ankanka3
10.09.07, 11:12
Witam, od dłuższego czasu borykam się z trudną sytuacją rodzinną.
Dotyczy ona mojej mamy. Zastanawiam się jaka jest geneza jej
zachowań, a także w jaki sposób można jej, a także całej rodzinie
pomóc. A sytuacja wyglada tak:
Moja mama - lat 54, 30 lat małżeństwa, od dwudziestu paru lat
niepracująca.
- zupełna izolacja od rodziny, brak zainteresowania życiem jej
członków, prawie każda próba nawiazania kontaktu, opowiedzenia
czegoś, podzielenia się, kończy się fiaskiem
- komunikacja sprowadzająca się do wołania na obiad (zazwyczaj
bezosobowo "Obiad gotowy"), wydawania poleceń, krytykowania itp.
- nie włączanie się w rozmowy, które normalnie toczą się w rodzinie
w ciagu dnia, np. podczas posiłków. Reszta rodziny gada jak najęta,
a ona milczy jak głaz.
- ciagłe krytykowanie, że krzesło krzywo stoi, że herbata za mocna.
Każda czyjaś pozytywna uwaga od razu równoważona jej negatywnym
komentarzem. "ale wujek kupił fajną szafę" "Okropna. A w ogóle to
musiał na nią pożyczyć"
- totalny brak poczucia humoru
- nieumiejętnosć przyjęcia najmniejszego słowa krytyki. Zazwyczaj
kończy się trzaskaniem drzwiami i nieodzywaniem się przez 3 dni.
- reakcje niewspółmierne do sytuacji. Dwa nieumyte talerze - afera
z 30 minutowym krzykiem, trzaskaniem drzwiami i gnojeniem wszystkich
naokoło.
- brak poszanowania intymności innych - wchodzenie do łazienki,
toalety niezależnie od tego czy ktoś jest w środku, czytanie cudzej
korespondencji
- wieczne oskarżanie wszystkich o wszystko
- dołowanie innych "głupia jesteś" "nic ci w życiu nie wyjdzie" "do
niczego się nie nadajesz"
- maksymalna dewocja, bieganie do kościoła
- bardzo duże lęki - jakikolwiek nieoczekiwany odgłos w domu -
trzaśnięcie drzwi,coś spadającego na ziemie powoduje po prostu
przerażenie
- choroba sieroca
- brak utrzymywania kontaktu ze swoją rodziną, oraz brak udzielania
jakichkolwiek informacji na ten temat. Jedyną rodziną jaką znam jest
rodzina mojego ojca. Oczywiście maksymalnie krytykowana przez moją
matkę.
Dużo się tego nazbierało a to i tak nie wszystko. Sytuacja taka jest
w moim domu odkąd pamiętam. Każda próba podjęcia rozmowy, pomocy
kończy się agresją. Tymczasem zachowanie mamy dosłownie rozwala
życie rodzinne. Wyobraźcie sobie egzystować z kimś takim pod jednym
dachem. Nikt nie wie dlaczego tak jest. Snuliśmy już rózne hipotezy -
od jakiś drastycznych przeżyć w dzieciństwie, moze związanych z
rodziną, przez depresję do jakiś zaburzeń osobowości. Nikt nie wie,
co można zrobić, bo mama uważa że wszystko jest w porządku.
Jak pomóc takiej osobie? Osobie, która sama sobie nie chce pomóc?
Za wszystkie odpowiedzi dziekuję.