Dodaj do ulubionych

niedoszła tesciowa

IP: *.solar.silesianet.pl 08.07.03, 21:52
Niedoszła tesciowa to najbardziej dominujaca kobieta jaka znam.Przekonana o
swojej mądrości,przebojowości,udzielajaca bez przerwy rad .Od dawna nie
pracuje i nie bardzo wie jak swiat dzis sie kreci.Przez nią caly zwiazek moj
z chłopakiem sie rozlatuje.Jestem na nia uczulona ,zabija moja
inicjatywe,czuję sie jak dziecko.Nie mam siły sie jej przeciwstawiac i jej
prostackim pogladom.Dyskusja z nia jest bezsensowna.Ona nie pyta sie ona
dyryguje.
Jej mąz i syn nie sprzeciwiają się jej.Co mnie niezmiernie dziwi.
wszyscy wymagają na mnie ,ze tam bede mieszkac (z nia ,jej mezem i
chlopakiem/tzn.przyszłym mezem/)Chłopak praktycznie w domu jest rzadko
(praca).Jednak wręcz nie wyobraża sobie ze bedziemy miec osobna kuchnie a co
dopiero mieszkanie.
Tesciowa boi sie ze syn wyprowadzi sie i nie da tyle pieniedzy jak teraz na
dom i odpowiedni poziom zycia ,remonty.
Moj chlopak iota sie miedzy domem i finansami ,rodzicami a mną.
Na razie wybiera rodziców.
Co ja mam zrobić???Czy on mnie nie kocha czy moze wydorosleje i bedzie
myslał o moich potrzebach???/ma lat 30/

Czy tak duzo chce- zyc osobno,miec swobode??
Czy mam zostac niewolnikiem w pieknym domu???
Czy to powód zeby sie rozstac czy dramatyzuję??
Obserwuj wątek
    • g.i.jane Re: niedoszła tesciowa 08.07.03, 22:22
      Chłopak musi odciąć pępowinę czyli usamodzielnić się emocjonalnie. Powinien
      był zrobić to dawno temu. Teraz będzie mu bardzo trudno bo i on i mamuśka
      przywykli do takiego układu i nie wyobrażają sobie, żeby mogło być inaczej.
      Absolutnie odradzam wchodzenie do takiego domu, tym bardziej, że teściowej nie
      akceptujesz. To grozi stałą wojną i jest duże niebezpieczeństwo, że mąż będzie
      stawał po jej stronie a Twoje życie może stać się piekłem. Mieszkanie z
      teściową to trudny układ nawet jak jest fajna i się ją akceptuje.
      Młode małżeństwo powinno mieszkać osobno i prowadzić własne życie a teściową
      widywać na niedzielnych obiadkach (góra raz w miesiącu).
    • millka26 Re: niedoszła tesciowa 09.07.03, 08:41
      Gość portalu: soho napisał(a):

      > Niedoszła tesciowa to najbardziej dominujaca kobieta jaka znam.Przekonana o
      > swojej mądrości,przebojowości,udzielajaca bez przerwy rad .Od dawna nie
      > pracuje i nie bardzo wie jak swiat dzis sie kreci.Przez nią caly zwiazek moj
      > z chłopakiem sie rozlatuje.Jestem na nia uczulona ,zabija moja
      > inicjatywe,czuję sie jak dziecko.Nie mam siły sie jej przeciwstawiac i jej
      > prostackim pogladom.Dyskusja z nia jest bezsensowna.Ona nie pyta sie ona
      > dyryguje.
      > Jej mąz i syn nie sprzeciwiają się jej.Co mnie niezmiernie dziwi.
      > wszyscy wymagają na mnie ,ze tam bede mieszkac (z nia ,jej mezem i
      > chlopakiem/tzn.przyszłym mezem/)Chłopak praktycznie w domu jest rzadko
      > (praca).Jednak wręcz nie wyobraża sobie ze bedziemy miec osobna kuchnie a co
      > dopiero mieszkanie.
      > Tesciowa boi sie ze syn wyprowadzi sie i nie da tyle pieniedzy jak teraz na
      > dom i odpowiedni poziom zycia ,remonty.
      > Moj chlopak iota sie miedzy domem i finansami ,rodzicami a mną.
      > Na razie wybiera rodziców.
      > Co ja mam zrobić???Czy on mnie nie kocha czy moze wydorosleje i bedzie
      > myslał o moich potrzebach???/ma lat 30/
      >
      > Czy tak duzo chce- zyc osobno,miec swobode??
      > Czy mam zostac niewolnikiem w pieknym domu???
      > Czy to powód zeby sie rozstac czy dramatyzuję??

      Droga Soho,

      mam podobna sytuację do Twojej. Matka mojego chłopaka jest królową chaosu.
      Codziennie niezadowolona, z problemami w stosunku do swojego syna i do mnie,
      awanturuje sie dzien w dzien i nie ma na to rady.
      Początkowo nasze ralacje układały się poprawnie, wymagała od nas wiecznego
      poswięcenia i uwagi, tolerowałam to, bo przedstawiona mi została jako osoba
      bardzo ciężko chora, znerwicowana i .... potrzebująca opieki. Tak więc nasze
      plany były co dzień zmieniane przez mamuske, wyjazdy na weekendy poprzedzane
      stwierdzeniem "też bym pojechała" a gdy to nie dawało rezultatu, bo jej nie
      zapraszaliśmy nagle ciężko chorowała, wiec my zostawaliśmy w domu. Potrafiła
      rozchorować się 5 minut przed naszym wyjściem na spotkanie ze znajomymi, przed
      wyjściem na dyskotekę, do kina czy poprostu w momencie gdy chcieliśmy sami
      posiedzieć przychodzial i mówiła, że źle się czuje i musi być z nami. Jakoś
      radziłam sobie z tą sytuacją do momentu gdy w dniu moich urodzin wysłała mojego
      chłopaka na drugi koniec Polski w ważnych sprawach, potem w dniu moich imieniny
      zadzwoniła do mnie i powiedziała "On musi jechać zawieść rodzine nad morze",
      ręce mi opadły ale pomyślałam nie dam jej się, sama też pojade nad morze, więc
      pojechaliśmy. Nie bardzo jej sie to podobało i sama też pojechała :))). Więc po
      przyjeździe była rodzinna herbata i kawka, a gdy stwierdziliśmy, że idziemy na
      spacer na plaże, ona też zapragnęła w nim uczestniczyć. Tak więc był i rodzinny
      spacer po plaży.... Gdy już się tym znudziła i zaczęła zbierać się do pokoju,
      zaproponowałam mojemu chłopakowi, że my jeszcze zostaniemy i spędzimy trochę
      czasu razem, więc powiedzieliśy jej , że zostajemy i wrócimy
      później. "Teściowa" przeszła może 3 - 4 kroki i stwierdziła, że źle się czuje i
      mój chłopak musi wracać z nią do pensjonatu i jechać do szpitala, a ja moge
      sobie zostać.
      Dodam jeszcze, że po powrocie do pensjonatu jej zdrowie uległo zmianie po 3
      sekundach piła kawke i sie uśmiechała.
      Po jakims czasie było jeszcze gorzej, obgadywała mnie przed swoją rodziną,
      wiecznie mówiła mi jaka jestem wredna i egoistyczna. Co dziennie robiła
      awantury z byle powowodu, dołowała mojego chłopaka, poniżała przed znajomymi.
      Przestałam jej odwiedzać, a to był kolejny powód do awantur. Doprowadziła do
      tego, że oboje z chłopakiem płakaliśmy i rozstaliśmy się, bo cała ta sytuacja
      nas przerastała. Na prośbę mojego chłopaka nigdy nic złego jej nie
      powiedziałam, uśmiechałam się przez łzy i udawałam, że to co mówi to świetne
      żarty.
      Ciężko było uświadomić mojemu chłopakowi, że postępowanie jego matki jest
      podłe, że nie może pozwalać jej na takie zachowanie w stosunku do mnie i do
      siebie, że mamy swoje życie i swoje plany. Na szczęście udało się. Ale rok
      naszego związku był koszmarem jakiego nikomu nie życze. Teraz wcale nie jest
      prościej, bo "teściowa" utrudnia nam życie jak tylko może, czasami chciało by
      się usiąść w rodzinnym gronie i pogadac o wszystki i o niczym ale z nia nie da
      się, każda chwila jest okazją do obrażenia kogoś z nas.
      Życze Ci powodzenia, na płaszczyznie Ty i Twój partner, bo nawet jeśli obydwoje
      dojdziecie do porozumienia, to jego matka zawsze bedzie stała na drodze do
      pełnego szcześcia.
      Pozdrawiam
    • Gość: Malwina Re: niedoszła tesciowa IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 09.07.03, 09:41
      nawet nie przypuszczacie do jakiego stopnia despotyczne osoby tula uszy jak sie
      tupnie z sila i energia
      sprobujcie
    • Gość: Dora Re: niedoszła tesciowa IP: *.int.warszawa.sint.pl 09.07.03, 10:13
      Moj kolega zwiazal sie z pewna kobieta. Bylo im cudownie i po prawie roku
      znajomosci postanowili sie pobrac. Byl problem z mieszkaniem i on wprowadzil
      sie do niej i jej rodzicow.
      Mowil, ze dwa dni po slubie jego zona i tesciowa zmienily sie o 180 stopni. I
      ze zaczal sie koszmar.
      Wytrzymal 1 miesiac. Uciekl bez pozegnania.
      Twierdzi, ze gdyby zamieszkali od poczatku sami, to by byli do tej pory razem.
    • Gość: pandora Re: niedoszła tesciowa IP: *.chr13.1000lecie.pl 09.07.03, 10:32
      O, to to! Znany mi schemat. Malwina ma racje - tupnij. Najpierw na niego, to
      moze pomoc - moj TZ tez sie nie umial ze strachu za mna wstawic az potupalam :)
      Ale on dalej jest troche nieporadny, trudno... A potem tupnij na tesciowa. Ja
      na moja tak czasem tupie, wlasnie jestem bliska kolejnego tupniecia, bo mnie
      obrazila, ale sie powstrzymuje, jak moge, bo chce miec najpierw spokojne
      wakacje. Ale nie daj sie, powalcz troche i bron swojej prywatnosci i dobrego
      imienia. I nie mieszkajcie razem z tesciami, zadnymi. Lepiej sami, w wynajetej
      kawalerce...No, nos do gory i do dziela! Ja juz tak sobie od ponad roku
      powtarzam :)
    • Gość: soho Re: niedoszła tesciowa IP: *.solar.silesianet.pl 09.07.03, 16:44
      Ok łatwo mówic tupnij! Oni wszyscy nie widza problemu a moj chłopakzawsze jest
      na jej zawiłanie.Tupanie tylko zaostrza sprawę ,bo on mysli,ze jej nie lubie
      (co jest prawdą ale staram sie tego nie okazywac -co kosztuje mnie duzo
      wysilku) i przesadzam.
      Nie wyobraza sobie zycie niby bez domu(budynku0 ale wiem ,ze tak naprawde chce
      sprostac wymaganiom rodziców.A rodzice maja wygórowane wymagania : ciagle
      lozenie na dom,"nie jedz na wakacje ale kup to i to".Oni nie chca go puscic i
      w wyrafinowany sposób uzalezniają go id siebie!A to mlodzi jeszcze ludzie.
      On tego wszystkiego nie widzi i to ze matka nim rzadzi wydaje mu sie
      normalne , mysli tak jak ona...
      Czy on mnie kiedys pokocha bardziej niz matke??
      • kamfora Re: niedoszła tesciowa 10.07.03, 07:16
        Gość portalu: soho napisał(a):

        > Ok łatwo mówic tupnij! Oni wszyscy nie widza problemu a moj chłopakzawsze
        jest na jej zawiłanie.Tupanie tylko zaostrza sprawę ,bo on mysli,ze jej nie
        lubie (co jest prawdą ale staram sie tego nie okazywac -co kosztuje mnie duzo
        > wysilku) i przesadzam.

        Jeśli jej nie lubisz - to nie miej złudzeń : widać :-))

        Problem w czym innym. Twój chłopak i jego rodzina ("oni wszyscy")
        nie widzą problemu. Ty przychodzisz do tego z zewnątrz i okazuje
        się, że widzisz problem. Chciałabyś ZMIENIAĆ.
        A to nie o to chodzi, żeby znaleźć kogoś do zmieniania, tylko
        do kochania takim, jaki jest.
        Może więc trzeba zmienić - ale nie
        charakter chłopaka i jego rodziny, tylko poszukać takiego
        chłopaka z taką rodziną, żeby móc zaakceptować ?
        Albo...samej się zmienić :-)))
    • Gość: Maruda Re: niedoszła tesciowa IP: *.nyc.rr.com 10.07.03, 05:57
      Bron Boze sie nie wprowadzaj do nich - bedzie tylko gorzej, sama zobaczysz.
      Nie ma NIC gorszego niz mieszkanie z tesciowa.
    • Gość: jar Re: niedoszła tesciowa IP: 195.136.33.* 10.07.03, 08:08
      tak prawde mowiac, jedyne chyba wyjscie to przed slubem zamieszkac razem (ale
      nie w domu rodzicow, i tez niezbyt blisko rodzicow) i poznac sie naprawde, bo
      moze to sie okazac bardzo samodzielny gosc, tylko nie wie o tym nawet, nie masz
      inaczej szans kiedy mamisynek nie jest po twojej stronie
      • Gość: milutka Re: niedoszła tesciowa IP: 217.153.88.* 11.07.03, 18:30
        żałuję,że nie dane mi było takie wsparcie 3 lata temu jak stałam przed podobnym
        dylematem. Niestety "dałam " sie wrobić w mieszkanie tylko na parę miesiecy u
        niedoszłych teściów . Wiedziałam ze to nie jest dobry układ ale zacisnełam zęby
        i chciałam to wytrzymać widząc oczami wyobraźni własne gniazdko. Z kilku
        miesięcy zrobiły się dwa długie i mroczne lata. Prawie dostałam paranoji i
        coraz pózniej wracałam do miejsca pobytu.Wszyscy starali się być mili nie
        zostawiając przy tym miejca na życie i nikt nie rozumiał o co mi chodzi. Ale ja
        byłam jedna przeciw trojgu. W końcu wyprowadziłam się bo doszłam do etapu kiedy
        znienawidziłam całą trójkę. Dopiero po roku byłam w stanie zamienic normalne
        słowo z moja niedoszłą i spostrzec że nie jest taką straszną wiedźmą. Niestety
        synek został przy mamusi.
    • tumoi Re: niedoszła tesciowa 10.07.03, 10:45
      Jeżeli sytuacja wygląda tak beznadziejnie jak to opisujesz to niech Twoja
      niedoszła teściowa zostanie niedoszłą teściową. Sorki, ale po tym co napisałaś
      nie widzę dla Ciebie tam miejsca. Chyba, że chcesz do końca życia:
      -prawie niczego sobie nie kupować, nie wyjeżdżać bo wszystkie pieniądze
      będziecie nadal ładować w nie swój dom (nie licz na to, że będzie inaczej)bez
      wpływu na decyzje przy zakupach
      -ukrywać, że nie lubisz kobiety u której będziesz gościem mieszkającym na jej
      warunkach,
      -nie mieć emocjonalnego oparcia w mężu (30-latek się już nie zmieni i zawsze
      będzie brał stronę matki bo jej sie boi i nie ma odwagi się jej sprzeciwić)
      -w wypadku oddzielnego zamieszkania mieć codzienne wizyty teściowej lub co
      najmniej telefony
      -siedzieć cicho i nie wyrażać swojego zdania
      -wychowywania dzieci przez teściową
      itd.itp to pakuj się w tę rodzinę a za jakiś czas będziesz pisała dramatyczne
      wątki "mam już dośc teściowej i męża maminsynka, chyba się rozwiodę"
    • Gość: soho Re: niedoszła tesciowa IP: *.solar.silesianet.pl 10.07.03, 11:35
      Wiem ,ze ta zala sytuacja jest bezsensowna i cały ten zwiazek nie ma szans
      powodzenia bez wsparcia mojego chlopaka. A wsparcia tego nie ma w waznych
      kwestiach...
      Pewnie ze rozwiazaniem jestmieszkanie na próbe" razem w wynajetym mieszkaniu
      ale mieszkamy od siebie w odległosci 100 km.
      To powoduje ze widujemy sie w weekendy.Oni postawili mi ultimatum ze przeniose
      sie do ich miasta choc niezła i pewna prace mam w swoim miescie...a on w
      delegacjach...Mimo to wynajecie,kupno mieszkania w moim miescie nie wchodzi w
      rachube dla niego.Uwaza ze jak chce to moge dojezdzac 100 km a pozniej
      wychowawczy zasiłek i najwyzej dostane prace tam albo bede szukac tam pracy
      innego rozaju....
      Gdy postawilam jasno sprawe (za pozno niestety) oni radza mu poznac inna
      dziewczyne. Chłopak ponoc to przezywa ale wybrał dom - czasem sie waha czy
      dobrze zrobil ale tan sie czuje bezpiecznie...Nie widujemy sie ale dzwonie do
      niego.
      Niestety chyba go kocham.I co mam robić dalej?
      • Gość: jar Re: niedoszła tesciowa IP: 195.136.33.* 10.07.03, 11:38
        kopa w dupe kolesiowi, ciesz sie, ze nie jest za pozno
        • Gość: olivia60 Re: niedoszła tesciowa IP: *.eeft.com 10.07.03, 11:51
          "Gdy postawilam jasno sprawe (za pozno niestety) oni radza mu poznac inna
          dziewczyne. "
          Dziewczyno!!! Ciesz sie, ze sie uratowalas. Jesli Rodzina radzi twojemu
          chlopakowi by znalazl inna dziewczyne lub rodzina ci stawia ultimatum to lej ja
          z gory do dolu. Ja mialam podobne klopoty i musialam zrobic wielka awanture by
          postawic na swoim. Tylko cudem moje malzenstwo przetrwalo. Daj spokoj i
          UCIEKAJ. na milosc najlepszym lekarstwem jest nowa milosc a rozwody sa
          dlugotrwale i kosztowne.
          • alfika Re: niedoszła tesciowa 10.07.03, 11:58
            Gość portalu: olivia60 napisał(a):

            na milosc najlepszym lekarstwem jest nowa milosc a rozwody sa
            > dlugotrwale i kosztowne.


            Rozumiem, że myślisz, że nie ma rozwodzenia się po takim "leczniczym" rzuceniu
            się w ramiona innego pana?
            A wyciągnięcie wniosków, przyjrzenie się sobie, przetrawienie żalu, przeżycie
            często prawdziwej żałoby po miłości?
            • Gość: olivia60 Re: niedoszła tesciowa IP: *.eeft.com 11.07.03, 09:36
              Chyba nie przeczytalas mojego postu od poczatku do konca i wyciagnelas z
              kontekstu jedno zdanie. Napisalam przeciez wyraznie by dziewczyna uciekala
              zanim bedzie bardziej cierpiec. Po co jej taka nauka ze lzami w oczach. Lepsze
              sa ksiazki.
              • alfika Re: niedoszła tesciowa 14.07.03, 08:22
                Chyba nie przyszło Ci do głowy, że można odnieść się do części czyjejś
                wypowiedzi :)))
                Oświadczam, że własnie to pozwoliłam sobie uczynić.

                A swoją drogą - po co Ci była ta agresja? Coś wartościowego osiągnęłaś?
      • cossa Re: niedoszła tesciowa 10.07.03, 11:47
        dac mu czas. nie zmieniac juz niczego. starac sie zyc
        swoim zyciem. "niestety chyba Go kochasz" i cos chcesz
        robic dalej. a "niestety on chyba tez Cie kocha" i to
        wlasnie on cos powinien zrobic. jesli po ultimatum
        zmiekniesz - bedziesz przegrana. wytrzymaj!
        ah.. zapomnialabym jestem na innym etapie, niedoszla
        tesciowa jest inna, ale jestem w baaardzo podobnej
        sytuacji. wydaje mi sie, ze jesli wytrwasz "z dala" i on
        wybierze Ciebie (nie tak od razu, bo to musi potrwac)
        wygracie Wasza Milosc.
        Niedoszlej tesciowej nie zmienisz. Ty zmieniac sie nie
        musisz. Zmienic musi sie Twoj chlopak i nikt wiecej.

        zycze sily
        i pomyslnego rozwoju wydarzen
        cossa

        Gość portalu: soho napisał(a):

        > Gdy postawilam jasno sprawe (za pozno niestety) oni
        radza mu poznac inna
        > dziewczyne. Chłopak ponoc to przezywa ale wybrał dom -
        czasem sie waha czy
        > dobrze zrobil ale tan sie czuje bezpiecznie...Nie
        widujemy sie ale dzwonie do
        > niego.
        > Niestety chyba go kocham.I co mam robić dalej?
    • Gość: soho Re: niedoszła tesciowa IP: *.solar.silesianet.pl 10.07.03, 18:52
      Dzieki za rady.
      Czuje sie rozbita.Raz mysle ze bede o niego walczyc , drugi raz mysle ze choc
      bysmy oboje mieszkali w jego miescie bez jego rodzicw to i tak on byłby przez
      nia kierowany- bo przeciez musi pomóc,odwiedzic,sfinansowac...a po co gdzies
      jechac skoro tu tyle przyrody koło domu...to mnie przygnebia.
      Im mniej sie widujemy jego telefony sa zimniejsze.Widziec ze mna sie nie
      chce...To chyba wstepny etap do rzucenia mnie.
      Trudno sobie powiedziec to- ale nie kocha mnie.Zapropomowałam mu (i sobie)
      wizyte u psychologa...Nie chce isc.
      Nie daje rady juz o tym myslec.
      • g.i.jane Re: niedoszła tesciowa 10.07.03, 19:24
        Trzydziestoletni, fajny facet, ktory w dalszym ciągu jest do wzięcia ma
        najczęściej jakiś feler. Inaczej już by sobie ułożył życie. W tym przypadku
        felerem jest mamuśka. Jeśli chcesz wyjść za mąż to nie jest facet dla Ciebie.
        Natomiast jeśli zadowoliłabyś się luźnym związkiem spokojnie dalej możecie się
        spotykać. A może sprawa sama się rozwiąże? Mamuśka może, na ten przykład,
        wyciągnąć kopyta. Ale na to raczej nie można liczyć. Takie osoby zazwyczaj
        dożywają setki.
    • Gość: Figa Re: niedoszła tesciowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.03, 22:45

      Boże drogi, dziewczyno, powtórzę co już paru przede mną powiedziało : daj sobie
      spokój.
      On o Ciebie nie walczy. Jak Ty SAMA masz walczyćo Wasz związek? W obliczu
      mamusi i jej bezpardonowych, bezwzględnych, skrajnie egoistycznych zachowań-
      tylko Wasze WSPóLNE działanie mogłoby przynieść jakiś efekt. Tylko wtedy, gdy
      on stanąłby konsekwentnie przy Tobie\ mielibyście szansę - być razem. W żadnej
      chwili Twój chłopak nie był z Tobą ! Nawet w Twoje urodziny, imieniny. Jest
      absolutnie podporządkowany mamusi i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. On nie
      był z Tobą i nie może być - bo nawet o tym nie wie. Rozumiem, że na Twoje
      argumenty jest głuchy. Wobec takiej sytuacji- uciekaj, bo wygrać nie możesz..
      nie bez jego CZYNNEGO udziału- a tego nie było najmniejszego znaku.
      Mężczyzna musi być przy swojej kobiecie. Ma być jej ostoją i dać poczucie
      bezpieczeństwa i pewność. Podobnie zresztą kobieta musi być tym samym dla
      mężczyzny. Tylko taki związek jest prawdziwy, wart wszystkiego... naprawdę,
      przykro mi mówić- ale tu nie masz na to szans.
      Bez jego woli i działania sama nie tego związku nie zbudujesz.
      Wybacz, ale Twój chłopak jako mężczyzna jest żałosny, kompletnie bezwolny...
      Albo nie ma sił o Was walczyć, albo w gruncie rzeczy woli mamusie.. tak czy
      inaczej gdzie tu dla Ciebie miejsce?
      pozdrawiam.... f
    • Gość: pandra Re: niedoszła tesciowa IP: *.chr13.1000lecie.pl 11.07.03, 08:22
      O, doczytalam Twoje pozostale komentarze. Wiesz, ja myslalam i czulam podobnie -
      ze on mnie nie kocha, tylko stoi po stronie rodzicow, ze jest beznadziejnie,
      tlyko wziac kwasne mleko i sie zastrzelic... I wlasnie wtedy tupnelam. Az
      zahuczalo - po jakims czase wytarla sie magia tupniecia, ale o dziwo - samo
      zagrozenie podobnym czynem powoduje u mojego normalnie bardzo zastraszonego TZ
      gwaltowna reakcje w strone mamy, ktora, jak to mama jedynaka - przesadnie go
      kocha, rozpieszcza i nie moze sie pogodzic z tym, ze on wybral mnie, a nie
      kogos innego, do kogo "przywykla" :) Po kazdym zlym slowie on chowal glowe w
      piasek, ja plakalam, az "nadejszla wiekopomna chwila" i podczas urodzin
      tesciowej peklam jak balonik z wcale nie slicznie pachnacym gazem...I on chyba
      dopiero wtedy zobaczyl, jak mi zle - bo tak naprawde NIE ROZMAWIALISMY o tym -
      i wydaje mi sie, ze Ty i Twoj TZ tez nie rozmawiacie. Od tego czasu gadamy o
      problemie, choc moj TZ dalej jest strus i sie musze czasem wyzalic na bzdurne
      teksty tesciowej (jak to o moim niewlasciwym prowadzeniu sie), bo on specjalnie
      wielkiej akcji nie podejmie - i ja to odrobine rozumiem - ale udaje nam sie na
      ten temat zartowac, co uwazam za spory przelom.
      A do tesciowej, zgodnie z porada forumowiczow, za kare na lody nie chodze i nie
      robie dla tescia fikusnych salatek. A co! :)

      A teraz troche dziegciu...Jesli tupniesz, a on nic...to ja bym sie zastanowila
      nad takim zwiazkiem...bo moze byc tak, ze on pozostaje pod wplywem mamusi..i
      tego nic nie zmieni. Wtedy, przykro mi to mowic, daj sobie spokoj :(
    • Gość: soho Re: niedoszła tesciowa IP: *.solar.silesianet.pl 11.07.03, 15:45
      Dzieki .
      Dam sobie troche czasu na ochłoniecie.Wiem,ze nie zgodze sie mieszkac z
      tesciowa.Nie chce przejsc spod nadopiekunczych, toksycznych i dołujacych
      skrzydeł rodziców do jeszcze berdziej dobijajacych mnie rak tesciów.
      Samodzielnosc i niezaleznosc dodaja mi skrzydeł - choc samotnosc jest
      okropna (wiem cos o tym).Szkoda mi tej miłosci.Zaplanowałam sobie
      dom/mieszkanie ,dzieci, niezła prace mam, dobry facet miał być...i proszę!
      Znów nie wyszło.To mnie dobija ale czuje ze zrobiłam co mogłam.
      • maria_r Re: niedoszła tesciowa 13.07.03, 16:30
        Trudno doradzić mi, co powinnaś zrobić. Ale opowiem krótko historię mojego
        związku. Mój mąż był jedynakiem, też mieszkaliśmy 100 km od siebie. Chciałam,
        żeby zamieszkał ze mną, była możliwośc zamiany mieszkania na większe, praca dla
        niego, dla mnie. Ponieważ pisał doktorat, zdecydowałam się na wyjazd do Niego i
        do mieszkanie u teściów. W zasadzie wszystko było OK! Po czasie zaczęłam
        dostrzegać, że mieszkam w złotej klatce. Mąż między młotem i kowadłem. Ja w
        ciąłym napięciu. Brak intymności, miejsca na podejmowanie samodzielnych
        decyzji. Wytrwałam tak 8 lat. W końcu nie wytrzymałam, tupnęłam (mężowi),
        postawiłam ultimatum, że wyprowadzam się i zaczęłam sama szukać mieszkania.
        Podziałało to na męża jak kubeł zimnej wody. Okazało się, że sam załatwił to
        mieszkanie (w swojej firmie był jedynym pracownikiem z rodziną, który nie miał
        mieszkania zakładowego- wtedy takie jeszcze były). Z czasem zaczął dostrzegać
        jak był zniewolony prze teściową. W tym roku mija 14 lat od wyprowadzenia się,
        teściowa przyzwyczaiła się do nowej sytuacji i jest OK. Miałam nie radzić
        Tobie, ale wydaje mi się, że skoro poznałaś sytuację rodzinną chłopaka (ja nie
        zdawałam sobie sprawy, jak będzie u mnie), to powinnaś jednak twardo postawić
        sprawę. Jeżeli On nie chce przyjechać do Ciebie, to może Ty spróbuj
        przeprowadzić się do Jego miejscowości, ale rozpocznijcie wspólnie szukanie
        samodzielnego mieszkania i pracy dla Ciebie. Jezeli będziesz widziała, że
        chłopak angażuje się w to (tak jak mój mąż), to możesz być dobrej myśli. Jeżeli
        palcem nie kiwnie - daj sobie spokój. Pozdrawiam :)))
    • Gość: Aga Re: niedoszła tesciowa IP: 217.17.32.* 15.07.03, 10:48

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka