Dodaj do ulubionych

Dlaczego kłamiemy???

10.12.01, 17:06
Od dziecka wpaja się nam, że kłamstwo jest naganne. Mimo to każdemu zdarza się
się rozmijac z prawda. Wykrety, oszustwa i manipulacje sa tak wrosniete w nasza
codziennosc, ze często ich u siebie nie zauwazamy. Koloryzujemy, przekrecamy,
przemilczamy, wyolbrzymiamy....

Po co klamiemy może dla: korzysci praktyczny, z grzecznosci, żeby uciec od
trudnej rzeczywistosci, a moze z obawy przed zranieniem lub unikniecia
odpowiedzialnosci.....
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 19:55
      Nie klamiemy. Choc czasem niedopowiadamy, albo lekko "mijamy sie sprawda" - p
      co? By nie ranic drugiej osoby jesli nie jest to konieczne. Klamac na wlasne
      potrzeby nie musze i nie potrafie
      • zosia11 Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 20:32
        kwieto napisał(a):

        > Nie klamiemy. Choc czasem niedopowiadamy, albo lekko "mijamy sie sprawda" - p
        > co? By nie ranic drugiej osoby jesli nie jest to konieczne. Klamac na wlasne
        > potrzeby nie musze i nie potrafie

        Ladnie to ujales kwieto "mijanie sie z prawda", czasami jednak to rozminiecie
        moze byc bardzooooo odlegle od rzeczyiwstej informacji.

        Klamiemy ze strachu lub dla wlasnych korzysci. Ja na przyklad na spotkaniach
        biznesowych "mijam sie z prawda" np mowie rozmowcy, ze ma piekny krawat lub
        wykazuje podobne do niego zainteresowania (metoda pozyskiwania sympatii i strony
        rozmowcy). Nie lubie tego robic, ale czasami taki rodzaj pokretnosci przynosci
        korzysci dwom stronom (on czuje sie lepiej, ja zalatwiam kontrakt). Istnieja
        jednak klamstwa, ktore moga ranic. Nie rania dopoki nie zdajemy sobie sprawy z
        ich istnienia, kiedy natomiast wiemy ze informacja jest "klamliwa" a osoba ja
        wypowiadajaca dalej w nia brnie wowczas moze stac sie owe klamstwo mocno
        bolesnym. Kazde dziecko o tym wie, wiec nie bede pisac truizmow. Sa tez slodkie
        klamstewka np. mezczyzna, ktory podoba mi-sie mowi ze jestem fajna, atrakcyjna
        ba! nawet urocza- no to jak nie wierzyc takiemu czarusiowi :))))) Ja czuje sie
        dobrze tzn piekna i atrakcyjna a on...no wlasnie..ma kontrakt do podpisania
        (kontrakty moga byc rozne ;))))

        Niezwodowo jestem niedoswiadczona klamczynia, od razu po mnie widac klamstwo
        malowane szlaczkiem na czole, staram sie wiec nie klamac. Gdybym potrafila lepiej
        to robic to chyba moj swiat oraz aktorzy w nim grajacy glowne role byliby
        bardziej szczesliwi.
        zosia

        • kwieto Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 20:53
          Oj - musze odpowiedziec. Dla wlasnych korzysci nie klamie. Natomiast mijanie sie z prawda
          - na przyklad bliskiemu znajomemu ktory pokazuje mi obrzydliwy (wedlug mnie) bohomaz
          nie powiem, ze ma fatalny gust, ale ze ma nietypowe poczucie estetyki - ja nie czuje sie
          klamca, a on nie jest obrazony. Jasne?
          Ale w sprawach zasadniczych nie klamie

          A pochlebstwa typu jestem piekny i wspanialy raczej na mnie nie dzialaja - nie musze
          potwierdzac swojej wartosci u innych osob....
          • taira Re: Dlaczego kłamiemy? 10.12.01, 21:17
            Klamstwo na dlusza mete sprawia, ze nasze stosunki z innymi staja sie
            nieprawdziwe i powierzchowne. Bezwzgledna szczerosc bywa za to brutalna. Jak
            wybrac miedzy brutalnoscia, a falszem?
    • sabe-na Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 19:57
      taira napisał(a):

      > Od dziecka wpaja się nam, że kłamstwo jest naganne.

      Slowa tylko ucza. To przyklady pociagaja.
      • taira Re: Dlaczego kłamiemy? 10.12.01, 20:01
        Bywa, że oszukujemy nie tylko innych, ale i samych sibie. Np: chłopal jest
        zazdrosny. Usprawiesliwaimy go, twierdzac, ze po prostu bardzo nas kocha. Kiedy
        pojawiaja sie niepokojace mysli, ze bez zaufania nie ma zazdrosnej milosci,
        wypieramy je do podswiadomosci. Brakuje nam sil, zeby sie ropztac, a zycie ze
        stalym poczuciem kleski btlo by zbyt udreczajace. Dlatego wybieramy ucieczke w
        iluzje.
    • fantasia Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 20:22
      Fajnie o kłamstwie napisał Kundera w opowiadaniu "Nikt nie będzie się śmiał":

      " - Widzisz, Klaro - powiedziałem - ty uważasz, że kłamstwo to kłamstwo i
      wydawałoby się, że masz rację. Ale tak nie jest. Mogę sobie wymyślić, co mi się
      podoba, robić ludzi w konia, urządzać mistyfikacje i płatać psikusy - nie czuję
      się przy tym jak oszust ani nie mam wyrzutów sumienia: te kłamstwa - jak to
      nazywasz - to jestem ja sam, taki jaki jestem, kłamiąc w ten sposób, nic nie
      udaję, kłamiąc w ten sposób, mówię właściwie prawdę."

      Trudna jest sama definicja kłamstwa.
      • sabe-na Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 20:43
        fantasia napisał(a):

        >
        > Trudna jest sama definicja kłamstwa.

        Sama definicja to chyba jest prosta - klamstwo to cos przeciwnego prawdzie.
        Ale pytanie czy zawsze prawda jest lepsza od klamstwa i jesli tak to dla kogo
        lepsza?

        • kwieto Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 20:58
          A co to jest prawda?
          • sabe-na Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 21:08
            kwieto napisał(a):

            > A co to jest prawda?

            Cos co kole w oczy? ;)

            Mysle ze odrozniania prawdy od klamstwa czlowiek uczy sie w dziecinstwie.
            I tak rozumie jak sie nauczyl. To dotyczy kazdego pojedynczego czlowieka.

            Natomiast w skali spolecznej - sa pewne zasady niekoniecznie akceptowane przez
            wszystkich w rownym stopniu. Ale obowiazujace i obwarowane nakazami i zakazami.

            "I to by bylo na tyle" ;)
            • kwieto Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 21:27
              Oj - mnie klamstwo kole w oczy. A na przyklad Lepper, mowiac o tym, ze Polacy sa winni
              zamachu na WTC swiecie wierzy w to co mowi - dla niego jest to prawda. Jak odroznic
              subiektywna prawde od obiektywnej? Czy istnieje prawda obiektywna?
              • taira Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 21:42
                Subiektywna prawda kierowana jest w działaniu i ocenie faktów i zjawisk
                wyłącznie osobistymi względami, upodobaniami, uprzedzeniami co prowadzi do
                prowadzi do jednostronnej i nieobiektywnej oceny rzeczywistości.

                Natomiast prawda obiektywna jest bezstronna, nie ma uprzedzeń, ale posiada za
                to umiejętność oceny rzeczywistości w sposób realistyczny, niezależny od
                osobistych upodobań i emocji.

                W rozpoznawaniu prawdy opieranie się na rzeczowości, przedmiotowości, uznawaniu
                niezależności treści wiedzy od podmiotu poznającego, adekwatności i
                sprawdzalności faktów, podobnie jak uznanie istnienia rzeczywistości
                niezależnie od własnego istnienia, woli i stopnia zaangażowania się w nią.



                • kwieto Re: Dlaczego kłamiemy??? 10.12.01, 22:12
                  No ale klamstwo dotyczy raczej prawdy subiektywnej? Poza tym - obiektywna prawda nie
                  istnieje! cos co dla Ciebie jest np. gorace dla innego moze byc zimne - jaka jest prawda
                  obiektywna? cieple czy zimne?
                  • taira Re: Dlaczego kłamiemy? 10.12.01, 22:22
                    Dokladnie, ale juz tego nie dopisalam :))
                    • Gość: fizia Re: Dlaczego kłamiemy? IP: 194.129.43.* 11.12.01, 10:13
                      Jesli moge zauwazyc - przeciwienstwem prawdy wcale nie jest klamstwo, ale falsz
                      (lub po prostu nieprawda). Z klamstwem mamy do czynienia wtedy, gdy chcemy
                      kogos wprowadzic w blad. Paradoksalnie, mozna wiec klamac mowiac prawde albo
                      szczerze mowic nieprawde. A ludzie klamia bez przerwy, tylko rozny jest kaliber
                      tych klamstw i rozne sa ich skutki.
    • Gość: Emi Re: Dlaczego kłamiemy??? IP: 157.25.86.* 11.12.01, 10:30
      Pewne jest to, że kłamstwo wciąga. Jest jak choroba, jak narkotyk. Kiedy raz
      zaczniesz to potem ciężko przestać. Najgorsze są jego skutki i to co dzieje się
      z człowiekiem, kiedy prawda wyjdzie na jaw.
      • malwinamalwina Re: Dlaczego kłamiemy??? 11.12.01, 10:52
        alez, moi kochani, prawda nie istnieje !
        • Gość: fizia Re: Dlaczego kłamiemy??? IP: 194.129.43.* 11.12.01, 12:32
          Mylisz sie, chyba ze za duzo sie Kanta naczytalas. Jesli na przyklad bylam
          wczoraj u kochanka, to bylam - i to jest prawda niezaleznie od tego, co powiem
          mezowi (dla wyjasnienia - nie mam meza ani kochanka).
          • malwinamalwina Re: Dlaczego kłamiemy??? 11.12.01, 14:19
            a wiec prawda dotyczy zimnych faktow typu : bylam u kochanka, umylam rece, przyrzadzilam
            pomidorowke - eeee, wobec tego nie ma o czym gadac !

            (nigdy nie udalo mi sie wyjsc poza cztery pierwsze kantowskie (kanciarskie ?) zdania - jestem obrazona.
            Powieksza to kolekcje lektur dla mnie niedostepnych : biblia, koran, kant i UFO wszelkiego rodzaju.
            (przysiegam ze ponawiam regularnie proby)

            Wszyscy klamiemy.
            Myle sie ????
            • Gość: fizia Re: Dlaczego kłamiemy??? IP: 194.129.43.* 11.12.01, 15:56
              Bardzo przepraszam - nie chcialam Cie Malwino obrazic. Jesli ktos tak
              arbitralnie stwierdza, ze nie ma prawdy, trudno sie domyslic, czy chodzi mu o
              prawdy kosmiczne, czy o prawde wzieta ze slownika.
      • Gość: orange Re: Dlaczego kłamiemy??? IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.01, 11:05
        Najgorsze jest okłamywanie samego siebie.
        • Gość: czarek Re: Dlaczego kłamiemy??? IP: 65.128.156.* 11.12.01, 12:09
          Jak sie podtrzymuje w sobie intencje prawdy, to nawet subiektywizm jej nie
          ukryje. Poza tym, jesli dla kogos, cos nie jest wazne, czyli jest bezstronne,
          obiektywne, etc, to jaka to prawda? i dla kogo? Prawda obiektywna to przerost
          rozumu nad potrzeba, pragnieniem. Przeciez zyjemy w swiecie dominujacej prawdy
          obiektywnej, czyli przerostu rozumu nad uczuciem. Czyli w swiecie dominujacego
          klamstwa, bo z tego nadmiar egoizmu, za-rozumialosc, a wszystko inne w
          pogardzie i bajka. Niedorozwoj emocjonalny. Ale, nie jest tak zle. Nigdy nie
          wie sie kiedy dosyc dopoki nie jest juz za duzo, wiec trzeba sobie wybaczyc i
          obiecac poprawe. Tylko nie kosztem cudzej krzywdy. Ale jak to zrobic, to nie
          lada sztuka. A mowic prawde po to zeby krzywdzic, to chyba brak milosci.
          Nadmiar obiektywizmu? Czyli rzady Ego? Co zatem nam pozostaje, twarda przy-
          jazn? Nawet jesli, daleko jeszcze. Poza tym zmysly tez klamia. I co z tego? A
          moze prawda jest po to zeby stac sie bledem, z ktorego urodzi sie nowa prawda,
          a najwazniejsze jest to wewnetrzne przekonanie o jej prawdziwosci, poki jest
          prawda? A jeszcze czasem bywa tak, ze dopoki sie w cos nie wierzy ze jest
          prawda, to sie jej iluzja nie objawi. I nie ma tu madrego. Dzieki czemu mozna
          jakos jednak uniknac nadmiaru prawdy. Najlepszy jest zloty srodek, ktory
          zdobywa sie chyba z czasem i po-woli.
          Acha, ja klamie, zeby nie ranic. Uwazam to za swoj swiety obowiazek. Poza tym
          jestem caly za prawda, az do bolu konsekwencji i plucia sobie w gebe!
          • fantasia Re: Dlaczego kłamiemy??? 11.12.01, 12:53
            "Żyjemy bzdurą. Nie chudym obrokiem faktów."
    • Gość: soso Dla korzysci IP: 195.41.66.* 11.12.01, 14:12
      Prawda w rozumieniu filozofow jest warta opaslych tomow rozwazan i chyba nie o
      to chodzilo Annie B. (Czy innej osobie (nie chce mi sie wracac i kukac, kto
      zaczal watek).) Pewnie takze nie i malwiniemalwinie (nota bene tak naprawde to
      ona jest tylko jedna, jedyna).

      Klamstwo jest niewatpliwie zwiazane z korzysciami jakich oczekujemy, ze
      przyniesie. Stad chwalenie koszmarnego krawata czy obrazkow na scianie nie w
      naszym guscie ale, o zgrozo, wiszacych u naszych znajomych. Na szczescie w tego
      typu opiniach jest z zalozenia duza dawka grzecznosci i nie przejmuje sie tak
      wlasciciel krawata jak i obrazow czy rzeczywiscie myslimy to co mowimy czy nie.
      Natomiast korzysc jest niewtpliwa - jest cholernie sympatycznie.

      Co do spraw powazniejszych - klamie, ze bylem u babci a bylem u kochanki (nie
      mam babci ani kochanki, dla wyjasnienia). To takze klamstwo dla korzysci. Boze,
      jak fajnie jest byc z kochanka a jak zona sie dowie to klapa na calej linii i
      nici ze slodkosci na drugi raz albo i wieksze wyrzuty sumienia. Wiec klamiemy.
      No i dlaczego? Ano dlatego, ze nie ma dobrej przeciwwagi dla naszego klamstwa.
      Taka przeciwwage mozemy otrzymac w drodze wychowania albo samowychowania - nie
      jest dobrze robic komus co nam nie jest mile. Z taka edukacja nie jest latwo
      klamac. Jak to siedzi bardzo gleboko w srodku to problem ze sprzeniewierzeniem
      sie rosnie i w koncu jest tak ciezki, ze nie mozemy sklamac. Przeciwwaga
      przeciwwazy :-)
      W koncu wiec wszystko zalezy od naszego srodka, tego, co w nas. Pewnie wiele
      razy w ciagu dnia kuszeni jestesmy klamstwem dla korzysci. Ale tylko naszym
      wyborem jest ulec tej pokusie lub nie.

      Czasami sa sytuacje ekstremalne (nie mysle o informowaniu kogos o smiertelnej
      chorobie bo to wbrew pozorom ta sama sytuacja co dziwny krawat). Ekstremalne
      znaczy jestesmy w ekstremalnych emocjach - np. ona podoba sie szalenie,
      jestesmy sami w hotelu, w tym samym lozku, nadzy, no i ... no wlasnie. Wtedy
      perspektywa koniecznosci sklamania w przyszlosci nie jest moze za tak czytelna.
      No i to jest miejsce na nawyk. Jak ktos ma we krwi, ze rozpoznaje sytuacje i
      ich wage moralna to latwo mu jest wyprowadzac sie na prosta i to nawet we
      wczesnych stadiach sytuacji podbramkowych. Jak ktos tego nawyku nie ma to latwo
      mu zastanwiac sie nie nad tym, co robi ale raczej jak to potem ujac w okragle
      slowa ktore to moze nie calkiem sa prawda ale tez moze troche, ...itd.

      Pamietam jak milosciwie nam panujacy pan prezydent (sorry, ze nie z duzej
      litery) naciskany przez p. Olejnik w koncu jak juz dalej wic sie nie dalo
      powiedzial, ze jest absolwentem i magistrem na dodatek. To sa wlasnie skutki
      nawyku zycia z dwoma prawdami - wlasnej i tej na sprzedaz. Dlatego tak mnie
      razi prawdotworstwo naszych politykow. Ale o tym nie nalezy sie rozwodzic bo
      nie po to jestesmy w dziale 'dla psycho' by politykowac, no nie.

      Nawiasem mowiac pan prezydent zapewne nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wiele
      by zyskal sympatii i zaufania jakby np. sam z siebie przywalil, ze razi go blad
      tak czesto powtarzany, ze jest magistrem bo w rzeczywistosci to bylo tak i tak.
      No ale klamcy wola wierzyc, ze klamstwo czesto powtarzane staje sie prawda niz
      w to, ze uczciwosc jest warta wiecej niz gory zlota. A poza tym teraz juz za
      pozno - mleko sie juz dawno rozlalo. Zreszta wyborcy zadecydowali kto sie teraz
      bawi pozlacanymi kurkami w belwederskiej wannie.



      I jeszcze cos mi sie przypomnialo. Kiedys kolezanka zwierzyla mi sie, ze byla
      na kursie i zajecia prowadzil niesamowicie atrakcyjny facet a na dodatek
      zainteresowany nia. Poniewaz jest kochliwa, jak to ujela, o male figo a nie
      doszlo by do fago. Ledwo sie uratowala przed swymi chuciami. No i co dalej?
      Aha!, i to jest najciekawsze. Po powrocie do domu opowiedziala mezowi z dosc
      dobrym przyblizeniem jak to bylo jak omal sie nie wywrocila. Na co on ja
      przytulil i przegadali cala noc a potem i jeszcze wiele dni. Okazalo sie, ze on
      takze ma czasami takie momenty, itd., itp. No i rezultat - dziewczyna twierdzi,
      ze nigdy jeszcze ich malzenstwo nie mialo sie tak dobrze jak po tych
      zwierzeniach i ostatnie miesiace sa najlepsze w ich pozyciu. Dodam, ze dzieci w
      wieku omalze wyjsciowym.

      Klamac czy nie? Wybor nalezy do nas.

      -
      -
      • Gość: Jaro Re: Dla korzysci IP: 172.30.23.* 11.12.01, 15:01
        Prawda obiektywna istnieje, tylko na ile jest "odpoznawalna", nie jest to więc
        problem ontologiczny "czy istnieje" tylko epistemologiczny, jak ją poznać, i tu
        jest miejsce dla Kanta, Heideggera, Poppera, i innych!

        Prawda życiowa, o którą pytamy, czy istnieje prawda, to pytanie kształt własnej
        zinternalizowanej postawy życiowej, a na nią się składają nasze wybory,
        życie ,wartości, którymi się kierujemy. Chcesz 'żyć prawdą"' odpowiedz sobie
        własnym życiem.

        A kłamstwo jest po prostu obroną jaiejś wartości, bo nie jest człowiek
        zobowiązany do sterowania zewnętrzną moralnością typu "imperatywu", tylko
        własną decyzją i szacowaniem wartości. Pytanie czy wartość ta jest warta
        ochrony i czy moralnie poprawne jest ją chronić i przed kim i dlaczego.
        • Gość: Toi Re: Dla korzysci IP: *.cm-upc.chello.se 11.12.01, 16:46
          Gość portalu: Jaro napisał(a):

          > A kłamstwo jest po prostu obroną jaiejś wartości, bo nie jest człowiek
          > zobowiązany do sterowania zewnętrzną moralnością typu "imperatywu", tylko
          > własną decyzją i szacowaniem wartości. Pytanie czy wartość ta jest warta
          > ochrony i czy moralnie poprawne jest ją chronić i przed kim i dlaczego.

          Prosze Pana Jaro. O ile wiem, 'imperatyw', jesli o kategorycznym mowa (a o innym
          nie slyszalam), jest w praktyce wlasna decyzja i szanowaniem wartosci, w ogole,
          prosze Pana, co Pan ma na mysli mowiac o zewnetrznej moralnosci i byciu
          zobowiazanym nia? Sie to zdziebko wyklucza. Jesli jestem zobowiazana moralnoscia,
          to ona w tym momencie przestaje byc zewnetrzna, n'est-ce-pas ?

          (Pardon Malwine za ewentualnego byka.)
    • Gość: dike Re: Dlaczego kłamiemy??? IP: *.icpnet.pl 11.12.01, 15:03
      To moze nie bedzie dokladnie odpowiedz na pytanie glowne...
      Ale...czy zastanawialiscie sie nad faktem, dlaczego wlasciwie zawsze czlowiek
      chce mowic prawde? Albo raczej: chce, zeby inni postrzegali to co mowi - jako
      prawde?
      I nieraz bedzie walczyl "do upadlego" byleby tylko nie "zasluzyc" sobie na
      miano klamcy...chociaz w gruncie rzeczy pogardza tymi, ktorych oklamuje...
      i nieraz tak naprawde to nawet nie o kase chodzi...
      To dlaczego?...

      Takie dzisiaj "refleksje" mnie nachodza...w zwiazku z...
    • Gość: soso do jaro IP: 195.41.66.* 11.12.01, 15:34
      Transcendentalnie i immatrykularnie to abnegujesz infraintrospektywnie i to mi
      sie podoba introwertycznie ale abstrahujac od penetrowania superego immoralne
      reality reedukuje sie fortunniej w subprzestrzeni otologicznej. Dalej idac,
      onomatopeicznie prawda rededukowalna nie jest prawda a priori a
      diskoweralnoscia interteologiczna. O ile sie wiec rozumiemy jak sie polazy na
      jednej szali Kanta a na drugiej Spencera to ten ostatni przewazy. Kant byl
      drobniaczkiem a Spencer wazyl zapewne grubo ponad 100kg.

      såså
      • malwinamalwina Re: prosze uprzejmie 11.12.01, 15:50
        nie tykac mi tu jaro, ktory w dodatku potwierdza to co sekretnie mysle od lat - mam duuze walory
        moralne do obrony !
        nie ma jak przyklady : gdy bylam piekna i mloda, chodzilam (bo tak sie mowilo) z chlopczeciem i serce
        moje bilo dla niego jak szalone.
        Moje studenckie zycie bylo zabalaganione i czesto mylila mi sie aula z rotunda :-)
        Pewnego wieczoru, z pomoca oparow i muzyki znalazlam sie w niedwuznacznej sytuacji z przystojnym
        absztyfikantem a poniewaz moja glupota zawsze miala klopoty z odnalezieniem swoich granic, radosna
        sytuacja prawie prawie wyszla na jaw. I raz dwa trzy, w glowie pojawila mi sie waga (ta od temidy) i na
        szalce wielka milosc i przejsciowy szal. Co ja sie musialam naklamac zeby z tego wyjsc ! Bo
        oczywiscie bylo niedopomyslenia zeby tego chlopaka stracic z powodu seksownej milostki.
        Wyciagnelem wniosek na cale zycie : nigdy nie ladowac sie w sytuacje gdzie klamstwo na umor ratuje
        ci zycie (bo on byl zyciem calym dla mnie :-)
        I nie ryzykowac tego co wazne dla gownianych przyjemnostek.
        I tak oto stalam sie bardzo powazna;-), odpowiedzialna;-) i ...wierna. Sobie.

        Klamac jest trudno. Wymaga energii i wysilku ponad miare.
      • Gość: Z Kłamstwo to przyszłość IP: *.radio.com.pl 11.12.01, 16:08
        To też nie jest prawda. Jesli kłamstwem nazwiemy umyślne przeinaczanie faktów
        celem osiągnięcia korzyści, to wszystkie inne mijania się z prawdą będą
        niegroźne. I w takim określeniu można stwierdzić, że opowieść o ładnym krawacie
        nie jest kłamstwem. Bo jeżeli podobanie się krawatu jest uzależnione od naszego
        gustu, to podobanie się krawatu nie może być faktem.
        Czyli tylko fakty mogą być obiektywną prawdą. Na przykład 100 osób stwierdza,
        że asfalt jest czarny i to już jest fakt.
        A pojęcie prawdy subiektywnej, jest na tyle nieprawdziwe co trudne do mego
        subiektywnego odczucia.
        Czyli pisząc to wszystko mogłem się minąć z prawdą czy też skłamać?
        • Gość: soso Nastepny filozof sie znalazl!!! IP: 195.41.66.* 11.12.01, 17:31
          • Gość: soso Do Malwiny IP: 195.41.66.* 11.12.01, 17:34
            Co z ta rotunda?! Czyzbys uczyla sie w Krakowie?!!!!!!!!!! Jak tak to my prawie
            jak brat z siostra! Oby jeszcze podobne roczniki! Whow! Znalazlem kolezanke?

            såså
            • malwinamalwina Re: 12.12.01, 09:31
              o raaany, ja sie dobrze czuje w skorze jedynaczki i nie szukam brata !
          • Gość: Z Re: Nastepny filozof sie znalazl!!! IP: *.radio.com.pl 11.12.01, 17:35
            Nie znalazł, tylko zgubił! I wcale nie kłamię!
            • Gość: czarek Re: Do Malwiny IP: 65.128.156.* 11.12.01, 22:37
              Nigdy nie ladowac sie w sytuacje gdzie klamstwo na umor ratuje ci zycie...

              Super powiedziane, jesli dobrze pojalem. Ona tak zrobila. A ja im dalem rozkosz
              cala, azeby ja uratowac. Zreszta mialem taki sen: walczylem z Matka Boska.
              Musialem ja zabic, aby ja uratowac. A cala byla w czerni, a pod ta czernia byl
              tylko kosciotrup i suchutka ziemia...
    • Gość: Jaro Przebijam Spencera IP: 172.30.23.* 12.12.01, 06:50
      O jakieś 16 do 20 kilo.
      W takim razie idziemy do egzempum:

      Tatuś i Mamusia uczyli żeby nie kłamać i słusznie, bo w relacji bliskiej czyli
      miłości rodzicielskiej, jak i we wszystkich relacjach idelalnie intymnych
      kłamstwo nie ma racji bytu. Poza tym taka sytuacja ułatwia relację
      pedagogiczną. I pomimo, że w życiu sytuacje idealne, czy modelowe rzadko się
      zdarzają, na mocy nawyku wykształconego heteronomicznie pozostaje imperatyw
      subiektywnie nieraz identyfikowany jako autonomiczny. A tu kiedyś dwu rosłych
      drabów szuka kolegi, który im bogu ducha winny, i kłamiemy że tutaj go nie ma.
      Niby wszystko w porządku, ale coś nas w dołku gnębi, bo skłamaliśmy.

      No i co, sprzeczność, czy paradoks?

      Merci Malwina pour Votre defence, je suis oblige.
      • Gość: renka klamstwa IP: *.home.cgocable.net 12.12.01, 07:44
        Ja mysle, ze nasza kultura polska to jest oparta na klamstwie. Spojrzmy na
        nasze najwieksze dzielo: Pan Tadeusz. I jego pierwsze strofy; "Litwo' ojczyzno
        moja...
        Miliony ludzi wychowywanych na tym, a pozniej Litwin w Kanadzie jest
        zdziwiony, ze ja nie znam litewskiego, bo on zna polski. No i w Wilnie stoi
        IDENTYCZNY pomnik A. Mickiewicziusa przed kosciolem sw Anny, jak w Warszawie
        na Krakowskim.I jak ma nas pojac Kanadyjczyk? Ze jestesmy klamcami?
        INne bzdury, typu fikcja literacka, przyjmowane jako "ksiazki historyczne", a
        stad juz bliziutko do "historii Polski". Mam na mysli "Trylogie "H.
        Sienkiewicza.
        Albo teraz z zycia wziete : kwieto twierdzi, ze "szara strefa" to zupelnie cos
        innego niz kapital spekulacyjny.To klamstwo. Wyjasniam to w watku o
        intelektualistach. Jest wiele tego. Uwazam, ze Polacy lubia klamstwo. Lubia
        oszukiwac i czesto z tej zabawy wychodza niezle klopoty.Np pamietam taka
        partie piwa, zgrywusy("niegrozne" klamczuchy),nie ukrywali swoich zgrywow, ale
        ludzie ICH wybrali do sejmu.I pozwolili im(zgrywusom) decydowac o sobie, a
        teraz placza.
        • Gość: soso Co sie z Toba dzieje, Jaro? IP: 195.41.66.* 12.12.01, 09:48
          • Gość: soso No ale o co Ci chodzi, renka?????!!!!!! IP: 195.41.66.* 12.12.01, 09:49
      • Gość: soso Do Jaro IP: 195.41.66.* 12.12.01, 10:01
        Cos zanizyles poziom drogi kolego. 'W relacjach idealnie intymnych klamstwo nie
        ma racji bytu'. Co to znowu za sytuacje idealnie intymne?

        Co do reszty - sklamanie przed bandziorami w obronie niewinnego to nie jest
        klamstwo, o ktorym rozmawiamy. Korzysc z tego plynaca jest moralnie wlasciwa.
        To cos w rodzaju wojny sprawiedliwej, ktora nawet Watykan blogoslawi. Tak wiec
        dla nie nie na temat.

        Problem pojawia sie dopiero, kiedy klamiemy w watpliwej sprawie i to jest tresc
        dyskusji, tak mi sie wydaje.

        No i jest jeszcze szalona renka, ktora prowadzi wlasny watek w watku na sobie
        tylko znany temat.

        Prosze, napisz cos, Jaro, o Twych przemysleniach na temat klamania dla np.
        ukrycia wlasnego zlego uczynku. Wiesz, ze zrobiles cos zlego i klamiesz; lub
        wiesz, ze zrobisz cos zlego i obmyslasz klamstwo. O takie rzeczy chyba chodzilo
        zalozycielce. Precz z rozwazaniami nad prawda absolutna, wzgledna,
        postrzeganiem swiata i tym podobnymi gornolotnosciami. Dla mnie to problem
        etyczny i to z niskiej polki i wole jak rozmawiamy w zrozumialym jezyku. Pan
        Tatarkiewicz kiedys powiedzial, ze jak ktos wie o czym mowi to potrafi to takze
        zrozumiale i prosto przedlozyc drugiemu. Boze, jakie to prawdziwe!

        Pozdrowienia dla wszystkich.

        såså
      • taira Re: Przebijam Spencera 13.12.01, 14:42
        Przypomnialo mi sie pewne zdarzenie. Chodzilam na nauki przedmalzenskie i
        tematem jednej była etyka malzenska, ale zamiast etyki m. była etyka wyborcza
        (poniewaz termin spotkania był przed wyborami). Nasluchalismy sie na temat, na
        kogo głosowac a na kogo nie(nie musze chyba tłumaczyc o kogo chodzilo).
        Szanowny ksiadz na koniec dodal, ze jest grzechem głosowac na „złych ludzi”
        jesli robimy to „swiadomie”. Wyraznie dał nam do zrozumienia, ze moze robic
        problemy z podbiciem Swiadectwa uczestnictwa w konferencjach przedmalzenskich
        i zapytał się kazdego na kogo bedzie głosowal, oczywiscie wtedy wszyscy
        powiedzieli, ze na tego „dobrego”. Ja tez tak powiedziałam mimo, glosowalam
        inaczej. To było klamstwo? . Tak, ale czy mozna je usprawiedliwic lub
        wytlumaczyc?. Wiem ze jest to klamstwo dla wlasnych kozysci, ale jak
        postepowac, żeby tak nie robic.
    • Gość: zula Re: Dlaczego kłamiemy??? IP: 195.205.223.* 12.12.01, 12:35
      w waznych sprawach mowie prawde - latwiej, wygodniej i przynajmniej nie mysle komu co naklamalam. ostatnio
      jednak coraz czesciej stosjue metode mowienia niecalej prawdy. szczegolnie gdy odpowiadam na pytania o to jak
      leci. wstydze sie tego jak teraz wyglada moje zycie wiec ostatnio w odpowiedziach na takie pytanie zostawiam
      niedomowienia.
      • Gość: jaro Panno Tairo IP: 172.30.23.* 17.12.01, 06:16
        Przecież to był delikatnie mówiąc szantaż, niezależnie od tego, że Ksiądz ma
        prawo do własnego zdania, zwłaszcza w sprawach moralnych, to nie może posuwać
        się za daleko.
        • taira Re: Panie Jaro 17.12.01, 12:32
          Dziekuje za odpowiedz. Najchetniej podyskutowalabym na ten temat i inne przy
          pysznej pieczeni z dzika.
          Pozdrawiam
          ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka