Gość: Patrycja
IP: *.int.warszawa.sint.pl
14.07.03, 15:05
Mam chlopaka, ktory ma za soba malzenstwo i 9 letnie dziecko.
Rozstal sie z zona 4 lata temu, wyprowadzil sie z mieszkania, ktore on
kupil,ale jego zona z dzieckeim tam mieszkala.
Ona rok temu wyprowadzila sie do innego miasta i co jakis czas sobie tu
wpada, bez zadnego stresu, tak jak do siebie. Maja ze soba dobry kontakt,
przyjaznia sie,ale na pewno nic wiecej miedzy nimi nie ma.
Ale jej nienawidze. Przez to,ze przyjezdza sobie tu jak do siebie. A jak on
mowi,ze ja bede, to ona nie ma nic przeciwko temu. Ale ja mam!!!
Kiedys przyjechala jak ja bylam. Nie wyszlam z pokoju dopoki sobie nie
pojechala. Strasznie sie wtraca, chcialaby sie ze mna zaprzyjaznic, a ja
coraz bardziej jej nienawidze.
I przez nia jeszcze sie nie przeprowadzilam do niego.
On boi sie jej cos powiedziec, bo boi sie ze zabroni jej kontaktu z dzieckiem.
Obiecal tez ze za rok kupi mieszkanie (to jego pomysl) i sie tam razem
wprowadzimy, i wtedy ona tam nie wejdzie.
A teraz mowi,ze nie ma wyjscia i ze musimy zacisnac zeby.
Ja bym chetnie zacisnela,ale na jej szyi.
Czy przesadzam swoim zachowanie wg Was?
Czy moj mezczyzna naprawde ma zwiazane rece?
Napiszcie prosze co o tym sadzicie.
Dzieki,
Patrycja