Dodaj do ulubionych

Moja historia

24.07.03, 11:46
Drogie internautki, drodzy internauci,
na poczatku listu pragne przeprosic za nizej
nastepujaca niespojnosc, nieposkladanie tresci, za
ucieczke mysli. Problem, o ktorym napisze, jest dla
mnie zbyt bolesny, zbyt zlozony, aby przedstawic go
czytajacym, a przede wszystkim sobie, w sposob jak
najbardziej zrozumialy.
Nie znajduje odpowiedzi na pytania, nie znajduje
rozwiazan. Byc moze Wy, oddaleni od opisywanej
sytuacji, trzezwo myslacy swiadkowie opowiesci o cudzym
zyciu stworzycie klucz do drzwi, ktorego ja ani moi
bliscy dzis nie odnajdujemy.

Jakis czas temu okazalo sie, ze moj o dwa lata mlodszy
brat jest nosicielem wirusa HIV. Z chwila, gdy
dowiedzielismy sie o zblizajacej tragedii swiat, zycie,
plany naszej rodziny legly w gruzach. Od tego dnia, do
dzis, nie wiemy co znaczy dobry dlugi sen, nie myslimy
o wakacjach, urlopach, o tym co bedziemy robic i jak
zyc za lat piec czy dziesiec. Czas zatrzymal sie w
miejscu proszac tylko o kolejny nowy, przezyty razem
dzien. Bedac nosicielem wirusa mozna wiele lat zyc, ale
nie w przypadku mojego brata. Pozwolcie prosze, ze
zaoszczedze Wam opowiesci o powoli rozwijacej sie
chorobie, o pozornym nierozprzestrzenianiu sie wirusa,
towarzyszacej radosci i rozpaczy na widok kolejnych
dodanych informacji do epikryzy i spadku formy
organizmu. Wiem, ze opowiesc o chorobie paralizuje
kazdego sluchajacego. I choc moj brat i my-jego rodzina
doswiadczamy tyle ciepla, wspolczucia, troski zdajemy
sobie sprawe, ze TYLKO on musi zyc i dzwigac wlasny
nieodwolywalny do zadnej instancji los. My musimy
patrzec jak cierpi i wspierac go, jedyne co mozemy dzis
zrobic.
Dodam jeszcze, ze Slawek (on tak nie nazywa sie, lecz
dzis tak go ochrzcze , pragne bowiem, aby i dla Was
mial jakies imie) nie jest gejem. Byl kiedys chory na
zoltaczke, lezal w powiatowym szpitalu. Do dzis wszyscy
bija sie z myslami jak moglo do tego dojsc. Nieuwaga,
zaniedbanie, szok to za malo, aby usprawiedliwic
zblizajaca sie wielkimi krokami smierc.

Odnosze wrazenie, ze Slawek pogodzil sie z mysla, ze
nigdy nie zrealizuje planow, nigdy nie zobaczy
wymarzonej Nowej Zelandii, nie poplynie na desce
surfingowej...

Jest jednak pewne, powazne „ale”. Slawek jest
przystojnym dwudziestokilkulatkiem, ktory zwraca uwage
dziewczyn. Zdaje sobie sprawe ze swej atrakcyjnosci
zwlaszcza, ze znajduje potwierdzenie. Pewnego dnia
zadzwonila do nas jego dziewczyna (nie wiedzielismy ,
ze spotyka sie z kimkolwiek) blagajac o pomoc w
zatrzymaniu go. Spotkalam sie z nia. Okazalo sie, ze
byli! ze soba kilka miesiecy, ona go kocha i chce z nim
byc. Nie powiedzial jej o chorobie, malo tego,
uprawiali seks (Slawek jest jej pierwszym chlopakiem).
Wysluchalam opowiesci o milosci, nadziei i obiecalam,
ze porozmawiam z nim. Po powrocie do domu zapytalam go
dlaczego stwarza zagrozenie zycia, dlaczego rani Bogu
ducha winna osobe. Dlugo siedzial na wersalce ze
spuszczona glowa wreszcie przemowil. Stwiedzil, ze jest
w pelni swiadomy choroby i nie chce wiazac sie z zadna
dziewczyna nie majac przyszlosci a czas jego jest
policzony (myslalam wtedy tylko o tym, zeby nie
rozplakac sie potwierdzajac prawdziwosc wypowiedzianych
slow). Dodal, ze los go skrzywdzil, nie dajac mu szansy
takiej jaka mam ja. Niedlugo pozniej kolejny telefon,
tym razem od innej „ofiary”. Slawek nie rozmawia juz ze
mna, nie wiem co mysli, co czuje. Czy w ten sposob
pragnie zagluszyc niedowracalna przyszlosc a raczej jej
brak, czy tez pragnie stworzyc namiastke normalnego
zycia, zdobyc poczucie bycia potrzebnym, kochanym,
wiedzac, ze nigdy nie stworzy rodziny, nigdy nie bedzie
mial dzieci... ?? Nie wiem, bije sie z myslami.
Ostatnio w zlosci wyzwalam go od bandziora i egoisty
myslacego tylko o sobie a nie o dziewczynach. Nawet nie
wiem, czy ich nie zarazil.
Nie wiem co robic, rodzice o niczym nie wiedza.
Doradzcie mi prosze. Czy powinnam go powstrzymac, czy
pozwolic, aby ulozyl sobie swoje krotkie zycie z kims,
kto bedzie przy nim do konca? Czy Slawek ma prawo
utrzymywac swoja chorobe w tajemnicy narazajac tym
samym innych na niebezpieczenstwo? Czy dziewczyny,
ktore rozkochuje w sobie i porzuca powinny wiedziec co
dzieje sie w jego glowie, w organizmie, by moc
zdecydowac sie swiadomie na bycie lub nie bycie z nim?
Wydaje mi sie, ze wiem jak ja zachowalabym sie na jego
miejscu, ale przeciez to nie ja jestem chora. Nie wiem
co dzieje sie w jego psychice, o czym mysli, gdy my
zasypiamy na kilka godzin by odpoczac, by na chwile
zapomniec.

Bede wdzieczna za kazda nawet najkrotsza rade, ktora
moze przyczynic sie do znalezienia jakiegokolwiek
rozwiazania. Wiem jedno, dalej tak nie moze juz byc.
Bedzie tylko coraz gorzej dla niego, rodziny oraz innych...

zatenturi

Obserwuj wątek
    • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 24.07.03, 11:57
      wspolczuje bardzo, ze taka tragedia go spotkala, moja znajoma, zarazila sie
      hivem jakies 10 lat temu, od strzykawki, do dzisiaj zyje, od 6 czy 7 lat jest z
      chlopakiem, ktory tez jest nosicielem, jakos im sie uklada...

      takiego gnoja jak twoj brat to bym tlukl i patrzyl czy rowno puchnie!!!!!

      kazdej jego dziewczynie powiedzialbym, ze spala z kims kto ma hiv, i mowilbym o
      tym kazdej nowej....
    • vicca Re: Moja historia 24.07.03, 12:03
      Witaj.

      Wiem że to co napiszę zabrzmi bardzo okrutnie, ale muszę.

      Moim zdaniem, Twój brat nieodpowiedzialnie uprawiając sex z dziewczynami,
      które są nieświadome jego choroby popełnia zbrodnię.
      Nie liczy się z tym że łamie życie innym osobom - nie wiadomo jak wielu bo nie
      tylko te dziewczyny wchodzą tu w grę, ale również ich rodziny, następni
      partnerzy, dzieci itd. To ogromna grupa ludzi, którzy - podobnie jak Twoja
      rodzina - będą przechodzić przez koszmar choroby, leczenia i w końcu śmierci.

      Uświadom mu to. Moze się opamięta.

      Pzdr ciepło Vicca
      • Gość: Dora Re: Moja historia IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.07.03, 12:10
        A moze on sie odgrywa na tych dziewczynach? I robi to zlosliwie, bo skoro on-
        niewinny zostal tak bardzo pokrzywdzony, to czemu inne osoby-tez niewinne nie
        mialyby cierpiec?
        I tez uwazam,ze dziewczyny te nie tylko maja prawo wiediec o chorobie,ale musza
        sie o niej dowiedziec jak najszybciej!!!

        A jak bys Ty postapila na Jego miejscu?
        • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 24.07.03, 12:13
          odgrywa sie na nich?.. a za co?.. one go zarazily?... to po prostu bezmyslny
          morderca, ktory doszedl do wniosku, ze chce troche z zycia skorzystac, tutaj
          nie ma co takiego tlumaczyc, kara smierci

          • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 12:19
            co to za tytul : moja historia ?
            gdzie ? jak ?
            detektywa czytasz czy co ?
          • Gość: Dora Re: Moja historia IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.07.03, 12:20
            Moim zdaniem moze sie odgrywac. Skoro jemu zle, to czemu innym ma byc lepiej?
            Mam taka kolezanke, ktora jest mila jak obie mamy zly okres w zyciu. A jak mi
            zaczyna byc lepiej, to ona zaczyna byc zlosliwa i nawet mi robi wyrzuty z tego
            powodu (typu: Oj, co Ty tam wiesz, przeciez nie wiesz jak to jest miec
            depresje, bo cos tam.) I mnie obwinia o rozne rzeczy. I chyba chce zebym
            przepraszal, ze mi jest dobrze. Ale mam nadzieje, ze robi to nieswiadomie i
            dlatego, ignoruje te uwagi i czekam na jej lepszy humor.
            Tu sprawa jest powazniejsza, ale moze zachodzi ten sam mechanizm?
        • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 12:18
          tyle szczesliwych lat mozna zyc z wirusem
          (zreszta nie zrozumialam czy on jest pozytywny czy rozwinal juz chorobe)

          wy chyba tez nie
          idzcie do jakiejs asocjacji bo mi to na nie doinformowanie i osamotnienie
          wyglada (w ogole to mi ten post nie wyglada)
          a chlopu bym morde zbila albo i gorzej
          (chyba ze z prezerwatywa...)
          eeeh
          asystowalam przy smierci AIDS wiec mnie twoje dramatyczne tony szczerze mowiac
          denerwuja - zyc trzeba. Ma taki sam wyrok jak my wszyscy.

          Malwina
          jestem zla bo mi nie gra twoj post kompletnie
          i waham sie miedzy powaznym potraktowaniem twojego listu a zjechaniem cie za
          zabawe... Bo mi nie do smiechu.
        • vicca Re: Moja historia 24.07.03, 12:18
          Odgrywa sie?

          A za co? Przecież nie w ten sposób został zarażony (no chyba że żółtaczka
          to "licencia poetica")?

          Jeżeli jednak tak mysli to jest podwójnie głupi i nie mam już dla niego
          usprawiedliwienia.

          Co ja bym zrobiła? Nie wiem, ale strasznie bałabym się kogoś skrzywdzić. Jak
          się znam to zamachnęłabym się na życie, ale swoje a nie cudze.

          P. Vicca
          • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 12:20
            koniec dramatow na wsi !
            setki tysiecy ludzi z wirusem i nawet choroba wspolzyje - tylko ze z glowa na
            lbie !
            • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 12:22
              z glowa na lbie to niezle wyrazenie ! zapamietam sobie ;-)
              ide sprzatac bo sie najwidoczniej wnerwilam...
            • vicca Re: Moja historia 24.07.03, 12:24
              Oczywiście że tak!

              Tym niemniej ja chyba bym sobie (i innym) wolała oszczędzić niektórych
              drastycznych elementów choroby.
              No - taki mój prywatny pogląd zweryfikowany przez życie

              Pzdr Vicca
              • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 12:26
                jemu daleko od agonii
                nie ma co oszczedzac
                zyc trzeba, ot co
                a teraz mozna
                i to dlugo i niezle
                • vicca Re: Moja historia 24.07.03, 12:27
                  też prawda.

                  Optymistycznie kończąc - post ten mnie nakręcił do jakowejś rewolucji i
                  uświadamiania.
                  Idę szkolić pracowników.
                  Pa!
    • Gość: rybkaa Re: Moja historia IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 12:37
      Przestańcie z tymi obelgami! Prezerwatywa chroni przed HIV,w ilu procentach
      teorie są różne, ale gdyby nie chroniła liczba zarażonych byłaby znacznie,
      znacznie(!) większa. Uważam że facet nie chce nikomu zrobić krzywdy ale
      stworzyć sobie namiastkę normalności.
      • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 12:40
        bardzo przepraszam ale mnie natchnelo : to do tego stopnia wam wode z mozgu
        kosciol robi ze nie wiecie iz prezerwatywa chroni w 100 % (jesli sie nie
        przerwie oczywiscie ) ??????????
        czy ja snie ...?

        > Przestańcie z tymi obelgami! Prezerwatywa chroni przed HIV,w ilu procentach
        > teorie są różne, ale gdyby nie chroniła liczba zarażonych byłaby znacznie,
        > znacznie(!) większa. Uważam że facet nie chce nikomu zrobić krzywdy ale
        > stworzyć sobie namiastkę normalności.
        • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 24.07.03, 12:51
          hehehe, ze co??.. ze chronmi w 100 procentach?? to zart, tak?...bo nie
          zalapalem:)

          > bardzo przepraszam ale mnie natchnelo : to do tego stopnia wam wode z mozgu
          > kosciol robi ze nie wiecie iz prezerwatywa chroni w 100 % (jesli sie nie
          > przerwie oczywiscie ) ??????????
          > czy ja snie ...?
          >
          > > Przestańcie z tymi obelgami! Prezerwatywa chroni przed HIV,w ilu procentac
          > h
          > > teorie są różne, ale gdyby nie chroniła liczba zarażonych byłaby znacznie,
          >
          > > znacznie(!) większa. Uważam że facet nie chce nikomu zrobić krzywdy ale
          > > stworzyć sobie namiastkę normalności.
          • essedaria Re: Moja historia 24.07.03, 13:18
            Teoretycznie chroni w 100 %, ale
            ... jesli wszystko jest w akuratnych warunkach, nie jest zlezala, nie ma
            najmniejszej dziurki, zadna ze stron nie uzywa jakis lekow ktore moga naruszyc
            strukture prezerwatywy, jest dobrze zalozona itd., itd.
            Niestety nawet slina (jesli cos sie zjadklo nie takiego) moze powodowac
            zmniejszenie skutecznosci prezerwatywy.

            Ps. Dla wyjasnienia, nie jestem dewotka ;))))
            • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 24.07.03, 13:36
              sa specjalisci co twierdza ze 100 proc, sa tacy co twierdza ze 99,99.. ale to i
              nie o to chodzi, mowienie, ze prezerwatywa chroni w 100 proc przed aids to tak
              jakby powiedziec: zapraszamy do labioratorium, warunki sterylne, prosze sie nie
              dotykac aby nie zadrapac, nie calowac, bo moze mikroranki, automat zaraz nalozy
              gumke i pan z pania zostana polaczeni w wielkiej bezpiecznej milosci...tylko
              bez szybkich ruchow prosimy.....
              prezerwatywa zmniejsza ryzyko zakazenia, i daje zludne poczucie pewnosci, ze
              teraz jestesmy bezpieczni


              > Teoretycznie chroni w 100 %, ale
              > ... jesli wszystko jest w akuratnych warunkach, nie jest zlezala, nie ma
              > najmniejszej dziurki, zadna ze stron nie uzywa jakis lekow ktore moga
              naruszyc
              > strukture prezerwatywy, jest dobrze zalozona itd., itd.
              > Niestety nawet slina (jesli cos sie zjadklo nie takiego) moze powodowac
              > zmniejszenie skutecznosci prezerwatywy.
              >
              > Ps. Dla wyjasnienia, nie jestem dewotka ;))))
              • essedaria Re: Moja historia 24.07.03, 13:43
                wiesz, z drugiej strony ryzyko jest zawsze. Jestesmy przewrazliwieni na punkcie
                AIDS i mozliwosci zarazenia, a jakos nikt nie mowi np. o HPV... a przeciez tez
                w konsekwencji do smierci prowadzi (czyzby dlatego ze tylko smierci
                kobiety? ;))))
                Nawet bez prezerwatywy HIV nie przenosi sie w 100 %... jednych zaraza, innych
                oszczedza. Ryzyko zarazenia przez sline raczej mninimalne, przez krew
                (zadrapanie, skaleczenie) mniej wiecej takie jak to ze zarazisz sie jadac
                tramwajem ze skaleczonym palcem.
                HIV najbardziej lubi sluzowke, a zwlaszcza sluzowke jelita.... a przez krew
                zarazenie zwykle sie odbywa przy uzuciu strzykawki. Poki co nie wiem czy ktos
                odkryl przypadkowe zarazenie przez przywitanie sie z chorym czy pocalunek.

                • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 24.07.03, 13:55
                  > wiesz, z drugiej strony ryzyko jest zawsze. Jestesmy przewrazliwieni na
                  punkcie AIDS i mozliwosci zarazenia, a jakos nikt nie mowi np. o HPV... a
                  przeciez tez
                  > w konsekwencji do smierci prowadzi (czyzby dlatego ze tylko smierci
                  > kobiety? ;))))

                  moze to kwestia przemyslu?


                  > Nawet bez prezerwatywy HIV nie przenosi sie w 100 %... jednych zaraza, innych
                  > oszczedza.

                  ale ryzyko zarazenia jest ogromne, to juz nawet nie jest jazda po pijanemu
                  samochodem bez pasow....

                  Ryzyko zarazenia przez sline raczej mninimalne, przez krew
                  > (zadrapanie, skaleczenie) mniej wiecej takie jak to ze zarazisz sie jadac
                  > tramwajem ze skaleczonym palcem.

                  no jasne, ze tak, jednak jak czesto jezdzisz z rozwalonym palcem i jeszcze
                  dotykasz miejsc gdzie jest zarazek?;).. a w ferworze zabawy, jednak zdarza sie
                  podrapac czy pogryzc...., czyli tak jakbys ciagle tego palucha trzymala na
                  zarazku...;)

                  > Poki co nie wiem czy ktos
                  > odkryl przypadkowe zarazenie przez przywitanie sie z chorym czy pocalunek.

                  moze chetnych nie bylo do prob? ale wtedy by to nie bylo przypadkowe:)))

                  • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 14:07
                    nie mowcie mi ze nie wiecie ze przez przywitanie lub pocalunek NIE MOZNA W
                    ZADNYM wypadku sie zarazic !!!
                    bo mnie szlag na te wies trafi !
                    • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 24.07.03, 14:11
                      nie mozna??? uffff.....

                      > nie mowcie mi ze nie wiecie ze przez przywitanie lub pocalunek NIE MOZNA W
                      > ZADNYM wypadku sie zarazic !!!
                      > bo mnie szlag na te wies trafi !
                      • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 14:23
                        zapewniam cie ze przyjdzie czas ze sie blizej tematem zainteresujesz
                        na razie pozartujmy hop hop siup
                        • zatenturi Re: 24.07.03, 14:27
                          Dziekuje wszystkim za uwagi. Od dawna widze tylko JEDNO
                          rozwiazanie, choc przez dlugi czas odrywajac sytuacje od
                          rzeczywistosci lub odwrotnie- osadzajac ja mocno w
                          realiach staralam sie nie pomijac kazdego potencjalnego
                          „za” i przeciw”.

                          Wasze wypowiedzi potwierdzaja niejako slusznosc wyboru
                          ostatecznej drogi....

                          Dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam.

                          zatenturi
                        • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 24.07.03, 14:27
                          taaaaak??.. a ciekawe skad ta pewnosc? moze juz znam ten temnat wystarczajaco
                          dobrze ;)

                          > zapewniam cie ze przyjdzie czas ze sie blizej tematem zainteresujesz
                          > na razie pozartujmy hop hop siup
                    • Gość: marek Re: Moja historia IP: 212.31.98.* 24.07.03, 20:59
                      hahahahahaha
                      Jak zwykle nie grzeszysz zbyt wyobraznia

                      Masz racje, o ile oboje nie ugryzli sie wczesniej w jezyk. Albo
                      delikatnie skaleczyli - wystarczajaco by uronic pare kropli krwi.
                      Potem wystarczy otrzec sie skaleczeniem o skaleczenie...

                    • essedaria Re: Moja historia 25.07.03, 09:20
                      Nie lubie uzywac stwierdzen kategorycznych w temacie, ktory tak naprawde do
                      konca zbadany nie jest. Bo to ze nie odkryto przypadku zarazenia przez
                      pocalunek, to nie znaczy ze nie jest to mozliwe. Z mojej wiedzy biologicznej
                      wynika, ze sluzowka to sluzowka... i skoro mozna przez sluzowke w odbycie, to
                      dlaczego nie przez sluzowke w nosie? Moze jestem tumanem, ale tak mi z roznych
                      badan wynika....
                      • Gość: rybkaa Re: Moja historia IP: *.acn.waw.pl 25.07.03, 09:28
                        W slinie jest znikome stężenie wiurusa.
                      • Gość: jar Re: Moja historia IP: 195.136.33.* 25.07.03, 09:49
                        boaaaby byyyc bezpiecznym trzeba uzywac gumek na ptaka, na twarz na reeece...
                        albo cytryyyynyyy...;)

                        > Nie lubie uzywac stwierdzen kategorycznych w temacie, ktory tak naprawde do
                        > konca zbadany nie jest. Bo to ze nie odkryto przypadku zarazenia przez
                        > pocalunek, to nie znaczy ze nie jest to mozliwe. Z mojej wiedzy biologicznej
                        > wynika, ze sluzowka to sluzowka... i skoro mozna przez sluzowke w odbycie, to
                        > dlaczego nie przez sluzowke w nosie? Moze jestem tumanem, ale tak mi z
                        roznych
                        > badan wynika....
        • Gość: rybkaa Re: Moja historia IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 14:52
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > bardzo przepraszam ale mnie natchnelo : to do tego stopnia wam wode z mozgu
          > kosciol robi ze nie wiecie iz prezerwatywa chroni w 100 % (jesli sie nie
          > przerwie oczywiscie ) ??????????
          > czy ja snie ...?
          > ________________

          Tupet to ty masz, ale chyba jestes niedoinformowana, prezerwatywa znacznie
          redukuje ryzyko zakażenia ale nie chroni w 100%.
          • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 15:06
            masz racje - jestem niedoinformowana
            • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 15:11
              www.newsplanningfamilial.com/smarty/a_2003-06-27172.htm
              • naturella Re: Moja historia 24.07.03, 16:20
                Tia... a chrom jest rakotwórczy, pizza chroni przed rakiem, pu-erh odchudza...
                to wszystko wyniki badań, które się zmieniają z dnia na dzień. Co jakiś czas
                naukowcy odkrywają coraz to inne sprawy, tym samym kompletnie zmieniając
                dotychczasowe twierdzenia. Jeszcze niedawno było wielkie halo, że prezerwatywy
                nie chronią w 100%, bo - uwaga, teraz niefachowo- przerwy między cząsteczkami w
                lateksie, czy czymś, z czego jest gumka zrobiona, są większe niż wirus. I
                dziękuję bardzo za to, żebym miała na własnym ciele eksperymentować, czy oni
                mieli rację, czy też ci, którzy twierdzą, że gumki sa bezpieczne w 100%. A
                przez pocałunek można się zarazić... przynajmniej teoretycznie. Praktycznie
                pewnie trudniej, ale zdarzają się maniacy, którzy gryza podczas pocałunku:D
                • Gość: Malwina Re: Moja historia IP: *.d1.club-internet.fr 24.07.03, 16:30
                  loj loj, a wszystko to dlatego ze bozia za rozwiazle zycie pokarala
                  paniedziejku...
                  • Gość: mimi Re: Moja historia IP: *.telia.com 24.07.03, 19:40
                    Wspolczuje tobie z calege serca jest to dla ciebie wielka tragedia ale
                    postepowanie twojego brata jest godne potepienia mieszkam w skandynawi i tutaj
                    to jest karalne. Nie mozna postepowania twojego brata niczym
                    usprawiedliwic.Skontaktuj sie z klinika infekcyjna i psychiatra i popros o
                    rade. poprostu nie mozesz tego dluzej bagatelizowac.Stajesz w jakis sposob
                    wspolwinna jego zbrodni i powinnas cos zrobic by nie bylo wiecej ofiar
                    destrukcji twojego brata
              • Gość: rybkaa Re:Do Malwiny IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 21:19
                www.niaid.nih.gov/dmid/stds/condomreport.pdf strona 17

                www.medscape.com/viewarticle/455132?WebLogicSession=PyAwq9Pon5Rh7W5Bu4qAOLZ0jRsjXLsTTO9JXlgkrzaaYmPRP4Ui|-
                6871295830170304969/184161395/6/7001/7001/7002/7002/7001/-1


                I jeszcze jedno, sugeruję żebyś nie przeceniała wpływu Kościoła na
                światopogląd młodych Polaków.
    • Gość: szampon + odzywka Re: rynkowstapienie IP: *.dip.t-dialin.net 24.07.03, 19:53
      zabentori,
      postanowilem podzielic sie z toba kilkoma uwagami.
      po pierwsze powinnas wiedziec,
      ze dzial psychologia zadko jest powaznie traktowany,
      wogole malo ktore forum traktujemy
      powaznie i niech nie zmyli
      cie licznik uczestnikow
      forum gazety
      wybiorczej, ktory swieci
      po oczach po twojej prawicy.
      to tak na marginesie.
      po przeczytaniu twojego
      listu odnioslem wrazenie,
      ze zadajesz pytanie
      "jak daleko moze posunac sie chory czlowiek, gdzie
      znajduje sie granica rynko- a gdzie wniebowstapienia?".
      a zatem pytasz o etyke,
      odpowiedzialnosc za siebie,
      za drugiego czlowieka
      i granice odpowiedzialnosci.
      nie wiem.
      latwiej jest natomiast rozmawiac o dziurce w gumie durexu.
      dziura lub jej brak moze byc usprawiedliwieniem
      /a priori/..
      jestes madra osobka, bedziesz wiedziala jak postapic..

      pozdrawiam,
      szampon+odzywka*

      * szampon + szampon = wlosy
      wprawdzie umyte i czyste
      ale sterczace jak druty,
      bez polysku,
      lamliwe,
      twarde
      odzywka + odzywka = wlosy
      miekkie az nadto,
      niedomyte,
      oklaple
      szampon + odzywka = wash & go ;)
      -----------------
      Nic nie jest prawda; wszystko jest dozwolone.
      Mag
      John Fowles
    • saana Re: Moja historia-drobny szczegol 24.07.03, 20:10
      ale w wielu krajach ludzie zanim zaczynaja ze soba spac robia sobie testy na
      AIDS. Ciekawe jak to wyglada w Polsce. Najpierw rozklada sie uda czy mysli.
      Na maginesie listu. Czy chory ktory jest gejem jest gorszym chorym niz ten
      ktory zarazil sie w szpitalu?
      Gdzies cos takiego przemknelo mi w tym liscie.
      • naturella Re: Moja historia-drobny szczegol 25.07.03, 08:22
        O! To chyba nadwrażliwość... chodziło chyba o grupę wysokiego ryzyka, jak
        mniemam.
        • saana Re: Moja historia-drobny szczegol 25.07.03, 17:41
          naturella napisała:

          > O! To chyba nadwrażliwość... chodziło chyba o grupę wysokiego ryzyka, jak
          > mniemam.
          no to szzcegol, ale takie odgradzanie sie od Gejow. W koncu to seks w pewnym
          sansie zarazone panienki tez beda mialy AIDA przez seks.
    • capa_negra Jakoś ci nie wierze 25.07.03, 08:44
      Ten tekst jest zbyt "uładzony" jak na osobe pisząca pod wpływem emocji , układ
      tekstu tez jest conajmniej dziwny..
      Mam wrażenie, że jest to poprostu na żywca przerżnięte z jakiegoś pisma etc.
      • Gość: Malwina Re: Jakoś ci nie wierze IP: *.d1.club-internet.fr 25.07.03, 10:11
        ja tez :-)
        co nie znaczy ze nie mozemy dyskutowac ...:-)
        • saana Re: Jakoś ci nie wierze 25.07.03, 17:42
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > ja tez :-)
          > co nie znaczy ze nie mozemy dyskutowac ...:-)
          no wlasnie
    • maleghost Re: Moja historia 27.07.03, 23:31
      witam

      przeczytałem i powiem że mnie ruszyło
      najbardziej zachowanie twojego brata wobec dziewczyn
      ale nic to

      jeśli jest seropozytywny to polecam cos oparte na Nelfavirze
      bo ja wiem Nevirapina, Zydowudyna czy Viracept
      lekarstwa drogie, ale jakoś pomagają
      lepiej pierw skonsultować się z lekarzem
      i psychologiem
      nauczyc sie dalej żyć

      pozdro
      • Gość: ja0 Re: Moja historia IP: 12.96.204.* 29.07.03, 00:26
        maleghost to
        Pierwsza sensowna odpowiedz.

        1)Brata lecz. Po pierwsze jest to juz teraz dosyc skuteczne po drugie sam fakt
        leczenia moze zmienic nastawienie brata do zycia i ludzi. Chodzi i o to ile i
        jak bedzie zyl. "Zdrowi" tez nie sa niesmiertelni.
        2)jego ex panie trzeba koniecznie zawiadomic. Dyskusja o (nie)zawodnosci
        prezerwatyw jest akademicka, bo nikt, oprocz zaintereswanego, nie wie, czy on
        ich zawsze uzywa. Z tego jak traktuje dziewczyny i jak jest rozgoryczony mam
        powazne obawy. Nie chodzi wcale o to by go osadzac, ale zapobiegac trzeba.
        Pomysl: one tez maja kolejnych chlopcow, ktorzy zapewne sa czyimis bracmi...
        Zachowujesz sie tak jakbys widziala rozmyte tory kolejowe i nic nikomu nie
        mowila tylko czekala- moze sie pociag wykolei moze nie, moze pasazerski, a moze
        tylko towarowy, a jak sie wykolei to przeciez nie zawsze gina ludzie tylko
        czasami... Twoje milczenie moze zabic. Nie na pewno nie wszystkie- moze tylko
        jedan czy dwie ofiary bedziesz miec na sumieniu. Miej odwage mowic bo inaczej
        jestes wspolwinna. Jezeli ktoras jest nosicielka bedzie sie przynajmniej mogla
        sie leczyc.
        3)Na pewno jest mase grup samopomocowych HIV na internecie - przylacz sie
        (moga byc po angilesku niemiecku- nie wiem jak stoisz z jezykami)
        4) Czytaj, czytaj, czytaj, czytaj- o leczeniu , o etyce, o postepowaniu rodziny
        Ja mialam inne, ale tez niebanalne problemy zdrowotne w rodzinie- im wiecej
        wiesz o chorobie tym trafniej walczysz. Na ogol 90% materialow to banaly, ale
        pozostalych 10% moze wniesc cos b.waznego.
        Podsun najlepsze artykuly/ksiazki bratu i rodzicom.
        5) Nie pisz mi ze nie ma pieniedzy/mozliwosco na leczenie. Juz ja wiem, ze sie
        dla najblizszych leki z pod ziemi wygrzebuje. Mozna. Tylko trzeba sie strasznie
        uprzec i czasami nawet zaprzec siebie. I na ogol cierpi duma bo prosc trzeba, i
        to glosno, ale trudno. Tajemnica dobijasz brata- krzycz o leczenie dla niego a
        bezpieczenstwo dla innych.
        powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka