Dodaj do ulubionych

jak zabic w sobie milosc ?

20.08.07, 14:17
kocham jeszcze kogos,z kim bylam jakis czas,rozstalismy sie kilka miesiecy
temu,jednak nie potrafie sobie poradzic z uczuciem,ktore nosze jeszcze w
sobie.Decyzja o rozstaniu byla spowodowana roznica charakterow.Do dzisiaj
mysle wciaz o nim,gdy jestem w miejscach,w ktorych bywalismy razem rozgladam
sie dookola liczac na to,ze chociaz go ujrze.Staram sie zapomniec,nie
myslec.Nie potrafie.Zaczelam sie z kims spotykac,to dobry mezczyzny,ale
widze,ze nie umiem sie zaangazowac,bo wciaz kocham kogos innego.Jak mam zabic
w sobie uczucie,ktore wypelnia mnie cala?Jak mam zyc normalnie,skoro nie
moge,nie moge wytrzymac,jest mi tak ciezko.Jestem konsekwentna,nie nachodze
ani nie wydzaniam do mojego bylego,podjelismy decyzje i chce sie jej
trzymac.Tyle potrafie.Chodzi tylko o to,co dzieje sie w moim wnetrzu.Czy ktos
umie mi pomoc,doradzic,co mam zrobic?Jest mi z tym tak zle...
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 14:23
      Nie, nikt nie umie Ci poradzić, bo takie wątki w tym miejscu to niemal kalsyka i nic madrego dotychczas nie przyszło nam, wszytkim do głowy pomimo setek przemądrzałych postów, wykpiwania, użalania się, współczucia....
      Ja uważam, że jeśli coś naprawdę wciąż dręczy to znaczy , że zostało jakieś niedopowiedzenie, czyjaś krzywda, żal niewypowiedziany.
      Coś jeszcze trzeba powiedzieć sobie, może zwykłe "przepraszam"....?
      • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 14:38
        zalu mam wiele,bo zostalam skrzywdzona,rozmawialam z nim nie raz o tym,co mnie
        boli,on zawsze odwaracal kota ogonem,mnie obwinial o to,co bylo zlego.Wiem
        tylko,ze nie moge sobie poradzic z uczuciami,ktorych juz nie powinno byc-a sa.
        • xxnick Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 14:42
          Ponoć czas leczy wszystkie rany.
          Złody środek na wszystko.
          Wiele osób cierpi i sadze że recepta na te bóle jest wlaśnie
          czas,spokój,dystans.
          Uczucia nie miną z dnia na dzień.
          Nikt Ci nie da recepty,co zrobić z uczuciami,bo się nie da nic
          zrobić..
          Trzeba czekać,by pewnego dnia obudzić sie i stwierdzić,ze boli
          mniej...a moze już w ogóle.
          No chyba że... chcesz walczyć,o to by wrócił.
          Jeśli widzisz sens,jeśli mozesz to zrób wszystko,by byc z powrotem z
          nim... Tyle że bogatsza o doświadczenie,o zdarzenia.
          Bez żali,bez odwracania kota ogonem...
          Powodzenia!
          • katerina2 Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 11:16
            mnie trzymalo 4 lata silnie, piaty rok juz lekko... Potem przeszlo
            jak reką odjął.
            Próbowalam wielu rzeczy - umawiałam się z wieloma facetami,ktorzy
            mnie nic w zasadzie nie obchodzili, okazyjny sex itp, a w zasadzie
            to wszystko bylo tylko po to zeby zagluszyc tamto uczucie. Przeszlo
            z czasem.Tylko czas ci to wyleczy i pogaduszki z przyjaciółka,
            trzymaj sie dzielnie.
        • lukibiker Re: jak zabic w sobie milosc ? 11.10.07, 10:41
          Ja polecam szukanie dla siebie dodatkowych zajęć aby nie siedzieć samemu w domu, myśleć za dużo. Jak człowiek się czymś zajmie tak, ze nie ma czasu usiąść na chwile i odetchnąc to jest prościej, na to trzeba jednak czasu, może nie będzie to "zabicie" uczucia a bardziej "zdezaktualizowanie".
      • pielegniarze2017 Re: jak zabic w sobie milosc ? 07.10.17, 17:42
        U mnie mija 2 mc od rozstania,jest nieco lepiej już nie myślę tak intensywnie chociaż jeszcze dużo, ale nie płaczę czasem ściśnie w gardle ale nie tak jak na początku.Też dużo pozytywnych myśli,lubię miejsca w których bywaliśmy przypominam,słyszę muzykę to serce szybciej mi bije.Pragnę w myślach widzę co robiliśmy.Jestem jeszcze w tym romansie uczuciowo i cały czas nie dowierzam,że tak mogło się to skończyć...jak długo nie wiem jeszcze.Tak jak tu wszyscy piszą czas jest najlepszym doradcą...łączę się ze wszystkimi którzy czują podobnie :)
    • ron23 Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 14:39
      Nie da sie zabic tej milosci. Ja mam podobnie od kilku miesiecy. Nie
      zamykam sie w sobie, jednak inne kobiety maja te wade, ze nie sa
      Nia, nie rozumieja mnie bez słow, nie wiedza, co lubie, czego nie
      lubie, nie sa tak bajecznie piekne, madre i inteligentne...
      • shangri.la Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 14:44
        To tylko ułuda, miraż, fatamorgana...
        Fałszywy obraz osoby, która przecież ideałem nie była , skoro skrzywdziła.
        Ale nie kocha się ideałów;)
        Bo nie kocha się za coś tylko pomimo czegoś:)

        Pogadajcie jeszcze ze swoimi ukochanymi i szczęścia Wam wszystkim życzę, duszyczki zakochane:)
        • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 15:19
          u mnie to rozstanie jest ostateczne,rozstawalismy sie wiele razy,ale tym razem
          to juz ostatecznosc,wiec dlatego musze poradzic sobie z uczuciami.
    • brak.polskich.liter Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 14:53
      Zajac sie czyms sensownym, zajmujacym i wyczerpujacym. Intensywne zajecia
      sportowe moga byc, praca fizyczna, czytanie ksiazek czy ogladanie filmow w
      ilosciach hurtowych (byle nie romansidel), cokolwiek. Ozywienie zycia
      towarzyskiego tez pozytywnie wplywa na caloksztalt. Kazde uczucie, nawet
      najgoretsze zanika z czasem, jesli nie dostarcza mu sie pozywki.
    • yokooo Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 16:44
      Bardzo chciałabym ci pomóc, poradzić, chociaż napisać coś mądrego...
      Jeszcze nie tak dawno sama szukałam odpowiedzi na podobne pytanie. Zawsze
      słyszałam to samo - zajmij się czymś czasochłonnym, czas leczy rany, pokochaj go
      jak bliźniego swego, wtedy pozbędziesz się tej egoistycznej chorej fascynacji
      itd. Byłam zła, załamana, nieszczęśliwa bo wszystkie te rady były do niczego.
      Niestety prawda jest taka, że miłość trzeba przechorować - nie ma innego
      sposobu. U jednych trwa to pół roku, u innych 2 lata, a niektórzy noszą w sobie
      resztki uczucia przez całe życie.
      Po dwóch latach sutku i bólu, dopiero mogę powiedzieć, że zaczyna mi
      przechodzić. Choć ciągle myślę, marzę, wspominam, tęsknię, to wszystko jest
      jakby mniej intensywne. Z każdym miesiącem jego obraz staje się bardziej
      rozmyty. Im więcej dzieje się w moim życiu, tym tęsknota rzadziej przychodzi...
      Wiem, że nie jest to żaden sposób na "zabicie miłości" (takiego nikt jeszcze nie
      wynalazł) lecz może pocieszę cię troszkę pisząc, że kiedyś wreszcie uwolnisz się
      od tego uczucia... z całego serca życzę ci, żeby stało się to jak najszybciej.


      • shangri.la Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 16:50
        Miałam kiedyś taką wirtualna koleżankę, która zwierzała mi się, że po siedmiu latach od rozstania wyczekiwała pod blokiem na obiekt swoich westchnień.
        Była już wówczas mężatką, matką dwójki dzieci i cenionym lekarzem.
        Sorry, że tak mało optymistycznie...;)
      • es_steban Re: jak zabic w sobie milosc ? 13.09.07, 17:14
        da radę- wiem jak to było ze mną; wystarczy zrozumieć, że osoba, którą kochamy
        nie istnieje, że to zbiór poboznych życzeń, wyobrażeń i założeń, którymi na
        kredyt obdarzylismy człowieka, który tak naprawde jest inną osobą.
        Kiedy orientujesz się, że nie kochasz rzeczywistej osoby to przechodzi bardzo
        szybko.

        Problem w tym, że większośc z nas nie dopuszcza tego do świadomosci- cały czas
        myslimy ona/on jest taki...
        ale rozbierzcie to na czynniki pierwsze- zastanówcie się nad każda cechą z osobna
        czy na pewno jest właśnie taka? Jak się w kimś zakochujemy to od razu myslimy,
        ze jest dobry, mądry szlachetny, niewinny, itd ( to uproszczenie oczywiście)
        a czy dużo jest takich wspaniałych ludzi wokół? no nie ma- a ich też w
        większości wypadków ktoś kocha
    • shangri.la Re:"Trzeba zabić tą miłosć" 20.08.07, 16:56
      Ciekawe, czy ktoś z Was pamięta ostatnią scenę z tego filmu?
      Dla mnie była wstrząsająca....
    • synvilla Re: szukaj pomocy u psychologa. 20.08.07, 16:58
      Pomaga. + dobra terapia.Nowe srodowisko.Nowy styl zycia.
      • aratenka ... 20.08.07, 17:18
        czytam to,co napisaliscie-wiem,ze zajecie sprawia,ze mniej sie mysli,stracilam
        prace,szukam nowej i dlatego moze zbyt wiele mysle.Poza tym jest ten nowy ktos w
        moim zyciu,poznal mnie ze swoimi przyjaciolmi,wiec zawarlam nowe znajomosci.Nie
        jestem zamknieta na innych ludzi,wrecz przeciwnie.Jednak w ciagu dnia czy
        wieczorem przewazajac te mysli o tym,ze nadal kocham,a nie powinnam.Staram sie
        je wyprzec,myslec o czyms innym,kiepsko mi idzie.Wiem,ze jest wiele zlamanych
        serc,moje nalezy do tego grona.Przykre jest,ze wiele osob ma taki problem.
        O tyle mam rozsadku,ze siebie nie wkrecam,nie slucham naszej muzyki,nie ogladam
        naszych filmow itp.To prawda,ze uczucia potrzebuja pozywki.Nie dostarczam
        jej,jesli chodzi o bodzce zewnetrzne.
        Na psychologa mnie nie stac,niestety.
    • elfi13 Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 19:16
      Może to banalne...ale tylko czas może wyleczyć te rany a i nie do końca...Wiem
      że to ciężkie..ale ...postaraj się...iść naprzód..

      życzę wytrwalości....

    • jan_stereo Re: jak zabic w sobie milosc ? 20.08.07, 19:29
      Tej Twojej milosci do tego poprzedniego faceta jest jedynie na tyle zeby poczuc sentymentalny ped do wspominania go w miejscach, ktore kiedys odwiedziliscie i na nic wiecej. Zareczam Ci, ze miesiac ponowny spedzony razem z soba i nie chciala bys juz sie tymi miejscami delektowac.
    • juliaiga Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 08:49
      Wiesz,ja też kiedyś musiałam zabić w sobie miłość.Wtedy myślałam że
      to już koniec,świat się zawalił itd.Sąsiadka powiedziała mi wtedy
      że "klin się klinem wybija"-co chodziło w jej rozumowaniu o tym,że z
      czasem kogoś poznam,będzie nowy mężczyzna.Wtedy nie chciałam tego
      słuchać.Ale czas zrobił swoje.Poznałam kogoś i się bardzo
      zakochałam.Czas zrobił swoje,facetów jest cała kula ziemska.Może
      wyjedż gdzieś,zmień otoczenie,wspólnych znajomych na Twoich
      znajomych i może nawet zmień miasto.Odetnij się gwałtownie.I w to
      odcięcie włącz świadomość.Ja się odciełam,zmieniłam
      miasto,miejsca,ludzi.Włożyłam w to wiele wysiłku.Musiałam wynająć
      mieszkanie,zmienić pracę,w obcym mieście gdzie nie miałam dosłownie
      żadnych znajomych i rodziny rozpocząć nowe życie.I wiesz,nie
      żałuję.A Tobie życzę powodzenia,napewno się uda.Musisz się o to
      postarać.Bo wiesz dlaczego?Z punktu widzenia osoby która to już
      przeszła napiszę Ci tak-bo warto i bo jest to możliwe.Musi się udać
      tylko to samo nie przyjdzie i dlatego w to odcięcie musisz włączyć
      świadomość.
      • aratenka nowe fakty 24.08.07, 09:13
        Dziekuje Juliaiga,tez mysle,ze musze zupelnie sie odciac,bo...


        Odezwal sie kilka dni temu,znowu zaczal mowic o
        uczuciach,milosci,tesknocie,spotkalismy sie wczoraj,bylo milo,wspolny
        obiad.Ustalilismy,ze sprobujemy raz jeszcze.Usiedlismy nad kartka papieru
        spisujac swoje oczekiwania wobec siebie.Pisal o zaufaniu,szczerosci,o tym bym
        nie kombinowala.Ja pisalam o podobnych rzeczach.Gdy to juz ustalilismy to
        powiedzial mi,ze musi byc szczery,ze nie zyl w celibacie przez ten czas,gdy sie
        rozstalismy,wrocil wlasnie z wakacji,na ktorych poszedl do lozka z jakas
        dziewczyna i jej kolezanka.Przyznal tez,ze gdy mielismy kryzys i nie
        rozmawialismy,ale nie bylo podjetej decyzji o rozstaniu,to spotykal sie z jakas
        "kolezanka",kobieta zamezna,chodzili na kawki,do kina...I to mnie tak
        zabolalo,ze myslalam,ze tam sie rozplacze.Wiem na jaki film szedl,pamietam,ze
        wtedy siedzialam w domu,a on bawil sie dobrze z kims innym.Poczulam
        obrzydzenie,odraze.Powiedzialam mu,ze teraz gdy ze soba nie bylismy ja tez sie z
        kims spotykalam.Widzialam,ze sie wsciekl.Pies ogrodnika.Sam mnie nie
        chcial,odrzucal,ja probowala na poczatku wrocic,spotykalam sie z murem.Nazwal
        mnie wczoraj dziwka,ze jestem obrzydliwa,ze pozwolilam sie dotknac komus
        innemu.Powiedzialam mu,ze jest 1:1.A on,ze nie moglby mnie teraz dotknac.Wyszlam
        stamtad z poczuciem totalnej pustki,czuje sie okropnie.Nie z powodu tego jego
        trojkata,ktorego zrobil na wakacjach,chociaz to tez jest okropne,ale z powodu
        tej mezatki,bo wtedy bylismy jeszcze razem.Koszmar
        • juliaiga Re: nowe fakty 24.08.07, 10:03
          Masz 2 możliwości,1-ciągnąć to i iść z nim do poradni,2-zostawić to
          (w sensie odciąć się).Nie mogę teraz pisać,nie mam internetu w
          domu,napiszę w tygodniu.Ale inaczej oprócz tych dwóch możliwości nie
          będzie.Czas jakby gra tylko na zwłokę.Napiszę w tygodniu a na razie
          będę myśleć,pa.I trzymaj się,nie dawaj się jemu!Pamiętaj-facetów to
          jest cała kula ziemska,trzymaj się,pa!
    • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 09:45
      ja juz nie musze zabijac tej milosci, bo on wbil mi wczoraj noz w plecy i
      jeszcze nim pogrzebal, tak aby mnie bardziej bolalo :(
      • yokooo Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 10:18
        Teraz kiedy on "wbił ci nóż w plecy" będzie łatwiej... uciekaj od niego gdzie
        pieprz rośnie, to mały człowiek, nie wart nawet twojej najmniejszej uwagi.
        Trzymaj się cieplutko:)
        • piratkaa Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 10:59
          czytajac twoja historie, zrobilo mi sie potwornie smutno. mialm podobne
          doswiadczenia, i z tego z\wzgledu radze ci nie wiazac sie z osoba, ktora
          traktuje ciebie jakswoja wlasnosc, ktorej nikt nie moze dotknac. fakt ze przspal
          sie z 2 kobietami i nie uwaza tego za problem tez jest zstanawiajacy. wiem jak
          trudno jest wymazac milosc, wlasnie w tej chwili znow zaczynam sie "leczyc", ale
          postanowilam sobie ze nie wazne jak bezie ciezko,chocbym nie wiem jak cierpiala,
          nie zmienie zdania i bede konsekwentna. juz lepiej byc samemu niz z kims kto na
          ciebie nie zasluguje.pozdrawiam
          • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 12:53
            wydaje mi sie teraz obrzydliwym facetem,ktory czyha tylko na okazje,o to sie
            zawsze balam,bo on lubil miec kolezanki,teraz potwierdzily sie moje obawy z
            przeszlosci.Mezatki mu nie wybacze.Bylismy jeszcze razem.
        • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 11:01
          dziekuje yokooo, a juz mialam nadzieje...jednak dobrze,ze byl szczery,to mi
          ulatwi sprawe
          • katerina2 Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 11:20

            • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 15:07
              No wlasnie,dlaczego tak bardzo przywiazujemy sie emocjonalnie do tych,ktorzy nas
              rania?
    • m.miri Miłości nie mozna zabić 24.08.07, 13:45
      Miłości nie można zabić :)
      Miłość przychodzi gdy jesteśmy na nią gotowi, gdy jej szczerze pragniemy.
    • shangri.la Re: J.Gaarder 'Przepowiednia Dżokera":) 24.08.07, 14:18
      "Na naszej planecie żyje pieć miliardów ludzi a tymczasem człowiek zakochuje się w jakiejś jednej osobie i nie wiadomo dlaczego, nie chce jej zamienić na żadną inną"
    • amberka3 Re: jak zabic w sobie milosc ? 24.08.07, 19:53
      Jak ja Ciebie rozumiem.:((
      Najgorsze są wieczory i noce, nie można spać-przespać tego, łzy napływają do oczu.
      Cały czas nie wiem czy mieć jeszcze nadzieję-choć rozsądek mówi że nie.
      Jakieś usłyszane gdzieś zdanie które mi jego przypomina, potrafi wyprowadzić z
      równowagi. Gesty, miejsca, wyraz twarzy.

      Trzeba to jakoś przeżyć, bo nic innego nie można zrobić.
      Jak masz ochotę to napisz maila.
      • wioletta123 Re: jak zabic w sobie milosc ? 25.08.07, 18:05
        Niestety człowiek sam sobie wbija nóż w plecy wspomnieniami,
        tęsknotą, pragnieniem, nadzieją, fantazją o tej osobie. Im dłużej
        tym gorzej, bo obraz tej osoby jest taki idealny. Prawda jest taka,
        że jak ktoś kocha to nie robi problemów, to się wie.Więc najlepszym
        rozwiązaniem jest szybkie i krótkie odcięcie się od tej osoby RAZ
        NA ZAWSZE! Nie utrzymywać kontaktu, nie przechowywać pamiątek typu
        zdjęcia itp. NIE ROBIĆ SOBIE NADZIEI, ŻE MOŻE JEDNAK... Jak chciałby
        z Tobą być to bylibyście razem teraz.
        • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 25.08.07, 19:07
          Chcialam sie odciac od niego, bylam wytrwala,ale to on sie odezwal.Wczoraj caly
          dzien dzwonil,z byle powodu.Dzis rano odpisal jakos brukliwie na smsa i
          milczy.Kiedys myslalam,ze cos ze mna jest nie tak,dzis widze,ze on jest dziwny.

          a mnie tak bardzo boli :(
          • wioletta123 Re: jak zabic w sobie milosc ? 25.08.07, 20:21
            No własnie to jest ta pułapka. W momencie kiedy idzie nam już
            dobrze, już powoli czujemy się pogodzeni z sytuacją, że nic z tego
            nie będzie, że już koniec, odcinamy się... i nagle pojawia się w tym
            najmniej spodziewanym momencie, kiedy jeszcze rany są świeże, kiedy
            jesteśmy jeszcze podatni na wpływ tej osoby i znowu to co
            budowaliśmy w sobie, taka osoba znowu burzy nie zdając sobie sprawy
            jak nas tym rani - bo robi nam znowu nadzieję, bo znowu miesza nam w
            głowie i życiu po to żeby znowu odejść i tak w kółko i w
            nieskończoność może być. Wieczna niepewność, wieczna walka z
            uczuciami, wieczne cierpienie. Takie związki nazywa się pseudo
            związkami, pseudo miłością. To jest jak choroba alkoholowa. Często
            gdy chcemy sobie z nią poradzić, staje wiele pokus żeby się znowu
            napić, kusi. Trzeba taką chorobę przetrwać, trzeba poprostu być
            twardym i konsekwentnym w walce z taką chorobą. Początki są trudne,
            ale z czasem zaczyna nam mniej zależeć na tym żeby się napić, już
            nie czujemy tego wielkiego pragnienia. Najważniejszy jest ten okres
            początkowy i jest on decydujący, bo jak go przetrwamy to już będzie
            lepiej. Nie można poddać się właśnie tej pokusie! ( gdy nagle on się
            odzywa )To jest właśnie przykład miłości porównywalny do
            alkoholizmu. Miłość przecież jest piękna i taka ma być, bo jak
            przynosi cierpienie to jest pseudo miłością.Życzę wam wszystkim
            nieszczęśliwie zakochanym chcącym zapomnieć o kimś przede wszystkim
            wytrwałości w tym, nie dajcie się skusić.
            • shangri.la Re: jak zabic w sobie milosc ? 25.08.07, 20:48
              Co Ty dziewczyno wypisujesz....?
            • wioletta123 Re: jak zabic w sobie milosc ? 25.08.07, 21:26
              Piszę, że taka miłość która przynosi cierpienie i człowiek nie
              potrafi sobie z nią poradzić i nie potrafi zapomnieć o danej osobie
              jest toksyczna. Dlatego lepiej zerwać wszelkie kontakty dla własnego
              dobra żeby się nie szarpać z samym sobą, bo po co? Na początku jest
              ciężko niestety. Dlatego też porównałam taką toksyczną miłość do
              choroby alkoholowej i tyle. Nic nie rozumiesz?
              • wioletta123 Re: jak zabic w sobie milosc ? 25.08.07, 21:28
                Nie na darmo mówi się , że miłość jest jak narkotyk, czy jak
                alkoholizm.
                • shangri.la Re: Do Wioletty 26.08.07, 11:54
                  Mam nadzieję, że nie wierzysz w te bzdury, które powtarzasz zapewne za jakimś niedouczonym psycho.
                  Wypierajac dobro, jakim jest miłość sama w sobie, zrobisz miejsce dla zła, nienawiści, głupoty i wszytkich innych negatywnych uczuć , które Cię zniszczą.
                  • juliaiga Re: Do Wioletty 26.08.07, 14:35
                    Dlaczego ona ma nie wierzyć w to o czym sama pisze i doradza?Byłaby
                    nie szczera.Piszesz że masz taką nadzieję.A jaki masz w tym interes
                    Ty?A to że posługuje się określoną terminologią oznacza że
                    interesuje się psychologia.A Ty w ogóle czytałaś problem osoby komu
                    ona doradza?Przeczytaj jeszcze raz problem tej osoby.Rady Wiolety są
                    bardzo mądre i trafne.
                  • wioletta123 Re: Do Wioletty 26.08.07, 14:43
                    Jakie ja bzdury wypisuję?! Piszę odnosząc się do wątku dziewczyny,
                    która nie potrafi poradzić sobie z uczuciem do kogoś z kim jak
                    najwidoczniej nie może być, chce o nim zapomnieć, a nie potrafi, bo
                    wciąż go kocha. Dziewczyna cierpi. Czy taka miłość jest szczęśliwa?
                    Nie! Miłość powinna przynosić szczęście,radość dla dwojga ludzi. W
                    przeciwnym razie, gdy jedna strona kocha, a druga sama nie wie czego
                    chce i wciąż robi jakieś nadzieje, rani tą osobę! Dlatego taka
                    miłość, gdy osoba ukochana wbija ci nóż w plecy jest miłością n i e
                    s z c z ę ś l i w ą!
                    W takim wypadku nie ma sensu się szarpać, walczyć o tą osobę, która
                    nas zraniła nie raz, bo i po co? Dlatego napisałam, że najlepiej
                    jest całkowicie odciąć się od tej osoby, nie utrzymywać żadnych
                    kontaktów, skoro nie przynoszą nic dobrego. Czy to takie ciężkie do
                    zrozumienia? Nie podważaj moich wypowiedzi, bo każdy ma swoją opinię
                    na dany temat i każdy patrzy na to na swój sposób. To że napisałam o
                    miłości ,że jest jak narkotyk czy alkoholizm to była taka przenośnia
                    dotycząca właśnie uzależnienia od drugiej osoby.
                    • fale_morskie Re: Do Wioletty 29.08.07, 21:38
                      Problem jest taki - zabija się pożądanie, ale miłości się nie da. Są
                      ludzie, którzy kochają raz i przez to cierpią, ale - przede
                      wszystkim - dlatego, że inni nie potrafią ich uszanować. Wybrać
                      można sobie kochanka/ kę, ale miłość nie zależy od nas. Gdyby, tak
                      było, to... ech, miliardy dolarów...
            • wioletta123 Re: jak zabic w sobie milosc ? 26.08.07, 14:49


              > No własnie to jest ta pułapka. W momencie kiedy idzie nam już
              > dobrze, już powoli czujemy się pogodzeni z sytuacją, że nic z tego
              > nie będzie, że już koniec, odcinamy się... i nagle pojawia się w
              tym
              > najmniej spodziewanym momencie, kiedy jeszcze rany są świeże,
              kiedy
              > jesteśmy jeszcze podatni na wpływ tej osoby i znowu to co
              > budowaliśmy w sobie, taka osoba znowu burzy nie zdając sobie
              sprawy
              > jak nas tym rani - bo robi nam znowu nadzieję, bo znowu miesza nam
              w
              > głowie i życiu po to żeby znowu odejść i tak w kółko i w
              > nieskończoność może być. Wieczna niepewność, wieczna walka z
              > uczuciami, wieczne cierpienie. Takie związki nazywa się pseudo
              > związkami, pseudo miłością.

              Ja piszę cały czas o osobie która właśnie tak nas rani, gdy już o
              niej staramy się zapomnieć, gdy już wychodzimy na prostą, to ta sama
              osoba znów się pojawia i znowu nam miesza i znowu to samo, znowu nie
              pozwala nam odejść.
    • cure.3 Re: jak zabic w sobie milosc ? 25.08.07, 18:40
      Własnie przechodzę przez to samo. On był dla mnie wszystkim. Nikt nie był mi
      tak bliski i juz nigdy nie będzie. A dla introwertyczki i osoby bardzo
      wrażliwej taka prawdziwa więź i otwarcie sie na kogoś jest jak skarb. Nie
      potrafię bez niego zyc. Nie wyobrazam sobie kolejnego dnia,wciąż o nim myślę.
      Nie wiem juz co mam zrobić.
    • mskaiq Re: jak zabic w sobie milosc ? 26.08.07, 10:24
      Milosc nie boli, milosci nie trzeba zabijac. To co Cie boli to zal
      nad soba, a takze zal przeszłych chwil, niespełnionych pragnień i
      nie doczekania chwil, na które się czekało.
      Zal mie jest miloscia, to jedno z najbardziej negatywnych uczuc, to
      jedna z najczestszych przyczyn depresji.
      Jesli chcesz przestac cierpiec pozbadz sis zalu nad Soba, nie
      wspominaj przeszlych chwil.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • 13kotek13 Re: jak zabic w sobie milosc ? 26.08.07, 10:49
        Popieram mskaiq :)
        Musisz wyprzec zal. Wtedy okaze sie,ze uczucia moze i nie ma,bo to, co Cie
        trzymalo, to wlasnie zal i tesknota za tym, na co czekalas.
    • wiedzma15 Re: jak zabic w sobie milosc ? 26.08.07, 13:27
      Jak zabić? codziennie, systematycznie powtarzać sobie w myślach najgorsze momenty, najbardziej raniące słowa, wszystkie przykrości i żale do eks.
      Cieszyć się, że już cię to nie dotyczy

      ja tak robiłam przez pół roku, po to żeby stwierdzić, że jednak kocham męża i wróciliśmy do siebie - z tą różnicą że w międzyczasie odkryłam w sobie taką siłę, o którą nigdy bym się nie podejrzewała i ta siła to moja gwarancja partnerstwa w nowo powstającym związku ze starym mężem
    • juliaiga Re: jak zabic w sobie milosc ? 26.08.07, 15:01
      Aratenko,ja jeszcze wrócę do tego co napisałaś w piątek.Chodzi o tą
      sprawę że kiedy byliście razem a mieliście kryzys,wtedy on miał
      kogoś.On się tak zachowuje,jakby się liczył tylko sam ze sobą.Dzwoni
      do Ciebie kiedy chce,kobiety ma kiedy on chce a Ty biedna się w tym
      wszystkim szamoczesz.Tylko jeśli zdecydujesz się na totalne odcięcie
      to musisz tak być przygotowana,żeby nie mógł zadzwonić(zrezygnować z
      komórki lub zmienić numer stacjonarny).Jeśli zdecydujesz się na
      totalne odcięcie to musisz starać się przewidzieć jego 2,3 ruchy do
      przodu.A że to męczy(bo w jakimś sensie też się o nim myśli,może nie
      romantycznie ale w jakimś sensie o nim)to najlepiej zrobić
      przeprowadzkę w inne miejsce.
      Aratenko-uda Ci się ale także opłaca Ci się tak zrobić.Co musisz
      zrobić-wyznacz datę końca znajomości.Powyrzucaj wszystkie pamiątki i
      zdjęcia.Zrób porządek z komórką i telefonem stacjonarnym tak aby nie
      znał Twojego numeru.Wyobraż sobie że wyjeści-moze masz gdzieś
      rodzinę gdzie mogłabyś się zatrzymać(zacznij przez internet szukać
      pracy w tej miejscowości).I znajdż zaufaną osobę do której uderzysz
      zamiast do niego gdy bardzo za nim zatęsknisz żeby się to jej
      wygadać jak bardzo tęsknisz a żeby to nie był on.
      Aratenko uda Ci się!Nawet jeśli w to nie wierzysz dzisiaj-to musi
      się udać.Uda się ponieważ kogoś poznasz.Dzisiaj patrzysz na tą osobę
      zakochanymi oczami i wydaje Ci się to nie możliwe że coś
      zmienisz.Ale zmienisz.Może on już do końca życia będzie dla Ciebie
      osobą taką naznaczoną z którą masz chemię w związku.Ale jeśli
      ponownie się zakochasz i chemię będziesz mieć z kimś innym to będzie
      to dla Ciebie mało ważne.A popatrz na to co przeżywasz-gdybyś tak
      chciała mieć przez całe zycie to nie byłoby Cie na tym forum i nie
      prosiłabyś o żadne rady.Dlatego izolacja Ci się opłaca,a musi Ci się
      udać i na pewno tak będzie.
      • wioletta123 Re: jak zabic w sobie milosc ? 26.08.07, 15:30
        Ja też właśnie w taki sposób odizolowałam się od chorego układu w
        którym tkwiłam od kilku lat. Nie musiałam się wyprowadzać ponieważ
        mieszkaliśmy daleko od siebie, ale musiałam sie odciąć, bo nic
        innego mi nie pozostało jak tylko szybkie zakończenie znajomości.
        Zastrzegłam, żeby nie próbował ze mną się nigdy przenigdy
        kontaktować, pokasowałam wszelkie numeryt telefonu do niego, zdjęcia
        jakie miałam itd. Mam spokój, mimo ze bardzo, bardzo tęskniłam i do
        tej pory niestety miewam tzw. kryzysy, czasem zaczynam wspominać,
        zaczynam tęsknić i rózne głupoty przychodzą mi do głowy w sensie, że
        to ja byłam winna, że może nie tak powinnam była to rozegrać, że
        może zadzwonić do niego itd. Na szczęście mam resztki honoru i
        staram się wtedy tłumaczyć sobie, że to tylko moje wyobrażenie o tej
        osobie, że to przejdzie. Ostatnio nawet zwierzałam się najlepszej
        koleżance, że znowu mam kryzys ( rozmyslam o nim ), dzięki koleżance
        wróciłąm do równowagi, bo sprowadziła mnie na ziemię, przetłumaczyła
        do rozsądku porządnie i za to jestem jej wdzięczna ;-) Kryzys minął
        jak ręką odjął, co nie zmienia faktu, że pewnie nie raz jeszcze
        będzie mnie nachodzić myśl o tym człowieku, ale wierzę że czas to
        wszystko uleczy, że przecież trzeba to odchorować, niewiem kiedy to
        nastąpi, ale wierzę że dobrze że nie mam z nim kontaktu, bo wszystko
        znowu by wróciło, znowu bym się szarpała sama ze sobą, znowu
        robiłabym sobie jakieś nadzieje. Nie!!! Tłumaczę sobie zawsze w
        takich chwilach, że to przeszłość, to było i trzeba iść przed
        siebie , nie wspominać itd. Właśnie w takich chwilach pomocni są
        przyjaciele, zajęcie się czymś co pochłania dużo czasu, bo wtedy nie
        ma czasu na rozmyślanie , to bardzo pomaga. Jest to bardzo trudne na
        początku, ale z czasem uczucie blednie i inaczej na to się patrzy.
        Każdy przchodzi to w róznych odstępach czasu, jedni zapominają w
        miarę szybo, inni dopiero po paru latach są już "zdrowi" ;-) Ja
        Tobie aratenko życzę , abyś jak najszybciej zapomniała ;-)
        • shangri.la Re:Czyim jesteś klonem Wioletto?:) 26.08.07, 15:40
          I co Cię dręczy, że tak dużo piszesz na temat, który przecież udało Ci się "pogrzebać"?:)

          Będziesz miała jeszcze wiele kryzysów jak ten opisany, jeśli zawiniłaś.
          • wioletta123 Re:Czyim jesteś klonem Wioletto?:) 26.08.07, 15:44
            Wiesz co nie chce mi się z tobą pisać, bo widzę że jesteś zwykłym
            trollem ;-)
            • shangri.la Re:Jestem niezwykłym trollem:) 26.08.07, 15:47
              A juliga to tez ty , po co ci tyle nicków ? Aby przekonać innych do tego , w co sama nie wierzysz?:)
              • wioletta123 Re:Jestem niezwykłym trollem:) 26.08.07, 15:58
                Jaka juliga? Weż ty się zastanów co za brednie wypisujesz!!! Nie mam
                co robić tylko podszywac się pod inne nicki ?!!! Nie masz co robić
                to zajmij się czymś innym trollu!
              • juliaiga Re:Jestem niezwykłym trollem:) 26.08.07, 16:05
                julia to ja jestem.popieram to co pisze Wiola ponieważ także jestem
                po takich przejściach.i to co mi przychodzi do głowy to to że możemy
                tu założyć klub ludzi po toksycznej miłości.
                jestem julia,jestem z wrocka,mam 30 lat.nie jestem Wiolą ale cenię
                jej uwagi.no i co Ty na to?
                • 13kotek13 Taki klub to dobry pomysl 26.08.07, 16:10
                  Latwiej sie wtedy wzajemnie wspierac.

                  I nie kloccie sie juz dziewczyny :))
                  • shangri.la Re: Taki klub to dobry pomysl 26.08.07, 16:13
                    Kotku, ten zdublowany klon nie ma nic wspólnego z dziewczynami;)
                    Pozdrówki dla Zuzi:)
                    • 13kotek13 Re: Taki klub to dobry pomysl 26.08.07, 16:20
                      A dziekuje dziekuje, Zuzka wlasnie sobie smacznie spi :))

                      hmm... a Twoj synus ma na imie Piotrek ? :))
                      • shangri.la Re: Taki klub to dobry pomysl 26.08.07, 16:22
                        Nie kotku, mój synuś ma na imię Marek;)
                        • 13kotek13 shangri.la :) 26.08.07, 16:33
                          Oj,to przepraszam. Gdzies napatoczylam sie na Twoja wymiane zdan, sadze, ze z
                          jakims mezczyzna z Twojej przeszlosci i on chyba pisal cos o Piotrku, ale teraz
                          to juz nie jestem pewna :)

                          pamietasz watek o tym, co skutecznie poprawia humor ? :)) Wlasnie pochlaniam
                          czekoladke (truflowo-likierowa) hi hi, pychotka i korzystam z wolnej chwili, gdy
                          mala jest w objeciach Morfeusza :)

                          To poglaszcz Marka ode mnie po glowie, jesli on jeszcze toleruje takie objawy
                          czulosci, bo nie wiem czy czasami nie jest juz nastolatkiem unikajacym tychze
                          zachowan :)))
                          • shangri.la Re: shangri.la :) 26.08.07, 16:43
                            Dzięki Kotku:)
                            Głaskanie odpada , nie tylko dlatego, że od dawna już nie toleruje takich czułości, ale całe wakacje pracuje w Krakowie, gdzie niedługo zacznie studia.
                            Ten pan z przeszłości o nicku Temes lub Blue-red był żonaty i swego czasu zrobił w moim życiu sporo zamieszania deklarując miłość do grobowej deski i chęć zamieszkania ze mną.
                            Dwa tygodnie przed godziną zero zapomniał nie tylko o swoich deklaracjach , ale i o moim istnieniu na czym skorzystał inny -pocieszyciel-przyjaciel, a w miare upływu czasu prześladowca-sadysta pojawiający się tutaj pod różnymi nickami np blachisblack i memento3.
                            Ten właśnie osobnik nosił imię na p, a fakt, że był młodszy ode mnbie do dziś bluwersuje pana Temesa, zdaniem którego miałam się utopić z ropaczy po tym , jak mnie olał.
                            Tyle tytułem wyjaśnienia....:)
                            • 13kotek13 Re: shangri.la :) 26.08.07, 17:05
                              O kurcze,ale historia. Z reszta ja tez mam swoja historie z zonatym facetem,
                              niestety one zawsze koncza sie tak samo...
                              A blackisblack to ja ignorowalam,bo to jakies prostactwo bylo,wiec nie obnizalam
                              swojego poziomu wdajac sie w dyskusje z tymze osobnikiem. Jesli to jest dorosly
                              mezczyzna,to chyba z wieloma urojeniami...
                              Juz wiem,skad sie wzial ten "synus Piotrus",coz, Ty zapewne atrakcyjna kobietka
                              i mlodszy facet, urazilas meska dume, tyle, ze chyba zapomnial o godzinie zero...
                              Nie ma tego zlego... najwazniejsze by tych wszystkich facecikow olac.
                              Najzwyczajniej w swiecie.
                              • shangri.la Re:Kotek 26.08.07, 17:23
                                Widzisz Kotku, zawsze unikałam zarówno żonatych panów, którzy szukali urozmaicenia swojego nudnego małżeńskiego życia, jak i małolatów, których trudno traktować poważnie jako partnerów życiowych.
                                Ci dwaj, zagrali wobec mnie wyjątkowo perfidnie wkupując się w moje łaski jako troskliwi i serdeczni "przyjaciele".
                                Zanim zdecydowałam się spotkać każdego z nich upłynęły miesiące i lata i szłam na te spotkania , jak do PRZYJACIELA, któremu ufałam bezgranicznie.
                                Dlatego, to, co każdy z nich mi zrobił pózniej bolało , jak nic innego w moim życiu.....
                                Pan Temes przynajmniej nie przeklinał mnie tutaj, nie napuszczał na mnie swoich kochanek, nie pisał do pracy donosów, nie wydzwaniał po nocach do moich rodziców i tylko pod tym względem jet "lepszy" od tego na P, który zrujnował mi zdrowie i odebrał resztki wiary w ludzi.
                                • 13kotek13 hmm :( 26.08.07, 17:27
                                  Przykra sprawa. Wiem jak to jest, gdy ktos odbiera Tobie iskierke nadzieji,
                                  trzeba jednak pamietac, ze nie wszyscy tacy sa. Na szczescie.
        • juliaiga Re: jak zabic w sobie milosc ? 26.08.07, 16:19
          Ja też tak miałam.Bardzo boleśnie to przeszłam.Gdy to się skończyło
          przestałam jeść,myć się,zaniedbałam znajomych.Ale to on odszedł i ta
          decyzja była chyba wybawieniem z tej całej sytuacji.Ale odszedł do
          kogoś na krótko,póżniej znowu był z kimś.Ja zmieniłam miejsce
          zamieszkania,pracę,znajomych,wszystko dosłownie.I w nowym miejscu
          zamieszkania poznałam kogoś.I jestem z nim.I to jest tak inny
          człowiek,nawet nie ten sam typ mężczyzny,zupełnie inny.Napiszę w
          tygodniu,pa
      • aratenka Do juliaiga 26.08.07, 15:38
        Tak twierdzi,ze bylismy razem,kryzys byl powazny,a on poznal jakas mezatke,z
        ktora kilka razy sie umowil.Ona sie nawet zakochala.Tyle,ze jej maz sie
        dowiedzial i ucial ich znajomosc.Czyli to musialo troche trwac.No i to nie moj
        skonczyl te znajomosc.Niestety mam podstawy sadzic,ze tych kobiet bylo wiecej.W
        czerwcu bylismy klka razy na spacerze,byla piekna pogoda,a do niego w tym czasie
        5 razy dzwonila jakas kobieta/y,pytalam kto tak czesto dzwoni.Twierdzil,ze to
        kolezanka,ze cos jej zalatwia.Nie podobal mi sie ton,jakim z nia rozmawial,to
        byl bardzo spoufalony...Mysle,ze moze ja tez sciemnial.Tak jak te mezatke.
        Masz racje,on liczy sie wylacznie z soba.Widzielismy sie w czwartek,zachowywal
        sie cwaniacko,zawsze byl bardzo pewny siebie,ale teraz,po jakims czasie
        niewidzenia uderzylo mnie to,jak zadziera nosa.Poza tym planuje teraz dwa
        wyjazdy,nawet nie zaproponowal zebysmy pojechali razem,a wie ze mam czas do
        konca wrzesnia.Odnosze wrazenie,ze moze z inna jedzie...
        Musze wziac sie w garsc.To prawda.Zdjec nie mam juz jakis czas,ani pamiatek,bo
        juz to powyrzucalam.Muzyki nie slucham,ktorej sluchalismy.Tyle dotychczas udalo
        mi sie zrobic.Nagle on sie odezwal,no i moja praca zostala zburzona.
        Przeprowadzic sie nie moge ze wzgledu na zobowiazania,jakie mam,ale zmienie nr
        komorki.Nr gg.Wtedy nie bedzie go kusic,mnie rowniez.Te kolejne kroki moge
        podjac,by moc wreszcie odetchnac.
        Tym bardziej mam ochote to teraz zrobic,gdy przyznal sie do innych kobiet.Czuje
        teraz obrzydzenie,o dziwo,uczucie,ktore w sobie mialam przez to przygaslo.Moze
        sam mi zrobil tym przysluge?
        Teraz sie do mnie nie odzywa,jest bezczelny.Mam dosc.I wiesz (wiecie) co?
        Poslucham waszych rad. Dziekuje.
        Milosci nie da sie zabic z dnia na dzien,ale mozna ja oslabic.
        Wioleta, wiedzma, macie racje, ta milosc jest chora i mnie uzaleznila,ale mam
        sile,czuje ze podolam i oleje tego czlowieka.
        • juliaiga Re: Do juliaiga 26.08.07, 16:11
          Dasz radę,napewno!Będziemy Cię wspierać.Anita Lipnicka powiedziała
          kiedyś że czasem odejście daje więcej siły niż trwanie w toksycznym
          związku a ona jest psychologiem.
          Ja nie mam internetu,jestem teraz u znajomych i nie mogę pisać.Będę
          myśleć i napiszę w tygodniu,pa.
          • aratenka Re: Do juliaiga 26.08.07, 16:28
            Dziekuje bardzo...
            Tak poza tym to ide jutro do psychologa, to moj 1 krok ku temu, by byc
            konsekwentna i nie dac sie znowu omamic.
            Gdy pisalam do Was po raz 1,czulam sie tak zle.Czytajac jednak to,co
            pisalyscie,wszystkie,doszlam do wniosku,ze tyle osob przez to przeszlo i ze
            trzeba byc silnym i nie dac sie zlamac.On tez tym,co mi powiedzial w czwartek
            dokopal mi solidnie.Otworzyl mi oczy na swoje postepowanie.
            Jest mi nadal trudno,ale cos we mnie peklo.
            • juliaiga Re: Do juliaiga 29.08.07, 14:27
              Jest takie przysłowie-chcesz się podnieść-to popatrz na tego co jest
              niżej od ciebie.To apropo tego co dowiedziałaś się od ludzi na forum
              a także ode mnie:)).Śmieję się teraz ale wtedy było ze mną nie
              wesoło.Nie jadłam,nie spałam.
              wiesz,psycholog może Ci zaproponować terapię dla par.i tak myślę co
              Ci doradzić.jeśli "to"czyli "on" jest mądre to zgódż się.Ale jeśli
              to głupek to wiej od niego.
              Ja tego człowieka z którym jesteś wyobrażam sobie tak,że on liczy
              się tylko ze sobą,jest w nim przemoc i nie możliwe jest żeby się na
              coś z nim umówić bo on to połamie-ale tylko wtedy kiedy on będzie
              chciał,bo nikt mu niczego nie narzuci.Co możesz zrobić na razie to
              nie otwierać się przed nim,nie zwierzać bo on Twoje wyjaśnienia
              podopasowuje do tego co mu jest na rękę a nie do obiektywnej
              prawdy.To jest chyba taki człowiek który nawet jeśli przegrywa to
              także wygrywa oczywiście tylko w swojej głowie).Kryj się przed
              nim,nic mu nie mów o sobie,o planach,o marzeniach.
            • juliaiga Re: Do juliaiga 29.08.07, 14:46
              Przepraszam Cię za trzcionkę ale bałam się żeby zdążyć(w
              poniedziałek nie zdążyłam i wcięło mi post).Aratenko jeszcze taka
              refleksja-Ty w tym związku i tak jesteś sama.Czy to ze swoimi
              problemami czy z radościami pewnie.Poprostu jesteś sama+problem on.I
              to też przemawia za tym żeby to zostawić.
            • juliaiga Re: Do juliaiga 29.08.07, 14:46
              Przepraszam Cię za trzcionkę ale bałam się żeby zdążyć(w
              poniedziałek nie zdążyłam i wcięło mi post).Aratenko jeszcze taka
              refleksja-Ty w tym związku i tak jesteś sama.Czy to ze swoimi
              problemami czy z radościami pewnie.Poprostu jesteś sama+problem on.I
              to też przemawia za tym żeby to zostawić.
              • aratenka Re: Do juliaiga 29.08.07, 19:16
                Hej,milo,ze pamietasz o mnie:)

                Rozstalismy,ja chcialam byc konsekwentna,a on to zburzyl,bo sie odezwal.Co
                dziwne,odezwal sie,spotkalismy sie,po czym znowu milczy.Dal nadzieje,ze chce cos
                zrobic i znowu mnie unika.
                Niew rozumiem takiego zachowania???

                Bylam u psychologa,mysle,ze ta droga jakos zniszcze w sobie poklady uczuc jaki
                mam w sobie,chociaz jakby to przygaslo,po tym,gdy mnie poinformowal o innych
                kobietach.

                A Ty,dlugo dochodzilas do siebie?Pozdrawiam serdecznie.
                • juliaiga Re: Do juliaiga 01.09.07, 15:57
                  To fajnie że bierzesz pod uwagę także moje zdanie.Ja w Tobie widzę
                  siebie.Uda Ci się,zobaczysz.Wszystko jest na jak najlepszej
                  drodze.Byłaś u psychologa i co on Ci powiedział?
                  Widzisz,ja dochodziłam do siebie bardzo długo.Psycholodzy porównują
                  ten czas do innych stanów np.pogodzenia się z czyjąś śmiercią i ten
                  czas umowny powinien wynosić ok.2 lata.A u mnie trwało to 5 lat i
                  pewnie trwało by to więcej tylko że ja wyjechałam.I wtedy wyjechałam
                  do innego miasta,nie miałam tam znajomych i rodziny.I musiałam tam
                  przetrwać.Zapisałam się na studia,zmieniłam pracę.Musiałam uczyć się
                  planu miasta,zaliczać kolejne semestry,nawiązywać kontakty w
                  pracy.To był ogromny stres i ogromne wyzwanie.Czasami to miałam
                  gęsią skórkę na sobie-dosłownie,ze strachu.Ale wtedy dopiero
                  przestałam o nim myśleć.No i poznałam kogoś kto był przewodnikiem w
                  nowym miejscu.Wiesz ja zamieniłam Wrocław na Łódż.I nie żałuję.A u
                  Ciebie też się zmieni na lepsze,zobaczysz.To jest tylko kwestia
                  czasu.Jak możesz to napisz co ten psycholog powiedział-możesz?
                • juliaiga Re: Do juliaiga 01.09.07, 16:10
                  Polecam Ci test który można zrobić na naszym forum-test
                  Enneagramu.Enneagram mówi o tym,że nasi rodzice po mimo że się
                  starali popełnili błędy w naszym wychowaniu i mamy na swojej
                  osobowości pewne skazy.Według Enneagramu wyróżnia się 9 typów
                  osobowości.Oprócz wersji internetowej jest jeszcze książka Helen
                  Palmer.Ja jestem w wersji internetowej 4 w 5 czyli Indywidualista w
                  skrzydle Obserwatora(w wersji książkowej jestem Tragicznym
                  Romantykiem)
                  • shangri.la Re: Do juliaiga 01.09.07, 16:12
                    Ta wiedza Ci jakoś pomaga?
                    Podobnie świadomosć "błędów rodziców"?
                    Jeśli jesteś rodzicem , również popełniasz błędy ,a jeśli jeszcze nie jesteś , to tylko kwestia czasu.:)
                    • juliaiga Re: Do juliaiga 03.09.07, 14:30
                      Enneagram to jest tylko jedna teoria z wielu teorii psychologicznych
                      które pomagają w poznaniu siebie,ale są też na tyle ciekawe że
                      ludzie chcą je poznać.Ludzie chcą poznać nie tylko swój typ ale też
                      typy bliskich i pookreślać relacje z nimi.
                      Np.książka Enneagram Helen Palmer więcej poświęca uwagi na te
                      relacje niż internet.Po między ludżmi są określone relacje w
                      Enneagramie ale żeby je poznać trzeba znać 9 typów osobowości(czyli
                      wszystkie)jakie Enneagram zawiera.
                      • aratenka juliaiga :) 03.09.07, 15:23
                        Wg tego testu jestem 4 w 3 :)

                        Coz,psycholog powiedzial,ze jedno spotkanie to za malo,wiec bedziemy spotykac
                        sie co tydzien.Tak na dobra sprawe nie zadzylam wszystkiego powiedziec,opisac
                        sytuacji.Jednak pojawila sie juz taka mysl,na podstawie tego,co powiedzialam,ze
                        on jest prawdopodobnie jednostka zaburzona,jak stwierdzil psycholog musialby z
                        nim porozmawiac by ocenic,ale podobno jego zachowanie-z tego co doswiadczylam od
                        niego-jest zaburzeniem osobowosci w kierunku narcystycznym,tak uslyszalam.I to
                        nie ja mam problem,ale on.
                        A ja daje jakos rade,mysle o nim,ale troszke mniej.Ktos tu napisal,ze uczunie
                        niepodsycane umiera,wiec to sie chyba dzieje.
                        Dziekuje,ze o mnie pamietasz:-)
                        • juliaiga Re: juliaiga :) 05.09.07, 08:51
                          Aratenko,jest takie przysłowie co z oczu to z serca.Napewno dasz
                          radę.Wszystko co dobre to jeszcze przed Tobą.Pamiętaj,że odejście od
                          tego człowieka to nadejście tego co najlepsze,choćby miało to bardzo
                          boleć.Jest taka piosenka A.Lipnickiej że w podtekście miłość "ma
                          siłę,nie wiesz jak wielką,umierała w bólach,teraz rodzi się-
                          lekko".Jest o chłopaku który porzucił dziewczynę a ona porzucona z
                          bolącym sercem kogoś spotkała.I choć to trwało długo narodziła się
                          między nimi miłość.Ten chłopak chciał wrócić-ale już było za
                          póżno,ponieważ ona kogoś kochała.To jest przylad,że miłość można
                          zabić.Uda Ci się.A zrobisz test:)?Ja stawiam że jesteś
                          Perfekcjonistą.To są osoby które raczej zapominają o sobie i
                          najważniejsze są dla nich obowiązki.Ja Ci powiem że teraz to spróbuj
                          olać te wszystkie obowiązki i swój problem postaw na pierwszym
                          miejscu.Pomyśl o sobie.Masz problem i tylko to się liczy.Na razie
                          myśl tylko o sobie.
                          • aratenka Re: juliaiga :) 05.09.07, 09:23
                            Aaaa, zapomnialam Tobie napisac,jestem 4 w 3 :)) nie bardzo wiem jak to
                            odczytac,przeczytalam opis stosowny do 4 i chyba jestesmy podobne :))
                            Jest z Toba jakis inny kontakt niz tutaj?Np gg? :)chetnie porozmawialabym poza
                            forum.Niekoniecznie o tej milosci,chociaz przedwczoraj myslalam,ze padne,gdy
                            zobaczylam w tv program o czyms,czym On sie interesowal,o czym tyle mi
                            opowiadal...lzy mi przyszly do oczu-najgorsze jest to,gdy nagle sie Tobie cos
                            przypomni.Bardzo to ciezkie...
                            • juliaiga Re: juliaiga :) 07.09.07, 13:44
                              Dobrze,możemy mieć kontakt,tylko jest taki problem że ja nie mam
                              internetu.Mam numer Gadu ale z niego nie korzystam bo on wymaga
                              stałego łącza.poda Ci moje konto meilowe-leokadiaN@interia.pl.
                              Jeśli do mnie napiszesz to ja Ci odpiszę.Z internetu korzystam tak 2
                              razy w tygodniu.
                              A z nim to będzie tak-mamy trzy rodzaje kontaktów,1)przywiązanie,2)
                              intymność i 3)miłość.I to może być tak,że kontakt zatrzyma sie na
                              1,2 lub 3,ponieważ to jest zarazem stopniowanie.I jeśli między wami
                              jest miłoć to masz do niego też przywiązanie i intymność.I jego
                              zainteresowania są jakby na poziomie przywiązania.Więc Ty będziesz
                              takie rzeczy pamiętać-jego zainteresowania,to co kiedyś powiedział-
                              bo pewnie Ci się coś przypomni,co kiedyś zrobił i jak nikt go nie
                              rozumiał a Ty dokładnie wiedziałaś o co chodzi i go rozumiałaś(ale
                              to chyba jest już intymność).I takie rzeczy zostaną.Ale miłość
                              możesz mieć także z kimś innym,także nie martw się.Jesteś na dobrej
                              drodze że wszystko będzie lepiej.Kończę i czekam na melia,pa.I nie
                              łam się,będzie dobrze!
                            • juliaiga Re: juliaiga :) 09.09.07, 06:16
                              Wiesz,dzisiaj jest niedziela godz. 6.00 rano a ja jeszcze nie
                              zmrużyłam oka.Przyszłam w nocy do mamy cała przerażona.Napiszę Ci co
                              się stało.Ja mam bardzo małe mieszkanie 14m2 całość.I mam wścibskich
                              sąsiadów.Oni non stop siedzą z uszami przy ścianach.Wiem że
                              pomyślisz sobie że przesadzam.Ale oni nie mają własnego życia tylko
                              żyją życiem innych.I słuchają mnie ale nie tylko mnie,też ludzi
                              obok.Nie ma prywatności.Dziś się tak wściekłam że jak wychodziłam z
                              domu napisałam coś na nich na ścianie.No i ja teraz boję się tam
                              wrócić.Oni mają tak,że gdy ktoś do mnie przyjdzie to słuchają o czym
                              rozmawiam i póżniej to wynoszą na zewnątrz.I w ogóle wszyscy mają
                              ich dość.oni się wszędzie wpychają do innych domów.Kiedyś ktoś im
                              rzucił kupę żeby w końcu siedzieli w domu a nie tak ciągle po tych
                              domach chodzą i plotki roznoszą.Ale jak siedzą w domu to ja mam
                              przechlapane bo do mnie się przyczepiają.Teraz się boję tam wrócić
                              przez ten napis.
    • fale_morskie Re: jak zabic w sobie milosc ? 29.08.07, 21:24
      Jeżeli, chodzi o samą miłość, to nic się nie da zrobić, jeśli to
      rzeczywiście miłość. No, niektórzy, z czasem, obojętnieją i udaje im
      się samych siebie oszukiwać, że się wyzwolili od wszelkich słabości.

      Co do żalu - każdy cierpi na swój sposób, nie da się powiedzieć, ile
      to może potrwać. Kiedy, mnie skrzywdziła 'przyjaciółka', najgorsze
      cierpienie trwało pół roku - potem, nauczyłam się w pełni
      nienawidzieć. Dobrze by było, gdyby ktoś bliski Cię wspierał przez
      cały czas.
      • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 09:31
        Od milosci do nienawisci dzieli nas tylko jeden krok.
        Chcialabym zdusic w sobie uczucia.
        Poszlam do psychologa,bo wiem,ze samej bedzie mi trudno.Gdy np znowu zadzwoni to
        odbiore telefon,a nie chce.Chce to przerwac.Jednak brakuje mi sily.
    • mskaiq Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 13:46
      wiedzma15
      Odpowiedz Jak zabić? codziennie, systematycznie powtarzać sobie w
      myślach najgorsze momenty, najbardziej raniące słowa, wszystkie
      przykrości i żale do eks.
      Gdyby Ci sie to udalo to zamienilabys milosc na nienawisc a to
      prowadzi do glebokiej depresji.
      Na szczescie nie zrobilas tego.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 14:05
        Chyba tylko czas ja zabije.
        • wioletta123 Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 14:46
          Czas i nowa miłość ;-)Jak poznasz kogoś i między wami zaiskrzy, to
          uwierz mi myśl o tamtym i wszelkie uczucia do tamtego znikną jak
          ręką odjął ;-) Tego Tobie życzę.
          • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 15:03
            dziekuje wioletta :)
          • shangri.la Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 15:09
            A jak nie pozna nikogo?
            A jak nie zaiskrzy?
            A jak czas niczego nie zmieni?
        • mskaiq Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 15:03
          Trzeba dac czas czasowi, czas zaciera milosc i odchodzi ona
          bezbolesnie. Mysle jednak ze w tym przypadku ten zwiazek mozna
          jeszcze uratowac. Daj Mu czas, zobaczysz Sama co sie stanie tylko
          nie przekreslaj niczego i nie mysl o Nim.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 15:06
            Mysle,ze nie mozna uratowac.Dlatego,ze juz sie wczesniej rozstawalismy.Wtedy
            przynajmniej byl kontakt normalny,a teraz on sie odezwal i mnie olewa.Dziwne,nie
            wiem dlaczego tak postepuje.Mozliwe,ze nie hcce byc ze mna,a moze sa w nim tez
            jeszcze jakies uczucia i z nimi walczy.Stad jego odzew tydzien temu.
            • fale_morskie Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 15:36
              aratenka napisała:

              > Mysle,ze nie mozna uratowac.Dlatego,ze juz sie wczesniej
              rozstawalismy.Wtedy
              > przynajmniej byl kontakt normalny,a teraz on sie odezwal i mnie
              olewa.Dziwne,ni
              > e
              > wiem dlaczego tak postepuje.Mozliwe,ze nie hcce byc ze mna,a moze
              sa w nim tez
              > jeszcze jakies uczucia i z nimi walczy.Stad jego odzew tydzien
              temu.

              Najwięcej konfliktów się ciągnie z tego powodu, że przynajmniej
              jedna ze stron, nie potrafi normalnie rozmawiać. Przekonaj go,
              abyście sobie wszystko wyjaśnili raz a dobrze.
              • aratenka Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 15:55
                On za kazdym razem,gdy chce porozmawiac normalnie unika mnie,unika odp na
                pytania,zachowuje sie jak dzieciak,zaczyna zartowac,zmienia temat.
                • shangri.la Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 15:59
                  Bo to jest dzieciak:)
                  Nie dogadasz się z takim.....:(
                  • fale_morskie Re: jak zabic w sobie milosc ? 30.08.07, 16:01
                    Miałam tak napisać :)
    • 13kotek13 Re: jak zabic w sobie milosc ? 31.08.07, 09:50
      Moj przyjaciel kochal bardzo kobiete, ona jednak majac swoje powody zakonczyla
      ich zwiazek. On nie zabil w sobie milosci do niej. Zaczal ja dazyc miloscia
      czysto przyjacielska, tak jest do dzisiaj. Rozstali sie w zgodzie, wyjasnili
      sobie wszystko i... jest ok...
    • bugmenot.com Re: jak zabic w sobie milosc ? 13.09.07, 18:24
      wyobraz sobei ze kochasz sie z nim a on jest brudny jak swinia i
      pijany. Starczy?
    • dorota711 Re: jak zabic w sobie milosc ? 06.10.07, 02:43
      Też próbowałam pozbyć się miłości (choć w moim przypadku to bardziej zakochanie
      podlotka :), w końcu miałam wtedy 16, 17 lat).
      Bardzo ciężko coś doradzić, mi po prostu pomógł czas i stopniowe racjonalne
      próby wytłumaczenia sobie, że to nie ma sensu. I faktycznie nie ma - chłopak
      wówczas upijał się, palił, brał narkotyki, obracał się w patologicznym
      środowisku, jak się później dowiedziałam był także dilerem... on skończył
      zawodówkę (również kwestia słabego zdrowia... w końcu przy takim życiu nic
      dziwnego), ja studiuję na PW.
      Tylko czas może pomóc, ja mam teraz 22 lata i dopiero od niedawna rozumiem, że
      mimo "podchodów" z obu stron taki związek nie może mieć szans. Szukam dalej :)
    • vinca Re: jak zabic w sobie milosc ? 06.10.07, 08:58
      Czasem trzeba po prostu przeczekac:/
    • fla Re: jak zabic w sobie milosc ? 06.10.07, 09:12
      nie zabijaj, przelej ją na inny obiekt np wspinaczke skalkowa :)
      • konwalka ja nawet nie próbowałam 07.10.07, 10:21
        bo wiem, że jeśli prawdziwa, to nie da rady
        on też nie potrafił, chociaż pewnie "się starał"
        po paru miesiącach bycia osobno po prostu postanowilismy zmienic
        siebie, a nie partnerów
        dzisiaj jesteśmy najszczęśliwszym małżeństwem na świecie
        a jeszzce 5 lat temu wydawało się to niemozliwe
        jeszzce chyba 4 lata temu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka