przyjaźnie.
              > Jeśli chodzi o pytanie czy jest możliwa przyjaźń na odległość odpowiadam
              > stanmowczo TAK!!!!
              > Moja przyjaźń liczy sobie juz tak ze 20-22 lata (tak ze dwie trzecie mojego
              > życia...). Nie zaszkodziły jej różne osobiste przejścia nas obydwu i inne nasze
              >
              > przyjaźnie - al enie tak bliskie. I gdy odległość miedzy nami wzrosła ze 100
              > metrów do paru tysięcy kilometrów - trwa nadal. A rozłąka to juz 10 lat z
              > malutkimi przerwami. Wiem że te dziewięć godzin później to samo słońce
              > zaświeci mojej przyjaciółce. Tęsknię za nią (teraz szczególnie ale cóż...) -
              > ale błogosławimy internet! I tak bedzie az do smierci, hough (tak mówili
              > Indianie w książkach Maya?).

              tak mówili :) takie indiańskie amen
              dopracowaliśmy się na razie dwu związków - miłość i przyjaźń. to jeszcze nie
              wszystko. koleżeństwo, znajomość - to też związki, poniewierane co prawda w
              szybkożyjącym społeczeństwie internetowym. mam paru znajomych, z którymi czasem
              prowadzę interesujące rozmowy. i są częścią mojego życia. nie redukowałbym
              liczących się w życiu wartości jedynie do miłości i przyjaźni. dla mnie takie
              życie byłoby uboższe
              hough

              rick
              • Gość: inka_s Re: przyjaźń na odległość? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.03.02, 11:05
                > tak mówili :) takie indiańskie amen
                > dopracowaliśmy się na razie dwu związków - miłość i przyjaźń. to jeszcze nie
                > wszystko. koleżeństwo, znajomość - to też związki, poniewierane co prawda w
                > szybkożyjącym społeczeństwie internetowym. mam paru znajomych, z którymi czasem
                > prowadzę interesujące rozmowy. i są częścią mojego życia. nie redukowałbym
                > liczących się w życiu wartości jedynie do miłości i przyjaźni. dla mnie takie
                > życie byłoby uboższe
                > hough
                > rick

                Och w życiu wszystkei związki sa istotne - bo albo daja nam coś pozytywnego albo
                wprost przeciwnie. Tyle że "zwykłe" znajomości raczej nie przeżywaja rozstań na
                dłużej i dalej...
                A jeśli przetrwaja to czy to jest zwykła znajomość czy zalążek przyjaźni?
                Mam takich znajomych nie widzianych od lat - i mam przekonanie że gdybym z nimi
                się znowu odnalazła to gadalibysmy bez skrępowania i poczucia obcości,
                nadrabiając stracony czas. A są tacy których widze dość często i nie jestem
                zainteresowana zaciśnieniem więzi.
                Ciekawe że ci dawno niewidziani znajomi to w większości faceci...
                • Gość: rick Re: przyjaźń na odległość? IP: 192.39.188.* 22.03.02, 11:36
                  Gość portalu: inka_s napisał(a):

                  >
                  > Och w życiu wszystkei związki sa istotne - bo albo daja nam coś pozytywnego alb
                  > o
                  > wprost przeciwnie. Tyle że "zwykłe" znajomości raczej nie przeżywaja rozstań na
                  > dłużej i dalej...

                  jakoś mniej jest w tej dyskusji głosów mówiących o radości. 'zwykłe' znajomości
                  najwyraźniej takowej nie dają, podobnie jak nie smucą zbytnio, gdy się kończą.
                  albo szukając wielkich emocji pomijamy te drobniejsze, z których utkana może być
                  codzienność.

                  > A jeśli przetrwaja to czy to jest zwykła znajomość czy zalążek przyjaźni?

                  udało Ci się kiedyś stwierdzić, w którym momencie zaczęła się przyjaźń ? częściej
                  się mówi 'jesteśmy przyjaciółmi' niż 'stajemy się przyjaciółmi'. wyższe uczucia
                  jakoś wymykają się czasowi. wiemy, gdy są. nie wiemy kiedy się stały

                  rick


        • Gość: 1 Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 217.168.131.* 26.03.02, 08:30
          ale przeciez 180 Km to zadna odleglosc.
          • kini Re: Co myślicie o związkach na odległość? 26.03.02, 11:34
            zależy dla kogo

            • Gość: ewka Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 217.97.139.* 26.03.02, 11:40
              ja nie mysle,to boli i powoduje urojona idealizacje!
    • dalla Re: Co myślicie o związkach na odległość? 19.03.02, 23:15
      Nie moge jednoznacznie stwierdzic, ze milosc na odleglosc nie ma szans -
      chociaz moja nie przetrwala. Dopoki bylismy w jednym miescie - bylo dobrze,
      kiedy wyjechalam wszystko zaczelo powoli sie konczyc.

      Ja po prostu nie umiem zniesc odleglosci,tesknota mnie powoli zabija. Ciagle
      chce wiecej: maili, telefonow, rozmow na czacie, az ta druga osoba ma dosc
      (takze udowadniania, ze mnie nadal kocha, teskni, ze zalezy). I juz drugi raz
      nie chce czegos takiego przechodzic.
    • Gość: frik Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.gda-pro.leased-e.ids.pl 26.03.02, 12:04
      To zabawne, bo przed chwilą rozmawiałam o tym z koleżanką. Jeśli jeszcze
      studiujesz, to związek ma szansę przetrwać, bo później zwykle ludzie
      zamieszkują razem. Jeśli weszłaś już w życie tzw. dorosłe: praca, dom,
      obowiązki, zobowiązania, to nie wierzę, że coś takiego ma przyszłość. To złudna
      bajka - spotkania weekendowe, albo i rzadsze, brak prawdziwej konfrontacji z
      osobą, którą myślisz, że znasz, cały czas "niedziela". To nierealne. Po jakimś
      czasie albo on, albo Ty znajdziesz kogoś na codzień. Naprawdę.
    • Gość: piglet Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.inet.pl 27.03.02, 09:11
      Kazda chwila gdy mozemy się widzieć - to swięto.
      Nic nas nie dzieli - no bo co to jest 700 km???,
      Czekamy na siebie. On na mnie a ja na niego. Piszemy do siebie piekne listy, o
      miłości i trwaniu. To jeszcze tylko pół roku, rok.
      Ile trwa?? Juz prawie dwa lata. Okupione płaczem gdy odjeżdża wieczory, samotne
      noce. Wrzask dzikiej radosci i zbieganie po schodach, aby rzucić się mu na
      szyję. Gdy bedziemy razem - a oboje do tego dążymy, zawsze
      docenimy ciepło kochanej osoby. To jedyne , nienazwane, gdy można zasnąc
      całkowicie zaspokojonym, ufnym w ciepłych ramionach....
      Piszemy to razem...wybaczcie, ale musimy uciekac..:))))
      mamy siebie jeszcze tak mało, i dużo do zrobienia.
      wszystkim "odległościowcom" zyczymy wiary i powodzenia.



      • ry_benka Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 09:25
        Bardzo dobrze Was rozumiem... też to przeżyłam:)) To wstawanie o 4 rano i
        nasłuchiwanie kroków na schodach, spotkania w połowie drogi, gdy z całego
        weekendu można było ukraść tylko dzień, radość z najmniejszej chwilki spędzonej
        razem, oszczędzanie ostatnich groszy na bilet, ważny każdy szczególik...

        Nie, odległość nie jest przeszkodą, gdy jest miłość i gdy dwie osoby pragną
        wzajemnej bliskości...

        Tylko, gdy taki związek trwa długo i z jakiś przyczyn (niekoniecznie
        odległości) się rozpada, to ból jest straszliwy... Wraz z tym człowiekiem traci
        się jego rodzinę, która w pewnym momencie staje się własną, przyjaciół i to
        drugie miasto, które stało się równie bliskie sercu, jak rodzime...
    • kini Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 12:00
      Sporo ludzi tutaj pisze w bardzo romantycznym tonie - wieczne oczekiwanie, radość
      spotkania, łzy przy rozstaniu, miłość pokona wszystko i tak dalej. Ja chciałabym
      poruszyć praktyczne aspekty takiego związku. Chciałabym zaznaczyć, że przeżyłam
      taki związek, ale zakończył się on już ponad dwa lata temu, więc piszę bez emocji.
      Uwaga, zaczynam:
      Dopiero po jakimś czasie od zakończenia tego związku zastanowiłam się nad tym,
      ile tak naprawdę pieniędzy pochłonęły ciągłe podróże, hotele i tak dalej. Między
      innymi z powodu mojego chłopaka rzuciłam pracę i wyjechałam do niego, żeby być z
      nim przez 3 miesiące. W tym czasie moje fundusze spadły do zera, bo tylko
      wydawałam, a nic nie zarabiałam. Do tego sprawa z urlopami - nie wiem, który
      pracodawca jest na tyle litościwy, że regularnie w piątki dawać urlop lub
      zwalniać wcześniej z pracy, bo musicie zdążyć na pociąg. Już nie mówię o tym, ile
      czasu spędziłam w różnych środkach transportu, żeby się z NIM spotkać. Wiem, że
      to straszliwie przyziemne, ale weekend spędzony z nim, to w zasadzie był tylko 1
      pełny dzień i noc - sobota.
      Chciałabym również poruszyć problem idealizowania swojego obiektu uczuć.
      Prawdziwego oblicza człowieka nie poznaje się spotykając się z nim raz na miesiąc
      lub spędzając z nim dwa tygodnie urlopu. Żeby kogoś poznać od podszewki,
      najlepiej z nim trochę pomieszkać. Ja zaczęłam widzieć wady w swoim chłopaku o
      wiele później, niż gdybym widywała go na co dzień - jest to całkowicie naturalne
      ze względu na częstotliwość i charakter spotkań.
      Nie chcę tutaj dać do zrozumienia, że takie związki są skazane na porażkę - ale
      na pewno wymagają o WIELE większego wysiłku. Przede wszystkim ważne jest to, żeby
      był jasno określony cel - mamy być razem, czyli któraś ze stron musi się
      wyprowadzić do drugiej, porzucić całe swoje dotychczasowe życie (bo niestety
      miłość na odległość wymaga od jednej ze stron całkowitego poświęcenia). Dlatego w
      tym momencie trzeba się zastanowić, czy stać nas na to, żeby poświęcić wszystko
      dla tej osoby, czy jesteśmy absolutnie pewni swoich uczuć, czy to nie będzie
      ogromny błąd, czy wreszcie, jeśli okaże się to błędem, będziemy mieli do czego
      wrócić.
      • Gość: fe niemożliwe???? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 13:20
        W związku na odległośc wystarczy troszkę wytwałości, cierpliwości, zrozumienia,
        ufności i miłości (tak jak w każdym związku) a opinie typu "nie wierzę że
        związek na odległość może wytwać" śmieszą mnie- jestem z chłopakiem (moim
        pierwszym i jedynym) od 14 lat razem - i coraz bardziej go kocham a on coraz
        bardziej okazuje mi swoje uczucie - wierzcie lub nie dzieli nas odległość 200
        km.. Ale ja jestem szczęśliwa i nie chciałabym żadnego innego chłopaka na
        miejscu.
        • kini Re: niemożliwe???? 27.03.02, 15:47
          14 lat??? I przez tyle czasu nie udało wam się razem zamieszkać? Nie mogę tego
          zrozumieć! Do czego wy właściwie dążycie?
          • Gość: fe nie każdego STAĆ na wspólne mieszkanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 13:56
            Tu nie chodzi o wspólne mieszkanie - nie rozumiesz my coraz mocniej jesteśmy ze
            sobą związani uczuciowo bez wspólnego mieszkania. A tak przy okazji nie stać
            nas na wspólne mieszkanie - nie każdy zarabia średnią krajową - my zarabiamy
            najniższą krajową - wiesz ile to jest???
            • kini Re: nie każdego STAĆ na wspólne mieszkanie 28.03.02, 15:22
              Dalej nie rozumiem, ale podziwiam.
              • Gość: fe no właśnie tu się nie rozumuje tu się kocha IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.03.02, 09:54
                Ta może dziwna sytuacja (wiele osób tak twierdzi, baaarrrrdzo dużo osób i każdy
                pyta kiedy się ożenimy - a to nie jest nasz cel ożenić się - może też ale nie
                za wszelką cenę - my po prostu nie mamy warunków - może odwagi też, ale
                najważniejsze dla mnie jest to jest jestem z wspaniałym facetem, dobry z którym
                mogę porozmawiać na każdy temat, wiem że mnie kocha, wiem że ja go kocham,
                jetseśmy tak długo, przeżyliśmy razewm wiele dobrego i złego i odległość nam w
                miłości nie przeszkadza. Tytuł wątku był - czy możliwa miłość na odległość (czy
                coś podobnego) - więc ja jestem dowodem na to że TAK
      • Gość: ann Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: *.inet.pl 27.03.02, 13:25
        kini napisał(a):
        Droga Kini.
        wiele jest racji w tym co piszesz, i owszem
        Praktyczne aspekty tego zwiazku dzieli sie na dwa.
        Pomimo tego, ze jest to faktycznie ogromna kasa - hotel doba np. Poznan to 250 zł.
        bilety....Ale to on dba, aby finansowo mnie to zbytnio nie nadszrpneło.
        Pracodawca nie musi cie zwalniać z pracy....w piatki. Wyjasniając dodam, ze
        pracuje co druga soboę, a w nastepne dwie studiuje zaocznie. Wolne soboty są dla
        mnie nieosiągalne. ale mozna do wrocławia dotrzec, na godz. 22.00 w sobotę, i
        wyjechać w niedzielę np. o 1 7 bodajze z groszami, nieważne.
        Zgadza sie , weekend, to czesto jedna noc i kawałek dnia.
        > Chciałabym również poruszyć problem idealizowania swojego obiektu uczuć.
        A wiesz, co na to napisze??? Mój facet znosi moje chandry i jeki przez telefon, a
        dzwoni codziennie. Znosi równiez napady smutku bo umiera mi ktos bliski. Jest ze
        mną na święta, te ważne dla nas, znam jego prawdziwe oblicze, bo wymienilismy
        tysiace listów. Drugiego człowieka nie pozna się nigdy do końca. To raz, dwa,
        wymieniamy ze soba tyle myśli, ile nie wymieniają przecietni ludzie, mieszkajacy
        ze sobą.
        Ja nie musze z nim mieszkać żeby widziec jego wady. Znam je, ponieważ bywalismy w
        różnych sytuacjach, i mogłam zobaczyć na własne oczy, jak zachowuje sie mój
        Mężczyzna.
        > Nie chcę tutaj dać do zrozumienia, że takie związki są skazane na porażkę - ale
        >
        > na pewno wymagają o WIELE większego wysiłku. Przede wszystkim ważne jest to, że
        > by
        > był jasno określony cel - mamy być razem, czyli któraś ze stron musi się
        > wyprowadzić do drugiej, porzucić całe swoje dotychczasowe życie (bo niestety
        > miłość na odległość wymaga od jednej ze stron całkowitego poświęcenia). Dlatego
        > w
        > tym momencie trzeba się zastanowić, czy stać nas na to, żeby poświęcić wszystko
        >
        > dla tej osoby, czy jesteśmy absolutnie pewni swoich uczuć, czy to nie będzie
        > ogromny błąd, czy wreszcie, jeśli okaże się to błędem, będziemy mieli do czego
        > wrócić.
        i pod tym podpisuję się całym sercem.
        Ja mam szczęscie. To on przeprowadzi sie do mnie.
        Mam nadzieję, że stworzymy szczęsliwy dom.
        Pozdrawiam



        • kini Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 16:12
          > Jest ze mną na święta, te ważne dla nas, znam jego prawdziwe oblicze, bo
          wymienilismy
          > tysiace listów. Drugiego człowieka nie pozna się nigdy do końca. To raz, dwa,
          > wymieniamy ze soba tyle myśli, ile nie wymieniają przecietni ludzie, mieszkajac
          > y ze sobą.
          > Ja nie musze z nim mieszkać żeby widziec jego wady. Znam je, ponieważ bywalismy
          > w
          > różnych sytuacjach, i mogłam zobaczyć na własne oczy, jak zachowuje sie mój
          > Mężczyzna.

          Chyba nie mogę się z tutaj z tobą zgodzić. Listy i sporadyczne spotkania to za
          mało, żeby kogoś bardzo dobrze poznać. Niektóre cechy naprawdę ujawniają się
          dopiero w momencie, kiedy jesteście ze sobą na przykład przez dwa miesiące non-
          stop. Wtedy, kiedy minie już euforia z tego powodu, że w ogóle się widzicie,
          kiedy już ukochana osoba wam troszkę spowszednieje. Ja dopiero, jak zamieszkałam
          u swojego chłopaka, zaczęłam dostrzegać takie cechy jego charakteru, których
          wcześniej nie widziałam.

          Życzę ci powodzenia i pozdrawiam!

    • agniecha_72 Re: Co myślicie o związkach na odległość? 27.03.02, 21:39
      Wszystko chyba zalezy od tego na jakim etapie jest zwiazek i czy sa szanse na
      to, zeby zwiazek na odleglosc przestal byc zwiazkiem na odleglosc.

      Przy "zwiazkach stalych" wyjazd drugiej osoby (np. na rok, dwa) czasami nie
      tylko niczego "nie psuje", co pozwala na uzmyslowienie nam jak wiele ta druga
      osoba dla nas znaczy, jak bardzo nam jej brakuje, co w niej jest tak bardzo
      cenne i jakimi jestesmy szczesciarzami, ze jestesmy z ta wlasnie osoba...
      A jakie cudowne sa potem powroty ...

      Takie zyciowe uswiadomienie sobie genialnych slow Twardowskiego "spieszmy sie
      kochac ludzi tak szybko odchodza"... w troszke innych warunkach.
    • Gość: Malgosia Re: Co myślicie o związkach na odległość? IP: 195.224.164.* 03.04.02, 15:28
      A dla mnie ten zwiazek sie sprawdzil. 5 lat na studiach musialam czekac zeby z
      nim zaqmieszkac. Przed slubem moze bylismy razem 5 miesiecy, liczac jego i moje
      przyjazdy i zawsze w sytuacjach wakacyjnych gdzie mielismy czass tylko dla
      siebie. Jestesmy razem juz od dawna, spodziewmay sie dziecka i dla mnie ten
      zwiazek jest najwazniejszy. Mile i kilometry nie zaszkodza prwadziwej milosci
      • mel1 Re: Co myślicie o związkach na odległość? 03.04.02, 16:21
        Ostatnio na podobny temat rozmawiałam z koleżanką. Ona studiuje na męskim
        kierunku- jest w grupie jedyną dziewczyną.Jest traktowana bardziej jak kumpel
        niż jak kobieta. Mówi że nie wierzy w męską uczciwosć. Czemu? Bo większość jej
        kolegów ma dziewczyny w innych miastach. I nie przeszkadza im to sypiać z
        panienkami po imprezach. Nie widzą problemu by w Warszawie posiadać jedną
        dziewczynę a w rodzinnej miejscowości drugą. I nie są to wyjątki. Ona zupelnie
        nie wie wobec kogo ma być fair! Czy wobec kumpli, ktorzy liczą na jej
        dyskrecję, czy wobec ich dziewczyn, które nie wiedzą że są oszukiwane. (
        Niektóre z nich poznała)
        Większość ludzi ufa swoim partnerom, tylko powiedzcie mi, jeśli moja kuzynka
        widuje się ze swoim chlopakiem raz na 3 miesiące, bo on mieszka w innym kraju,
        to jaką ma pewność, że te wszystkie wieczory i noce on spędza sam lub tylko z
        kolegami? Wiem że to bardzo śliski temat, każdy może zarzucić ,że nawet
        mieszkając pod jednym dachem nie można być pewnym zdrady. Ale czy wierzycie że
        mlodzi ludzie- zwłaszcza 20 letni chłopcy są w stanie wyrzec się kontaktów z
        płcią przeciwną? Czy wiedząc że następny raz z ukochaną będzie dopiero za 3
        miesiące, nie mają ochoty na skok w bok? I że tego w 100% nie robią? Bo o ile
        pamiętam swoich kolegów w takim wieku, to mieliby wielkie klopoty z utrzymaniem
        takiej wstrzemięźliwości.
        Natomiast zupelnie nie wiem w jaki sposob kuzynce wytłumaczyć, że taki związek
        ma happy end tylko w kinie. Choć życzyłabym i jej takiego zakończnia. Lecz w
        szczęście na odleglość nie potrafię uwierzyć.
    • lukas86 Re: Co myślicie o związkach na odległość? 09.09.24, 08:46
      Jestem w takim związku, dzieli nas 50 km ja mam 5 letnią córkę ona nasletnią (14) i syna (20), jesteśmy dwa lata w tej dziwnej relacji, ja próbowałem odejść kilka razy ale ona uważa że to są normalne relacje takie na odległość. Dziwne to trochę niby razem a osobno, tęsknię za nią każdego dnia, widujemy sie raz, dwa razy w tygodniu trochę z dziećmi trochę bez. (Technicznie nei możemy narazie ze sobą zamieszkać) ale w przyszłości są takie plany tylko nie wiem kiedy .... może na emeryturze i to mnie wkurza w tym wszystkim.... Trochę żeśmy się zżyli ale ile można pisać .... facet chyba potrzebuje na codzień kogoś do kogo może się przytulić albo powiedzieć zwyczajnie jakieś słowo (dzień dobry, dobranoc). Jej wystarczam raz na jakiś czas i wtedy napisze że tęstkni..
      Próbowałem szukać kogoś z bliskiej okolicy ale bez skutecznie, mamy z placu zabaw chcą tylko przygody, ja chce stabilności więc jak się nie uda to po prostu skupię się na sobię i dziecku bo szkoda się naginać.
      Samotność jest chu....wa
      • mona.blue Re: Co myślicie o związkach na odległość? 12.09.24, 13:28
        Czasami tak jest, że ludzie, szczególnie po przejściach, mają swoje blokady przed bliskością, mieszkaniem razem. A czasem mają różne wizję przyszłości, formalizacji związku itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka