Dodaj do ulubionych

Bonobo: ból

IP: 195.187.97.* 14.12.01, 09:15
Mam na imię Paweł, mam 26 lat. Od 8 lat kocham jedną i tę samą kobietę. Sześć lat temu (jutro
będzie równa rocznica) zaczęliśmy być razem. Parę miesięcy temu oświadczyłem się jej (sytuacja
osobista i zawodowa nie pozwalała mi zrobić tego wcześniej), a ona zgodziła się. Jednak ostatnie
parę tygodni czułem, że coś się zmieniło, ale oszukiwałem sam siebie, nawet więcej - starałem się
sobie i innym udowodnić, jak bardzo wszystko jest w porządku i że przecież mogę być z każdą inną.
Od wczoraj wiem to na pewno - ona mnie nie kocha. Odeszła.

Nie umiem sobie z tym poradzić. To tak boli, tak strasznie boli. Nie do wytrzymania.
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: Bonobo: ból IP: *.cm-upc.chello.se 14.12.01, 10:18
      Yyyy
      Sluchaj, mam nadzieje, ze liczysz sie z tym, ze sporo forumowiczow wezmie/
      wziela to za prowokacje... Zalooooguj sie, skrzynke bedziesz mial... Toi prosi
      Ciebie. Buziaki.
      xxxtoi@hotmail.com
      • Gość: fnoll Re: Bonobo: ból IP: 195.150.224.* 14.12.01, 12:16
        Toi! a ja tam wierze... jakbym mial sie zastanawiac nad kazdym postem czy jest
        prawdziwy, podrasowany, czy kompletnie zmyslony - to nie wyszloby mi to na
        zdrowie - poza tym nawet jak ktos pisze cos fikcyjnego - to dlaczego akurat to,
        hmm? moze byc to nieswiadomie symbolicznym przedstawieniem jego rzeczywistego
        problemu - no to rozmawiamy wtedy symbolami, a nie faktami

        Bonobo - z rozstaniem jest jak z zaloba, musisz dac tej osobie odejsc, pozwolic
        jej odejsc z twojego tu i teraz, zgodzic sie na jej odejscie, pozegnac, i
        zaczac odnajdywac sie w swiecie bez tej osoby - boli, bo jestes na ostrym
        zakrecie, ale skoro boli, to znaczy, ze ciagle jedziesz! a nie bedzie bolalo
        wiecznie, chyba, ze nie opuscisz tego miejsca w ktorym jestes jezdzac na tym
        ostrym zakrecie w kolko i w kolko

        a kto wie, co jest za zakretem?

        nowi ludzie, nowe miejsca, nowy ty - pantha rei!

        niczego nie da sie zatrzymac

        pzdr

        fnoll
        • Gość: crack66 FNOLL jak zwykle jesteś burakiem pastewnym... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.01, 10:41
          ...twoje głębokie przemyślenia o życiu wskazują, że nie masz więcej niż 20 lat.
          Pobaw się więc zabawkami...
          • Gość: Toi do crack66 IP: *.cm-upc.chello.se 16.12.01, 11:13
            No to zdolny jest, bo zdaje sie wkrotce broni magisterki z psychologii
            klinicznej... Przemily crack66, blagam, prosze na kleczkach rozpaczliwie,
            glodna jestem w imieniu bonobo Twoich 'glebokich przemyslen o zyciu'
            wskazujacych na wiek wiecej niz 20lat, bo tak jest w Twym dojrzalym przypadku
            zapewne. Hmm, czyzby wszyscy w tym watku mieli mniej niz 20 lat?... Bo jakos
            tak wszyscy podobnie radza... Czlowieku daj zyc

            Toi, co ma troche wiecej
            • Gość: crack66 Prze, przemiła Toi!!! Moje prawdy o życiu... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 19:19
              ...są rozsiane po wszystkich forach gazety...
              Szukajcie, a znajdziecie...
              • Gość: Toi Re: Prze, przemiła Toi!!! Moje prawdy o życiu... IP: *.cm-upc.chello.se 18.12.01, 04:43
                No to dziekuje, poszukam, widzisz, ze do piatej nad ranem czekalam na Twa
                odpowiedz. Pozostaje tez wdzieczna za zachowanie prawd crack66 o zyciu w tym
                watku dla siebie tudziez rozsianie ich po innych forach gazety
                Pa-pa
                • Gość: soso prawda o cracku66 IP: 195.41.66.* 18.12.01, 07:21
                  Ludzie dziela sie na tych przed i po 20. Crack jest po wiec wie co mowi.

                  Ci, ktorzy, sadzac z postow, nie maja 20 lat sa dziecinni i niedojrzali.

                  Prawdopodobnie takze nieskonczenie starzy po 30 nie maja nic ciekawego do
                  dodania. Screw z nimi.

                  Crack, dobrze, ze choc Krakow lubisz. Inaczej bys dostal po paluchach.

                  såså
    • tuya Re: Bonobo: ból 14.12.01, 12:07
      Jeśli to wszystko prawda, to moge Ci tylko powiedzieć, że musisz przeżyć ten
      ból. Nie da się przed nim uciec.
      A moze potrzebujecie glebokiego oddechu, rozmowy i wszystko sie ułoży. To nie
      moglo stac sie tak nagle...
      Tak czy inaczej, trzymaj się.
      Zawsze możesz napisać i się wygadać
    • kwieto Re: Bonobo: ból 14.12.01, 23:29
      Na czym polega ta 100% pewnosc? Odeszla od Ciebie? Ma kogos innego?

      Sluchaj... Nie wiem co powiedziec? Zadna rada, pocieszenie, poklepanie po plecach i
      stwierdzenie "wyjdziesz z tego, bedzie dobrze" nie ma sensu... Nigdy nie wiem co
      powiedziec czlowiekowi, ktory mowi cos takiego jak Ty tutaj... Tak czy siak, musisz ten bol
      przezyc, pogodzic sie z nim, wrecz pozwolic, zeby Cie ogarnal... i nie zatrzymywac go, kiedy
      juz zacznie odchodzic. Jesli uwazasz, ze jest co ratowac i jest jak - to ratuj! Ale jesli jest to
      koniec nieodwolalny - lepiej pozwol jej odejsc... Tak bedzie lepiej dla was dwojga. I pozwol
      sobie przejsc przez bol rozstania - jesli masz ochote plakac, pic, wyc do ksiezyca - zrob to!
      Po prostu rob to co dyktuje Ci instynkt, serce, czy jak to tam zwiesz. I pogodz sie z bolem
      - on czasem jest po prostu konieczny. Ale nie pozwol aby bol zaczal Toba rzadzic, niech
      odejdzie, kiedy przyjdzie jego czas...

      Trzymaj sie!
    • inna123 Re: Bonobo: ból 14.12.01, 23:52
      Gość portalu: bonobo napisał(a):

      >ale oszukiwałem sam siebie, nawet więcej - starałem się sobie i innym
      > u d o w o d n i ć, jak bardzo wszystko jest w porządku i że przecież
      > m o g ę b y ć z k a ż d ą i n n ą.


      ?????
    • Gość: inna123 Re: Bonobo: ból IP: *.icpnet.pl 14.12.01, 23:55
      Gość portalu: bonobo napisał(a):

      >ale oszukiwałem sam siebie, nawet więcej - starałem się sobie i innym
      > u d o w o d n i ć, jak bardzo wszystko jest w porządku i że przecież
      > m o g ę b y ć z k a ż d ą i n n ą.


      ?????
    • Gość: Ally Re: Bonobo: ból IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.01, 00:34
      boli i bedzie bolalo!! Juz chyba zawsze bedziesz sie zastanawial: co moglem
      zrobic,zeby tego uniknac? Sa takie chwile,dni ze myslisz,ze to juz za Toba,ze
      wygrales z przeszloscia, ale sa i takie, ze siedzisz (tak jak ja teraz) i jest
      Ci straszliwie niefajnie,bo ida swieta, bo jestes sam, bo straciles kogos i
      jestes pewien,ze juz nikt nie bedzie Cie tak rozumial. Mam tylko nadzieje Drogi
      B. ze jeszcze kiedys i dla nas zaswieci Slonko! :-**
      • mariposa Re: Bonobo: ból 15.12.01, 00:47
        moze tylko zwatpila, przestraszyla sie...

        a czego Ty chcesz? zeby wrocila? czy zeby przestalo bolec?
        • Gość: Toi Re: Bonobo: ból IP: *.cm-upc.chello.se 16.12.01, 08:01
          Sluchaj, jesli nie odezwiesz sie po raz drugi tutaj albo wiesz gdzie, w nocy
          nie zmruze oka zastanawiajac sie, czy nie poslales sie na tamten swiat albo czy
          nie zrobiles czegos rownie odkrywczego...
          Trzymaj sie, usciski ci sle, do diabla
          • Gość: Toi Re: Bonobo: ból IP: *.cm-upc.chello.se 16.12.01, 08:02
            Ci
            • Gość: bonobo Re: Bonobo: ból IP: 195.187.97.* 17.12.01, 10:12
              Dziękuję wszystkim. Odpowiadam mariposie i innym, którzy chcieliby zadać podobne pytanie: chcę,
              żeby wróciła. Ale sami wiecie, jak to jest - to niemożliwe.
              Uprzedzam także uprzedzenia innych: już jej wybaczyłem, choć w zasadzie to nie jest najlepsze
              określenie, bo to nie jej wina, że stało się, jak się stało.

              Toi! Wysłałem Ci list. Piszę to na wypadek, gdybyś najpierw zajrzała tu, a nie - tam (jakkolwiek to
              brzmi).
              • Gość: soso Re: Bonobo: ból IP: 195.41.66.* 17.12.01, 10:56
                Dzis te same sytuacje wygladaja duzo gorzej niz jutro. Nie bedzie zle a moze
                nawet lepiej niz z nia. W koncu takze daje do myslenia, ze powiedziala tak a
                potem nie. Moze wiec lepiej, ze nie odchodzi po a przed. Uszy do gory.

                Nie chciej byc z nia i popatrz w inna strone. O niej mysl jak o alternatywie a
                nie jedynej drodze. To pomaga jak zycie opieramy w ostatecznych sytuacjach na
                sobie i tylko sobie. Jak bedziesz kiedys we dwoje to dobrze. Jak nie, to trudno.

                Ja wciaz widze w tym wiele pozytywnych stron choc zapewne serce boli i trzeba
                czasu by dojsc do siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka