Dodaj do ulubionych

Bez psychologów

09.10.07, 08:49
Świat byłby piękniejszy, gdyby nie szarlatani z dyplomami, udający empatię za pieniądze.
Żerowanie na cudzych nieszcześciach jest niemoralne, a udzielnaie bzdurnych porad za ostatnie grosz zdesperowanej, zrozpaczonej osoby jest zwykłym wyłudzaniem.
Czy jest tutaj chociaż jednak osoba , której pomógł kontakt z psychologiem? (klonom dziękuję;)
Ja znam taką psycholog , która pokrzywiła psychikę młodemu człowiekowi i taką , która w ostatnim dniu terapii powiedziała "jesteś w gorszym stanie niż na początku".
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: Bez psychologów 09.10.07, 08:54
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=69765291
      Tego naprawdę szukacie? Takiego "wsparcia"?
    • lu221 Re: Bez psychologów 09.10.07, 09:40
      Masz 100% racji.
      Ostatnimi czasy poszukiwałam na własną rękę psychologa w Krakowie.
      Od kilku dowiedziałam się, że po pierwsze: muszę zapisać się na terapię prywatną
      (oczywiście niesamowity wydatek jak na studentkę, która sama się utrzymuje)i po
      drugie: ciągnąć ją przez przynajmniej 2 miesiące.
      Najciekawsze było to, że żaden z nich nie zrobił ze mną nawet pół wywiadu.
      Ciągle szukam, bo ciągle potrzebuję. Jednak już nie odwiedzam ich samodzielnie.
      Moja siostra, która jest psychologiem zajęła się tym tematem, co jakiś czas
      tylko dzwoni i informuje, że narazie nikogo ciekawego nie znalazła.
    • 13kotek13 Re: Bez psychologów 09.10.07, 10:09
      Bylam w zyciu u 2 psychologow. Z jednym psychologiem widzialam sie raz, rozmowa
      z nim uswiadomila mi to, ze nie ja mam problem w zyciu, uspokoila mnie ,
      wytlumaczyla kwestie, ktore mnie nurtowaly. A przede wszystkim wysluchala mnie,
      placzacej, troche zdesperowanej...
      Moge stwierdzic, ze dzieki tej rozmowie udalo mi sie rzucic faceta, ktory
      straszyl mnie, ze sie zabije i szantazowal na inne mozliwe sposoby. Czyli pomoglo.
      Drugi psycholog pomogl mi uporac sie po rozstaniu z kims, kogo mocno kochalam, a
      kto bardzo mnie skrzywdzil. Odnalazlam spokoj, bo otrzymalam pomoc, ktorej
      potrzebowalam.
      Czyli dwoch psychologow i dwa pozytywy dla nich.
    • shangri.la Re: Bez psychologów 09.10.07, 10:42
      Analizując posty prezentowane na tym forum, jest oczywiste, że większość problemów można rozwiązać samodzielnie lub przy odrobinie wsparcia ze strony najbliższych sobie oraz na zasadzie kompromisu, rozmowy, współpracy z drugim, często bliskim człowiekiem.
      Nie wyrzucajcie pieniędzy w błoto, dofinansowując obcych sobie i na ogół mało życzliwych ludzi, u których nie znajdziecie uniwersalnej recepty na życie.
      Zmierzcie się ze swoimi problemami i kreujcie własny świat free.:)
      • 13kotek13 Re: Bez psychologów 09.10.07, 10:55
        Oby psychologow mialam za free bo mam znajomych, ktorzy maja znajomych :))
    • arwen8 Re: Bez psychologów 09.10.07, 14:34
      shangri.la napisała:

      > Ja znam taką psycholog , która pokrzywiła psychikę młodemu
      > człowiekowi i taką , która w ostatnim dniu terapii
      >powiedziała "jesteś w gorszym stanie niż na początku".

      A żeby nie trafiać na takich "psychologów" warto wiedzieć, jak
      szukać psychologa naprawdę empatycznego i jakie pytania warto mu
      zadać, zanim rozpocznie się terapię.

      Warto też sięgnąć najpierw po książki Alice Miller. Sczególnie
      polecam w tym kontekście "Dramat udanego dziecka", który może pomóc
      w wyborze odpowiedniego psychologa (poprzez naświetlenie pewnych
      cech terapeuty, na które warto zwrócić uwagę).
    • bene_gesserit Re: Bez psychologów 09.10.07, 18:48
      Co za bzdury.
      Jesli czepiasz sie terapeutow, ktorzy zle pracuja i odwalaja swoja
      robote byle jak, to ok. Rownie dobrze mozesz sie czepnac kafelkarza
      np. - twoje prawo.

      Jesli jednak potepiasz w czambul cala populacje swiatowa psychologow-
      terapeutow, dlatego, ze znasz 'psycholog , która pokrzywiła psychikę
      młodemu człowiekowi i taką, która w ostatnim dniu terapii
      powiedziała "jesteś w gorszym stanie niż na początku"', to pleciesz
      jak potluczona. Bez obrazy.
      • shangri.la Re: Bez psychologów 09.10.07, 18:54
        Kafelkarz TYLKO czyści kieszeń.
        Psycholog dodatkowo rujnuje psychikę i karmi złudną nadzieją.

        P.S. Opanuj się, jeśli należysz do tego klanu , nie wypada , abyś traciła panowanie nad sobą:)
        • bene_gesserit Re: Bez psychologów 09.10.07, 20:14
          Jesli kafelkarz polozy zle kafelki, ktos - zwlaszcza w mokrej
          lazience - moze sie poslizgnac, rozbic czółko i umrzec. Wykonywanie
          kazdej profesji wiaze sie z zawodowa odpowiedzialnoscia, nie wydaje
          ci sie?

          Znam cala mase psychologow. Niektorzy sa beznadziejni i im - jak
          zlym bibliotekarzom, chirurgom i piosenkarzom naleza sie baty.
          Dobrzy potrafia zbawic czlowieka od samobojstwa, sprawic, ze ktos
          odczarowuje traumy, ktore rujnowaly mu psychike od lat albo ze
          prostuje sobie zycie i czuje sie szczesliwy. Potepianie kilkuset
          tysiecy ludzi (mam na mysli wszystkich terapeutow na swiecie) tylko
          dlatego, ze znasz dwa przyklady zle wykonanej pracy, jest naiwne i
          cokolwiek infantylne.

          I nie rozumiem, skad oczekiwanie, ze psycholog-terapeuta bedzie
          pracowal za darmo. A moze ma prosic 'co łaska' albo chodzic z
          kapeluszem po ulicach?
    • facettt Kto Ci kaze sie nimi przejmowac? 09.10.07, 19:14
      Poniewaz jestem "zgnilym" RACJONALISTA - to moja cala rola na tym
      forum, polega , od kilku lat - na wysmiewaniu sie z psychologow
      i psychologii...

      Czlowiek ma swoje cele (racjonalne, lub mistyczne),
      ma swoja moralnosc (lub i nie..)

      - i to wszystko :)))
    • shangri.la Re: Lekarstwo na życie...... 09.10.07, 19:45
      W niedzielę spotkałam się z koleżanką. Straszne przejścia osobiste w ciągu ostatniego roku; śmierć matki i jej dwóch sióstr.
      Dziewczyna jest w głębokiej depresji...od psychologa uzyskała zero pomocy, podobnie jak ja dwukrotnie kilka lat temu.
      Psychiatra zapisał jej cipriamid ( bardzo na topie) po którym dostała duszności i omdleń , jak ja po seroxacie ponad dwa lata temu.
      Żyje , pracuje, w porywach jest nawet wesoła ....też znam te stany nagłech przypływów chęci do życia i witalizującej energii, która znika tak szybko jak się pojawia.
      Dlaczego depresantom nie mówi się prawdy o tej chorobie? Dlaczego udaje się, że można ją zwalczyć psychoterapią, skoro psycholog bardzo dobrze wie, że jego siła sugestii, bo to jedyna jego broń, może oddziaływać tylko na słabe jednostki, a depresanci, paradoksalnie, to osoby o ogromnej sile charakteru, która tak samo jak niosła ich przez życie przez wiele lat, nagle obraca się w autodestrukcję. Dlaczego oszukujecie ludzi , wyłudzając ich ostatnie pieniądze? Dlaczego nie przyznacie, że NIE POTRAFICIE poradzić sobie z tą straszną chorobą?
      Dlaczego psychiatrzy zapisują bardzo drogie (!) i nie tyle nieskuteczne, co szkodliwe lekarstwa?
      Może każdej z osób ogarniĘtych depresją należało by po prostu powiedzieć prawdĘ? Z szacunku dla uprawianego przez siebie zawodu i nich samych.....
      Może każdy z nich, z nas powienien poszukać własnego LEKARSTWA NA ŻYCIE....?
      • mona.blue Re: Lekarstwo na życie...... 09.10.07, 20:55
        Nie zgadzam się z Tobą ani na jotę. Owszem zawsze można trafić na
        złego psychologa, ale mogę powiedzieć,że psychologowie przez długie
        lata ratowali mi skórę po różnych traumatycznych przejściach.Jestem
        im wdzięczna do tej pory. Teraz też uczestniczę w terapii grupowej,
        która jest prowadzona po prostu fantastycznie i jej efektem jest
        wydostanie się po kilkunastu latach z pełnego przemocy związku.
    • psychoguru O la la shangri 09.10.07, 19:50

      Mozesz otrzymac bezplatna terapie na punkcie
      twojej negatywnej obsesji wobec psychoterapeutow.

      Poczatek terapii: Twoja obsesja jest czescia
      szerszej ktora przejawia sie negatywnymi emocjami
      laikow wobec specjalistow. Na przyklad lekarze
      to w gruncie rzeczy sprytni wyciagacze kasy
      ktorzy zdrowie pacjenta maja w nosie, jak raz
      sie wpadnie w ich sidla to nie wypuszcza az do
      smierci. Prawnicy to banda wydrwigroszy, za byle
      co kaza sobie placic niesamowite sumy. I tak
      dalej.

      Zrodlem tej obsesji jest najczesciej poczucie
      krzywdy wynikajace z placenia duzej kasy jaka
      zycza sobie specjalisci oraz kompleks nizszosci
      ze oni moga a ja nie.

      Co do psychologii to jest to nauka. Sa badania
      nad skutecznoscia roznych metod. Twoje
      ugolnienia sa bez sensu.
      • jan_stereo Re: O la la shangri 09.10.07, 19:57
        psychoguru napisała:


        > Zrodlem tej obsesji jest najczesciej poczucie
        > krzywdy wynikajace z placenia duzej kasy jaka
        > zycza sobie specjalisci oraz kompleks nizszosci
        > ze oni moga a ja nie.

        Problem w tym, ze prawdziwych specjalistow wsrod 'specjalistow' jest niewielu, bardzo latwo sie o tym mozna przekonac obserwujac takowych w poszczegolnych dziedzinach (najlatwiej w zwiazanych z tym co robimy), trzeba naturalnie miec troche rozumu w glowie.
      • facettt psychologia - jako nauka 09.10.07, 20:02
        naturalnie istnieje...
        lecz nie na tym forum


        Nie zartuj :)))
        • jan_stereo Re: psychologia - jako nauka 09.10.07, 20:11
          facettt napisał:

          > Nie zartuj :)))

          Psychoguru nigdy nie zartuje :")))
    • synvilla Re: Gra w totolotka 09.10.07, 20:25
      z duza szansa wygranej. To jest to co mozna powiedziec o wizytach u
      psychologa.
      Tak jak w kazdym zawodzie, tak i w tym trafiaja sie ludzie z
      talentem i bezwartosciowe beztalencia.Przykladem moze byc popularny
      zawod lekarza, gdzie 3/4 tych ludzi nie nadaje sie do zawodu.
      I tak jest w wielu innych zawodach w tym psychologa.
      Ale gdy sie trafi na kogos wlasciwego to psychologia funkcjonuje.

      Dzis wszedzie jest psychologia, w kazdym jednym zawodzie, nie da
      sie przed nia umknac.
      • clarissa3 Re: Gra w totolotka 09.10.07, 21:07
        Zgadzam sie, synvilla .
        Niedawno przeczytałam książkę nijakiej Dorothy Rowe która doskonale
        wyjaśnia jak to jest z tą psychoterapią i psychiatrią i tymi
        naszymi, ludzkimi, lękami. Jej tytuł: 'Beyond Fear'. Nie ma
        tłumaczenia na Polski jeszcze. Ta książka zdecydowanie podnosi
        poziom świadomości! Przeczytajcie jeśli możecie, bo warto.
        • mlody-xxl Re: Gra w totolotka 09.10.07, 21:12
          Shangri.la:
          A jak w takim razie Twoim zdaniem radzić sobie z np. depresją samemu?
          • shangri.la Re:Młody...... 09.10.07, 21:18
            ....jak widzisz, żyję:)
            Nie pomógł mi nigdy żaden psycholog...straciłam tylko czas, pieniądze i co najważniejsze, nadzieję.
            Moim zdaniem depresja jest nieuleczalna i trzeba się nauczyć z nią żyć.
            Ja przeżyłam dzięki swojemu wspaniałemu synowi i jeszcze dwóm osobom , które były dla mnie oparciem wówczas, gdy odeszli już wszyscy inni. Miłość, młody.....to jest lekarstwo na życie:)
          • clarissa3 czytaj! 09.10.07, 21:18
            www.dorothyrowe.com.au/index.php?u=cover.htm
            • mlody-xxl Re: czytaj! 09.10.07, 21:46
              "Her work liberates us from the bamboozling lies that mental health experts and
              politicians tell in order to keep us in our place and themselves in power. "

              :) Chyba mi się spodoba... Można uświadczyć jej książek w Polszcze po polsku?
              • clarissa3 Re: czytaj! 09.10.07, 22:33
                ;-)) Cieszę się.
                Jeszcze nie. Kup przez Amazom.
              • maureen2 Re: czytaj! 10.10.07, 09:35
                dziennikarzy tam pominęli
            • mona.blue Re: czytaj! 11.10.07, 22:14
              clarissa3 napisała:

              > www.dorothyrowe.com.au/index.php?u=cover.htm

              Dzięki :)
    • fale_morskie Re: Bez psychologów 10.10.07, 00:43
      Znałam różnych psycho. Bardzo miło wspominam: psycholog, która
      wyleczyła mnie z nieśmiałości i miała talent do prowadzenia grup
      terapeutycznych; pedagog z liceum - można z nią było rozmawiać o
      wszystkim, szanowała innych; psycholog, która wydawała mi
      oświadczenie o przyznanie nauczania indywidualnego - też fajnie się
      z nią gadało :)
      Ale, niestety, większość jest do d****: psycholog w liceum
      (zastąpiła pedagog) na siłę wymyślała nam problemy i chciała je
      rozwiązywać, aby pokazać, że jest "the best" :) ; dwie psycholożki,
      co prowadziły drugą grupę (fatalną) traktowały innych w zależności
      od tego czy kogoś lubiły - jedna potrafiła udawać milutką i dopiero
      z boku, jak rozmawiała z kimś innym, widać było jaka jest (może
      jakaś od NLP?); znałam taką, co non stop siliła się na życzliwość i
      sztucznie uśmiechała - przy płaceniu, uśmiechała się szczerze ;) ;
      jeden psychoterapeuta nie wiedział, że w wieku czternastu lat można
      mieć depresję i jedyną kwestią, w której się zgadzaliśmy była
      niechęć do psychotropów; tę parkę "zaliczyłam" przy staraniu o
      nauczanie indywidualne: psycholog, który zachowywał się jak
      nawiedzony i zastanawiałam się czy jak go czymś trzepnę, to mu się
      polepszy i psychiatra od dragów :/
      Słyszałam różne historie o innych psycho, czytałam ich porady,... -
      większość jest kiepska, choć zdarzają się perełki :)
      Zawód psychologa jest w modzie. Idzie taka "większość" na uczelnie,
      tępo zakuwa, co rozkażą i myśli, że wszytsko wie (choć, podobno,
      większość uczelni ma braki w repertuarze, bo, np. nie uczą, jak
      pomagać matkom, które poroniły - tego się dowiedziałam na
      psychologii, w szkole). Przychodzi pacjent, więc psycho ocenia -
      przede wszystkim - wiek! I tak, przychodzi osoba płci żeńskiej,
      która straciła dziecko (psycho czuje, że zliża się wyzwanie). W
      zależności od "specjalisty", diagnoza będzie ubrana w różne słowa,
      ale przekaz jest jeden: nastolatka - "Zachciało ci się gzić to teraz
      masz! Jesteś młoda i będziesz mieć jeszcze kupę bachorów. Teraz,
      gó..arz by ci przeszkadzał. Zobaczysz, że kiedyś będziesz się z
      tego śmiać i dziękować losowi za to, że mogłaś jeszcze pochodzić na
      imprezy"; młoda kobieta - "Młoda jesteś, zrobisz sobie jeszcze
      dzieciaka, idź do męża i bara-bara, bo ci zwieje (facet,
      w "psychologii", to zwykły samiec, któremu tylko rozmnażanie w
      głowie); dojrzała kobieta - "To i lepiej, że tak się stało. Biedne
      dziecko nie wiedziałoby czy ma matkę czy babcię (od razu założenie,
      że dziecko byłoby wyrachowanym idiotą); dziewczynka (najmłodsza
      matka miała 6 lat) - "A ty to masz najwięcej czasu. Chyba nie
      powiesz, że czułaś instynkt macierzyński?! :O ; ojciec zmarłego
      dziecka - "Pociesz żonę i róbcie dzieciaki a jak będzie oporna, to
      ją rzuć i używaj życia. Wtedy, to się nie odpędzisz od smarkaczy.
      Masz jeszcze problem?". Psychiatra, często, nie interesuję się
      przyczynami, tylko objawami depresji i wypisuje lek, który jest
      aktualnie na topie i "NASTĘPNY!".
      Dobry psycho, potrafi wczuć się w sytuację drugiego człowieka. Nie
      dzieli nikogo wg wieku czy innych kryteriów. Szanuje wybory pacjenta
      ("Nigdy się nie zakocham", "Nigdy nie będę mieć dzieci", "Chcę
      mieszkać w innym kraju") i wie doskonale, że nie wszystko jest
      mówione pod wpływem chwili. Nie faszeruje narkotykami (ewentualnie,
      poleca ziółka). Nie zmusza do niczego. Ma w sobie potencjał - a tego
      nie nauczy się na studiach. Jest szczery - nie toleruje
      niesprawiedliwości ani nie słodzi na siłę:

      Pacjent: Zgwałcił mnie...
      Psycho: Wybacz mu!

      Pacjent: Żona się zabiła, bo zostawiłem ją dla innej.
      Psycho: Nie obwiniaj się. W twoje życie wkradła się rutyna, aż tu
      nagle się zakochałeś. A, twoja żona była ku... słaba psychicznie :]

      Ciężko trafić na dobrego psycho (ale jest to możliwe). Ale, nawet
      najlepszy nie zawsze pomoże, bo można wydobyć z drugiego człowieka
      ukryte siły, naprowadzić na drogę rozwoju osobistego, ale w
      niektórych przypadkach, można jedynie pomóc mu z czymś żyć (np.
      śmierć bliskiej osoby, nieszczęśliwa miłość, bycie nienawidzonym
      przez dziecko, itd.). zI zna zasadę: CZAS NIE LECZY RAN. ON
      PRZYZWYCZAJA DO BÓLU.
      • shangri.la Re: Bez psychologów 10.10.07, 07:36
        Bardzo słuszne uwagi, Fale.......jednym z grzechów głównych współczesnej psychologii jest jej ODHUMANIZOWANIE.
        Instrumentalne traktowanie pacjentów prowadzi do szufladkowania, klasyfikowania i zaniku indywidualizmu właściwego, każdemu z nas.
        Każdy zawód, wymagający kontaktu z ludżmi, udzielaniu im pomocy wymaga umiejętności potrzegania drugiego człowieka jako OSOBY.
        Dlaczego ludzie, którzy pracują z tak delikatną materią , jaką jest ludzka dusza, są jej pozbawieni?
        A jeśli to tylko "czarne owce" , dlaczego nie odbiera się im prawa do wykonywania zawodu?
        • fale_morskie Re: Bez psychologów 10.10.07, 09:18
          shangri.la napisała:

          > Bardzo słuszne uwagi, Fale.......jednym z grzechów głównych
          współczesnej psycho
          > logii jest jej ODHUMANIZOWANIE.
          > Instrumentalne traktowanie pacjentów prowadzi do szufladkowania,
          klasyfikowania
          > i zaniku indywidualizmu właściwego, każdemu z nas.
          > Każdy zawód, wymagający kontaktu z ludżmi, udzielaniu im pomocy
          wymaga umiejętn
          > ości potrzegania drugiego człowieka jako OSOBY.
          > Dlaczego ludzie, którzy pracują z tak delikatną materią , jaką
          jest ludzka dusz
          > a, są jej pozbawieni?
          > A jeśli to tylko "czarne owce" , dlaczego nie odbiera się im prawa
          do wykonywan
          > ia zawodu?

          Z założenia, psycholog ma leczyć duszę, ale większość uważa żywe
          istoty za roboty sterowane mózgiem, bo w duszę nie wierzą :(
        • arwen8 Re: Bez psychologów 10.10.07, 15:20
          shangri.la napisała:

          > jednym z grzechów głównych współczesnej psychologii jest jej
          > ODHUMANIZOWANIE.
          > Instrumentalne traktowanie pacjentów prowadzi do szufladkowania,
          > klasyfikowania i zaniku indywidualizmu właściwego, każdemu z nas.
          > Każdy zawód, wymagający kontaktu z ludżmi, udzielaniu im pomocy
          > wymaga umiejętności potrzegania drugiego człowieka jako OSOBY.

          I właśnie dlatego szwajcarska psycholog Alice Miller ostrzega przed
          tego typu kolegami po fachu i kładzie nacisk na znalezienie
          Empatycznego Świadka, którym nie koniecznie musi być wykształcony
          psycholog. Obecnie ta mądra kobieta coraz częściej mówi wprost o
          krzywdzie wyrządzanej przez wielu psychologów i radzi jak umiejętnie
          odnaleźć takiego empatycznego terapeutę, który będzie stał po
          stronie swojego klienta.
          • fale_morskie Re: Bez psychologów 10.10.07, 15:29
            Przypadkiem, znalazłam kiedyś kilka informacji o Alice Miller (w
            większości po angielsku, niestety). Jedna z lepszych psycho. Tępi,
            m.in. propagowanie wymuszonego wybaczania swoim oprawcom :) Chętnie
            bym z nią pogadała na żywo.
            • arwen8 Re: Bez psychologów 10.10.07, 15:39
              fale_morskie napisała:

              > Przypadkiem, znalazłam kiedyś kilka informacji o Alice Miller (w
              > większości po angielsku, niestety).

              Po polsku dostępne są niektóre jej artykuły:

              www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/litkmam.html
              Ale i tak warto sięgnąć po książki ("Dramat udanego dziecka", "Bunt
              ciała", "Zniewolone dzieciństwo", "Kiedy runą mury milczenia", "Mury
              milczenia", "Ścieżki zycia" - wszystkie dostępne w j. polskim).

              >Chętnie bym z nią pogadała na żywo.

              Możesz to zrobić np. mailowo. Alice Miller regularnie odpisuje na
              maile czytelników z całego świata, a większość tych listów jest
              publikowana na jej oficjalnej stronie:

              www.alice-miller.com/readersmail_en.php
              Fascynująca lektura!
          • shangri.la Re: Arwen.... 10.10.07, 16:00
            Podoba mi się pomysł Empatycznego Świadka i myślę, że zawsze taka osoba jest na dana....ja przynajmniej miałam takie szczęście:)
            • shangri.la Re: Arwen...."nam dana", sorry n/t 10.10.07, 16:01

              • shangri.la Re: Empatyczny świadek 10.10.07, 20:45
                Moim zdaniem to po prostu przyjaciel/przyjaciółka...czasem jedyny/na jaki się ostał.I nie mówicie, że prawdziwych przyjaciół nie ma....ja wiem, że są.
                Wiele zawdzięczam tym dwojgu i każdemu życzę, aby w dniach próby miał u swojego boku PRZYJACIELA.
    • mahadeva Re: Bez psychologów 10.10.07, 01:09
      mnie terapeutka z porzadnej niby instytucji skrzywdzila
      jak moga pomoc oschli ludzie bez serca?
      • bene_gesserit Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:04
        Ale skrzywdzila cie jedna terapeutka czy cala masa terapeutow?
    • fale_morskie Re: Bez psychologów 10.10.07, 03:08
      W Ameryce funkcjonują ruchy antypsychiatryczne, mające na celu
      ograniczenie władzy psycho - chętnie bym się przyłączyła :)
      • bene_gesserit Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:06
        Pomylic psychiatre z terapeuta to jak pomylic okuliste z
        laryngologiem - niby blisko, ale jednak nie to samo :)
        Ruchy antypsychiatryczne w USA walcza z ogolnoamerykanska tendencja
        do naduyzwania lekow psychoaktywnych. To sie ma nijak do sytuacji w
        Polsce.
        • fale_morskie Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:13
          bene_gesserit napisała:

          > Pomylic psychiatre z terapeuta to jak pomylic okuliste z
          > laryngologiem - niby blisko, ale jednak nie to samo :)
          > Ruchy antypsychiatryczne w USA walcza z ogolnoamerykanska
          tendencja
          > do naduyzwania lekow psychoaktywnych. To sie ma nijak do sytuacji
          w
          > Polsce.


          To było ogólnie o wszystkich psycho.
          W Stanach, od lat walczą z psychotropami, psychowładzą,
          psychostereotypami - u nas też by się to przydało :)
    • artur128 Re: Bez psychologów 10.10.07, 09:28
      Moja znajoma , była kiedyś w trudnej sytuacji życiowej i wpadła w
      depresję. Poszła więc do psychologa , ten pozrozmawiał z nia przez
      chwile i stwierdził, że przyczyna tkwi w dzieciństwie, i że powinna
      chodzić do niego na terapie, która może nawet potrwac kilka lat !!!
      Przy czym terapeuta ten stwierdził, też że nie gwarantuje jej
      cakowtego wyleczenia bo to zalezy od niej !!
      Oczywiście przez cały czas miała płacic za wizyty ( dośc drogie).
      Czyzby psychoterapia i skutecznośc znajdowały sie na przeciwstawnych
      biegunach?
      Ktoś potrzebujący, przychodzi , płaci przez kilka lat i jeszcze nie
      ma żadnej gwarancji na pozytywne zakonczenie sprawy ?
      Znajoma zrezygnowała z terapii,a najdziwniejesze jest to, że miesiąc
      później jej depresja minęła sama. Jak twierdziła stao się to jakis
      czas po rozmowie z pewną osobą, ale moja znajoma nie ma pojęcia jak
      to sie stało. Po prostu nagle spojrzała na świat inaczej .
      • maureen2 Re: Bez psychologów 10.10.07, 09:44
        zdziwiony ?, adwokat na wstępie każe zapłacić gotowką,czekiem,albo
        przelewem,jak to świetnie powiedział R.Giertych,a potem zaczyna roz
        mową o sprawie i każe podpisać oswiadczenie,że nie będzie miało się
        pretensji o przegraną sprawę.To jest biznes,zarabianie na życie,a
        nie misja dziejowa,ani leczenie w 1 tydzień.To jest dawca pieniędzy.
      • bene_gesserit Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:03
        To rzeczywiscie oburzajace, ze znajoma nie dostala wlasciwej pomocy.
        Jesli czula sie wykorzystana, mogla zlozyc skarge do TP - kazda jest
        bardzo wnikliwie rozpatrywana, a konsekwencje moga byc powazne.

        Wizyty u psychologa istotnie sa 'dosc drogie' bo wlasnie w ten
        sposob terapeuta zarabia na zycie. Mozna znalezc kogos tanszego albo
        udac sie do przychodni panstwowej, jesli maja byc za darmo.

        Noi - nie wiadomo, czy ta cala terapia nie pomogla jej w
        przygotowaniu do wyzdrowienia, prawda? Byc moze rozmowa z tajemniczą
        uzdrawiającą osobą nie pomogla by jej wcale, gdyby wczesniej nie
        uczestniczyla w terapii, nie uwazasz?
        • artur128 Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:26
          > To rzeczywiscie oburzajace, ze znajoma nie dostala wlasciwej
          >pomocy. Jesli czula sie wykorzystana, mogla zlozyc skarge do TP -
          >kazda jest bardzo wnikliwie rozpatrywana, a konsekwencje moga byc
          >powazne
          Pomoc oficjalnie dostała, polegała ona na tym że przez 45 minut (bo
          tyle czasu trwała ta wizyta, a nastepni już czekali w kolejce) i
          mówiła cały czas o sobie. Przyniosło jej to podobno krótkotrwałą
          ulgę, ale na nastepny dzień jak mówiła znowu było to samo.

          > Noi - nie wiadomo, czy ta cala terapia nie pomogla jej w
          > przygotowaniu do wyzdrowienia, prawda? Byc moze rozmowa z
          >tajemniczą uzdrawiającą osobą nie pomogla by jej wcale, gdyby
          >wczesniej nie uczestniczyla w terapii, nie uwazasz?

          Być może tak, tego nie wiem ale czy z tego nie wynika że psychologia
          to dziedzina wciaz mało skuteczna, skoro opiera się na przypadku?
          Myslę że wiele też zalezy od podejścia samych psychologów. Jak w
          poczekalni czeka wielu pacjentów, każdy ma tylko 45 minut na wizytę,
          to chyba niektórzy traktują swój zawód wyłacznie jako źródło zarobku
          liczonego jako ilość wizyt wciągu dnia. Nie ma wtedy czasu na
          naprawde "ludzkie podejście" i wysluchanie człowieka do konca.
          Być może są tacy, którzy traktują swój zawód jako misje i powolanie.
          Może wtedy, psychologowie bedą naprawdę skuteczni.
          • bene_gesserit Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:41
            artur128 napisał:

            > Pomoc oficjalnie dostała, polegała ona na tym że przez 45 minut
            (bo
            > tyle czasu trwała ta wizyta, a nastepni już czekali w kolejce) i
            > mówiła cały czas o sobie. Przyniosło jej to podobno krótkotrwałą
            > ulgę, ale na nastepny dzień jak mówiła znowu było to samo.

            Hm, zastanawiam sie, o kim jeszcze mogla mowic, skoro to byla jej
            terapia?
            Terapia to nie jest polkniecie pigulki, po ktorej robi sie lepiej w
            trzy dni. Terapia moze twrac i trzy lata - to zupelnie normalne.
            Jesli sie jakas sfere siebie zaniedbywalo przez 20, 30, 50 lat to
            trudno, zeby cos takiego uleczyc w pare dni. Tak mi sie przynajmniej
            wydaje, moze ty znasz lepszy sposob.
            Zeby zaczac terapie, trzeba przedstawic sytuacje, czyli wlasnie
            opowiedziec o sobie. Ktos, kto przychodzi do terapeuty po rady albo
            jakas czarodziejska formule, ktora wypowiedziana uleczy go jak
            zaklecie, istotnie marnuje czas. Dobry terapeuta nie daje rad i nie
            uprawia voodoo.

            > Być może tak, tego nie wiem ale czy z tego nie wynika że
            psychologia
            > to dziedzina wciaz mało skuteczna, skoro opiera się na przypadku?

            Mysle, ze mozesz poszukac statystyk (istnieja), zamiast zdawac sie
            na to, aby pojedynczy przypadek twojej znajomej zdominowal twoj
            sposob widzenia w tej sprawie.

            > Myslę że wiele też zalezy od podejścia samych psychologów. Jak w
            > poczekalni czeka wielu pacjentów, każdy ma tylko 45 minut na
            wizytę,
            > to chyba niektórzy traktują swój zawód wyłacznie jako źródło
            zarobku
            > liczonego jako ilość wizyt wciągu dnia. Nie ma wtedy czasu na
            > naprawde "ludzkie podejście" i wysluchanie człowieka do konca.
            > Być może są tacy, którzy traktują swój zawód jako misje i
            powolanie.
            > Może wtedy, psychologowie bedą naprawdę skuteczni.

            Mysle, ze istnieje pelna dowolnosc przy wyborze terapeuty. Jesli
            znajoma czula sie zle traktowana, mogla a) porozmawiac o tym z
            terapeuta b) zglosic przypadek do TP c)poszukac innego specjalisty.
        • maureen2 Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:29
          mozna się oburzać,roztaczać miraże,ale co roku tlumy młodych adeptów
          psychologii muszą z czegoś żyć,a głód i aspiracje są coraz większe.
          • bene_gesserit Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:34
            Morin, misiu, a ty co teraz robisz? Racjonalizujesz wlasne lenistwo
            w kwestii terapii? Bo cos na to wyglada.
            • maureen2 Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:43
              nie robię w tej branży,ponieważ mnie to nie interesuje,chciaż mogłem
              wystrczy mi,że potrafię,gdy jest taka potrzeba i w zupelnie innych
              sytuacjach użyć swojej wiedzy i praktyki.I czasami robię,gdy mnie to
              zainteresuje.Nie zajmuję się nerwicami i pokrewnym towarzystwem.
              • bene_gesserit Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:47
                A, tak, to bardzo cieszy, zwlaszcza widzac twoje wystepy na tym
                forum :)
                • maureen2 Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:52
                  czy ktoś oczekuje tutaj leczenia i sensownej terapii,pisałem wielo-
                  krotnie,że są to wprawki studentow,adeptów,tudzież amatorów i czytel
                  ników modnych poradników,takie wprawki,gry,rzadko sensowne,albo popi
                  sywanie się teoriami na kilometry.Pieniądze duże można robić na szko
                  leniach dla firm i podobnych,a nie na słuchaniu lamentów 6 godzin
                  dziennie,chyba,że ktoś to lubi.Poza tym umiem także typować,progno-
                  zować,tworzyć,a to już zupełnie co innego :).
                  • bene_gesserit Re: Bez psychologów 10.10.07, 10:54
                    Pisales tez, kiedy sie obraziles na terapeutow: kiedy ci wyraznie
                    powiedziano, ze masz wiecej i powazniejszych problemow, niz
                    podejrzewales. eot
                    • maureen2 Re: Bez psychologów 10.10.07, 11:05
                      nie obrazilem się na żadnych terpeutów,bo nigdy nie bylem teraputyzo
                      wany,natomiast znam psychologow i terpautów i wiem,co potraifią,a
                      czego nie,nie mialem wieć tez problemów nierozwiązanych ani większ-
                      ych ani mniejszych,ktorymi musiałby zajmowac się psycholog,czy tera-
                      peuta.
                      Wiesz,w szkole śreniej dowodziłem klasą i jakoś tak dwóch nauczycie
                      li potem wyleciało :)
                      Pozdrawiam.
                      • shangri.la Re: Do Maupsa 10.10.07, 15:41
                        Ach, te strefy erogenne....!
                        Wystarczy dotknać, a pies już ogonem merda;)))

                        P.S. Pamiętsz, że wszystkie posty są przechowywane na serwerze gazety? Chyba zapominasz czasem.....
                        • maureen2 Re: Do Maupsa 10.10.07, 17:03
                          nie moje strefy i nie moje problemy,ktoś się walnął i to mocno i
                          teraz ma problem i to znacznie większy niż mu się zdaje,a jeszcze
                          probuje tandetnych "wcisków" na fp w nadziei,że coś wyfika i ugra.
                          Od dawna piszę,że nie ma już o co grać.
                          Dobrze zebrany wywiad to 90% rozpoznania i sukcesu terapeutycznego.
                          A nie trzeba było się lenić,to potem nie trzeba będzie bać się.
                          • shangri.la Re: Do Maupsa 10.10.07, 17:10
                            Lubisz nimfomanki-psycho-loszki?:)))
                            Cóż, de gustibus.....:(
                            A całą resztę daruj sobie, bo nie ze mną takie numery, pies;)
                            • maureen2 Re: Do Maupsa 10.10.07, 17:18
                              nie przypominam sobie,abyśmy zawierali znajomośc
                              • shangri.la Re: Do Maupsa 10.10.07, 17:23
                                I nie licz na to.
                    • piesbaskervill Re: Bez psychologów 10.10.07, 14:47
                      no cóż,nadal amatorzy kwaśnych jabłek macają i macają :))
            • maureen2 Re: Bez psychologów 12.10.07, 05:21
              wydaje mi się,że benia chciała się czegoś nauczyć,dowiedzieć,ale nie
              wyszło,może czymś pokierować ?
    • shangri.la Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 10.10.07, 16:23
      Wystarczy zachować starożyną zasadę....:)
      A propos...składacie tą przysięgę?
      Jeśli nie, to powinniście.
      • maureen2 Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 10.10.07, 16:58
        a pieniądze ? bo żyć z czegoś trzeba,dzieci utrzymać,tego nie da się
        czasami pogodzić,gdy się nie potrafi a się chce :)
      • jan_stereo Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 10.10.07, 17:27
        shangri.la napisała:

        > A propos...składacie tą przysięgę?
        > Jeśli nie, to powinniście.


        Mam silne wrazenie, ze sama tez powinnas ja zlozyc...
        • shangri.la Re:Składam.....nie zaszkodzę Janowi S!;) n/t 10.10.07, 17:28

          • jan_stereo Re:Składam.....nie zaszkodzę Janowi S!;) 10.10.07, 17:32
            Nie o mnie chodzi, jako ze mi i tak nie mozesz zaszkodzic, nawet
            mimo ewentualnych prob :"))
            • shangri.la Re:Składam.....nie zaszkodzę Janowi S!;) 10.10.07, 17:35
              A czyniłam takie? Czuję się dotknięta tą sugestią, ale sądzę, że masz tylko zły dzień , jak to u Ciebie bywa i odreagowujesz swoim starym sposobem.
              Jeśli nie Tobie , to komu mogłabym zaszkodzić?:)
              • jan_stereo Re:Składam.....nie zaszkodzę Janowi S!;) 10.10.07, 17:39
                Oj, ja Cie nie posadzam o szkodzenie innym umyslne,ale o szkody
                czynione bezmyslnie, jako ze klepiesz w klawiature a hormony i
                obsesja az furcza u Ciebie dosc czesto :")

                ps. mam dobry dzien, troche sennie sie czuje,ale jest ok.
                • shangri.la Re:Przeceniasz mnie:) 10.10.07, 17:44
                  Mam ścisły umysł i działam planowo, perspektywicznie i dalekosiężnie:)
                  Mam jeszcze jedną ważna zaletę....niczego się nie boję!:)
                  To taki skutek uboczny depresji....;)
                  • jan_stereo Re:Przeceniasz mnie:) 10.10.07, 17:47
                    shangri.la napisała:

                    > Mam ścisły umysł i działam planowo, perspektywicznie i
                    >dalekosiężnie:)

                    Stad nie widzisz dobrze co jest w blizszym planie :"))

                    > Mam jeszcze jedną ważna zaletę....niczego się nie boję!:)
                    > To taki skutek uboczny depresji....;)

                    To sie chyba tez z glupota rownie dobrze kojarzy :"))
                    • shangri.la Re:Przeceniasz mnie:) 10.10.07, 17:48
                      Ad1....nie licz na to:)
                      Ad2....jak wyjdziesz z depresji o własnych siłach to pogadamy jak równy z równym:)
                      • jan_stereo Re:Przeceniasz mnie:) 10.10.07, 17:52
                        shangri.la napisała:

                        > Ad1....nie licz na to:)

                        ciekawe do ilu bym musial liczyc :")

                        > Ad2....jak wyjdziesz z depresji o własnych siłach to pogadamy jak
                        równy z równym:)

                        jak rowna z rownym :") ale zgoda, wyjde z przyjemnoscia ;")

                        Udanego wieczoru..
                        • shangri.la Re:Przeceniasz mnie:) 10.10.07, 17:55
                          Dzięki, własnie wychodzę;)
                          A Tobie również polecam miłe towarzystwo zamiast "burzy hormonów przelewanej na klawiaturkę" hih
        • maureen2 Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 10.10.07, 17:30
          błazen na pogrzebie nie sklada przysięgi
          • jan_stereo Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 10.10.07, 17:33
            maureen2 napisała:

            > błazen na pogrzebie nie sklada przysięgi

            tak sie sklada, ze sklada...
            • maureen2 Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 10.10.07, 17:39
              chyba grabarzowi po pół litrze,że dorzuci się do nastepnego
      • shangri.la Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 10.10.07, 21:05
        Lekarz , nauczyciel, psycholog musi po prostu KOCHAĆ LUDZI, a jeśli nie jest zdolny do miłości i kieruje się jedynie żądzą zysku materialnego lub wręcz wykorzystuje swój zawód , aby innym szkodzić, powinien poszukać sobie innego zajęcia.
        • piesbaskervill Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 11.10.07, 09:55
          musi być fachowcem,a nie amatorem z nadmiarem aspiracji i ambicji,
          i to wystarczy.Nadmiar ambicji i aspiracji to patologia powodująca
          nieodwracalne skutki.
          • shangri.la Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 11.10.07, 10:03
            Loszka-nimfomanka fachowcem nie jest, tu akurat nie ma wątpliwości:) A za to, co zrobiła z mózgu wampirowi powinna stracić prawa do wykonywania zawodu, co mam nadzieję stnie się w niedalekiej przyszłości:)
            Załatw jej lepiej pracę w schronisku dla psów....biedne zwierzęta:(
          • maureen2 Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 11.10.07, 10:59
            do terapii trzeba mieć odpowidnią osobowość,czystą,to wtedy wychodzi
            wiele.A podglądanie technik pracy innych nie uratuje beztalencia i
            braku wiedzy.
          • hansii W przyrodzie nie ma skutkow nieodwracalnych, Prof. 11.10.07, 12:06
            Prof. napisal :

            Nadmiar ambicji i aspiracji to patologia powodująca nieodwracalne
            skutki.

            Profesorze Baskervill, w Naturze nie ma skutkow nieodwracalnych
            - tak jak w sferze Ducha - co sie odwlecze, to nie uciecze
            - takoz i w sferze Materii - co sie odwroci - to i tak wroci :)))
            • piesbaskervill Re: W przyrodzie nie ma skutkow nieodwracalnych, 11.10.07, 12:28
              są skutki nieodwracalne,tak jak nie można wejść dwa razy do tej sa-
              mej rzeki,wszystko jest funcją czasu,nie można go cofnąć,odmłodnieć
              20 letni samochód nie stanie się nigdy nowy,zużyte buty też.Czas
              jest nieubłagany i bezwzględny.Nic nie wróci,bo nie ma już co wracać
              a czekanie jest tylko zludzeniem.Mądrość polega na realistycznym po-
              dejściu do życia,życiu tym co jest,a nie tym co by było,gdyby było.
              To są dwa odrębne światy i zupełnie inne scenariusze.
              Nie wierz sprzedawcom złudzeń,rób swoje.Nie ma potem,jest tu i teraz
              • hansii w prawdzie haslo "panta rei" jest stare 11.10.07, 12:34
                jak cywilizacja Europejska, jednakze Owa powstala nie dzieki
                plynieciu z pradem historii, lecz czesto wbrew niemu:)))

                Inaczej Obie Ameryki nie bylyby nasze, lecz nadal Indianskie,
                lub moze chinskie :))

                Haslo: - jestes kowalem swojego losu dotyczy wprawdzie wybranych
                i nielicznych, ale tylko Ci sa spelnieni :)))
                • piesbaskervill Re: w prawdzie haslo "panta rei" jest stare 11.10.07, 12:41
                  to są banały,jak muł w rzece. Nie ważne,w ktorą stronę plynie woda,
                  płyń w swoją :).
                  • hansii wybor celow... 11.10.07, 12:51
                    Powiedzialbym, ze to Ty usilnie namawiasz do plyniecia z pradem,
                    wiec nie przekrecaj :)))

                    Tylko Ci - nie majacy zadnych wycinkowych celow moga namawiac
                    do bycia "TU i TERAZ" i cieszenia sie "caloscia" (zycia).

                    Ci posiadajacy cele wycinkowe staraja sie je realizowac,
                    nawet, gdy zyski, sa niekiedy mniejsze od nakladow.
                    Taki proceder zwie sie koncentracja sil i srodkow na przezornie
                    (lub niekiedy nieprzezornie) wybranym celu :)))
                    • maureen2 Re: wybor celow... 11.10.07, 13:28
                      inteligencja to rzadki dar
                      • hansii Re: wybor celow... 12.10.07, 14:40
                        Mysle, ze nie taki rzadki...
                        Lecz zyciowa Madrosc - czyli Inteligencja + chec
                        i umiejetnosc korzystania z doswiadczen swoich i innych
                        - to cos o wiele rzadszego :)))

                        PS. To nie uwaga osobista.
        • bszalacha Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 11.10.07, 10:43
          Nie za wiele oczekujesz od zawodu?
          A jezeli już mowa o "kochaniu",czy chodzi o poświęcanie siebie dla
          Ciebie?
          • shangri.la Re:" Po pierwsze , nie szkodzić!" 11.10.07, 16:32
            Jeśli kiedyś jedna z moich koleżanek po fachu nazwie Twoje dziecko durniem i leniem, ja na pewno nie powiem, że "oczekujesz za wiele od zawodu".
            Trzeba być kompetntnym i posiadać głęboką wiedzę, ale przede wszytkim TRZEBA BYĆ CZŁOWIEKIEM:)
            Tej drugiej uwagi z Twojego postu zupełnie nie rozumiem, sorry.

            P.S. Dostałam nagrodę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka